Dżem dobry Wszystkim ;))) A u mnie skwar ... rano pokropiło przez pół godzinki i znowu grzeje bez litości ...ale zanosi się .........nie wiem na co ,bo to już drugi dzień się zanosi ;)))i przechodzi bokiem ...
Padać przestało, zrobiło się jak w saunie więc po pracy "na pochybel" z lekkim spinem wyskoczyłem na port w Górze i ...... tylu brań w tak krótkim czasie jescze od początku sezonu nie odnotowałem. Siedem okoni (największy na foto) i prawie wymiarowy szczupaczek.
Cześć ! Ja u siebie też w niedziele pociągnąłem kilka ładnych płotek ok. 25cm. Postałem z godzinke ze spławikiem ok. 17tej tuż jak skończyli sie kompać. Właśnie tam ryba lubi podchodzić w pobliżu kąpiących i chodzi w toni. Byłem bez zanęty i dlatego szybko sie skończyło.
Czesio a ja wczoraj byłem w Dąbrowie w pobliżu Pogorii i polało nieżle ale krótko, nie umiałem z auta wyjść :))
Witam :) No cóż ..;) pozostaje mi tylko pogratulować i popatrzeć na fotkę ładnego okonia :) Ja od dwóch tygodni jestem na "rybnym głodzie" ale jeszcze tylko jutro do pracy i WEEKEND i WOLNEEEE.... żebym tylko nie zwariował z nadmiaru szczęścia ;)
Padać przestało, zrobiło się jak w saunie więc po pracy "na pochybel" z lekkim spinem wyskoczyłem na port w Górze i ...... tylu brań w tak krótkim czasie jescze od początku sezonu nie odnotowałem. Siedem okoni (największy na foto) i prawie wymiarowy szczupaczek.
Czesio a ja wczoraj byłem w Dąbrowie w pobliżu Pogorii i polało nieżle ale krótko, nie umiałem z auta wyjść :))
U mnie nie spadła ani kropla z tej chmury ...ja mieszkam z + - 8km od Pogorii ...przeszło bokiem ;) CześćDobrze polało przed chwilą. Na szczęście bez innych atrakcji się obyło.JK
Witajcie:)u Was praży,a mnie zalewa..ciągle pada aż praca się wydłuża. Jacku gratuluje zdobyczy,piękny okoń,nie widać ino szczupaka:):) Zbysio,,,dziękuję za podpowiedz,już wiem jak nęcić ryby:)Hi hi,pozdrawiam:)
No i co Zbyszek,przeciąłeś ten akt miłosny kartofelków ? Ja siadam do meczyku, może wreszcie jakaś niespodzianka sie wydarzy :)) Ale byłby hicior :))))))))
Raniutko na 2 dni na jeziorko śmigam, co będzie jeszcze nie wiem. Napewno impra z okazji Nocy Świętojańskiej :)
he he ,fraglesi ?:) tak, oglądałem czasem,nie skojarzyłem bo dawno ich nie było w telewizji:) Hi hi,Zbynio-..zzzjjjadłem O!? hi hi :) Ooooo,na Jana to wianki popłyną,popłyną,co rok u mnie impreza,i w dodatku do białego rana:)
Witam z wieczorka, u nas też jutro imprezka, wigilia Jana.Dziewczyny będą wianki na jezioro puszczać. Tak się zastanawiam czemu z roku na rok, coraz to mniej dziewczyn z "WIANKAMI" przychodzi:) Aaaaa jeszcze u nas jest szukanie kwiatu paproci i wiadomo zabawa itd. Zbyszku,oj znowu wianki popłyną, popłyną i nie wrócą więcej!:))
W strzelaniu Niemcy zawsze byli dobrzy :)))))))))) Ale Panowie, pełen szacun dla tych zawodników, ta kondycja, perfekcja ( 2 bramki z pierwszej piłki) godna podziwu.
Hi hi,,,Mąż babci:):):) Ale też ma pewno swojego Ojca:) Obym tego wieku dożył,do 67 mnie każą tera pracować:(nie przerobie pewno tego,a gdzie jeszcze nad wodę jechać?:):)rybki sobie połowic?:)
Ja to mam doping, by łowić sandacze. Bo moja hrabianka ( syjamska krew ) Misia tylko taką rybę uważa. Jak oprawiam rybę, to siada mi na pleco-ramionach i mruczy. No i muszę wyskrobywać ze łba kawałki mięsa dla niej. I już wieczór mam z głowy. Tak mnie kocha, że nie da mi siku zrobić. Będzie mi siedzieć na kolanach choćby i do rana. Do dupy z taką miłością...
Witamy Marku. A jak tam u ciebie z rybką ? skubie coś ? . Bo tu u mnie na wieprzu martwa cisza . Tydzień sypania wczoraj mały ranny wypadzik i lipa . Leszcze nie chcą coś brać . pozdro
Dobry wieczór :) Coś pogoda na weekendzik nie dopisała nie dość, że przez cały tydzień było pochmurnie i padało to jeszcze weekend do niczego, ani na rybki, ani na popływanie kajakiem, bo taki mieliśmy dziś plan z dziećmi popływać, jak tak będzie przez całe lato to ja dziękuję:(
Hejka,hejka.....kochani... i zwłaszcza Ty nasza koleżanko i Pani,,,hi hi Edytko...weekend dobry się jeszcze nie zaczął, zdążymy się nim nabawić..kajak nie odpłynie, a rybka ogonkiem się nie odwinie:):)Dzidzie najważniejsze...kochane są ...Smutki to topimy w szklance wu.....tki:)A Wczoraj było Jana:)
W pewnej wsi żył chłopiec, który miał na imię Jacuś. Usłyszał raz od starej kobiety, Niemczychy, opowieść o cudownym kwiecie paproci. Ten kwiat kwitnie tylko raz w roku, w noc świętego Jana, i tylko jeden w całym lesie. Ukryty jest w takim miejscu, że może go znaleźć wyłącznie człowiek młody i odważny, tym bardziej, że różne straszydła bronią do niego dostępu. Ale kto go już znajdzie - tego czeka wielkie szczęście na ziemi. Zawziął się Jacuś i w noc świętojańską poszedł do lasu. Nie przestraszyły go ani ciemności, ani plątanina pni, korzeni i krzaków, ani straszne oczy spoglądające z gęstwiny. Znalazł kwiat paproci, zerwał go i schował za koszulę. Kwiat ostrzegł chłopca, że szczęście może przynieść tylko jemu, z nikim nie wolno mu się dzielić. Zawahał się Jacuś przez chwilę, ale przystał na ten warunek. Wtedy kwiat zapuścił korzonki do jego serca. Radośnie wracał młodzieniec do domu. Najpierw wymarzył sobie, żeby mieć ogromny pałac, wioskę, liczną służbę. Zaledwie to pomyślał, spostrzegł, że jest pięknie, po pańsku ubrany. Na drodze czekał na Jacusia powóz zaprzężony w sześć białych koni, który zawiózł go do pałacu. Chłopiec wyspał się po pracowitej nocy w pościeli tak delikatnej jak łabędzi puch. Obudził się, gdy poczuł głód. Stół był suto zastawiony wybornymi przysmakami, a półmiski same wędrowały w jego kierunku. W skarbcu znalazł nieprzebrane ilości złota, srebra i diamentów. Przemknęło mu przez myśl, że mógłby się tym bogactwem podzielić z rodziną, ale zaraz przestraszył się, iż wtedy wszystko straci. I żył sobie bogato i wygodnie, tylko nie był szczęśliwy. Budował nowe pałace, przerabiał ogród, jadł zamorskie przysmaki, lecz nudził się i tęsknił za rodzinną wioską. Z tego powodu stał się okrutny i znajdował przyjemność w znęcaniu się nad ludźmi. W końcu Jacuś zatęsknił za swoimi bliskimi. Pojechał odwiedzić rodziców. Znalazł chatę taką samą jak przed laty, ale jeszcze nędzniejszą. Rodzona matka nie chciała go poznać. Powiedziała, że jej syn miał dobre serce i gdyby zdobył majątek, nie pozwoliłby rodzinie przymierać głodem. A takich pieniędzy, którymi z nikim nie można się podzielić, nie przyjąłby. Jacuś stał zawstydzony i upokorzony. Miał ochotę pomóc rodzinie, ale bał się stracić majątek. Wahał się. W końcu wsiadł do powozu i odjechał. Dalej wiódł życie bogacza, ale czuł się jeszcze bardziej nieszczęśliwy. Wytrzymał rok. Znów pojechał do rodziców. Ojciec już nie żył, matka leżała chora, w domu panowała nędza. Chwilę walczył Jacuś ze sobą, ponieważ miał wielką ochotę podzielić się majątkiem, ale strach znowu zwyciężył. Chłopiec wsiadł do karety i wrócił do pałacu. Dręczyły go wyrzuty sumienia, że nie pomógł najbliższym, cierpiał, lecz jeszcze rok wytrzymał. Wreszcie pewnego dnia nakładł pieniędzy do kieszeni i udał się do rodzinnej wsi. Stara chata stała na swoim miejscu, ale nie było w niej żywego ducha. Wszyscy wymarli z głodu, chorób i nędzy. Dopiero teraz Jacuś zrozumiał ogrom swojej winy. Z rozpaczy zapragnął zginąć i ziemia go pochłonęła razem z kwiatem paproci.
Cześć Wam. Ja zapierdzielam do póżna więc wybaczcie mi że nie gadam bo Wy już śpicie i nie ma z kim :)))) Pozdrawiam Ekipe !
He he ,a skąd takie złości?,Ekipa jest szczęśliwa że już Zbysio z nami gości:):):)
Cześć,
Widać, ze wszyscy sie przed burzą pochowali. U mnie pioruny już przeszły ale nadal pada.
Hejka.
To jak u Ciebie była koło południa to u nas będzie pod wieczór:):):) W 99% jakoś się to sprawdzało z Mazowieckim:):):)
CześćSłonko delikatnie przebija.Pozdrawiam JK
Dżem dobry Wszystkim ;))) A u mnie skwar ... rano pokropiło przez pół godzinki i znowu grzeje bez litości ...ale zanosi się .........nie wiem na co ,bo to już drugi dzień się zanosi ;)))i przechodzi bokiem ...
Pozdrowionka dla Wszystkich :)))
Witam ponownie,
Padać przestało, zrobiło się jak w saunie więc po pracy "na pochybel" z lekkim spinem wyskoczyłem na port w Górze i ...... tylu brań w tak krótkim czasie jescze od początku sezonu nie odnotowałem. Siedem okoni (największy na foto) i prawie wymiarowy szczupaczek.
Cześć ! Ja u siebie też w niedziele pociągnąłem kilka ładnych płotek ok. 25cm. Postałem z godzinke ze spławikiem ok. 17tej tuż jak skończyli sie kompać. Właśnie tam ryba lubi podchodzić w pobliżu kąpiących i chodzi w toni. Byłem bez zanęty i dlatego szybko sie skończyło.
Czesio a ja wczoraj byłem w Dąbrowie w pobliżu Pogorii i polało nieżle ale krótko, nie umiałem z auta wyjść :))
Witam :) No cóż ..;) pozostaje mi tylko pogratulować i popatrzeć na fotkę ładnego okonia :)
Ja od dwóch tygodni jestem na "rybnym głodzie" ale jeszcze tylko jutro do pracy i WEEKEND i WOLNEEEE.... żebym tylko nie zwariował z nadmiaru szczęścia ;)
p>
Czesio a ja wczoraj byłem w Dąbrowie w pobliżu Pogorii i polało nieżle ale krótko, nie umiałem z auta wyjść :))
U mnie nie spadła ani kropla z tej chmury ...ja mieszkam z + - 8km od Pogorii ...przeszło bokiem ;)
Witam ponownie,
Padać przestało, zrobiło się jak w saunie więc po pracy "na pochybel" z lekkim spinem wyskoczyłem na port w Górze i ...... tylu brań w tak krótkim czasie jescze od początku sezonu nie odnotowałem. Siedem okoni (największy na foto) i prawie wymiarowy szczupaczek.
p>
Czesio a ja wczoraj byłem w Dąbrowie w pobliżu Pogorii i polało nieżle ale krótko, nie umiałem z auta wyjść :))
U mnie nie spadła ani kropla z tej chmury ...ja mieszkam z + - 8km od Pogorii ...przeszło bokiem ;)
CześćDobrze polało przed chwilą. Na szczęście bez innych atrakcji się obyło.JK
Cześć - litoooości - deszczu - ale parówa : zero wiatru i 28*C za oknem ...
Dzięki Janusz, jakos nie mogę do końca tego tamtego ogarnąć.
Witajcie:)u Was praży,a mnie zalewa..ciągle pada aż praca się wydłuża. Jacku gratuluje zdobyczy,piękny okoń,nie widać ino szczupaka:):) Zbysio,,,dziękuję za podpowiedz,już wiem jak nęcić ryby:)Hi hi,pozdrawiam:)
Witajcie pracusie:),,trzeba na obiadek ziemniaki strugać,a co nie które jakie......, zadowolone:)
Cześć Zbychu Kowalu, ja tu na końcu ostrza widze jednego z Fraglesów jeno bez czupryny.
No i co Zbyszek,przeciąłeś ten akt miłosny kartofelków ? Ja siadam do meczyku, może wreszcie jakaś niespodzianka sie wydarzy :)) Ale byłby hicior :))))))))
Raniutko na 2 dni na jeziorko śmigam, co będzie jeszcze nie wiem. Napewno impra z okazji Nocy Świętojańskiej :)
he he ,fraglesi ?:) tak, oglądałem czasem,nie skojarzyłem bo dawno ich nie było w telewizji:) Hi hi,Zbynio-..zzzjjjadłem O!? hi hi :) Ooooo,na Jana to wianki popłyną,popłyną,co rok u mnie impreza,i w dodatku do białego rana:)
Witam z wieczorka, u nas też jutro imprezka, wigilia Jana.Dziewczyny będą wianki na jezioro puszczać. Tak się zastanawiam czemu z roku na rok, coraz to mniej dziewczyn z "WIANKAMI" przychodzi:) Aaaaa jeszcze u nas jest szukanie kwiatu paproci i wiadomo zabawa itd.
Zbyszku,oj znowu wianki popłyną, popłyną i nie wrócą więcej!:))
CześćNo i Niemcy rozstrzelali Greków.A mieli być Grecy tacy groźni pomiędzy 60 a 90 minutą meczu.JK
Cześć - ale gole ładne .
W strzelaniu Niemcy zawsze byli dobrzy :)))))))))) Ale Panowie, pełen szacun dla tych zawodników, ta kondycja, perfekcja ( 2 bramki z pierwszej piłki) godna podziwu.
Poprostu MERCEDES !!!!
Witajcie:) dziś Dzień Ojca, Ojcowie jacy byście nie byli:):) Zawsze Ojciec:)
To raczej dziadek :)
Hi hi,,,Mąż babci:):):) Ale też ma pewno swojego Ojca:) Obym tego wieku dożył,do 67 mnie każą tera pracować:(nie przerobie pewno tego,a gdzie jeszcze nad wodę jechać?:):)rybki sobie połowic?:)
Ja to mam doping, by łowić sandacze. Bo moja hrabianka ( syjamska krew ) Misia tylko taką rybę uważa. Jak oprawiam rybę, to siada mi na pleco-ramionach i mruczy. No i muszę wyskrobywać ze łba kawałki mięsa dla niej. I już wieczór mam z głowy. Tak mnie kocha, że nie da mi siku zrobić. Będzie mi siedzieć na kolanach choćby i do rana. Do dupy z taką miłością...
Mirek, Ty uważaj na swą pupilkę, bo może Was spotkać taka historia:
http://pzwokon.pl/aktualnosci/zobacz/33/historie_z_kotem
Cześć - start na 20-tą na Nocne Zawody Spławikowe !!!
Hi hi hi,,,Zbynio dobrze że ja nie palę:) a kot nasz czarny jest i łowny,nawet światło latarki goni:)
No niesamowity tekst. Domyślam się, że to kolega z Twego koła Zibi. Świetne pióro !
Niestety nie z mojego koła, tekst wyszperałem w necie. Jak mam zły humor, to wracam do niego i "leję" na całego - jest niesamowity.
Miłej i pogodnej niedzieli wszystkim życzę, a nie jest ona za ciekawa, niebo zachmurzone,zimno 23*C.Gdzie to lato?
CześćU mnie póki co słonecznie ale ponoć jutro ma być już chłodno.Miłej niedzieli. JK
Witam Januszu, również Ci życzę miłej i spokojnej niedzieli :)
Niedzielne Dzień dobry :)) D.G. ....40* C , świeci i grzeje ...od rana bez brania ;)
Cześć wszystkim:)
Trochę mnie nie było bo z czasem kiepsko:) Ale pozdrawiam wszystkich..:)
Witamy Marku. A jak tam u ciebie z rybką ? skubie coś ? . Bo tu u mnie na wieprzu martwa cisza . Tydzień sypania wczoraj mały ranny wypadzik i lipa . Leszcze nie chcą coś brać . pozdro
Dobry wieczór :) Coś pogoda na weekendzik nie dopisała nie dość, że przez cały tydzień było pochmurnie i padało to jeszcze weekend do niczego, ani na rybki, ani na popływanie kajakiem, bo taki mieliśmy dziś plan z dziećmi popływać, jak tak będzie przez całe lato to ja dziękuję:(
Witam,
U mnie weekend bardzo ładny i słoneczny, dzisiaj rano na rybki poszedłem ja i ......... mój cień się za mną plątał.
O zgrozo !!!!!!!! a miało być tak pięknie !!!!!!
Hejka,hejka.....kochani... i zwłaszcza Ty nasza koleżanko i Pani,,,hi hi Edytko...weekend dobry się jeszcze nie zaczął, zdążymy się nim nabawić..kajak nie odpłynie, a rybka ogonkiem się nie odwinie:):)Dzidzie najważniejsze...kochane są ...Smutki to topimy w szklance wu.....tki:)A Wczoraj było Jana:)
Witam,
U mnie weekend bardzo ładny i słoneczny, dzisiaj rano na rybki poszedłem ja i ......... mój cień się za mną plątał.
Witaj Jacku i Zbyszku:) Zbyszku,tak wczoraj była noc świętojańska czyli wigilia Jana, a kwiat paproci znalazłeś?
O zgrozo !!!!!!!! a miało być tak pięknie !!!!!!no i jest :)))Ja też uwielbiam łowić z górki:))Januszu jednemu z górki, drugiemu pod górkę:))
A tak... proszę..Hi hi..::)
Tak widzę, ale tak na poważnie czy macie w zwyczaju szukania kwiatu paproci?
Zbyszku mam pewną opowieść o kwiecie paproci:
W pewnej wsi żył chłopiec, który miał na imię Jacuś. Usłyszał raz od starej kobiety, Niemczychy, opowieść o cudownym kwiecie paproci. Ten kwiat kwitnie tylko raz w roku, w noc świętego Jana, i tylko jeden w całym lesie. Ukryty jest w takim miejscu, że może go znaleźć wyłącznie człowiek młody i odważny, tym bardziej, że różne straszydła bronią do niego dostępu. Ale kto go już znajdzie - tego czeka wielkie szczęście na ziemi.
Zawziął się Jacuś i w noc świętojańską poszedł do lasu. Nie przestraszyły go ani ciemności, ani plątanina pni, korzeni i krzaków, ani straszne oczy spoglądające z gęstwiny. Znalazł kwiat paproci, zerwał go i schował za koszulę. Kwiat ostrzegł chłopca, że szczęście może przynieść tylko jemu, z nikim nie wolno mu się dzielić. Zawahał się Jacuś przez chwilę, ale przystał na ten warunek. Wtedy kwiat zapuścił korzonki do jego serca.
Radośnie wracał młodzieniec do domu. Najpierw wymarzył sobie, żeby mieć ogromny pałac, wioskę, liczną służbę. Zaledwie to pomyślał, spostrzegł, że jest pięknie, po pańsku ubrany. Na drodze czekał na Jacusia powóz zaprzężony w sześć białych koni, który zawiózł go do pałacu. Chłopiec wyspał się po pracowitej nocy w pościeli tak delikatnej jak łabędzi puch. Obudził się, gdy poczuł głód. Stół był suto zastawiony wybornymi przysmakami, a półmiski same wędrowały w jego kierunku. W skarbcu znalazł nieprzebrane ilości złota, srebra i diamentów. Przemknęło mu przez myśl, że mógłby się tym bogactwem podzielić z rodziną, ale zaraz przestraszył się, iż wtedy wszystko straci. I żył sobie bogato i wygodnie, tylko nie był szczęśliwy. Budował nowe pałace, przerabiał ogród, jadł zamorskie przysmaki, lecz nudził się i tęsknił za rodzinną wioską. Z tego powodu stał się okrutny i znajdował przyjemność w znęcaniu się nad ludźmi.
W końcu Jacuś zatęsknił za swoimi bliskimi. Pojechał odwiedzić rodziców. Znalazł chatę taką samą jak przed laty, ale jeszcze nędzniejszą. Rodzona matka nie chciała go poznać. Powiedziała, że jej syn miał dobre serce i gdyby zdobył majątek, nie pozwoliłby rodzinie przymierać głodem. A takich pieniędzy, którymi z nikim nie można się podzielić, nie przyjąłby. Jacuś stał zawstydzony i upokorzony. Miał ochotę pomóc rodzinie, ale bał się stracić majątek. Wahał się. W końcu wsiadł do powozu i odjechał.
Dalej wiódł życie bogacza, ale czuł się jeszcze bardziej nieszczęśliwy. Wytrzymał rok. Znów pojechał do rodziców. Ojciec już nie żył, matka leżała chora, w domu panowała nędza. Chwilę walczył Jacuś ze sobą, ponieważ miał wielką ochotę podzielić się majątkiem, ale strach znowu zwyciężył. Chłopiec wsiadł do karety i wrócił do pałacu. Dręczyły go wyrzuty sumienia, że nie pomógł najbliższym, cierpiał, lecz jeszcze rok wytrzymał. Wreszcie pewnego dnia nakładł pieniędzy do kieszeni i udał się do rodzinnej wsi. Stara chata stała na swoim miejscu, ale nie było w niej żywego ducha. Wszyscy wymarli z głodu, chorób i nędzy.
Dopiero teraz Jacuś zrozumiał ogrom swojej winy. Z rozpaczy zapragnął zginąć i ziemia go pochłonęła razem z kwiatem paproci.
Łezka w oku się zakręciła... Prolog jesteś Edyta? Piękna opowieść i nie wiem czy czasem co do nie których prawdziwa:):):)
Ja to sobie tak dziś:):)...a tak tu ryby nie ma..:):)