Jesli chodzi o zakwit wody to i u mnie zakwitła. Dokladnie to nie u mnie na rzece tylko na zaporze która jest około 30 km wyżej. Woda syf, kleń nie widzi w niej wiśni nawet i nie bierze jednak niektórym gatunkom to tak bardzo nie przeszkadza trzeba tylko odpowiedną do warunków przynętę podać. Jutro rano powtórka.:)
Jak robota idzie do przodu to dobrze, gorzej jak nie chce pójść.
Cisza , jest wszedzie u mnie byłem własnie popatrzyć na wodę i wytypować stanowisko na jutro.
Nie zaobserwowałem , ani jednego spławu,kompletnie nic oprócz drobnicy.
Ale i tak rano atak
Wyaziłem chęci nie śpię, jednak najlepiej to teraz deszcz atakuje i to solidny, południe/południowy-zachód burza:) Niestety nie połowię, może na drugiej zmianie. :)
Jeśli chodzi o porę dnia to ranki były ostatnio zdecydowanie lepsze jak wieczory. Były do dziś, jeden marny kleń. Sytuacja wyjaśniła sie dopiero gdy wracałem i zatrzymałem się na moście. Do słońca widać było jak korytem przewalają się wodą tumany mętnej wody niczym dym z pożaru. Niestety ma to zły wpływ na brania, rzeba przeczekać zą to cudo przepłynie.
U mnie na rzece rano mogę łowić max do 9.00 lub 10.00 później pływaja kajaczki , wiec z łowienia nici.
Wieczorem zaś pływają , az do zmroku , wiec wybrałem poranki.
Na starorzeczach lub bajorkach jest podobnie jak nie turysci to chłopy łażą w tą i spowrotem , a mnie to w kur.....Wczesne poranki i nocki pozwalją tylko w spokoju po wedkować
U mnie Grześ nie lepiej. O trzeciej rano nie obudził mnie dzwonek tylko grzmoty a woda wzrosła tak znacznie ze nie planuję siś teraz wybierac nad wodę.
Jeśli pogoda pozwoli to wieczorem gruntówka. jeśli będzie padać to tez dobrze. Deficyt wody w ostatnich latach sprawia że z deszczu cieszę się juz prawie jak z ryby spełniającej normy medalowe. PZW jest mistrzem braków, ryb mało wody też ubywa.:)
Dziś najnormalniej w świecie nie chciało mi się rano wstać na ryby... po spałem sobie do 10.
Skonczyłem lekkie prace domowe i wieczorem nie mam checi iść nad wodę:/ chyba chory jestem
Rozmiarami nie powala, wymiar z małym plusem. Warunki do niczego woda podniesiona około 50 cm rośnie i niesie niesamowite ilości liści, trawy i innego "dobra".:)
Sądze, że bite 5kg ważył :)))
Ja odpusciłem wieczory bo mam troche pracy ale rano zawsze moge na te 4,5 h wyskoczyć .
Lepszy rydz niż nic.
Chociaz podobno po zmroku są lepsze efekty, bo rano oprócz moich 3 karpików widziałem , że ktoś jeszcze jednego złowił. Wiec słabo.
Dzięki Pawle. Wczorajszy wieczór i dzisiejszy poranek to tylko sumy, brzany i certy wszystko małe. Wieczorem się wybiorę, plan zmiana miejscówki.
Największa atrakcja to wyholowana z nurtu podpaska. Zdjęcia nie robiłem pomimo że chyba wymiarowa, niczym mały spadochron. :)))
Dziś pełny nadziei znowu zmeldowałem się o 4.00 nad wodą.
Po wczorajszej przygodzie z lekkim feederm. Postanowiłem ulokowac tam mocny feeder.
Natomiast okolice trzcin obławiałem lekkim zestawem .
Po za kilkoma karasiami nie zaliczyłem nic konkretnego.
Robie pauze dziś i jutro
Pierwsze zarzucenie, pierwsza ryba i już wiedziałem że warto było się zaturlać nad wodę.Pozostałe ryby do zobaczenia w niedalekiej przyszłości.
Jeśli chodzi o zmiany to nie zmieniałem przynęt. W związku z opadającym poziomem wody po opadach zmieniłem miejscówkę.
Dzisiaj po raz pierwszy od x lat zdradziłem częściowo spinning na rzecz spławika,częściowo bo postanowiłem zapolować na wzdręgi z paprochami a w odwodzie zabrałem lekką spławikówkę...I przez 3,5 godziny odjechałem na maxa:) Krasnopiór jakie złowiłem nawet nie zliczę,brały i na paprocha i na spławik,co rzut branie,żeby zapalić papierosa czy zjeść kanapkę musiałem wyjąć zestaw z wody:) Na metrowej wodzie spławik nie był w stanie się wypionować-zaraz następował odjazd,paproch natomiast przebył najdalej dwa metry i następował wściekły atak wzdręgi,potem dostałem wiatr w twarz i spina porzuciłem-paskudnie się rzuca.Przyłowem były dwa liny i karach złoty jak patelnia-dał mi jednak drapaka z podbieraka gdy wyciągałem aparat więc musicie uwierzyć na słowo.
Jesli chodzi o zakwit wody to i u mnie zakwitła. Dokladnie to nie u mnie na rzece tylko na zaporze która jest około 30 km wyżej. Woda syf, kleń nie widzi w niej wiśni nawet i nie bierze jednak niektórym gatunkom to tak bardzo nie przeszkadza trzeba tylko odpowiedną do warunków przynętę podać. Jutro rano powtórka.:)
Jak robota idzie do przodu to dobrze, gorzej jak nie chce pójść.
Cisza , jest wszedzie u mnie byłem własnie popatrzyć na wodę i wytypować stanowisko na jutro.
Nie zaobserwowałem , ani jednego spławu,kompletnie nic oprócz drobnicy.
Ale i tak rano atak
Poranny atak jest jutro ważniejszy jak obiad. Bez obiadu przeżyję a jak nie połowię z rana to cały dzień będę chory.:)
Wyaziłem chęci nie śpię, jednak najlepiej to teraz deszcz atakuje i to solidny, południe/południowy-zachód burza:) Niestety nie połowię, może na drugiej zmianie. :)
Ja nie odpusciłem deszczyk był znośny schroniłem sie pod parasolem :)))
Hol na dwa wędziska:D
Nieźle u mnie padało dość intensywnie. Ogólnie to pada nadal tylko z przerwami. Dookoła pomimo że daleko słychać od samego rana burze.
u mnie padało od 5 do 8 , a teraz słońce świeci i burza do okoła.
Mam nadzieje , że jutrzejszy ranek bedzie ładniejszy
A u mnie burza za burzą, owszem póki co niegoroźne, ale nad wodę się nie wybiorę.
Za moja przyczyną dziś tez rybostan wód podkarpacia nie zubożeje.:)
Wstałem i pije kawe ,pogoda znosna, wiec bede atakował.
Więc nie jesem sam. Kawa to podstawa.:)
Atak zakończony słabo jeden rodzynek pare dobrych godzin czatowania:)))
A ja po śniadanku około 10- tej kolejne maluchy, ale tak wcześnie jak wy wstawać mi się nie chce (urlop) i wolę wieczorne i nocne wypady:)
Myślisz , że bym nie pospał:))) tylko , że u mnie wieczorami nie ma co szukać nad wodą:/
Jeśli chodzi o porę dnia to ranki były ostatnio zdecydowanie lepsze jak wieczory. Były do dziś, jeden marny kleń. Sytuacja wyjaśniła sie dopiero gdy wracałem i zatrzymałem się na moście. Do słońca widać było jak korytem przewalają się wodą tumany mętnej wody niczym dym z pożaru. Niestety ma to zły wpływ na brania, rzeba przeczekać zą to cudo przepłynie.
U mnie na rzece rano mogę łowić max do 9.00 lub 10.00 później pływaja kajaczki , wiec z łowienia nici.
Wieczorem zaś pływają , az do zmroku , wiec wybrałem poranki.
Na starorzeczach lub bajorkach jest podobnie jak nie turysci to chłopy łażą w tą i spowrotem , a mnie to w kur.....Wczesne poranki i nocki pozwalją tylko w spokoju po wedkować
Kilowanie udane :) czas na śniadanie:)
Killowanie udane, nie ma to jak wejść ze spinningiem do wody i zbadać stan wytrzymałości nerwowej łowiących na grunt. :)
Lubią chować się w krzakach ale przecież każdy da głos jak mu nadepnę na ciężarek gruntowy.:)
Po nocnej burzy woda w kolorze błota więc mam na razie wolne.
U mnie Grześ nie lepiej. O trzeciej rano nie obudził mnie dzwonek tylko grzmoty a woda wzrosła tak znacznie ze nie planuję siś teraz wybierac nad wodę.
Byłem porzucałem spinem, zero kontaktu z rybą, kolejna burza idzie, wiec poranek odpuszczam , po południu kolejny wypad za zębatym
Jeśli pogoda pozwoli to wieczorem gruntówka. jeśli będzie padać to tez dobrze. Deficyt wody w ostatnich latach sprawia że z deszczu cieszę się juz prawie jak z ryby spełniającej normy medalowe. PZW jest mistrzem braków, ryb mało wody też ubywa.:)
Dziś najnormalniej w świecie nie chciało mi się rano wstać na ryby... po spałem sobie do 10.
Skonczyłem lekkie prace domowe i wieczorem nie mam checi iść nad wodę:/ chyba chory jestem
Rozmiarami nie powala, wymiar z małym plusem. Warunki do niczego woda podniesiona około 50 cm rośnie i niesie niesamowite ilości liści, trawy i innego "dobra".:)
Ryby nie maja dla mnie litości, kolejna ledwo wymiarowa. Ogólnie nie wiem za co ta kara przecież nie grzeszę - częściej jak raz na dziesięć minut. :)
Jeśli chodzi o wodę to wreszcie coś wraca do normy po ogólnej suszy i nizówce.
Na co się sumik połakomił?
Wziął na dwie rosówki zbierane niedawno po deszczu. Dodam że w planie był inny gatunek ale dzień długi nic straconego.
Krzysiek gratulacje ,wytrwałość popłaca :)
Dwa dni temu... mały ale byk... :)
Taki przyłowik linowy :)
Krzysiek gratulacje ,wytrwałość popłaca :)
Dzięki wielkie, jutro około siedemnastej lub trochę później spróbuję ponownie. Mały byk jest piękny.
Brzana też piękna uwielbiam te ryby ...
Myślę że większość wędkarzy którzy mieli ją na kiju je uwielbia. Mniejszość która ich nie lubi to ci którym porwała zestaw i pomachała ogonem.:)
Nowy PB :)
Ładny Jakubie, ja ranek sobie dziś odpuściłem ale wieczór mój.:)
Sądze, że bite 5kg ważył :)))
Ja odpusciłem wieczory bo mam troche pracy ale rano zawsze moge na te 4,5 h wyskoczyć .
Lepszy rydz niż nic.
Chociaz podobno po zmroku są lepsze efekty, bo rano oprócz moich 3 karpików widziałem , że ktoś jeszcze jednego złowił. Wiec słabo.
Krzychu - fajna fotka, uroczy ten młody król :)
Dzięki Pawle. Wczorajszy wieczór i dzisiejszy poranek to tylko sumy, brzany i certy wszystko małe. Wieczorem się wybiorę, plan zmiana miejscówki.
Największa atrakcja to wyholowana z nurtu podpaska. Zdjęcia nie robiłem pomimo że chyba wymiarowa, niczym mały spadochron. :)))
Dziś pełny nadziei znowu zmeldowałem się o 4.00 nad wodą.
Po wczorajszej przygodzie z lekkim feederm. Postanowiłem ulokowac tam mocny feeder.
Natomiast okolice trzcin obławiałem lekkim zestawem .
Po za kilkoma karasiami nie zaliczyłem nic konkretnego.
Robie pauze dziś i jutro
U mnie warunki takie trochę chwiejne ale nie daja mi spokoju te niewymiarowe brzany i sumy, może to właśnie dziś wieczorem będą brały większe? :)))
zmiana przynety?
Pierwsze zarzucenie, pierwsza ryba i już wiedziałem że warto było się zaturlać nad wodę.Pozostałe ryby do zobaczenia w niedalekiej przyszłości.
Jeśli chodzi o zmiany to nie zmieniałem przynęt. W związku z opadającym poziomem wody po opadach zmieniłem miejscówkę.
W takich warunkach mus zmienic miejsce:))) ranek odpusciłem, a wieczorem melduję się na łowisku z nowymi siłami:)))
Nic nie odpuszczam, póki nie padnę na pysk.:) Łowiłem rano i będę łowił wieczorem.
Dzisiaj po raz pierwszy od x lat zdradziłem częściowo spinning na rzecz spławika,częściowo bo postanowiłem zapolować na wzdręgi z paprochami a w odwodzie zabrałem lekką spławikówkę...I przez 3,5 godziny odjechałem na maxa:) Krasnopiór jakie złowiłem nawet nie zliczę,brały i na paprocha i na spławik,co rzut branie,żeby zapalić papierosa czy zjeść kanapkę musiałem wyjąć zestaw z wody:) Na metrowej wodzie spławik nie był w stanie się wypionować-zaraz następował odjazd,paproch natomiast przebył najdalej dwa metry i następował wściekły atak wzdręgi,potem dostałem wiatr w twarz i spina porzuciłem-paskudnie się rzuca.Przyłowem były dwa liny i karach złoty jak patelnia-dał mi jednak drapaka z podbieraka gdy wyciągałem aparat więc musicie uwierzyć na słowo.