Reklama

Na tropie letniej troci

17/07/2015 10:43

Letnia Troć

Dla większości wędkarzy troć pozostaje rybą, którą łowi się zimą. Rozpoczęcie sezonu przypada na pierwszego stycznia, wtedy to kończy się sezon ochronny, a z najdalszych rejonów naszego kraju ciągną samochody przepełnione głodnymi emocji wędkarzami. Mało kto, jednak wybiera się na troć w lecie. Nie licząc wędkarzy zamieszkujących okolice rzeki, nad wodą wieje pustką. Tylko najsławniejsze miejscówki, mogą pochwalić sie obecnością kilku wędkarzy dziennie, pozostałe zarastają coraz wyższymi pokrzywami i trzcinami.

Reklama


Letnia troć w niewielkim tylko stopniu przypomina styczniowego kelta. Oprócz wchodzących w rzekę agresywnych i hałaśliwych srebrniaków, można też trafić na takie ryby, które już dłuższy czas siedzą w rzece, stając się przez to nadzwyczaj ostrożne. Leniwe spowolnienia nurtu i inne tak dobrze znane w zimowym okresie keltowe miejscówki, nijak mają się do srebrniakowych letnich miejscówek. Wysokie temperatury i niski stan wody sprawiają, że ryby szukają miejsc chłodniejszych, głębszych, zacienionych i dobrze natlenionych. Dobrze natleniona woda, musi mieć wartki nurt. Wszystkie te wskazówki tworza razem pełen obraz. Obraz wymarzonej miejscówki.

Reklama

Dodatkowo, niska woda odsłania miejsca i rzeczy, które pozostają niewidoczne przy normalnym stanie rzeki. Podmyte burty i głębokie jamy, sporej wielkości głazy, czy niewidoczne na co dzień powalone konary, stanowią nie tylko miejsca potencjalnej kryjówki ryb, ale również przestrogę przed nierozważnym rzucaniem.

O sprzęcie można powiedzieć jedno, musi być mocny.

Branie silnej letniej troci, przypomina zahaczenie zestawem o pociąg towarowy, a żeby ten rozpędzony z prądem rzeki pociąg zatrzymać, należy mieć mocny sprzęt. Między bajki można sobie włożyć opowieści o łowieniu "na lekko". Finezja kończy się wraz z zaczepami, lub przy odjeździe sporej ryby. Owszem zdarzają się ludzie, którzy łowią lżejszym sprzętem, ale... albo są to prawdziwi profesjonaliści, albo ludzie, którzy jeszcze nie trafili na taki rozpędzony pociąg. Jeżeli chodzi o przynęty, to na rynku jest ich sporo, najlepiej jednak spisują się te od rzemieślników znających daną rzekę. Są trochę droższe ale warto je mieć w swoim arsenale. Jeżeli ktoś woli tańsze przynęty fabryczne, to radzę szukać w podobnych kształtach i kolorach, co te ręcznie robione.

Reklama


Te kilka wskazówek może być pomocnych dla mniej doświadczonych łowców, ale trzeba sobie powiedzieć jasno. Nic nie zastąpi własnego doświadczenia.

Mogę tylko potwierdzić, że widok spławiającej się ryby jest wart każdego trudu, a sam hol to kwintesencja wędkarstwa.

Zapraszam na relację wideo.

Połamania


Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama