Moj mąż zabia ryby z łowiska ale tylko sandacze , sumy, okonki i czasami sazana. Naprawde te ryby warte są grzechu. Wiem że łowi mnóstwo boleni ale tylko dla rozrywki. I ma dołek ze szczupakami na którym daje mi testować przynęty :)) Złowiłam ich krocie ale nie pozwolił mi zadnego zabrac domu . Cześć Mimi127 - sazan to też karp. Janusz JKarp
wiem wiem tylko taki rzeczny prosiaczek :))
Sazan jest przodkiem karpia hodowlańca. Jest to ryba rzeczna , zamieszkująca głębokie , spokojne albo i nawet szybciej płynące odcinki rzek , dorzecza , zakola .Jego dawniejsze terytorium to rogatki Europy Południowo -wschodniej oraz zachodnia Azja. Te tereny można obecnie uznać za refugium sazana , wziąwszy na poprawkę drastycznie małe pogłowie - walcowatej , gęsto ułuszczonej ryby typowo rzecznej jaką jest karp dziki zwany sazanem.12 tysięcy lat temu ( o ustaniu lądolodu ) tworzyły się jeziora. Następnie uformowała się ichtiofauna terenów obecnej Polski a także pośrednio - krajów ościennych (choć są pewne wyjątki). Sazana - czyli karpia , naturalnie występującego nie było w Polsce i nie ma. Radziłbym to sobie zanotować i zakodować w głowie bardzo niedoświadczona wędkarko -chociażby tylko po to , by nie wprowadzać innych niedoświadczonych wędkarzy w błąd. Na każdym kroku można spotkać się na twoje wpisy przeczące biologii i w ogóle nauce . Tak było np : w wątku o okoniach - gdzie twierdzisz , że "wirusy uodporniły się na antybiotyki " . Antybiotyki wykorzystują zjawisko antybiozy czyli użycie przez dany organizm mechanizmu hamującego aktywność komórkową innego organizmu komórkowego ,który znajduje się w obrębie sfery życiowej tworu wytwarzającego antybiotyk ... Takim przypadkiem jest pleśń wytwarzająca penicylinę ( 1 zastosowany klinicznie antybiotyk ) . Wirus nie ma budowy komórkowej a więc kojarzenie go z antybiotykiem czy ze zjawiskiem antybiozy - jest totalnym nonsensem.
Mam pytanie. Dlaczego priorytetowym narybkiem dla PZW na dolnej Wiśle jest troć i łosoś? Przecież ta ryba nie jest dla wędkarzy tylko dla rybaków. Rzadkością jest złowienie tych ryb poniżej tamy we Włocławku a i bardzo mało dorosłych sztuk pokonuje zapore podczas ciągu tarłowego? Po co zarybiać w takich dużych ilościach ? Można by było wpuściś za to sandacze które są osiadłą rybką. CYTAT: " Przecież ta ryba nie jest dla wędkarzy tylko dla rybaków. " Odpowiedź : Co to znowu za teoria ? A odkąd to ryby są wyłącznie przedmiotem władań i mniemań ludzkich ? Czy ryba to wyłącznie obiekt "DLA WĘDKARZY ALBO RYBAKÓW ( prymitywna rywalizacja : ALBO MY ALBO ONI , ALBO MY ALBO KORMORAN) , czy też jest to stworzenie żywe , jeden z mieszkańców tej planety ? Tak , istotnie - ryby to jedni z mieszkańców tej planety , stworzenia żywe a nie przedmiot do manipulacji. Być może to co piszę brzmi nadęcie i patetycznie ,ale nie potrafię reagować inaczej gdy czytam te wielkomiejskie bałachy typu " "RYBA DLA WĘDKARZY ", "SZKODNIK DLA WĘDKARZY " , "NASZE WODY " , " ZARYBIANIE NASZYCH ŁOWISK " ITD ITD.
Moim zdaniem wody powinny być zarybiane karpiem o amurem ,pamiętajmy ze karpie i amury się raczej nie wycierają w naszych wodach. Oczywiście zwiększyć zarybienia np linem i ustalić jego górny wymiar bo tych ryb zaczyna nam naprawdę brakować. bo przykładowo zamiast wpuszczać tony karpi za grosze wpuścić pół tony lina czy karasia srebrzystego .- tak kiedy karasie dorastały do imponujących rozmiarów (przyzwoitych) bo japoniec jest chyba rybom inwazyjną ale piękną bo przy tej presji kłusowników coś jeszcze można połapać.
siemka zarybiałem w czewce dzikie stawy i rzeki a teraz mam jak karty nie opłace to mandadzik to po co zarybiać jak i tak pzw sie wtrąca w każdy wolny akwen
siemka zarybiałem w czewce dzikie stawy i rzeki a teraz mam jak karty nie opłace to mandadzik to po co zarybiać jak i tak pzw sie wtrąca w każdy wolny akwen
mimi,tak się składa że mieszkałem na śląsku ponad ponad 25 lat .Powiem Ci tylko tyle że dla Hanysa jest każdy gorolem co jest z poza ślaska.Mieszkałem w Mysłowicach,graniczy z Sosnowcem,sosnowiczanie dla ślązaków to też gorole.
Sazan jest przodkiem karpia hodowlańca. Jest to ryba rzeczna ,
zamieszkująca głębokie , spokojne albo i nawet szybciej płynące odcinki
rzek , dorzecza , zakola .Jego dawniejsze terytorium to rogatki Europy
Południowo -wschodniej oraz zachodnia Azja. Te tereny można obecnie
uznać za refugium sazana , wziąwszy na poprawkę drastycznie małe
pogłowie - walcowatej , gęsto ułuszczonej ryby typowo rzecznej jaką jest
karp dziki zwany sazanem.12 tysięcy lat temu ( o ustaniu lądolodu )
tworzyły się jeziora. Następnie uformowała się ichtiofauna terenów
obecnej Polski a także pośrednio - krajów ościennych (choć są pewne
wyjątki). Sazana - czyli karpia , naturalnie występującego nie było w
Polsce i nie ma. Radziłbym to sobie zanotować i zakodować w głowie
bardzo niedoświadczona wędkarko -chociażby tylko po to , by nie
wprowadzać innych niedoświadczonych wędkarzy w błąd. Na każdym kroku
można spotkać się na twoje wpisy przeczące biologii i w ogóle nauce .
Tak było np : w wątku o okoniach - gdzie twierdzisz , że "wirusy
uodporniły się na antybiotyki " . Antybiotyki wykorzystują zjawisko
antybiozy czyli użycie przez dany organizm mechanizmu hamującego
aktywność komórkową innego organizmu komórkowego ,który znajduje się w
obrębie sfery życiowej tworu wytwarzającego antybiotyk ... Takim
przypadkiem jest pleśń wytwarzająca penicylinę ( 1 zastosowany
klinicznie antybiotyk ) . Wirus nie ma budowy komórkowej a więc
kojarzenie go z antybiotykiem czy ze zjawiskiem antybiozy - jest
totalnym nonsensem. I KARP - STWORZONY PRZEZ SAMEGO JEHOWĘ-BOGA, WINIEN POZOSTAĆ W SWOIM NATURALNYM ŚRODOWISKU ... A CZŁOWIEK POWAŻYŁ SIĘ SPRZECIWIĆ WOLI JEHOWY -BOGA I ZACZĄŁ OHYDNIE MANIPULOWAĆ INNYMI TWORAMI NIEBIOS. I KARP JEST DZISIAJ TYLKO ZEZWŁOKIEM TEGO CO UCZYNIŁ JEHOWA BÓG ! A CZŁOWIEK NĘDZNIE PARODIUJE BOSKĄ KREACJĘ - KARPIA , TWORZĄC NĘDZNĄ KARYKATURĘ RYBY NIEZDOLNEJ DO ŻYCIA BEZ PRZEJAWÓW AUTODESTRUKCJI ! I KARP STANOWI DZISIAJ ODZWIERCIEDLENIE CAŁEGO STOSUNKU CZŁOWIEKA WZGLĘDEM PRZYRODY - JEGO NAJNIŻSZE Z MOŻLIWYCH PRAGNIENIE WŁADZY NAD ŚWIATEM I NAD WSZYSTKIMI TWORAMI JEHOWY - BOGA. BO , ON - JEHOWA BÓG , STWORZYŁ WSZYSTKO DOBRE , SILNE I PIĘKNE . A CZŁOWIEK TO ZDEPRAWOWAŁ , ZBOCZYŁ , WYNATURZYŁ .
Przestań się rozdzierać na forum, uszy bolą, opanuj megalomanię w używaniu caps lock`a - a Twoja retoryka w formie pseudo naukowych wykładów, ma zbawienny i kojący wpływ jedynie przy ..., to co masz w swoim opisie profilu, świadczy o Twojej dziwnej nienawiści do wszystkich i wszystkiego wokół. Czyżby to jakaś ...
Na cóż komu karpie i amury w Polsce ? Dowiedz się kto dał im życie i kto
je umiejscowił tam gdzie powinny zostać na zawsze . Spójrz tam ,
gdziekolwiek , choćby
w niebo -a natychmiast znajdziesz odpowiedź na trapiące cię pytanie -
to ON , Jehowa Bóg !
Na cóż komu karpie i amury w Polsce ? Dowiedz się kto dał im życie i kto je umiejscowił tam gdzie powinny zostać na zawsze . Spójrz tam , gdziekolwiek , choćby w niebo -a natychmiast znajdziesz odpowiedź na trapiące cię pytanie - to ON , Jehowa Bóg !
Witam
Skończ kolego z tym nawiedzonym kazaniem to nie ambona tylko forum wędkarskie.
Dane mi było łowić spore karpie pełno łuskie na rzece Wiśle .
Na zbiorniku - zalewie powyżej tamy we Włocławku .
Łowiłem karpie w szybkim nurcie ponurzej zapory.
Czasem wyholowałem karpia ze starorzecza odciętego trwale od koryta rzeki.
Każdy z tych karpi miał inny kształt korpusu . (wygrzbiecenie i wrzecionowatość )
Inny kształt łba i umięśnienia ogona.
Każdy miał inny odcień zabarwienia łusek
siła temperament i waleczność tych ryb znacznie się różni od siebie.
Piszę to z własnego doświadczenia, nie jestem mędrcem ale jestem pewien że gdybym ułożył te trzy ryby obok siebie.
To kolega kowo Początkujący (19)
dał by sobie tempom żyletką ogolić jaja ze to są trzy gatunki karpia pełno łuski ego w tym jeden to sazan.
A to tylko wysoka zdolność adaptacji tej ryby do środowiska w którym zmuszono ją do życia.
Oczywiście gdyby pływało mniej karpia a więcej rodzimych garnków .
To wolał bym łowić sandacza, suma, czy węgorza.
U mnie na zeszłej wigilii był tylko sandacz, prze zemnie złowiony.
I jakoś nikt z licznej rodziny nie narzekał że tradycja nie jest zachowana , ze ryba jest nie smaczna,
oścista , albo za mało tłusta.
Uważam że karpia w naszych wodach jest wystarczająco dużo i zarybianie powinno być odłożone całkowicie na parę sezonów .
Od razu nasuwa się pytanie co się przez ten czas stanie z wielkim lobby hodowców narybku karpia? Wyhodowanym , utuczonych i utrzymywanym przez naszych działaczy z PZW.
Czy potrafią produkować narybek rodzimych gatunków?
Na cóż komu karpie i amury w Polsce ? Dowiedz się kto dał im życie i kto je umiejscowił tam gdzie powinny zostać na zawsze . Spójrz tam , gdziekolwiek , choćby w niebo -a natychmiast znajdziesz odpowiedź na trapiące cię pytanie - to ON , Jehowa Bóg !
Witam
Skończ kolego z tym nawiedzonym kazaniem to nie ambona tylko forum wędkarskie.
Dane mi było łowić spore karpie pełno łuskie na rzece Wiśle .
Na zbiorniku - zalewie powyżej tamy we Włocławku .
Łowiłem karpie w szybkim nurcie ponurzej zapory.
Czasem wyholowałem karpia ze starorzecza odciętego trwale od koryta rzeki.
Każdy z tych karpi miał inny kształt korpusu . (wygrzbiecenie i wrzecionowatość )
Inny kształt łba i umięśnienia ogona.
Każdy miał inny odcień zabarwienia łusek
siła temperament i waleczność tych ryb znacznie się różni od siebie.
Piszę to z własnego doświadczenia, nie jestem mędrcem ale jestem pewien że gdybym ułożył te trzy ryby obok siebie.
To kolega kowo Początkujący (19)
dał by sobie tempom żyletką ogolić jaja ze to są trzy gatunki karpia pełno łuski ego w tym jeden to sazan.
A to tylko wysoka zdolność adaptacji tej ryby do środowiska w którym zmuszono ją do życia.
Oczywiście gdyby pływało mniej karpia a więcej rodzimych garnków .
To wolał bym łowić sandacza, suma, czy węgorza.
U mnie na zeszłej wigilii był tylko sandacz, prze zemnie złowiony.
I jakoś nikt z licznej rodziny nie narzekał że tradycja nie jest zachowana , ze ryba jest nie smaczna,
oścista , albo za mało tłusta.
Uważam że karpia w naszych wodach jest wystarczająco dużo i zarybianie powinno być odłożone całkowicie na parę sezonów .
Od razu nasuwa się pytanie co się przez ten czas stanie z wielkim lobby hodowców narybku karpia? Wyhodowanym , utuczonych i utrzymywanym przez naszych działaczy z PZW.
Czy potrafią produkować narybek rodzimych gatunków?
Przepraszam jeśli kogoś uraziłem.
KARP PEŁNOŁUSKI TO JEDNA Z FORM HODOWLANYCH ( UDOMOWIONYCH ) I NIE JEST ON SAZANEM ! Mam prawo do wyrażania swych poglądów w dogodnej i lubianej przez siebie formie. Pan prosi mnie o to bym skończył swe wywody , natomiast ja odwzajemniam prośbę aby pan skończył wypisywać bzdury i rozpowszechniać nieprawdę. Sazan w Polsce nie występuje !!!! Niektórzy upierają się , że według nich : te "pełnołuskie " to jakby
"trochę bardzie dzikie czyli bliższe sazanom ... Sazan , czyli karp , jest rybą rzeczną o walcowatym ,
mniej wygrzbieconym ciele i pełnym ułuszczeniu ( z populacji
dunajskiej na przykład ). Karpia hodowlanego , rozróżnia się poprzez
stopień ułuszczenia ( jedna z wersji genu umieszczona na chromosomie
wywołuje bezłuskowość "nudus " - nagi i squama " - ułuszczony ). Karp
łuskowy jest pod względem genotypu : homozygotyczny ( czyli posiada
identyczne wersje genu w chromosomach - SS nn ) lub heterozygotyczny (
zróżnicowane wersje genu w chromosomie SS nn).Karp liniowy jest
heterozygotyczny ( SS nN , lub Ss Nn ) Karp lustrzeń to homozygota
recesywna ( ss nn )Karp golec to heterozygota (ss nN ) . Ułuszczenie ,
ma związek z odpornością , żywotnością , wzrostem , budową ciała ,
liczbą wyrostków filtracyjnych. Tak wygląda systematyka genetyczna ,
ryby wyhodowanej z ryb dziko żyjących - przez człowieka .Jeżeli te
krzyżówki genetyczne , są hodowane przez chciwego człowieka od lat - to
znaczy , że są wydajne pod względem przyrostów i osiąganych zysków ze
sprzedaży , choć pod względem biologicznym czy ekologicznym - już
niekoniecznie. Jak każda hodowlana krzyżówka - wykazuje pewne dewiacje
biologiczne . Każdy mutant może okazać zdumiewającą odporność ,
wybujałość ( tzw heterozja u np u muła ) lub mieć jej utrwalony brak
np : uszkodzony , osłabiony układ odpornościowy ,a co za tym idzie
niemożność przystosowania się do warunków bytowych sztucznej hodowli ! W
wodach otwartych np jeziorach czy stawach , karp , ten hodowlany zdaje
się nabywać pewnych cech zdziczenia , tylko co z tego gdy , jest tam
wysoce niepożądany ? Gdy , właśnie w tych warunkach - utratę zdolności
przystosowawczych rekompensuje sobie "wybujałością " w penetrowaniu
naturalnych źródeł pokarmu rodzimych ryb ? Taki karp zachowuje się w podany sposób dlatego,że to środowisko do , którego go przymuszono ! Środowisko życia innych , krajowych gatunków - jest dla tej ryby w pewnym stopniu środowiskiem przetrwania. Sazan , to ryba rzeczna ,
nigdy nie byłby wydajny dla hodowcy. Czy karp nie mógł pozostać sazanem -
rybą rzeczną ? Dlaczego to co było kiedyś rybą żyjącą w dzikostanie -
dzisiaj kojarzy się wyłącznie z hodowlą i może jeszcze z tą całą głośną
watahą ludzi ubranych w barwy stereo , krzyczących nad wodą - TO JA
ŁOWCA KARPI ?Sazan jest przodkiem karpia hodowlańca. Jest to ryba rzeczna ,
zamieszkująca głębokie , spokojne albo i nawet szybciej płynące odcinki
rzek , dorzecza , zakola .Jego dawniejsze terytorium to rogatki Europy
Południowo -wschodniej oraz zachodnia Azja. Te tereny można obecnie
uznać za refugium sazana , wziąwszy na poprawkę drastycznie małe
pogłowie - walcowatej , gęsto ułuszczonej ryby typowo rzecznej jaką jest
karp dziki zwany sazanem.12 tysięcy lat temu ( po ustaniu lądolodu )
tworzyły się jeziora. Następnie uformowała się ichtiofauna terenów
obecnej Polski a także pośrednio - krajów ościennych (choć są pewne
wyjątki) - ogólnie cały ten proces dotyczył tzw Niżu Środkowoeuropejskiego . Dzika forma karpia , która powstała na przełomie trzeciorzędu i czwartorzędu - nigdy nie pojawiła się na tych terenach ! Sazana - czyli karpia , naturalnie występującego nie było w
Polsce i nie ma. Radziłbym to wziąć pod wzgląd - chociażby tylko po to , by nie
wprowadzać innych niedoświadczonych wędkarzy w błąd. Na każdym kroku
można spotkać się na wpisy przeczące biologii i w ogóle nauce takie jak ten powyższy. Osoby chcące wędkować skutecznie : muszą poznać zwyczaje , biologię i historię pochodzenia danego gatunku , natomiast to z czym tutaj się można spotkać : to nic innego jak powielanie poglądów mylnych , potocznych , powstałych na drodze "gnozji " - szukania po omacku i błędnych wniosków płynących z obserwacji. Poglądy takie z pełną konsekwencją ośmielam się nazywać "wędkarskim łysenkizmem " albo jak kto woli - "miczurinizmem ".
Mógłbym tutaj przy okazji zaserwować dziesiątki przykładów szkodliwego wpływu karpia na środowisko wodne Polski ,ale nie zrobię tego gdyż powstrzymują mnie dwie podstawowe okoliczności : pierwsza z nich to po prostu litość odczuwana względem tego biednego ,zmanipulowanego stworzenia , drugi zaś ( i równie zrozumiały powód ) to niechęć do perswazji teorii prostych do zrozumienia ,ale jednocześnie nieustannie napotykających na swej drodze odbiorców mało podatnych na realne fakty : tak naukowo stwierdzone jak i wynikające z prywatnych przemyśleń.
Po co zarybiać karpiem wodę skoro już po okresie zakazu połowu niema gdzie usiąść na takim zbiorniku i w ciągu dwóch tygodni znika karpik z hodowli a ludkowie cieszą się z nieco bardziej wyrośniętych kroczków a później narzekają że niema co łapać. Osobiście uważam że polityka zarybień powinna opierać się na utrzymywaniu odpowiedniego stosunku drapieżnika do ryby spokojnego żeru jak i nastawiona powinna być na bardziej rodzime gatunki ryb niż karp który ściąga rzeszę ludzi zabierających wszystko z łowiska co da się zjeść. Odpowiedni stosunek ryby drapieżnej przeciwdziałał by nadmiernemu rozmnożeniu białorybu co prowadzi do karłowacenia jak i poprawę kondycji zdrowotnej ryb poprzez naturalna eliminację ryb chorych i osłabionych. Pozatym karp jako maszynka do pożerania trawi i wydala co z kolei prowadzi do przeżyźnienia wody i nadmiernego rozkwitu glonów, karp poruszając osady denne prowadzi również do mętnienia wody co szkodliwie wpływa na zbiornik i znajdujące się w nim inne gatunki ryb. Jednak nie zaprzeczę że emocje związane z holem karpia są nie zapominane i długo utrzymują się w pamięci. Więc uważam że zarybianie karpiem tak ale w bardzo ograniczonej ilości z naciskiem na rodzime gatunki ryb które maja szanse się wytrzeć w naszych zbiornikach a ich narybek przetrwać i przedłużyć trwanie gatunku poza tym zarybianie np leszem krąpiem miało by też pozytywny wpływ na genotyp ryb pływających w naszych wodach i przeciwdziałało by deformacją wprowadzając świeże geny do populacji a ewentualne szkodliwe mutacje eliminował by drapieżnik.
I został usunięty mój wpis , pytanie tylko :dlaczego ? Jeżeli moderator nie posiada stosownej wiedzy do tego , by zajmować głos - to niech przynajmniej w prymitywny ( i w dodatku nieskuteczny sposób ) nie próbuje odbierać tej wiedzy innym ! Nie zabierze mi pan wiedzy na dany temat - kasując mą wypowiedź. To zachowanie przypomina tubylcze , pierwotne wręcz metody przejmowania władzy nad innymi ( kiedy tubylec poznaje imię lub myśli swego wroga , przejmuje je i niejako odbiera co daje mu poczucie wyższości i władzy ). Jako , że nie żyjemy w społeczeństwie opartym na tubylczych zasadach udowadniania wyższości ,należy zatem wyrażać kategoryczny sprzeciw wobec takich oto właśnie pierwotnych metod służących przejmowaniu mentalnej kontroli nad innymi.
Po co zarybiać karpiem wodę skoro już po okresie zakazu połowu niema gdzie usiąść na takim zbiorniku i w ciągu dwóch tygodni znika karpik z hodowli a ludkowie cieszą się z nieco bardziej wyrośniętych kroczków a później narzekają że niema co łapać. Osobiście uważam że polityka zarybień powinna opierać się na utrzymywaniu odpowiedniego stosunku drapieżnika do ryby spokojnego żeru jak i nastawiona powinna być na bardziej rodzime gatunki ryb niż karp który ściąga rzeszę ludzi zabierających wszystko z łowiska co da się zjeść. Odpowiedni stosunek ryby drapieżnej przeciwdziałał by nadmiernemu rozmnożeniu białorybu co prowadzi do karłowacenia jak i poprawę kondycji zdrowotnej ryb poprzez naturalna eliminację ryb chorych i osłabionych. Pozatym karp jako maszynka do pożerania trawi i wydala co z kolei prowadzi do przeżyźnienia wody i nadmiernego rozkwitu glonów, karp poruszając osady denne prowadzi również do mętnienia wody co szkodliwie wpływa na zbiornik i znajdujące się w nim inne gatunki ryb. Jednak nie zaprzeczę że emocje związane z holem karpia są nie zapominane i długo utrzymują się w pamięci. Więc uważam że zarybianie karpiem tak ale w bardzo ograniczonej ilości z naciskiem na rodzime gatunki ryb które maja szanse się wytrzeć w naszych zbiornikach a ich narybek przetrwać i przedłużyć trwanie gatunku poza tym zarybianie np leszem krąpiem miało by też pozytywny wpływ na genotyp ryb pływających w naszych wodach i przeciwdziałało by deformacją wprowadzając świeże geny do populacji a ewentualne szkodliwe mutacje eliminował by drapieżnik.
Po co zarybiać karpiem wodę skoro już po okresie zakazu połowu niema gdzie usiąść na takim zbiorniku i w ciągu dwóch tygodni znika karpik z hodowli a ludkowie cieszą się z nieco bardziej wyrośniętych kroczków a później narzekają że niema co łapać. Osobiście uważam że polityka zarybień powinna opierać się na utrzymywaniu odpowiedniego stosunku drapieżnika do ryby spokojnego żeru jak i nastawiona powinna być na bardziej rodzime gatunki ryb niż karp który ściąga rzeszę ludzi zabierających wszystko z łowiska co da się zjeść. Odpowiedni stosunek ryby drapieżnej przeciwdziałał by nadmiernemu rozmnożeniu białorybu co prowadzi do karłowacenia jak i poprawę kondycji zdrowotnej ryb poprzez naturalna eliminację ryb chorych i osłabionych. Pozatym karp jako maszynka do pożerania trawi i wydala co z kolei prowadzi do przeżyźnienia wody i nadmiernego rozkwitu glonów, karp poruszając osady denne prowadzi również do mętnienia wody co szkodliwie wpływa na zbiornik i znajdujące się w nim inne gatunki ryb. Jednak nie zaprzeczę że emocje związane z holem karpia są nie zapominane i długo utrzymują się w pamięci. Więc uważam że zarybianie karpiem tak ale w bardzo ograniczonej ilości z naciskiem na rodzime gatunki ryb które maja szanse się wytrzeć w naszych zbiornikach a ich narybek przetrwać i przedłużyć trwanie gatunku poza tym zarybianie np leszem krąpiem miało by też pozytywny wpływ na genotyp ryb pływających w naszych wodach i przeciwdziałało by deformacją wprowadzając świeże geny do populacji a ewentualne szkodliwe mutacje eliminował by drapieżnik.
zgadzam się z kolegą
A ja się nie zgadzam np : z tym stwierdzeniem : "(....) Po co zarybiać karpiem wodę skoro już po okresie zakazu połowu niema
gdzie usiąść na takim zbiorniku i w ciągu dwóch tygodni znika karpik z
hodowli a ludkowie cieszą się z nieco bardziej wyrośniętych kroczków a
później narzekają że niema co łapać. Osobiście uważam że polityka
zarybień powinna opierać się na utrzymywaniu odpowiedniego stosunku
drapieżnika do ryby spokojnego żeru jak i nastawiona powinna być na
bardziej rodzime gatunki ryb niż karp który ściąga rzeszę ludzi
zabierających wszystko z łowiska co da się zjeść.(....)" Idąc tropem tej logiki należałoby sądzić ,że gdyby karp nadal miałby bezsprzeczny , ewidentnie szkodliwy wpływ na polski ekosystem a nie występowałoby zjawisko wspomnianej pseudo-wędkarskiej presji to wpuszczanie tej ryby do wód byłoby całkiem pożyteczne i absolutnie wolne od cech zdrożnych z interesem ochrony przyrody. Każdy wie , że jest inaczej . Trzeba tylko cokolwiek starać się zrozumieć i wyciągać wnioski płynące z obserwacji. Poza tym należy zapytać :co ta osoba ma "do gadania " w kwestii populacji ryb , ich liczebności i produktywności biologicznej , ze tak chętnie powołuje się na swoje rzekome i niemożliwe a nawet być może urojone teorie z zakresu "technologii zarybień ?Nic , podobnie jak niewiele wie też o samym karpiu - co widać w każdym kolejnym wpisie.
Obecności karpia bądź innych gatunków , które dostały się do polskich wód na skutek świadomych lub nieświadomych , pośrednich jak i bezpośrednich działań człowieka - niczym nie można tłumaczyć.Właściwie należy uzmysłowić sobie fakt ,że oprócz skrajnie niechlubnego wpuszczania karpi do polskich wód , także jakikolwiek inne formy zarybień dokonywanych przez człowieka są nie do pochwalenia. Każde zarybienia są złe i bezgranicznie podłe - bo wyrastają z tych samych pobudek co intensywna , eksploatacja zasobów przyrodniczych i kłusownictwo ( źródłem obu zjawisk jest utylitarne spojrzenie człowieka na przyrodę i instrumentalne traktowanie innych stworzeń żywych) . Co więcej : każde zarybienia nie tylko wynikają z tych samych źródeł co szkodnictwo ludzkie ,ale wręcz mają na celu podtrzymać ustawiczną eksploatację przyrody . Czy ktokolwiek robi coś bezinteresownie dla przyrody , czy zarybienia mogą być bezinteresowne - wolne i czyste od pragmatyzmu przejawiającego się we wszystkich działaniach człowieka ? W żadnym wypadku : zarybia się przecież , by mieć z czego czerpać i zużyć co tam zostało , zarybia się także dla walorów , dla osobistej satysfakcji i zysku ,ale niczego nie robi się dla właściwej ochrony środowiska ! Każde działanie w obrębie "zarybień " zaprogramowane i obliczone jest wyłącznie na wymierne korzyści płynące z takiego działania , natomiast nikt w ani jednym punkcie programu zarybieniowego ( czytaj : mała apokalipsa dla lokalnego ekosystemu ) nie stara się ,by zachować przyrodę w stanie choć trochę podobnym do tego co stworzył Jehowa-Bóg ! Tutaj chodzi jak zwykle o jedno : o użycie tak potężnego monopolu na władzę nad przyrodą i jej modyfikowanie względem własnych potrzeb - do tego stopnia ,że w oczach ludzi naiwnych - działanie te zaczynają funkcjonować jako szlachetne bo wynikające z troski o przyrodę . Na tym właśnie polega kulawe kłamstwo wszelkiego rodzaju zarybień i jak sądzę udało mi się pokrótce sportretować ten wielki blef. Naszkicowałem tutaj portret wszelkiego rodzaju zarybień : to portret kłamstwa i wielkiej podłości człowieka !
Obecności karpia bądź innych gatunków , które dostały się do polskich wód na skutek świadomych lub nieświadomych , pośrednich jak i bezpośrednich działań człowieka - niczym nie można tłumaczyć.Właściwie należy uzmysłowić sobie fakt ,że oprócz skrajnie niechlubnego wpuszczania karpi do polskich wód , także jakikolwiek inne formy zarybień dokonywanych przez człowieka są nie do pochwalenia. Każde zarybienia są złe i bezgranicznie podłe - bo wyrastają z tych samych pobudek co intensywna , eksploatacja zasobów przyrodniczych i kłusownictwo ( źródłem obu zjawisk jest utylitarne spojrzenie człowieka na przyrodę i instrumentalne traktowanie innych stworzeń żywych) . Co więcej : każde zarybienia nie tylko wynikają z tych samych źródeł co szkodnictwo ludzkie ,ale wręcz mają na celu podtrzymać ustawiczną eksploatację przyrody . Czy ktokolwiek robi coś bezinteresownie dla przyrody , czy zarybienia mogą być bezinteresowne - wolne i czyste od pragmatyzmu przejawiającego się we wszystkich działaniach człowieka ? W żadnym wypadku : zarybia się przecież , by mieć z czego czerpać i zużyc co tam zostało , zarybia się także dla walorów , dla osobistej satysfakcji i zysku ,ale niczego nie robi się dla właściwej ochrony środowiska ! Każde działanie w obrębie "zarybień " zaprogramowane i obliczone jest wyłącznie na wymierne korzyści płynące z takiego działania , natomiast nikt w ani jednym punkcie programu zarybieniowego ( czytaj : mała apokalipsa dla lokalnego ekosystemu ) nie stara się zachować przyrodę w stanie choć trochę podobnym do tego co stworzył Jehowa-Bóg ! Tutaj chodzi jak zwykle o jedno : o użycie tak potężnego monopolu na władzę nad przyrodą i jej modyfikowanie względem własnych potrzeb - do tego stopnia ,że w oczach ludzi naiwnych - działanie te zaczynają funkcjonować jako szlachetne bo wynikające z troski o przyrodę . Na tym właśnie polega kulawe kłamstwo wszelkiego rodzaju zarybień i jak sądzę udało mi się pokrótce sportretować ten wielki blef.
Naszkicowałem tutaj portret wszelkiego rodzaju zarybień : to portret kłamstwa i wielkiej podłości człowieka !
Kolego mam pytanie czy ty jesteś wędkarzem czy Jechowa-logiem?
Napisz co się ostatnio bierze w waszym zgromadzeniu morze to będzie ciekawsze od twoich przemyśleń.
Twoija nienawiść do człowieka prowadzącego zarybienia świadczy o przebytym praniu mózgu w jakiejś sekcie.
Ja swoje wiem i każdy ma swoje wyobrażenie na ten temat. Nie da się nikogo przekonać do racji a Polacy chyba jak mało , która nacja wykazują znamienny opór wobec realiów i naukowo potwierdzonych faktów . Twoje miejscówki cyprinus ( te ze zdjęć ) są bardzo urokliwe. Wyglądają naprawdę interesująco : na lina można, by było tam się zasadzić ? Wyciągnąć karpia z takiego gąszczu to już coś . Sam wiem doskonale co to znaczy , bo nie raz , nie dwa wyciągało się kiedyś karpie właśnie z takich łowisk. Niestety wszędzie , gdzie jest obecny karp - prędzej czy później spada produktywność biologiczna zbiornika i bioróżnorodność zarówno roślinna jak i zwierzęca. Inna rzecz ,że wspomniany lin jak i inni mieszkańcy będący elementem rodzimej fauny - wiodą nędzny żywot przy karpiu. Mam tutaj na myśli nie tylko ryby i pospolite , pionierskie części biotopu lecz również ginące fitocenozy i zespoły faunistyczne takie jak lobelia Dortmanna , rak szlachetny i błotny , małż szczeżuja wielka , różanka itd itd . Czy nie warto chronić chociażby dla samego "pucu" środowisko przed zgubnymi zmianami w jego obrębie ? Po co wprowadzać zmiany w tym co mogłoby doskonale funkcjonować bez reżimu narzuconego przez człowieka ? Czy karp i inne ryby obcego pochodzenia mają być obecne tylko dlatego ,że człowiek tego pragnie ?
Ja swoje wiem i każdy ma swoje wyobrażenie na ten temat. Nie da się nikogo przekonać do racji a Polacy chyba jak mało , która nacja wykazują znamienny opór wobec realiów i naukowo potwierdzonych faktów . Twoje miejscówki cyprinus ( te ze zdjęć ) są bardzo urokliwe. Wyglądają naprawdę interesująco : na lina można, by było tam się zasadzić ? Wyciągnąć karpia z takiego gąszczu to już coś . Sam wiem doskonale co to znaczy , bo nie raz , nie dwa wyciągało się kiedyś karpie właśnie z takich łowisk. Niestety wszędzie , gdzie jest obecny karp - prędzej czy później spada produktywność biologiczna zbiornika i bioróżnorodność zarówno roślinna jak i zwierzęca. Inna rzecz ,że wspomniany lin jak i inni mieszkańcy będący elementem rodzimej fauny - wiodą nędzny żywot przy karpiu. Mam tutaj na myśli nie tylko ryby i pospolite , pionierskie części biotopu lecz również ginące fitocenozy i zespoły faunistyczne takie jak lobelia Dortmanna , rak szlachetny i błotny , małż szczeżuja wielka , różanka itd itd . Czy nie warto chronić chociażby dla samego "pucu" środowisko przed zgubnymi zmianami w jego obrębie ? Po co wprowadzać zmiany w tym co mogłoby doskonale funkcjonować bez reżimu narzuconego przez człowieka ? Czy karp i inne ryby obcego pochodzenia mają być obecne tylko dlatego ,że człowiek tego pragnie ?
Kolego piszesz w jednym poście że nie zgadzasz się z moim wpisem a z drugiego wynika ze się jednak zgadzasz z szkodliwością zarybień nie rodzimymi gatunkami ryb. Wygląda ze twoje zawiłe rozważania maja na celu prowokowanie do dyskusji i masz zamiar zwrócić na swoje wpisy uwagę. A manifestowanie swojej wiary na forum uważam za bezcelowe i nie korzystne wręcz dla dyskusji. Więc pozdrawiam i niech cię ten twój Jehowa Prowadzi.
Moj mąż zabia ryby z łowiska ale tylko sandacze , sumy, okonki i czasami sazana. Naprawde te ryby warte są grzechu. Wiem że łowi mnóstwo boleni ale tylko dla rozrywki. I ma dołek ze szczupakami na którym daje mi testować przynęty :)) Złowiłam ich krocie ale nie pozwolił mi zadnego zabrac domu .
Cześć
Mimi127 - sazan to też karp.
Janusz JKarp
wiem wiem tylko taki rzeczny prosiaczek :))
Sazan jest przodkiem karpia hodowlańca. Jest to ryba rzeczna , zamieszkująca głębokie , spokojne albo i nawet szybciej płynące odcinki rzek , dorzecza , zakola .Jego dawniejsze terytorium to rogatki Europy Południowo -wschodniej oraz zachodnia Azja. Te tereny można obecnie uznać za refugium sazana , wziąwszy na poprawkę drastycznie małe pogłowie - walcowatej , gęsto ułuszczonej ryby typowo rzecznej jaką jest karp dziki zwany sazanem.12 tysięcy lat temu ( o ustaniu lądolodu ) tworzyły się jeziora. Następnie uformowała się ichtiofauna terenów obecnej Polski a także pośrednio - krajów ościennych (choć są pewne wyjątki). Sazana - czyli karpia , naturalnie występującego nie było w Polsce i nie ma. Radziłbym to sobie zanotować i zakodować w głowie bardzo niedoświadczona wędkarko -chociażby tylko po to , by nie wprowadzać innych niedoświadczonych wędkarzy w błąd. Na każdym kroku można spotkać się na twoje wpisy przeczące biologii i w ogóle nauce . Tak było np : w wątku o okoniach - gdzie twierdzisz , że "wirusy uodporniły się na antybiotyki " . Antybiotyki wykorzystują zjawisko antybiozy czyli użycie przez dany organizm mechanizmu hamującego aktywność komórkową innego organizmu komórkowego ,który znajduje się w obrębie sfery życiowej tworu wytwarzającego antybiotyk ... Takim przypadkiem jest pleśń wytwarzająca penicylinę ( 1 zastosowany klinicznie antybiotyk ) . Wirus nie ma budowy komórkowej a więc kojarzenie go z antybiotykiem czy ze zjawiskiem antybiozy - jest totalnym nonsensem.
W Poznaniu dzisiaj padał śnieg i jeszcze leży.
Mam pytanie. Dlaczego priorytetowym narybkiem dla PZW na dolnej Wiśle jest troć i łosoś? Przecież ta ryba nie jest dla wędkarzy tylko dla rybaków. Rzadkością jest złowienie tych ryb poniżej tamy we Włocławku a i bardzo mało dorosłych sztuk pokonuje zapore podczas ciągu tarłowego? Po co zarybiać w takich dużych ilościach ? Można by było wpuściś za to sandacze które są osiadłą rybką.
CYTAT: " Przecież ta ryba nie jest dla wędkarzy tylko dla rybaków. " Odpowiedź : Co to znowu za teoria ? A odkąd to ryby są wyłącznie przedmiotem władań i mniemań ludzkich ? Czy ryba to wyłącznie obiekt "DLA WĘDKARZY ALBO RYBAKÓW ( prymitywna rywalizacja : ALBO MY ALBO ONI , ALBO MY ALBO KORMORAN) , czy też jest to stworzenie żywe , jeden z mieszkańców tej planety ? Tak , istotnie - ryby to jedni z mieszkańców tej planety , stworzenia żywe a nie przedmiot do manipulacji. Być może to co piszę brzmi nadęcie i patetycznie ,ale nie potrafię reagować inaczej gdy czytam te wielkomiejskie bałachy typu " "RYBA DLA WĘDKARZY ", "SZKODNIK DLA WĘDKARZY " , "NASZE WODY " , " ZARYBIANIE NASZYCH ŁOWISK " ITD ITD.
Moim zdaniem wody powinny być zarybiane karpiem o amurem ,pamiętajmy ze karpie i amury się raczej nie wycierają w naszych wodach.
Oczywiście zwiększyć zarybienia np linem i ustalić jego górny wymiar bo tych ryb zaczyna nam naprawdę brakować.
bo przykładowo zamiast wpuszczać tony karpi za grosze wpuścić pół tony lina czy karasia srebrzystego .- tak kiedy karasie dorastały do imponujących rozmiarów (przyzwoitych)
bo japoniec jest chyba rybom inwazyjną ale piękną bo przy tej presji kłusowników coś jeszcze można połapać.
siemka zarybiałem w czewce dzikie stawy i rzeki a teraz mam jak karty nie opłace to mandadzik to po co zarybiać jak i tak pzw sie wtrąca w każdy wolny akwen
siemka zarybiałem w czewce dzikie stawy i rzeki a teraz mam jak karty nie opłace to mandadzik to po co zarybiać jak i tak pzw sie wtrąca w każdy wolny akwen
mimi,tak się składa że mieszkałem na śląsku ponad ponad 25 lat .Powiem Ci tylko tyle że dla Hanysa jest każdy gorolem co jest z poza ślaska.Mieszkałem w Mysłowicach,graniczy z Sosnowcem,sosnowiczanie dla ślązaków to też gorole.
Sazan jest przodkiem karpia hodowlańca. Jest to ryba rzeczna , zamieszkująca głębokie , spokojne albo i nawet szybciej płynące odcinki rzek , dorzecza , zakola .Jego dawniejsze terytorium to rogatki Europy Południowo -wschodniej oraz zachodnia Azja. Te tereny można obecnie uznać za refugium sazana , wziąwszy na poprawkę drastycznie małe pogłowie - walcowatej , gęsto ułuszczonej ryby typowo rzecznej jaką jest karp dziki zwany sazanem.12 tysięcy lat temu ( o ustaniu lądolodu ) tworzyły się jeziora. Następnie uformowała się ichtiofauna terenów obecnej Polski a także pośrednio - krajów ościennych (choć są pewne wyjątki). Sazana - czyli karpia , naturalnie występującego nie było w Polsce i nie ma. Radziłbym to sobie zanotować i zakodować w głowie bardzo niedoświadczona wędkarko -chociażby tylko po to , by nie wprowadzać innych niedoświadczonych wędkarzy w błąd. Na każdym kroku można spotkać się na twoje wpisy przeczące biologii i w ogóle nauce . Tak było np : w wątku o okoniach - gdzie twierdzisz , że "wirusy uodporniły się na antybiotyki " . Antybiotyki wykorzystują zjawisko antybiozy czyli użycie przez dany organizm mechanizmu hamującego aktywność komórkową innego organizmu komórkowego ,który znajduje się w obrębie sfery życiowej tworu wytwarzającego antybiotyk ... Takim przypadkiem jest pleśń wytwarzająca penicylinę ( 1 zastosowany klinicznie antybiotyk ) . Wirus nie ma budowy komórkowej a więc kojarzenie go z antybiotykiem czy ze zjawiskiem antybiozy - jest totalnym nonsensem. I KARP - STWORZONY PRZEZ SAMEGO JEHOWĘ-BOGA, WINIEN POZOSTAĆ W SWOIM NATURALNYM ŚRODOWISKU ... A CZŁOWIEK POWAŻYŁ SIĘ SPRZECIWIĆ WOLI JEHOWY -BOGA I ZACZĄŁ OHYDNIE MANIPULOWAĆ INNYMI TWORAMI NIEBIOS. I KARP JEST DZISIAJ TYLKO ZEZWŁOKIEM TEGO CO UCZYNIŁ JEHOWA BÓG ! A CZŁOWIEK NĘDZNIE PARODIUJE BOSKĄ KREACJĘ - KARPIA , TWORZĄC NĘDZNĄ KARYKATURĘ RYBY NIEZDOLNEJ DO ŻYCIA BEZ PRZEJAWÓW AUTODESTRUKCJI ! I KARP STANOWI DZISIAJ ODZWIERCIEDLENIE CAŁEGO STOSUNKU CZŁOWIEKA WZGLĘDEM PRZYRODY - JEGO NAJNIŻSZE Z MOŻLIWYCH PRAGNIENIE WŁADZY NAD ŚWIATEM I NAD WSZYSTKIMI TWORAMI JEHOWY - BOGA. BO , ON - JEHOWA BÓG , STWORZYŁ WSZYSTKO DOBRE , SILNE I PIĘKNE . A CZŁOWIEK TO ZDEPRAWOWAŁ , ZBOCZYŁ , WYNATURZYŁ .
Przestań się rozdzierać na forum, uszy bolą, opanuj megalomanię w używaniu caps lock`a
- a Twoja retoryka w formie pseudo naukowych wykładów, ma zbawienny i kojący wpływ jedynie przy ..., to co masz w swoim opisie profilu, świadczy o Twojej dziwnej nienawiści do wszystkich i wszystkiego wokół. Czyżby to jakaś ...
Na cóż komu karpie i amury w Polsce ? Dowiedz się kto dał im życie i kto je umiejscowił tam gdzie powinny zostać na zawsze . Spójrz tam , gdziekolwiek , choćby w niebo -a natychmiast znajdziesz odpowiedź na trapiące cię pytanie - to ON , Jehowa Bóg !
Na cóż komu karpie i amury w Polsce ? Dowiedz się kto dał im życie i kto je umiejscowił tam gdzie powinny zostać na zawsze . Spójrz tam , gdziekolwiek , choćby w niebo -a natychmiast znajdziesz odpowiedź na trapiące cię pytanie - to ON , Jehowa Bóg !
Witam
Skończ kolego z tym nawiedzonym kazaniem to nie ambona tylko forum wędkarskie.
Dane mi było łowić spore karpie pełno łuskie na rzece Wiśle .
Na zbiorniku - zalewie powyżej tamy we Włocławku .
Łowiłem karpie w szybkim nurcie ponurzej zapory.
Czasem wyholowałem karpia ze starorzecza odciętego trwale od koryta rzeki.
Każdy z tych karpi miał inny kształt korpusu . (wygrzbiecenie i wrzecionowatość )
Inny kształt łba i umięśnienia ogona.
Każdy miał inny odcień zabarwienia łusek
siła temperament i waleczność tych ryb znacznie się różni od siebie.
Piszę to z własnego doświadczenia, nie jestem mędrcem ale jestem pewien że gdybym ułożył te trzy ryby obok siebie.
To kolega kowo Początkujący (19)
dał by sobie tempom żyletką ogolić jaja ze to są trzy gatunki karpia pełno łuski ego w tym jeden to sazan.
A to tylko wysoka zdolność adaptacji tej ryby do środowiska w którym zmuszono ją do życia.
Oczywiście gdyby pływało mniej karpia a więcej rodzimych garnków .
To wolał bym łowić sandacza, suma, czy węgorza.
U mnie na zeszłej wigilii był tylko sandacz, prze zemnie złowiony.
I jakoś nikt z licznej rodziny nie narzekał że tradycja nie jest zachowana , ze ryba jest nie smaczna,
oścista , albo za mało tłusta.
Uważam że karpia w naszych wodach jest wystarczająco dużo i zarybianie powinno być odłożone całkowicie na parę sezonów .
Od razu nasuwa się pytanie co się przez ten czas stanie z wielkim lobby hodowców narybku karpia? Wyhodowanym , utuczonych i utrzymywanym przez naszych działaczy z PZW.
Czy potrafią produkować narybek rodzimych gatunków?
Przepraszam jeśli kogoś uraziłem.
Na cóż komu karpie i amury w Polsce ? Dowiedz się kto dał im życie i kto je umiejscowił tam gdzie powinny zostać na zawsze . Spójrz tam , gdziekolwiek , choćby w niebo -a natychmiast znajdziesz odpowiedź na trapiące cię pytanie - to ON , Jehowa Bóg !
Witam
Skończ kolego z tym nawiedzonym kazaniem to nie ambona tylko forum wędkarskie.
Dane mi było łowić spore karpie pełno łuskie na rzece Wiśle .
Na zbiorniku - zalewie powyżej tamy we Włocławku .
Łowiłem karpie w szybkim nurcie ponurzej zapory.
Czasem wyholowałem karpia ze starorzecza odciętego trwale od koryta rzeki.
Każdy z tych karpi miał inny kształt korpusu . (wygrzbiecenie i wrzecionowatość )
Inny kształt łba i umięśnienia ogona.
Każdy miał inny odcień zabarwienia łusek
siła temperament i waleczność tych ryb znacznie się różni od siebie.
Piszę to z własnego doświadczenia, nie jestem mędrcem ale jestem pewien że gdybym ułożył te trzy ryby obok siebie.
To kolega kowo Początkujący (19)
dał by sobie tempom żyletką ogolić jaja ze to są trzy gatunki karpia pełno łuski ego w tym jeden to sazan.
A to tylko wysoka zdolność adaptacji tej ryby do środowiska w którym zmuszono ją do życia.
Oczywiście gdyby pływało mniej karpia a więcej rodzimych garnków .
To wolał bym łowić sandacza, suma, czy węgorza.
U mnie na zeszłej wigilii był tylko sandacz, prze zemnie złowiony.
I jakoś nikt z licznej rodziny nie narzekał że tradycja nie jest zachowana , ze ryba jest nie smaczna,
oścista , albo za mało tłusta.
Uważam że karpia w naszych wodach jest wystarczająco dużo i zarybianie powinno być odłożone całkowicie na parę sezonów .
Od razu nasuwa się pytanie co się przez ten czas stanie z wielkim lobby hodowców narybku karpia? Wyhodowanym , utuczonych i utrzymywanym przez naszych działaczy z PZW.
Czy potrafią produkować narybek rodzimych gatunków?
Przepraszam jeśli kogoś uraziłem.
KARP PEŁNOŁUSKI TO JEDNA Z FORM HODOWLANYCH ( UDOMOWIONYCH ) I NIE JEST ON SAZANEM ! Mam prawo do wyrażania swych poglądów w dogodnej i lubianej przez siebie formie. Pan prosi mnie o to bym skończył swe wywody , natomiast ja odwzajemniam prośbę aby pan skończył wypisywać bzdury i rozpowszechniać nieprawdę. Sazan w Polsce nie występuje !!!! Niektórzy upierają się , że według nich : te "pełnołuskie " to jakby "trochę bardzie dzikie czyli bliższe sazanom ... Sazan , czyli karp , jest rybą rzeczną o walcowatym , mniej wygrzbieconym ciele i pełnym ułuszczeniu ( z populacji dunajskiej na przykład ). Karpia hodowlanego , rozróżnia się poprzez stopień ułuszczenia ( jedna z wersji genu umieszczona na chromosomie wywołuje bezłuskowość "nudus " - nagi i squama " - ułuszczony ). Karp łuskowy jest pod względem genotypu : homozygotyczny ( czyli posiada identyczne wersje genu w chromosomach - SS nn ) lub heterozygotyczny ( zróżnicowane wersje genu w chromosomie SS nn).Karp liniowy jest heterozygotyczny ( SS nN , lub Ss Nn ) Karp lustrzeń to homozygota recesywna ( ss nn )Karp golec to heterozygota (ss nN ) . Ułuszczenie , ma związek z odpornością , żywotnością , wzrostem , budową ciała , liczbą wyrostków filtracyjnych. Tak wygląda systematyka genetyczna , ryby wyhodowanej z ryb dziko żyjących - przez człowieka .Jeżeli te krzyżówki genetyczne , są hodowane przez chciwego człowieka od lat - to znaczy , że są wydajne pod względem przyrostów i osiąganych zysków ze sprzedaży , choć pod względem biologicznym czy ekologicznym - już niekoniecznie. Jak każda hodowlana krzyżówka - wykazuje pewne dewiacje biologiczne . Każdy mutant może okazać zdumiewającą odporność , wybujałość ( tzw heterozja u np u muła ) lub mieć jej utrwalony brak np : uszkodzony , osłabiony układ odpornościowy ,a co za tym idzie niemożność przystosowania się do warunków bytowych sztucznej hodowli ! W wodach otwartych np jeziorach czy stawach , karp , ten hodowlany zdaje się nabywać pewnych cech zdziczenia , tylko co z tego gdy , jest tam wysoce niepożądany ? Gdy , właśnie w tych warunkach - utratę zdolności przystosowawczych rekompensuje sobie "wybujałością " w penetrowaniu naturalnych źródeł pokarmu rodzimych ryb ? Taki karp zachowuje się w podany sposób dlatego,że to środowisko do , którego go przymuszono ! Środowisko życia innych , krajowych gatunków - jest dla tej ryby w pewnym stopniu środowiskiem przetrwania. Sazan , to ryba rzeczna , nigdy nie byłby wydajny dla hodowcy. Czy karp nie mógł pozostać sazanem - rybą rzeczną ? Dlaczego to co było kiedyś rybą żyjącą w dzikostanie - dzisiaj kojarzy się wyłącznie z hodowlą i może jeszcze z tą całą głośną watahą ludzi ubranych w barwy stereo , krzyczących nad wodą - TO JA ŁOWCA KARPI ?Sazan jest przodkiem karpia hodowlańca. Jest to ryba rzeczna , zamieszkująca głębokie , spokojne albo i nawet szybciej płynące odcinki rzek , dorzecza , zakola .Jego dawniejsze terytorium to rogatki Europy Południowo -wschodniej oraz zachodnia Azja. Te tereny można obecnie uznać za refugium sazana , wziąwszy na poprawkę drastycznie małe pogłowie - walcowatej , gęsto ułuszczonej ryby typowo rzecznej jaką jest karp dziki zwany sazanem.12 tysięcy lat temu ( po ustaniu lądolodu ) tworzyły się jeziora. Następnie uformowała się ichtiofauna terenów obecnej Polski a także pośrednio - krajów ościennych (choć są pewne wyjątki) - ogólnie cały ten proces dotyczył tzw Niżu Środkowoeuropejskiego . Dzika forma karpia , która powstała na przełomie trzeciorzędu i czwartorzędu - nigdy nie pojawiła się na tych terenach ! Sazana - czyli karpia , naturalnie występującego nie było w Polsce i nie ma. Radziłbym to wziąć pod wzgląd - chociażby tylko po to , by nie wprowadzać innych niedoświadczonych wędkarzy w błąd. Na każdym kroku można spotkać się na wpisy przeczące biologii i w ogóle nauce takie jak ten powyższy. Osoby chcące wędkować skutecznie : muszą poznać zwyczaje , biologię i historię pochodzenia danego gatunku , natomiast to z czym tutaj się można spotkać : to nic innego jak powielanie poglądów mylnych , potocznych , powstałych na drodze "gnozji " - szukania po omacku i błędnych wniosków płynących z obserwacji. Poglądy takie z pełną konsekwencją ośmielam się nazywać "wędkarskim łysenkizmem " albo jak kto woli - "miczurinizmem ".Mógłbym tutaj przy okazji zaserwować dziesiątki przykładów szkodliwego wpływu karpia na środowisko wodne Polski ,ale nie zrobię tego gdyż powstrzymują mnie dwie podstawowe okoliczności : pierwsza z nich to po prostu litość odczuwana względem tego biednego ,zmanipulowanego stworzenia , drugi zaś ( i równie zrozumiały powód ) to niechęć do perswazji teorii prostych do zrozumienia ,ale jednocześnie nieustannie napotykających na swej drodze odbiorców mało podatnych na realne fakty : tak naukowo stwierdzone jak i wynikające z prywatnych przemyśleń.
Po co zarybiać karpiem wodę skoro już po okresie zakazu połowu niema gdzie usiąść na takim zbiorniku i w ciągu dwóch tygodni znika karpik z hodowli a ludkowie cieszą się z nieco bardziej wyrośniętych kroczków a później narzekają że niema co łapać.
Osobiście uważam że polityka zarybień powinna opierać się na utrzymywaniu odpowiedniego stosunku drapieżnika do ryby spokojnego żeru jak i nastawiona powinna być na bardziej rodzime gatunki ryb niż karp który ściąga rzeszę ludzi zabierających wszystko z łowiska co da się zjeść.
Odpowiedni stosunek ryby drapieżnej przeciwdziałał by nadmiernemu rozmnożeniu białorybu co prowadzi do karłowacenia jak i poprawę kondycji zdrowotnej ryb poprzez naturalna eliminację ryb chorych i osłabionych. Pozatym karp jako maszynka do pożerania trawi i wydala co z kolei prowadzi do przeżyźnienia wody i nadmiernego rozkwitu glonów, karp poruszając osady denne prowadzi również do mętnienia wody co szkodliwie wpływa na zbiornik i znajdujące się w nim inne gatunki ryb. Jednak nie zaprzeczę że emocje związane z holem karpia są nie zapominane i długo utrzymują się w pamięci. Więc uważam że zarybianie karpiem tak ale w bardzo ograniczonej ilości z naciskiem na rodzime gatunki ryb które maja szanse się wytrzeć w naszych zbiornikach a ich narybek przetrwać i przedłużyć trwanie gatunku poza tym zarybianie np leszem krąpiem miało by też pozytywny wpływ na genotyp ryb pływających w naszych wodach i przeciwdziałało by deformacją wprowadzając świeże geny do populacji a ewentualne szkodliwe mutacje eliminował by drapieżnik.
I został usunięty mój wpis , pytanie tylko :dlaczego ? Jeżeli moderator nie posiada stosownej wiedzy do tego , by zajmować głos - to niech przynajmniej w prymitywny ( i w dodatku nieskuteczny sposób ) nie próbuje odbierać tej wiedzy innym ! Nie zabierze mi pan wiedzy na dany temat - kasując mą wypowiedź. To zachowanie przypomina tubylcze , pierwotne wręcz metody przejmowania władzy nad innymi ( kiedy tubylec poznaje imię lub myśli swego wroga , przejmuje je i niejako odbiera co daje mu poczucie wyższości i władzy ). Jako , że nie żyjemy w społeczeństwie opartym na tubylczych zasadach udowadniania wyższości ,należy zatem wyrażać kategoryczny sprzeciw wobec takich oto właśnie pierwotnych metod służących przejmowaniu mentalnej kontroli nad innymi.
Po co zarybiać karpiem wodę skoro już po okresie zakazu połowu niema gdzie usiąść na takim zbiorniku i w ciągu dwóch tygodni znika karpik z hodowli a ludkowie cieszą się z nieco bardziej wyrośniętych kroczków a później narzekają że niema co łapać.
Osobiście uważam że polityka zarybień powinna opierać się na utrzymywaniu odpowiedniego stosunku drapieżnika do ryby spokojnego żeru jak i nastawiona powinna być na bardziej rodzime gatunki ryb niż karp który ściąga rzeszę ludzi zabierających wszystko z łowiska co da się zjeść.
Odpowiedni stosunek ryby drapieżnej przeciwdziałał by nadmiernemu rozmnożeniu białorybu co prowadzi do karłowacenia jak i poprawę kondycji zdrowotnej ryb poprzez naturalna eliminację ryb chorych i osłabionych. Pozatym karp jako maszynka do pożerania trawi i wydala co z kolei prowadzi do przeżyźnienia wody i nadmiernego rozkwitu glonów, karp poruszając osady denne prowadzi również do mętnienia wody co szkodliwie wpływa na zbiornik i znajdujące się w nim inne gatunki ryb. Jednak nie zaprzeczę że emocje związane z holem karpia są nie zapominane i długo utrzymują się w pamięci. Więc uważam że zarybianie karpiem tak ale w bardzo ograniczonej ilości z naciskiem na rodzime gatunki ryb które maja szanse się wytrzeć w naszych zbiornikach a ich narybek przetrwać i przedłużyć trwanie gatunku poza tym zarybianie np leszem krąpiem miało by też pozytywny wpływ na genotyp ryb pływających w naszych wodach i przeciwdziałało by deformacją wprowadzając świeże geny do populacji a ewentualne szkodliwe mutacje eliminował by drapieżnik.
zgadzam się z kolegą
Po co zarybiać karpiem wodę skoro już po okresie zakazu połowu niema gdzie usiąść na takim zbiorniku i w ciągu dwóch tygodni znika karpik z hodowli a ludkowie cieszą się z nieco bardziej wyrośniętych kroczków a później narzekają że niema co łapać.
Osobiście uważam że polityka zarybień powinna opierać się na utrzymywaniu odpowiedniego stosunku drapieżnika do ryby spokojnego żeru jak i nastawiona powinna być na bardziej rodzime gatunki ryb niż karp który ściąga rzeszę ludzi zabierających wszystko z łowiska co da się zjeść.
Odpowiedni stosunek ryby drapieżnej przeciwdziałał by nadmiernemu rozmnożeniu białorybu co prowadzi do karłowacenia jak i poprawę kondycji zdrowotnej ryb poprzez naturalna eliminację ryb chorych i osłabionych. Pozatym karp jako maszynka do pożerania trawi i wydala co z kolei prowadzi do przeżyźnienia wody i nadmiernego rozkwitu glonów, karp poruszając osady denne prowadzi również do mętnienia wody co szkodliwie wpływa na zbiornik i znajdujące się w nim inne gatunki ryb. Jednak nie zaprzeczę że emocje związane z holem karpia są nie zapominane i długo utrzymują się w pamięci. Więc uważam że zarybianie karpiem tak ale w bardzo ograniczonej ilości z naciskiem na rodzime gatunki ryb które maja szanse się wytrzeć w naszych zbiornikach a ich narybek przetrwać i przedłużyć trwanie gatunku poza tym zarybianie np leszem krąpiem miało by też pozytywny wpływ na genotyp ryb pływających w naszych wodach i przeciwdziałało by deformacją wprowadzając świeże geny do populacji a ewentualne szkodliwe mutacje eliminował by drapieżnik.
zgadzam się z kolegą
A ja się nie zgadzam np : z tym stwierdzeniem : "(....) Po co zarybiać karpiem wodę skoro już po okresie zakazu połowu niema gdzie usiąść na takim zbiorniku i w ciągu dwóch tygodni znika karpik z hodowli a ludkowie cieszą się z nieco bardziej wyrośniętych kroczków a później narzekają że niema co łapać.
Osobiście uważam że polityka zarybień powinna opierać się na utrzymywaniu odpowiedniego stosunku drapieżnika do ryby spokojnego żeru jak i nastawiona powinna być na bardziej rodzime gatunki ryb niż karp który ściąga rzeszę ludzi zabierających wszystko z łowiska co da się zjeść.(....)" Idąc tropem tej logiki należałoby sądzić ,że gdyby karp nadal miałby bezsprzeczny , ewidentnie szkodliwy wpływ na polski ekosystem a nie występowałoby zjawisko wspomnianej pseudo-wędkarskiej presji to wpuszczanie tej ryby do wód byłoby całkiem pożyteczne i absolutnie wolne od cech zdrożnych z interesem ochrony przyrody. Każdy wie , że jest inaczej . Trzeba tylko cokolwiek starać się zrozumieć i wyciągać wnioski płynące z obserwacji. Poza tym należy zapytać :co ta osoba ma "do gadania " w kwestii populacji ryb , ich liczebności i produktywności biologicznej , ze tak chętnie powołuje się na swoje rzekome i niemożliwe a nawet być może urojone teorie z zakresu "technologii zarybień ?Nic , podobnie jak niewiele wie też o samym karpiu - co widać w każdym kolejnym wpisie.
Obecności karpia bądź innych gatunków , które dostały się do polskich wód na skutek świadomych lub nieświadomych , pośrednich jak i bezpośrednich działań człowieka - niczym nie można tłumaczyć.Właściwie należy uzmysłowić sobie fakt ,że oprócz skrajnie niechlubnego wpuszczania karpi do polskich wód , także jakikolwiek inne formy zarybień dokonywanych przez człowieka są nie do pochwalenia. Każde zarybienia są złe i bezgranicznie podłe - bo wyrastają z tych samych pobudek co intensywna , eksploatacja zasobów przyrodniczych i kłusownictwo ( źródłem obu zjawisk jest utylitarne spojrzenie człowieka na przyrodę i instrumentalne traktowanie innych stworzeń żywych) . Co więcej : każde zarybienia nie tylko wynikają z tych samych źródeł co szkodnictwo ludzkie ,ale wręcz mają na celu podtrzymać ustawiczną eksploatację przyrody . Czy ktokolwiek robi coś bezinteresownie dla przyrody , czy zarybienia mogą być bezinteresowne - wolne i czyste od pragmatyzmu przejawiającego się we wszystkich działaniach człowieka ? W żadnym wypadku : zarybia się przecież , by mieć z czego czerpać i zużyć co tam zostało , zarybia się także dla walorów , dla osobistej satysfakcji i zysku ,ale niczego nie robi się dla właściwej ochrony środowiska ! Każde działanie w obrębie "zarybień " zaprogramowane i obliczone jest wyłącznie na wymierne korzyści płynące z takiego działania , natomiast nikt w ani jednym punkcie programu zarybieniowego ( czytaj : mała apokalipsa dla lokalnego ekosystemu ) nie stara się ,by zachować przyrodę w stanie choć trochę podobnym do tego co stworzył Jehowa-Bóg ! Tutaj chodzi jak zwykle o jedno : o użycie tak potężnego monopolu na władzę nad przyrodą i jej modyfikowanie względem własnych potrzeb - do tego stopnia ,że w oczach ludzi naiwnych - działanie te zaczynają funkcjonować jako szlachetne bo wynikające z troski o przyrodę . Na tym właśnie polega kulawe kłamstwo wszelkiego rodzaju zarybień i jak sądzę udało mi się pokrótce sportretować ten wielki blef.
Naszkicowałem tutaj portret wszelkiego rodzaju zarybień : to portret kłamstwa i wielkiej podłości człowieka !
Obecności karpia bądź innych gatunków , które dostały się do polskich wód na skutek świadomych lub nieświadomych , pośrednich jak i bezpośrednich działań człowieka - niczym nie można tłumaczyć.Właściwie należy uzmysłowić sobie fakt ,że oprócz skrajnie niechlubnego wpuszczania karpi do polskich wód , także jakikolwiek inne formy zarybień dokonywanych przez człowieka są nie do pochwalenia. Każde zarybienia są złe i bezgranicznie podłe - bo wyrastają z tych samych pobudek co intensywna , eksploatacja zasobów przyrodniczych i kłusownictwo ( źródłem obu zjawisk jest utylitarne spojrzenie człowieka na przyrodę i instrumentalne traktowanie innych stworzeń żywych) . Co więcej : każde zarybienia nie tylko wynikają z tych samych źródeł co szkodnictwo ludzkie ,ale wręcz mają na celu podtrzymać ustawiczną eksploatację przyrody . Czy ktokolwiek robi coś bezinteresownie dla przyrody , czy zarybienia mogą być bezinteresowne - wolne i czyste od pragmatyzmu przejawiającego się we wszystkich działaniach człowieka ? W żadnym wypadku : zarybia się przecież , by mieć z czego czerpać i zużyc co tam zostało , zarybia się także dla walorów , dla osobistej satysfakcji i zysku ,ale niczego nie robi się dla właściwej ochrony środowiska ! Każde działanie w obrębie "zarybień " zaprogramowane i obliczone jest wyłącznie na wymierne korzyści płynące z takiego działania , natomiast nikt w ani jednym punkcie programu zarybieniowego ( czytaj : mała apokalipsa dla lokalnego ekosystemu ) nie stara się zachować przyrodę w stanie choć trochę podobnym do tego co stworzył Jehowa-Bóg ! Tutaj chodzi jak zwykle o jedno : o użycie tak potężnego monopolu na władzę nad przyrodą i jej modyfikowanie względem własnych potrzeb - do tego stopnia ,że w oczach ludzi naiwnych - działanie te zaczynają funkcjonować jako szlachetne bo wynikające z troski o przyrodę . Na tym właśnie polega kulawe kłamstwo wszelkiego rodzaju zarybień i jak sądzę udało mi się pokrótce sportretować ten wielki blef.
Naszkicowałem tutaj portret wszelkiego rodzaju zarybień : to portret kłamstwa i wielkiej podłości człowieka !
Kolego mam pytanie czy ty jesteś wędkarzem czy Jechowa-logiem?
Napisz co się ostatnio bierze w waszym zgromadzeniu morze to będzie ciekawsze od twoich przemyśleń.
Twoija nienawiść do człowieka prowadzącego zarybienia świadczy o przebytym praniu mózgu w jakiejś sekcie.
I to by było na tyle
Ja swoje wiem i każdy ma swoje wyobrażenie na ten temat. Nie da się nikogo przekonać do racji a Polacy chyba jak mało , która nacja wykazują znamienny opór wobec realiów i naukowo potwierdzonych faktów . Twoje miejscówki cyprinus ( te ze zdjęć ) są bardzo urokliwe. Wyglądają naprawdę interesująco : na lina można, by było tam się zasadzić ? Wyciągnąć karpia z takiego gąszczu to już coś . Sam wiem doskonale co to znaczy , bo nie raz , nie dwa wyciągało się kiedyś karpie właśnie z takich łowisk. Niestety wszędzie , gdzie jest obecny karp - prędzej czy później spada produktywność biologiczna zbiornika i bioróżnorodność zarówno roślinna jak i zwierzęca. Inna rzecz ,że wspomniany lin jak i inni mieszkańcy będący elementem rodzimej fauny - wiodą nędzny żywot przy karpiu. Mam tutaj na myśli nie tylko ryby i pospolite , pionierskie części biotopu lecz również ginące fitocenozy i zespoły faunistyczne takie jak lobelia Dortmanna , rak szlachetny i błotny , małż szczeżuja wielka , różanka itd itd . Czy nie warto chronić chociażby dla samego "pucu" środowisko przed zgubnymi zmianami w jego obrębie ? Po co wprowadzać zmiany w tym co mogłoby doskonale funkcjonować bez reżimu narzuconego przez człowieka ? Czy karp i inne ryby obcego pochodzenia mają być obecne tylko dlatego ,że człowiek tego pragnie ?
Ja swoje wiem i każdy ma swoje wyobrażenie na ten temat. Nie da się nikogo przekonać do racji a Polacy chyba jak mało , która nacja wykazują znamienny opór wobec realiów i naukowo potwierdzonych faktów . Twoje miejscówki cyprinus ( te ze zdjęć ) są bardzo urokliwe. Wyglądają naprawdę interesująco : na lina można, by było tam się zasadzić ? Wyciągnąć karpia z takiego gąszczu to już coś . Sam wiem doskonale co to znaczy , bo nie raz , nie dwa wyciągało się kiedyś karpie właśnie z takich łowisk. Niestety wszędzie , gdzie jest obecny karp - prędzej czy później spada produktywność biologiczna zbiornika i bioróżnorodność zarówno roślinna jak i zwierzęca. Inna rzecz ,że wspomniany lin jak i inni mieszkańcy będący elementem rodzimej fauny - wiodą nędzny żywot przy karpiu. Mam tutaj na myśli nie tylko ryby i pospolite , pionierskie części biotopu lecz również ginące fitocenozy i zespoły faunistyczne takie jak lobelia Dortmanna , rak szlachetny i błotny , małż szczeżuja wielka , różanka itd itd . Czy nie warto chronić chociażby dla samego "pucu" środowisko przed zgubnymi zmianami w jego obrębie ? Po co wprowadzać zmiany w tym co mogłoby doskonale funkcjonować bez reżimu narzuconego przez człowieka ? Czy karp i inne ryby obcego pochodzenia mają być obecne tylko dlatego ,że człowiek tego pragnie ?
Kolego piszesz w jednym poście że nie zgadzasz się z moim wpisem a z drugiego wynika ze się jednak zgadzasz z szkodliwością zarybień nie rodzimymi gatunkami ryb. Wygląda ze twoje zawiłe rozważania maja na celu prowokowanie do dyskusji i masz zamiar zwrócić na swoje wpisy uwagę. A manifestowanie swojej wiary na forum uważam za bezcelowe i nie korzystne wręcz dla dyskusji. Więc pozdrawiam i niech cię ten twój Jehowa Prowadzi.