Poza moimi zagranicznymi sukcesami, na swoim koncie nie mam wielu okazałych ryb.
Prawdę mówiąc... nigdy nie nastawiałem się na te największe, mimo, że wiem, że takie są w moich wodach. Zawsze wygrywała chęć zabawy i mile spędzonego czasu ze znajomymi, łowiąc średnie szczupaki czy okoni, niż uganianie się za tym jednym, upragnionym.
Mimo to miałem wiele kontaktów z naprawdę dużymi rybami. Przegrywając walkę z nimi, siedziałem cicho i nie opowiadałem o tym nikomu - bo po co? Jak wiadomo, wędkarskie historie zawsze są nieco... magiczne^^ Więc wolałem oszczędzić sobie, sceptycznych komentarzy.
Kiedy dziś wypływałem za szczupakami, mając w głowie poprzednie kiepskie dni, nie myślałem zupełnie o takim szczupaku.
Tym bardziej w tym miejscu... i na okoniowy zestaw.
Po długim rzucie, zaczępiłem najpierw o rdestnicę, a później poczułem silny opór... Sądząc, że to kolejna wielka kępa zielska, podciągnąłem go bliżej łodzi. Ten wyłożył się i widząc mnie ruszył niczym strzała.
Mocno dokręcony hamulec, delikatny zestaw, pękł niczym nitka. Mimo to sądzę, że powinien wytrzymać znacznie większe obciążenie. Czas pozbyć się tanich wolframików i zainwestować w taki sprzęt, który da mi większe szanse.
Mimo żalu i smutki, wielkiego niedosytu, mam nadzieję, że szczupak szybko wypluł malutką obrotówkę i wróci zaraz do żerowania, bo wkrótce ruszam tam po raz kolejny :)
Opowiadam o tym zajściu, z tego względu, że wszystko udało mi się nagrać, więc zapraszam do obejrzenia, tych kilku sekund, kiedy miałem przyjemność go oglądać.
Pozdrawiam i połamania
Tomek "Ace" Lewandowski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze