Jesienne drapieżniki - sport dla twardzieli

/ 29 komentarzy / 7 zdjęć





Jesień, najbardziej kolorowa pora roku. Niestety kończy sezon spinningowy. Po zejściu lodów, tyle musiałem czekać na poważne spinningowanie. Maj odpuszczam z kilku powodów i raptem miesiąc uganiania się za sandaczami. Ale nadeszła ta moja upragniona pora. Zaczyna się poważne spinningowanie i im bliżej końca roku, tym bardziej ekstremalne.
Banałem będzie wspominanie o odpowiednim ubiorze, ale nie wszyscy traktują łowienie o tej porze całkiem serio. Ileż to razy zmarzłem do szpiku kości, gdzie listopadowy wiatr przeszywał mnie swoim lodowatym oddechem tak, że czułem go w ostatniej nitce swego nędznego odzienia. Zgrabiale ręce ledwo trzymały kij w garści. I gdzie tu przyjemność z wędkowania ?. Tak było do czasu zakupu kombinezonu wypornościowego. Kupiłem go z myślą o łowieniu z lodu, ale jesienią przydał się bardzo. Solidne rękawice ( najlepiej para zapasowa ), ciepła czapka, buty i termos z gorącym rosołkiem. No, teraz możemy wypływać…
Jesienią, wraz z ochładzaniem się wody biała ryba schodzi w głębsze partie wody, bo tam woda ciut cieplejsza. A za nią podążają drapieżniki. I na taki moment czekam. Łowię w korycie i rynnach, bo tam przebywają największe sztuki. Jeżeli namierzę zatopione drzewo, to bankówka pewna. Ale nie myślcie, że rzucam w konary. Nic podobnego. Podaję przynętę „ na podwórko”, czyli przed przeszkodą od strony koryta. Szarpanie się z zaczepami w gałęziach drogo kosztuje. Dobra guma z dobrą główką to cena co najmniej z 15 zł, czyli połowę przyzwoitego woblera. Ale muszę mieć szczęście, by w tym czasie trafić na żerującego drapieżnika, który wypływa na podwórko i tam poluje. Wiele razy przepływałem i rzucałem w bankowe miejsce i nic. Aż nagle metrowy szczupak melduje się na wędce…
Jesień to niestety deszcze, mętna woda, masa opadających liści, połamanych gałęzi i kępy trzcin płynących całą szerokością rzeki. To największa nasza przeszkoda, by osiągnąć dobry wynik. Marzeniem jest tydzień bez deszczu w listopadzie, bo liści już nie ma a woda się wyklaruje.
Skończyło się tanie żarcie w pasie przy brzegowym, tuż za trzcinami, jak to miało miejsce latem. Teraz drapieżnik szuka ofiary aktywnie, bo wie, że zima za pasem i trzeba nabrać masy na chude miesiące z lodem nad głową.
O ile latem ograniczam się do trollingu, bo nie lubię szarpać się z zielskiem przy trzcinach i kaleczyć małe szczupaki, tak teraz staję na kotwicy, bo porzucać. Przynętę prowadzę wolno, tuż przy dnie. Wzdłuż rynny i w poprzek koryta. Zdrowie już nie te i nie wykonam 200-300 rzutów jak to bywało jeszcze ze dwadzieścia lat temu. Ale nie darowałbym sobie, choćby i dla samego sentymentu machnąć tam, gdzie bywały metrowe szczupaki…
Jesienią wielce prawdopodobne jest, że w jednym miejscu stoją szczupaki , sandacze a nawet duże okonie. I na tę samą gumę, przy takim samym jej prowadzeniu ( jednostajnie, bądź z opadu ) łowimy te gatunki.
Możemy łowić cały dzień, bo w każdej chwili coś możemy trafić. Jednak świt i zmierzch nadal dają zdecydowanie lepsze efekty. W październiku łowiłem z kolegami sandacze po zmroku. Ciemność zupełna i nagle sandacze zaczynają żerować. Niesamowite uczucie. Nie widzisz końca wędki a sandacz atakuje gumę. Niemal do miana anegdoty wędkarskiej urosły wypady mego niedoszłego szwagra, Rysia. Kończył pracę o 17-tej. Jechał prosto nad rzekę, płynął pół godziny do bankówki. Kanapki kończył w zapadających ciemnościach. Wracał o 21-szej z dwoma, lub trzema sandaczami…
Nie chcę Was namawiać na siłę na późnojesienne spinningowanie. Na pewno nie należy do najbardziej komfortowych. Jest to wędkowanie dla twardzieli. Ale efekty mogą nas mile zaskoczyć. Prawie wszystkie swoje metrowe szczupaki złowiłem późną jesienią…
Najwięcej od czasu, kiedy kupiłem łódkę i silnik. Otworzyły się przede mną nowe możliwości. Przede wszystkim trollingowanie. Jesienią dzień krótki a na silniku opłynę wszystkie ciekawe miejsca.
Ale podstawą sensownego spinningowania jest obecność ryb. Drapieżne ryby jak wiadomo potrzebują kryjówek, by w nich odpoczywać między żerowaniami. Niestety, wiosenna powodziowa woda z dużą ilością kry skutecznie usuwa ich kryjówki. Kra potrafi, toczyć wielkie drzewa, szczególnie z wystającymi gałęziami a nawet usuwać je z koryta. I to jest największy ból i drapieżników i wędkarzy. Tam, gdzie jesienią była dobra miejscówka, wiosną może już jej nie być… Dlatego tak pomocna jest łódź z silnikiem, bo można szybko się przemieścić.
Przynęty moim zdaniem nie różnią się wielce od tych wiosennych. Do rzutów ripperki 7,5 cm a na trolling zakładam gumy 15 cm na główkach 18-25 g. Kolorystykę trzeba dobrać do swojej wody. U mnie najskuteczniejsze są białe. Łyna jest zlewnią kilku mniejszych rzeczek a one niosą masę śmieci muł i przejrzystość wody jest niewielka.
Ograniczyłem moje wskazówki do łowienia drapieżników w średniej, nizinnej rzece, jaką jest Łyna. Nie pisałem o połowach okoni, bo ich w Łynie nie łowię. Nie da rady w jednym czasie łowić metodycznie kilka gatunków ryb naraz. Co złowiłem , to przyłów. Okonie łowię zimą spod lodu…
Spinningowanie jesienią to zabawa dla twardzieli. Często tyłek zmarznie, ale możesz trafić drapieżnika życia. Spróbujcie ! Powodzenia Panowie…
[/p]

 


4.6
Oceń
(64 głosów)

 

Jesienne drapieżniki - sport dla twardzieli - opinie i komentarze

kamil11269kamil11269
0
Z wielką zazdrością ogląda się zdjęcia takich pięknych i dużych ryb :) Gratuluję ich i pozostawiam *****. Pozdrawaim (2013-09-24 19:17)
matip52matip52
0
Oby więcej takich ryb trafiło w toni na pańską przynętę :D pozdrawiam ***** (2013-09-24 20:02)
Rafal30Rafal30
0
super sprawa taka zabawa gratulacje (2013-09-25 10:24)
Picerel35Picerel35
0
Piękne, okazałe i dorodne SAMICE!!!Jedną Panią poznałem osobiście - "Niezła sztuka". Fajny czadowy dresik na pierwszej fotce przydałby mi się do prowadzenia W-f. A tak na poważnie Gratulacje sukcesów wędkarskich!!!No i życzę kolejnych rekordów!!! (2013-09-25 13:01)
ZielanZielan
+1
Rewelacja :) Jesień to moja ulubiona pora roku, nie ma tego zgiełku nad wodą. Tyłek marznie ale i na to są sposoby. (2013-09-25 15:18)
weekendowy moczykijweekendowy moczykij
0
gratulacje.piękny okaz. oby takich jak najwięcej. pozdrawiam (2013-09-25 15:31)
użytkownik155838użytkownik155838
+1
Piękny szczupak, szkoda że już nie popływa.(To nie hejt :p) (2013-09-25 15:40)
Kowal73Kowal73
0
Mirku.....Wielkie gratulacje:)***** (2013-09-25 15:48)
Zander51Zander51
0
Z tych metrowców trzy wróciły do wody. Ale wątpię, by jeszcze pływały. Tylko ja jestem takim "Idiotą", który ryby wypuszcza. Nie słyszałem, by ktoś inny darował metrowemu szczupakowi wolność w naszej okolicy... (2013-09-25 16:41)
użytkownik91939użytkownik91939
0
Będziemy próbowac, przynajmniej ja będę, bo jakiś miesiąc temu kupiłem silniczek spalinowy do łódeczki, niestety jak na 4 wypady po Wiśle nic nie złowiłem. Dopiero szukam i poznaję rzekę, jakże jest inna gdy wędkowałem z brzegu. Gratuluje Mirku pięknych okazów. Ciekawe czy i ja będę takim " Idiotą":)) jak już namierzę ciekawe miejsce. (2013-09-25 19:20)
pawel75pawel75
0
Świetny wpis, no i wyniki, tylko pozazdrościć ! Pozdrawiam i ***** zostawiam (2013-09-25 19:26)
rysiek38rysiek38
+2
Też nie mogę sie doczekać niedzieli pewnie znów podzielę ją na pół czyli skoro świt grzyby a pod wieczór ryby oczywiście jak aura pozwoli no i GRATKI pięknej sztuki (2013-09-25 21:00)
maverick314maverick314
0
Super rybka tylko pozazdrościć :-). Pozdrawiam i 5 zostawiam (2013-09-25 21:55)
esox61esox61
+2
Jesień jest najlepszym okresem dla spineromaniaków bez dwóch zdań :) (2013-09-25 22:28)
Zibi60Zibi60
+2
Ty się przymierzasz do zakończenia wędkowania !!!, może i pisania !!!. Wtedy zostaną nam tematy "Jaka przynęta na karasia ?" i "Jaka żyłka na okonia ?" :) 5* (2013-09-26 06:52)
grisza-78grisza-78
+2
Zgadzam się w 100 % ! Im później, tym głębiej i ciężej. Bardzo dobry, trafny artykuł. To prawda, że jesienią jest najlepszy okres, by złowić swoją drapieżną życiówkę. ***** i pozdrawiam! (2013-09-26 08:20)
barrakuda81barrakuda81
+2
Fajny tekst i co ważne poparty twardym,chyba metrowym dowodem.Az sie wierzyc nie chce ze to w Polsce***** (2013-09-26 09:32)
Zander51Zander51
+1
Czytając porady i komentarze innych, dotyczące holowania drapieżników, muszę stwierdzić, że ja robię to zupełnie odwrotnie. Po zacięciu luzuję hamulec prawie do zera i przytrzymuję szpulę kciukiem. Daje mi to możliwość natychmiastowej reakcji na odjazd ryby. Nigdy nie wiemy jak ryba jest zapięta. Na miękkim hamulcu nie "wytrzepie" przynęty z pyska, bo będzie wyciągać linkę. Na sztywnej może jej się pozbyć. I nie spieszcie się. Im dłużej trwa walka, tym bliżej jest wasza wygrana... (2013-09-26 17:18)
robbanrobban
+1
No , Mirku bardzo milo Cie zobaczyc z takim rybskiem. A , ze jesienne wedkowanie ,dla twardzieli !!!! Zgodzam sie z Toba :))) Ja sam , milo wspominam wypad ostatniego dnia roku , ktory opisalem w moich wpisach pod tytulem Sylwestrowe metnookie. A i w ostatnia sobote juz zmarzlem, a co bedzie dalej. Cieply ubior to podstawa. Pozostaje mi pogratulowac rybki, i aby wiecej takich zyciowek. ***** (2013-09-26 19:43)
ryukon1975ryukon1975
+2
Ja w tym roku nawet 60 cm nie pobiłem. Pustynia PZW i kłusowników póki co jest górą. 5 ***** (2013-09-27 15:17)
Zander51Zander51
+1
Wiecie co...pływam w tym roku z młodym koleżką. Nauczyciel w-fu i syn mego przyjaciela. Po roku chciał zrezygnować z wędkowania. Namówiłem go,opłacił kartę. Dałem mu wędkę i udostępniłem swoje przynęty. Różnica wieku spora, sił i zapału też. Ja bym kończył po kilku godzinach a on chce dalej machać. Tak było przed moim szpitalem. Pływałem w zasadzie dla niego. I trafił 9 lipca suma 15,58 kg. W drugim roku wędkowania ! Teraz czuję się lepiej i będę dalej łowił. Zapał Daniela mnie nakręca.... (2013-09-27 15:51)
camelotcamelot
+1
Miło oglądać takie filmiki ! Zwłaszcza w Twoim wykonaniu ! ( zaskoczyłeś mnie swym ekstrawaganckim holem...... Mirku zlituj się ! Czego Ty uczysz młodzież ? ) Pozdrawiam serdecznie ! (2013-09-27 18:36)
rysiek38rysiek38
+1
Co do holu jak pisze Zander to postępuję identycznie z małym wyjatkiem czyli jak łowie w totalnym zielsku - wtedy niestety trzeba trochę agresywniej a łowie czasem w dosłownie metrowych oczkach na woblerka pływajacego (2013-09-27 19:15)
Zander51Zander51
+1
Miło oglądać takie filmiki ! Zwłaszcza w Twoim wykonaniu ! ( zaskoczyłeś mnie swym ekstrawaganckim holem...... Mirku zlituj się ! Czego Ty uczysz młodzież ? ) O co chodzi Maciek ? Że za długi hol ? Że na zbyt miękkim hamulcu ? Sandacz nauczył mnie pokory... (2013-09-28 08:27)
camelotcamelot
+2
Mirku ! Sorry ! Mnie nic do tego, jak kto holuje rybę. Lecz wydaje mi się, że młodym którzy nie mają tyle doświadczenia co Ty , lepiej takich sztuczek nie pokazywać, bo na dobre to nie wyjdzie - ani im , ani rybom . Zgadzasz się ? (2013-09-30 18:06)
Zander51Zander51
0
Maciuś, wytypowałem, że to sandacz. A wiem z doświadczenia, że sandacze atakujące przynętę z boku, albo z tyłu nie łykają jej głęboko. Co innego z atak na opadającą przynętę. Wtedy jest zahaczona nawet o podniebienie i blisko gardzieli. Ale guma prowadzona była jednostajnie przy dnie, więc hak mógł byś wbity płytko w koniuszek pyska. I od kiedy zacząłem luzować hamulec prawie do zera, nie tracę ryb. Ryba nie wytrzepie przynęty, bo tylko wyciąga plecionkę i mam z nią cały czas kontakt. Gdy dokręcę hamulec a ona dołoży swój odjazd hak może być wyrwany z pyska. Zbyt dużo posiałem sandaczy, by mnie ktoś od mojej teorii odwiódł... (2013-09-30 19:23)
skipperskipper
0
"Powodzenia Panowie…"
i Panie! :) (2013-10-02 21:11)
TomekooTomekoo
+1
Piękny instruktarz dla nie jednego wędkarza ;-) Zostawiam 5 , myślę że zasłużone całkowicie Pozdro . (2013-12-22 21:46)
SithSith
+1
Niestety tylko *** za zabijanie złowionych rybek. A Twojego niedoszłego szwagra, cyt.: "Wracał o 21-szej z dwoma, lub trzema sandaczami…" po prostu nie lubię. (2017-10-15 08:40)

skomentuj ten artykuł