Chyba mogę powiedzieć, że sezon podlodowy się już skończył. Lody powoli tonieją, a gdzie niegdzie da się już łowić stacjonarnie. To był mój pierwszy sezon podlodowy w życiu. Wcześniej nie wędkowałem spod lodu, ale zaraziłem się tą metodą prawie jak spinningiem.
Było kilka wypadów na lód. Często łowiłem na blaszkę podlodową i mormyszkę. Brań nie było mało, ale najczęściej były to małe okonki. Trafiła się też całkiem przyzwoita ryba - okoń 27 cm i była to największa ryba w sezonie. Wędkarstwo podlodowe bardzo mi się spodobało. Tu trzeba szukać ryby, skusić ją do brania, a nie jest to takie łatwe. Często trzeba też pokonać różne trudności jak minusowa temperatura, zamarzający przerębel czy krople wody zamarzające na żyłce, które bardzo utrudniają łowienie. Ale gdy zatnie się w końcu rybkę i ja wyholuje to radość wynagrodzi nam wszystkie trudy i starania.
Na lód zabierałem często ze sobą kamerkę i z tego co udało się nagrać powstały dwa filmiki. Jeden przedstawiłem wam we wcześniejszym wpisie i dotyczył pierwszego lodu, a ten jest podsumowaniem sezonu podlodowego. Zachęcam do oglądania, komentowania i subskrypcji mojego kanału. Każdy sub czy łapka w górę to dla mnie porcja motywacji. Pozdrawiam wszystkich i połamania!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze