Cześć Nie żeby złośliwie ale dla Tych co wiedzą lepiej, że karp to straszny szkodniki cytat z opracowania zalinkowanego przez mimi127: "
Szkodliwość, profilaktyka i zwalczanie
Brak wyraźnej szkodliwości, stanowi natomiast podstawowy i - przez kilkusetletnie przystosowania - doskonale utrwalony gatunek ryby hodowlanej w kraju. W skali rocznej produkuje się w Polsce ok. 30 tys. ton karpia, co stanowi 80% wszystkich ryb śródlądowych (Wojda 2004, Lirski 2007)."
Janusz JKarp
Na tych stronach są gatunki o których mało kto wie że są to gatunki inwazyjne:). Nawet zwykły bażant:)) i bardzo dobrze opisane przez tęgie głowy ich oddziaływanie na nasze środowisko naturalne. Polecam tą strone do postudiowania dla tych co kochają naszą rodzimą przyrode.
PZW zarybia tyle karpiem, bo on się sam w nie rozmnoży w naszych warunkach. Zarybia się mniej karasiami, linami, płociami bo one się same trą, i nie trzeba wpuszczać znowu tych samych ryb, które w Polsce odbywają już tarło... Wolicie łowić 20 cm płotki i karasie, niż dużo większe karpie? Co z tego że jest to gatunek inwazyjny, przecierz karp w Polsce jest od tyle wieków, że nie jest on od takim, sumikiem karłowatym który został wprowadzony do Polski nie tak strasznie dawno, czy amur...
PZW zarybia tyle karpiem, bo on się sam w nie rozmnoży w naszych warunkach. Zarybia się mniej karasiami, linami, płociami bo one się same trą, i nie trzeba wpuszczać znowu tych samych ryb, które w Polsce odbywają już tarło... Wolicie łowić 20 cm płotki i karasie, niż dużo większe karpie? Co z tego że jest to gatunek inwazyjny, przecierz karp w Polsce jest od tyle wieków, że nie jest on od takim, sumikiem karłowatym który został wprowadzony do Polski nie tak strasznie dawno, czy amur... a ja jednak wolę łowić te karasie liny okonie szczupaki ale łowić a nie siedzieć dwa dni bez brania bo wiem że te karpie zostały wyłowione po 3 dniach od zarybienia i w stawie pusto niestety ...a ryb nigdy nie zabieram bo ich nie lubie jeść
Janusz ja mam w okolicy przepiękne jeziorko ok 70 ha które jeszcze dwa lata temu był zaliczane do 1 klasy czystości POD KAŻDYM WZGLĘDEM. Ale z roku na rok nie dość że woda zaczyna mieć coraz mniejszą przezroczystość to jeszcze jest coraz więcej glonów nitkowatych. Dlaczego? Bo karpie są coraz większe i jest ich coraz więcej-poj...ne zarybienia, za to lin , leszcz czy wielka gruntowa płoć jest coraz rzadsza. Skoro jesteś karpiarzem to chyba doskonale wiesz ile ta bestia potrafi zjeść w ciągu doby. A co zje to musi wysrać. Nieprawdaż? A to wszystko sprowadza się do szybszej eutrofizacji zbiornika. Dodatkowo jest to ryba roślinożerna więc niszczy roślinność podwodną, która w naszym klimacie nie rośnie tak szybko jak w Azji południowo-wschodniej. Poza tym nawet nie próbuj bronić karpi bo nie masz jakichkolowiek argumentów aby polemizować z MATKĄ NATURĄ. Skoro w naszym klimacie nie powstał taki duży gatunek roślinożernej ryby jak karp, amur czy tołpyga to AUTOMATYCZNIE OZNACZA TO IŻ NIE MOŻE SIĘ ON ZNAJDOWAĆ W TYM ŚRODOWISKU. Sorki ale mylisz się bardzo pisząc że karpie nie są szkodliwe bo KAŻDY GATUNEK OBCY DLA DANEGO ŚRODOWISKA JEST SZKODLIWY. Ps. u mnie na Wigilii karpia nie było już ze 3 lata bo jest niesmaczny a były nasze POLSKIE GATUNKI: szczupak, sandacz i raz sum. Wszystko złowione przeze mnie:)
zgadzam się z kolego u mnie tak załatwili jeziorko czerniakowskie,kiedyś piękne które nie zarastało w sposób uniemożliwiający łapanie na grunt czy na spining nawet w okresie najgorszych zakwitów,posiadające ładną populację sandacza i i węgorza,(i piękne dno piasek bez glonów na dnie) to teraz po paru ładnych latach zarybień karpiem to zrobiło się z niego syfiaste bajoro ,że odechciewa się łowić a o sandaczu można zapomnieć,chyba że przez przypadek Cześć Karp nie jest roślinożercą :-) Żre wszystko - od ochotek po chleb. Nie zamierzam polemizować ze stwierdzeniem, że każdy gatunek obcy jest szkodliwy. Dowód to opracowanie zalinkowane przez mimi127 i cytat. Janusz JKarp
Podałam jeszcze jeden link i polecam poczytać o amurach one sieją gorsze spustoszenie a jeszcze gorsza jest trawianka ale poczytajcie sami co o niej piszą znawcy tematu Pozdrawiam
Nie bardzo rozumiem co niektórzy Koledzy mają przeciwko karpiom.Może postarają się to wyjaśnić...ale nie na zasadzie,nie bo nie.
Dlatego że kocham naszą przyrodę.Nie potrzebuje by ją ktoś ulepszał.Dzięki naszym rybom poznałem przyrodę naszego kraju i spędziłem mnóstwo czasu nad wodą.Wiele się przy tym nauczyłem ,nie tylko wędkarstwa. Nie wyobrażam sobie stycznia bez płoci,marca bez jazia,czerwca bez bolenia,lipca bez brzany,września bez szczupaka,listopada bez sandacza i miętusa. Jednak co mogą wiedzieć na ten temat tzw.karpiarze?Dla karpiarza wędkarstwo to zakup ryb,zarybienie,zakup kulek,łowienie jednym i tym samym jednej ryby.Dobre dla starszych panów nie dla mnie(choć też już nie mam 20 lat) a są młodsi.Zobaczą nasze ryby? Przez to zarybianie karpiem zostało mi jedno łowisko.Gdy widzę stojącą wodę to myślę że zdechła,bo tylko w mojej rzece widzę życie.Siła przyzwyczajenia.Dzięki naszej przyrodzie w niej karp nie wyżyje bo mu nurt przeszkadza.Nie przeszkadza za to wszystkim gatunkom które wymieniłem i wielu innym. Może kiedyś powróci normalność i pójdę na dołek złowić lina.
Karp w naszych wodach nie jest zupełnie obcym gatunkiem,żyje w nich ok 800lat.Słowianie na tych ziemiach żyją ok 1600lat,też są obcym ludem?Żadna istota żywa mająca przewód pokarmowy nie trawi pokarmu w 100%.Twierdzenie,że tylko karpie zanieczyszczają dno zbiornika świadczy o nieznajomości tematu.Odchody ryb użyżniają dno i dlatego może się rozwijać fauna denna stanowiąca podstawę pożywienia drobnych ryb.Twierdzenie,że stanowią dużą konkurencję dla innych ryb też nie ma podstaw praktycznych.Pogłowie karpi nie jest liczne ze względu na łatwość ich złowienia gdy są niewielkie.Rozwój glonów natomiast nie jest spowodowany zanieczyszczaniem dna przez karpie,jak twierdzą niektórzy "znawcy tematu" lecz przedostawaniem się do wód związków fosforowych zarówno z nawozów mineralnych jak i ścieków komunalnych/zdecydowana większość środków piorących i myjących przez lata była oparta na związkach fosforowych/.Teraz mamy ich widoczny skutek,nie tylko w stawach czy jeziorach ale także w morzach.Są jeziora gdzie jest tak dużo leszcza,że karłowacieje.Są jeziora ,gdzie karasie i liny zdominowały rybostan i nie ma tam prawie innych ryb.Karpie z tym nie mają nic wspólnego.Istotą rzeczy jest takie zarybianie,żeby nie zachwiać równowagi biologicznej.W każdej wodzie jest miejsce i dla karpia ,i dla lina,i dla karasia o innych rybach nie wspominając.
jak dla mnie gatunek obcy to taki który bez ingerencji czlowieka przezyje - poradzi sobie . Karp niestety musi byc bezustannie reprodukwoany w osrodkach i wpuszczany do wód więc sam nie jest w stanie sobie proadzic a więc to osobnik nienaturalny w naszych wodach . Reszta gadania ze jest on pozyteczny czy super sie holuje takiego prosiaka 100kg to tylko pokazuje jak ludzie dali sie złapac w siec wielkich firm produkujacych sprzęt pod karpia tamdem sams carp mega baits i inne których nazw nawet nie jestem w stanie sobie przypomnieć ale to tak samo jak z noszeniem koszulek HWDP czy JP to taka moda w sprytny sposob narzucona a co niektorzy to łyknęli :]
PZW zarybia tyle karpiem, bo on się sam w nie rozmnoży w naszych warunkach. Zarybia się mniej karasiami, linami, płociami bo one się same trą, i nie trzeba wpuszczać znowu tych samych ryb, które w Polsce odbywają już tarło... Wolicie łowić 20 cm płotki i karasie, niż dużo większe karpie? Co z tego że jest to gatunek inwazyjny, przecierz karp w Polsce jest od tyle wieków, że nie jest on od takim, sumikiem karłowatym który został wprowadzony do Polski nie tak strasznie dawno, czy amur...
karasiami ,plociami czy linami prawie wcale sie nie zarybia i dla tego te ryby nie rosna karlowacieja wycierajac sie wciaz w tym samym gronie dlatego plocie masz po 20cm a nie po 35 czy 40 .zeszloroczna powodz w mojej okolicy wymieszala troche rybostan z kilku stawow wiec za kilka lat moze sie cos poprawi ,na jednym z nich juz jest lepiej z rozmiarami ryb ale wlasnie na ten staw jedno z kol pzw co roku jesienia zarybia wlasnie plocia okoniem linem karasiem leszczem wzdrega ,zaczynaja ludziska wyciagac owe gatunki ryb w rozmiarach 30cm
jak dla mnie gatunek obcy to taki który bez ingerencji czlowieka przezyje - poradzi sobie . Karp niestety musi byc bezustannie reprodukwoany w osrodkach i wpuszczany do wód więc sam nie jest w stanie sobie proadzic a więc to osobnik nienaturalny w naszych wodach . Reszta gadania ze jest on pozyteczny czy super sie holuje takiego prosiaka 100kg to tylko pokazuje jak ludzie dali sie złapac w siec wielkich firm produkujacych sprzęt pod karpia tamdem sams carp mega baits i inne których nazw nawet nie jestem w stanie sobie przypomnieć ale to tak samo jak z noszeniem koszulek HWDP czy JP to taka moda w sprytny sposob narzucona a co niektorzy to łyknęli :]
Kolego Zamela, mylisz sięco do tego że karpie nie są w stanie bez człowieka sobie dać rady. W Wiśle istnieje bardzo duża populacja i ma się dobrze , a i rozmnaża się bez problemów. Jest dużo więcej ryb które szkodzą naszej ihtiofaunie i nie muszą to być wielkie ryby. Pozdrawiam
PZW zarybia tyle karpiem, bo on się sam w nie rozmnoży w naszych warunkach. Zarybia się mniej karasiami, linami, płociami bo one się same trą, i nie trzeba wpuszczać znowu tych samych ryb, które w Polsce odbywają już tarło... Wolicie łowić 20 cm płotki i karasie, niż dużo większe karpie? Co z tego że jest to gatunek inwazyjny, przecierz karp w Polsce jest od tyle wieków, że nie jest on od takim, sumikiem karłowatym który został wprowadzony do Polski nie tak strasznie dawno, czy amur...
karasiami ,plociami czy linami prawie wcale sie nie zarybia i dla tego te ryby nie rosna karlowacieja wycierajac sie wciaz w tym samym gronie dlatego plocie masz po 20cm a nie po 35 czy 40 .zeszloroczna powodz w mojej okolicy wymieszala troche rybostan z kilku stawow wiec za kilka lat moze sie cos poprawi ,na jednym z nich juz jest lepiej z rozmiarami ryb ale wlasnie na ten staw jedno z kol pzw co roku jesienia zarybia wlasnie plocia okoniem linem karasiem leszczem wzdrega ,zaczynaja ludziska wyciagac owe gatunki ryb w rozmiarach 30cm
Masz szczęście że w kole do którego należysz działacze troche myślą a nie ładują byle co byle gdzie byle raport zarybień sie zgadzał Pozdrawiam
Jak dla mnie gatunek obcy to taki, który bez ingerencji człowieka przeżyje - poradzi sobie . Karp niestety musi byc bezustannie reprodukowany w ośrodkach i wpuszczany do wód, więc sam nie jest w stanie sobie poradzić, a więc to osobnik nienaturalny w naszych wodach .
Dokładnie i twierdzenie, że jest inaczej bo inrtodukowano go do naszych wód we wczesnym średniowieczu, jest niczym innym jak nieznajomością przyrody. Wszelkie opracowania naukowe, ale także nasze własne obserwacje znad łowisk, potwierdzają tylko, iż jest to gatunek ekspansywny, przyczyniający się w ogromnej mierze do eutrofizacji naszych wód. I nie jest to wina karpia - to raczej krótkowzroczność naszych decydentów od tzw. gospodarki zarybieniowej. Bo cóż jest winien karp, że jest jaki jest i żerując niszczy wszystko wokół? Taka jego natura. To osoby odpowiedzialne za zarybienia powinny starannie wybierać gatunki do nich, skupiając się na naszych, rodzimych, przez naturę predysponowanych do życia w naszych wodach.A z zarybianiem karpiem nieodłącznie wiąże się następująca patologia. Następuje zarybienie karpikiem 35+, a już następnego dnia po wieści "Zarybili!" dochodzi do scen powodujących niesmak i żenadę i każdego szanującego się wędkarza - masowe obleganie tego zbiornika, wręcz nalot różnej maści mięsiarzy, wyławiających każdą ogłupiałą, świeżo wpuszczoną rybę, bo przecież opłacili składki i musi się zwrócić! Patologia wędkarstwa.
Nie bardzo rozumiem co niektórzy Koledzy mają przeciwko karpiom.Może postarają się to wyjaśnić...ale nie na zasadzie,nie bo nie.
Dlatego że kocham naszą przyrodę.Nie potrzebuje by ją ktoś ulepszał.Dzięki naszym rybom poznałem przyrodę naszego kraju i spędziłem mnóstwo czasu nad wodą.Wiele się przy tym nauczyłem ,nie tylko wędkarstwa. Nie wyobrażam sobie stycznia bez płoci,marca bez jazia,czerwca bez bolenia,lipca bez brzany,września bez szczupaka,listopada bez sandacza i miętusa. Jednak co mogą wiedzieć na ten temat tzw.karpiarze?Dla karpiarza wędkarstwo to zakup ryb,zarybienie,zakup kulek,łowienie jednym i tym samym jednej ryby.Dobre dla starszych panów nie dla mnie(choć też już nie mam 20 lat) a są młodsi.Zobaczą nasze ryby? Przez to zarybianie karpiem zostało mi jedno łowisko.Gdy widzę stojącą wodę to myślę że zdechła,bo tylko w mojej rzece widzę życie.Siła przyzwyczajenia.Dzięki naszej przyrodzie w niej karp nie wyżyje bo mu nurt przeszkadza.Nie przeszkadza za to wszystkim gatunkom które wymieniłem i wielu innym. Może kiedyś powróci normalność i pójdę na dołek złowić lina. Cześć Dlaczego tzw. Karpiarze? Masz mylne pojęcie na temat Karpiarzy. Jaki zakup ryb? Jakie zarybienie? Czy myślisz, że interesuje mnie karpik 35cm? Czy myślisz, że moja wędkarska kariera to tylko karpie? Mam na koncie płoć 1.05kg, sandacze po ok 8kg, miętusy i kilka sumów. Może i jestem starszym panem ale chętnie zaprosiłbym Ciebie na zasiadkę. Szczególnie na taką kiedy karpie mają w nosie wszystkie smaki i zapachy. Kiedy trzeba naprawdę pokombinować, żeby zmusić tą rybę do brania a nie założyć za przeproszeniem na haczyk kilka glizd i siedzieć. Myślę, że większość z Was ma mylne wyobrażenia o Karpiarzach. Kojarzycie nas tylko z siedzeniem na krzesłach, namiotami itp. Żaden z Was nie wyobraża sobie pewnie ile czasem trzeba kombinować żeby brały. Tam gdzie siadam na zasiadki ( woda PZW ) jesienią wpuszczają trochę karpi. Nawet w listopadzie siedzą nocami "karpiarze" co mają puste lodówki. Łowią ile wlezie ( bo biorą ). Od tamtego roku powiedziałem dość - jak któryś złowi ponad limit ( w zasadzie wszyscy łowiący ) dzwonię na PSR.Nie będzie jak banda urządzała rzezi na rybach, które nie wiedzą co się dzieje. Janusz JKarp
Karp w naszych wodach nie jest zupełnie obcym gatunkiem,żyje w nich ok 800lat.Słowianie na tych ziemiach żyją ok 1600lat,też są obcym ludem?Żadna istota żywa mająca przewód pokarmowy nie trawi pokarmu w 100%.Twierdzenie,że tylko karpie zanieczyszczają dno zbiornika świadczy o nieznajomości tematu.Odchody ryb użyżniają dno i dlatego może się rozwijać fauna denna stanowiąca podstawę pożywienia drobnych ryb.Twierdzenie,że stanowią dużą konkurencję dla innych ryb też nie ma podstaw praktycznych.Pogłowie karpi nie jest liczne ze względu na łatwość ich złowienia gdy są niewielkie.Rozwój glonów natomiast nie jest spowodowany zanieczyszczaniem dna przez karpie,jak twierdzą niektórzy "znawcy tematu" lecz przedostawaniem się do wód związków fosforowych zarówno z nawozów mineralnych jak i ścieków komunalnych/zdecydowana większość środków piorących i myjących przez lata była oparta na związkach fosforowych/.Teraz mamy ich widoczny skutek,nie tylko w stawach czy jeziorach ale także w morzach.Są jeziora gdzie jest tak dużo leszcza,że karłowacieje.Są jeziora ,gdzie karasie i liny zdominowały rybostan i nie ma tam prawie innych ryb.Karpie z tym nie mają nic wspólnego.Istotą rzeczy jest takie zarybianie,żeby nie zachwiać równowagi biologicznej.W każdej wodzie jest miejsce i dla karpia ,i dla lina,i dla karasia o innych rybach nie wspominając. Skoro nie jest obcy niech żyje na równi z innymi gatunkami.Niech PZW nie zasypuje wszelkiej wody tym badziewiem,wtedy przekonamy się na ile nie jest obcy.Będzie miał równe szanse tak jak i inne ryby. Kol JKarp,różnimy się ty masz wędkarską karierę jak piszesz,ja łowię bo to kocham.Złowiłem dziesiątki medalowych ryb żadnej nie zgłosiłem.Pierwsze zdjęcie zrobiłem rybie niecałe dwa miesiące temu,nie wiem czy potrzebne mi to było.Dałem się sprowokować kilku docinkom na forum że dużo piszę a nie mam zdjęć,dalej nie mam bo od początku lipca nie da się łowić na rzece.Nie pójdę kombinować z zapachami bo to dla mnie śmieszne.Wychodzi na to że to wasze rybopodobne stworzenie nie przyjmuje już naturalnego pokarmu tylko to co się da kupić w wędkarskim.
Chciałby coś wyjaśnić w sprawie tego -jak to niektórzy piszą "badziewia ,sypanego tonami do różnych wód" Prosze sobie przeliczyć ilość 3-4 tony na sztuki.Dla niezorientowanych 4 tony to 4000 kg.Karp którego wpuszczają waży od 0,5-1 kg czyli 4 tony karpia to oszałamiająca ilość (średnio)ok 6.000 szt np u mnie do zbiornika o powierzchni 1100 h wpuszczają "aż" 3,3 tony karpia.Niby dużo ale....po przeliczeniu na szt wpuszczają tylko ok 5000 st.Nie wiem czy to aż tak dużo biorąc pod uwagę że w wodach chłodnych karp sie nie rozmnaża.Natomiast ryby drapieżniej -szczupaka , sandacza "walą tonami "wpuszczają po kilkadziasiąt tysięcy sztuk i nikt jakoś nie "podnosi larum" że te ryby zjadają wszystką drobnice płoć już w wielu wodach została zdziesiątkowana . Macie pretensje że nie zarybiają linem ale jeśli sie do jeziora ,stawu ,zaporówki napuszcza szczupaka w ilości 100.000 szt to jak ten lin ma przetrwać???? Teraz kwestia finansowa:wielu z was a nawet przeważająca część narzeka że płaci po 200 zeta za kartę,niby dużo ale..... z tego tylko ok 10% idzie na zarybianie a reszta na utrzymanie PZW na remonty ,media w siedzibach kół na remonty ,media w siedzibach zarządów na wypłaty dla sekretarek ..A więc z całej kwoty 200 zł tylko ok 10%-20 zł (a może i mniej) idzie na zarybianie ,ja sie pytam ile ryb za to można wpuścić?? 10 szt???? ps spójrzcie łaskawie na forum (mówię do tych wszystkich anty karpiarzy) ile jest na forum tematów związanych z połowem karpia ? jeśli jet taka presja na tą rybę to chyba te tony karpia w dość krótkim czasie zostaną wyłowione???
U mnie w kole to dopiero są extra zarybienia, na stronach PZW mojego okregu pisze sie że wpuszczono 300 kg karpia ,a tak na prawde wpuszczono, znacznie, znacznie mniej... 50 kg ... i gdzie reszta karpi ?O innych rybach już nie wspominając, co sie z kasą dzieje?
U mnie w kole to dopiero są extra zarybienia, na stronach PZW mojego okregu pisze sie że wpuszczono 300 kg karpia ,a tak na prawde wpuszczono, znacznie, znacznie mniej... 50 kg ... i gdzie reszta karpi ?O innych rybach już nie wspominając, co sie z kasą dzieje?
Nie o taką Polskę żeśmy walczyli.:):):):):):):) Niestety PZW relikt czasów komuny jest nietykalny a władze na wszelkich szczeblach poza wszelką kontrolą bo nikt się nie interesuje paroma rybami przy poważniejszych problemach. Popytaj tzw."prezesów"czy przynajmniej smakowało.:):):):)
Karp w naszych wodach nie jest zupełnie obcym gatunkiem,żyje w nich ok 800lat.Słowianie na tych ziemiach żyją ok 1600lat,też są obcym ludem?
Może i został sprowadzony 800lat temu, ale jako mięso. W tamtych czasach był on po prostu "uprawiany" tak jak świnie, tylko po to żeby po przybraniu masy trafić na stół.
Karp w naszych wodach nie jest zupełnie obcym gatunkiem,żyje w nich ok 800lat.Słowianie na tych ziemiach żyją ok 1600lat,też są obcym ludem?Żadna istota żywa mająca przewód pokarmowy nie trawi pokarmu w 100%.Twierdzenie,że tylko karpie zanieczyszczają dno zbiornika świadczy o nieznajomości tematu.Odchody ryb użyżniają dno i dlatego może się rozwijać fauna denna stanowiąca podstawę pożywienia drobnych ryb.Twierdzenie,że stanowią dużą konkurencję dla innych ryb też nie ma podstaw praktycznych.Pogłowie karpi nie jest liczne ze względu na łatwość ich złowienia gdy są niewielkie.Rozwój glonów natomiast nie jest spowodowany zanieczyszczaniem dna przez karpie,jak twierdzą niektórzy "znawcy tematu" lecz przedostawaniem się do wód związków fosforowych zarówno z nawozów mineralnych jak i ścieków komunalnych/zdecydowana większość środków piorących i myjących przez lata była oparta na związkach fosforowych/.Teraz mamy ich widoczny skutek,nie tylko w stawach czy jeziorach ale także w morzach.Są jeziora gdzie jest tak dużo leszcza,że karłowacieje.Są jeziora ,gdzie karasie i liny zdominowały rybostan i nie ma tam prawie innych ryb.Karpie z tym nie mają nic wspólnego.Istotą rzeczy jest takie zarybianie,żeby nie zachwiać równowagi biologicznej.W każdej wodzie jest miejsce i dla karpia ,i dla lina,i dla karasia o innych rybach nie wspominając. Skoro nie jest obcy niech żyje na równi z innymi gatunkami.Niech PZW nie zasypuje wszelkiej wody tym badziewiem,wtedy przekonamy się na ile nie jest obcy.Będzie miał równe szanse tak jak i inne ryby. Kol JKarp,różnimy się ty masz wędkarską karierę jak piszesz,ja łowię bo to kocham.Złowiłem dziesiątki medalowych ryb żadnej nie zgłosiłem.Pierwsze zdjęcie zrobiłem rybie niecałe dwa miesiące temu,nie wiem czy potrzebne mi to było.Dałem się sprowokować kilku docinkom na forum że dużo piszę a nie mam zdjęć,dalej nie mam bo od początku lipca nie da się łowić na rzece.Nie pójdę kombinować z zapachami bo to dla mnie śmieszne.Wychodzi na to że to wasze rybopodobne stworzenie nie przyjmuje już naturalnego pokarmu tylko to co się da kupić w wędkarskim. Cześć Krzysztof źle mnie zrozumiałeś. Kariera w sensie staż wędkarski. Czy myślisz, że byłbym wędkarzem nie lubiąc łowić ryb? Może mniej złośliwości na temat karpia :-) bo jest on niewątpliwie rybą ;-) Kulki, które sam robię jak mam czas to tylko naturalne składniki - nie ma w nich nic sztucznego. Widzisz masz frajdę i tak naprawdę to Ci zazdroszczę. Masz swoją Rzekę, swoje miejscówki. Jak polujesz na brzany to siadasz w miejscu X a jak na leszcze to w miejscu Y. Ja nie mam takiego wyboru. A może mam? Sam nie wiem. Rzeki mnie nie rajcują. Na Zalewie złowić coś innego niż leszcza ( leszczyka ) to cud. Nie jest to wina karpi a brygad, które dość systematycznie stawiają sieci. Co do zapachów - masz szczęście, że w Twojej wodzie są ryby i nie musisz nic kombinować. Janusz JKarp
Karp w naszych wodach nie jest zupełnie obcym gatunkiem,żyje w nich ok 800lat.Słowianie na tych ziemiach żyją ok 1600lat,też są obcym ludem?Żadna istota żywa mająca przewód pokarmowy nie trawi pokarmu w 100%.Twierdzenie,że tylko karpie zanieczyszczają dno zbiornika świadczy o nieznajomości tematu.Odchody ryb użyżniają dno i dlatego może się rozwijać fauna denna stanowiąca podstawę pożywienia drobnych ryb.Twierdzenie,że stanowią dużą konkurencję dla innych ryb też nie ma podstaw praktycznych.Pogłowie karpi nie jest liczne ze względu na łatwość ich złowienia gdy są niewielkie.Rozwój glonów natomiast nie jest spowodowany zanieczyszczaniem dna przez karpie,jak twierdzą niektórzy "znawcy tematu" lecz przedostawaniem się do wód związków fosforowych zarówno z nawozów mineralnych jak i ścieków komunalnych/zdecydowana większość środków piorących i myjących przez lata była oparta na związkach fosforowych/.Teraz mamy ich widoczny skutek,nie tylko w stawach czy jeziorach ale także w morzach.Są jeziora gdzie jest tak dużo leszcza,że karłowacieje.Są jeziora ,gdzie karasie i liny zdominowały rybostan i nie ma tam prawie innych ryb.Karpie z tym nie mają nic wspólnego.Istotą rzeczy jest takie zarybianie,żeby nie zachwiać równowagi biologicznej.W każdej wodzie jest miejsce i dla karpia ,i dla lina,i dla karasia o innych rybach nie wspominając. Skoro nie jest obcy niech żyje na równi z innymi gatunkami.Niech PZW nie zasypuje wszelkiej wody tym badziewiem,wtedy przekonamy się na ile nie jest obcy.Będzie miał równe szanse tak jak i inne ryby. Kol JKarp,różnimy się ty masz wędkarską karierę jak piszesz,ja łowię bo to kocham.Złowiłem dziesiątki medalowych ryb żadnej nie zgłosiłem.Pierwsze zdjęcie zrobiłem rybie niecałe dwa miesiące temu,nie wiem czy potrzebne mi to było.Dałem się sprowokować kilku docinkom na forum że dużo piszę a nie mam zdjęć,dalej nie mam bo od początku lipca nie da się łowić na rzece.Nie pójdę kombinować z zapachami bo to dla mnie śmieszne.Wychodzi na to że to wasze rybopodobne stworzenie nie przyjmuje już naturalnego pokarmu tylko to co się da kupić w wędkarskim. Cześć Krzysztof źle mnie zrozumiałeś. Kariera w sensie staż wędkarski. Czy myślisz, że byłbym wędkarzem nie lubiąc łowić ryb? Może mniej złośliwości na temat karpia :-) bo jest on niewątpliwie rybą ;-) Kulki, które sam robię jak mam czas to tylko naturalne składniki - nie ma w nich nic sztucznego. Widzisz masz frajdę i tak naprawdę to Ci zazdroszczę. Masz swoją Rzekę, swoje miejscówki. Jak polujesz na brzany to siadasz w miejscu X a jak na leszcze to w miejscu Y. Ja nie mam takiego wyboru. A może mam? Sam nie wiem. Rzeki mnie nie rajcują. Na Zalewie złowić coś innego niż leszcza ( leszczyka ) to cud. Nie jest to wina karpi a brygad, które dość systematycznie stawiają sieci. Co do zapachów - masz szczęście, że w Twojej wodzie są ryby i nie musisz nic kombinować. Janusz JKarp
Dlatego kolego zawsze piszę podstawę którą się kieruję.Nie jestem za likwidacją czy unicestwieniem karpi.Jestem za tym by ograniczyć ich ilość w małych zbiornikach PZW.Dla łowców takich jak Ty którzy polują na okazy powinny być wyznaczone akweny.Oczywiście akweny właściwe dla takich ryb,nie 2-3 hektary tylko prawdziwe łowiska karpiowe.Ilość takich łowisk powinna być dostosowana do potrzeb. Pozdrawiam.
Karp w naszych wodach nie jest zupełnie obcym gatunkiem,żyje w nich ok 800lat.Słowianie na tych ziemiach żyją ok 1600lat,też są obcym ludem?Żadna istota żywa mająca przewód pokarmowy nie trawi pokarmu w 100%.Twierdzenie,że tylko karpie zanieczyszczają dno zbiornika świadczy o nieznajomości tematu.Odchody ryb użyżniają dno i dlatego może się rozwijać fauna denna stanowiąca podstawę pożywienia drobnych ryb.Twierdzenie,że stanowią dużą konkurencję dla innych ryb też nie ma podstaw praktycznych.Pogłowie karpi nie jest liczne ze względu na łatwość ich złowienia gdy są niewielkie.Rozwój glonów natomiast nie jest spowodowany zanieczyszczaniem dna przez karpie,jak twierdzą niektórzy "znawcy tematu" lecz przedostawaniem się do wód związków fosforowych zarówno z nawozów mineralnych jak i ścieków komunalnych/zdecydowana większość środków piorących i myjących przez lata była oparta na związkach fosforowych/.Teraz mamy ich widoczny skutek,nie tylko w stawach czy jeziorach ale także w morzach.Są jeziora gdzie jest tak dużo leszcza,że karłowacieje.Są jeziora ,gdzie karasie i liny zdominowały rybostan i nie ma tam prawie innych ryb.Karpie z tym nie mają nic wspólnego.Istotą rzeczy jest takie zarybianie,żeby nie zachwiać równowagi biologicznej.W każdej wodzie jest miejsce i dla karpia ,i dla lina,i dla karasia o innych rybach nie wspominając. Skoro nie jest obcy niech żyje na równi z innymi gatunkami.Niech PZW nie zasypuje wszelkiej wody tym badziewiem,wtedy przekonamy się na ile nie jest obcy.Będzie miał równe szanse tak jak i inne ryby. Kol JKarp,różnimy się ty masz wędkarską karierę jak piszesz,ja łowię bo to kocham.Złowiłem dziesiątki medalowych ryb żadnej nie zgłosiłem.Pierwsze zdjęcie zrobiłem rybie niecałe dwa miesiące temu,nie wiem czy potrzebne mi to było.Dałem się sprowokować kilku docinkom na forum że dużo piszę a nie mam zdjęć,dalej nie mam bo od początku lipca nie da się łowić na rzece.Nie pójdę kombinować z zapachami bo to dla mnie śmieszne.Wychodzi na to że to wasze rybopodobne stworzenie nie przyjmuje już naturalnego pokarmu tylko to co się da kupić w wędkarskim. Cześć Krzysztof źle mnie zrozumiałeś. Kariera w sensie staż wędkarski. Czy myślisz, że byłbym wędkarzem nie lubiąc łowić ryb? Może mniej złośliwości na temat karpia :-) bo jest on niewątpliwie rybą ;-) Kulki, które sam robię jak mam czas to tylko naturalne składniki - nie ma w nich nic sztucznego. Widzisz masz frajdę i tak naprawdę to Ci zazdroszczę. Masz swoją Rzekę, swoje miejscówki. Jak polujesz na brzany to siadasz w miejscu X a jak na leszcze to w miejscu Y. Ja nie mam takiego wyboru. A może mam? Sam nie wiem. Rzeki mnie nie rajcują. Na Zalewie złowić coś innego niż leszcza ( leszczyka ) to cud. Nie jest to wina karpi a brygad, które dość systematycznie stawiają sieci. Co do zapachów - masz szczęście, że w Twojej wodzie są ryby i nie musisz nic kombinować. Janusz JKarp
Dlatego kolego zawsze piszę podstawę którą się kieruję.Nie jestem za likwidacją czy unicestwieniem karpi.Jestem za tym by ograniczyć ich ilość w małych zbiornikach PZW.Dla łowców takich jak Ty którzy polują na okazy powinny być wyznaczone akweny.Oczywiście akweny właściwe dla takich ryb,nie 2-3 hektary tylko prawdziwe łowiska karpiowe.Ilość takich łowisk powinna być dostosowana do potrzeb. Pozdrawiam.
Dokładnie heefedZ mojego punktu widzenia nie ma żadnego sensu zarybiania karpiem na małych zbiornikach , skoro na stawie 100x100 zostanie on wyłowiony w tydzień ( z innymi rybami też tak jest i nawet karas 15 cm się nie uchowa) ale duże jeziora i zbiorniki to co innego , tam z tych ryb , 5% urośnie do rozmiarów którę będa pózniej porywały wędki
hej ktoś napisał, że karp dużo je a później musi to wydalić i to niszczy środowisko. Mam pytanie a inne ryby duże np sum amur dużo nie jedzą? też żrą i też wydalają!
hej ktoś napisał, że karp dużo je a później musi to wydalić i to niszczy środowisko. Mam pytanie a inne ryby duże np sum amur dużo nie jedzą? też żrą i też wydalają!
Kolejny wyedukowany. Karp i amur to to samo świństwo. A sum... sum w naszych wodach był od zawsze. Widocznie jest potrzebny skoro natura go tu "przydzieliła" Amury i karpie widocznie nie były potrzebne naszym wodom skoro nie występują w w nich naturalnie tylko trzeba je wpuszczać.
dobrze że ty jesteś wyedukowany nawijka była o karpiu wiec pytam czemu o amurze nie ma a sum? sum też dużo sra dlatego pytam wyedukowany mistrzu
po co się plenić fakt faktem że karp robi spustoszenia w małych zbiornikach i tyle ale jeszcze większe spustoszenia robi w głowach wędkarzy niekoniecznie hobbystów ,wyobraż sobie dziś zarybiamy karpiem te dwa zbiorniki za tydzień dwa następne i co się stanie ano to że w tych 2 pierwszych do tygodnia ryba zostanie wytłuczona i ci sami co to wytłukli to już czekają na otwarcie tych dwóch następnych i do zera ,a potem po 3-4 tygodniach przychodzi taki baran jak ja i nie ma nawet skubnięcia bo niby co ma skubnąć ,i o to chodzi aby zastopować ten proceder abym ja też hobbystycznie mógł połowić ,,głównie chodzi o to aby te małe stawy normalnie żyły tak jak zawsze żyły zanim jakiś półgłówek zaczął zarybiać karpiem stawy po 2-3 czasem po 10 hektarów ,ja nie mam nic przeciw karpiom jako takim ale powiedzmy 10 % to górna granica takie łamacze wędek a nie 100 % i po tygodniu nic
Sumy jak inne drapieżniki redukują nadmiar białej ryby sprawując w ekosystemie rolę sanitarną,duże karpie,amury,tołpygi są poza zasięgiem nawet największych ryb drapieżnych,co normalną rzeczą nie jest.
nie chodzi mi, że ja jestem jakimś zwolennikiem karpi lubie posiedzieć nad wodą i nie musze łowić ich... płoć certy klenie mmm...chce porostu się dowiedzieć co i jak. Jestem jeszcze nie doświadczony taki amator co w wolnym czasie zamiast przed tv pójdzie na rybki :) i faktycznie karp się nie wytrze?
no to nieźle, szkodnik z tego karpia! dobrze że jest takie forum dużo rzeczy się można dowiedzieć pozdrawiam wszystkich posiadających wiedzę i się nią dzielących i tych którzy ją pogłębiają
Sumy jak inne drapieżniki redukują nadmiar białej ryby sprawując w ekosystemie rolę sanitarną,duże karpie,amury,tołpygi są poza zasięgiem nawet największych ryb drapieżnych,co normalną rzeczą nie jest. Jest jeszcze taka różnica między drapieżnikami a karpiem. Polegająca na tym że choć by sum trawi pokarm w całości (100%) i dlatego nie musi często pobierać pokarmu, a co za tym idzie wydala z siebie nie wiele bo więcej przetwarza na tkankę mięśniową i energię. Karp trawi pokarm tylko w 50%, dlatego żre bardzo dużo, zaś i sporo sra bo 50 % to gnijące resztki (prawdziwa bio bomba) których z tej zachłanności nie przetrawił. Dopiero ta druga połowa pokarmu jest przetwarzana na energię i masę. Tak więc sumując drapieżnik bardzo rzadko i mało, a do tego ekologicznie się załatwia, zaś karp dużo i często oraz biodegradująco. do amura to może go troszkę usprawiedliwia to że jest świetną kosiarką do czyszczenia zielska, tak więc resocjalizuje go to że zielsko tak nie gnije i nie wydala do wody siarczanów. Tyle że nawet on może zaszkodzić gdy jest go za dużo bo wyżre dosłownie wszystko, tak więc może pozbawić tarlisk i schronień dla naszych rodzimych rybek...
Karp trawi pokarm tylko w 50%, dlatego żre bardzo dużo, zaś i sporo sra bo 50 % to gnijące resztki (prawdziwa bio bomba) których z tej zachłanności nie przetrawił.
A czy mógłby kolega zapodać źródło tych informacji?? bo szukam po necie i jakoś nie mogę takowego info nigdzie znaleźć.a pewnie informacje na temat trawienia pokarmów przez rożne gatunki ryb by się przydały
ja czytałem gdzieś art. na temat sposobu pobierania pokarmu przez różne "denne" ryby ,a raczej głębokości do jakiej "ryją" w mule w poszukiwaniu rureczników,ochotki i innych robaków z którego to artykułu wynika że karp jedynie do 10 cm potrafi kopać natomiast 25cm leszcz potrafi ryć na gł.20 cm czyli prawie równą dł.ciała.
Bo karp to szkodnik, dla mnie jest na równi z sumikiem karłowatym.
A PZW lubi nim zarybiać Polskie wody (bo jest tani), szczegolnie tymi importowanymi z za Chińskiego Muru
chciałbym trochę o tym poczytać. Osobiście wolałbym również żeby chociaż te 2-3 lata nie wpuszczać tego karpia, a za pieniądze wpuścić rodzime gatunki okazałych jak i tych mniejszych ryb w/w szczupak, leszcz, sandacz lin itp. Te karpie stały się co prawda nudne, i mówi to osoba neutralna, nie jestem żadnej strony "przeciwnikiem".
No po przeczytaniu zrozumiałem że to jednak ścierwo i kolega wyżej powiedział święte słowa. Według mnie tą kasiore powinni przeznaczyć na naprawdę porządne ryby jakimi są liny bo nie kłamiąc w moim okręgu Wałbrzyskim jest gówno a nie lin.
O, pozdrawiam kolegę z okręgu. Popieraw w 100% że w Wałbrzyskim jest "gówno". Nawet w/w kolega ze straży rybackiej, wspomniał o Lubachowie (Zagórze śl.) gdzie rocznie wpuszczane jest 1,5 tony karpia.
Podzielam wasze zdanie,trochę za dużo i za często wpuszcza się karpia do naszych łowisk - A za mało ryb rodzimych gatunków! Za mało ryb mieszanych...Nie jestem przeciwny karpiom..tylko to trzeba robić trochę z głową,za dużo tego gatunku ryby i zrobi się przewaga w zbiornikach a karp potrafi zrobić spustoszenie w ekosystemie!Szczególnie w zamkniętych zbiornikach,a z drugiej strony to większość wędkarzy tylko na to czeka:) Zauważcie co się dzieje na walnych zebraniach Kół..Większość tylko mięsa chce do wody!!! Więc okręgom to na rękę jest.Nie licznie tylko w kołach są ludzie którzy racjonalnie w tych sprawach myślą!Prowadzą zrównoważoną gospodarkę zarybieniową! Zarybienie karpiem jak wygląda to wszyscy możemy zobaczyć na żywo,obstawione miejsca i za plecami kolejki po swój deputat:))) jak do sklepu bo mięso przywieźli..:)))
Kolego kostas93 twoje "chcenie" nic tu nie pomoże (dla jednych niestety ,dla innych na szczęście) dlatego że PZW musi sie trzymać operatu.PZW jako związek nie posiada żadnych wód,wszystkie wody ((no większość) należą do Państwa.PZW dzierżawi od Państwa.Jest organizowany przetarg i wygrywa go ten kto najwięcej ryb wpuści.Na podstawie tej umowy (operatu) są przeprowadzane zarybiania.Operat trwa 10-15 lat (tyle ile dzierżawa) PZW MUSI zarybiać tyle ile jest zapisane w umowie dzierżawnej i to rok rocznie.Jeśli w następnej "dzierżawie" ktoś PZW przebije (wygra przetarg) to woda na której łapiesz bedzie kogo innego aa ty chcąc dalej łowić bedziesz musiał kupować licencje.
O tym, jakie gatunki ryb i w jakiej liczbie są introdukowane w poszczególnych obwodach rybackich, decydują operaty rybackie, przygotowywane przez podmioty zarządzające obwodem rybackim i opiniowane przez jednostki wskazane przez ministra właściwego do spraw rolnictwa. Ponieważ część gatunków, którymi zarybiane są wody otwarte, to gatunki obce, rodzi się wątpliwość, czy podlegają one art. 3 Ustawy, który mówi, że na wprowadzanie do wód gatunków ryb, które w Polsce nie występują, jest wymagane zezwolenie ministra właściwego do spraw rolnictwa, wydane w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw środowiska i po zasięgnięciu opinii Państwowej Rady Ochrony Przyrody (PROP).
Wątpliwość ta wynika z wyjątkowo niefortunnego określenia „gatunki ryb, które w Polsce nie występują”. Nie jest jasne, czy należy pod tym pojęciem rozumieć gatunki ryb, których nie stwierdzono w naszym kraju w ogóle, czy też takie, których nie stwierdzono w wodach otwartych, czy też może wszystkie gatunki obcych ryb (w tym np. karpia). Według interpretacji PROP, do warunkowego zarybiania wód można dopuścić jedynie takie gatunki ryb, które w Polsce obecne są od co najmniej stu lat (karp, karaś srebrzysty, pstrąg tęczowy). Gatunki ryb, które są w Polsce od kilku lub kilkudziesięciu lat nie powinny być używane do zarybień wód otwartych, natomiast można je dopuścić wyłącznie do chowu i hodowli w gospodarstwach rybackich (dotychczasowe doświadczenia wskazują jednak, że nie ma sposobu na wyeliminowanie ucieczek ryb z takich hodowli do wód otwartych).
Przyjęte przez PROP kryterium stu lat od czasu introdukcji w Polsce wydaje się dość kontrowersyjne. O tym, czy dany gatunek obcy powinien być dopuszczony do zarybiania wód otwartych powinna raczej decydować jego inwazyjność, dlatego zarybianie karasiem srebrzystym jest dość dyskusyjne. Mimo tych kontrowersji, zgodnie z Ustawą o rybactwie śródlądowym, interpretacja PROP powinna stanowić podstawę do negatywnego opiniowania operatów rybackich, w których przewiduje się zarybienia gatunkami, które są w Polsce obecne od mniej niż stu lat. Tymczasem zdarza się, że operaty takie uzyskują opinię pozytywną i są realizowane (PROP 2007). Próby rozwiązania tego problemu nie mogą się udać bez poprawy zapisów prawnych, a zwłaszcza precyzyjnego określenia definicji gatunku obcego, objętego zakazem zarybiania wód otwartych.
Wprowadzenie do jezior ryb roślinożernych może wywołać tam wiele niekorzystnych zmian. Szczególnie negatywny jest wpływ amura białego, który w wyniku wyjadania roślinności (miękkiej i twardej) doprowadza do likwidacji tarlisk, miejsc odrostu i żerowisk ryb fitofilnych. W niektórych jeziorach Wielkopolski już w kilka lat po wprowadzeniu amura, obniżeniu uległy połowy sandacza, szczupaka, lina, leszcza, płoci, krąpia oraz okonia. Stwierdzono ponadto wyraźne zubożenie awifauny jezior, do których wprowadzono amura. Takie gatunki, jak łyska i łabędzie, żywiące się roślinnością miękką opuściły całkowicie te zbiorniki.Podobnie jak w przypadku amura gospodarka obu gatunkami tołpyg (tołpyga biała i tołpyga pstra) wymaga kontrolowanych działań. W pewnych przypadkach mogą one zmniejszyć wydajność jezior i stworzyć zagrożenie dla populacji najcenniejszych rodzimych gatunków ryb. W niektórych przypadkach mogą nawet przyśpieszyć proces eutrofizacji. Odżywiają się one w większym stopniu detritusem niż jednokomórkowymi glonami i eliminują zooplanktonowe filtratory, przyśpieszając w ten sposób obieg najistotniejszych biogenów – fosforu i azotu. Wraz z introdukowanymi rybami roślinożernymi do naszych wód zawleczono obce tasiemce - Bothriocephalus acheilognathi (= B. gowkongensis) i Khawia sinensis, które powodują znaczne straty wśród narybku rodzimych ryb karpiowatych. Joanna Grabowska Andrzej Witkowski Jan Kotusz
Mam pytanie. Dlaczego priorytetowym narybkiem dla PZW na dolnej Wiśle jest troć i łosoś? Przecież ta ryba nie jest dla wędkarzy tylko dla rybaków. Rzadkością jest złowienie tych ryb poniżej tamy we Włocławku a i bardzo mało dorosłych sztuk pokonuje zapore podczas ciągu tarłowego? Po co zarybiać w takich dużych ilościach ? Można by było wpuściś za to sandacze które są osiadłą rybką.
Moim zdaniem powinno sie zarybiac ale racjonalnie nie kazda woda do tego sie nadaje jeste karpiarzem ale myslcym racjonalnie wiecej powinno byc zarybien naszymi rodzimymi rybami ale odpowiednia ilosc karpia czy amura w niczym nie przeszkadza ale np. w moich lowiskach jest plaga wzdregi takiej od 10 do 15 cm i ta ryba karlowacieje a dalej jest chory wy miar a powinien byc zniesiony kola robia bez sensowne zarybienia nie patrzac na stan ryb w danym lowisku robia wymiary dla ryb kture trzeba teroche przelowic zeby nie karlowacialy a za wszystkim stoi kasa i zla gospodarka nasze wody niszczeja i zarastaja a zarzady patrza tylko na kase a nie na dobro lowisk a tak nigdy nie bedzie pozadnych lowisk zeby mozna bylo oddac sie naszej pasji
Moj mąż zabia ryby z łowiska ale tylko sandacze , sumy, okonki i czasami sazana. Naprawde te ryby warte są grzechu. Wiem że łowi mnóstwo boleni ale tylko dla rozrywki. I ma dołek ze szczupakami na którym daje mi testować przynęty :)) Złowiłam ich krocie ale nie pozwolił mi zadnego zabrac domu . Cześć Mimi127 - sazan to też karp. Janusz JKarp
wiem wiem tylko taki rzeczny prosiaczek :))
Sazan jest przodkiem karpia hodowlańca. Jest to ryba rzeczna , zamieszkująca głębokie , spokojne albo i nawet szybciej płynące odcinki rzek , dorzecza , zakola .Jego dawniejsze terytorium to rogatki Europy Południowo -wschodniej oraz zachodnia Azja. Te tereny można obecnie uznać za refugium sazana , wziąwszy na poprawkę drastycznie małe pogłowie - walcowatej , gęsto ułuszczonej ryby typowo rzecznej jaką jest karp dziki zwany sazanem.12 tysięcy lat temu ( o ustaniu lądolodu ) tworzyły się jeziora. Następnie uformowała się ichtiofauna terenów obecnej Polski a także pośrednio - krajów ościennych (choć są pewne wyjątki). Sazana - czyli karpia , naturalnie występującego nie było w Polsce i nie ma. Radziłbym to sobie zanotować i zakodować w głowie bardzo niedoświadczona wędkarko -chociażby tylko po to , by nie wprowadzać innych niedoświadczonych wędkarzy w błąd. Na każdym kroku można spotkać się na twoje wpisy przeczące biologii i w ogóle nauce . Tak było np : w wątku o okoniach - gdzie twierdzisz , że "wirusy uodporniły się na antybiotyki " . Antybiotyki wykorzystują zjawisko antybiozy czyli użycie przez dany organizm mechanizmu hamującego aktywność komórkową innego organizmu komórkowego ,który znajduje się w obrębie sfery życiowej tworu wytwarzającego antybiotyk ... Takim przypadkiem jest pleśń wytwarzająca penicylinę ( 1 zastosowany klinicznie antybiotyk ) . Wirus nie ma budowy komórkowej a więc kojarzenie go z antybiotykiem czy ze zjawiskiem antybiozy - jest totalnym nonsensem.
ja czytałem gdzieś art. na temat sposobu pobierania pokarmu przez różne "denne" ryby ,a raczej głębokości do jakiej "ryją" w mule w poszukiwaniu rureczników,ochotki i innych robaków z którego to artykułu wynika że karp jedynie do 10 cm potrafi kopać natomiast 25cm leszcz potrafi ryć na gł.20 cm czyli prawie równą dł.ciała.
Na "swojskie " , rodzime ryby najeżdża ... Byleby tylko karpia obronić i upiększyć .Żałosne... To , że karp stanowi konkurencję pokarmową dla lina - wypierając go z penetrowanych przez niego szlaków , to ,że karp wydala duże ilości odchodów nie do końca "przetworzonych " ( brak żołądka i krótki przewód pokarmowy ) ,co prowadzi do użyźniania wód i w konsekwecji ich przyśpieszonej eutrofizacji - tego nie weźmie pod uwagę ... Żenująca postawa (ocenię tak każdego wędkarza , który zajmie takie stanowisko w tej sprawie ).
Cześć
Nie żeby złośliwie ale dla Tych co wiedzą lepiej, że karp to straszny szkodniki cytat z opracowania zalinkowanego przez mimi127:
" Szkodliwość, profilaktyka i zwalczanie
Brak wyraźnej szkodliwości, stanowi natomiast podstawowy i - przez kilkusetletnie przystosowania - doskonale utrwalony gatunek ryby hodowlanej w kraju. W skali rocznej produkuje się w Polsce ok. 30 tys. ton karpia, co stanowi 80% wszystkich ryb śródlądowych (Wojda 2004, Lirski 2007)."
Janusz JKarp
Na tych stronach są gatunki o których mało kto wie że są to gatunki inwazyjne:). Nawet zwykły bażant:)) i bardzo dobrze opisane przez tęgie głowy ich oddziaływanie na nasze środowisko naturalne. Polecam tą strone do postudiowania dla tych co kochają naszą rodzimą przyrode.
http://www.iop.krakow.pl/gatunkiobce/default.asp?nazwa=lalf&je=pl
PZW zarybia tyle karpiem, bo on się sam w nie rozmnoży w naszych warunkach. Zarybia się mniej karasiami, linami, płociami bo one się same trą, i nie trzeba wpuszczać znowu tych samych ryb, które w Polsce odbywają już tarło... Wolicie łowić 20 cm płotki i karasie, niż dużo większe karpie? Co z tego że jest to gatunek inwazyjny, przecierz karp w Polsce jest od tyle wieków, że nie jest on od takim, sumikiem karłowatym który został wprowadzony do Polski nie tak strasznie dawno, czy amur...
PZW zarybia tyle karpiem, bo on się sam w nie rozmnoży w naszych warunkach. Zarybia się mniej karasiami, linami, płociami bo one się same trą, i nie trzeba wpuszczać znowu tych samych ryb, które w Polsce odbywają już tarło... Wolicie łowić 20 cm płotki i karasie, niż dużo większe karpie? Co z tego że jest to gatunek inwazyjny, przecierz karp w Polsce jest od tyle wieków, że nie jest on od takim, sumikiem karłowatym który został wprowadzony do Polski nie tak strasznie dawno, czy amur...
a ja jednak wolę łowić te karasie liny okonie szczupaki ale łowić a nie siedzieć dwa dni bez brania bo wiem że te karpie zostały wyłowione po 3 dniach od zarybienia i w stawie pusto niestety ...a ryb nigdy nie zabieram bo ich nie lubie jeść
Janusz ja mam w okolicy przepiękne jeziorko ok 70 ha które jeszcze dwa lata temu był zaliczane do 1 klasy czystości POD KAŻDYM WZGLĘDEM. Ale z roku na rok nie dość że woda zaczyna mieć coraz mniejszą przezroczystość to jeszcze jest coraz więcej glonów nitkowatych. Dlaczego? Bo karpie są coraz większe i jest ich coraz więcej-poj...ne zarybienia, za to lin , leszcz czy wielka gruntowa płoć jest coraz rzadsza. Skoro jesteś karpiarzem to chyba doskonale wiesz ile ta bestia potrafi zjeść w ciągu doby. A co zje to musi wysrać. Nieprawdaż? A to wszystko sprowadza się do szybszej eutrofizacji zbiornika. Dodatkowo jest to ryba roślinożerna więc niszczy roślinność podwodną, która w naszym klimacie nie rośnie tak szybko jak w Azji południowo-wschodniej. Poza tym nawet nie próbuj bronić karpi bo nie masz jakichkolowiek argumentów aby polemizować z MATKĄ NATURĄ. Skoro w naszym klimacie nie powstał taki duży gatunek roślinożernej ryby jak karp, amur czy tołpyga to AUTOMATYCZNIE OZNACZA TO IŻ NIE MOŻE SIĘ ON ZNAJDOWAĆ W TYM ŚRODOWISKU. Sorki ale mylisz się bardzo pisząc że karpie nie są szkodliwe bo KAŻDY GATUNEK OBCY DLA DANEGO ŚRODOWISKA JEST SZKODLIWY. Ps. u mnie na Wigilii karpia nie było już ze 3 lata bo jest niesmaczny a były nasze POLSKIE GATUNKI: szczupak, sandacz i raz sum. Wszystko złowione przeze mnie:)
zgadzam się z kolego u mnie tak załatwili jeziorko czerniakowskie,kiedyś piękne które nie zarastało w sposób uniemożliwiający łapanie na grunt czy na spining nawet w okresie najgorszych zakwitów,posiadające ładną populację sandacza i i węgorza,(i piękne dno piasek bez glonów na dnie) to teraz po paru ładnych latach zarybień karpiem to zrobiło się z niego syfiaste bajoro ,że odechciewa się łowić a o sandaczu można zapomnieć,chyba że przez przypadek
Cześć
Karp nie jest roślinożercą :-) Żre wszystko - od ochotek po chleb.
Nie zamierzam polemizować ze stwierdzeniem, że każdy gatunek obcy jest szkodliwy. Dowód to opracowanie zalinkowane przez mimi127 i cytat.
Janusz JKarp
Podałam jeszcze jeden link i polecam poczytać o amurach one sieją gorsze spustoszenie a jeszcze gorsza jest trawianka ale poczytajcie sami co o niej piszą znawcy tematu Pozdrawiam
Nie bardzo rozumiem co niektórzy Koledzy mają przeciwko karpiom.Może postarają się to wyjaśnić...ale nie na zasadzie,nie bo nie.
Dlatego że kocham naszą przyrodę.Nie potrzebuje by ją ktoś ulepszał.Dzięki naszym rybom poznałem przyrodę naszego kraju i spędziłem mnóstwo czasu nad wodą.Wiele się przy tym nauczyłem ,nie tylko wędkarstwa.
Nie wyobrażam sobie stycznia bez płoci,marca bez jazia,czerwca bez bolenia,lipca bez brzany,września bez szczupaka,listopada bez sandacza i miętusa.
Jednak co mogą wiedzieć na ten temat tzw.karpiarze?Dla karpiarza wędkarstwo to zakup ryb,zarybienie,zakup kulek,łowienie jednym i tym samym jednej ryby.Dobre dla starszych panów nie dla mnie(choć też już nie mam 20 lat) a są młodsi.Zobaczą nasze ryby?
Przez to zarybianie karpiem zostało mi jedno łowisko.Gdy widzę stojącą wodę to myślę że zdechła,bo tylko w mojej rzece widzę życie.Siła przyzwyczajenia.Dzięki naszej przyrodzie w niej karp nie wyżyje bo mu nurt przeszkadza.Nie przeszkadza za to wszystkim gatunkom które wymieniłem i wielu innym.
Może kiedyś powróci normalność i pójdę na dołek złowić lina.
Karp w naszych wodach nie jest zupełnie obcym gatunkiem,żyje w nich ok 800lat.Słowianie na tych ziemiach żyją ok 1600lat,też są obcym ludem?Żadna istota żywa mająca przewód pokarmowy nie trawi pokarmu w 100%.Twierdzenie,że tylko karpie zanieczyszczają dno zbiornika świadczy o nieznajomości tematu.Odchody ryb użyżniają dno i dlatego może się rozwijać fauna denna stanowiąca podstawę pożywienia drobnych ryb.Twierdzenie,że stanowią dużą konkurencję dla innych ryb też nie ma podstaw praktycznych.Pogłowie karpi nie jest liczne ze względu na łatwość ich złowienia gdy są niewielkie.Rozwój glonów natomiast nie jest spowodowany zanieczyszczaniem dna przez karpie,jak twierdzą niektórzy "znawcy tematu" lecz przedostawaniem się do wód związków fosforowych zarówno z nawozów mineralnych jak i ścieków komunalnych/zdecydowana większość środków piorących i myjących przez lata była oparta na związkach fosforowych/.Teraz mamy ich widoczny skutek,nie tylko w stawach czy jeziorach ale także w morzach.Są jeziora gdzie jest tak dużo leszcza,że karłowacieje.Są jeziora ,gdzie karasie i liny zdominowały rybostan i nie ma tam prawie innych ryb.Karpie z tym nie mają nic wspólnego.Istotą rzeczy jest takie zarybianie,żeby nie zachwiać równowagi biologicznej.W każdej wodzie jest miejsce i dla karpia ,i dla lina,i dla karasia o innych rybach nie wspominając.
jak dla mnie gatunek obcy to taki który bez ingerencji czlowieka przezyje - poradzi sobie . Karp niestety musi byc bezustannie reprodukwoany w osrodkach i wpuszczany do wód więc sam nie jest w stanie sobie proadzic a więc to osobnik nienaturalny w naszych wodach . Reszta gadania ze jest on pozyteczny czy super sie holuje takiego prosiaka 100kg to tylko pokazuje jak ludzie dali sie złapac w siec wielkich firm produkujacych sprzęt pod karpia tamdem sams carp mega baits i inne których nazw nawet nie jestem w stanie sobie przypomnieć ale to tak samo jak z noszeniem koszulek HWDP czy JP to taka moda w sprytny sposob narzucona a co niektorzy to łyknęli :]
PZW zarybia tyle karpiem, bo on się sam w nie rozmnoży w naszych warunkach. Zarybia się mniej karasiami, linami, płociami bo one się same trą, i nie trzeba wpuszczać znowu tych samych ryb, które w Polsce odbywają już tarło... Wolicie łowić 20 cm płotki i karasie, niż dużo większe karpie? Co z tego że jest to gatunek inwazyjny, przecierz karp w Polsce jest od tyle wieków, że nie jest on od takim, sumikiem karłowatym który został wprowadzony do Polski nie tak strasznie dawno, czy amur...
karasiami ,plociami czy linami prawie wcale sie nie zarybia i dla tego te ryby nie rosna karlowacieja wycierajac sie wciaz w tym samym gronie dlatego plocie masz po 20cm a nie po 35 czy 40 .zeszloroczna powodz w mojej okolicy wymieszala troche rybostan z kilku stawow wiec za kilka lat moze sie cos poprawi ,na jednym z nich juz jest lepiej z rozmiarami ryb ale wlasnie na ten staw jedno z kol pzw co roku jesienia zarybia wlasnie plocia okoniem linem karasiem leszczem wzdrega ,zaczynaja ludziska wyciagac owe gatunki ryb w rozmiarach 30cm
jak dla mnie gatunek obcy to taki który bez ingerencji czlowieka przezyje - poradzi sobie . Karp niestety musi byc bezustannie reprodukwoany w osrodkach i wpuszczany do wód więc sam nie jest w stanie sobie proadzic a więc to osobnik nienaturalny w naszych wodach . Reszta gadania ze jest on pozyteczny czy super sie holuje takiego prosiaka 100kg to tylko pokazuje jak ludzie dali sie złapac w siec wielkich firm produkujacych sprzęt pod karpia tamdem sams carp mega baits i inne których nazw nawet nie jestem w stanie sobie przypomnieć ale to tak samo jak z noszeniem koszulek HWDP czy JP to taka moda w sprytny sposob narzucona a co niektorzy to łyknęli :]
Kolego Zamela, mylisz sięco do tego że karpie nie są w stanie bez człowieka sobie dać rady. W Wiśle istnieje bardzo duża populacja i ma się dobrze , a i rozmnaża się bez problemów. Jest dużo więcej ryb które szkodzą naszej ihtiofaunie i nie muszą to być wielkie ryby. Pozdrawiam
PZW zarybia tyle karpiem, bo on się sam w nie rozmnoży w naszych warunkach. Zarybia się mniej karasiami, linami, płociami bo one się same trą, i nie trzeba wpuszczać znowu tych samych ryb, które w Polsce odbywają już tarło... Wolicie łowić 20 cm płotki i karasie, niż dużo większe karpie? Co z tego że jest to gatunek inwazyjny, przecierz karp w Polsce jest od tyle wieków, że nie jest on od takim, sumikiem karłowatym który został wprowadzony do Polski nie tak strasznie dawno, czy amur...
karasiami ,plociami czy linami prawie wcale sie nie zarybia i dla tego te ryby nie rosna karlowacieja wycierajac sie wciaz w tym samym gronie dlatego plocie masz po 20cm a nie po 35 czy 40 .zeszloroczna powodz w mojej okolicy wymieszala troche rybostan z kilku stawow wiec za kilka lat moze sie cos poprawi ,na jednym z nich juz jest lepiej z rozmiarami ryb ale wlasnie na ten staw jedno z kol pzw co roku jesienia zarybia wlasnie plocia okoniem linem karasiem leszczem wzdrega ,zaczynaja ludziska wyciagac owe gatunki ryb w rozmiarach 30cm
Masz szczęście że w kole do którego należysz działacze troche myślą a nie ładują byle co byle gdzie byle raport zarybień sie zgadzał Pozdrawiam
Jak dla mnie gatunek obcy to taki, który bez ingerencji człowieka przeżyje - poradzi sobie . Karp niestety musi byc bezustannie reprodukowany w ośrodkach i wpuszczany do wód, więc sam nie jest w stanie sobie poradzić, a więc to osobnik nienaturalny w naszych wodach .
Dokładnie i twierdzenie, że jest inaczej bo inrtodukowano go do naszych wód we wczesnym średniowieczu, jest niczym innym jak nieznajomością przyrody. Wszelkie opracowania naukowe, ale także nasze własne obserwacje znad łowisk, potwierdzają tylko, iż jest to gatunek ekspansywny, przyczyniający się w ogromnej mierze do eutrofizacji naszych wód. I nie jest to wina karpia - to raczej krótkowzroczność naszych decydentów od tzw. gospodarki zarybieniowej. Bo cóż jest winien karp, że jest jaki jest i żerując niszczy wszystko wokół? Taka jego natura. To osoby odpowiedzialne za zarybienia powinny starannie wybierać gatunki do nich, skupiając się na naszych, rodzimych, przez naturę predysponowanych do życia w naszych wodach.A z zarybianiem karpiem nieodłącznie wiąże się następująca patologia. Następuje zarybienie karpikiem 35+, a już następnego dnia po wieści "Zarybili!" dochodzi do scen powodujących niesmak i żenadę i każdego szanującego się wędkarza - masowe obleganie tego zbiornika, wręcz nalot różnej maści mięsiarzy, wyławiających każdą ogłupiałą, świeżo wpuszczoną rybę, bo przecież opłacili składki i musi się zwrócić! Patologia wędkarstwa.
Nie bardzo rozumiem co niektórzy Koledzy mają przeciwko karpiom.Może postarają się to wyjaśnić...ale nie na zasadzie,nie bo nie.
Dlatego że kocham naszą przyrodę.Nie potrzebuje by ją ktoś ulepszał.Dzięki naszym rybom poznałem przyrodę naszego kraju i spędziłem mnóstwo czasu nad wodą.Wiele się przy tym nauczyłem ,nie tylko wędkarstwa.
Nie wyobrażam sobie stycznia bez płoci,marca bez jazia,czerwca bez bolenia,lipca bez brzany,września bez szczupaka,listopada bez sandacza i miętusa.
Jednak co mogą wiedzieć na ten temat tzw.karpiarze?Dla karpiarza wędkarstwo to zakup ryb,zarybienie,zakup kulek,łowienie jednym i tym samym jednej ryby.Dobre dla starszych panów nie dla mnie(choć też już nie mam 20 lat) a są młodsi.Zobaczą nasze ryby?
Przez to zarybianie karpiem zostało mi jedno łowisko.Gdy widzę stojącą wodę to myślę że zdechła,bo tylko w mojej rzece widzę życie.Siła przyzwyczajenia.Dzięki naszej przyrodzie w niej karp nie wyżyje bo mu nurt przeszkadza.Nie przeszkadza za to wszystkim gatunkom które wymieniłem i wielu innym.
Może kiedyś powróci normalność i pójdę na dołek złowić lina.
Cześć
Dlaczego tzw. Karpiarze?
Masz mylne pojęcie na temat Karpiarzy. Jaki zakup ryb? Jakie zarybienie? Czy myślisz, że interesuje mnie karpik 35cm?
Czy myślisz, że moja wędkarska kariera to tylko karpie? Mam na koncie płoć 1.05kg, sandacze po ok 8kg, miętusy i kilka sumów. Może i jestem starszym panem ale chętnie zaprosiłbym Ciebie na zasiadkę. Szczególnie na taką kiedy karpie mają w nosie wszystkie smaki i zapachy. Kiedy trzeba naprawdę pokombinować, żeby zmusić tą rybę do brania a nie założyć za przeproszeniem na haczyk kilka glizd i siedzieć. Myślę, że większość z Was ma mylne wyobrażenia o Karpiarzach. Kojarzycie nas tylko z siedzeniem na krzesłach, namiotami itp. Żaden z Was nie wyobraża sobie pewnie ile czasem trzeba kombinować żeby brały.
Tam gdzie siadam na zasiadki ( woda PZW ) jesienią wpuszczają trochę karpi. Nawet w listopadzie siedzą nocami "karpiarze" co mają puste lodówki. Łowią ile wlezie ( bo biorą ). Od tamtego roku powiedziałem dość - jak któryś złowi ponad limit ( w zasadzie wszyscy łowiący ) dzwonię na PSR.Nie będzie jak banda urządzała rzezi na rybach, które nie wiedzą co się dzieje.
Janusz JKarp
Karp w naszych wodach nie jest zupełnie obcym gatunkiem,żyje w nich ok 800lat.Słowianie na tych ziemiach żyją ok 1600lat,też są obcym ludem?Żadna istota żywa mająca przewód pokarmowy nie trawi pokarmu w 100%.Twierdzenie,że tylko karpie zanieczyszczają dno zbiornika świadczy o nieznajomości tematu.Odchody ryb użyżniają dno i dlatego może się rozwijać fauna denna stanowiąca podstawę pożywienia drobnych ryb.Twierdzenie,że stanowią dużą konkurencję dla innych ryb też nie ma podstaw praktycznych.Pogłowie karpi nie jest liczne ze względu na łatwość ich złowienia gdy są niewielkie.Rozwój glonów natomiast nie jest spowodowany zanieczyszczaniem dna przez karpie,jak twierdzą niektórzy "znawcy tematu" lecz przedostawaniem się do wód związków fosforowych zarówno z nawozów mineralnych jak i ścieków komunalnych/zdecydowana większość środków piorących i myjących przez lata była oparta na związkach fosforowych/.Teraz mamy ich widoczny skutek,nie tylko w stawach czy jeziorach ale także w morzach.Są jeziora gdzie jest tak dużo leszcza,że karłowacieje.Są jeziora ,gdzie karasie i liny zdominowały rybostan i nie ma tam prawie innych ryb.Karpie z tym nie mają nic wspólnego.Istotą rzeczy jest takie zarybianie,żeby nie zachwiać równowagi biologicznej.W każdej wodzie jest miejsce i dla karpia ,i dla lina,i dla karasia o innych rybach nie wspominając.
Skoro nie jest obcy niech żyje na równi z innymi gatunkami.Niech PZW nie zasypuje wszelkiej wody tym badziewiem,wtedy przekonamy się na ile nie jest obcy.Będzie miał równe szanse tak jak i inne ryby.
Kol JKarp,różnimy się ty masz wędkarską karierę jak piszesz,ja łowię bo to kocham.Złowiłem dziesiątki medalowych ryb żadnej nie zgłosiłem.Pierwsze zdjęcie zrobiłem rybie niecałe dwa miesiące temu,nie wiem czy potrzebne mi to było.Dałem się sprowokować kilku docinkom na forum że dużo piszę a nie mam zdjęć,dalej nie mam bo od początku lipca nie da się łowić na rzece.Nie pójdę kombinować z zapachami bo to dla mnie śmieszne.Wychodzi na to że to wasze rybopodobne stworzenie nie przyjmuje już naturalnego pokarmu tylko to co się da kupić w wędkarskim.
Chciałby coś wyjaśnić w sprawie tego -jak to niektórzy piszą "badziewia ,sypanego tonami do różnych wód" Prosze sobie przeliczyć ilość 3-4 tony na sztuki.Dla niezorientowanych 4 tony to 4000 kg.Karp którego wpuszczają waży od 0,5-1 kg czyli 4 tony karpia to oszałamiająca ilość (średnio)ok 6.000 szt
np u mnie do zbiornika o powierzchni 1100 h wpuszczają "aż" 3,3 tony karpia.Niby dużo ale....po przeliczeniu na szt wpuszczają tylko ok 5000 st.Nie wiem czy to aż tak dużo biorąc pod uwagę że w wodach chłodnych karp sie nie rozmnaża.Natomiast ryby drapieżniej -szczupaka , sandacza "walą tonami "wpuszczają po kilkadziasiąt tysięcy sztuk i nikt jakoś nie "podnosi larum" że te ryby zjadają wszystką drobnice płoć już w wielu wodach została zdziesiątkowana .
Macie pretensje że nie zarybiają linem ale jeśli sie do jeziora ,stawu ,zaporówki napuszcza szczupaka w ilości 100.000 szt to jak ten lin ma przetrwać????
Teraz kwestia finansowa:wielu z was a nawet przeważająca część narzeka że płaci po 200 zeta za kartę,niby dużo ale..... z tego tylko ok 10% idzie na zarybianie a reszta na utrzymanie PZW na remonty ,media w siedzibach kół na remonty ,media w siedzibach zarządów na wypłaty dla sekretarek ..A więc z całej kwoty 200 zł tylko ok 10%-20 zł (a może i mniej) idzie na zarybianie ,ja sie pytam ile ryb za to można wpuścić?? 10 szt????
ps spójrzcie łaskawie na forum (mówię do tych wszystkich anty karpiarzy) ile jest na forum tematów związanych z połowem karpia ? jeśli jet taka presja na tą rybę to chyba te tony karpia w dość krótkim czasie zostaną wyłowione???
U mnie w kole to dopiero są extra zarybienia, na stronach PZW mojego okregu pisze sie że wpuszczono 300 kg karpia ,a tak na prawde wpuszczono, znacznie, znacznie mniej... 50 kg ... i gdzie reszta karpi ?O innych rybach już nie wspominając, co sie z kasą dzieje?
U mnie w kole to dopiero są extra zarybienia, na stronach PZW mojego okregu pisze sie że wpuszczono 300 kg karpia ,a tak na prawde wpuszczono, znacznie, znacznie mniej... 50 kg ... i gdzie reszta karpi ?O innych rybach już nie wspominając, co sie z kasą dzieje?
Nie o taką Polskę żeśmy walczyli.:):):):):):):)
Niestety PZW relikt czasów komuny jest nietykalny a władze na wszelkich szczeblach poza wszelką kontrolą bo nikt się nie interesuje paroma rybami przy poważniejszych problemach.
Popytaj tzw."prezesów"czy przynajmniej smakowało.:):):):)
Karp w naszych wodach nie jest zupełnie obcym gatunkiem,żyje w nich ok 800lat.Słowianie na tych ziemiach żyją ok 1600lat,też są obcym ludem?
Może i został sprowadzony 800lat temu, ale jako mięso. W tamtych czasach był on po prostu "uprawiany" tak jak świnie, tylko po to żeby po przybraniu masy trafić na stół.
Karp w naszych wodach nie jest zupełnie obcym gatunkiem,żyje w nich ok 800lat.Słowianie na tych ziemiach żyją ok 1600lat,też są obcym ludem?Żadna istota żywa mająca przewód pokarmowy nie trawi pokarmu w 100%.Twierdzenie,że tylko karpie zanieczyszczają dno zbiornika świadczy o nieznajomości tematu.Odchody ryb użyżniają dno i dlatego może się rozwijać fauna denna stanowiąca podstawę pożywienia drobnych ryb.Twierdzenie,że stanowią dużą konkurencję dla innych ryb też nie ma podstaw praktycznych.Pogłowie karpi nie jest liczne ze względu na łatwość ich złowienia gdy są niewielkie.Rozwój glonów natomiast nie jest spowodowany zanieczyszczaniem dna przez karpie,jak twierdzą niektórzy "znawcy tematu" lecz przedostawaniem się do wód związków fosforowych zarówno z nawozów mineralnych jak i ścieków komunalnych/zdecydowana większość środków piorących i myjących przez lata była oparta na związkach fosforowych/.Teraz mamy ich widoczny skutek,nie tylko w stawach czy jeziorach ale także w morzach.Są jeziora gdzie jest tak dużo leszcza,że karłowacieje.Są jeziora ,gdzie karasie i liny zdominowały rybostan i nie ma tam prawie innych ryb.Karpie z tym nie mają nic wspólnego.Istotą rzeczy jest takie zarybianie,żeby nie zachwiać równowagi biologicznej.W każdej wodzie jest miejsce i dla karpia ,i dla lina,i dla karasia o innych rybach nie wspominając.
Skoro nie jest obcy niech żyje na równi z innymi gatunkami.Niech PZW nie zasypuje wszelkiej wody tym badziewiem,wtedy przekonamy się na ile nie jest obcy.Będzie miał równe szanse tak jak i inne ryby.
Kol JKarp,różnimy się ty masz wędkarską karierę jak piszesz,ja łowię bo to kocham.Złowiłem dziesiątki medalowych ryb żadnej nie zgłosiłem.Pierwsze zdjęcie zrobiłem rybie niecałe dwa miesiące temu,nie wiem czy potrzebne mi to było.Dałem się sprowokować kilku docinkom na forum że dużo piszę a nie mam zdjęć,dalej nie mam bo od początku lipca nie da się łowić na rzece.Nie pójdę kombinować z zapachami bo to dla mnie śmieszne.Wychodzi na to że to wasze rybopodobne stworzenie nie przyjmuje już naturalnego pokarmu tylko to co się da kupić w wędkarskim.
Cześć
Krzysztof źle mnie zrozumiałeś. Kariera w sensie staż wędkarski. Czy myślisz, że byłbym wędkarzem nie lubiąc łowić ryb?
Może mniej złośliwości na temat karpia :-) bo jest on niewątpliwie rybą ;-)
Kulki, które sam robię jak mam czas to tylko naturalne składniki - nie ma w nich nic sztucznego. Widzisz masz frajdę i tak naprawdę to Ci zazdroszczę. Masz swoją Rzekę, swoje miejscówki. Jak polujesz na brzany to siadasz w miejscu X a jak na leszcze to w miejscu Y. Ja nie mam takiego wyboru. A może mam? Sam nie wiem. Rzeki mnie nie rajcują. Na Zalewie złowić coś innego niż leszcza ( leszczyka ) to cud. Nie jest to wina karpi a brygad, które dość systematycznie stawiają sieci.
Co do zapachów - masz szczęście, że w Twojej wodzie są ryby i nie musisz nic kombinować.
Janusz JKarp
Karp w naszych wodach nie jest zupełnie obcym gatunkiem,żyje w nich ok 800lat.Słowianie na tych ziemiach żyją ok 1600lat,też są obcym ludem?Żadna istota żywa mająca przewód pokarmowy nie trawi pokarmu w 100%.Twierdzenie,że tylko karpie zanieczyszczają dno zbiornika świadczy o nieznajomości tematu.Odchody ryb użyżniają dno i dlatego może się rozwijać fauna denna stanowiąca podstawę pożywienia drobnych ryb.Twierdzenie,że stanowią dużą konkurencję dla innych ryb też nie ma podstaw praktycznych.Pogłowie karpi nie jest liczne ze względu na łatwość ich złowienia gdy są niewielkie.Rozwój glonów natomiast nie jest spowodowany zanieczyszczaniem dna przez karpie,jak twierdzą niektórzy "znawcy tematu" lecz przedostawaniem się do wód związków fosforowych zarówno z nawozów mineralnych jak i ścieków komunalnych/zdecydowana większość środków piorących i myjących przez lata była oparta na związkach fosforowych/.Teraz mamy ich widoczny skutek,nie tylko w stawach czy jeziorach ale także w morzach.Są jeziora gdzie jest tak dużo leszcza,że karłowacieje.Są jeziora ,gdzie karasie i liny zdominowały rybostan i nie ma tam prawie innych ryb.Karpie z tym nie mają nic wspólnego.Istotą rzeczy jest takie zarybianie,żeby nie zachwiać równowagi biologicznej.W każdej wodzie jest miejsce i dla karpia ,i dla lina,i dla karasia o innych rybach nie wspominając.
Skoro nie jest obcy niech żyje na równi z innymi gatunkami.Niech PZW nie zasypuje wszelkiej wody tym badziewiem,wtedy przekonamy się na ile nie jest obcy.Będzie miał równe szanse tak jak i inne ryby.
Kol JKarp,różnimy się ty masz wędkarską karierę jak piszesz,ja łowię bo to kocham.Złowiłem dziesiątki medalowych ryb żadnej nie zgłosiłem.Pierwsze zdjęcie zrobiłem rybie niecałe dwa miesiące temu,nie wiem czy potrzebne mi to było.Dałem się sprowokować kilku docinkom na forum że dużo piszę a nie mam zdjęć,dalej nie mam bo od początku lipca nie da się łowić na rzece.Nie pójdę kombinować z zapachami bo to dla mnie śmieszne.Wychodzi na to że to wasze rybopodobne stworzenie nie przyjmuje już naturalnego pokarmu tylko to co się da kupić w wędkarskim.
Cześć
Krzysztof źle mnie zrozumiałeś. Kariera w sensie staż wędkarski. Czy myślisz, że byłbym wędkarzem nie lubiąc łowić ryb?
Może mniej złośliwości na temat karpia :-) bo jest on niewątpliwie rybą ;-)
Kulki, które sam robię jak mam czas to tylko naturalne składniki - nie ma w nich nic sztucznego. Widzisz masz frajdę i tak naprawdę to Ci zazdroszczę. Masz swoją Rzekę, swoje miejscówki. Jak polujesz na brzany to siadasz w miejscu X a jak na leszcze to w miejscu Y. Ja nie mam takiego wyboru. A może mam? Sam nie wiem. Rzeki mnie nie rajcują. Na Zalewie złowić coś innego niż leszcza ( leszczyka ) to cud. Nie jest to wina karpi a brygad, które dość systematycznie stawiają sieci.
Co do zapachów - masz szczęście, że w Twojej wodzie są ryby i nie musisz nic kombinować.
Janusz JKarp
Dlatego kolego zawsze piszę podstawę którą się kieruję.Nie jestem za likwidacją czy unicestwieniem karpi.Jestem za tym by ograniczyć ich ilość w małych zbiornikach PZW.Dla łowców takich jak Ty którzy polują na okazy powinny być wyznaczone akweny.Oczywiście akweny właściwe dla takich ryb,nie 2-3 hektary tylko prawdziwe łowiska karpiowe.Ilość takich łowisk powinna być dostosowana do potrzeb.
Pozdrawiam.
Karp w naszych wodach nie jest zupełnie obcym gatunkiem,żyje w nich ok 800lat.Słowianie na tych ziemiach żyją ok 1600lat,też są obcym ludem?Żadna istota żywa mająca przewód pokarmowy nie trawi pokarmu w 100%.Twierdzenie,że tylko karpie zanieczyszczają dno zbiornika świadczy o nieznajomości tematu.Odchody ryb użyżniają dno i dlatego może się rozwijać fauna denna stanowiąca podstawę pożywienia drobnych ryb.Twierdzenie,że stanowią dużą konkurencję dla innych ryb też nie ma podstaw praktycznych.Pogłowie karpi nie jest liczne ze względu na łatwość ich złowienia gdy są niewielkie.Rozwój glonów natomiast nie jest spowodowany zanieczyszczaniem dna przez karpie,jak twierdzą niektórzy "znawcy tematu" lecz przedostawaniem się do wód związków fosforowych zarówno z nawozów mineralnych jak i ścieków komunalnych/zdecydowana większość środków piorących i myjących przez lata była oparta na związkach fosforowych/.Teraz mamy ich widoczny skutek,nie tylko w stawach czy jeziorach ale także w morzach.Są jeziora gdzie jest tak dużo leszcza,że karłowacieje.Są jeziora ,gdzie karasie i liny zdominowały rybostan i nie ma tam prawie innych ryb.Karpie z tym nie mają nic wspólnego.Istotą rzeczy jest takie zarybianie,żeby nie zachwiać równowagi biologicznej.W każdej wodzie jest miejsce i dla karpia ,i dla lina,i dla karasia o innych rybach nie wspominając.
Skoro nie jest obcy niech żyje na równi z innymi gatunkami.Niech PZW nie zasypuje wszelkiej wody tym badziewiem,wtedy przekonamy się na ile nie jest obcy.Będzie miał równe szanse tak jak i inne ryby.
Kol JKarp,różnimy się ty masz wędkarską karierę jak piszesz,ja łowię bo to kocham.Złowiłem dziesiątki medalowych ryb żadnej nie zgłosiłem.Pierwsze zdjęcie zrobiłem rybie niecałe dwa miesiące temu,nie wiem czy potrzebne mi to było.Dałem się sprowokować kilku docinkom na forum że dużo piszę a nie mam zdjęć,dalej nie mam bo od początku lipca nie da się łowić na rzece.Nie pójdę kombinować z zapachami bo to dla mnie śmieszne.Wychodzi na to że to wasze rybopodobne stworzenie nie przyjmuje już naturalnego pokarmu tylko to co się da kupić w wędkarskim.
Cześć
Krzysztof źle mnie zrozumiałeś. Kariera w sensie staż wędkarski. Czy myślisz, że byłbym wędkarzem nie lubiąc łowić ryb?
Może mniej złośliwości na temat karpia :-) bo jest on niewątpliwie rybą ;-)
Kulki, które sam robię jak mam czas to tylko naturalne składniki - nie ma w nich nic sztucznego. Widzisz masz frajdę i tak naprawdę to Ci zazdroszczę. Masz swoją Rzekę, swoje miejscówki. Jak polujesz na brzany to siadasz w miejscu X a jak na leszcze to w miejscu Y. Ja nie mam takiego wyboru. A może mam? Sam nie wiem. Rzeki mnie nie rajcują. Na Zalewie złowić coś innego niż leszcza ( leszczyka ) to cud. Nie jest to wina karpi a brygad, które dość systematycznie stawiają sieci.
Co do zapachów - masz szczęście, że w Twojej wodzie są ryby i nie musisz nic kombinować.
Janusz JKarp
Dlatego kolego zawsze piszę podstawę którą się kieruję.Nie jestem za likwidacją czy unicestwieniem karpi.Jestem za tym by ograniczyć ich ilość w małych zbiornikach PZW.Dla łowców takich jak Ty którzy polują na okazy powinny być wyznaczone akweny.Oczywiście akweny właściwe dla takich ryb,nie 2-3 hektary tylko prawdziwe łowiska karpiowe.Ilość takich łowisk powinna być dostosowana do potrzeb.
Pozdrawiam.
Dokładnie heefedZ mojego punktu widzenia nie ma żadnego sensu zarybiania karpiem na małych zbiornikach , skoro na stawie 100x100 zostanie on wyłowiony w tydzień ( z innymi rybami też tak jest i nawet karas 15 cm się nie uchowa) ale duże jeziora i zbiorniki to co innego , tam z tych ryb , 5% urośnie do rozmiarów którę będa pózniej porywały wędki
Cześć
Z mojego też :-)
Szkoda ryb.
Janusz JKarp
Jestem też za utrzymaniem ryb typu karp, tołpyga w ryzach ale czy granice już nie zostały przekroczone np. ostatnimi powodziami?
hej ktoś napisał, że karp dużo je a później musi to wydalić i to niszczy środowisko. Mam pytanie a inne ryby duże np sum amur dużo nie jedzą? też żrą i też wydalają!
jak nie nawieziesz pola to i zbiory będą liche :)))
hej ktoś napisał, że karp dużo je a później musi to wydalić i to niszczy środowisko. Mam pytanie a inne ryby duże np sum amur dużo nie jedzą? też żrą i też wydalają!
Kolejny wyedukowany. Karp i amur to to samo świństwo. A sum... sum w naszych wodach był od zawsze. Widocznie jest potrzebny skoro natura go tu "przydzieliła" Amury i karpie widocznie nie były potrzebne naszym wodom skoro nie występują w w nich naturalnie tylko trzeba je wpuszczać.
dobrze że ty jesteś wyedukowany nawijka była o karpiu wiec pytam czemu o amurze nie ma a sum? sum też dużo sra dlatego pytam wyedukowany mistrzu
dobrze że ty jesteś wyedukowany nawijka była o karpiu wiec pytam czemu o amurze nie ma a sum? sum też dużo sra dlatego pytam wyedukowany mistrzu
Przecież Ci odpowiedział nie wiem po co ten sarkazm.
dobrze że ty jesteś wyedukowany nawijka była o karpiu wiec pytam czemu o amurze nie ma a sum? sum też dużo sra dlatego pytam wyedukowany mistrzu
po co się plenić fakt faktem że karp robi spustoszenia w małych zbiornikach i tyle ale jeszcze większe spustoszenia robi w głowach wędkarzy niekoniecznie hobbystów ,wyobraż sobie dziś zarybiamy karpiem te dwa zbiorniki za tydzień dwa następne i co się stanie ano to że w tych 2 pierwszych do tygodnia ryba zostanie wytłuczona i ci sami co to wytłukli to już czekają na otwarcie tych dwóch następnych i do zera ,a potem po 3-4 tygodniach przychodzi taki baran jak ja i nie ma nawet skubnięcia bo niby co ma skubnąć ,i o to chodzi aby zastopować ten proceder abym ja też hobbystycznie mógł połowić ,,głównie chodzi o to aby te małe stawy normalnie żyły tak jak zawsze żyły zanim jakiś półgłówek zaczął zarybiać karpiem stawy po 2-3 czasem po 10 hektarów ,ja nie mam nic przeciw karpiom jako takim ale powiedzmy 10 % to górna granica takie łamacze wędek a nie 100 % i po tygodniu nic
Sumy jak inne drapieżniki redukują nadmiar białej ryby sprawując w ekosystemie rolę sanitarną,duże karpie,amury,tołpygi są poza zasięgiem nawet największych ryb drapieżnych,co normalną rzeczą nie jest.
masz racje jopek pozdro :)
nie chodzi mi, że ja jestem jakimś zwolennikiem karpi lubie posiedzieć nad wodą i nie musze łowić ich... płoć certy klenie mmm...chce porostu się dowiedzieć co i jak. Jestem jeszcze nie doświadczony taki amator co w wolnym czasie zamiast przed tv pójdzie na rybki :) i faktycznie karp się nie wytrze?
Czasem sie wyciera ale bardzo zadko.
no to nieźle, szkodnik z tego karpia! dobrze że jest takie forum dużo rzeczy się można dowiedzieć pozdrawiam wszystkich posiadających wiedzę i się nią dzielących i tych którzy ją pogłębiają
Sumy jak inne drapieżniki redukują nadmiar białej ryby sprawując w ekosystemie rolę sanitarną,duże karpie,amury,tołpygi są poza zasięgiem nawet największych ryb drapieżnych,co normalną rzeczą nie jest.
Jest jeszcze taka różnica między drapieżnikami a karpiem. Polegająca na tym że choć by sum trawi pokarm w całości (100%) i dlatego nie musi często pobierać pokarmu, a co za tym idzie wydala z siebie nie wiele bo więcej przetwarza na tkankę mięśniową i energię. Karp trawi pokarm tylko w 50%, dlatego żre bardzo dużo, zaś i sporo sra bo 50 % to gnijące resztki (prawdziwa bio bomba) których z tej zachłanności nie przetrawił. Dopiero ta druga połowa pokarmu jest przetwarzana na energię i masę.
Tak więc sumując drapieżnik bardzo rzadko i mało, a do tego ekologicznie się załatwia, zaś karp dużo i często oraz biodegradująco.
do amura to może go troszkę usprawiedliwia to że jest świetną kosiarką do czyszczenia zielska, tak więc resocjalizuje go to że zielsko tak nie gnije i nie wydala do wody siarczanów. Tyle że nawet on może zaszkodzić gdy jest go za dużo bo wyżre dosłownie wszystko, tak więc może pozbawić tarlisk i schronień dla naszych rodzimych rybek...
Karp trawi pokarm tylko w 50%, dlatego żre bardzo dużo, zaś i sporo sra bo 50 % to gnijące resztki (prawdziwa bio bomba) których z tej zachłanności nie przetrawił.
A czy mógłby kolega zapodać źródło tych informacji?? bo szukam po necie i jakoś nie mogę takowego info nigdzie znaleźć.a pewnie informacje na temat trawienia pokarmów przez rożne gatunki ryb by się przydały
ja czytałem gdzieś art. na temat sposobu pobierania pokarmu przez różne "denne" ryby ,a raczej głębokości do jakiej "ryją" w mule w poszukiwaniu rureczników,ochotki i innych robaków z którego to artykułu wynika że karp jedynie do 10 cm potrafi kopać natomiast 25cm leszcz potrafi ryć na gł.20 cm czyli prawie równą dł.ciała.
Bo karp to szkodnik, dla mnie jest na równi z sumikiem karłowatym.
A PZW lubi nim zarybiać Polskie wody (bo jest tani), szczegolnie tymi importowanymi z za Chińskiego Muru
chciałbym trochę o tym poczytać. Osobiście wolałbym również żeby chociaż te 2-3 lata nie wpuszczać tego karpia, a za pieniądze wpuścić rodzime gatunki okazałych jak i tych mniejszych ryb w/w szczupak, leszcz, sandacz lin itp. Te karpie stały się co prawda nudne, i mówi to osoba neutralna, nie jestem żadnej strony "przeciwnikiem".
No po przeczytaniu zrozumiałem że to jednak ścierwo i kolega wyżej powiedział święte słowa. Według mnie tą kasiore powinni przeznaczyć na naprawdę porządne ryby jakimi są liny bo nie kłamiąc w moim okręgu Wałbrzyskim jest gówno a nie lin.
O, pozdrawiam kolegę z okręgu. Popieraw w 100% że w Wałbrzyskim jest "gówno". Nawet w/w kolega ze straży rybackiej, wspomniał o Lubachowie (Zagórze śl.) gdzie rocznie wpuszczane jest 1,5 tony karpia.
Witam Wszystkich:)
Podzielam wasze zdanie,trochę za dużo i za często wpuszcza się karpia do naszych łowisk - A za mało ryb rodzimych gatunków! Za mało ryb mieszanych...Nie jestem przeciwny karpiom..tylko to trzeba robić trochę z głową,za dużo tego gatunku ryby i zrobi się przewaga w zbiornikach a karp potrafi zrobić spustoszenie w ekosystemie!Szczególnie w zamkniętych zbiornikach,a z drugiej strony to większość wędkarzy tylko na to czeka:) Zauważcie co się dzieje na walnych zebraniach Kół..Większość tylko mięsa chce do wody!!! Więc okręgom to na rękę jest.Nie licznie tylko w kołach są ludzie którzy racjonalnie w tych sprawach myślą!Prowadzą zrównoważoną gospodarkę zarybieniową! Zarybienie karpiem jak wygląda to wszyscy możemy zobaczyć na żywo,obstawione miejsca i za plecami kolejki po swój deputat:))) jak do sklepu bo mięso przywieźli..:)))
Kolego kostas93 twoje "chcenie" nic tu nie pomoże (dla jednych niestety ,dla innych na szczęście) dlatego że PZW musi sie trzymać operatu.PZW jako związek nie posiada żadnych wód,wszystkie wody ((no większość) należą do Państwa.PZW dzierżawi od Państwa.Jest organizowany przetarg i wygrywa go ten kto najwięcej ryb wpuści.Na podstawie tej umowy (operatu) są przeprowadzane zarybiania.Operat trwa 10-15 lat (tyle ile dzierżawa) PZW MUSI zarybiać tyle ile jest zapisane w umowie dzierżawnej i to rok rocznie.Jeśli w następnej "dzierżawie" ktoś PZW przebije (wygra przetarg) to woda na której łapiesz bedzie kogo innego aa ty chcąc dalej łowić bedziesz musiał kupować licencje.
dzięki Jarku11 że wstępnie mnie oświeciłeś, wiedziałem że zarybienie tą "łajzą" i tak będzie w tym roku i tak. Pożyjemy, zobaczymy. Pozdrawiam.
O tym, jakie gatunki ryb i w jakiej liczbie są introdukowane w poszczególnych obwodach rybackich, decydują operaty rybackie, przygotowywane przez podmioty zarządzające obwodem rybackim i opiniowane przez jednostki wskazane przez ministra właściwego do spraw rolnictwa. Ponieważ część gatunków, którymi zarybiane są wody otwarte, to gatunki obce, rodzi się wątpliwość, czy podlegają one art. 3 Ustawy, który mówi, że na wprowadzanie do wód gatunków ryb, które w Polsce nie występują, jest wymagane zezwolenie ministra właściwego do spraw rolnictwa, wydane w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw środowiska i po zasięgnięciu opinii Państwowej Rady Ochrony Przyrody (PROP).
Wątpliwość ta wynika z wyjątkowo niefortunnego określenia „gatunki ryb, które w Polsce nie występują”. Nie jest jasne, czy należy pod tym pojęciem rozumieć gatunki ryb, których nie stwierdzono w naszym kraju w ogóle, czy też takie, których nie stwierdzono w wodach otwartych, czy też może wszystkie gatunki obcych ryb (w tym np. karpia). Według interpretacji PROP, do warunkowego zarybiania wód można dopuścić jedynie takie gatunki ryb, które w Polsce obecne są od co najmniej stu lat (karp, karaś srebrzysty, pstrąg tęczowy). Gatunki ryb, które są w Polsce od kilku lub kilkudziesięciu lat nie powinny być używane do zarybień wód otwartych, natomiast można je dopuścić wyłącznie do chowu i hodowli w gospodarstwach rybackich (dotychczasowe doświadczenia wskazują jednak, że nie ma sposobu na wyeliminowanie ucieczek ryb z takich hodowli do wód otwartych).
Przyjęte przez PROP kryterium stu lat od czasu introdukcji w Polsce wydaje się dość kontrowersyjne. O tym, czy dany gatunek obcy powinien być dopuszczony do zarybiania wód otwartych powinna raczej decydować jego inwazyjność, dlatego zarybianie karasiem srebrzystym jest dość dyskusyjne. Mimo tych kontrowersji, zgodnie z Ustawą o rybactwie śródlądowym, interpretacja PROP powinna stanowić podstawę do negatywnego opiniowania operatów rybackich, w których przewiduje się zarybienia gatunkami, które są w Polsce obecne od mniej niż stu lat. Tymczasem zdarza się, że operaty takie uzyskują opinię pozytywną i są realizowane (PROP 2007). Próby rozwiązania tego problemu nie mogą się udać bez poprawy zapisów prawnych, a zwłaszcza precyzyjnego określenia definicji gatunku obcego, objętego zakazem zarybiania wód otwartych.
Wojciech Solarz
Henryk Okarma
Wprowadzenie do jezior ryb roślinożernych może wywołać tam wiele niekorzystnych zmian. Szczególnie negatywny jest wpływ amura białego, który w wyniku wyjadania roślinności (miękkiej i twardej) doprowadza do likwidacji tarlisk, miejsc odrostu i żerowisk ryb fitofilnych. W niektórych jeziorach Wielkopolski już w kilka lat po wprowadzeniu amura, obniżeniu uległy połowy sandacza, szczupaka, lina, leszcza, płoci, krąpia oraz okonia. Stwierdzono ponadto wyraźne zubożenie awifauny jezior, do których wprowadzono amura. Takie gatunki, jak łyska i łabędzie, żywiące się roślinnością miękką opuściły całkowicie te zbiorniki.Podobnie jak w przypadku amura gospodarka obu gatunkami tołpyg (tołpyga biała i tołpyga pstra) wymaga kontrolowanych działań. W pewnych przypadkach mogą one zmniejszyć wydajność jezior i stworzyć zagrożenie dla populacji najcenniejszych rodzimych gatunków ryb. W niektórych przypadkach mogą nawet przyśpieszyć proces eutrofizacji. Odżywiają się one w większym stopniu detritusem niż jednokomórkowymi glonami i eliminują zooplanktonowe filtratory, przyśpieszając w ten sposób obieg najistotniejszych biogenów – fosforu i azotu. Wraz z introdukowanymi rybami roślinożernymi do naszych wód zawleczono obce tasiemce - Bothriocephalus acheilognathi (= B. gowkongensis) i Khawia sinensis, które powodują znaczne straty wśród narybku rodzimych ryb karpiowatych.
Joanna Grabowska Andrzej Witkowski Jan Kotusz
ależ wy macie ludziska wiedzę. Miło poczytać
Mam pytanie. Dlaczego priorytetowym narybkiem dla PZW na dolnej Wiśle jest troć i łosoś? Przecież ta ryba nie jest dla wędkarzy tylko dla rybaków. Rzadkością jest złowienie tych ryb poniżej tamy we Włocławku a i bardzo mało dorosłych sztuk pokonuje zapore podczas ciągu tarłowego? Po co zarybiać w takich dużych ilościach ? Można by było wpuściś za to sandacze które są osiadłą rybką.
matka natura nie chciała karpia w naszych wodach i tak powinno zostać.
Moim zdaniem powinno sie zarybiac ale racjonalnie nie kazda woda do tego sie nadaje jeste karpiarzem ale myslcym racjonalnie wiecej powinno byc zarybien naszymi rodzimymi rybami ale odpowiednia ilosc karpia czy amura w niczym nie przeszkadza ale np. w moich lowiskach jest plaga wzdregi takiej od 10 do 15 cm i ta ryba karlowacieje a dalej jest chory wy miar a powinien byc zniesiony kola robia bez sensowne zarybienia nie patrzac na stan ryb w danym lowisku robia wymiary dla ryb kture trzeba teroche przelowic zeby nie karlowacialy a za wszystkim stoi kasa i zla gospodarka nasze wody niszczeja i zarastaja a zarzady patrza tylko na kase a nie na dobro lowisk a tak nigdy nie bedzie pozadnych lowisk zeby mozna bylo oddac sie naszej pasji
Moj mąż zabia ryby z łowiska ale tylko sandacze , sumy, okonki i czasami sazana. Naprawde te ryby warte są grzechu. Wiem że łowi mnóstwo boleni ale tylko dla rozrywki. I ma dołek ze szczupakami na którym daje mi testować przynęty :)) Złowiłam ich krocie ale nie pozwolił mi zadnego zabrac domu .
Cześć
Mimi127 - sazan to też karp.
Janusz JKarp
wiem wiem tylko taki rzeczny prosiaczek :))
Sazan jest przodkiem karpia hodowlańca. Jest to ryba rzeczna , zamieszkująca głębokie , spokojne albo i nawet szybciej płynące odcinki rzek , dorzecza , zakola .Jego dawniejsze terytorium to rogatki Europy Południowo -wschodniej oraz zachodnia Azja. Te tereny można obecnie uznać za refugium sazana , wziąwszy na poprawkę drastycznie małe pogłowie - walcowatej , gęsto ułuszczonej ryby typowo rzecznej jaką jest karp dziki zwany sazanem.12 tysięcy lat temu ( o ustaniu lądolodu ) tworzyły się jeziora. Następnie uformowała się ichtiofauna terenów obecnej Polski a także pośrednio - krajów ościennych (choć są pewne wyjątki). Sazana - czyli karpia , naturalnie występującego nie było w Polsce i nie ma. Radziłbym to sobie zanotować i zakodować w głowie bardzo niedoświadczona wędkarko -chociażby tylko po to , by nie wprowadzać innych niedoświadczonych wędkarzy w błąd. Na każdym kroku można spotkać się na twoje wpisy przeczące biologii i w ogóle nauce . Tak było np : w wątku o okoniach - gdzie twierdzisz , że "wirusy uodporniły się na antybiotyki " . Antybiotyki wykorzystują zjawisko antybiozy czyli użycie przez dany organizm mechanizmu hamującego aktywność komórkową innego organizmu komórkowego ,który znajduje się w obrębie sfery życiowej tworu wytwarzającego antybiotyk ... Takim przypadkiem jest pleśń wytwarzająca penicylinę ( 1 zastosowany klinicznie antybiotyk ) . Wirus nie ma budowy komórkowej a więc kojarzenie go z antybiotykiem czy ze zjawiskiem antybiozy - jest totalnym nonsensem.
ja czytałem gdzieś art. na temat sposobu pobierania pokarmu przez różne "denne" ryby ,a raczej głębokości do jakiej "ryją" w mule w poszukiwaniu rureczników,ochotki i innych robaków z którego to artykułu wynika że karp jedynie do 10 cm potrafi kopać natomiast 25cm leszcz potrafi ryć na gł.20 cm czyli prawie równą dł.ciała.
Na "swojskie " , rodzime ryby najeżdża ... Byleby tylko karpia obronić i upiększyć .Żałosne... To , że karp stanowi konkurencję pokarmową dla lina - wypierając go z penetrowanych przez niego szlaków , to ,że karp wydala duże ilości odchodów nie do końca "przetworzonych " ( brak żołądka i krótki przewód pokarmowy ) ,co prowadzi do użyźniania wód i w konsekwecji ich przyśpieszonej eutrofizacji - tego nie weźmie pod uwagę ... Żenująca postawa (ocenię tak każdego wędkarza , który zajmie takie stanowisko w tej sprawie ).