Rano woda po wczorajszym deszczu brudna. Efekt polowów to dwa kleniki w rozmiarze 2016 czyli około 15 cm i dziesięć lub więcej sumów 30-55 cm. Gdybym je wszystkie złożył po dlugości byłby rekord.:) Wieczorne łowienie odpuszczam sobie bez poczucia winy, gdyby woda była czysta to pewnie byłoby spinningowanie.
Wczorajsza burza była u mnie chyba największa w tym roku. Mam łowienie na parę dni z głowy bo woda w kolorze błota. Z drugiej strony po przejściu wyższej wody zawsze brania są lepsze i na wekkendzie może być fajnie.
Kiedyś to i mi duża woda kojarzyła się z dużymi rybami. Obecnie deszcze takie że te opady wypchną co najwyżej z zapory trochę przegrzanej zupy plus kurz z ulic. Już nie ma tego że woda po deszczu się ochładzała ryby były "żywe", aktywne i głodne. To już chyba historia.
Z ciekawostek to u mnie regulacja rzeki jusz ruszyła. Musze poszukać "kolegi" na ryby który mi takie cuda będzie kopał. Nagroda to możliwośc łowienia obok mnie. Obok to nie bliżej jak regulaminowe 100 m.
Stanowisko pierwsza klasa do lepszego deszczu lub przyboru wody. jednak że jako jedno i drugie mi tu nie grozi to zapewne chodząc np. za szczupakiem skorzystam z niego wiele razy.:) Zajęć to i ja mam trochę i nie wiem czy w tych warunkach dziś planować łowy czy może lepiej odczekać i jutro rano ruszyć. Woda się oczyści, ustabilizuje i będzie jakaś szansa na ryby.
Tak. Byłem przygotowany Grześ. Więc nie zdziwił mnie mocno opadający stan wody który wprowadził wśród ryb taki haos że nawet płotki, jelce i ukleje nie brały. W ciągu trzech godzin jeden mały okoń. Śmiało mogę powiedzieć że mam pierwszą pałę.:) Lepiej było chyba spróbować spinningu, jednak jak znam życie to wieczorem jak pójdę ze spinnniem to wodą będzie większa i brudniejsza.
Wziąłem.:) Miałem trochę prac różnych fizyczno/umysłowych a gdy skończyłem stwierdziłem że godzinka małej drzemki mi przed wyjściem nie zaszkodzi. z godzinki zrobiły się prawie trzy. Więc po porannej pale mam wieczorną nieobecność. Wzór ucznia.:) Coś tam napisałem jutro poprawię, w sobotę wrzucę na bloga i dyżurni pałkarze uzupełnią mój dzienniczek ucznia.:))))
Dziś rano lekki spinning. Wynik to kilka kleni, niektóre już nawet takie lekko grubawe jak na ostatnie chude czasy czasy. Jednak do czterdziestki nie dobiłem.
Wieczorny lekki spinning. Około 15 okoni, 15 kleni, 5 kiełbi wszystkie zacięte w okolicy pyska i dla okrasy boleń nieduży około 20 cm ale ta masa!
Wszystko złowione w krainie pieńków. Ryb niezaciętych i tych które pod nogami w zwrocie pożegnały wobler ogonem też trochę było.
Coby nie zardzewieć z samego ranka trzy godziny z lekkim spinningiem. Zmieniłem kij i zmieniły sie wyniki.:) Klenie nie brały rano zupełnie ale okonie nie odpuściły. Trafił się znów boleniowy "gigannt". Miałem spodniobuty ale moja próba pewnego biegania po rzece trochę oklapła. Czasem nawet ja się mogę pomylić.:))) Byłem pewny płytkości a trafiłem na piękną głęgoką rynnę która aż śmierdziała brzaną. Przyjdzie czas by to sprawdzić. Tak się zdobywa wiadomości.:)
Szkoda że nie posiadam gum w kolorach "majtkowatych" o których pisał Grześ bo bym tu chętnie popróbował, nabędę przy najbliższej okazji.
Nie dziwię się,taki już pociagnie...
U mnie ostatnie dni lipy...czuć pierwszy powiew jesieni,wyścigowe esoxy się wieszają,jakieś drobne okonki,ale wszystko na SPINA.....i o to chodzi,wróciłem do żywych i spławikówki poszły w szafę.
A to kolor mej flagowej wody...Od trzech lat niski poziom lustra sprzyja zakwitom "czegoś" i praktycznie ustaje aktywność drapieżników,dopiero z końcem września nieśmiało wkracza normalność...
Łowisko nr 2 wygląda tak jak poniżej...i weż tu przynętę poprowadż...Siedzą sobie byki w tym rabarbarze,polować nie muszą bo drobnica sama im w mordy włazi tak są skitrane...biedny ja...
I właśnie powróciłem chociaz nic nie złowiłem godnego uwagi :)))
Co chwile szczytówką feedera telepał drobny leszcz, tylko gdzie te duże :/
Zostałem chwile po zmroku za drapieżnikiem ale olały mnie całkowicie.
I właśnie powróciłem chociaz nic nie złowiłem godnego uwagi :)))
Co chwile szczytówką feedera telepał drobny leszcz, tylko gdzie te duże :/
Zostałem chwile po zmroku za drapieżnikiem ale olały mnie całkowicie.
Mam to samo, gdzie są płotki i leszyki to ja wiem oraz przy okazji inna drobnica, ale gdzie się podziały płociska i leszczyska ... ;-)
Zapewne wymagają dłuższego posiedzenia i podkarmienia bo na spontanicznych wypadach w piątek czy sobotę to drobno ...
Wczoraj pół dnia biegałem za szczupakiem i boleniem ze spinem. Szczupaki mnie olewaly, zwłaszcza te wymiarowe. Wieczorem dla odpoczynku poszedłem z feederem nad Wisłę i co? Trzy zestawy obciete przez szczupaki. Każdy jeden wymiarowy obcinał żyłkę tuż pod nogami.
Jakub chcesz od jutra otzymywać codziennie rano meila jaki gatunek będzie żerował w danych godzinach?
Przyjmuję zapisy, pobieram odpłaty, nie ponoszę najmniejszej odpowiedzialności.
Wczoraj pół dnia biegałem za szczupakiem i boleniem ze spinem. Szczupaki mnie olewaly, zwłaszcza te wymiarowe. Wieczorem dla odpoczynku poszedłem z feederem nad Wisłę i co? Trzy zestawy obciete przez szczupaki. Każdy jeden wymiarowy obcinał żyłkę tuż pod nogami.
To prawie jak u mnie...---więcej bić i lepsze sztuki zaliczam w tym okresie na pałeczkę tyrolską używaną do bocznego,taką z 15g... "Zaliczam" to pojęcie względne,poprostu czasem da się jakiś cymbał podciągnąć na tyle abym go zobaczył i ciach.... Dziwne toto....słabo reagują na wszelkie wabiki a walą w mały,"cichy" obiekt sunący po dnie,zamiennika w postaci koguta 15g nie chcą skubane....Bywa że dziennie obetną mi 3-4 pałeczki,a bywa że żadnej...nie mogę się w tym połapać i wyniuchać ---czemu?
A ja nic w tygodniu tzn. nie miałem okazji połowić ... w poprzednią sobótkę i niedzielę też niestety nie miałem okazji ..., alle już jutro czyli w piątek przypuszczam atak zmasowany za pomocą broni wszelakiej czyli bimberopochodne specyfiki itp., a może i inne ? I mam nadzieję, że coś się trafi bo posiedzę do niedzieli rzecz jasna szkoda, że tylko rankami i wieczorami niestety, a w piątek tylko po południu. Łamta te kijochy na rekordach :-)
Ja się wybieram dziś ale dopiero jak ciemności zaczną zapadać. Noc ma swoje klimaty należy korzystać póki dobra pogoda.
A pewnie, że nocą można zaszaleć ! Tylko gdyby nie te pier ... one komarzyska ! No ja nie mogę jakie to gówno cięte i miliardy szmaciarzy u mnie ich jest ! Kurczę od ładnych paru lat takiej palgi nie pamiętam, może to z powodu dość dużej wody (wylewa na łąki itp.) i mają się gdzie rozmnażać szmaciarze ... Nie odpuszczają nawet po 23 i około północy, a dłużej nie dałem rady z ich powodu wytrzymać i połowić ... Macie coś naprawdę konkretnego na ten shit ? Bo ja chyba wypróbowałem już wszystko ... Ostatnio znajomy tak zakopcił dymem, że połowa okolicy w promieniu co najmniej pół kilometra, a może i więcej (słowo bo wiatru praktycznie nie było) było spowite chmurą dymku, a te bydlęta za bardzo nie odpuszczały ...
Piątkowy wieczór z komarami ... co ja piszę, a chmarami krwiopijców ! Gdyby nie kapelutek z siatki i rękawiczki to bym chyba nie połowił ...
a i tak szału nie było choć drobnica jak zawsze dopisywała.
U mnie nic się nie rusz a z całą pewnością nie ruszę się dzisiaj ja nad wodę. Ranki jeszcze znośne ale teraz znów upał. Poczekam, jutro skoro świt ruszę. Wolę takie widoki jak niżej od lejącego się żaru. :) Rano byłem tam bliski całkowitego ochłodzenia, potknałem sie o jakiś korzeń na dnie i niedużo brakło do wodowania na głęboką wodę.
Poranek i wieczór dzisiejszy nawet ciekawy, ale tylko na sztuki czy nawet kilogramy to jakiś tam wynik byłby jednak nic godnego uwagi czyli uwieczenieniem na fotkach poza dwoma pistolecikami, które też w sekund kilka do wody wróciły nie złowiłem ... a wieczorem zaraz przed zachodem słońca znów inwazja krwiopijców niestety ...dlatego dziś już odpuściłem. Ponadto u mnie poranki bardziej zadowalające :-) i bez tych bzykaczy co najważniejsze.
Rano woda po wczorajszym deszczu brudna. Efekt polowów to dwa kleniki w rozmiarze 2016 czyli około 15 cm i dziesięć lub więcej sumów 30-55 cm. Gdybym je wszystkie złożył po dlugości byłby rekord.:) Wieczorne łowienie odpuszczam sobie bez poczucia winy, gdyby woda była czysta to pewnie byłoby spinningowanie.
Wczorajsza burza była u mnie chyba największa w tym roku. Mam łowienie na parę dni z głowy bo woda w kolorze błota. Z drugiej strony po przejściu wyższej wody zawsze brania są lepsze i na wekkendzie może być fajnie.
Kiedyś to i mi duża woda kojarzyła się z dużymi rybami. Obecnie deszcze takie że te opady wypchną co najwyżej z zapory trochę przegrzanej zupy plus kurz z ulic. Już nie ma tego że woda po deszczu się ochładzała ryby były "żywe", aktywne i głodne. To już chyba historia.
Krzysztof ze smutkiem stwierdzam, iż mistrzem sezonu jest wyjątkowo stronnicza redakcja. Prstc zrobione. Połamania.
Zawsze tak było i nie ma sie co oszukiwać , ale tu raczej o mod chodzi:))) szkoda tylko, ze nie ma ich tam gdzie naprawde pasowało by poczyścić coś
Byłem sprawdzić co się dzieje w wodzie. Brań sporo ryby małe, woda jeszcze brudna jednak wszystko idzie w dobrym kierunku. Nadzieja zdycha ostatnia.:)
Z ciekawostek to u mnie regulacja rzeki jusz ruszyła. Musze poszukać "kolegi" na ryby który mi takie cuda będzie kopał. Nagroda to możliwośc łowienia obok mnie. Obok to nie bliżej jak regulaminowe 100 m.
super stanowisko:)))
ja odpuszczam do jutra łowienie muszę troche prac przy domowych wykonać, bo żona się złosci :)
Stanowisko pierwsza klasa do lepszego deszczu lub przyboru wody. jednak że jako jedno i drugie mi tu nie grozi to zapewne chodząc np. za szczupakiem skorzystam z niego wiele razy.:) Zajęć to i ja mam trochę i nie wiem czy w tych warunkach dziś planować łowy czy może lepiej odczekać i jutro rano ruszyć. Woda się oczyści, ustabilizuje i będzie jakaś szansa na ryby.
szykuję się na duże ryby :)
Oj nie, nie.:) U mnie na takie przynęty i ryby jeszcze stanowczo za wcześnie. Może w październiku przy tej pogodzie raczej nie wcześniej.
szykuję się na duże ryby :)
Z tym? chcesz sobie najpierw żywców nałowić? spryciarz....:)
Oj Lux , wiem ,że do Twoich potworów mi daleko, ale od czegos trzeba zacząć :)))
2016-09-01 Edukacja rozpoczęta skoro świt.:)
No to pewnie Krzyś torniser masz pełny i gotowy jesteś na wszelakie sprawdziany ? :)))
Tak. Byłem przygotowany Grześ. Więc nie zdziwił mnie mocno opadający stan wody który wprowadził wśród ryb taki haos że nawet płotki, jelce i ukleje nie brały. W ciągu trzech godzin jeden mały okoń. Śmiało mogę powiedzieć że mam pierwszą pałę.:) Lepiej było chyba spróbować spinningu, jednak jak znam życie to wieczorem jak pójdę ze spinnniem to wodą będzie większa i brudniejsza.
Weź Krzyś dwa piórniki i worek na buty:)))
Wziąłem.:) Miałem trochę prac różnych fizyczno/umysłowych a gdy skończyłem stwierdziłem że godzinka małej drzemki mi przed wyjściem nie zaszkodzi. z godzinki zrobiły się prawie trzy. Więc po porannej pale mam wieczorną nieobecność. Wzór ucznia.:) Coś tam napisałem jutro poprawię, w sobotę wrzucę na bloga i dyżurni pałkarze uzupełnią mój dzienniczek ucznia.:))))
A ja byłem nad wodą i nie zaliczyłem nawet brania :(
byłem ze spinem w wersji lajt i nawet okonki nie gryzły :/
Dziś rano lekki spinning. Wynik to kilka kleni, niektóre już nawet takie lekko grubawe jak na ostatnie chude czasy czasy. Jednak do czterdziestki nie dobiłem.
Wieczorny lekki spinning. Około 15 okoni, 15 kleni, 5 kiełbi wszystkie zacięte w okolicy pyska i dla okrasy boleń nieduży około 20 cm ale ta masa!
Wszystko złowione w krainie pieńków. Ryb niezaciętych i tych które pod nogami w zwrocie pożegnały wobler ogonem też trochę było.
Pieńków było tyle że można było łowić na siedząco.
Brań było na tyle że nawet woblera nie zmieniłem bo jakoś nie przyszło mi to do głowy.
Coby nie zardzewieć z samego ranka trzy godziny z lekkim spinningiem. Zmieniłem kij i zmieniły sie wyniki.:) Klenie nie brały rano zupełnie ale okonie nie odpuściły. Trafił się znów boleniowy "gigannt". Miałem spodniobuty ale moja próba pewnego biegania po rzece trochę oklapła. Czasem nawet ja się mogę pomylić.:))) Byłem pewny płytkości a trafiłem na piękną głęgoką rynnę która aż śmierdziała brzaną. Przyjdzie czas by to sprawdzić. Tak się zdobywa wiadomości.:)
Szkoda że nie posiadam gum w kolorach "majtkowatych" o których pisał Grześ bo bym tu chętnie popróbował, nabędę przy najbliższej okazji.
Ja sie właśnie zbieram gotuje ziarno i wyruszam . mam zamiar siedzieć ,aż coś złowie godnego uwagi:)
Ciekawe czy wogóle wróce:)
Z emocji nie opanowałem samowyzwalacza
Nie dziwię się,taki już pociagnie...
U mnie ostatnie dni lipy...czuć pierwszy powiew jesieni,wyścigowe esoxy się wieszają,jakieś drobne okonki,ale wszystko na SPINA.....i o to chodzi,wróciłem do żywych i spławikówki poszły w szafę.
A to kolor mej flagowej wody...Od trzech lat niski poziom lustra sprzyja zakwitom "czegoś" i praktycznie ustaje aktywność drapieżników,dopiero z końcem września nieśmiało wkracza normalność...
Łowisko nr 2 wygląda tak jak poniżej...i weż tu przynętę poprowadż...Siedzą sobie byki w tym rabarbarze,polować nie muszą bo drobnica sama im w mordy włazi tak są skitrane...biedny ja...
Ja znów bylem w pieńkowym miejscu ale wyniki już nie te, jednak mam nadzieję że dokładne poznanie odcinka kiedyś się odpłaci wynikami.
I właśnie powróciłem chociaz nic nie złowiłem godnego uwagi :)))
Co chwile szczytówką feedera telepał drobny leszcz, tylko gdzie te duże :/
Zostałem chwile po zmroku za drapieżnikiem ale olały mnie całkowicie.
I właśnie powróciłem chociaz nic nie złowiłem godnego uwagi :)))
Co chwile szczytówką feedera telepał drobny leszcz, tylko gdzie te duże :/
Zostałem chwile po zmroku za drapieżnikiem ale olały mnie całkowicie. Mam to samo, gdzie są płotki i leszyki to ja wiem oraz przy okazji inna drobnica, ale gdzie się podziały płociska i leszczyska ... ;-)
Zapewne wymagają dłuższego posiedzenia i podkarmienia bo na spontanicznych wypadach w piątek czy sobotę to drobno ...
Nadal uprawiam turystykę, poszukuję fajnych miejsc i dużych ryb. Idzie mi z tym różnie. Skoro świt wszedłem pod to drzewo.
Złowiłem kilka ryb nie obyło się bez bolenia znów całe 20 cm ale były i inne.
Wczoraj pół dnia biegałem za szczupakiem i boleniem ze spinem. Szczupaki mnie olewaly, zwłaszcza te wymiarowe. Wieczorem dla odpoczynku poszedłem z feederem nad Wisłę i co? Trzy zestawy obciete przez szczupaki. Każdy jeden wymiarowy obcinał żyłkę tuż pod nogami.
Jakub chcesz od jutra otzymywać codziennie rano meila jaki gatunek będzie żerował w danych godzinach?
Przyjmuję zapisy, pobieram odpłaty, nie ponoszę najmniejszej odpowiedzialności.
Wczoraj pół dnia biegałem za szczupakiem i boleniem ze spinem. Szczupaki mnie olewaly, zwłaszcza te wymiarowe. Wieczorem dla odpoczynku poszedłem z feederem nad Wisłę i co? Trzy zestawy obciete przez szczupaki. Każdy jeden wymiarowy obcinał żyłkę tuż pod nogami.
To prawie jak u mnie...---więcej bić i lepsze sztuki zaliczam w tym okresie na pałeczkę tyrolską używaną do bocznego,taką z 15g... "Zaliczam" to pojęcie względne,poprostu czasem da się jakiś cymbał podciągnąć na tyle abym go zobaczył i ciach.... Dziwne toto....słabo reagują na wszelkie wabiki a walą w mały,"cichy" obiekt sunący po dnie,zamiennika w postaci koguta 15g nie chcą skubane....Bywa że dziennie obetną mi 3-4 pałeczki,a bywa że żadnej...nie mogę się w tym połapać i wyniuchać ---czemu?
W ciemności brały płocie, krąpie i certy.
Tej dałem z latary aż zaświeciła.
A ja nic w tygodniu tzn. nie miałem okazji połowić ... w poprzednią sobótkę i niedzielę też niestety nie miałem okazji ..., alle już jutro czyli w piątek przypuszczam atak zmasowany za pomocą broni wszelakiej czyli bimberopochodne specyfiki itp., a może i inne ? I mam nadzieję, że coś się trafi bo posiedzę do niedzieli rzecz jasna szkoda, że tylko rankami i wieczorami niestety, a w piątek tylko po południu. Łamta te kijochy na rekordach :-)
Ja się wybieram dziś ale dopiero jak ciemności zaczną zapadać. Noc ma swoje klimaty należy korzystać póki dobra pogoda.
Ja się wybieram dziś ale dopiero jak ciemności zaczną zapadać. Noc ma swoje klimaty należy korzystać póki dobra pogoda. A pewnie, że nocą można zaszaleć ! Tylko gdyby nie te pier ... one komarzyska ! No ja nie mogę jakie to gówno cięte i miliardy szmaciarzy u mnie ich jest ! Kurczę od ładnych paru lat takiej palgi nie pamiętam, może to z powodu dość dużej wody (wylewa na łąki itp.) i mają się gdzie rozmnażać szmaciarze ... Nie odpuszczają nawet po 23 i około północy, a dłużej nie dałem rady z ich powodu wytrzymać i połowić ... Macie coś naprawdę konkretnego na ten shit ? Bo ja chyba wypróbowałem już wszystko ... Ostatnio znajomy tak zakopcił dymem, że połowa okolicy w promieniu co najmniej pół kilometra, a może i więcej (słowo bo wiatru praktycznie nie było) było spowite chmurą dymku, a te bydlęta za bardzo nie odpuszczały ...
Sławek próbowałeś 3m ultrathon?
U mnie działa, a teraz po komarach nawet śladu:)
Tez wyruszam po przerwie mało czasu miałem przez prace , ale dzis jadę
Zaliczylem poranny spacer. Wyniki kiepskie. Jedynie kiełbie w tym roku nie zawodzą i biorą na spinnig bardzo regularnie.
Piątkowy wieczór z komarami ... co ja piszę, a chmarami krwiopijców ! Gdyby nie kapelutek z siatki i rękawiczki to bym chyba nie połowił ...
a i tak szału nie było choć drobnica jak zawsze dopisywała.
W sobotę woda lekko w górę, ale i rybki się lekko ruszyły ;-)
Te trochę większe też, ale to nadal maluchy.
U mnie nic się nie rusz a z całą pewnością nie ruszę się dzisiaj ja nad wodę. Ranki jeszcze znośne ale teraz znów upał. Poczekam, jutro skoro świt ruszę. Wolę takie widoki jak niżej od lejącego się żaru. :) Rano byłem tam bliski całkowitego ochłodzenia, potknałem sie o jakiś korzeń na dnie i niedużo brakło do wodowania na głęboką wodę.
Poranek i wieczór dzisiejszy nawet ciekawy, ale tylko na sztuki czy nawet kilogramy to jakiś tam wynik byłby jednak nic godnego uwagi czyli uwieczenieniem na fotkach poza dwoma pistolecikami, które też w sekund kilka do wody wróciły nie złowiłem ... a wieczorem zaraz przed zachodem słońca znów inwazja krwiopijców niestety ...dlatego dziś już odpuściłem. Ponadto u mnie poranki bardziej zadowalające :-) i bez tych bzykaczy co najważniejsze.
Może nie taka torpeda jak Krzysia, ale wreszcie miarowa od wielu lat :)