[...] Cały problem polega na tym, że na poziomie koła PZW są ludzie chętni ale to mało. Poza tym zobaczysz, czy uda się coś zrobić żeby wybrać nowy zarząd. JK
Nie. Problem polega na tym, że koło bardzo często świetnie radziłoby sobie same i miało w swoim składzie głównie aktywnych członków. Kłopot zaczyna się od poziomu okręgów.
Podejdź do kwestii realnie - jeśli koło zarządza łowiskiem specjalnym, to jest to zwykle dobrze zarządzane łowisko - z rybami i infrastrukturą. Nie robi tego okręg, czy centrala, tylko właśnie lokalne koło, które z "góry" bierze tylko osobowość prawną. Gdyby koło miało osobowość prawną, to do czego byłaby mu góra (odpowiedź na to pytanie jednocześnie stanowi odpowiedź na pytanie, dlaczego koła nie będą miały osobowości prawnej...)?
Hipokryzją jest udawać, że się nie rozumie podstawowych mechanizmów, jakie rządzą w tym "biznesie". Jeśli ktoś nazywa hipokrytą wędkarza, który do PZW należy wyłącznie ze względów ekonomicznych, to kim sam jest, jeśli jego zdaniem jest to normalna sytuacja, że niezrzeszony musi krotnie przepłacać.
Hipokrytą jest ten. Który powinien być na wyborach i wybrać opdpowiednich ludzi do zarządu i na delegatów, itd. Potem narzeka że ma taki nie inny zarząd, i że nic oni nie robią.
Hipokryta jest ten co chce nie mieć obowiązków a same korzyści. Czyli nie być członkiem i obowiązków z tego wynikających, i jeszcze żerować na pracy innych. Bo trzeba najpierw zrozumieć czym jest zrzeszenie i na czym to polega...
A wyraźnie, jest zapis. Stowarzyszenie opiera swą działalność na pracy swoich członków i składkach z tego wynikających. (to mówi ustawa!) Jak też może prowadzić działalność gospodarczą, otrzymywać darowizny itd. (to też mówi ustawa) Członek jest zobowiązany uczestniczyć w życiu stowarzyszenia, a nie tylko czerpać kożyści wynikające z członkostwa. I jeszcze narzekać. I wmawiać że ktoś go zmusza do członkostwa. To jest hipokryzja.
Hipokrytą jest ten, kto nadal, pomimo wielokrotnie weryfikowanej organoleptycznie rzeczywistości, plecie od rzeczy o jakiejś zbiorowej odpowiedzialności, obowiązkach, prawach. Pokaż mi hobby do uprawiania którego jest realnie wymagana przynależność do stowarzyszenia/związku/czegokolwiek - jeśli jedynym kryterium przynależności jest opłacenie składki a alternatywą jest zapłacenie wielokrotności składki, to jest to przymuszanie do przynależności ponieważ nie ma uzasadnienia dla takiej różnicy w opłatach, żadnej. I przestań jęczeć, że nie przychodzą, nie głosują, nie uczestniczą, nie składają wniosków, tylko bezczelnie narzekają, bo to dorosłemu nie przystoi. Dopóki tacy jak Ty "reformatorzy" nie przejrzą na oczy i nie przyjmą do wiadomości takiej, wydawałoby się, prostej i elementarnej zależności nadal będzie syf, kiła i mogiła.
Mam też do Ciebie, hipokryto, pytanie: ile wniosków o wykluczenie z PZW złożyłeś ze względu na nie wywiązywanie się z obowiązków członka i dlaczego, jak sądzę, jest ich zero z prozaicznej przyczyny, że zagryźliby Cię członkowie Twojego własnego koła? Ile razy zgłaszałeś wniosek, by zrównać wysokość opłat dla zrzeszonych i nie zrzeszonych?
Sam mialem zadac mu to pytanie ale mnie ubiegles :). Sam kiedys myslalem aby wypisac sie z PZW i placic jako niezrzeszony. Ale kumpel szybko mnie naprostowal, twierdzac ze tym zrobie tylko przysluge PZW. Dostane dokladnie ta sama usluge w zamian za 3-krotnie wieksza kase. Z ryb nie zrezygnuje, w okolicy nie ma zadnego lowiska nie PZW, gdzie moglbym lowic na muche wiec musialbym placic. Idelany dla nich interes. Zamiast 160 dostaliby wiele wiecej nie robiac dokladnie NIC
Niektórym dłuższa przynależność sprała mózg. Tego nie wyleczy. Panowie, tak jak napisał Irek szkoda czasu na tę bezpłodną dyskusję.
Nie zgadzam się z Tobą ani Irkiem. Podstawową kwestią dowolnej reformy jest prawidłowo zdiagnozowany problem. Ten nie leży w tym, że 80-90% członków nie przychodzi na zebrania itede. Problem leży w tym, że obecna struktura i kultura prawna PZW nie przystaje do rzeczywistości.
[...] Cały problem polega na tym, że na poziomie koła PZW są ludzie chętni ale to mało. Poza tym zobaczysz, czy uda się coś zrobić żeby wybrać nowy zarząd. JK
Nie. Problem polega na tym, że koło bardzo często świetnie radziłoby sobie same i miało w swoim składzie głównie aktywnych członków. Kłopot zaczyna się od poziomu okręgów. Podejdź do kwestii realnie - jeśli koło zarządza łowiskiem specjalnym, to jest to zwykle dobrze zarządzane łowisko - z rybami i infrastrukturą. Nie robi tego okręg, czy centrala, tylko właśnie lokalne koło, które z "góry" bierze tylko osobowość prawną. Gdyby koło miało osobowość prawną, to do czego byłaby mu góra (odpowiedź na to pytanie jednocześnie stanowi odpowiedź na pytanie, dlaczego koła nie będą miały osobowości prawnej...)?
[...] Cały problem polega na tym, że na poziomie koła PZW są ludzie chętni ale to mało. Poza tym zobaczysz, czy uda się coś zrobić żeby wybrać nowy zarząd. JK Nie. Problem polega na tym, że koło bardzo często świetnie radziłoby sobie same i miało w swoim składzie głównie aktywnych członków. Kłopot zaczyna się od poziomu okręgów. Podejdź do kwestii realnie - jeśli koło zarządza łowiskiem specjalnym, to jest to zwykle dobrze zarządzane łowisko - z rybami i infrastrukturą. Nie robi tego okręg, czy centrala, tylko właśnie lokalne koło, które z "góry" bierze tylko osobowość prawną. Gdyby koło miało osobowość prawną, to do czego byłaby mu góra (odpowiedź na to pytanie jednocześnie stanowi odpowiedź na pytanie, dlaczego koła nie będą miały osobowości prawnej...)?
No coś takiego miałem na myśli. JK
Tylko, że ja jestem zdania, że w obecnej formie to nie ma szans ani trwać, ani się reformować. Będzie kompletna stagnacja i "równia pochyła". IMO sytuacja dojrzewa do radykalniejszych posunięć, niźli "przyjdźcie na zebranie i złóżcie wnioski". Bez lobbingu nie da rady. Bez samorządów też nie da rady. Jeśli koła miałyby osobowość prawną, to ...do czego im okręg i centrala?
Po co okreg ?. Wiecie ze jestem raczej zagorzalym przeciwnikiem PZW, ale zastanowmy sie. Nie ma okregow, zostaly kola ktore samodzielnie opiekuja sie swoimi wodami. W przypadku malych zbiornikow typu glinianka, jeziorko kilka ha jest OK. Ani za wielkie widzy nie potrzeba ani tej z zakresu zarzadzania ani ichtiologicznej. Ale co z rzekami, jeziorami itp. Uwazacie ze kola sa w stanie temu podolac. Wg mnie zeby to prosperowalo, potrzeba ludzi duzo madrzejszych niz przyslowiowy Heniek czy Zdzisiek, ktorych jedynymi atutami sa checi i kumple. Bo odpowiedniego przygotowania na pewno nie maja. A czy kolo bedzie stac zatrudnic ludzi ?. Smiem watpic. Zauwazcie, jesli wode przejmuje prywatna osoba (powiedzmy odpowiednik kola) to w przypadku znanych mi wod gorski sa to albo ludzie z duza kasa i inny zasuwaja za nich a licencja kosztuje duzo albo ludzie z duzym doswiadczeniem zarowno jesli chodzi o prowadzenie interesow jak i hodowle ryb. Nie sadze aby tacy ludzie chcieli zap... w kole spolecznie. PZW powinno zatrudnic fachowcow na poziomie okregu i to oni powinni podejmowac decyzje osobiscie. Tu demokracja w postaci zebran sie nie sprawdza. Osobiscie nie znam sie na biologii ryb, aby poprzez glosowanie decydowac, co ma np plywac w Pilicy. Ja chce pstraga czy lipienia. Ale czy jesli znajde duzo takich jak ja to nalezy go tam wpuscic ?
Po co okreg ?. Wiecie ze jestem raczej zagorzalym przeciwnikiem PZW, ale zastanowmy sie. Nie ma okregow, zostaly kola ktore samodzielnie opiekuja sie swoimi wodami. W przypadku malych zbiornikow typu glinianka, jeziorko kilka ha jest OK. Ani za wielkie widzy nie potrzeba ani tej z zakresu zarzadzania ani ichtiologicznej. Ale co z rzekami, jeziorami itp. Uwazacie ze kola sa w stanie temu podolac. Wg mnie zeby to prosperowalo, potrzeba ludzi duzo madrzejszych niz przyslowiowy Heniek czy Zdzisiek, ktorych jedynymi atutami sa checi i kumple. Bo odpowiedniego przygotowania na pewno nie maja. A czy kolo bedzie stac zatrudnic ludzi ?. Smiem watpic. Zauwazcie, jesli wode przejmuje prywatna osoba (powiedzmy odpowiednik kola) to w przypadku znanych mi wod gorski sa to albo ludzie z duza kasa i inny zasuwaja za nich a licencja kosztuje duzo albo ludzie z duzym doswiadczeniem zarowno jesli chodzi o prowadzenie interesow jak i hodowle ryb. Nie sadze aby tacy ludzie chcieli zap... w kole spolecznie. PZW powinno zatrudnic fachowcow na poziomie okregu i to oni powinni podejmowac decyzje osobiscie. Tu demokracja w postaci zebran sie nie sprawdza. Osobiscie nie znam sie na biologii ryb, aby poprzez glosowanie decydowac, co ma np plywac w Pilicy. Ja chce pstraga czy lipienia. Ale czy jesli znajde duzo takich jak ja to nalezy go tam wpuscic ?
Wszystko jest do ogarnięcia. W innym wątku opisywałem, jak IMO winno to wyglądać - wody winny trafić pod zarząd samorządu powiatowego z jednoczesnym skasowaniem "racjonalnej gospodarki rybackiej" i, co za tym idzie, obwodów rybackich. Jest to wystarczająco duża jst by ogarnąć wody na swoim terenie. Kasa z opłat za wędkowanie w budżecie powiatu - wyłącznie do wykorzystania na zagospodarowanie tych wód. Woda w kilku powiatach? Związek powiatów - w innych dziedzinach to działa, czemu w tej by nie mogło? Koła? Co stoi na przeszkodzie, by w takim układzie na danym terenie działało kilka stowarzyszeń wędkarskich a o zagospodarowaniu decydowano na zasadzie obecnie wprowadzanego budżetu partycypacyjnego?
Niestety na dzień dzisiejszy jest to kompletna abstrakcja, zwłaszcza dla "betonu".
Ale skoro powiat ma gospodarowac i dbac to po cholere kola i wogole jakis zwiazek. Pojde do jakiegokolwiek urzedu, zaplace zezwolenie i gitara. Do czego bedzie mi kolo ?.
Ale skoro powiat ma gospodarowac i dbac to po cholere kola i wogole jakis zwiazek. Pojde do jakiegokolwiek urzedu, zaplace zezwolenie i gitara. Do czego bedzie mi kolo ?.
Związek - faktycznie. Natomiast koła do tego, że tylko lokalne stowarzyszenia miałyby wpływ na sposób wydawania tych środków. I o to bym się nie martwił - w każdym powiecie znajdzie się co najmniej kilkadziesiąt osób, które z dowolnych przyczyn będą zainteresowane działaniem (czy to ze względów wędkarskich, czy to turystycznych, czy to w końcu ekologicznych) - tak samo, jak się znajdują do tenisa, dowolnego rodzaju piłki, rowerowania, pływania...
Szczerze mowiac, gdym to ja mial gospodarowac i brac za to odpowiedzialnosc to niechacialby, zeby jakis prezes jakiegokolwiek kola czy stowarzyszenia mnie rozliczal. Rozliczac to mnie moze pracodawca z efektow a nie zachcianek grupki ludzi. Skad gwarancja, ze nie powstanie kolo w ktorym prezesem zostanie amator 2kg karpikow w lodowce. I taki gosc mialby mi mowic jak gospodarowac ?. Nie po to zatrudnie ichtiologa zeby Zdzisiek mowil mi co on by chcial lowic.
Szczerze mowiac, gdym to ja mial gospodarowac i brac za to odpowiedzialnosc to niechacialby, zeby jakis prezes jakiegokolwiek kola czy stowarzyszenia mnie rozliczal. Rozliczac to mnie moze pracodawca z efektow a nie zachcianek grupki ludzi. Skad gwarancja, ze nie powstanie kolo w ktorym prezesem zostanie amator 2kg karpikow w lodowce. I taki gosc mialby mi mowic jak gospodarowac ?. Nie po to zatrudnie ichtiologa zeby Zdzisiek mowil mi co on by chcial lowic.
Przechodzisz do szczegółów. Co prawda diabeł zawsze w nich siedzi, niemniej w opozycji do Zdziśka będzie Heniek ze stowarzyszenia "Zielono Mi", który będzie chciał zakazu karpia, bo to gatunek obcy, oraz ichtiolog, który wyda negatywną opinię dla zarybiania karpiem, na rzecz opinii zarybiania kilkoma gatunkami pośród których będzie tylko trochę karpia - o ile w ogóle byłaby mowa decydowaniu jakimi gatunkami miałoby być zarybiane. A jeśli się nie będą w stanie dogadać, to kasa przejdzie na przyszły rok - niech się kłócą. To też jest tylko kwestia przyjęcia odpowiedniej konstrukcji prawnej i pilnowania jej.
Hipokrytą jest ten, kto nadal, pomimo wielokrotnie weryfikowanej organoleptycznie rzeczywistości, plecie od rzeczy o jakiejś zbiorowej odpowiedzialności, obowiązkach, prawach. Pokaż mi hobby do uprawiania którego jest realnie wymagana przynależność do stowarzyszenia/związku/czegokolwiek - jeśli jedynym kryterium przynależności jest opłacenie składki a alternatywą jest zapłacenie wielokrotności składki, to jest to przymuszanie do przynależności ponieważ nie ma uzasadnienia dla takiej różnicy w opłatach, żadnej. I przestań jęczeć, że nie przychodzą, nie głosują, nie uczestniczą, nie składają wniosków, tylko bezczelnie narzekają, bo to dorosłemu nie przystoi. Dopóki tacy jak Ty "reformatorzy" nie przejrzą na oczy i nie przyjmą do wiadomości takiej, wydawałoby się, prostej i elementarnej zależności nadal będzie syf, kiła i mogiła.
Mam też do Ciebie, hipokryto, pytanie: ile wniosków o wykluczenie z PZW złożyłeś ze względu na nie wywiązywanie się z obowiązków członka i dlaczego, jak sądzę, jest ich zero z prozaicznej przyczyny, że zagryźliby Cię członkowie Twojego własnego koła? Ile razy zgłaszałeś wniosek, by zrównać wysokość opłat dla zrzeszonych i nie zrzeszonych?
Powiedz mi człowieku, kto cię zmusza do przynależności? Czy czytałeś regułkę o stowarzyszeniu? To jest hipokryzja z twojej strony. Bo stowarzyszenie zrzesz ludzi i tych samych celach, zainteresowaniach....
Nawet nie pojmujesz co jest opłaceniem zezwolenia, a co opłaceniem składek. Syf, kiła i mogiłą, jak to ty określasz to jest dzięki takim osobom, jak ty. Ponieważ nie masz pojęcia nawet o czym piszesz. Brak wiedzy, ale co tam wypowiem się.... Ot i zabłysnąłeś...
Mam też do Ciebie, hipokryto, pytanie: ile wniosków o wykluczenie z PZW
złożyłeś ze względu na nie wywiązywanie się z obowiązków członka i
dlaczego
Jak byś czytał uważnie, i to byś znalazł na to odpowiedź...
Ps. trzymanie się za głowę nic ci nie da... i tak daleki jesteś od pojęcia tak prostych rzeczy...
Karp oczywiscie byl tylko przykladem. Rownie dobrym moglby byc sum wmalym stawiku czy tez teczak na otwartej wodzie bez zakazu zabierania. itp itd. Mi chodzi tylko o jedno. Woda maja zarzadzac fachowcy. Mi to obojetne skad i za ile oni sie wezma. Czy to beda ludzie zatrudnieni w kolach, w urzedach to nie istotne. I to tacy ludzie maja podejmowac kluczowe decyzje, bez durnej w tym wypadku demokracji. A jesli na skutek dzialan takie goscia w kasie zaczyna ubywac kasy to nalezy go zwolnic. Jestem przeciwnikiem odpowiedzialnosci zbiorowej jak to mamy teraz. Wg np kol. Artura to nie wierchuszka ale my jestesmy winni takiemu stanowi. Ale kto ustala wysokosci skladek, ze brakuje na wszystko, pewnie nie wiadomo. Chcialbym stanac przed konkretna osoba w okregu piotrkowskim i zabytac go, skad np. wziol 160 zl od glowy na racjonalna gospodarke. Chcialbym zobaczyc profesjonalna kalkulacje tej skladki. A nie tak jak teraz, Zdzisiek z Henkiem usiada przy piwie i stwierdza, ze u nas bida, to trzeba zrobic po 160
Hipokrytą jest ten, kto nadal, pomimo wielokrotnie weryfikowanej organoleptycznie rzeczywistości, plecie od rzeczy o jakiejś zbiorowej odpowiedzialności, obowiązkach, prawach. Pokaż mi hobby do uprawiania którego jest realnie wymagana przynależność do stowarzyszenia/związku/czegokolwiek - jeśli jedynym kryterium przynależności jest opłacenie składki a alternatywą jest zapłacenie wielokrotności składki, to jest to przymuszanie do przynależności ponieważ nie ma uzasadnienia dla takiej różnicy w opłatach, żadnej. I przestań jęczeć, że nie przychodzą, nie głosują, nie uczestniczą, nie składają wniosków, tylko bezczelnie narzekają, bo to dorosłemu nie przystoi. Dopóki tacy jak Ty "reformatorzy" nie przejrzą na oczy i nie przyjmą do wiadomości takiej, wydawałoby się, prostej i elementarnej zależności nadal będzie syf, kiła i mogiła.
Mam też do Ciebie, hipokryto, pytanie: ile wniosków o wykluczenie z PZW złożyłeś ze względu na nie wywiązywanie się z obowiązków członka i dlaczego, jak sądzę, jest ich zero z prozaicznej przyczyny, że zagryźliby Cię członkowie Twojego własnego koła? Ile razy zgłaszałeś wniosek, by zrównać wysokość opłat dla zrzeszonych i nie zrzeszonych?
Powiedz mi człowieku, kto cię zmusza do przynależności? Czy czytałeś regułkę o stowarzyszeniu? To jest hipokryzja z twojej strony. Bo stowarzyszenie zrzesz ludzi i tych samych celach, zainteresowaniach....
Nawet nie pojmujesz co jest opłaceniem zezwolenia, a co opłaceniem składek. Syf, kiła i mogiłą, jak to ty określasz to jest dzięki takim osobom, jak ty. Ponieważ nie masz pojęcia nawet o czym piszesz. Brak wiedzy, ale co tam wypowiem się.... Ot i zabłysnąłeś...
Mam też do Ciebie, hipokryto, pytanie: ile wniosków o wykluczenie z PZW
złożyłeś ze względu na nie wywiązywanie się z obowiązków członka i
dlaczego
Jak byś czytał uważnie, i to byś znalazł na to odpowiedź...
Ps. trzymanie się za głowę nic ci nie da... i tak daleki jesteś od pojęcia tak prostych rzeczy...
Kurcze, staralem sie czytac i ja uwaznie i nie znalazlem. Moze zle czytalem, ale zamiast odsylac mnie do szukania szybciej bedzie jak postawisz jedna cyferke (a moze to bedzie liczba). Artur, kim jest osoba, ktora wie, ze aby utrzymac lowisko na przyzwoitym poziomie potrzeba okolo 30 zl/dzien na wodach gorskich, ustala skladki na poziomie 2-3 zl ???. Kogo oszukuje ? Dlaczego ustalajac oplaty na poziomie 1/4 tego co potrzeba organizuje sie jeszcze wycieczki, sponsoruje sport a nie mowi sie wprost ludziom, ze beda lowic wielkie g..o. ?. Ja mowie wprost, PZW to wielki szajs. Oplacam skladki, bo wychodzi mi taniej, niz kupowac zezwolenia dla niezrzeszonych. Czemu na niektorych wodach PZW oplaty dla zrzeszonych i niezrzeszonych sa takie same ???. Obokrajowcy placa dokladnie tyle samo co Polacy.
Janek. Proszę przestudiuj mapę. Bo Sówałki to nie Mazury. Nawet to nie ten okręg.
Co do reszty; Pisałeś że wybrałeś takich fachowców. I co? Nie umieją ci pomóc? Zwróć się do nich z tym pytaniem, bo chyba po to ich wybrałeś...
Cały problem polega na tym, że
na poziomie koła PZW są ludzie chętni ale to mało. Poza tym zobaczysz,
czy uda się coś zrobić żeby wybrać nowy zarząd.
I znów pudło. Delegaci z twego koła są w okręgu na zjeździe, z nich wybierany jest zarząd okręgu...
Jeśli ci chodzi o wybór zarządu koła. To nie ja wybieram, a członkowie koła. Choć obecny prezes twierdzi że on sam... Odpisałem Ci co zrobię jak nie bedzie zmian w zarządzie. Czy ty czytać nie umiesz? Powiem pas. Nie dlatego że ZO coś w tej sprawie miesza, bo nie. A jedynie członkowie mają to w dupie. I będzie też znaczyć że obecna sytuacja im odpowiada.
Karp oczywiscie byl tylko przykladem. Rownie dobrym moglby byc sum wmalym stawiku czy tez teczak na otwartej wodzie bez zakazu zabierania. itp itd. Mi chodzi tylko o jedno. Woda maja zarzadzac fachowcy. Mi to obojetne skad i za ile oni sie wezma. Czy to beda ludzie zatrudnieni w kolach, w urzedach to nie istotne. I to tacy ludzie maja podejmowac kluczowe decyzje, bez durnej w tym wypadku demokracji. A jesli na skutek dzialan takie goscia w kasie zaczyna ubywac kasy to nalezy go zwolnic. Jestem przeciwnikiem odpowiedzialnosci zbiorowej jak to mamy teraz. Wg np kol. Artura to nie wierchuszka ale my jestesmy winni takiemu stanowi. Ale kto ustala wysokosci skladek, ze brakuje na wszystko, pewnie nie wiadomo. Chcialbym stanac przed konkretna osoba w okregu piotrkowskim i zabytac go, skad np. wziol 160 zl od glowy na racjonalna gospodarke. Chcialbym zobaczyc profesjonalna kalkulacje tej skladki. A nie tak jak teraz, Zdzisiek z Henkiem usiada przy piwie i stwierdza, ze u nas bida, to trzeba zrobic po 160
Tylko, że:
- specjalista też jest tylko człowiekiem i na ręce patrzeć mu nie tylko wypada, ale i należy - gdzie oni są zatrudnieni też jest istotne (no i kwestia, czy koniecznie muszą być zatrudnieni, czy tańszy nie byłby outsourcing);
- w modelu opisanym przeze mnie masz taką osobę odpowiedzialną - starostę, w dodatku jest to osoba przysłowiowo powszechnie znana i nie przyspawana do stołka, bo wybierana przez radę powiatu (wybraną w wyborach powszechnych) - nie wyobrażam sobie sytuacji, by starosta zwłaszcza w regionie atrakcyjnym turystycznie odpuścił sobie wędkarzy, wręcz przeciwnie, zwłaszcza we wspomnianych rejonach samorząd sam z siebie dokładałby do tego, bo to rozwój rejonu - warunek konieczny, to wpływ na to, co się dzieje a nie, tak jak teraz, kompletny brak wpływu;
- wysokość opłat itede byłaby ustalana przez radę na podstawie konkretnych kalkulacji: zarybianie kosztuje "tyle", rozwój infrastruktury kosztuje "tyle", pokrycie przy "takiej" składce i "takim" obłożeniu, w dodatku składka nie mogłaby być przez to wygórowana (bo wędkarze zagłosują nogami) - nie ma zdrowszej sytuacji, jak przedstawienie kosztorysu na konkretne prace wykonywane do 30min jazdy samochodem od miejsca zamieszkania zainteresowanego wędkarza.
Kurcze, staralem sie czytac i ja uwaznie i nie znalazlem. Moze zle
czytalem, ale zamiast odsylac mnie do szukania szybciej bedzie jak
postawisz jedna cyferke (a moze to bedzie liczba). Artur, kim jest
osoba, ktora wie, ze aby utrzymac lowisko na przyzwoitym poziomie
potrzeba okolo 30 zl/dzien na wodach gorskich, ustala skladki na
poziomie 2-3 zl ???. Kogo oszukuje ? Dlaczego ustalajac oplaty na
poziomie 1/4 tego co potrzeba organizuje sie jeszcze wycieczki,
sponsoruje sport a nie mowi sie wprost ludziom, ze beda lowic wielkie
g..o. ?. Ja mowie wprost, PZW to wielki szajs. Oplacam skladki, bo wychodzi mi taniej, niz kupowac zezwolenia dla niezrzeszonych. Czemu na niektorych wodach PZW oplaty dla zrzeszonych i niezrzeszonych sa takie same ???. Obokrajowcy placa dokladnie tyle samo co Polacy.
Nie osoba a zjazd delegatów, tak więc i delegaci z twego koła. To określają...
Janek. Proszę przestudiuj mapę. Bo Sówałki to nie Mazury. Nawet to nie ten okręg.
Czyli dyskusja wkracza na wyżyny abstrakcji pod tytułem "granice historycznych krain dawnej domeny Zakonu Krzyżackiego" :))). Zwłaszcza Węgorzewo, Ruciane Nida i Olecko to nie Mazury :)))).
Nie zrozumiales, mnie, Pytalem kto nie w sensie stanowiska, ale postawy czlowieka. Jak nazwac osobe, ktora organizuje dobre lowisko w ramach PZW i ustala dla WSZYSTKICH (zrzeszonych i nie) jedna wysoka stawke, wiedzac ze musi byc na poziomie np 70 zl jesli chodzi o SAN aby byulo to dobre lowisko i za moment ustala stawke na poziomie np 5 zl (tez SAN) dla reszty. Sadzisz ze nie wie, ze te 5 zl starczy na prawidlowa gospodarke ?. Wie doskonale, ale robi to dlatego, ze nie wazne czy woda bedzie rybna jak nalezy czy nie, czy bedzie chroniona czy nie. Wazne zeby ludzie sie nie buntowali. Prawidlowa gospodarka nie ma tu zadnego znaczenia. I to dla mnie jest hipokryzja. PS. Opisalem to moze niepotrzebnie na przykladzie Sanu, bo tam akurat jeszcz proboje sie cos robic, ale tak jest wszedzie. Ci na gorze zdaja sobie sprawe ze te 2-3 zl / dzien lowienia mozna sobie w d..e wlozyc. Za to nie utrzyma sie lowiska. Ale wazniejsze o gospodarowania jest tlum jako tako zadowolonych. Rzuci sie im ochlap w postaci zarybien karpiem, czasem inna ryba i niech sie ciesza. A oplaty nie podniesie nikt, chocby milion ekonomistow napisalo, ze za 3 zl / dzien nie da sie utrzymac dobrego lowiska. Podobnie jak nie wywali sie takich niepokornych jak ja ze zwiazku, bo nalezaloby wywalic 95% pozostalych. I nie jest wazne dla tych na gorze czy statut jest przestrzegany czy nie. Mozena sie nim podetrzec, bo do niczego innego nie sluzy. Jest bo z formalnego punktu widzenia musi byc. Sadzisz ze prezesi nie zdaja sobie sprawy ze szeregowy wedkarz nawet nie wie ze jest cos takiego jak Statut ?. Wiedza i co z tym robia. NIC. Bo sa hipokrytami i tak im wygodniej.
Jochnkelly. zastanów się co ty wypisujesz. Czy starostwo chciało by, takiego bajzla. Bo inaczej to nie można nazwać, jak każdy wędkarz by chciał im grzebać bez przerwy w dokumentach, bo ma takie widzi mi się?
Nie zrozumiales, mnie, Pytalem kto nie w sensie stanowiska, ale postawy czlowieka. Jak nazwac osobe, ktora organizuje dobre lowisko w ramach PZW i ustala dla WSZYSTKICH (zrzeszonych i nie) jedna wysoka stawke, wiedzac ze musi byc na poziomie np 70 zl jesli chodzi o SAN aby byulo to dobre lowisko i za moment ustala stawke na poziomie np 5 zl (tez SAN) dla reszty. Sadzisz ze nie wie, ze te 5 zl starczy na prawidlowa gospodarke ?. Wie doskonale, ale robi to dlatego, ze nie wazne czy woda bedzie rybna jak nalezy czy nie, czy bedzie chroniona czy nie. Wazne zeby ludzie sie nie buntowali. Prawidlowa gospodarka nie ma tu zadnego znaczenia. I to dla mnie jest hipokryzja. PS. Opisalem to moze niepotrzebnie na przykladzie Sanu, bo tam akurat jeszcz proboje sie cos robic, ale tak jest wszedzie. Ci na gorze zdaja sobie sprawe ze te 2-3 zl / dzien lowienia mozna sobie w d..e wlozyc. Za to nie utrzyma sie lowiska. Ale wazniejsze o gospodarowania jest tlum jako tako zadowolonych. Rzuci sie im ochlap w postaci zarybien karpiem, czasem inna ryba i niech sie ciesza. A oplaty nie podniesie nikt, chocby milion ekonomistow napisalo, ze za 3 zl / dzien nie da sie utrzymac dobrego lowiska. Podobnie jak nie wywali sie takich niepokornych jak ja ze zwiazku, bo nalezaloby wywalic 95% pozostalych. I nie jest wazne dla tych na gorze czy statut jest przestrzegany czy nie. Mozena sie nim podetrzec, bo do niczego innego nie sluzy. Jest bo z formalnego punktu widzenia musi byc. Sadzisz ze prezesi nie zdaja sobie sprawy ze szeregowy wedkarz nawet nie wie ze jest cos takiego jak Statut ?. Wiedza i co z tym robia. NIC. Bo sa hipokrytami i tak im wygodniej.
Prawidłowa gospodarka, to też pozyskiwanie środków zewnętrznych. Samorządy nie dadzą kasy na coś, nad czym nie mają jakiejś formy kontroli. Czy to będzie 70pln, czy 5pln to nie ma de facto znaczenia. Istotne jest, ile tej kasy zbierze się razem i co za nią będzie wykonane - w obecnym systemie nie masz nad tym kontroli, a często nawet wiedzy co było robione. Co koło, to kilkaset osób - a kasy nima.
Gdzie jest 350 zł za rok ?Ja jak wędkuję i jest 50 zł za dobę to mówię, że to dobra cena. " Janek. Proszę przestudiuj mapę. Bo Sówałki to nie Mazury. Nawet to nie ten okręg. Co do reszty; Pisałeś że wybrałeś takich fachowców. I co? Nie umieją ci pomóc? Zwróć się do nich z tympytaniem, bo chyba po to ich wybrałeś..."My pytaliśmy i ja osobiście nie żadnego delagata czy innego kogoś z koła bo oni mogą tyle samo co ja znaczy g...mogą. Pytałem bezpośrednio w ZO PZW , Pytałem na stronie forum PZW. Z tego co wiem to nie tylko ja pytałem i nikt nie otrzymał odpowiedzi. JK
Najtansze jakie ja znam to 600zl/rok, ale to bylo kilka lat temu. Sa po 350 zl, ale to nie OS"y a jakies klubowe stawiki czy glinianki. Porzadny OS czy lowisko komercyjne, tu troche jest inaczej bo wlasciciel musi zarobic, to kwota od 1000 zl / rok. Wiadomo ze im mniejsza woda tym taniej. Drozsze beda rzeki bo mniejsza kontrola nad rybami i klusolami.
Najtansze jakie ja znam to 600zl/rok, ale to bylo kilka lat temu. Sa po 350 zl, ale to nie OS"y a jakies klubowe stawiki czy glinianki. Porzadny OS czy lowisko komercyjne, tu troche jest inaczej bo wlasciciel musi zarobic, to kwota od 1000 zl / rok. Wiadomo ze im mniejsza woda tym taniej. Drozsze beda rzeki bo mniejsza kontrola nad rybami i klusolami.
Prosty przykład Werszminia, wcześniej łowisko PZW, teraz Komercja. Co fakt za niektóre rybki jak zabierasz dopłacasz. Przykładów mogę ci mnożyć. PGR Mrągowo, PGRyb Olsztyn (tez nie PZW) I masz kilka jezior.
Patrząc, gdzie i ile kosztuje łowienie, zwłaszcza na komercjach, radziłbym patrzeć przez duży cudzysłów na wysokość cen. We wspomnianej Wierszminie roczne łowienie kosztuje 350pln (cena dla, jak sądzę, stałych bywalców głównie z okolic jeziora wpadających dość regularnie), miesięczne już 200pln (cena dla turystów), dobowe 80pln - w promocji 60pln (cena dla absolutnych gości). Zwracam uwagę, że nie ma opłaty tygodniowej. Ceny są tak skalkulowane, by właścicielowi zapewnić maksymalizację zysku - dlatego opłaty krótsze niźli roczne są niewspółmiernie wysokie. Innymi słowy udział zysku w opłacie największy jest przy dobowych.
Doba 60 zł w promocji to drożej niż np na Okoniu lub Całowaniu.Łódka na Zegrzu w moim kole 19 zł ( doba ) na tym łowisku 30 zł. No a inne łowiska - są jakieś inne ?JK
Doba 60 zł w promocji to drożej niż np na Okoniu lub Całowaniu.Łódka na Zegrzu w moim kole 19 zł ( doba ) na tym łowisku 30 zł. No a inne łowiska - są jakieś inne ?JK
ceny usług:
1. Licencja roczna - 350zł
2. Licencja miesięczna - 200zł
3. Licencja dzienna - 30zł.
4. Licencja nocna - 50zł
PROMOCJA! Kupując od razu licencję dzienną i nocną zapłacisz tylko 60zł
5. Wypożyczenie łódki - 30zł / dzień
(posiadamy ponad 20 łódek)
Hipokryzją jest udawać, że się nie rozumie podstawowych mechanizmów, jakie rządzą w tym "biznesie". Jeśli ktoś nazywa hipokrytą wędkarza, który do PZW należy wyłącznie ze względów ekonomicznych, to kim sam jest, jeśli jego zdaniem jest to normalna sytuacja, że niezrzeszony musi krotnie przepłacać.
Hipokrytą jest ten. Który powinien być na wyborach i wybrać opdpowiednich ludzi do zarządu i na delegatów, itd. Potem narzeka że ma taki nie inny zarząd, i że nic oni nie robią.
Hipokryta jest ten co chce nie mieć obowiązków a same korzyści. Czyli nie być członkiem i obowiązków z tego wynikających, i jeszcze żerować na pracy innych. Bo trzeba najpierw zrozumieć czym jest zrzeszenie i na czym to polega...
A wyraźnie, jest zapis. Stowarzyszenie opiera swą działalność na pracy swoich członków i składkach z tego wynikających. (to mówi ustawa!) Jak też może prowadzić działalność gospodarczą, otrzymywać darowizny itd. (to też mówi ustawa) Członek jest zobowiązany uczestniczyć w życiu stowarzyszenia, a nie tylko czerpać kożyści wynikające z członkostwa. I jeszcze narzekać. I wmawiać że ktoś go zmusza do członkostwa. To jest hipokryzja.
Jak się czyta takie bzdety na forum to" wątroba gnije " jak kiedyś napisał mi rzecznik prasowy PZW.Wędkarstwo w RP reguluje :1. konstytucja 2.Ustawa o rybactwie śródlądowym .... 3.Prawo wodne Najwięcej do powiedzenia mają Ci co najmniej wiedzą "Wrota okoliczności wędkarskich"(prawo prawnie)Rybanaga blogspot com Miłej lektury i sPOkojnych snów. 4. Rozporzadzenia MR ochrony i okresów ochronnych ryb
Hipokrytą jest ten, kto nadal, pomimo wielokrotnie weryfikowanej organoleptycznie rzeczywistości, plecie od rzeczy o jakiejś zbiorowej odpowiedzialności, obowiązkach, prawach. Pokaż mi hobby do uprawiania którego jest realnie wymagana przynależność do stowarzyszenia/związku/czegokolwiek - jeśli jedynym kryterium przynależności jest opłacenie składki a alternatywą jest zapłacenie wielokrotności składki, to jest to przymuszanie do przynależności ponieważ nie ma uzasadnienia dla takiej różnicy w opłatach, żadnej. I przestań jęczeć, że nie przychodzą, nie głosują, nie uczestniczą, nie składają wniosków, tylko bezczelnie narzekają, bo to dorosłemu nie przystoi. Dopóki tacy jak Ty "reformatorzy" nie przejrzą na oczy i nie przyjmą do wiadomości takiej, wydawałoby się, prostej i elementarnej zależności nadal będzie syf, kiła i mogiła.
Mam też do Ciebie, hipokryto, pytanie: ile wniosków o wykluczenie z PZW złożyłeś ze względu na nie wywiązywanie się z obowiązków członka i dlaczego, jak sądzę, jest ich zero z prozaicznej przyczyny, że zagryźliby Cię członkowie Twojego własnego koła? Ile razy zgłaszałeś wniosek, by zrównać wysokość opłat dla zrzeszonych i nie zrzeszonych?
Sam mialem zadac mu to pytanie ale mnie ubiegles :). Sam kiedys myslalem aby wypisac sie z PZW i placic jako niezrzeszony. Ale kumpel szybko mnie naprostowal, twierdzac ze tym zrobie tylko przysluge PZW. Dostane dokladnie ta sama usluge w zamian za 3-krotnie wieksza kase. Z ryb nie zrezygnuje, w okolicy nie ma zadnego lowiska nie PZW, gdzie moglbym lowic na muche wiec musialbym placic. Idelany dla nich interes. Zamiast 160 dostaliby wiele wiecej nie robiac dokladnie NIC
doemkaJest wielu wędkarzy którzy lubią filet z dorsza i nie męczą się zabijaniem ryb,patroszeniem ich,a co najgorsze wyciąganie ości w czasie jedzenia.Dlatego nie wiem czemu służy bezsensowny każdorazowy wpis do rejestru.Cały rejestr pełny a tam tylko data i nr. łowiska.Czy nie wystarczył by wpis od razu po złowieniu ryby i włożeniu jej do siatki? Dla mnie nawet siatka jest zbędnym ciężarem bo nigdy nie jest mi potrzebna, a noszę ją żeby ktoś nadgorliwy się nie doczepił co może grozić mandatem. Byłoby również dużo mniej roboty przy corocznym sprawdzaniu tych rejestrów. Zamiast przeglądania całego rejestru wystarczy wtedy spojrzeć na pierwszą stronę żeby dowiedzieć się o braku zabranych ryb z łowiska.
Ale wtedy działacze (beton) wiedza gdzie jest jaka ryba i ile, co ułatwia "kontrolne odłowy".
Tzn. wiedza gdzie puszczać siaty w celu zapełnienia lodówek. Bo po co się męczyć z wędką. To jest zadanie nasze, zwykłych wędkarzy. Tak przynajmniej jest w okręgu radomskim, ale myślę że w większości okręgów w Polsce. Najprostszy przykład zbiornik Domaniów i lewy odłów który wyszedł na jaw:)
Ale wtedy działacze (beton) wiedza gdzie jest jaka ryba i ile, co ułatwia "kontrolne odłowy".
Tzn. wiedza gdzie puszczać siaty w celu zapełnienia lodówek. Bo po co się męczyć z wędką. To jest zadanie nasze, zwykłych wędkarzy. Tak przynajmniej jest w okręgu radomskim, ale myślę że w większości okręgów w Polsce. Najprostszy przykład zbiornik Domaniów i lewy odłów który wyszedł na jaw:)
Też tak sadze, a co do rejestrów to mało kto wypełnia je prawidłowo- moim zdaniem to szkoda papieru .
Powyższy post ma przypominać jaki jest temat tego wątku. W pewnym momencie było o hipokrytach, a teraz to już nie wiadomo o czym. ;) Trzeba było walnąć im blokadę z początku i po temacie. Jak dzieci..
Zobaczcie jak to jest z tym rejestrem a co nakazuje straż PSR-u w jakimś tam okręgu i sami oceńcie . Przy kontroli stwierdzili ze gość nie ma wpisanych ryb pusty rejestr miał..Kazali spiningiście wpisywanie ryb wypuszczanych do rejestru.Hm ? No dobrze pan każe sluga musi .Ktoś łowi szczupaka wpisuje do rejestru a go wypuszcza ok.Przychodzi po nim drugi spiningista łowi tego samego szczupaka i też go wypuszcza i wpisuje.W ciągu roku ten sam szczupak może teoretycznie brać każdemu raz dziennie,teoretycznie .Niech będzie złowiony jeden i ten sam 200 razy w roku i 200 razy wpisywany .O co tu kużwa chodzi zeby pokazać że takie łowne lowiska mamy i pełne pięknych ryb?Czy czlowiek co takich wpisów nakazał dokonywać ,ryb wypuszczanych ma w porządku pod kopułką?Bo z tego wynika ze ryby się mnożą w zaskakująco szybkim tępie.A w wodzie ich nie brakuje.Komu służą takie dziwne wpisy ze ryby są.A ze szczupak bierze nawet kilka razy z urwaną przynętą w paszczy i mu to nie przeszkadza to koledzy się już o tym spiningiści dawno temu przkonali osobiście.Hm? Ciekawe po co takie bzdurne wpisy mają wędkarze czynić?
Wystarczy się zorganizować panowie wędkarze. Proponuje wpisywanie jak popadnie:) Raz oddałem rejestr w którym była wpisana belona złapana na zbiorniku zaporowym, szczupak 4 metry, brzana karpacka na zalewie itp. mina pani w kole przy zdawaniu rejestru bezcenna:D
Kolego @darek-salamon mam pytanie?Oczywiście nie czytałem wszystkich wpisów w tym temacie bo i po co wałkować nasty raz to samo, ale pytanie jest?W jakich okręgach należy wpisywać ryby wypuszczone zaraz po złowieniu do rejestru?
Kolego @darek-salamon mam pytanie?Oczywiście nie czytałem wszystkich wpisów w tym temacie bo i po co wałkować nasty raz to samo, ale pytanie jest?W jakich okręgach należy wpisywać ryby wypuszczone zaraz po złowieniu do rejestru? Tak napisał kolega na forum i opisał całą akcję PSR-u jaką mu strażnicy zafundowali.Post jest w tym wątku kolegi Łukasza ghostriderbmw z dnia 2014-07-18 on jest z kola w Kartuzach.Sam się dziwię ze są takie wymagania.
rejestr jest niezbędnym wyposażeniem wędkarza zrzeszonego w pzw i rzeczą świętą , wędka itp to tylko dodatki utrudniające przemieszczanie się brzegiem rzeki, chociaż kilka lat temu zagalopowałem się wypełniając tę biblię dla betonu i wpisując żarłacza ludojada, ale nie zauważyłem paniki nad łydynią :D tak naprawdę rejestr po zdaniu służy jako podpałka do koksu, żeby leśne dziady z zg nie zamarzły zimą
@darek-salamon nie wracam do poprzednich postów, ale napiszę tak:Rejestr prowadzi się w celu (albo inaczej takie było założenie) określenia jaka jest presja wędkarska na danym akwenie wodnym to po pierwsze, po drugie pisząc własnymi słowami co zostało z wody zabrane do domu na patelnię (tzw. pożytki). Dlatego do rejestru wpisywać należy tylko ryby przeznaczone do zabrania. psMożliwe, że opisywany przez ciebie kolega trzymał złowione ryby w siatce wędkarskiej, a to już jak wynika z zapisów regulaminu (były przeznaczone do zabrania). Co dalej z tymi rybami robił, zabierał czy wypuszczał jest bez znaczenia. Ryba w siatce musi być wpisana. Wypuszczam ryby zaraz po złowieniu, po zakończeniu wędkowania stawiam "kreski" w puste miejsca gatunek,ilość, waga itp.Nie mam i nie miałem żadnych problemów w trakcie kontroli. Pozdrawiam.
#772721wysłano: 2014/07/18 21:12 ghostriderbmwDzisiaj nad wodą miałem kontrolę Panów z PSR. Nawet nie zdążyłem wyjść z wody a jeden z Panow od razu wyskoczył że powinno byc 200zl mandatu. Ja zdziwiony pytam sie za co? A no za śmieci po innych wedkarzach. Co dziwne byłem troszkę przed tym miejscem bo łowiłem na boczny trok i dopiero dochodziłem tam gdzie były śmieci. No ale mowie ok posprzątam. Potem mila rozmowa z innym ze strażników. Pan wziął moja kartę, rejestr, otworzyl i mile się zaskoczył jak to ujął. Pogratulował że rejestr jest wypełniany. Tylko jest jedno ale. W moim rejestrze oprócz dat i numerów łowiska znajdują się same minusy (kreseczki). I tu jak to strażnik powiedział popełniam błąd bo powinienem wpisywać wszystkie ryby. Ja zdziwiony mówię że żadnej nie zabrałem tylko wszystkie od razu wypuszczam więc po co miałbym je wpisywać.A on że to nic. Każdą wyłowioną rybę powinienem wpisywać do rejestru żeby Koło PZW wiedziało co bierze, ile bierze, gdzie itp. Słyszac te tłumaczenia stwierdziłem że dalsza dyskusja na ten temat nie ma sensu bo ktoś tu chyba inny regulamin czytał.
I to kolejna nowość jaką się dowiedziałem na temat spornego rejestru. Jacek nie dopisuj ideologii ;-)JK
Janusz czy ja dopisuję jakąś ideologię?Raczej ktoś zaczyna tworzyć własną :-) dlatego zadałem pytanie w jakich okręgach należy wpisywać wszystkie ryby do rejestru nawet te, które odzyskały wolność zaraz po schwytaniu.Nie byłem świadkiem, nie widziałem, a jeśli bym nim był to chętnie z panami przeprowadzającymi kontrolę porozmawiał :-)
Ale nie poszukałeś postu ;-) " ps Możliwe, że opisywany przez ciebie kolega trzymał złowione ryby w siatce wędkarskiej, a to już jak wynika z zapisów regulaminu (były przeznaczone do zabrania). Co dalej z tymi rybami robił, zabierał czy wypuszczał jest bez znaczenia. Ryba w siatce musi być wpisana. Wypuszczam ryby zaraz po złowieniu, po zakończeniu wędkowania stawiam "kreski" w puste miejsca gatunek,ilość, waga itp." Wyraźnie jest napisane ;-) Nic nie przetrzymywał bo ryb nie zabiera " Ja zdziwiony mówię że żadnej nie zabrałem tylko wszystkie od razu wypuszczam więc po co miałbym je wpisywać.A on że to nic. " A co do tego gdzie należy wpisywać wszystkie ryby to nie wiem. Z resztą jakie ma to znaczenie bo ja tak robić nie muszę póki co. JK
Mały teleturniej? Cyt: Co okręg to inny regulamin. Osobiście wszystkie ryby wypuszczam, ale łowiąc z gruntu czasami złapane ryby przechowuje w siatce do czasu zakończenia łowienia z zachowaniem wymiarów ochronnych i nic do rejestru nie wpisuje, bo nic nie zabieram. W instrukcji wypełniania rejestru okręgu gdańskiego wyraźnie jest napisane:
a) Rubryki "Data" i "Numer łowiska" wypełniamy przed rozpoczęciem wędkowania. b) Wszystkie pozostałe dane, wypełniamy w trakcie lub po zakończeniu wędkowania .
[...] Cały problem polega na tym, że na poziomie koła PZW są ludzie chętni ale to mało. Poza tym zobaczysz, czy uda się coś zrobić żeby wybrać nowy zarząd.
JK
Nie. Problem polega na tym, że koło bardzo często świetnie radziłoby sobie same i miało w swoim składzie głównie aktywnych członków. Kłopot zaczyna się od poziomu okręgów.
Podejdź do kwestii realnie - jeśli koło zarządza łowiskiem specjalnym, to jest to zwykle dobrze zarządzane łowisko - z rybami i infrastrukturą. Nie robi tego okręg, czy centrala, tylko właśnie lokalne koło, które z "góry" bierze tylko osobowość prawną. Gdyby koło miało osobowość prawną, to do czego byłaby mu góra (odpowiedź na to pytanie jednocześnie stanowi odpowiedź na pytanie, dlaczego koła nie będą miały osobowości prawnej...)?
Niektórym dłuższa przynależność sprała mózg. Tego nie wyleczy. Panowie, tak jak napisał Irek szkoda czasu na tę bezpłodną dyskusję.
Hipokryzją jest udawać, że się nie rozumie podstawowych mechanizmów, jakie rządzą w tym "biznesie". Jeśli ktoś nazywa hipokrytą wędkarza, który do PZW należy wyłącznie ze względów ekonomicznych, to kim sam jest, jeśli jego zdaniem jest to normalna sytuacja, że niezrzeszony musi krotnie przepłacać.
Hipokrytą jest ten. Który powinien być na wyborach i wybrać opdpowiednich ludzi do zarządu i na delegatów, itd. Potem narzeka że ma taki nie inny zarząd, i że nic oni nie robią.
Hipokryta jest ten co chce nie mieć obowiązków a same korzyści. Czyli nie być członkiem i obowiązków z tego wynikających, i jeszcze żerować na pracy innych. Bo trzeba najpierw zrozumieć czym jest zrzeszenie i na czym to polega...
A wyraźnie, jest zapis. Stowarzyszenie opiera swą działalność na pracy swoich członków i składkach z tego wynikających. (to mówi ustawa!)
Jak też może prowadzić działalność gospodarczą, otrzymywać darowizny itd. (to też mówi ustawa)
Członek jest zobowiązany uczestniczyć w życiu stowarzyszenia, a nie tylko czerpać kożyści wynikające z członkostwa. I jeszcze narzekać. I wmawiać że ktoś go zmusza do członkostwa.
To jest hipokryzja.
Hipokrytą jest ten, kto nadal, pomimo wielokrotnie weryfikowanej organoleptycznie rzeczywistości, plecie od rzeczy o jakiejś zbiorowej odpowiedzialności, obowiązkach, prawach. Pokaż mi hobby do uprawiania którego jest realnie wymagana przynależność do stowarzyszenia/związku/czegokolwiek - jeśli jedynym kryterium przynależności jest opłacenie składki a alternatywą jest zapłacenie wielokrotności składki, to jest to przymuszanie do przynależności ponieważ nie ma uzasadnienia dla takiej różnicy w opłatach, żadnej. I przestań jęczeć, że nie przychodzą, nie głosują, nie uczestniczą, nie składają wniosków, tylko bezczelnie narzekają, bo to dorosłemu nie przystoi. Dopóki tacy jak Ty "reformatorzy" nie przejrzą na oczy i nie przyjmą do wiadomości takiej, wydawałoby się, prostej i elementarnej zależności nadal będzie syf, kiła i mogiła.
Mam też do Ciebie, hipokryto, pytanie: ile wniosków o wykluczenie z PZW złożyłeś ze względu na nie wywiązywanie się z obowiązków członka i dlaczego, jak sądzę, jest ich zero z prozaicznej przyczyny, że zagryźliby Cię członkowie Twojego własnego koła? Ile razy zgłaszałeś wniosek, by zrównać wysokość opłat dla zrzeszonych i nie zrzeszonych?
Sam mialem zadac mu to pytanie ale mnie ubiegles :). Sam kiedys myslalem aby wypisac sie z PZW i placic jako niezrzeszony. Ale kumpel szybko mnie naprostowal, twierdzac ze tym zrobie tylko przysluge PZW. Dostane dokladnie ta sama usluge w zamian za 3-krotnie wieksza kase. Z ryb nie zrezygnuje, w okolicy nie ma zadnego lowiska nie PZW, gdzie moglbym lowic na muche wiec musialbym placic. Idelany dla nich interes. Zamiast 160 dostaliby wiele wiecej nie robiac dokladnie NIC
Niektórym dłuższa przynależność sprała mózg. Tego nie wyleczy. Panowie, tak jak napisał Irek szkoda czasu na tę bezpłodną dyskusję.
Nie zgadzam się z Tobą ani Irkiem. Podstawową kwestią dowolnej reformy jest prawidłowo zdiagnozowany problem. Ten nie leży w tym, że 80-90% członków nie przychodzi na zebrania itede. Problem leży w tym, że obecna struktura i kultura prawna PZW nie przystaje do rzeczywistości.
[...] Cały problem polega na tym, że na poziomie koła PZW są ludzie chętni ale to mało. Poza tym zobaczysz, czy uda się coś zrobić żeby wybrać nowy zarząd. JK
Nie. Problem polega na tym, że koło bardzo często świetnie radziłoby sobie same i miało w swoim składzie głównie aktywnych członków. Kłopot zaczyna się od poziomu okręgów.
Podejdź do kwestii realnie - jeśli koło zarządza łowiskiem specjalnym, to jest to zwykle dobrze zarządzane łowisko - z rybami i infrastrukturą. Nie robi tego okręg, czy centrala, tylko właśnie lokalne koło, które z "góry" bierze tylko osobowość prawną. Gdyby koło miało osobowość prawną, to do czego byłaby mu góra (odpowiedź na to pytanie jednocześnie stanowi odpowiedź na pytanie, dlaczego koła nie będą miały osobowości prawnej...)?
No coś takiego miałem na myśli.JK
[...] Cały problem polega na tym, że na poziomie koła PZW są ludzie chętni ale to mało. Poza tym zobaczysz, czy uda się coś zrobić żeby wybrać nowy zarząd.
JK
Nie. Problem polega na tym, że koło bardzo często świetnie radziłoby sobie same i miało w swoim składzie głównie aktywnych członków. Kłopot zaczyna się od poziomu okręgów.
Podejdź do kwestii realnie - jeśli koło zarządza łowiskiem specjalnym, to jest to zwykle dobrze zarządzane łowisko - z rybami i infrastrukturą. Nie robi tego okręg, czy centrala, tylko właśnie lokalne koło, które z "góry" bierze tylko osobowość prawną. Gdyby koło miało osobowość prawną, to do czego byłaby mu góra (odpowiedź na to pytanie jednocześnie stanowi odpowiedź na pytanie, dlaczego koła nie będą miały osobowości prawnej...)?
No coś takiego miałem na myśli.
JK
Tylko, że ja jestem zdania, że w obecnej formie to nie ma szans ani trwać, ani się reformować. Będzie kompletna stagnacja i "równia pochyła". IMO sytuacja dojrzewa do radykalniejszych posunięć, niźli "przyjdźcie na zebranie i złóżcie wnioski". Bez lobbingu nie da rady. Bez samorządów też nie da rady. Jeśli koła miałyby osobowość prawną, to ...do czego im okręg i centrala?
Już kiedyś padło takie pytanie - Jeśli koła miałyby osobowość prawną to po co okręgi ?JK
Po co okreg ?. Wiecie ze jestem raczej zagorzalym przeciwnikiem PZW, ale zastanowmy sie. Nie ma okregow, zostaly kola ktore samodzielnie opiekuja sie swoimi wodami.
W przypadku malych zbiornikow typu glinianka, jeziorko kilka ha jest OK. Ani za wielkie widzy nie potrzeba ani tej z zakresu zarzadzania ani ichtiologicznej.
Ale co z rzekami, jeziorami itp. Uwazacie ze kola sa w stanie temu podolac. Wg mnie zeby to prosperowalo, potrzeba ludzi duzo madrzejszych niz przyslowiowy Heniek czy Zdzisiek, ktorych jedynymi atutami sa checi i kumple. Bo odpowiedniego przygotowania na pewno nie maja. A czy kolo bedzie stac zatrudnic ludzi ?. Smiem watpic.
Zauwazcie, jesli wode przejmuje prywatna osoba (powiedzmy odpowiednik kola) to w przypadku znanych mi wod gorski sa to albo ludzie z duza kasa i inny zasuwaja za nich a licencja kosztuje duzo albo ludzie z duzym doswiadczeniem zarowno jesli chodzi o prowadzenie interesow jak i hodowle ryb. Nie sadze aby tacy ludzie chcieli zap... w kole spolecznie.
PZW powinno zatrudnic fachowcow na poziomie okregu i to oni powinni podejmowac decyzje osobiscie. Tu demokracja w postaci zebran sie nie sprawdza. Osobiscie nie znam sie na biologii ryb, aby poprzez glosowanie decydowac, co ma np plywac w Pilicy. Ja chce pstraga czy lipienia. Ale czy jesli znajde duzo takich jak ja to nalezy go tam wpuscic ?
Już kiedyś padło takie pytanie - Jeśli koła miałyby osobowość prawną to po co okręgi ?JK
...A jeśli nie byłoby okręgów, to po co centrala.
Po co okreg ?. Wiecie ze jestem raczej zagorzalym przeciwnikiem PZW, ale zastanowmy sie. Nie ma okregow, zostaly kola ktore samodzielnie opiekuja sie swoimi wodami.
W przypadku malych zbiornikow typu glinianka, jeziorko kilka ha jest OK. Ani za wielkie widzy nie potrzeba ani tej z zakresu zarzadzania ani ichtiologicznej.
Ale co z rzekami, jeziorami itp. Uwazacie ze kola sa w stanie temu podolac. Wg mnie zeby to prosperowalo, potrzeba ludzi duzo madrzejszych niz przyslowiowy Heniek czy Zdzisiek, ktorych jedynymi atutami sa checi i kumple. Bo odpowiedniego przygotowania na pewno nie maja. A czy kolo bedzie stac zatrudnic ludzi ?. Smiem watpic.
Zauwazcie, jesli wode przejmuje prywatna osoba (powiedzmy odpowiednik kola) to w przypadku znanych mi wod gorski sa to albo ludzie z duza kasa i inny zasuwaja za nich a licencja kosztuje duzo albo ludzie z duzym doswiadczeniem zarowno jesli chodzi o prowadzenie interesow jak i hodowle ryb. Nie sadze aby tacy ludzie chcieli zap... w kole spolecznie.
PZW powinno zatrudnic fachowcow na poziomie okregu i to oni powinni podejmowac decyzje osobiscie. Tu demokracja w postaci zebran sie nie sprawdza. Osobiscie nie znam sie na biologii ryb, aby poprzez glosowanie decydowac, co ma np plywac w Pilicy. Ja chce pstraga czy lipienia. Ale czy jesli znajde duzo takich jak ja to nalezy go tam wpuscic ?
Wszystko jest do ogarnięcia. W innym wątku opisywałem, jak IMO winno to wyglądać - wody winny trafić pod zarząd samorządu powiatowego z jednoczesnym skasowaniem "racjonalnej gospodarki rybackiej" i, co za tym idzie, obwodów rybackich. Jest to wystarczająco duża jst by ogarnąć wody na swoim terenie. Kasa z opłat za wędkowanie w budżecie powiatu - wyłącznie do wykorzystania na zagospodarowanie tych wód. Woda w kilku powiatach? Związek powiatów - w innych dziedzinach to działa, czemu w tej by nie mogło? Koła? Co stoi na przeszkodzie, by w takim układzie na danym terenie działało kilka stowarzyszeń wędkarskich a o zagospodarowaniu decydowano na zasadzie obecnie wprowadzanego budżetu partycypacyjnego?
Niestety na dzień dzisiejszy jest to kompletna abstrakcja, zwłaszcza dla "betonu".
Ale skoro powiat ma gospodarowac i dbac to po cholere kola i wogole jakis zwiazek. Pojde do jakiegokolwiek urzedu, zaplace zezwolenie i gitara. Do czego bedzie mi kolo ?.
Ale skoro powiat ma gospodarowac i dbac to po cholere kola i wogole jakis zwiazek. Pojde do jakiegokolwiek urzedu, zaplace zezwolenie i gitara. Do czego bedzie mi kolo ?.
Związek - faktycznie. Natomiast koła do tego, że tylko lokalne stowarzyszenia miałyby wpływ na sposób wydawania tych środków. I o to bym się nie martwił - w każdym powiecie znajdzie się co najmniej kilkadziesiąt osób, które z dowolnych przyczyn będą zainteresowane działaniem (czy to ze względów wędkarskich, czy to turystycznych, czy to w końcu ekologicznych) - tak samo, jak się znajdują do tenisa, dowolnego rodzaju piłki, rowerowania, pływania...
Szczerze mowiac, gdym to ja mial gospodarowac i brac za to odpowiedzialnosc to niechacialby, zeby jakis prezes jakiegokolwiek kola czy stowarzyszenia mnie rozliczal. Rozliczac to mnie moze pracodawca z efektow a nie zachcianek grupki ludzi. Skad gwarancja, ze nie powstanie kolo w ktorym prezesem zostanie amator 2kg karpikow w lodowce. I taki gosc mialby mi mowic jak gospodarowac ?. Nie po to zatrudnie ichtiologa zeby Zdzisiek mowil mi co on by chcial lowic.
Szczerze mowiac, gdym to ja mial gospodarowac i brac za to odpowiedzialnosc to niechacialby, zeby jakis prezes jakiegokolwiek kola czy stowarzyszenia mnie rozliczal. Rozliczac to mnie moze pracodawca z efektow a nie zachcianek grupki ludzi. Skad gwarancja, ze nie powstanie kolo w ktorym prezesem zostanie amator 2kg karpikow w lodowce. I taki gosc mialby mi mowic jak gospodarowac ?. Nie po to zatrudnie ichtiologa zeby Zdzisiek mowil mi co on by chcial lowic.
Przechodzisz do szczegółów. Co prawda diabeł zawsze w nich siedzi, niemniej w opozycji do Zdziśka będzie Heniek ze stowarzyszenia "Zielono Mi", który będzie chciał zakazu karpia, bo to gatunek obcy, oraz ichtiolog, który wyda negatywną opinię dla zarybiania karpiem, na rzecz opinii zarybiania kilkoma gatunkami pośród których będzie tylko trochę karpia - o ile w ogóle byłaby mowa decydowaniu jakimi gatunkami miałoby być zarybiane. A jeśli się nie będą w stanie dogadać, to kasa przejdzie na przyszły rok - niech się kłócą. To też jest tylko kwestia przyjęcia odpowiedniej konstrukcji prawnej i pilnowania jej.
Hipokrytą jest ten, kto nadal, pomimo wielokrotnie weryfikowanej organoleptycznie rzeczywistości, plecie od rzeczy o jakiejś zbiorowej odpowiedzialności, obowiązkach, prawach. Pokaż mi hobby do uprawiania którego jest realnie wymagana przynależność do stowarzyszenia/związku/czegokolwiek - jeśli jedynym kryterium przynależności jest opłacenie składki a alternatywą jest zapłacenie wielokrotności składki, to jest to przymuszanie do przynależności ponieważ nie ma uzasadnienia dla takiej różnicy w opłatach, żadnej. I przestań jęczeć, że nie przychodzą, nie głosują, nie uczestniczą, nie składają wniosków, tylko bezczelnie narzekają, bo to dorosłemu nie przystoi. Dopóki tacy jak Ty "reformatorzy" nie przejrzą na oczy i nie przyjmą do wiadomości takiej, wydawałoby się, prostej i elementarnej zależności nadal będzie syf, kiła i mogiła.
Mam też do Ciebie, hipokryto, pytanie: ile wniosków o wykluczenie z PZW złożyłeś ze względu na nie wywiązywanie się z obowiązków członka i dlaczego, jak sądzę, jest ich zero z prozaicznej przyczyny, że zagryźliby Cię członkowie Twojego własnego koła? Ile razy zgłaszałeś wniosek, by zrównać wysokość opłat dla zrzeszonych i nie zrzeszonych?
Powiedz mi człowieku, kto cię zmusza do przynależności?
Czy czytałeś regułkę o stowarzyszeniu?
To jest hipokryzja z twojej strony.
Bo stowarzyszenie zrzesz ludzi i tych samych celach, zainteresowaniach....
Nawet nie pojmujesz co jest opłaceniem zezwolenia, a co opłaceniem składek.
Syf, kiła i mogiłą, jak to ty określasz to jest dzięki takim osobom, jak ty. Ponieważ nie masz pojęcia nawet o czym piszesz. Brak wiedzy, ale co tam wypowiem się....
Ot i zabłysnąłeś...
Mam też do Ciebie, hipokryto, pytanie: ile wniosków o wykluczenie z PZW złożyłeś ze względu na nie wywiązywanie się z obowiązków członka i dlaczego
Jak byś czytał uważnie, i to byś znalazł na to odpowiedź...
Ps. trzymanie się za głowę nic ci nie da... i tak daleki jesteś od pojęcia tak prostych rzeczy...
Karp oczywiscie byl tylko przykladem. Rownie dobrym moglby byc sum wmalym stawiku czy tez teczak na otwartej wodzie bez zakazu zabierania. itp itd.
Mi chodzi tylko o jedno. Woda maja zarzadzac fachowcy. Mi to obojetne skad i za ile oni sie wezma. Czy to beda ludzie zatrudnieni w kolach, w urzedach to nie istotne. I to tacy ludzie maja podejmowac kluczowe decyzje, bez durnej w tym wypadku demokracji. A jesli na skutek dzialan takie goscia w kasie zaczyna ubywac kasy to nalezy go zwolnic. Jestem przeciwnikiem odpowiedzialnosci zbiorowej jak to mamy teraz. Wg np kol. Artura to nie wierchuszka ale my jestesmy winni takiemu stanowi. Ale kto ustala wysokosci skladek, ze brakuje na wszystko, pewnie nie wiadomo. Chcialbym stanac przed konkretna osoba w okregu piotrkowskim i zabytac go, skad np. wziol 160 zl od glowy na racjonalna gospodarke. Chcialbym zobaczyc profesjonalna kalkulacje tej skladki. A nie tak jak teraz, Zdzisiek z Henkiem usiada przy piwie i stwierdza, ze u nas bida, to trzeba zrobic po 160
Hipokrytą jest ten, kto nadal, pomimo wielokrotnie weryfikowanej organoleptycznie rzeczywistości, plecie od rzeczy o jakiejś zbiorowej odpowiedzialności, obowiązkach, prawach. Pokaż mi hobby do uprawiania którego jest realnie wymagana przynależność do stowarzyszenia/związku/czegokolwiek - jeśli jedynym kryterium przynależności jest opłacenie składki a alternatywą jest zapłacenie wielokrotności składki, to jest to przymuszanie do przynależności ponieważ nie ma uzasadnienia dla takiej różnicy w opłatach, żadnej. I przestań jęczeć, że nie przychodzą, nie głosują, nie uczestniczą, nie składają wniosków, tylko bezczelnie narzekają, bo to dorosłemu nie przystoi. Dopóki tacy jak Ty "reformatorzy" nie przejrzą na oczy i nie przyjmą do wiadomości takiej, wydawałoby się, prostej i elementarnej zależności nadal będzie syf, kiła i mogiła.
Mam też do Ciebie, hipokryto, pytanie: ile wniosków o wykluczenie z PZW złożyłeś ze względu na nie wywiązywanie się z obowiązków członka i dlaczego, jak sądzę, jest ich zero z prozaicznej przyczyny, że zagryźliby Cię członkowie Twojego własnego koła? Ile razy zgłaszałeś wniosek, by zrównać wysokość opłat dla zrzeszonych i nie zrzeszonych?
Powiedz mi człowieku, kto cię zmusza do przynależności?
Czy czytałeś regułkę o stowarzyszeniu?
To jest hipokryzja z twojej strony.
Bo stowarzyszenie zrzesz ludzi i tych samych celach, zainteresowaniach....
Nawet nie pojmujesz co jest opłaceniem zezwolenia, a co opłaceniem składek.
Syf, kiła i mogiłą, jak to ty określasz to jest dzięki takim osobom, jak ty. Ponieważ nie masz pojęcia nawet o czym piszesz. Brak wiedzy, ale co tam wypowiem się....
Ot i zabłysnąłeś...
Mam też do Ciebie, hipokryto, pytanie: ile wniosków o wykluczenie z PZW złożyłeś ze względu na nie wywiązywanie się z obowiązków członka i dlaczego
Jak byś czytał uważnie, i to byś znalazł na to odpowiedź...
Ps. trzymanie się za głowę nic ci nie da... i tak daleki jesteś od pojęcia tak prostych rzeczy...
Kurcze, staralem sie czytac i ja uwaznie i nie znalazlem. Moze zle czytalem, ale zamiast odsylac mnie do szukania szybciej bedzie jak postawisz jedna cyferke (a moze to bedzie liczba).
Artur, kim jest osoba, ktora wie, ze aby utrzymac lowisko na przyzwoitym poziomie potrzeba okolo 30 zl/dzien na wodach gorskich, ustala skladki na poziomie 2-3 zl ???. Kogo oszukuje ?
Dlaczego ustalajac oplaty na poziomie 1/4 tego co potrzeba organizuje sie jeszcze wycieczki, sponsoruje sport a nie mowi sie wprost ludziom, ze beda lowic wielkie g..o. ?.
Ja mowie wprost, PZW to wielki szajs. Oplacam skladki, bo wychodzi mi taniej, niz kupowac zezwolenia dla niezrzeszonych.
Czemu na niektorych wodach PZW oplaty dla zrzeszonych i niezrzeszonych sa takie same ???.
Obokrajowcy placa dokladnie tyle samo co Polacy.
Janek. Proszę przestudiuj mapę. Bo Sówałki to nie Mazury. Nawet to nie ten okręg.
Co do reszty;
Pisałeś że wybrałeś takich fachowców. I co? Nie umieją ci pomóc? Zwróć się do nich z tym pytaniem, bo chyba po to ich wybrałeś...
Cały problem polega na tym, że na poziomie koła PZW są ludzie chętni ale to mało. Poza tym zobaczysz, czy uda się coś zrobić żeby wybrać nowy zarząd.
I znów pudło. Delegaci z twego koła są w okręgu na zjeździe, z nich wybierany jest zarząd okręgu...
Jeśli ci chodzi o wybór zarządu koła. To nie ja wybieram, a członkowie koła. Choć obecny prezes twierdzi że on sam...
Odpisałem Ci co zrobię jak nie bedzie zmian w zarządzie.
Czy ty czytać nie umiesz?
Powiem pas. Nie dlatego że ZO coś w tej sprawie miesza, bo nie. A jedynie członkowie mają to w dupie. I będzie też znaczyć że obecna sytuacja im odpowiada.
Karp oczywiscie byl tylko przykladem. Rownie dobrym moglby byc sum wmalym stawiku czy tez teczak na otwartej wodzie bez zakazu zabierania. itp itd.
Mi chodzi tylko o jedno. Woda maja zarzadzac fachowcy. Mi to obojetne skad i za ile oni sie wezma. Czy to beda ludzie zatrudnieni w kolach, w urzedach to nie istotne. I to tacy ludzie maja podejmowac kluczowe decyzje, bez durnej w tym wypadku demokracji. A jesli na skutek dzialan takie goscia w kasie zaczyna ubywac kasy to nalezy go zwolnic. Jestem przeciwnikiem odpowiedzialnosci zbiorowej jak to mamy teraz. Wg np kol. Artura to nie wierchuszka ale my jestesmy winni takiemu stanowi. Ale kto ustala wysokosci skladek, ze brakuje na wszystko, pewnie nie wiadomo. Chcialbym stanac przed konkretna osoba w okregu piotrkowskim i zabytac go, skad np. wziol 160 zl od glowy na racjonalna gospodarke. Chcialbym zobaczyc profesjonalna kalkulacje tej skladki. A nie tak jak teraz, Zdzisiek z Henkiem usiada przy piwie i stwierdza, ze u nas bida, to trzeba zrobic po 160
Tylko, że:
- specjalista też jest tylko człowiekiem i na ręce patrzeć mu nie tylko wypada, ale i należy - gdzie oni są zatrudnieni też jest istotne (no i kwestia, czy koniecznie muszą być zatrudnieni, czy tańszy nie byłby outsourcing);
- w modelu opisanym przeze mnie masz taką osobę odpowiedzialną - starostę, w dodatku jest to osoba przysłowiowo powszechnie znana i nie przyspawana do stołka, bo wybierana przez radę powiatu (wybraną w wyborach powszechnych) - nie wyobrażam sobie sytuacji, by starosta zwłaszcza w regionie atrakcyjnym turystycznie odpuścił sobie wędkarzy, wręcz przeciwnie, zwłaszcza we wspomnianych rejonach samorząd sam z siebie dokładałby do tego, bo to rozwój rejonu - warunek konieczny, to wpływ na to, co się dzieje a nie, tak jak teraz, kompletny brak wpływu;
- wysokość opłat itede byłaby ustalana przez radę na podstawie konkretnych kalkulacji: zarybianie kosztuje "tyle", rozwój infrastruktury kosztuje "tyle", pokrycie przy "takiej" składce i "takim" obłożeniu, w dodatku składka nie mogłaby być przez to wygórowana (bo wędkarze zagłosują nogami) - nie ma zdrowszej sytuacji, jak przedstawienie kosztorysu na konkretne prace wykonywane do 30min jazdy samochodem od miejsca zamieszkania zainteresowanego wędkarza.
Kurcze, staralem sie czytac i ja uwaznie i nie znalazlem. Moze zle czytalem, ale zamiast odsylac mnie do szukania szybciej bedzie jak postawisz jedna cyferke (a moze to bedzie liczba).
Artur, kim jest osoba, ktora wie, ze aby utrzymac lowisko na przyzwoitym poziomie potrzeba okolo 30 zl/dzien na wodach gorskich, ustala skladki na poziomie 2-3 zl ???. Kogo oszukuje ?
Dlaczego ustalajac oplaty na poziomie 1/4 tego co potrzeba organizuje sie jeszcze wycieczki, sponsoruje sport a nie mowi sie wprost ludziom, ze beda lowic wielkie g..o. ?.
Ja mowie wprost, PZW to wielki szajs. Oplacam skladki, bo wychodzi mi taniej, niz kupowac zezwolenia dla niezrzeszonych.
Czemu na niektorych wodach PZW oplaty dla zrzeszonych i niezrzeszonych sa takie same ???.
Obokrajowcy placa dokladnie tyle samo co Polacy.
Nie osoba a zjazd delegatów, tak więc i delegaci z twego koła. To określają...
Janek. Proszę przestudiuj mapę. Bo Sówałki to nie Mazury. Nawet to nie ten okręg.
Czyli dyskusja wkracza na wyżyny abstrakcji pod tytułem "granice historycznych krain dawnej domeny Zakonu Krzyżackiego" :))). Zwłaszcza Węgorzewo, Ruciane Nida i Olecko to nie Mazury :)))).
Nie zrozumiales, mnie, Pytalem kto nie w sensie stanowiska, ale postawy czlowieka. Jak nazwac osobe, ktora organizuje dobre lowisko w ramach PZW i ustala dla WSZYSTKICH (zrzeszonych i nie) jedna wysoka stawke, wiedzac ze musi byc na poziomie np 70 zl jesli chodzi o SAN aby byulo to dobre lowisko i za moment ustala stawke na poziomie np 5 zl (tez SAN) dla reszty. Sadzisz ze nie wie, ze te 5 zl starczy na prawidlowa gospodarke ?. Wie doskonale, ale robi to dlatego, ze nie wazne czy woda bedzie rybna jak nalezy czy nie, czy bedzie chroniona czy nie. Wazne zeby ludzie sie nie buntowali. Prawidlowa gospodarka nie ma tu zadnego znaczenia. I to dla mnie jest hipokryzja.
PS. Opisalem to moze niepotrzebnie na przykladzie Sanu, bo tam akurat jeszcz proboje sie cos robic, ale tak jest wszedzie. Ci na gorze zdaja sobie sprawe ze te 2-3 zl / dzien lowienia mozna sobie w d..e wlozyc. Za to nie utrzyma sie lowiska. Ale wazniejsze o gospodarowania jest tlum jako tako zadowolonych. Rzuci sie im ochlap w postaci zarybien karpiem, czasem inna ryba i niech sie ciesza. A oplaty nie podniesie nikt, chocby milion ekonomistow napisalo, ze za 3 zl / dzien nie da sie utrzymac dobrego lowiska. Podobnie jak nie wywali sie takich niepokornych jak ja ze zwiazku, bo nalezaloby wywalic 95% pozostalych. I nie jest wazne dla tych na gorze czy statut jest przestrzegany czy nie. Mozena sie nim podetrzec, bo do niczego innego nie sluzy. Jest bo z formalnego punktu widzenia musi byc. Sadzisz ze prezesi nie zdaja sobie sprawy ze szeregowy wedkarz nawet nie wie ze jest cos takiego jak Statut ?. Wiedza i co z tym robia. NIC. Bo sa hipokrytami i tak im wygodniej.
Jochnkelly. zastanów się co ty wypisujesz.
Czy starostwo chciało by, takiego bajzla. Bo inaczej to nie można nazwać, jak każdy wędkarz by chciał im grzebać bez przerwy w dokumentach, bo ma takie widzi mi się?
Pawelz Ci ładnie odpisał w poście #773306.
Czyli starostwo zarządza łowiskami jako uprawniony do rybactwa. Otwiera 2 nowe etaty, ichtiolog i osoba odpowiedzialna za gospodarowanie wodami. Ustala opłatę.
I jak chcesz wędkować opłacasz i łowisz. A jak nie to straż już ci to wybije z głowy.
To co ty opisujesz to dopiero fikcja...
Chcesz by koło miało osobowość prawną ? I wtedy byś uczestniczył w jego życiu? też byś znalazł jakiś pretekst na niezadowolenie...
I jeszcze staroście dyktowało warunki. Ciekaw jestem któr e star ostwo by na to poszło.
Masz pojęcie ile stowarzyszeń jest zarejestrowanych w powiecie. I wszyscy mieli by staroście mówić co ma robić?
Nie zrozumiales, mnie, Pytalem kto nie w sensie stanowiska, ale postawy czlowieka. Jak nazwac osobe, ktora organizuje dobre lowisko w ramach PZW i ustala dla WSZYSTKICH (zrzeszonych i nie) jedna wysoka stawke, wiedzac ze musi byc na poziomie np 70 zl jesli chodzi o SAN aby byulo to dobre lowisko i za moment ustala stawke na poziomie np 5 zl (tez SAN) dla reszty. Sadzisz ze nie wie, ze te 5 zl starczy na prawidlowa gospodarke ?. Wie doskonale, ale robi to dlatego, ze nie wazne czy woda bedzie rybna jak nalezy czy nie, czy bedzie chroniona czy nie. Wazne zeby ludzie sie nie buntowali. Prawidlowa gospodarka nie ma tu zadnego znaczenia. I to dla mnie jest hipokryzja.
PS. Opisalem to moze niepotrzebnie na przykladzie Sanu, bo tam akurat jeszcz proboje sie cos robic, ale tak jest wszedzie. Ci na gorze zdaja sobie sprawe ze te 2-3 zl / dzien lowienia mozna sobie w d..e wlozyc. Za to nie utrzyma sie lowiska. Ale wazniejsze o gospodarowania jest tlum jako tako zadowolonych. Rzuci sie im ochlap w postaci zarybien karpiem, czasem inna ryba i niech sie ciesza. A oplaty nie podniesie nikt, chocby milion ekonomistow napisalo, ze za 3 zl / dzien nie da sie utrzymac dobrego lowiska. Podobnie jak nie wywali sie takich niepokornych jak ja ze zwiazku, bo nalezaloby wywalic 95% pozostalych. I nie jest wazne dla tych na gorze czy statut jest przestrzegany czy nie. Mozena sie nim podetrzec, bo do niczego innego nie sluzy. Jest bo z formalnego punktu widzenia musi byc. Sadzisz ze prezesi nie zdaja sobie sprawy ze szeregowy wedkarz nawet nie wie ze jest cos takiego jak Statut ?. Wiedza i co z tym robia. NIC. Bo sa hipokrytami i tak im wygodniej.
Prawidłowa gospodarka, to też pozyskiwanie środków zewnętrznych. Samorządy nie dadzą kasy na coś, nad czym nie mają jakiejś formy kontroli. Czy to będzie 70pln, czy 5pln to nie ma de facto znaczenia. Istotne jest, ile tej kasy zbierze się razem i co za nią będzie wykonane - w obecnym systemie nie masz nad tym kontroli, a często nawet wiedzy co było robione. Co koło, to kilkaset osób - a kasy nima.
chocby milion ekonomistow napisalo, ze za 3 zl / dzien nie da sie utrzymac dobrego lowiska.
Dziwne, jakoś łowiska komercyjne ustalają opłaty w wysokości 300-350 zł za rok.
Tak więc potrafią i trzymać za tą przysłowiowa złotówkę....
350 zł za rok, to wychodzi 1 zł na dzień, a nawet jeszcze mniej...
Gdzie jest 350 zł za rok ?Ja jak wędkuję i jest 50 zł za dobę to mówię, że to dobra cena.
" Janek. Proszę przestudiuj mapę. Bo Sówałki to nie Mazury. Nawet to nie ten okręg.
Co do reszty; Pisałeś że wybrałeś takich fachowców. I co? Nie umieją ci pomóc? Zwróć się do nich z tympytaniem, bo chyba po to ich wybrałeś..."My pytaliśmy i ja osobiście nie żadnego delagata czy innego kogoś z koła bo oni mogą tyle samo co ja znaczy g...mogą. Pytałem bezpośrednio w ZO PZW , Pytałem na stronie forum PZW. Z tego co wiem to nie tylko ja pytałem i nikt nie otrzymał odpowiedzi.
JK
Najtansze jakie ja znam to 600zl/rok, ale to bylo kilka lat temu.
Sa po 350 zl, ale to nie OS"y a jakies klubowe stawiki czy glinianki. Porzadny OS czy lowisko komercyjne, tu troche jest inaczej bo wlasciciel musi zarobic, to kwota od 1000 zl / rok.
Wiadomo ze im mniejsza woda tym taniej. Drozsze beda rzeki bo mniejsza kontrola nad rybami i klusolami.
Najtansze jakie ja znam to 600zl/rok, ale to bylo kilka lat temu.
Sa po 350 zl, ale to nie OS"y a jakies klubowe stawiki czy glinianki. Porzadny OS czy lowisko komercyjne, tu troche jest inaczej bo wlasciciel musi zarobic, to kwota od 1000 zl / rok.
Wiadomo ze im mniejsza woda tym taniej. Drozsze beda rzeki bo mniejsza kontrola nad rybami i klusolami.
Prosty przykład Werszminia, wcześniej łowisko PZW, teraz Komercja. Co fakt za niektóre rybki jak zabierasz dopłacasz.
Przykładów mogę ci mnożyć. PGR Mrągowo, PGRyb Olsztyn (tez nie PZW) I masz kilka jezior.
Patrząc, gdzie i ile kosztuje łowienie, zwłaszcza na komercjach, radziłbym patrzeć przez duży cudzysłów na wysokość cen. We wspomnianej Wierszminie roczne łowienie kosztuje 350pln (cena dla, jak sądzę, stałych bywalców głównie z okolic jeziora wpadających dość regularnie), miesięczne już 200pln (cena dla turystów), dobowe 80pln - w promocji 60pln (cena dla absolutnych gości). Zwracam uwagę, że nie ma opłaty tygodniowej. Ceny są tak skalkulowane, by właścicielowi zapewnić maksymalizację zysku - dlatego opłaty krótsze niźli roczne są niewspółmiernie wysokie. Innymi słowy udział zysku w opłacie największy jest przy dobowych.
no i jaki morał z tego wynika?
no i jaki morał z tego wynika?
Że nie ma prostych przykładów a kalkulacja ceny może mieć niewiele wspólnego z faktycznymi kosztami, w tym z tymi generowanymi przez klienta.
Doba 60 zł w promocji to drożej niż np na Okoniu lub Całowaniu.Łódka na Zegrzu w moim kole 19 zł ( doba ) na tym łowisku 30 zł.
No a inne łowiska - są jakieś inne ?JK
Doba 60 zł w promocji to drożej niż np na Okoniu lub Całowaniu.Łódka na Zegrzu w moim kole 19 zł ( doba ) na tym łowisku 30 zł.
No a inne łowiska - są jakieś inne ?JK
ceny usług:
1. Licencja roczna - 350zł
2. Licencja miesięczna - 200zł
3. Licencja dzienna - 30zł.
4. Licencja nocna - 50zł
5. Wypożyczenie łódki - 30zł / dzieńPROMOCJA! Kupując od razu licencję dzienną i nocną zapłacisz tylko 60zł
(posiadamy ponad 20 łódek)
Widocznie nie przepadają za nocnymi łowcami...
Hipokryzją jest udawać, że się nie rozumie podstawowych mechanizmów, jakie rządzą w tym "biznesie". Jeśli ktoś nazywa hipokrytą wędkarza, który do PZW należy wyłącznie ze względów ekonomicznych, to kim sam jest, jeśli jego zdaniem jest to normalna sytuacja, że niezrzeszony musi krotnie przepłacać.
Hipokrytą jest ten. Który powinien być na wyborach i wybrać opdpowiednich ludzi do zarządu i na delegatów, itd. Potem narzeka że ma taki nie inny zarząd, i że nic oni nie robią.
Hipokryta jest ten co chce nie mieć obowiązków a same korzyści. Czyli nie być członkiem i obowiązków z tego wynikających, i jeszcze żerować na pracy innych. Bo trzeba najpierw zrozumieć czym jest zrzeszenie i na czym to polega...
A wyraźnie, jest zapis. Stowarzyszenie opiera swą działalność na pracy swoich członków i składkach z tego wynikających. (to mówi ustawa!)
Jak też może prowadzić działalność gospodarczą, otrzymywać darowizny itd. (to też mówi ustawa)
Członek jest zobowiązany uczestniczyć w życiu stowarzyszenia, a nie tylko czerpać kożyści wynikające z członkostwa. I jeszcze narzekać. I wmawiać że ktoś go zmusza do członkostwa.
To jest hipokryzja.
Jak się czyta takie bzdety na forum to" wątroba gnije " jak kiedyś napisał mi rzecznik prasowy PZW.Wędkarstwo w RP
reguluje :1. konstytucja
2.Ustawa o rybactwie śródlądowym ....
3.Prawo wodne
Najwięcej do powiedzenia mają Ci co najmniej wiedzą "Wrota okoliczności wędkarskich"(prawo prawnie)Rybanaga blogspot com Miłej lektury i sPOkojnych snów.
4. Rozporzadzenia MR ochrony i okresów ochronnych ryb
Hipokrytą jest ten, kto nadal, pomimo wielokrotnie weryfikowanej organoleptycznie rzeczywistości, plecie od rzeczy o jakiejś zbiorowej odpowiedzialności, obowiązkach, prawach. Pokaż mi hobby do uprawiania którego jest realnie wymagana przynależność do stowarzyszenia/związku/czegokolwiek - jeśli jedynym kryterium przynależności jest opłacenie składki a alternatywą jest zapłacenie wielokrotności składki, to jest to przymuszanie do przynależności ponieważ nie ma uzasadnienia dla takiej różnicy w opłatach, żadnej. I przestań jęczeć, że nie przychodzą, nie głosują, nie uczestniczą, nie składają wniosków, tylko bezczelnie narzekają, bo to dorosłemu nie przystoi. Dopóki tacy jak Ty "reformatorzy" nie przejrzą na oczy i nie przyjmą do wiadomości takiej, wydawałoby się, prostej i elementarnej zależności nadal będzie syf, kiła i mogiła.
Mam też do Ciebie, hipokryto, pytanie: ile wniosków o wykluczenie z PZW złożyłeś ze względu na nie wywiązywanie się z obowiązków członka i dlaczego, jak sądzę, jest ich zero z prozaicznej przyczyny, że zagryźliby Cię członkowie Twojego własnego koła? Ile razy zgłaszałeś wniosek, by zrównać wysokość opłat dla zrzeszonych i nie zrzeszonych?
Sam mialem zadac mu to pytanie ale mnie ubiegles :). Sam kiedys myslalem aby wypisac sie z PZW i placic jako niezrzeszony. Ale kumpel szybko mnie naprostowal, twierdzac ze tym zrobie tylko przysluge PZW. Dostane dokladnie ta sama usluge w zamian za 3-krotnie wieksza kase. Z ryb nie zrezygnuje, w okolicy nie ma zadnego lowiska nie PZW, gdzie moglbym lowic na muche wiec musialbym placic. Idelany dla nich interes. Zamiast 160 dostaliby wiele wiecej nie robiac dokladnie NIC
utworzono: 2012/01/23 13:50
Rejestr połowu ryb , a regulamin
Wędkarstwo» Forum » Prawo i przepisy wędkarskie na forum » Grupy
Post został dodany w grupie:Przepisy i Ustawy dotyczące wędkarstwaW Grupie tej można podyskutować na temat związane z Ustawami , Przepisami oraz Regulaminami które do…»
486 wędkarzy502 wątków Subskrybuj
doemkaJest wielu wędkarzy którzy lubią filet z dorsza i nie męczą się zabijaniem ryb,patroszeniem ich,a co najgorsze wyciąganie ości w czasie jedzenia.Dlatego nie wiem czemu służy bezsensowny każdorazowy wpis do rejestru.Cały rejestr pełny a tam tylko data i nr. łowiska.Czy nie wystarczył by wpis od razu po złowieniu ryby i włożeniu jej do siatki? Dla mnie nawet siatka jest zbędnym ciężarem bo nigdy nie jest mi potrzebna, a noszę ją żeby ktoś nadgorliwy się nie doczepił co może grozić mandatem. Byłoby również dużo mniej roboty przy corocznym sprawdzaniu tych rejestrów. Zamiast przeglądania całego rejestru wystarczy wtedy spojrzeć na pierwszą stronę żeby dowiedzieć się o braku zabranych ryb z łowiska.
Powyższy post ma przypominać jaki jest temat tego wątku.
Ale wtedy działacze (beton) wiedza gdzie jest jaka ryba i ile, co ułatwia "kontrolne odłowy".
Tzn. wiedza gdzie puszczać siaty w celu zapełnienia lodówek. Bo po co się męczyć z wędką. To jest zadanie nasze, zwykłych wędkarzy. Tak przynajmniej jest w okręgu radomskim, ale myślę że w większości okręgów w Polsce. Najprostszy przykład zbiornik Domaniów i lewy odłów który wyszedł na jaw:)
Ale wtedy działacze (beton) wiedza gdzie jest jaka ryba i ile, co ułatwia "kontrolne odłowy".
Tzn. wiedza gdzie puszczać siaty w celu zapełnienia lodówek. Bo po co się męczyć z wędką. To jest zadanie nasze, zwykłych wędkarzy. Tak przynajmniej jest w okręgu radomskim, ale myślę że w większości okręgów w Polsce. Najprostszy przykład zbiornik Domaniów i lewy odłów który wyszedł na jaw:)
Też tak sadze, a co do rejestrów to mało kto wypełnia je prawidłowo- moim zdaniem to szkoda papieru .Powyższy post ma przypominać jaki jest temat tego wątku.
W pewnym momencie było o hipokrytach, a teraz to już nie wiadomo o czym. ;) Trzeba było walnąć im blokadę z początku i po temacie.
Jak dzieci..
Zobaczcie jak to jest z tym rejestrem a co nakazuje straż PSR-u w jakimś tam okręgu i sami oceńcie . Przy kontroli stwierdzili ze gość nie ma wpisanych ryb pusty rejestr miał..Kazali spiningiście wpisywanie ryb wypuszczanych do rejestru.Hm ? No dobrze pan każe sluga musi .Ktoś łowi szczupaka wpisuje do rejestru a go wypuszcza ok.Przychodzi po nim drugi spiningista łowi tego samego szczupaka i też go wypuszcza i wpisuje.W ciągu roku ten sam szczupak może teoretycznie brać każdemu raz dziennie,teoretycznie .Niech będzie złowiony jeden i ten sam 200 razy w roku i 200 razy wpisywany .O co tu kużwa chodzi zeby pokazać że takie łowne lowiska mamy i pełne pięknych ryb?Czy czlowiek co takich wpisów nakazał dokonywać ,ryb wypuszczanych ma w porządku pod kopułką?Bo z tego wynika ze ryby się mnożą w zaskakująco szybkim tępie.A w wodzie ich nie brakuje.Komu służą takie dziwne wpisy ze ryby są.A ze szczupak bierze nawet kilka razy z urwaną przynętą w paszczy i mu to nie przeszkadza to koledzy się już o tym spiningiści dawno temu przkonali osobiście.Hm? Ciekawe po co takie bzdurne wpisy mają wędkarze czynić?
Wystarczy się zorganizować panowie wędkarze. Proponuje wpisywanie jak popadnie:) Raz oddałem rejestr w którym była wpisana belona złapana na zbiorniku zaporowym, szczupak 4 metry, brzana karpacka na zalewie itp. mina pani w kole przy zdawaniu rejestru bezcenna:D
Kolego @darek-salamon mam pytanie?Oczywiście nie czytałem wszystkich wpisów w tym temacie bo i po co wałkować nasty raz to samo, ale pytanie jest?W jakich okręgach należy wpisywać ryby wypuszczone zaraz po złowieniu do rejestru?
Wpisywać ryby wypuszczone zaraz po złowieniu do rejestru- to jakiś pomylony pomysł !!!!!!
Kolego @darek-salamon mam pytanie?Oczywiście nie czytałem wszystkich wpisów w tym temacie bo i po co wałkować nasty raz to samo, ale pytanie jest?W jakich okręgach należy wpisywać ryby wypuszczone zaraz po złowieniu do rejestru?
Tak napisał kolega na forum i opisał całą akcję PSR-u jaką mu strażnicy zafundowali.Post jest w tym wątku kolegi Łukasza ghostriderbmw z dnia 2014-07-18 on jest z kola w Kartuzach.Sam się dziwię ze są takie wymagania.
rejestr jest niezbędnym wyposażeniem wędkarza zrzeszonego w pzw i rzeczą świętą , wędka itp to tylko dodatki utrudniające przemieszczanie się brzegiem rzeki, chociaż kilka lat temu zagalopowałem się wypełniając tę biblię dla betonu i wpisując żarłacza ludojada, ale nie zauważyłem paniki nad łydynią :D
tak naprawdę rejestr po zdaniu służy jako podpałka do koksu, żeby leśne dziady z zg nie zamarzły zimą
@darek-salamon nie wracam do poprzednich postów, ale napiszę tak:Rejestr prowadzi się w celu (albo inaczej takie było założenie) określenia jaka jest presja wędkarska na danym akwenie wodnym to po pierwsze, po drugie pisząc własnymi słowami co zostało z wody zabrane do domu na patelnię (tzw. pożytki). Dlatego do rejestru wpisywać należy tylko ryby przeznaczone do zabrania.
psMożliwe, że opisywany przez ciebie kolega trzymał złowione ryby w siatce wędkarskiej, a to już jak wynika z zapisów regulaminu (były przeznaczone do zabrania). Co dalej z tymi rybami robił, zabierał czy wypuszczał jest bez znaczenia. Ryba w siatce musi być wpisana. Wypuszczam ryby zaraz po złowieniu, po zakończeniu wędkowania stawiam "kreski" w puste miejsca gatunek,ilość, waga itp.Nie mam i nie miałem żadnych problemów w trakcie kontroli.
Pozdrawiam.
#772721wysłano: 2014/07/18 21:12
ghostriderbmwDzisiaj nad wodą miałem kontrolę Panów z PSR. Nawet nie zdążyłem wyjść z wody a jeden z Panow od razu wyskoczył że powinno byc 200zl mandatu. Ja zdziwiony pytam sie za co? A no za śmieci po innych wedkarzach. Co dziwne byłem troszkę przed tym miejscem bo łowiłem na boczny trok i dopiero dochodziłem tam gdzie były śmieci. No ale mowie ok posprzątam. Potem mila rozmowa z innym ze strażników. Pan wziął moja kartę, rejestr, otworzyl i mile się zaskoczył jak to ujął. Pogratulował że rejestr jest wypełniany. Tylko jest jedno ale. W moim rejestrze oprócz dat i numerów łowiska znajdują się same minusy (kreseczki). I tu jak to strażnik powiedział popełniam błąd bo powinienem wpisywać wszystkie ryby. Ja zdziwiony mówię że żadnej nie zabrałem tylko wszystkie od razu wypuszczam więc po co miałbym je wpisywać.A on że to nic. Każdą wyłowioną rybę powinienem wpisywać do rejestru żeby Koło PZW wiedziało co bierze, ile bierze, gdzie itp. Słyszac te tłumaczenia stwierdziłem że dalsza dyskusja na ten temat nie ma sensu bo ktoś tu chyba inny regulamin czytał.
I to kolejna nowość jaką się dowiedziałem na temat spornego rejestru.
Jacek nie dopisuj ideologii ;-)JK
Janusz czy ja dopisuję jakąś ideologię?Raczej ktoś zaczyna tworzyć własną :-) dlatego zadałem pytanie w jakich okręgach należy wpisywać wszystkie ryby do rejestru nawet te, które odzyskały wolność zaraz po schwytaniu.Nie byłem świadkiem, nie widziałem, a jeśli bym nim był to chętnie z panami przeprowadzającymi kontrolę porozmawiał :-)
Ale nie poszukałeś postu ;-)
" ps Możliwe, że opisywany przez ciebie kolega trzymał złowione ryby w siatce wędkarskiej, a to już jak wynika z zapisów regulaminu (były przeznaczone do zabrania). Co dalej z tymi rybami robił, zabierał czy wypuszczał jest bez znaczenia. Ryba w siatce musi być wpisana. Wypuszczam ryby zaraz po złowieniu, po zakończeniu wędkowania stawiam "kreski" w puste miejsca gatunek,ilość, waga itp."
Wyraźnie jest napisane ;-) Nic nie przetrzymywał bo ryb nie zabiera " Ja zdziwiony mówię że żadnej nie zabrałem tylko wszystkie od razu wypuszczam więc po co miałbym je wpisywać.A on że to nic. "
A co do tego gdzie należy wpisywać wszystkie ryby to nie wiem. Z resztą jakie ma to znaczenie bo ja tak robić nie muszę póki co. JK
Mały teleturniej?
Cyt:
Co okręg to inny regulamin. Osobiście wszystkie ryby wypuszczam, ale łowiąc z gruntu czasami złapane ryby przechowuje w siatce do czasu zakończenia łowienia z zachowaniem wymiarów ochronnych i nic do rejestru nie wpisuje, bo nic nie zabieram. W instrukcji wypełniania rejestru okręgu gdańskiego wyraźnie jest napisane:
a) Rubryki "Data" i "Numer łowiska" wypełniamy przed rozpoczęciem wędkowania.
b) Wszystkie pozostałe dane, wypełniamy w trakcie lub po zakończeniu wędkowania .