Dzieki Krzysiu za pomoc. Chcialem wrzucic stare zdjecie , testowalem przy okazji ,wklejenie zdjecia. Jutro podesle tobie jakiegos linka, bo z wczorajszeg i dzisiejszego wypadu nie mam , jeszcze wrzuconych zdjec na kompa. Dzieki za pomoc jeszcze raz, szkoda ze przy takiej ilosci osob na forum ,nikt nie ma oprogramowania w swoim kompie IOS . Moze wtedy , udalo by sie cos zaradzic Z tym wklejaniem zdjec!!! Ale ,@ CZesio sie nie poddaje, wierze w niego !!!! :))) Moze ,cos w koncu zaradzimy temu , dziwnemu zjawiskowi ???!!! :))))
Ja też sprawdziłem, nie bylo tak dobrze jak poprzednio ale parę ryb wyhaczyłem, jesień daje zadowolenie. Gorzej organizm to przyjmuje w nocy kolana, biodro dają znać o sobie ale widocznie w tym wieku tak musi być.
Było Toku ale potem zaczęło padać i to mocno więc po obiedzie nie byłem nad wodą, Najgorsze że jutro też cały dzień ma być deszcz ale może wstrzelę się w jakąś przerwę bo miałem dziś jakieś przygody dziwne i nie wiem czy to za przyczyną ryby czy polującej wydry, jednak co by to nie było mam zamiar to zaciąć i wyholować.:)
Krzyśku kolega dzwonił o 4,15, sądząc że jadę na ryby, że teren przed mostem zalany (obniżenie, łąka) aby jechał na wcześniejszy most. Tak że podejrzewam i u Ciebie woda się znacznie podniesie tylko kwestia czasu.A ja dzisiaj pojadę na grzyby jak się rozwidni , rybą daje odpocząć.
Bernardzie byłem i sprawdziłem a nawet wróciłem. Woda podniosła się o jakiś 1 m jest mętna, przejrzystość może z 5 cm .:) Niesie mnóstwo liści, w końcu to jesień i innych niespodzianek. Zrezygnowałem bo spinning w tych warunkach nie miał większego sensu.
Jednak z gruntu na robale czy trupka można by spróbować. Dobre warunki na miętusa się zrobiły.
Na pewno pogoda i mnie dopisała bo nawet słoneczko przeglądało przez drzewa w lesie i było w miarę przyjemnie, nie na darmo miałem chęć na grzyby sie wybrać, efekty wstawię jak syn wróci w pokoju "jak było dziś na grzybach". Ale najważniejsze to spacer i i tlen jak i przyjemność zobaczenia grzybka w tych liściach co daje wspaniałą satysfakcję przez co nie czuje się zmęczenia spacerując przez 3,5 godz a teren nie jest łatwy.
U mnie też było dość fajnie ale teraz zrobiło się zimno i popaduje lekko.
Sam nie wiem czy pojechać na miętusa czy nie, szkoda że nie wiem jak stan wody ale pewnie jeszcze idzie w górę. Miętus jednak brudnej wody się nie boi wiem z praktyki. :)
Drugi dzień szczupaczego eldorado. W dwie godziny 8 sztuk, z tego 6 w granicach 58 -62 cm.Poniżej trzy sztuki. Siedem pływa w wodzie a jeden za chwilę będzie łaskotał moje podniebienie. Dla ciekawskich dzisiejszym killerem jest Relax King shad w kolorze pomarańczy.
w sumie lepiej to wypadło jak szczupaczki z wody.Ale grzybiska. U mnie jest pelno i nik tu nie zbiera !!!!! I ,ja tez nie bo sie nie znam na grzybach. A szkoda, swieta ida i w bigosie bedzie kapusta zamiast grzybow ;))))
Drugi dzień szczupaczego eldorado. W dwie godziny 8 sztuk, z tego 6 w granicach 58 -62 cm.Poniżej trzy sztuki. Siedem pływa w wodzie a jeden za chwilę będzie łaskotał moje podniebienie. Dla ciekawskich dzisiejszym killerem jest Relax King shad w kolorze pomarańczy.
Fajne rybki i super udany dzionek u Ciebie. Aby ,sie czepialy jak najdluzej. Gratki
Ma wielką nadzieję, że jak się schłodzi dość mocno to metrówkę sięgnę :) Dzisiaj byłem pewien, że taki mi siadł, mało co nie wyrwał mi wędki, okazało się, że zaczepił się za grzbiet i stąd ten wielki opór.
U mnie pogoda piękna ale woda brudna i dość wysoka ze spinningu nic nie wyjdzie wieczorem spróbuje na miętusa uderzyć. Z tym Miętusem Krzysiu tej jesieni chyba będzie ciężko? Jest naprawdę za ciepło.Mówią że byle baletnicy to i rąbek od spódnicy,ale w tym wypadku nic nie można wskórać.Próbuje co i raz,ale jedyne branka na filety i na żywca to Klenie i Okonie.Nawet Sandaczyk się nie skusił! Te ostatnie to chyba tak jak i Brzany stały się u mnie wielką rzadkością.
Z sandaczem to i ja nie miałem dawno kontaktu. W młodych latach były i u mnie, nie umiałem łowić pluły moimi żywcami i trupami ale brały teraz nic.
Z miętusem Tomku fatycznie ciężko ale cóż pozostaje jak nie próbować.:)
Ja też należę do tych którzy się nie poddają! Moja pani próbuje podciągnąć moje hobby pod chorobę umysłową,ale tak groźnych objawów jak ja mam nie znalazła w żadnym poradniku medycznym.
Chociaż jestem elektrykiem to w taki sposób już nie pozyskuję mięska.Szybko padają! A za płotem masz fajne widoki.Widać nie ma tam kłusoli od płowej zwierzyny.
Fakt nie są idealne szczególnie do dłuższego przechowania ale na dziś będą. Postarałem się o rosówki bo może jak nie miętus to coś innego weźmie w końcu to naprawdę uniwersalna przynęta.
Ręka wędkarza musi śmierdzieć rybom i to jest to Andrzeju.:)
Krzysztofie dzisiaj niestety też ręka śmierdziała...:) poniżej zdjęcie...może i dla niektórych nie smaczne ale dla mnie to co na zdjęciu z kolei bardzo smaczne...:)))
Jutro odpuszczam bo nie chcę dostać ołowiem po głowie w niedzielę wracam dłubać zandery w Warcie...:)
Ręka wędkarza musi śmierdzieć rybom i to jest to Andrzeju.:)
Krzysztofie dzisiaj niestety też ręka śmierdziała...:) poniżej zdjęcie...może i dla niektórych nie smaczne ale dla mnie to co na zdjęciu z kolei bardzo smaczne...:)))
Jutro odpuszczam bo nie chcę dostać ołowiem po głowie w niedzielę wracam dłubać zandery w Warcie...:)
P:)
Gratki Andrzej! Ja twierdzę że Sandacze są smaczne. Są dobre smażone,pieczone i wędzone.A najlepsze do MAŁEGO piwa!
Ręka wędkarza musi śmierdzieć rybom i to jest to Andrzeju.:)
Krzysztofie dzisiaj niestety też ręka śmierdziała...:) poniżej zdjęcie...może i dla niektórych nie smaczne ale dla mnie to co na zdjęciu z kolei bardzo smaczne...:)))
Jutro odpuszczam bo nie chcę dostać ołowiem po głowie w niedzielę wracam dłubać zandery w Warcie...:)
P:)
Gratki Andrzej! Ja twierdzę że Sandacze są smaczne. Są dobre smażone,pieczone i wędzone.A najlepsze do MAŁEGO piwa!
I tak też zrobię tylko trochę się wyłamię i będzie duuuuuży beer! profanacji na pewno nie będzie...:)
Ten dla którego jest niesmaczny widok na zdjęciu zawsze może zjeść siana ewentualnie aby było dystyngowanie sałatkę warzywną.:) Andrzeju toż to sam miodzik.:)
Mi miętusowe łowy nie wyszły ale jak mogły wyjść jak jest z 15 stopni na plusie a tu za niedługo sezon na miętusa się skończy.
Ręka wędkarza musi śmierdzieć rybom i to jest to Andrzeju.:)
Krzysztofie dzisiaj niestety też ręka śmierdziała...:) poniżej zdjęcie...może i dla niektórych nie smaczne ale dla mnie to co na zdjęciu z kolei bardzo smaczne...:)))
Jutro odpuszczam bo nie chcę dostać ołowiem po głowie w niedzielę wracam dłubać zandery w Warcie...:)
P:)
Ładny komplecik Andrzeju, a na ołowiane pociski jest sposób.. załóż kask. :))
U mnie wczoraj 4 okonie w tym dwa na 40+ i dwa trochę krótsze. Na miętusa w dalszym ciągu nie mogę wyruszyć, bo pasiaki jeszcze dopisują i aż żal je opuszczać. :)
Ręka wędkarza musi śmierdzieć rybom i to jest to Andrzeju.:)
Krzysztofie dzisiaj niestety też ręka śmierdziała...:) poniżej zdjęcie...może i dla niektórych nie smaczne ale dla mnie to co na zdjęciu z kolei bardzo smaczne...:)))
Jutro odpuszczam bo nie chcę dostać ołowiem po głowie w niedzielę wracam dłubać zandery w Warcie...:)
P:)
Ładny komplecik Andrzeju, a na ołowiane pociski jest sposób.. załóż kask. :))
U mnie wczoraj 4 okonie w tym dwa na 40+ i dwa trochę krótsze. Na miętusa w dalszym ciągu nie mogę wyruszyć, bo pasiaki jeszcze dopisują i aż żal je opuszczać. :)
Jutro pojadę nad rzekę popatrzeć czy padnie 200 czy 300 zanderów....:) ale bez wędki a fruwających ciężarków już się nie boję bo po takim morzu alkoholu jaki dzisiaj spożytkuję głowę jutro będę miał twardą jak skała....:))) relacja ze spaceru tommorow...w godzinach wieczornych....:)
poniżej zdjęcie...może i dla niektórych nie smaczne ale dla mnie to co na zdjęciu z kolei bardzo smaczne...:)))
Oj smaczne te rybki smaczne... ale na razie mam pracę a dzień krótki i pozostaje tylko niedziela a ok czwartku już skończę i coś poćwiczę. Po deszczach zaporówka się zapełniła wodą (do stanu normalnego), brakowało 8m. Sądze że drapieżca rozszedł sie na płytkie rejony i przy bardziej dotlenionej wodzie będzie intensywniej żerował, taką mam nadzieję.
Dziś mogę i ja wyrwać sie na rybki trochę mokro i nadal pada, ale wezmę parasol i plandekę to jakoś wytrzymam , tylko czy rybki w taką pogodę bedą chciały współpracować?
Ja już wróciłem, ok. 10,00 zrobiło się fajnie i słoneczko przeglądało spoza chmur, ale wraz z pogodą lepszą (wiatr ucichł całkowicie ) skończyły sie brania tych ciekawszych ryb , coś tam zakulbaczyłem na dobry obiad ale od 6-9 godz. po tym badziewo dla zabawy.
Dzieki Krzysiu za pomoc. Chcialem wrzucic stare zdjecie , testowalem przy okazji ,wklejenie zdjecia. Jutro podesle tobie jakiegos linka, bo z wczorajszeg i dzisiejszego wypadu nie mam , jeszcze wrzuconych zdjec na kompa. Dzieki za pomoc jeszcze raz, szkoda ze przy takiej ilosci osob na forum ,nikt nie ma oprogramowania w swoim kompie IOS . Moze wtedy , udalo by sie cos zaradzic Z tym wklejaniem zdjec!!! Ale ,@ CZesio sie nie poddaje, wierze w niego !!!! :))) Moze ,cos w koncu zaradzimy temu , dziwnemu zjawiskowi ???!!! :))))
Oczywiście próbuj każda przeszkoda jest do pokonania.
Dziś troszkę przyspałem ale jadę sprawdzić?
Ja sprawdziłem Bernardzie. Szansa była ale jej nie wykorzystałem.
Nie mam jednak do siebie żalu bo nie było szansy wykorzystać tej szansy.:)
Piękna fota Krzyś ;-)
Ja też sprawdziłem, nie bylo tak dobrze jak poprzednio ale parę ryb wyhaczyłem,
jesień daje zadowolenie. Gorzej organizm to przyjmuje w nocy kolana, biodro dają znać o sobie ale widocznie w tym wieku tak musi być.
Największy okaz z porannego łowienia, jest kawał gada. :)
ojjj było co targać widzę :D
Było Toku ale potem zaczęło padać i to mocno więc po obiedzie nie byłem nad wodą, Najgorsze że jutro też cały dzień ma być deszcz ale może wstrzelę się w jakąś przerwę bo miałem dziś jakieś przygody dziwne i nie wiem czy to za przyczyną ryby czy polującej wydry, jednak co by to nie było mam zamiar to zaciąć i wyholować.:)
Trochę off-topic, ale jaką grubość ma ta plecionka na zdjęciu?
Największy okaz z porannego łowienia, jest kawał gada. :)
Plecionka na zdjęciu to Mikado Sensei 0,20 mm , 16,2 kg wytrzymałości.
Tu nie ma off top bo to luźny wątek więc można o wszystkim albo prawie wszystkim pisać.
Szczególnie mile widziane tematy to alkohol, kobiety, wędkarstwo itd. ;)
Moje faux pas;)
Dzięki za info, następnym razem postaram się napisać coś bardziej lubieżnego lub o lekkim zabarwieniu%%;P
W niedziele mi zwiał, a dziś uległ 7cm gumce :) 3,2 kg
Krzyśku kolega dzwonił o 4,15, sądząc że jadę na ryby, że teren przed mostem zalany (obniżenie, łąka) aby jechał na wcześniejszy most. Tak że podejrzewam i u Ciebie woda się znacznie podniesie tylko kwestia czasu.A ja dzisiaj pojadę na grzyby jak się rozwidni , rybą daje odpocząć.
Zaraz biorę spinning i pojadę sprawdzić co się dzieje Bernardzie bo wbrew prognozom nie pada choć ciężkie chmury wiszą nad moja głową.:)
Bernardzie byłem i sprawdziłem a nawet wróciłem. Woda podniosła się o jakiś 1 m jest mętna, przejrzystość może z 5 cm .:) Niesie mnóstwo liści, w końcu to jesień i innych niespodzianek. Zrezygnowałem bo spinning w tych warunkach nie miał większego sensu.
Jednak z gruntu na robale czy trupka można by spróbować. Dobre warunki na miętusa się zrobiły.
Na pewno pogoda i mnie dopisała bo nawet słoneczko przeglądało przez drzewa w lesie i było w miarę przyjemnie, nie na darmo miałem chęć na grzyby sie wybrać, efekty wstawię jak syn wróci w pokoju "jak było dziś na grzybach". Ale najważniejsze to spacer i i tlen jak i przyjemność zobaczenia grzybka w tych liściach co daje wspaniałą satysfakcję przez co nie czuje się zmęczenia spacerując przez 3,5 godz a teren nie jest łatwy.
U mnie też było dość fajnie ale teraz zrobiło się zimno i popaduje lekko.
Sam nie wiem czy pojechać na miętusa czy nie, szkoda że nie wiem jak stan wody ale pewnie jeszcze idzie w górę. Miętus jednak brudnej wody się nie boi wiem z praktyki. :)
Włożę dwa zdjęcia ,"samodzielnie" bo syn mnie nauczył wreszcie?
w sumie lepiej to wypadło jak szczupaczki z wody.
Drugi dzień szczupaczego eldorado. W dwie godziny 8 sztuk, z tego 6 w granicach 58 -62 cm.Poniżej trzy sztuki. Siedem pływa w wodzie a jeden za chwilę będzie łaskotał moje podniebienie.
Dla ciekawskich dzisiejszym killerem jest Relax King shad w kolorze pomarańczy.
Kurde prawdaki w listopadzie Bernard kosa :DPiekne kolego szczupłe !U mnie dno i tak chyba zostanie już z tym sezonem ;-)
w sumie lepiej to wypadło jak szczupaczki z wody.Ale grzybiska. U mnie jest pelno i nik tu nie zbiera !!!!! I ,ja tez nie bo sie nie znam na grzybach. A szkoda, swieta ida i w bigosie bedzie kapusta zamiast grzybow ;))))
Drugi dzień szczupaczego eldorado. W dwie godziny 8 sztuk, z tego 6 w granicach 58 -62 cm.Poniżej trzy sztuki. Siedem pływa w wodzie a jeden za chwilę będzie łaskotał moje podniebienie.
Dla ciekawskich dzisiejszym killerem jest Relax King shad w kolorze pomarańczy.
Fajne rybki i super udany dzionek u Ciebie. Aby ,sie czepialy jak najdluzej. Gratki
Ma wielką nadzieję, że jak się schłodzi dość mocno to metrówkę sięgnę :) Dzisiaj byłem pewien, że taki mi siadł, mało co nie wyrwał mi wędki, okazało się, że zaczepił się za grzbiet i stąd ten wielki opór.
Ja wiedziałem że tak będzie.
:)
Powitać...spijam kawkę i startuję nad rzekę...dalej punktować...poniżej wczorajszy bardzo smaczny efekt wyprawy...:)
P:)
Ręka wędkarza musi śmierdzieć rybom i to jest to Andrzeju.:)
Ręka wędkarza musi śmierdzieć rybom i to jest to Andrzeju.:)
Nawet Śledziem,byleby nie kutrem rybackim! U mnie pada i D z rybek dzisiaj.
U mnie pogoda piękna ale woda brudna i dość wysoka ze spinningu nic nie wyjdzie wieczorem spróbuje na miętusa uderzyć.
U mnie pogoda piękna ale woda brudna i dość wysoka ze spinningu nic nie wyjdzie wieczorem spróbuje na miętusa uderzyć.
Z tym Miętusem Krzysiu tej jesieni chyba będzie ciężko? Jest naprawdę za ciepło.Mówią że byle baletnicy to i rąbek od spódnicy,ale w tym wypadku nic nie można wskórać.Próbuje co i raz,ale jedyne branka na filety i na żywca to Klenie i Okonie.Nawet Sandaczyk się nie skusił! Te ostatnie to chyba tak jak i Brzany stały się u mnie wielką rzadkością.
Z sandaczem to i ja nie miałem dawno kontaktu. W młodych latach były i u mnie, nie umiałem łowić pluły moimi żywcami i trupami ale brały teraz nic.
Z miętusem Tomku fatycznie ciężko ale cóż pozostaje jak nie próbować.:)
Z sandaczem to i ja nie miałem dawno kontaktu. W młodych latach były i u mnie, nie umiałem łowić pluły moimi żywcami i trupami ale brały teraz nic.
Z miętusem Tomku fatycznie ciężko ale cóż pozostaje jak nie próbować.:)
Ja też należę do tych którzy się nie poddają! Moja pani próbuje podciągnąć moje hobby pod chorobę umysłową,ale tak groźnych objawów jak ja mam nie znalazła w żadnym poradniku medycznym.
Elektryka prąd nie tyka. :)
Przynęta już jest.
Gdybym nic nie złowił to mam żelazną rezerwę zaraz za siatką.:)
Elektryka prąd nie tyka. :)
Przynęta już jest.
Chociaż jestem elektrykiem to w taki sposób już nie pozyskuję mięska.Szybko padają! A za płotem masz fajne widoki.Widać nie ma tam kłusoli od płowej zwierzyny.
Fakt nie są idealne szczególnie do dłuższego przechowania ale na dziś będą. Postarałem się o rosówki bo może jak nie miętus to coś innego weźmie w końcu to naprawdę uniwersalna przynęta.
Oto moja dzisiejsza miejscówka...:)
Ręka wędkarza musi śmierdzieć rybom i to jest to Andrzeju.:)
Krzysztofie dzisiaj niestety też ręka śmierdziała...:) poniżej zdjęcie...może i dla niektórych nie smaczne ale dla mnie to co na zdjęciu z kolei bardzo smaczne...:)))
Jutro odpuszczam bo nie chcę dostać ołowiem po głowie w niedzielę wracam dłubać zandery w Warcie...:)
P:)
Ręka wędkarza musi śmierdzieć rybom i to jest to Andrzeju.:)
Krzysztofie dzisiaj niestety też ręka śmierdziała...:) poniżej zdjęcie...może i dla niektórych nie smaczne ale dla mnie to co na zdjęciu z kolei bardzo smaczne...:)))
Jutro odpuszczam bo nie chcę dostać ołowiem po głowie w niedzielę wracam dłubać zandery w Warcie...:)
P:)
Gratki Andrzej! Ja twierdzę że Sandacze są smaczne. Są dobre smażone,pieczone i wędzone.A najlepsze do MAŁEGO piwa!
Ręka wędkarza musi śmierdzieć rybom i to jest to Andrzeju.:)
Krzysztofie dzisiaj niestety też ręka śmierdziała...:) poniżej zdjęcie...może i dla niektórych nie smaczne ale dla mnie to co na zdjęciu z kolei bardzo smaczne...:)))
Jutro odpuszczam bo nie chcę dostać ołowiem po głowie w niedzielę wracam dłubać zandery w Warcie...:)
P:)
Gratki Andrzej! Ja twierdzę że Sandacze są smaczne. Są dobre smażone,pieczone i wędzone.A najlepsze do MAŁEGO piwa!
I tak też zrobię tylko trochę się wyłamię i będzie duuuuuży beer! profanacji na pewno nie będzie...:)
P:)
Ten dla którego jest niesmaczny widok na zdjęciu zawsze może zjeść siana ewentualnie aby było dystyngowanie sałatkę warzywną.:) Andrzeju toż to sam miodzik.:)
Mi miętusowe łowy nie wyszły ale jak mogły wyjść jak jest z 15 stopni na plusie a tu za niedługo sezon na miętusa się skończy.
Ręka wędkarza musi śmierdzieć rybom i to jest to Andrzeju.:)
Krzysztofie dzisiaj niestety też ręka śmierdziała...:) poniżej zdjęcie...może i dla niektórych nie smaczne ale dla mnie to co na zdjęciu z kolei bardzo smaczne...:)))
Jutro odpuszczam bo nie chcę dostać ołowiem po głowie w niedzielę wracam dłubać zandery w Warcie...:)
P:)
Ładny komplecik Andrzeju, a na ołowiane pociski jest sposób.. załóż kask. :))
U mnie wczoraj 4 okonie w tym dwa na 40+ i dwa trochę krótsze. Na miętusa w dalszym ciągu nie mogę wyruszyć, bo pasiaki jeszcze dopisują i aż żal je opuszczać. :)
Ja się ciężarków nie boje sam chyba jutro wezmę dwa feedery i pojadę rano ciężarkami nad rzekę straszyć.:)
Ręka wędkarza musi śmierdzieć rybom i to jest to Andrzeju.:)
Krzysztofie dzisiaj niestety też ręka śmierdziała...:) poniżej zdjęcie...może i dla niektórych nie smaczne ale dla mnie to co na zdjęciu z kolei bardzo smaczne...:)))
Jutro odpuszczam bo nie chcę dostać ołowiem po głowie w niedzielę wracam dłubać zandery w Warcie...:)
P:)
Ładny komplecik Andrzeju, a na ołowiane pociski jest sposób.. załóż kask. :))
U mnie wczoraj 4 okonie w tym dwa na 40+ i dwa trochę krótsze. Na miętusa w dalszym ciągu nie mogę wyruszyć, bo pasiaki jeszcze dopisują i aż żal je opuszczać. :)
Jutro pojadę nad rzekę popatrzeć czy padnie 200 czy 300 zanderów....:) ale bez wędki a fruwających ciężarków już się nie boję bo po takim morzu alkoholu jaki dzisiaj spożytkuję głowę jutro będę miał twardą jak skała....:))) relacja ze spaceru tommorow...w godzinach wieczornych....:)
P:)
P:)
poniżej zdjęcie...może i dla niektórych nie smaczne ale dla mnie to co na zdjęciu z kolei bardzo smaczne...:)))
Oj smaczne te rybki smaczne... ale na razie mam pracę a dzień krótki i pozostaje tylko niedziela a ok czwartku już skończę i coś poćwiczę. Po deszczach zaporówka się zapełniła wodą (do stanu normalnego), brakowało 8m. Sądze że drapieżca rozszedł sie na płytkie rejony i przy bardziej dotlenionej wodzie będzie intensywniej żerował, taką mam nadzieję.
Dziś mogę i ja wyrwać sie na rybki trochę mokro i nadal pada, ale wezmę parasol i plandekę to jakoś wytrzymam , tylko czy rybki w taką pogodę bedą chciały współpracować?
Połamania Bernardzie i "suchości" :) , u mnie też pada więc odkładam łowienie na potem a tyle się wczoraj wieczorem rosówek nazbierałem. :(
Przestało padać jadę na ryby.
Błoto =/- do kolan będzie.
To lubię. :)
Ja już wróciłem, ok. 10,00 zrobiło się fajnie i słoneczko przeglądało spoza chmur, ale wraz z pogodą lepszą (wiatr ucichł całkowicie ) skończyły sie brania tych ciekawszych ryb , coś tam zakulbaczyłem na dobry obiad ale od 6-9 godz. po tym badziewo dla zabawy.