Wiele razy zdarza się gdy wyjedziemy na ryby nie jest tak jak byśmy chcieli. Rekordowe ryby o których myślimy podczas wędkowania stają się jedynie tylko marzeniem. Jednak zawsze znajdzie się w siatce coś z czego można zrobić doskonałe kotleciki. Mowa tutaj o rybach które nie są objęte ochroną ani limitem ilościowym np. ukleja, krąp itp. Można również owe kotlety robić z większych ryb, krojąc je na mniejsze kawałki przed zmieleniem ich w jednolitą masę.
1. Świeżo złowione ryby oporządzamy tak jak przed np. ich smażeniem, czyli usuwamy uskę, głowę oraz wnętrzności. Jeżeli nie chcemy robić od razu z nich kotletów, można je lekko posolić i schować maksymalnie na jeden dzień do lodówki.
2. Przygotowane ryby mielimy minimum 3 razy w maszynce do mielenia (ja mielę w ręcznej). Po każdym mieleniu rozbieram i czyszczę maszynkę z resztek ryb. W taki sposób pozbawiamy się ości i resztek skóry oraz płetw ryb. Mielimy do tego również jedną całą średnią, bądź dużą cebulę.
3. Gdy mamy już jednolitą masę dodajemy: - sól, - pieprz, - odrobinę soku z cytryny, - przyprawę do ryb, - koper bądź szczypiorek (jak kto woli), - bułkę tartą (lub bułkę suchą rozmoczoną wcześniej w mleku), - jajko
ILOŚĆ PRZYPRAW i DODATKÓW UZALEŻNIONE JEST OD ILOŚCI RYB. MOŻNA WIĘC EKSPERYMENTOWAĆ.
4. Gdy już wszystko dokładnie wymieszamy, robimy średniej wielkości kotlety, podobne do mielonych. Następnie obtaczamy je w panierce (ja używam kupnej), Można również najpierw obmoczyć je w mleku a następnie wytaczać w bułce tartej.
5. Kolejnym i ostatnim etapem jest smażenie, ja używam frytkownicy. Można również użyć patelnię. Smażymy tak jak mielone, do pełnego zarumienienia.
WSZYSTKIE POTRZEBNE SKŁADNIKI: - sól, - pieprz, - odrobinę soku z cytryny, - przyprawę do ryb, - koper bądź szczypiorek (jak kto woli), - bułkę tartą (lub bułkę suchą rozmoczoną wcześniej w mleku), - jajko, - panierka (gotowa) lub bułka tarta, - cebula.
Komentarze