Przecież to jest jedna wielka porażka, niczym zalew w Roszkowie na wiosnę po zarybieniu. 30 chłopa na 10 metrach kwadratowych w dodatku na zimowisku , no niema co - postawa godna prawdziwego moczykija.
Oby te bakterie, które spłyną z góry dały się im we znaki.
Darek ,wy tu ble ble ble a przygotowania do sezonu trwają :)
o rybki będą miały co lizać:) Fajny prezent na dzień dziecka:) A tak na poważnie pełen arsenał. Ja osobiście nie intersuję się łowieniem sportowym, ale też nie rekreacyjnym. U mnie jest to typowe zamiłowanie, kilometry nad rzeką w ciszy, jak najdalej od cywilizacji i tropienie największych egzemplarzy, wszystko to składa się na wielkie emocje. Myślę, że nie możliwe jest przeżywanie takich emocji w tłumie, no ale może się mylę
Witam interlokutorów, powróciłem znad Pilicy i Czarnej, chciałem zmienić trochę klimat i dać odpocząć naszej pięknej Warcie. Widze, że tu rozmowa trwa, ale co poniektórzy to chyba kompletnie impregnowani na argumenty. Z resztą pewnej wrażliwości, troski o przyrodę jako taką nie da się wbić żadnymi argumentami do głowy dorosłego człowieka, jeśli ten nie został nauczony tego za młodu. Niektórzy mam wrażenie w ogóle chyba nie wiedzą o czym ja i paru kolegów tu mówimy/piszemy. Pytam się zatem, co powstrzymuje niektórych przed przekwalifikowaniem się na metodę szarpaczą, przecież w świetle przepisów sam tego typu zestaw nie jest zabroniony, prowadzenie to prawie agresywny opad, więc czemu tak nie łowicie, mimo że prawo w tej kwestii milczy. A no wydaje mi się, że powodem jest ETYKA. A teraz konkluzja, według mojej opinii łowienie ryb na obszarze zimowiska jest nieetyczne, wbrew przyrodzie, a w dalszej konsekwencji nawet wbrew logice. I jeszcze jedno - również według mnie - istnieją takie grupy wędkarzy, wobec których mamy prawo oczekiwać wyższych standardów etycznych i troski o wodę ponadprzeciętną, rozumiem, że zawodnik by być zawodnikiem musi raz na jakiś czas opuścić swój grajdół i ruszyć na trening, zawody, a tam ma szansę spotkać innych wedkarzy, zawodników, miłośników przyrody i uczyć się, podgladać, rozmawiać. Trudno takiego zawodnika nazwać zaściankowym moczykijem z dziury zabitej dechami, który nie zdaje sobie sprawy co to zimowisko i co się dzieje, jak się rzekę przegrodzi tamą, brutalnie przerywając trasy migracji ryb.
Tu nikomu nie musisz tłumaczyć co to etyka itp bynajmniej mi.Jestem w tej kwestii z tobą ,tylko wiedz że ci moi koledzy jeżdżą tam ale rybe w całości wypuszczają.Tak zaraz się znajdą oponęci którzy powiedzą ,,po co więc kaleczyć rybę " jakby tego sami nie robili nigdy.Ja wole kaleczyć rybę (oczywiście w cudzysłowie) niż zjeść tą rybę ,choć całkowitym nie zjadaczem ryb nie jestem .Jak mam ochotę to z tych co złowię 20-30 kg wezmę z 5 płotek i zjem .I uważam ze nie ma nic w tym złego .Tylko wszystko musi byc w granicy rozsądku i poszanowania dla ryb.
Panowie, tak dla rozładowania nastrojów, za przykładem
kolegi kuzyn78 J,
powspominajmy może trochę stare czasy na tym odcinku Warty. Wszak i ja
odwiedzam i odwiedzałem te rewiry od dawna. Fakt ostatnio, szczególnie zimową
porą jestem tam nieczęsto z uwagi na wiadome okoliczności, jednak niegdyś, pod
okiem ojca stawiałem tam pierwsze kroki z wędką w ręku. Pierwszy raz zobaczyłem
Wartę poniżej zapory bodaj w 91, może 92 roku. Do końca lat 90-tych byliśmy tam
często, prawie wyłącznie spinningowaliśmy. Potem długa przerwa, kiedy trafiłem tam
znowu, po wielu latach, rzeka nie wyglądała już tak samo, miejscówki zniknęły, rybostan
też inny. Szarpiący tylko trwają na posterunku, choć muszę przyznać, że we
wczesnych latach 90-tych skala tego procederu była, trudno w to uwierzyć,
jeszcze większa. Tak jak dziś tłoczą się spławikowcy, tak niegdyś bywały dni,
kiedy co parę metrów stal szarpak, i to począwszy od dwusetnego metra za tamą,
bo strefy ochronnej takiej jak dziś nie było. Jednego typa, przodownika w tym
procederze pamiętam do dziś – niski, krępy, korpulentny cwaniak, zawsze w
walonkach i roboczej, szarej kufajce, strój był jego znakiem rozpoznawczym,
ponoć kiedyś wpadł na tamie z bagażnikiem pełnym skłusowanych ryb. To była menda
wyjątkowa. Przede wszystkim jednak pamiętam piękne miejscówki, na przykład na
wysokości dzisiejszej granicy strefy ochronnej, na „łódzkim” brzegu kończyła
się kamienna opaska, zaraz za nią niewielka, piaszczysta zatoka z jakby plażą, łachą
tam widziałem, jak goście bodaj ze Śląska (często przyjeżdżali) ważyli
szczupaka, 12 kilogramowa skala na ruskiej wadze to było sporo za mało dla tej
rybki. Albo wyspa, po której dziś ani śladu, piękna wyspa, na końcu której
zalegały stare pale, kłody drewna – a w nich siedziały okonie, przy odpowiednim
stanie wody i w spodniobutach można się było do nich dobrać. Jest co wspominać,
szkoda tylko, że dzień dzisiejszy i perspektywy na przyszłość raczej nie
nastrajają pozytywnie. Pozdro i podzielcie się waszymi wspominkami z tych rejonów.Ale się rozpisałem, sorry za ględzenie.
Panowie, tak dla rozładowania nastrojów, za przykładem
kolegi kuzyn78 J,
powspominajmy może trochę stare czasy na tym odcinku Warty. Wszak i ja
odwiedzam i odwiedzałem te rewiry od dawna. Fakt ostatnio, szczególnie zimową
porą jestem tam nieczęsto z uwagi na wiadome okoliczności, jednak niegdyś, pod
okiem ojca stawiałem tam pierwsze kroki z wędką w ręku. Pierwszy raz zobaczyłem
Wartę poniżej zapory bodaj w 91, może 92 roku. Do końca lat 90-tych byliśmy tam
często, prawie wyłącznie spinningowaliśmy. Potem długa przerwa, kiedy trafiłem tam
znowu, po wielu latach, rzeka nie wyglądała już tak samo, miejscówki zniknęły, rybostan
też inny. Szarpiący tylko trwają na posterunku, choć muszę przyznać, że we
wczesnych latach 90-tych skala tego procederu była, trudno w to uwierzyć,
jeszcze większa. Tak jak dziś tłoczą się spławikowcy, tak niegdyś bywały dni,
kiedy co parę metrów stal szarpak, i to począwszy od dwusetnego metra za tamą,
bo strefy ochronnej takiej jak dziś nie było. Jednego typa, przodownika w tym
procederze pamiętam do dziś – niski, krępy, korpulentny cwaniak, zawsze w
walonkach i roboczej, szarej kufajce, strój był jego znakiem rozpoznawczym,
ponoć kiedyś wpadł na tamie z bagażnikiem pełnym skłusowanych ryb. To była menda
wyjątkowa. Przede wszystkim jednak pamiętam piękne miejscówki, na przykład na
wysokości dzisiejszej granicy strefy ochronnej, na „łódzkim” brzegu kończyła
się kamienna opaska, zaraz za nią niewielka, piaszczysta zatoka z jakby plażą, łachą
tam widziałem, jak goście bodaj ze Śląska (często przyjeżdżali) ważyli
szczupaka, 12 kilogramowa skala na ruskiej wadze to było sporo za mało dla tej
rybki. Albo wyspa, po której dziś ani śladu, piękna wyspa, na końcu której
zalegały stare pale, kłody drewna – a w nich siedziały okonie, przy odpowiednim
stanie wody i w spodniobutach można się było do nich dobrać. Jest co wspominać,
szkoda tylko, że dzień dzisiejszy i perspektywy na przyszłość raczej nie
nastrajają pozytywnie. Pozdro i podzielcie się waszymi wspominkami z tych rejonów.Ale się rozpisałem, sorry za ględzenie.
Masz może zdjęcia z tamtego okresu? Mam ogromnego bzika na punkcie starych fotografii rzeki Warty, tak sobie je oglądam i przenoszę wyobraźnią w tamte czasy i utracony raj zarówno wędkarski, jak i estetyczny. Mój dziadek był zapalonym wędkarzem mając do dyspozycji to cudo przyrodnicze, jak ja mu zazdroszczę, że moje oczy tego nie widziały, a on miał to na co dzień. Czyli rzekę, jak ją natura stworzyła. Mam dostęp do paru zdjęć Warty w sieradzewie i muszę wam powiedzieć, że teraz rzeka wygląda jak kobieta po gwałcie (sorry za porównanie, ale trafne)
W tym wątku niema już nic wspólnego z "Warta za tama".A może zaczniemy od początku rybki biorą
TO CO TU SIE PISZE TO JEST JEDNO WIELKIE ........................
specjalisto od wielkich śmieci jeśli jeszcze nie zauważyłeś ten wątek został zbojkotowany, bo pytanie "czy za tamą biorą rybki" zadają tylko kłusole zainteresowani mięchem. Nowe motto tego wątku, to "Z DALEKA OD ZIMOWISKA RYB PRZYGOTOWUJĄCYCH SIĘ DO TARŁA!!!". No to jak byś nie wiedział to już wiesz i zapomnij o mięsku, możesz je nabyć w biedronce
"Z DALEKA OD ZIMOWISKA RYB PRZYGOTOWUJĄCYCH SIĘ DO TARŁA!!!"-gdyby to było motto nie tylko tego wątku,ale i każdego prawdziwego wędkarza,mielibyśmy piękna,rybną Wartę!Niestety za dużo betonowych łbów,do których nic nie trafia.Szkoda
koledzy nie w tym sens jechać tam trzeba czekać aż będą brały na miejscu.Żal jedynie wszyscy z dołu mają o tą tamę bo zatrzymuje to co najlepsze.ale jak dotąd mało kto chwali się większą rybaą co jedynie na str10 było coś wartego uwagi,a inna drobnica mnie osobiście nie interesuje
na całej rzece są takie rybska, że nie trzeba jeździć za tamę. Złowienie okazu na rzece, gdzie ryba jest rozproszona i trzeba się wykazać nie lada umiejętnościami, żeby ją namierzyć i skłonić do brania, to dopiero chwała dla wędkarza i prawdziwa dla niego satysfakcja zarazem. To jest wędkarstwo i o to chodzi w tym interesie o przygodę, a nie o mięso. A za tamą - przynajmniej w okresie skupisk ryb na zimowisko i tarło - łowienie czy to okazów, czy drobnicy na ilość, to - powtarzam - żadna sztuka i zwykły obciach.
Zapewniam cię że łowią i większe, tyle że nikt poważny się tutaj nie będzie udzielał w tej kwestii.
w pewnym sensie rozumiem ....niewiem dlaczego ale to forum przyjeło bardziej nerwowy chaarakter a zapowiadało się całkiem nieżle może niedługo wruci to faktycznie ryba
Zapewniam cię że łowią i większe, tyle że nikt poważny się tutaj nie będzie udzielał w tej kwestii.
w pewnym sensie rozumiem ....niewiem dlaczego ale to forum przyjeło bardziej nerwowy chaarakter a zapowiadało się całkiem nieżle może niedługo wruci to faktycznie ryba ale skąd wróci?
Zapewniam cię że łowią i większe, tyle że nikt poważny się tutaj nie będzie udzielał w tej kwestii.
w pewnym sensie rozumiem ....niewiem dlaczego ale to forum przyjeło bardziej nerwowy chaarakter a zapowiadało się całkiem nieżle może niedługo wruci to faktycznie ryba
ale skąd wróci?
Chodziło tu chyba o powrót tematu wędkarstwa i łowionych ryb a nie ciągłych kłótni i sporów.
W KÓŁKO TO SAMO TO SIĘ ROBI PUSTE I ŻENUJĄCE NADAJECIE SIĘ DO ..................
nie masz nic rzeczowego do powiedzenia to daruj sobie te rebusy, bo raczej to jest płytkie i żenujące. Może wypowiesz się na temat łowienia ryb bezpośrednio za tamą w okresie ich zimowania? Masz jakieś swoje zdanie na ten temat, czy tylko pełną galerię atrybutów związanych ze śmieciami? Hobby jakieś? Jestem zmartwiony, że tak mało z was koledzy widzi problem poruszony w tym wątku. Rozmowy o wędkarstwie typu "jak tam panowie ruszyła się ryba za tamą wartą pojechać?" są więcej warte, niż polemika na temat ochrony ryb za tamą? Może rzeczywiście zadaliśmy ten temat nie w tym miejscu, gdzie trzeba, może powinienem poszukać innej grupy docelowej, bo tutaj dłubię kijem w mrowisku, wiem, że was wkurzam, ale trudno trzeba nagłaśniać patologiczne zachowania. O rybach i wędkarstwie wypowiadam się w wielu inny wątkach, tutaj nie dam wam spokoju:)
MIĘSIARZE NIE ODPUSZCZAJĄ>>>HA HA HA
Przecież to jest jedna wielka porażka, niczym zalew w Roszkowie na wiosnę po zarybieniu.
30 chłopa na 10 metrach kwadratowych w dodatku na zimowisku , no niema co - postawa godna prawdziwego moczykija.
Oby te bakterie, które spłyną z góry dały się im we znaki.
Darek ,wy tu ble ble ble a przygotowania do sezonu trwają :)
Ale zastaniawiam się czy nie zostać miesiarzem
Ale zastaniawiam sie czy nie zostać mięsiarzem.
Zastanawiam się czy nie zostać miesiarzem.
Darek ,wy tu ble ble ble a przygotowania do sezonu trwają :)
o rybki będą miały co lizać:) Fajny prezent na dzień dziecka:) A tak na poważnie pełen arsenał. Ja osobiście nie intersuję się łowieniem sportowym, ale też nie rekreacyjnym. U mnie jest to typowe zamiłowanie, kilometry nad rzeką w ciszy, jak najdalej od cywilizacji i tropienie największych egzemplarzy, wszystko to składa się na wielkie emocje. Myślę, że nie możliwe jest przeżywanie takich emocji w tłumie, no ale może się mylę
Witam interlokutorów, powróciłem znad Pilicy i Czarnej, chciałem zmienić trochę klimat i dać odpocząć naszej pięknej Warcie. Widze, że tu rozmowa trwa, ale co poniektórzy to chyba kompletnie impregnowani na argumenty. Z resztą pewnej wrażliwości, troski o przyrodę jako taką nie da się wbić żadnymi argumentami do głowy dorosłego człowieka, jeśli ten nie został nauczony tego za młodu. Niektórzy mam wrażenie w ogóle chyba nie wiedzą o czym ja i paru kolegów tu mówimy/piszemy. Pytam się zatem, co powstrzymuje niektórych przed przekwalifikowaniem się na metodę szarpaczą, przecież w świetle przepisów sam tego typu zestaw nie jest zabroniony, prowadzenie to prawie agresywny opad, więc czemu tak nie łowicie, mimo że prawo w tej kwestii milczy. A no wydaje mi się, że powodem jest ETYKA. A teraz konkluzja, według mojej opinii łowienie ryb na obszarze zimowiska jest nieetyczne, wbrew przyrodzie, a w dalszej konsekwencji nawet wbrew logice. I jeszcze jedno - również według mnie - istnieją takie grupy wędkarzy, wobec których mamy prawo oczekiwać wyższych standardów etycznych i troski o wodę ponadprzeciętną, rozumiem, że zawodnik by być zawodnikiem musi raz na jakiś czas opuścić swój grajdół i ruszyć na trening, zawody, a tam ma szansę spotkać innych wedkarzy, zawodników, miłośników przyrody i uczyć się, podgladać, rozmawiać. Trudno takiego zawodnika nazwać zaściankowym moczykijem z dziury zabitej dechami, który nie zdaje sobie sprawy co to zimowisko i co się dzieje, jak się rzekę przegrodzi tamą, brutalnie przerywając trasy migracji ryb.
Tu nikomu nie musisz tłumaczyć co to etyka itp bynajmniej mi.Jestem w tej kwestii z tobą ,tylko wiedz że ci moi koledzy jeżdżą tam ale rybe w całości wypuszczają.Tak zaraz się znajdą oponęci którzy powiedzą ,,po co więc kaleczyć rybę " jakby tego sami nie robili nigdy.Ja wole kaleczyć rybę (oczywiście w cudzysłowie) niż zjeść tą rybę ,choć całkowitym nie zjadaczem ryb nie jestem .Jak mam ochotę to z tych co złowię 20-30 kg wezmę z 5 płotek i zjem .I uważam ze nie ma nic w tym złego .Tylko wszystko musi byc w granicy rozsądku i poszanowania dla ryb.
http://forum.wedkuje.pl/f,na-wesolo,608085,0.html
http://forum.wedkuje.pl/f,na-wesolo,608085,0.html
CHAMSTWO WĄTEK USUNEŁO
włąśnie wrzucam na you tube fimik z powodzi 2010r -Jeziorsko-w dół rzeki aż do miasta KOŁO za 1h podam link
już jest powódz w Polsce w 2010 r maj i jeziorsko
http://youtu.be/_R9tBuu3fag
Świnka złowiona za tamą
dobre dobre
już jest powódz w Polsce w 2010 r maj i jeziorsko
http://youtu.be/_R9tBuu3fag
Szacun za folmik ,ale ta wkurzająca kryptoreklama owczarki konin coś tam coś tam jest niepotrzebna
Świnka złowiona za tamą
duże rosną??:)
zależy ile pyrów się wrzuci do wody :)
zależy ile pyrów się wrzuci do wody :)
na trufle?:)
Filmik z powodzi jest sfauszowany - za tamą nie ma wędkarzy z kijami a to jest niemożliwe :)
Filmik z powodzi jest sfauszowany - za tamą nie ma wędkarzy z kijami a to jest niemożliwe :)
Fala ich zmiotła ku mojemu zadowoleniu:) Taki jeden pozytyw powodzi:)
Panowie, tak dla rozładowania nastrojów, za przykładem kolegi kuzyn78 J, powspominajmy może trochę stare czasy na tym odcinku Warty. Wszak i ja odwiedzam i odwiedzałem te rewiry od dawna. Fakt ostatnio, szczególnie zimową porą jestem tam nieczęsto z uwagi na wiadome okoliczności, jednak niegdyś, pod okiem ojca stawiałem tam pierwsze kroki z wędką w ręku. Pierwszy raz zobaczyłem Wartę poniżej zapory bodaj w 91, może 92 roku. Do końca lat 90-tych byliśmy tam często, prawie wyłącznie spinningowaliśmy. Potem długa przerwa, kiedy trafiłem tam znowu, po wielu latach, rzeka nie wyglądała już tak samo, miejscówki zniknęły, rybostan też inny. Szarpiący tylko trwają na posterunku, choć muszę przyznać, że we wczesnych latach 90-tych skala tego procederu była, trudno w to uwierzyć, jeszcze większa. Tak jak dziś tłoczą się spławikowcy, tak niegdyś bywały dni, kiedy co parę metrów stal szarpak, i to począwszy od dwusetnego metra za tamą, bo strefy ochronnej takiej jak dziś nie było. Jednego typa, przodownika w tym procederze pamiętam do dziś – niski, krępy, korpulentny cwaniak, zawsze w walonkach i roboczej, szarej kufajce, strój był jego znakiem rozpoznawczym, ponoć kiedyś wpadł na tamie z bagażnikiem pełnym skłusowanych ryb. To była menda wyjątkowa. Przede wszystkim jednak pamiętam piękne miejscówki, na przykład na wysokości dzisiejszej granicy strefy ochronnej, na „łódzkim” brzegu kończyła się kamienna opaska, zaraz za nią niewielka, piaszczysta zatoka z jakby plażą, łachą tam widziałem, jak goście bodaj ze Śląska (często przyjeżdżali) ważyli szczupaka, 12 kilogramowa skala na ruskiej wadze to było sporo za mało dla tej rybki. Albo wyspa, po której dziś ani śladu, piękna wyspa, na końcu której zalegały stare pale, kłody drewna – a w nich siedziały okonie, przy odpowiednim stanie wody i w spodniobutach można się było do nich dobrać. Jest co wspominać, szkoda tylko, że dzień dzisiejszy i perspektywy na przyszłość raczej nie nastrajają pozytywnie. Pozdro i podzielcie się waszymi wspominkami z tych rejonów.Ale się rozpisałem, sorry za ględzenie.
Panowie, tak dla rozładowania nastrojów, za przykładem kolegi kuzyn78 J, powspominajmy może trochę stare czasy na tym odcinku Warty. Wszak i ja odwiedzam i odwiedzałem te rewiry od dawna. Fakt ostatnio, szczególnie zimową porą jestem tam nieczęsto z uwagi na wiadome okoliczności, jednak niegdyś, pod okiem ojca stawiałem tam pierwsze kroki z wędką w ręku. Pierwszy raz zobaczyłem Wartę poniżej zapory bodaj w 91, może 92 roku. Do końca lat 90-tych byliśmy tam często, prawie wyłącznie spinningowaliśmy. Potem długa przerwa, kiedy trafiłem tam znowu, po wielu latach, rzeka nie wyglądała już tak samo, miejscówki zniknęły, rybostan też inny. Szarpiący tylko trwają na posterunku, choć muszę przyznać, że we wczesnych latach 90-tych skala tego procederu była, trudno w to uwierzyć, jeszcze większa. Tak jak dziś tłoczą się spławikowcy, tak niegdyś bywały dni, kiedy co parę metrów stal szarpak, i to począwszy od dwusetnego metra za tamą, bo strefy ochronnej takiej jak dziś nie było. Jednego typa, przodownika w tym procederze pamiętam do dziś – niski, krępy, korpulentny cwaniak, zawsze w walonkach i roboczej, szarej kufajce, strój był jego znakiem rozpoznawczym, ponoć kiedyś wpadł na tamie z bagażnikiem pełnym skłusowanych ryb. To była menda wyjątkowa. Przede wszystkim jednak pamiętam piękne miejscówki, na przykład na wysokości dzisiejszej granicy strefy ochronnej, na „łódzkim” brzegu kończyła się kamienna opaska, zaraz za nią niewielka, piaszczysta zatoka z jakby plażą, łachą tam widziałem, jak goście bodaj ze Śląska (często przyjeżdżali) ważyli szczupaka, 12 kilogramowa skala na ruskiej wadze to było sporo za mało dla tej rybki. Albo wyspa, po której dziś ani śladu, piękna wyspa, na końcu której zalegały stare pale, kłody drewna – a w nich siedziały okonie, przy odpowiednim stanie wody i w spodniobutach można się było do nich dobrać. Jest co wspominać, szkoda tylko, że dzień dzisiejszy i perspektywy na przyszłość raczej nie nastrajają pozytywnie. Pozdro i podzielcie się waszymi wspominkami z tych rejonów.Ale się rozpisałem, sorry za ględzenie.
Masz może zdjęcia z tamtego okresu? Mam ogromnego bzika na punkcie starych fotografii rzeki Warty, tak sobie je oglądam i przenoszę wyobraźnią w tamte czasy i utracony raj zarówno wędkarski, jak i estetyczny. Mój dziadek był zapalonym wędkarzem mając do dyspozycji to cudo przyrodnicze, jak ja mu zazdroszczę, że moje oczy tego nie widziały, a on miał to na co dzień. Czyli rzekę, jak ją natura stworzyła. Mam dostęp do paru zdjęć Warty w sieradzewie i muszę wam powiedzieć, że teraz rzeka wygląda jak kobieta po gwałcie (sorry za porównanie, ale trafne)
już jest powódz w Polsce w 2010 r maj i jeziorsko
http://youtu.be/_R9tBuu3fag
Szacun za folmik ,ale ta wkurzająca kryptoreklama owczarki konin coś tam coś tam jest niepotrzebna
To jak się pojawia ten napis, to zmień akomodację oczu i problem z głowy jak Tobie to przeszkadza.
już jest powódz w Polsce w 2010 r maj i jeziorsko
http://youtu.be/_R9tBuu3fag
Szacun za folmik ,ale ta wkurzająca kryptoreklama owczarki konin coś tam coś tam jest niepotrzebna
To jak się pojawia ten napis, to zmień akomodację oczu i problem z głowy jak Tobie to przeszkadza.
Nie potrafię :) i mam do tego prawo.Przeszkadza mi to i już. Wolny kraj człowieku jest :)
Coś dla rozluźnienia...."POSZUKIWACZE ZAGINIONYCH RYB W JEZIORSKU" 2011ROK
niezłe zdjęcie powinno wygrać jakiś konkurs
taaaaaaaaak, konkurs na idiotę roku...
jeżeli masz zamiar komuś ubliżać to po prostu zmień forum
Pietrzakowi się nie spodobało...może ma zły humor dziś...na polepszenie humoru inna bardziej ciepła fota... JEZIORSKO STYCZEŃ 2013
Pietrzakowi się nie spodobało...może ma zły humor dziś...na polepszenie humoru inna bardziej ciepła fota... JEZIORSKO STYCZEŃ 2013
Na pewno szarpie:)
bez komentarza ale wędkarstwo wciąga
fota bardzo ciepła
Nic nie szarpie, łowi tylko na sieradzką ochotkę.
Nic nie szarpie, łowi tylko na sieradzką ochotkę.
ochotkę to można mieć jak się na nią patrzy:)
Nic nie szarpie, łowi tylko na sieradzką ochotkę.
ochotkę to można mieć jak się na nią patrzy:)
Z pewnością bym ją poczęstował obfitym kubkiem grzańca ;)
W tym wątku niema już nic wspólnego z "Warta za tama".A może zaczniemy od początku rybki biorą
TO CO TU SIE PISZE TO JEST JEDNO WIELKIE ........................
sami chcieliście aby zmienić temat u was biorą <przy tamie>a u nas nie
Owczarki jak u ciebie nie biorą to pojedź za tamę i już będą brały, i będziesz miał po problemie.
W tym wątku niema już nic wspólnego z "Warta za tama".A może zaczniemy od początku rybki biorą
TO CO TU SIE PISZE TO JEST JEDNO WIELKIE ........................
specjalisto od wielkich śmieci jeśli jeszcze nie zauważyłeś ten wątek został zbojkotowany, bo pytanie "czy za tamą biorą rybki" zadają tylko kłusole zainteresowani mięchem. Nowe motto tego wątku, to "Z DALEKA OD ZIMOWISKA RYB PRZYGOTOWUJĄCYCH SIĘ DO TARŁA!!!". No to jak byś nie wiedział to już wiesz i zapomnij o mięsku, możesz je nabyć w biedronce
"Z DALEKA OD ZIMOWISKA RYB PRZYGOTOWUJĄCYCH SIĘ DO TARŁA!!!"-gdyby to było motto nie tylko tego wątku,ale i każdego prawdziwego wędkarza,mielibyśmy piękna,rybną Wartę!Niestety za dużo betonowych łbów,do których nic nie trafia.Szkoda
koledzy nie w tym sens jechać tam trzeba czekać aż będą brały na miejscu.Żal jedynie wszyscy z dołu mają o tą tamę bo zatrzymuje to co najlepsze.ale jak dotąd mało kto chwali się większą rybaą co jedynie na str10 było coś wartego uwagi,a inna drobnica mnie osobiście nie interesuje
Zapewniam cię że łowią i większe, tyle że nikt poważny się tutaj nie będzie udzielał w tej kwestii.
na całej rzece są takie rybska, że nie trzeba jeździć za tamę. Złowienie okazu na rzece, gdzie ryba jest rozproszona i trzeba się wykazać nie lada umiejętnościami, żeby ją namierzyć i skłonić do brania, to dopiero chwała dla wędkarza i prawdziwa dla niego satysfakcja zarazem. To jest wędkarstwo i o to chodzi w tym interesie o przygodę, a nie o mięso. A za tamą - przynajmniej w okresie skupisk ryb na zimowisko i tarło - łowienie czy to okazów, czy drobnicy na ilość, to - powtarzam - żadna sztuka i zwykły obciach.
Popieram w 100%
Zapewniam cię że łowią i większe, tyle że nikt poważny się tutaj nie będzie udzielał w tej kwestii.
w pewnym sensie rozumiem ....niewiem dlaczego ale to forum przyjeło bardziej nerwowy chaarakter a zapowiadało się całkiem nieżle może niedługo wruci to faktycznie ryba
Zapewniam cię że łowią i większe, tyle że nikt poważny się tutaj nie będzie udzielał w tej kwestii.
w pewnym sensie rozumiem ....niewiem dlaczego ale to forum przyjeło bardziej nerwowy chaarakter a zapowiadało się całkiem nieżle może niedługo wruci to faktycznie ryba
ale skąd wróci?
Zapewniam cię że łowią i większe, tyle że nikt poważny się tutaj nie będzie udzielał w tej kwestii.
w pewnym sensie rozumiem ....niewiem dlaczego ale to forum przyjeło bardziej nerwowy chaarakter a zapowiadało się całkiem nieżle może niedługo wruci to faktycznie ryba
ale skąd wróci?
Chodziło tu chyba o powrót tematu wędkarstwa i łowionych ryb a nie ciągłych kłótni i sporów.
W KÓŁKO TO SAMO TO SIĘ ROBI PUSTE I ŻENUJĄCE NADAJECIE SIĘ DO ..................
W KÓŁKO TO SAMO TO SIĘ ROBI PUSTE I ŻENUJĄCE NADAJECIE SIĘ DO ..................
nie masz nic rzeczowego do powiedzenia to daruj sobie te rebusy, bo raczej to jest płytkie i żenujące. Może wypowiesz się na temat łowienia ryb bezpośrednio za tamą w okresie ich zimowania? Masz jakieś swoje zdanie na ten temat, czy tylko pełną galerię atrybutów związanych ze śmieciami? Hobby jakieś? Jestem zmartwiony, że tak mało z was koledzy widzi problem poruszony w tym wątku. Rozmowy o wędkarstwie typu "jak tam panowie ruszyła się ryba za tamą wartą pojechać?" są więcej warte, niż polemika na temat ochrony ryb za tamą? Może rzeczywiście zadaliśmy ten temat nie w tym miejscu, gdzie trzeba, może powinienem poszukać innej grupy docelowej, bo tutaj dłubię kijem w mrowisku, wiem, że was wkurzam, ale trudno trzeba nagłaśniać patologiczne zachowania. O rybach i wędkarstwie wypowiadam się w wielu inny wątkach, tutaj nie dam wam spokoju:)