Kiedy duży pstrąg odprowadzi nam przynętę pod same nogi i tego dnia już się więcej nie pokaże, wtedy w następne dni urządza się karne ekspedycje. Trzeba nakłonić go do brania.
Powinno się zacząć łowić jak najwcześniej rano, gdyż jest to prawdopodobnie pora jego żerowania, a poza tym można mieć pewność, że nikt go jeszcze nie spłoszył. Oczywiście nam też nie wolno spartolić roboty i zejść nad samą wodę tuż nad jego łbem. Trzeba się zachowywać bardzo cicho i maskować się, chować za drzewami, nie podchodzić do samego brzegu i zająć stanowisko w górze rzeki.
Zaczynam od woblerów i to dużych, do 7 cm, pływających. Spławiam je z nurtem. Prowadzę jak najwolniej i przy dnie. Powinny naśladować osłabioną rybkę, z trudem opierającą się prądowi. W pobliżu kryjówki przytrzymuję wobler tak, żeby pracujący w na ogół powolnym nurcie leniwie unosił się ku powierzchni. Właśnie w tym momencie pstrąg często nie wytrzymuje.
Jeśli nie było ataku na napiętej żyłce to cofam wobler, przytapiam go do dna i całą operację powtarzam. Każdą przynętą gram mu pod nosem po kilka razy. Pływającymi woblerami zwykle da się łowić z dużej odległości, więc o ile nic z tego nie wyjdzie, staram się podejść trochę bliżej i wypróbować cały arsenał blach. Nie wolno rzucać " na punkt" gdyż dużemu pstrągowi na pewno się to nie spodoba. Tak czy owak blacha musi wpaść do wody jak najciszej. Prowadzę ją powoli, a w okolicy kryjówki przyśpieszam. wyciągam błystkę pod powierzchnię i przerywam zwijanie, żeby blacha bezwładnie spadła na dno. Nie musi przy tym pracować.
Sprzymierzeńcem wędkarza jest lekko przybrudzona woda, i to nie tylko dlatego, że ryba gorzej widzi co się dzieje na brzegu. Znacznie ważniejsze jest to, że wówczas agresywniej atakuje, ponieważ jedzenie szybko znika jej z pola widzenia. Jednak łowienie w mętnej wodzie wymaga doskonałej znajomości ukształtowania dna.
Na jednego pstrąga czasem poświęcam godzinę, a nawet więcej. Jeśli ryba nie chce się nabrać daję jej na razie spokój i w to samo miejsce wracam po kilku godzinach, by wszystko powtórzyć od początku. Jednak nie ukrywam - wtedy szanse są dużo mniejsze.
Pozdrawiam kubaxxx
Ps. Czy ktoś łowił w rzeczce o nazwie Czarnianka lub też Grabinianka, i czy warto tam wybrać się na te ryby?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze