Na początku tygodnia kolega przypomina o sobotnim wędzeniu węgorzy. Węgorze oczywiście zakupione w gospodarstwie rybackim. Zakup i wędzenie organizujemy od razu dla kilku Kolegów. Świeże, sprawione, w zależności od wielkości namoczone od kilku do kilkunastu godzin w solance. Następna czynność to pieczołowite wiązanie i oczywiście pozostawienie w przewiewnym miejscu w celu dokładnego ich osuszenia. Następnie ostatnie zważenie, ułożenie według rozmiaru i tak przygotowana ryba trafia do zawczasu przygotowanej (nagrzanej) wędzarni. Utrzymanie właściwej temperatury wędzarni było niezwykle ciężkie ze względu na bardzo silny północno-zachodni wiatr, wiejący prosto w palenisko wędzarni. Wymagało to stałej kontroli temperatury i jej regulacji na zmianę suchym i świeżym drewnem. Stosowne szyberki i zasuwy spełniły jednak swoją rolę i produkt finalny prezentował się całkiem okazale. Na zakończenie przygody z wędzeniem dorodne dwie sztuki wędzonego węgorza trafiły do konsumpcji. Paluszki lizać.
Komentarze