Iras1975 zgadzam się z tobą że na nieznanych łowiskach , typu zb. zaporowy albo głębokie jezioro, echo rzecz potrzebna. Doskonale wiem że jesteś , świetnym łowcą rekordowych okoni i masz namierzone równie dobre łowisko do ich połowu. Ja muszę dużo jeździć i szukać ryb w całym okręgu i nie tylko , aby fajnie połowić. Mógłbym uczywiści całą swoją uwagę poświęcić rz. Nogat , którą mam pod nosem i bez echa wtedy by się obeszło.
Na wyjazdy jak najbardziej, zwłaszcza na pierwsze wypady na nieznane wody. Pozostaje jeszcze kwestia umiejętnej obsługi sprzętu.. niestety nie znam się dobrze na takich rzeczach, nie mam też czasu na naukę. W moim przypadku totalny niewypał z tym sprzętem.
I ja póki co jestem "bezechowy"...Pewnie dlatego że z lenistwa obławiam wody wokół swego komina a te znam lepiej od ryb co je zamieszkują.Wracając jednak do tytułowego "miszczowania"....-nadal bawię się spławikówkami,zabawa przednia choć nudnawa,wczoraj wypłynąłem na zwiad czy czasem mi wiatry wywłócznika nie nawlekły w miejscówki-dryfuje to ścierwo i zmienia położenie.Zabrałem też z sobą "przypadkiem" matchówkę i spina,posiedziałem z godzinkę gapiąc się w spławik i oddałem ze sto rzutów obrotówką,efekt---WZDRĘGI,wszędzie wzdręgi....szlag by je trafił.Nawet gdy po zanęceniu napatoczył mi się wianuszek ziela i chcąc go zgarnąć z wody rzuciłem meppsem comet 4 to krasna przypieprzyła aż zagwizdało...potem następna...co za świry,do 4 blaszki startować....masakra.
A łowię w takich warunkach....wyspy krzaków na środku jeziora z mnóstwem "oczek" w nich samych,wszystko to stoi na góra metrowej wodzie i z czterech stron opłyniesz łajbą.Cały boży dzień idzie się szlajać wśród nich i obławiać z każdej możliwej strony.Pod nimi siedzą w cieniu wielkie,cętkowane "mamuśki" i czasem wystartują za krasnopiórą.Gdy zielsko znika--wywłócznik---białoryb opuszcza krzakory na rzecz przestronniejszej wody,za nim idą mamuśki a czekam tam już ja...:) W lecie prawie nie do ruszenia,raz że ledwo co żrą a dwa że spod krzaka ich nie ruszysz....Tydzień temu jedna taka do holowanego lina wyszła,wir się zrobił jeno i matchówkę do wody mi zagieło.....obcinka razem ze śrucinami zakończyła sprawę.
No lux zajebista woda lubie takie krzaczory, dziś zameldował się u mnie pierwszy lipcwy esox bestia miała na oko z 40 pare centów i połakomił się rosóweczkę .
Ogólnie cieżko jest można połowić karasków i małych linów jednak wieksze gdzieś wymiotło .
Pogada cięzka idzie wysiedzieć nad wodą max do 9
Wczoraj próbowałem z wieczora jednak nic sie nie działo
Moja miejscówka wygląda jak z bajki. Jednak tylko do czasu gdy pierwsze sześc razy posłałem tam zestaw gruntowy. Cztery razy zerwałem wszystko a jakby tego mało to w pozostałych dwóch padły ryby. Tak zrodziło się pytanie. Łowić-rwać czy spir-lać.:) Oczywiście zostałem trochę ją poznałem ilość rwań zmniejszyłem do minimum. Mam zamiar jeszcze tam wejść i "porobić za echosondę" tylko stan wody trochę duży. Dodam że wszelkie bajki o przyponie słabszym od żyłki głównej można tu włożyć między bajki, tutaj jak sie rwie to kompletny zestaw.
A ja dzisiaj drugi raz z pontonu nad tym samym jeziorkiem i znowu powtórka z wczorajszego dnia. Wynik, kilka okoni i sandaczyk, heh własciwie to dwa wypiołem ale jeden z nich to prawdziwy okaz ;] Wystraszyłem się taka bestia ;]
Luxxis - rzeczywiście to Twoje jeziorko zarosło, u nas na Sulejowie roślinność podwodna też bujnie w okolicach brzegów (tak do 1,5-2m głębokości) rozrasta się i wyłazi na wierzch, ale to co u Ciebie jest to nieporównywalna sprawa.
Dzisiaj dwa króciutkie sandaczyki, kilka garbusków w ok 30cm i leszczyk na woblera (normalnie zagryzł - nie podczep) :)
U mnie dzisiaj wypad rekreacyjny po południu grill,piwko.
Początkowo spining i zabawa z okonkami, a później feedering i spora ryba urwała przypon , zabawa była przednia :)
Luxxis - rzeczywiście to Twoje jeziorko zarosło, u nas na Sulejowie roślinność podwodna też bujnie w okolicach brzegów (tak do 1,5-2m głębokości) rozrasta się i wyłazi na wierzch, ale to co u Ciebie jest to nieporównywalna sprawa.
Dzisiaj dwa króciutkie sandaczyki, kilka garbusków w ok 30cm i leszczyk na woblera (normalnie zagryzł - nie podczep) :)
Taaa,co gorsze nie jest to proces długofalowy,trzy lata temu była tu czysta woda,pełno trzcinowych wysepek pośród których w lipcowe gorące południa tropiłem szczupale....Zero zakwitów czy zmętnienia...Teraz jest o 0,7m wody mniej,trzcinowiska "na wodzie" zgineły całkowicie,od brzegu do brzegu żadnego nie uświadczysz ,zero cienia ryby mają,przejrzystość w czerwcu spada do 5 cm,ryby-drapieżniki-ogarnia apatia z temperatury i małej ilości tlenu.A trzy lata temu woda w lecie żyła,po dwa esoxy jedną blachę ścigały....w lipcu ustanowiłem swój szybkościowy rekord-31 szt w 2,5 godz.....
teraz życie tu wraca dopiero gdy zielsko zanika jesienią....
W temacie zaś...Dzisiaj orka spławikowa od 4 rano do 9,efekt to 6 linów podebranych,x zasrańców wzdręg,oraz 2 liniska co mnie wyłomotały rwąc 0,18-nastkę podczas holu,jeden znalazł sobie jakiś patyk murując do dna a drugi klasycznie porwał co chciał....Brak mi tam możliwości umęczenia ryby-pierwsze sekundy holu to odciąganie od krzaków na wodę.Poglądowo jeden z nich.
Będziemy używać pokrowca na zmianę Grześ, oszukamy zarówno innych wędkarzy jak i ryby.:)
Jeśli zaś chodzi o pokrowiec to spełnił dziś swoje zadanie. Jako że brania z gruntu szybko padły sięgnalem po rezerwowe wędzisko. Ostatnia godzina nad wodą to pierwszy kontakt z CXT CF-X CrossForce. Szczupaki też nie wspólpracowały ale dowiedziałem się czegoś o nowym spinningu.
Jak tak mówisz bądź klikasz bo ktoś może znowu czegoś się czepić, to około połowy sierpnia wyłowię ci wszystko o ile oczywiście pożyczysz pokrowiec:))) Kormorany przywiozę ze sobą :)))
Jestem za! Udostępnię wszystkie okoliczne ryby nawet pomimo tego że ostatnio sie zlitowały nad moimi czarami na brzegu i kilka złowiłem. Od miejscowego bobra załatwię dwuosobowe zezwolenie na zjazd jego rynną do wody a warto bo tam kilka dużych ryb spinningowych namierzyłem. Jedyna rzecz na jaką Grześ nie mam wpływu to ciągle trącona woda jednak już nie tak jak jeszcze tydzień wstecz. Woda oczyściła się na tyle że ryby reagują dobrze na przynęty roślinne. Wczoraj jak po piętnastominutowej "wichurze" ryby zaczęły zbierać z powierzchni owady postrącane z krzków to aż się cieszyłem że zaryzykowałem że zmoczy mnie nad wodą deszcz.
Jak tak mówisz bądź klikasz bo ktoś może znowu czegoś się czepić, to około połowy sierpnia wyłowię ci wszystko o ile oczywiście pożyczysz pokrowiec:))) Kormorany przywiozę ze sobą :)))
Pokrowiec, kormorany - a ja i tak najwięcej złowię bo mam pokrowiec Cormoran. Szach mat.
Widzę Lux super jadło dla linów i karachów :)
Taaa,może i super ta Quattro ale bidulki karachy i liny nawet paproszka nie zdążą chapnąć---wataha wzdręg jak wpada w zanętę to uwierz bądż nie ale z dna podnosi się obłok pęcherzyków wielkości małego dywanika---od razu ,nie jakieś "sznury" od linowego rycia ino metr na półtora bąbli...Cały kawałek chleba to 10sekund wytrzymuje na powierzchni,piranie z national geografic atakujące jakiegoś zwierza to tak nie sadzają jak te moje krasnopióry---woda wrze dosłownie,szkoda że kamery sportowej nie mam bo bym filmik podesłał.Ciekawy widoczek jak setka krasnych jak dłoń minimum walczy o każdy okruszek:)
Ryukon-zagadaj z Waldkiem...niech mi pokrowiec na 20 kijów podeśle co te cholerne wzdręgi wytłukę w mig,zlituj się...:)
Lux, zastanawiam się czy jutro zawitać do STG i pomóc Ci w łowieniu tych pięknych złotych rybek. Po tym łykendzie stać jeszcze mnie na puszkę kukurydzy, a dzisiaj wydałem ostatnią kaske na kołowrotek i do "dziesiątego" lipa;] Ale co tam , urlop trwa w najlepsze .....
Lux, zastanawiam się czy jutro zawitać do STG i pomóc Ci w łowieniu tych pięknych złotych rybek. Po tym łykendzie stać jeszcze mnie na puszkę kukurydzy, a dzisiaj wydałem ostatnią kaske na kołowrotek i do "dziesiątego" lipa;] Ale co tam , urlop trwa w najlepsze .....
Dawaj Przem dawaj...Na moich bagnach miejsca w bród,krasnopióry żrą jak w amoku--po godzinie zamęczą każdego...Liny lepiej z rańca zaatakować,mam przetestowane,bez 5-6 szt na koncie nie wracam,zawsze jakiś mnie wyłomota,a to haczyk pęknie,a to żyłka ,a to badyla na dnie podczas holu znajdzie...Bajer polega tylko na tym aby być we właściwym miejscu,czytaj czystym,bez dywanu z wywłócznika,i tu służę pomocą:) W weekend atakuję--to normalne,a prawdopodobnie i we środę rano.Jeśli najdą cię chęci na spławikowanie w te dni-daj cynk dzień wcześniej,oczywiście jeśli linowanie chodzi ci po głowie,wypłynę wtedy z wieczorka aby stanowisko przygotować i zanęcić Quattronem...Do wzdręgowania z marszu i sam możesz przystąpić-byle jaka zanęcina,pudło kolorowych,5 litrów nerwosanu albo melisy ---na "szlag" oczywiście bo napewno cię przez te cholery trafi.
Największe żrą w krzakorach na wodzie z tyłu i tuż przy nich,co w nich fajnego widzisz to ja pojęcia nie mam...
Ja za jakąś godzinę się wybieram nad rzekę. Pokrowiec oczywiście biorę ze sobą, wszystkie trzy komory do pełna mogę założyć. :) Niestety tylko wędkami bo z rybami to q-wa nie wiem jak będzie ale się postaram. Miejscówka nęcona już kilka dni, pogoda w miarę dobra, nadzieja moją matką.:)))
Ładne liny, piękne wzdręgi. Ciesz się nimi bo już zamówiłem pokrowiec szyty na zamówienie. 35 teleskopów pomieści.
35 teleskopów mieści? ja pierdzielę....będziesz jak regularna brygada rybacka albo chińska przetwórnia ryb....Dziś podskoczę nad wodę pożegnać linki,wzdręgonów mi nie żal:)
Przed powrotem miałem zamiar obrzucić dołekprzy którym siedziałem za szczupakiem. Pierwszy rzut w nurt za nim, uderzenie ledwo wobler dotchnął powierzchni- siedzi. Drugi rzut uderzenie w warkoczu pomiedzy nurtem a dołkiem- siedzi. Trzeci rzut to samo- siedzi. Nieduże ale na nowy kij. Wędzisko bardzo ciekawe i niekonwencjonalne. Odbiega od wielu standardów przez co będzie miało przeciwników jednak myślę że znacznie więcej będzie takich wędkarzy którzy po sezonie będą mieli więcej jak jeden kij z tej serii. Najlepsze że nie przeszkadzała im pomarańczowa plecionka, duży wobler, twardy kij a nawet przypon na szczupaka.
O wielki pokrowcu jakem Ci wdzięczny że miałeś ten kij dla mnie.:)))
Myślisz że niekonwencjonalne? raczej za bardzo "prawdziwe" na tle pół chwastów,para adidasów też będzie niekonwencjonalna pośród kupy chińskich klapek:) Dobre,szybkie kije,bicie esoxa nawet leniwego czuć jak na kiju od miotły tak dają...tak powinno być.Poniżej jakiś konus i cfx.
Dokładnie jak piszesz branie szczupaka na tym kiju nawet delikatne będzie dobrze czuć a takie zwykłe uderzenie jakie mu przysługuje to jakby wędkarza w rekę koń kopnął.
Jako że z gruntu brania ostatnio słabsze wziąłem swoją kleniówke i pobiegałem za kleniami. Brań dużo ale delikatne, wiele niezaciętych a klenie zacięte ogólnie małe. Warunki kiepskie poziom wody spada szybko. Szkoda że nie zabrałem spodniobutów bo warunki były.
Kilka prawie medalowych cert.
Jednak prawie robi wielką różnicę.:)
Iras1975 zgadzam się z tobą że na nieznanych łowiskach , typu zb. zaporowy albo głębokie jezioro, echo rzecz potrzebna. Doskonale wiem że jesteś , świetnym łowcą rekordowych okoni i masz namierzone równie dobre łowisko do ich połowu. Ja muszę dużo jeździć i szukać ryb w całym okręgu i nie tylko , aby fajnie połowić. Mógłbym uczywiści całą swoją uwagę poświęcić rz. Nogat , którą mam pod nosem i bez echa wtedy by się obeszło.
Na wyjazdy jak najbardziej, zwłaszcza na pierwsze wypady na nieznane wody. Pozostaje jeszcze kwestia umiejętnej obsługi sprzętu.. niestety nie znam się dobrze na takich rzeczach, nie mam też czasu na naukę. W moim przypadku totalny niewypał z tym sprzętem.
I ja póki co jestem "bezechowy"...Pewnie dlatego że z lenistwa obławiam wody wokół swego komina a te znam lepiej od ryb co je zamieszkują.Wracając jednak do tytułowego "miszczowania"....-nadal bawię się spławikówkami,zabawa przednia choć nudnawa,wczoraj wypłynąłem na zwiad czy czasem mi wiatry wywłócznika nie nawlekły w miejscówki-dryfuje to ścierwo i zmienia położenie.Zabrałem też z sobą "przypadkiem" matchówkę i spina,posiedziałem z godzinkę gapiąc się w spławik i oddałem ze sto rzutów obrotówką,efekt---WZDRĘGI,wszędzie wzdręgi....szlag by je trafił.Nawet gdy po zanęceniu napatoczył mi się wianuszek ziela i chcąc go zgarnąć z wody rzuciłem meppsem comet 4 to krasna przypieprzyła aż zagwizdało...potem następna...co za świry,do 4 blaszki startować....masakra.
Ta sama ale z blachą w ryju
A łowię w takich warunkach....wyspy krzaków na środku jeziora z mnóstwem "oczek" w nich samych,wszystko to stoi na góra metrowej wodzie i z czterech stron opłyniesz łajbą.Cały boży dzień idzie się szlajać wśród nich i obławiać z każdej możliwej strony.Pod nimi siedzą w cieniu wielkie,cętkowane "mamuśki" i czasem wystartują za krasnopiórą.Gdy zielsko znika--wywłócznik---białoryb opuszcza krzakory na rzecz przestronniejszej wody,za nim idą mamuśki a czekam tam już ja...:) W lecie prawie nie do ruszenia,raz że ledwo co żrą a dwa że spod krzaka ich nie ruszysz....Tydzień temu jedna taka do holowanego lina wyszła,wir się zrobił jeno i matchówkę do wody mi zagieło.....obcinka razem ze śrucinami zakończyła sprawę.
No lux zajebista woda lubie takie krzaczory, dziś zameldował się u mnie pierwszy lipcwy esox bestia miała na oko z 40 pare centów i połakomił się rosóweczkę .
Ogólnie cieżko jest można połowić karasków i małych linów jednak wieksze gdzieś wymiotło .
Pogada cięzka idzie wysiedzieć nad wodą max do 9
Wczoraj próbowałem z wieczora jednak nic sie nie działo
Moja miejscówka wygląda jak z bajki. Jednak tylko do czasu gdy pierwsze sześc razy posłałem tam zestaw gruntowy. Cztery razy zerwałem wszystko a jakby tego mało to w pozostałych dwóch padły ryby. Tak zrodziło się pytanie. Łowić-rwać czy spir-lać.:) Oczywiście zostałem trochę ją poznałem ilość rwań zmniejszyłem do minimum. Mam zamiar jeszcze tam wejść i "porobić za echosondę" tylko stan wody trochę duży. Dodam że wszelkie bajki o przyponie słabszym od żyłki głównej można tu włożyć między bajki, tutaj jak sie rwie to kompletny zestaw.
A ja dzisiaj drugi raz z pontonu nad tym samym jeziorkiem i znowu powtórka z wczorajszego dnia. Wynik, kilka okoni i sandaczyk, heh własciwie to dwa wypiołem ale jeden z nich to prawdziwy okaz ;] Wystraszyłem się taka bestia ;]
Drugi , trochę większy ale szału nie ma , na pocieszenie okonie tzw. zawodnicze pobierały, wszystko wróciło do wody i jutro daje sobie luz.
Luxxis - rzeczywiście to Twoje jeziorko zarosło, u nas na Sulejowie roślinność podwodna też bujnie w okolicach brzegów (tak do 1,5-2m głębokości) rozrasta się i wyłazi na wierzch, ale to co u Ciebie jest to nieporównywalna sprawa.
Dzisiaj dwa króciutkie sandaczyki, kilka garbusków w ok 30cm i leszczyk na woblera (normalnie zagryzł - nie podczep) :)
Takie dzisiaj braly :)
Ładniutkie okonie :-) U mnie z kolei duuuża woda i masa zielska płynie, zwłaszcza rzęsy także ciężko coś konkretniejszego połowić.
U mnie dzisiaj wypad rekreacyjny po południu grill,piwko.
Początkowo spining i zabawa z okonkami, a później feedering i spora ryba urwała przypon , zabawa była przednia :)
Poranno medalowe pożegnanie lipca? Eeee tam, wieczorem będzie lepiej. :)
Piękny :)))
Ja niestety pożegnałem lipiec wielkim zerem :/ nie miałem nawet kontaktu z rybami:)))
Luxxis - rzeczywiście to Twoje jeziorko zarosło, u nas na Sulejowie roślinność podwodna też bujnie w okolicach brzegów (tak do 1,5-2m głębokości) rozrasta się i wyłazi na wierzch, ale to co u Ciebie jest to nieporównywalna sprawa.
Dzisiaj dwa króciutkie sandaczyki, kilka garbusków w ok 30cm i leszczyk na woblera (normalnie zagryzł - nie podczep) :)
Taaa,co gorsze nie jest to proces długofalowy,trzy lata temu była tu czysta woda,pełno trzcinowych wysepek pośród których w lipcowe gorące południa tropiłem szczupale....Zero zakwitów czy zmętnienia...Teraz jest o 0,7m wody mniej,trzcinowiska "na wodzie" zgineły całkowicie,od brzegu do brzegu żadnego nie uświadczysz ,zero cienia ryby mają,przejrzystość w czerwcu spada do 5 cm,ryby-drapieżniki-ogarnia apatia z temperatury i małej ilości tlenu.A trzy lata temu woda w lecie żyła,po dwa esoxy jedną blachę ścigały....w lipcu ustanowiłem swój szybkościowy rekord-31 szt w 2,5 godz.....
teraz życie tu wraca dopiero gdy zielsko zanika jesienią....
W temacie zaś...Dzisiaj orka spławikowa od 4 rano do 9,efekt to 6 linów podebranych,x zasrańców wzdręg,oraz 2 liniska co mnie wyłomotały rwąc 0,18-nastkę podczas holu,jeden znalazł sobie jakiś patyk murując do dna a drugi klasycznie porwał co chciał....Brak mi tam możliwości umęczenia ryby-pierwsze sekundy holu to odciąganie od krzaków na wodę.Poglądowo jeden z nich.
Widzę Lux super jadło dla linów i karachów :)
Wyniki na dzień dzisiejszy jak narazie skromne. Wszystko to przez kormorany i pokrowce na wiele wędek że o innych czynnikach nie wspomnę.
Zaczynam się zastanawiać czy jechać do ciebie Krzyś czy odpuścić bo ja takiego pokrowca nie posiadam to i pewnie nic nie złowię:)))
Będziemy używać pokrowca na zmianę Grześ, oszukamy zarówno innych wędkarzy jak i ryby.:)
Jeśli zaś chodzi o pokrowiec to spełnił dziś swoje zadanie. Jako że brania z gruntu szybko padły sięgnalem po rezerwowe wędzisko. Ostatnia godzina nad wodą to pierwszy kontakt z CXT CF-X CrossForce. Szczupaki też nie wspólpracowały ale dowiedziałem się czegoś o nowym spinningu.
Jak tak mówisz bądź klikasz bo ktoś może znowu czegoś się czepić, to około połowy sierpnia wyłowię ci wszystko o ile oczywiście pożyczysz pokrowiec:))) Kormorany przywiozę ze sobą :)))
Jestem za! Udostępnię wszystkie okoliczne ryby nawet pomimo tego że ostatnio sie zlitowały nad moimi czarami na brzegu i kilka złowiłem. Od miejscowego bobra załatwię dwuosobowe zezwolenie na zjazd jego rynną do wody a warto bo tam kilka dużych ryb spinningowych namierzyłem. Jedyna rzecz na jaką Grześ nie mam wpływu to ciągle trącona woda jednak już nie tak jak jeszcze tydzień wstecz. Woda oczyściła się na tyle że ryby reagują dobrze na przynęty roślinne. Wczoraj jak po piętnastominutowej "wichurze" ryby zaczęły zbierać z powierzchni owady postrącane z krzków to aż się cieszyłem że zaryzykowałem że zmoczy mnie nad wodą deszcz.
Jak tak mówisz bądź klikasz bo ktoś może znowu czegoś się czepić, to około połowy sierpnia wyłowię ci wszystko o ile oczywiście pożyczysz pokrowiec:))) Kormorany przywiozę ze sobą :)))
Pokrowiec, kormorany - a ja i tak najwięcej złowię bo mam pokrowiec Cormoran. Szach mat.
Widzę Lux super jadło dla linów i karachów :) Taaa,może i super ta Quattro ale bidulki karachy i liny nawet paproszka nie zdążą chapnąć---wataha wzdręg jak wpada w zanętę to uwierz bądż nie ale z dna podnosi się obłok pęcherzyków wielkości małego dywanika---od razu ,nie jakieś "sznury" od linowego rycia ino metr na półtora bąbli...Cały kawałek chleba to 10sekund wytrzymuje na powierzchni,piranie z national geografic atakujące jakiegoś zwierza to tak nie sadzają jak te moje krasnopióry---woda wrze dosłownie,szkoda że kamery sportowej nie mam bo bym filmik podesłał.Ciekawy widoczek jak setka krasnych jak dłoń minimum walczy o każdy okruszek:)
Ryukon-zagadaj z Waldkiem...niech mi pokrowiec na 20 kijów podeśle co te cholerne wzdręgi wytłukę w mig,zlituj się...:)
Lux, zastanawiam się czy jutro zawitać do STG i pomóc Ci w łowieniu tych pięknych złotych rybek. Po tym łykendzie stać jeszcze mnie na puszkę kukurydzy, a dzisiaj wydałem ostatnią kaske na kołowrotek i do "dziesiątego" lipa;] Ale co tam , urlop trwa w najlepsze .....
Lux, zastanawiam się czy jutro zawitać do STG i pomóc Ci w łowieniu tych pięknych złotych rybek. Po tym łykendzie stać jeszcze mnie na puszkę kukurydzy, a dzisiaj wydałem ostatnią kaske na kołowrotek i do "dziesiątego" lipa;] Ale co tam , urlop trwa w najlepsze .....
Dawaj Przem dawaj...Na moich bagnach miejsca w bród,krasnopióry żrą jak w amoku--po godzinie zamęczą każdego...Liny lepiej z rańca zaatakować,mam przetestowane,bez 5-6 szt na koncie nie wracam,zawsze jakiś mnie wyłomota,a to haczyk pęknie,a to żyłka ,a to badyla na dnie podczas holu znajdzie...Bajer polega tylko na tym aby być we właściwym miejscu,czytaj czystym,bez dywanu z wywłócznika,i tu służę pomocą:) W weekend atakuję--to normalne,a prawdopodobnie i we środę rano.Jeśli najdą cię chęci na spławikowanie w te dni-daj cynk dzień wcześniej,oczywiście jeśli linowanie chodzi ci po głowie,wypłynę wtedy z wieczorka aby stanowisko przygotować i zanęcić Quattronem...Do wzdręgowania z marszu i sam możesz przystąpić-byle jaka zanęcina,pudło kolorowych,5 litrów nerwosanu albo melisy ---na "szlag" oczywiście bo napewno cię przez te cholery trafi.
Największe żrą w krzakorach na wodzie z tyłu i tuż przy nich,co w nich fajnego widzisz to ja pojęcia nie mam...
Prosiaczki to ja rozumiem...nawet takie wyliniałe jak ten...ale wzdręgi? bleee...
Ładne liny, piękne wzdręgi. Ciesz się nimi bo już zamówiłem pokrowiec szyty na zamówienie. 35 teleskopów pomieści.
Pojawił się kolejny problem czyli wiązania.
No i proszę są i wiązania. W moim też miały być a nie ma :( Chyba jakąś podróbę kupiłem :(
Mójkrowiec nie miesci duzo wedzisk , ani nie ma sznurków:/// chyba juz nic w sezonie nie połowie :///:))))))))))
A ja bidny ni mom żadnego :(
Ja za jakąś godzinę się wybieram nad rzekę. Pokrowiec oczywiście biorę ze sobą, wszystkie trzy komory do pełna mogę założyć. :) Niestety tylko wędkami bo z rybami to q-wa nie wiem jak będzie ale się postaram. Miejscówka nęcona już kilka dni, pogoda w miarę dobra, nadzieja moją matką.:)))
Tu sie wybieram. Tylko woda obecnie ma inną barwę.:)
Ładne liny, piękne wzdręgi. Ciesz się nimi bo już zamówiłem pokrowiec szyty na zamówienie. 35 teleskopów pomieści.
35 teleskopów mieści? ja pierdzielę....będziesz jak regularna brygada rybacka albo chińska przetwórnia ryb....Dziś podskoczę nad wodę pożegnać linki,wzdręgonów mi nie żal:)
Teraz będę mało oryginalny i pójdę spać by jutro rano wrócic na miejcsówkę z fotki. :)
Ranek nad wodą nie jest gorszy od wieczora pomimoże wyniki znacznie gorsze.
Przed powrotem miałem zamiar obrzucić dołekprzy którym siedziałem za szczupakiem. Pierwszy rzut w nurt za nim, uderzenie ledwo wobler dotchnął powierzchni- siedzi. Drugi rzut uderzenie w warkoczu pomiedzy nurtem a dołkiem- siedzi. Trzeci rzut to samo- siedzi. Nieduże ale na nowy kij. Wędzisko bardzo ciekawe i niekonwencjonalne. Odbiega od wielu standardów przez co będzie miało przeciwników jednak myślę że znacznie więcej będzie takich wędkarzy którzy po sezonie będą mieli więcej jak jeden kij z tej serii. Najlepsze że nie przeszkadzała im pomarańczowa plecionka, duży wobler, twardy kij a nawet przypon na szczupaka.
O wielki pokrowcu jakem Ci wdzięczny że miałeś ten kij dla mnie.:)))
Myślisz że niekonwencjonalne? raczej za bardzo "prawdziwe" na tle pół chwastów,para adidasów też będzie niekonwencjonalna pośród kupy chińskich klapek:) Dobre,szybkie kije,bicie esoxa nawet leniwego czuć jak na kiju od miotły tak dają...tak powinno być.Poniżej jakiś konus i cfx.
Dokładnie jak piszesz branie szczupaka na tym kiju nawet delikatne będzie dobrze czuć a takie zwykłe uderzenie jakie mu przysługuje to jakby wędkarza w rekę koń kopnął.
Jako że z gruntu brania ostatnio słabsze wziąłem swoją kleniówke i pobiegałem za kleniami. Brań dużo ale delikatne, wiele niezaciętych a klenie zacięte ogólnie małe. Warunki kiepskie poziom wody spada szybko. Szkoda że nie zabrałem spodniobutów bo warunki były.
Krzyśku pięknie tam u ciebie... :)
Ujdzie, ujdzie Tomku.:)