Siedzi sobie wędkarz od rana na rybach i nic nie złapał, przychodzi drugi i ledwo co zarzucił wędkę już złapał szczupaka, i wrzucił go z powrotem do wody, zarzucił ponownie i znowy złapał dużą rybę, ale i tą wyrzucił do wody, to ten pierwszy nie wytrzymał i pyta: - Panie czemu Pan wyrzuca takie duże ryby? Ten odpowiada: - Bo nie mam takiej dużej patelni.
Spotykają się dwie przyjaciółki. - Czego jesteś taka zła? Myślałam, że byliście z mężem na relaksującym wypadzie na ryby... - mówi pierwsza. - Tak, ale wszystko poszło źle. Najpierw powiedział, że mówię tak głośno, że wystraszę ryby, później, że wybieram złą przynętę, na koniec, że za szybko kręcę kołowrotkiem, i może jeszcze wszystko było by dobrze gdybym nie złowiła największej ryby!
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza uprawnienia: - Pana pozwolenie jest już nieważne. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczne pozwolenie !?! - Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku ...
Wędkarz telefonuje do kolegi... -"wpadnij do mnie jutro rano, pojedziemy na ryby" -"ale ja nie potrafię łowić", odpowiada ten drugi -"co w tym trudnego, nalewasz i pijesz"...
Wędkarz złowił złotą rybkę, a ta przemówiła ludzkim głosem: - Jestem zaklętą księżniczką, pocałuj mnie a spełnię 3 twoje życzenia. Wędkarz pocałował rybkę i po chwili stanęła przed nim piękna księżniczka. - Jakie są twoje 3 życzenia? - Mam jedno życzenie, ale trzy razy!
Godzina 4 rano. Zaspany wędkarz wstaje na ryby. Zostawia śpiąca żonę w łóżku i po spakowaniu rzeczy wychodzi do samochodu. Niestety na dworze jest straszna ulewa z błyskawicami ale on twardo, nie zważając na pogodę ładuje sprzęt do samochodu i wsiada do niego. Po 15 min oczekiwania na polepszenie pogody poddaje się i wraca do domu. Cichutko wślizguje się do łóżka, a żona, przeciągając się, mówi do niego: "O, już jesteś. Zobacz taka ulewa, a ten idiota pojechał na ryby"
Spotyka się dwaj wędkarze. - Co u Ciebie nowego, Stachu - pyta jeden. - Aaa... żona mi nie pozwala jeździć na ryby - odpowiada Staszek. - Ale nie o to pytam, pytałem: co nowego?
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura: - No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę. - Jedną, szefie. - Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował? - Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów. Szefa zatkało. - Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?! - No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy? - Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę. - I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?! - Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby.
Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty. - Dlaczego nie chodzisz już na ryby? - Żona mi nie pozwala. - Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię - I to ma być moja żona? Taki hipopotam? Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z rybami, żona jest zadowolona i godzimy się do następnej soboty... Spróbuj tej metody! Świeżo upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela. Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą śpi naga małżonka i mówi - A do diabła z rybami!
Józek, stary wędkarz, chce zaprosić Staśka na ryby: - Stasiek jedź ze mną w sobote na ryby- Józek, ale co ty mi proponujesz, przecież ja nigdy w życiu żadnej ryby nie złowiłem, bo nie umiem - A co tu umieć? Nalewasz i pijesz.
PRZEPIS NA RYBĘ PO CHINSKU
Rybę bardzo starannie umyta układamy na dnie naczynia, najlepiej
szklanego.
Dodajemy goździki i cynamon, skrapiamy cytryna.
Tak przygotowana rybę zalewamy szklanka wina białego, szklanka wina
czerwonego,
dodając 100 gramów ginu, 100 gramów koniaku, 200 gramów Smirnoffa i 50
gramów rumu.
Potrawy nie musimy nawet poddawać obróbce cieplnej.
Rybę możliwie jak najszybciej wyrzucamy, bo jest do dupy, natomiast....
SOS!
Sos! Paluszki lizać!
Małżeństwo uwielbia łowić ryby. Obydwoje umierają w tym samym czasie i idą do nieba. Siedzą tam w pięknej złotej łodzi,
silnik ze srebra najwyższej próby, kołowrotki z platyny, tytanowe wędki, pełen zestaw przynęt i co najważniejsze po każdym rzucie branie.
Wyciągają same okazy. Żona odwraca się do męża i mówi:
- Prawda, że jest cudownie kochanie.
- No. I pomyśleć, że gdyby nie ty i ta twoja niskotłuszczowa,
antycholesterolowa dieta to moglibyśmy cieszyć się już tym z dziesięć lat temu.
W sądzie:
- Czy oskarżony przyznaje się, że łowił ryby bez zezwolenia i złapał 18 szczupaków?
- Przyznaje się, Wysoki Sądzie, ale pod warunkiem, że dostane kilka odpisów wyroku, które będę mógł pokazywać moim kolegom!
Łapie gość złotą rybkę. Ta mówi:
- Puść mnie, a spełnię twoje jedno życzenie!
- OK! Chcę najnowszego mercedesa!
- A jak wolisz: za gotówkę czy na raty?
- A ty jak wolisz: na olejku czy na masełku
Zabrałem kobietę nad wodę. Nie brało więc będę miał młode, bo chociaż na gumy łowiłem. Tej jednej nie wziąłem. I tyle.
Szukałem ryb ostatnio… I guzik znalazłem. Choć rzeki duży kawał z wędziskiem oblazłem. Pokazano mi później. Lecz to pewnie wiecie: że są w sklepie z rybami w miejscowym markecie.
Przychodzi wędkarz nad jezioro. Wycina przerębel i zarzuca wędkę. Mija godzinę i nic. Dupa mu zmarzła, wnet przychodzi drugi wędkarz, obok niego wycina przerębel i zarzuca wędke. Po chwili: jedna rybka, druga, trzecia...
Ten pierwszy wkurzony mówi:
- Ja już tu jestem godzinę, [ pi ] mi zmarzła, nic nie złowiłem, a ty sobie tu przychodzisz i po chwili złowiłeś tyle
ryb. Jak to robisz?!
- Łołałumłae młemłe!
- Co?!
- Łołałumłae młemłe!
Cooo?!!!
Ten drugi wypluwa co ma w ustach i krzyczy:
- Robaki muszą być ciepłe!
Spotyka się dwaj wędkarze.
- Co u Ciebie nowego, Stachu - pyta jeden.
- Aaa... żona mi nie pozwala jeździć na ryby - odpowiada Staszek.
- Ale nie o to pytam, pytałem: co nowego?
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską:
- Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?!
- Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku.
Pewien strażnik cały dzień kontrolował wędkarzy, jednak nikomu nie wlepił mandatu. W końcu podchodzi do kolejnego wędkarza z chęcią poprawienia sobie nastroju i mówi:
- Poproszę kartę wędkarską.
- Nie mam - słyszy w odpowiedzi.
- Płaci pan 50 zł.
- Za co?
- Za łowienie ryb bez karty.
- Przecież ja nie łowię ryb tylko kąpię glizdę.
- To płaci pan 100 zł kary!
- Za co?
- Bo glizda nie ma kąpielówek!
Gorąca prośba zanim szanowni koledzy dodadzą kolejny dowcip warto wcześniej zobaczyć czy przypadkiem poprzednik nie dodał właśnie tego wątku w taki oto sposób mamy kilka razy zdublowane dow[ pi ] pozdro
U lekarza
- Stan pana zdrowia a szczególnie nerwów jest fatalny. Czemu należy to przypisać?
- Wędkarstwu
- Dlaczego? Przecież wędkarstwo to sport, który właśnie uspokaja nerwy!
- Tak, panie doktorze. Ale ja wędkuje bez zezwolenia.
Wędkarz opowiada kolegom o swoim ostatnim sukcesie wędkarskim. W pewnej chwili przerywa i mówi:
- Zresztą, co wam będę opowiadał... kiedy wyciągnąłem tego suma, woda w jeziorze obniżyła się o pół metra!
Kawał wędkarski: - Biorą?
- Nie bardzo...
- Złapał pan coś?
- Jednego.
- I co pan z nim zrobił?
- Wrzuciłem do wody.
- Duży był?
- Taki jak pan i też mnie w[ pi ]iał.
Wędkarz wybrał się na połów. Gdy doszedł nad rzekę stwierdził, że zapomniał zanęty. Wracać mu się nie chciało. Rozejrzał się i zobaczył małego węża, który akurat upolował robaka. Zabrał mu tego robaka, ale jakoś żal mu się zrobiło węża. Otworzył puszkę z piwem i wlał wężowi parę łyczków. Wąż przełknął i zniknął w gęstwinie. Godzinę później wędkarz poczuł stukanie w nogę. Patrzy, a to ten sam wąż, trzymający w pysku trzy kolejne robaki.
Żona wędkarza mówi do męża: - Nie sądzisz kochanie, że najbliższy weekend powinniśmy jakoś przyjemnie spędzić? - Dobrze - odpowiada wędkarz - W takim razie ja pojadę na ryby, a ty wybierz się z dziećmi do swojej mamy.
Wędkarz złapał małą złotą rybkę. Rybka mówi-wypuść mnie to spełnię jedno twoje życzenie. Wędkarz na to-jak jedno! Zawsze spełniacie trzy życzenia! Rybka-Ale ja jestem małą rybką i nie potrafię spełnić trzech życzeń Po namyśle wędkarz mówi-chcę żeby był pokój na bliskim wschodzie Na to rybka- ja jestem mała, nie wiem co to pokój, co to bliski wschód, daj łatwiejsze zadanie. Wędkarz na to-to chcę żeby moja żona była najpiękniejsza na świecie. Rybka-pokaż zdjęcie. Gdy spojrzała na zdjęcie żony wędkarza westchnęła i powiedziała Nie masz gdzieś atlasu???
Myślę że się nie powtórzę bo to nie dowcip a czarny humor. Jest mojego autorstwa. Po czym odróżnić w sklepie rybę czy z hodowli czy z obwodu rybackiego ? Proste z hodowli nie mają wymiaru i są sprzedawane w okresie ochronnym.
Lekka modyfikacja dowcipu roostera :
Wędkarz wybrał się na połów. Gdy doszedł nad rzekę stwierdził, że zapomniał robaków. Wracać mu się nie chciało. Rozejrzał się i zobaczył małego węża, który akurat upolował robaka. Zabrał mu tego robaka, ale jakoś żal mu się zrobiło węża. Otworzył puszkę z piwem i wlał wężowi parę łyczków. Wąż przełknął i zniknął w gęstwinie. Godzinę później wędkarz poczuł stukanie w nogę. Patrzy, a to ten sam wąż, trzymający w pysku trzy kolejne robaki. Ucieszył się, założył robaczki na haczyk, a wężykowi dał całą puszkę piwa.
Po dwóch godzinach pod nogi wędkarza przytacza się całe pudełko robaków. Zdumiony się odwraca... a tu Łysy Wąż ... !
Spotkało się trzech wędkarzy i chwalą się ostatnimi połowami :
- słuchajcie, ja w sobotę trafiłem leszcza olbrzyma. Miał 72 cm i prawie 6 kg.
- eee..to nic... ja wyciągnąłem suma 2.15 ważącego 42 kg
Na to trzeci :
- nie zaimponujecie mi... samo zdjęcie mojej rybki ważyło 5 kg.
Idą spacerowicze brzegiem rzeki i widzą siędzącego bezczynnie faceta.
- Panie, co pan tu robi ?
- co ? nie widać ? rybki sobie łowię.
- jak to rybki ? przecież pan nie ma wędki...
- i co z tego ?
- to niech pan pokaże jak to pan robi !
- postawicie pół litra, to pokażę.
Spacerowicze poszeptali, naradzili się i wręczają facetowi flaszkę.
- no dobra, oto flaszka. A dużo już dzisiaj złapaliście ?
Facet odbił flaczkę, wydudlił do końca, chuchnął...
- nooooo, ta była dzisiaj już piąta....
Sprzedam bardzo tanio kompletne wyposażenie niezbędne każdemu wędkarzowi.
Jeżeli w słuchawce odezwie się męski głos, proszę powiedzieć, że pomyłka i zadzwonić innym razem.
Siedzi wędkarz nad wodą z cegłą na głowie.
Przechodzi obok śliczna dziewczyna i zdumiona pyta:
- Panie, a na cóż panu ta cegła na głowie ?
- jeśli pójdzie Pani ze mną w te krzaczory to powiem
Dziewczyna się oburza, jednak ciekawość zwyciężyła. Po wyjściu z krzaków, poprawieniu sukienki i włosów mówi :
- Więc, proszę mi wreszcie powiedzieć !
- Widzisz , od rana na wędkę nie złowiłem żadnej ryby, a na cegłę jesteś dzisiaj szóstą....
U lekarza - Stan pana zdrowia a szczególnie nerwów jest fatalny. Czemu należy to przypisać? - Wędkarstwu - Dlaczego? Przecież wędkarstwo to sport, który właśnie uspokaja nerwy! - Tak, panie doktorze. Ale ja wędkuje bez zezwolenia.
Strażnik wędkarski przyłapał małolata na stawianiu drygawic. - Wstyd młodzieńcze! Tym razem ci podaruje, ale gdybyś był pełnoletni, skierowałbym sprawę do Sądu, który mógłby nawet zamknąć cię do więzienia. I co wtedy powiedział by twój ojciec? - Powiedziałby "Witaj synu..."
Mąż kupił dziesięć szpul żyłki. Żona dziwi się: - Po co ci tyle żyłki, przecież masz tylko dwa kołowrotki? - Moja miła, czy ja się ciebie pytam, po co kupujesz tyle staników?
Ha ha ha dobre, dobre. Zazwyczaj można go spotkać nad rzeką ze spinerem w reku, czasem walczącego z drapieżnym łabędziem ;) pozdrowienia dla łysego węża :)
na tej samej zasadzie :żona-zobacz jaki ładny materiał kupiłam ci na krawat-na krawat?i po co od razu 5 metrow?-z tego co zostanie uszyję sobie garsonkę
Pewien ojciec z synem wybrał się na ryby. Nagle złowili złotą rybkę.
- Wypuść mnie to spełnię twoje trzy życzenia - powiedziała rybka do ojca. Wtem jego synek krzyknął:
- Ja chce jeża!
- W du*pę z tym jeżem - zawołał tata.
- AŁA ZABIERZCIE GO! - krzyknął synek
I w ten sposób złota rybka spełniła trzy życzenia.
Zamieszczajcie tu Drodzy Koledzy wszystkie dow[ pi ] jakie tylko wam się przypomną dotyczące naszego hobby.
Siedzi sobie wędkarz od rana na rybach i nic nie złapał, przychodzi drugi i ledwo co zarzucił wędkę już złapał szczupaka, i wrzucił go z powrotem do wody, zarzucił ponownie i znowy złapał dużą rybę, ale i tą wyrzucił do wody, to ten pierwszy nie wytrzymał i pyta: - Panie czemu Pan wyrzuca takie duże ryby? Ten odpowiada: - Bo nie mam takiej dużej patelni.
Spotykają się dwie przyjaciółki. - Czego jesteś taka zła? Myślałam, że byliście z mężem na relaksującym wypadzie na ryby... - mówi pierwsza. - Tak, ale wszystko poszło źle. Najpierw powiedział, że mówię tak głośno, że wystraszę ryby, później, że wybieram złą przynętę, na koniec, że za szybko kręcę kołowrotkiem, i może jeszcze wszystko było by dobrze gdybym nie złowiła największej ryby!
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza uprawnienia: - Pana pozwolenie jest już nieważne. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczne pozwolenie !?! - Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku ...
Wędkarz telefonuje do kolegi... -"wpadnij do mnie jutro rano, pojedziemy na ryby" -"ale ja nie potrafię łowić", odpowiada ten drugi -"co w tym trudnego, nalewasz i pijesz"...
Wędkarz złowił złotą rybkę, a ta przemówiła ludzkim głosem: - Jestem zaklętą księżniczką, pocałuj mnie a spełnię 3 twoje życzenia. Wędkarz pocałował rybkę i po chwili stanęła przed nim piękna księżniczka. - Jakie są twoje 3 życzenia? - Mam jedno życzenie, ale trzy razy!
Godzina 4 rano. Zaspany wędkarz wstaje na ryby. Zostawia śpiąca żonę w łóżku i po spakowaniu rzeczy wychodzi do samochodu. Niestety na dworze jest straszna ulewa z błyskawicami ale on twardo, nie zważając na pogodę ładuje sprzęt do samochodu i wsiada do niego. Po 15 min oczekiwania na polepszenie pogody poddaje się i wraca do domu. Cichutko wślizguje się do łóżka, a żona, przeciągając się, mówi do niego: "O, już jesteś. Zobacz taka ulewa, a ten idiota pojechał na ryby"
Spotyka się dwaj wędkarze. - Co u Ciebie nowego, Stachu - pyta jeden. - Aaa... żona mi nie pozwala jeździć na ryby - odpowiada Staszek. - Ale nie o to pytam, pytałem: co nowego? Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura: - No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę. - Jedną, szefie. - Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował? - Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów. Szefa zatkało. - Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?! - No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy? - Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę. - I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?! - Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby. Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty. - Dlaczego nie chodzisz już na ryby? - Żona mi nie pozwala. - Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię - I to ma być moja żona? Taki hipopotam? Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z rybami, żona jest zadowolona i godzimy się do następnej soboty... Spróbuj tej metody! Świeżo upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela. Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą śpi naga małżonka i mówi - A do diabła z rybami! Józek, stary wędkarz, chce zaprosić Staśka na ryby: - Stasiek jedź ze mną w sobote na ryby- Józek, ale co ty mi proponujesz, przecież ja nigdy w życiu żadnej ryby nie złowiłem, bo nie umiem - A co tu umieć? Nalewasz i pijesz.
PRZEPIS NA RYBĘ PO CHINSKU Rybę bardzo starannie umyta układamy na dnie naczynia, najlepiej szklanego. Dodajemy goździki i cynamon, skrapiamy cytryna. Tak przygotowana rybę zalewamy szklanka wina białego, szklanka wina czerwonego, dodając 100 gramów ginu, 100 gramów koniaku, 200 gramów Smirnoffa i 50 gramów rumu. Potrawy nie musimy nawet poddawać obróbce cieplnej. Rybę możliwie jak najszybciej wyrzucamy, bo jest do dupy, natomiast.... SOS! Sos! Paluszki lizać!
Małżeństwo uwielbia łowić ryby. Obydwoje umierają w tym samym czasie i idą do nieba. Siedzą tam w pięknej złotej łodzi, silnik ze srebra najwyższej próby, kołowrotki z platyny, tytanowe wędki, pełen zestaw przynęt i co najważniejsze po każdym rzucie branie. Wyciągają same okazy. Żona odwraca się do męża i mówi: - Prawda, że jest cudownie kochanie. - No. I pomyśleć, że gdyby nie ty i ta twoja niskotłuszczowa, antycholesterolowa dieta to moglibyśmy cieszyć się już tym z dziesięć lat temu.
W sądzie: - Czy oskarżony przyznaje się, że łowił ryby bez zezwolenia i złapał 18 szczupaków? - Przyznaje się, Wysoki Sądzie, ale pod warunkiem, że dostane kilka odpisów wyroku, które będę mógł pokazywać moim kolegom!
Łapie gość złotą rybkę. Ta mówi: - Puść mnie, a spełnię twoje jedno życzenie! - OK! Chcę najnowszego mercedesa! - A jak wolisz: za gotówkę czy na raty? - A ty jak wolisz: na olejku czy na masełku
Zabrałem kobietę nad wodę. Nie brało więc będę miał młode, bo chociaż na gumy łowiłem. Tej jednej nie wziąłem. I tyle. Szukałem ryb ostatnio… I guzik znalazłem. Choć rzeki duży kawał z wędziskiem oblazłem. Pokazano mi później. Lecz to pewnie wiecie: że są w sklepie z rybami w miejscowym markecie.
Przychodzi wędkarz nad jezioro. Wycina przerębel i zarzuca wędkę. Mija godzinę i nic. Dupa mu zmarzła, wnet przychodzi drugi wędkarz, obok niego wycina przerębel i zarzuca wędke. Po chwili: jedna rybka, druga, trzecia... Ten pierwszy wkurzony mówi: - Ja już tu jestem godzinę, [ pi ] mi zmarzła, nic nie złowiłem, a ty sobie tu przychodzisz i po chwili złowiłeś tyle ryb. Jak to robisz?! - Łołałumłae młemłe! - Co?! - Łołałumłae młemłe! Cooo?!!! Ten drugi wypluwa co ma w ustach i krzyczy: - Robaki muszą być ciepłe!
Spotyka się dwaj wędkarze. - Co u Ciebie nowego, Stachu - pyta jeden. - Aaa... żona mi nie pozwala jeździć na ryby - odpowiada Staszek. - Ale nie o to pytam, pytałem: co nowego?
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską: - Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?! - Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku.
Pewien strażnik cały dzień kontrolował wędkarzy, jednak nikomu nie wlepił mandatu. W końcu podchodzi do kolejnego wędkarza z chęcią poprawienia sobie nastroju i mówi: - Poproszę kartę wędkarską. - Nie mam - słyszy w odpowiedzi. - Płaci pan 50 zł. - Za co? - Za łowienie ryb bez karty. - Przecież ja nie łowię ryb tylko kąpię glizdę. - To płaci pan 100 zł kary! - Za co? - Bo glizda nie ma kąpielówek!
Spotykają się dwie panie dżdżownice i jedna mówi do drugiej: -gdzie pani mąż?? - a wyciągnęli go na ryby
Na lekcji biologii Jasiu zadaje pani pytanie: - Co robią ryby w rzekach? nauczycielka patrzy zdumiona. Na to Jasiu: - Studiują chemię!!!
Gorąca prośba zanim szanowni koledzy dodadzą kolejny dowcip warto wcześniej zobaczyć czy przypadkiem poprzednik nie dodał właśnie tego wątku w taki oto sposób mamy kilka razy zdublowane dow[ pi ] pozdro
Gorąca prośba nie dublujcie dowcipów pozdro
wpada wedkaz do lekaza a leka tez wedkaz ;p dobre nie pozdrawiam kolegow i zapraszam do wedkowania
U lekarza - Stan pana zdrowia a szczególnie nerwów jest fatalny. Czemu należy to przypisać? - Wędkarstwu - Dlaczego? Przecież wędkarstwo to sport, który właśnie uspokaja nerwy! - Tak, panie doktorze. Ale ja wędkuje bez zezwolenia. Wędkarz opowiada kolegom o swoim ostatnim sukcesie wędkarskim. W pewnej chwili przerywa i mówi: - Zresztą, co wam będę opowiadał... kiedy wyciągnąłem tego suma, woda w jeziorze obniżyła się o pół metra!
Kawał wędkarski: - Biorą?
- Nie bardzo...
- Złapał pan coś?
- Jednego.
- I co pan z nim zrobił?
- Wrzuciłem do wody.
- Duży był?
- Taki jak pan i też mnie w[ pi ]iał.
Czyta wędkarz dow[ pi ] o wędkowaniu i tak sobie myśli----Nic nie dopiszę bo to i tak będzie plagiat!!
Wędkarz wybrał się na połów. Gdy doszedł nad rzekę stwierdził, że zapomniał zanęty. Wracać mu się nie chciało. Rozejrzał się i zobaczył małego węża, który akurat upolował robaka. Zabrał mu tego robaka, ale jakoś żal mu się zrobiło węża. Otworzył puszkę z piwem i wlał wężowi parę łyczków. Wąż przełknął i zniknął w gęstwinie. Godzinę później wędkarz poczuł stukanie w nogę. Patrzy, a to ten sam wąż, trzymający w pysku trzy kolejne robaki.
Żona wędkarza mówi do męża:
- Nie sądzisz kochanie, że najbliższy weekend powinniśmy jakoś przyjemnie spędzić?
- Dobrze - odpowiada wędkarz - W takim razie ja pojadę na ryby, a ty wybierz się z dziećmi do swojej mamy.
Wędkarz złapał małą złotą rybkę. Rybka mówi-wypuść mnie to spełnię jedno twoje życzenie.
Wędkarz na to-jak jedno! Zawsze spełniacie trzy życzenia!
Rybka-Ale ja jestem małą rybką i nie potrafię spełnić trzech życzeń
Po namyśle wędkarz mówi-chcę żeby był pokój na bliskim wschodzie
Na to rybka- ja jestem mała, nie wiem co to pokój, co to bliski wschód, daj łatwiejsze zadanie.
Wędkarz na to-to chcę żeby moja żona była najpiękniejsza na świecie.
Rybka-pokaż zdjęcie. Gdy spojrzała na zdjęcie żony wędkarza westchnęła i powiedziała
Nie masz gdzieś atlasu???
Wędkarze się przechwalają przy ognisku wieczorem: - Ja złapałem wczoraj taaakiego szczupaka - przechwala się pierwszy wędkarz rozkładając ręce.
- Eee..., to nic. Ja złapałam, ooo, taaakiego karasia -
mówi drugi,
- A ja wątpię - mówi trzeci.
Na to czwarty:
- A ja taaaaką wątpię !!
Wędkarze się przechwalają przy ognisku wieczorem: - Ja złapałem wczoraj taaakiego szczupaka - przechwala się pierwszy wędkarz rozkładając ręce.
- Eee..., to nic. Ja złapałam, ooo, taaakiego karasia -
mówi drugi,
- A ja wątpię - mówi trzeci.
Na to czwarty:
- A ja taaaaką wątpię !!
Myślę że się nie powtórzę bo to nie dowcip a czarny humor. Jest mojego autorstwa.
Po czym odróżnić w sklepie rybę czy z hodowli czy z obwodu rybackiego ?
Proste z hodowli nie mają wymiaru i są sprzedawane w okresie ochronnym.
1. Pytanie: Gdzie ma ryba ch....? Odpowiedż: na końcu wędki!
2. Jak się poznaje długość ryby? Po oczach... Jak to? Normalnie - mierzy się odległość od oczu do ogona :-)
Lekka modyfikacja dowcipu roostera :
Wędkarz wybrał się na połów. Gdy doszedł nad rzekę stwierdził, że zapomniał robaków. Wracać mu się nie chciało. Rozejrzał się i zobaczył małego węża, który akurat upolował robaka. Zabrał mu tego robaka, ale jakoś żal mu się zrobiło węża. Otworzył puszkę z piwem i wlał wężowi parę łyczków. Wąż przełknął i zniknął w gęstwinie. Godzinę później wędkarz poczuł stukanie w nogę. Patrzy, a to ten sam wąż, trzymający w pysku trzy kolejne robaki. Ucieszył się, założył robaczki na haczyk, a wężykowi dał całą puszkę piwa.
Po dwóch godzinach pod nogi wędkarza przytacza się całe pudełko robaków. Zdumiony się odwraca... a tu Łysy Wąż ... !
Spotkało się trzech wędkarzy i chwalą się ostatnimi połowami :
- słuchajcie, ja w sobotę trafiłem leszcza olbrzyma. Miał 72 cm i prawie 6 kg.
- eee..to nic... ja wyciągnąłem suma 2.15 ważącego 42 kg
Na to trzeci :
- nie zaimponujecie mi... samo zdjęcie mojej rybki ważyło 5 kg.
Idą spacerowicze brzegiem rzeki i widzą siędzącego bezczynnie faceta.
- Panie, co pan tu robi ?
- co ? nie widać ? rybki sobie łowię.
- jak to rybki ? przecież pan nie ma wędki...
- i co z tego ?
- to niech pan pokaże jak to pan robi !
- postawicie pół litra, to pokażę.
Spacerowicze poszeptali, naradzili się i wręczają facetowi flaszkę.
- no dobra, oto flaszka. A dużo już dzisiaj złapaliście ?
Facet odbił flaczkę, wydudlił do końca, chuchnął...
- nooooo, ta była dzisiaj już piąta....
Jak odróżnić samca rosówki od samiczki ?
Należy robala włożyć do ust i przeciągnąć po zębach.
Jak zaczepi jajami, to samiec.
OGŁOSZENIE W GAZECIE.
Sprzedam bardzo tanio kompletne wyposażenie niezbędne każdemu wędkarzowi.
Jeżeli w słuchawce odezwie się męski głos, proszę powiedzieć, że pomyłka i zadzwonić innym razem.
Siedzi wędkarz nad wodą z cegłą na głowie.
Przechodzi obok śliczna dziewczyna i zdumiona pyta:
- Panie, a na cóż panu ta cegła na głowie ?
- jeśli pójdzie Pani ze mną w te krzaczory to powiem
Dziewczyna się oburza, jednak ciekawość zwyciężyła. Po wyjściu z krzaków, poprawieniu sukienki i włosów mówi :
- Więc, proszę mi wreszcie powiedzieć !
- Widzisz , od rana na wędkę nie złowiłem żadnej ryby, a na cegłę jesteś dzisiaj szóstą....
U lekarza
- Stan pana zdrowia a szczególnie nerwów jest fatalny. Czemu należy to przypisać?
- Wędkarstwu
- Dlaczego? Przecież wędkarstwo to sport, który właśnie uspokaja nerwy!
- Tak, panie doktorze. Ale ja wędkuje bez zezwolenia.
Strażnik wędkarski przyłapał małolata na stawianiu drygawic.
- Wstyd młodzieńcze! Tym razem ci podaruje, ale gdybyś był pełnoletni, skierowałbym sprawę do Sądu, który mógłby nawet zamknąć cię do więzienia. I co wtedy powiedział by twój ojciec?
- Powiedziałby "Witaj synu..."
Mąż kupił dziesięć szpul żyłki. Żona dziwi się:
- Po co ci tyle żyłki, przecież masz tylko dwa kołowrotki?
- Moja miła, czy ja się ciebie pytam, po co kupujesz
tyle staników?
Ha ha ha dobre, dobre. Zazwyczaj można go spotkać nad rzeką ze spinerem w reku, czasem walczącego z drapieżnym łabędziem ;) pozdrowienia dla łysego węża :)
na tej samej zasadzie :żona-zobacz jaki ładny materiał kupiłam ci na krawat-na krawat?i po co od razu 5 metrow?-z tego co zostanie uszyję sobie garsonkę
http://www.joemonster.org/filmy/20928/Weteran_wedkarstwa_Bill_Dance_w_akcji
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=Q_BLggf-mqs&feature=player_embedded[/youtube]
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=Q_BLggf-mqs&feature=player_embedded[/youtube]
[youtube]www.youtube.com/watch?v=Q_BLggf-mqs&feature=player_embedded[/youtube]
Pewien ojciec z synem wybrał się na ryby. Nagle złowili złotą rybkę.
- Wypuść mnie to spełnię twoje trzy życzenia - powiedziała rybka do ojca.
Wtem jego synek krzyknął:
- Ja chce jeża!
- W du*pę z tym jeżem - zawołał tata.
- AŁA ZABIERZCIE GO! - krzyknął synek
I w ten sposób złota rybka spełniła trzy życzenia.