Zaczynam swoje blogowanie w portalu wedkuje.pl. Dzisiaj chciałbym przekazać Wam nieco informacji na temat troci i najbardziej popularnych łowisk tej ryby w Polsce. Nie chcę jednak nawiązywać do popularnego już cyklu „Ryba miesiąca”, a raczej przekazać kilka porad na temat tej ryby, po zakończeniu okresu ochronnego - a to już niedługo, informacje te będą jak znalazł…
Nie trzeba chyba specjalnie przekonywać, że w rankingu najbardziej trociowych rzek w naszym kraju, w czołówce są: Parsęta, Rega i Słupia. W tym roku, zwłaszcza w tej pierwszej, troci było wyjątkowo dużo, trudno jednak wydać diagnozę, skąd taki urodzaj. Złowienie tej ryby to nie lada wyzwanie dla wędkarza, ponieważ nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy uderzy. Warto jednak odczekać w jej ulubionych miejscówkach, czyli wszelkiego rodzaju wysepkach, dołkach i zagłębieniach, miejscach z bystrym nurtem.
Najlepszy sprzęt do połowu troci to kij o długości 2,40-2,70 m i c.w. 40 g wzwyż, do tego mocny kołowrotek, np. nr 4, plecionka 0,18, a z przynęt woblery najlepiej w pomarańczowym kolorze oraz błystki wahadłowe – 10-15 g w miedzianym kolorze. Pamiętam słynne powiedzenie –Kto nie ma miedzi, ten w domu siedzi – i w przypadku troci doskonale się ono sprawdza.
Zestaw prowadzimy z prądem. Rzucamy zestaw w rejony zadrzewień, krzaków, gdzie woda płynie szybciej i sprowadzamy go z prądem. Skuteczne są również poderwania z dna. Oczywiście nie zawsze taki sposób się sprawdza, trzeba mieć po prostu szczęście. W dane miejsce przebywania troci może przyjść 50 wędkarzy i żadnemu z nich nie uda się jej złapać, przyjdzie 51-wszy i wyłowi od razu. Ja w sierpniu na taki zestaw i tym sposobem złowiłem 6 ładnych sztuk.
Wracając jeszcze do łowisk. We wspomnianej już wyżej Słupi najwięcej troci spotkamy w rejonie od miejscowości Bydlino, w Parsęcie – na odcinku przed zaporą wodną w Rościnie i na tzw. Daszewskiej Łące. Najlepiej dowiedzieć się wcześniej od miejscowych czy ryba już jest w wodzie, jeśli tak warto przyjechać i spróbować szczęścia. W słoneczne dni ryby są ospałe i mniej aktywne, jeśli jest natomiast pochmurno i pada mały deszcz biorą bardzo dobrze. Właśnie w taką „angielską” pogodę złowiłem swój największy do tej pory okaz – 10 kg.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze