Reklama

Okoniowy zawrót głowy...

06/05/2011 14:54
Cofając się pamięcią, każdemu z nas rysuje się obraz pięknej, nie zurbanizowanej Polski, w której każdy nie mal kawałeczek wody, był zamieszkały przez okazałe ryby…Czasy się zmieniły, my wraz z nim, aby w dobie telewizorów 3D, komórek robiących zdjęcia lepszej jakości niż kiedyś mogliśmy sobie tylko pomarzyć – nie zostać w tyle, uważanym za dziwaka…Zmieniło się samo wędkarstwo, lecz mimo tego, coś pozostało z dawnych czasów. To ryby…
Czy nie pamiętacie malutkiego spławiczka, delikatnie falujacego na tafli wielkiej zatoki, która tylko dla pędzącej ważki mogła okazać się za mała? A pod wodą istne akrobacje. Dziesiątki okoni próbujące podskubywać wówczas najlepszą, a nie jedno krotnie – jedyna przynętę, jaką był czerwony robak…
Choć metody wędkarstwa się zmieniły, pozostały One - ryby…
Ja osobiście darze sporym sentymentem pasiatych wojowników, jakimi sa okonie. I choć łowię je nie co inaczej niż kiedyś, każdorazowo zwracam im wolność, z nadzieją ze kiedyś wrócą…

Jak łowie? Nie jeden powie – ameryki to Ty nie odkryłeś – lecz odpowiem: Metodą troka bocznego..
Jak to wygląda od kuchni? A więc tak…
Wędka jaką stosuję, wcale w brew powszechnej opinii – nie jest wklejanką. I nie chodzi o to, że jest do tej metody lepsza – po prostu z przyczyn ekonomicznych… W moim przypadku jest to shimano catana z wyrzutem do 20g. dl 2.4m. która łowię zarówno pstrągi małymi woblerkami, jak i okonki na boczny trok. Kołowrotek tej samej firmy wielkości 1000. Taka wielkość wystarczy, chyba ze Ktoś woli większe przełożenie..

Żyłeczka spinningowa o przekroju 0.18mm zgrabnie uzupełnia całość. Jedna uwaga, żyłka w tej metodzie bardzo szybko się skręca, wiec odpowiedni jej dobór jest bardzo ważny… z reguły tanie żylki skrecają się o wiele szybciej – nie jest to regułą, jednak ja jestem zwolennikiem zasady – raz drożej – a dłużej... Trzeci rok pod rząd, używam spinningowej żyłki trabucco – i z całą odpowiedzialnością mogę ja polecić każdemu. Po prostu jest DOBRA.

http://www.youtube.com/watch?v=8erzFd4CyJM

Gdy mamy skompletowany zestaw, pora go odpowiednio zawiązać .
Przeciągamy żyłkę przez przelotki naszego wędziska, po czym mamy kilka możliwości, albo przywiązujemy potrójny krętlik, albo podwójny, albo malutkie kółeczko micro ring, lecz ja opisze tą najłatwiejsza, i za równo moim zdaniem najlepszą metodę. Robimy dużą pętle, taką jak do łączenia żylki z przyponem. Po zawiązaniu jej przecinamy tak, aby krótszy kawałek był jedną trzecią kawałka dłuższego.
Po przecięciu, do jednego końca wiążemy ciężarek z krętlikiem bądź agrafkę do której przyczepimy ciężarek, a do drugiej haczyk, najlepiej z oczkiem o prostym trzonku, lecz nie jest to koniecznością. Tak samo jeśli chodzi o ciężarki. Nie słuchajcie opinii, ze do tej metody nadaj się tylko ciężarki z wtopionym krętlikiem o kształcie patyczka – owszem są wygodne, lecz równie dobrze może to być każdy jeden ciężarek, nawet przelotowy, zabezpieczony wykałaczką… ja stosuje 10 -15g
Pytanie do którego końca, co przywiązać? Ja zazwyczaj zaczynam łowienie od przywiązania haka do krótszej części a ciężarka do długiej. Zestaw mniej się plącze a niejednokrotnie po pierwszym rzucie mam brania.
Po zawiązaniu nadziewamy na hak gumowa przynętę – używam twisterków w różnych kolorach. Mi najlepiej sprawdzają się seledynowe, fioletowe, i perłowe – koniecznie z brokatem…
Sposobów prowadzenia jest około mnóstwo, wiec ja opisze tylko moim zdaniem najbardziej skuteczne.

http://www.youtube.com/watch?v=VjN3qTwesk8&feature=related

Jak widzicie na filmach, na tym łowisku w którym własnie łowie, prowadzę przynęte powoli, jednostajnie nawijając żyłke na kołowrotek. Metodą prób i błędów, przekonałem sie, ze tam własnie taka taktyka jest najlepsza, lecz mimo tego okonie często ściągają gumkę z haka, delikatnie podskubując twisterka…
Jednak gdzieś indziej prowadzę zupełnie inaczej, mianowicie:
Po dotarciu przynety do dna, zostawiam ja chwile w bezruchy, po czym przekręcam kilka razy korbką i czekam 123… i znów zwijam, tak w kolo… Brania sa zazwyczaj wtedy gdy po postoju, ponownie zaczynam nawijać żyłkę na kołowrotek. Czujemy wtedy, typowe dla okonia „pukanie”. Musimy zaciąć. Okoń może powtórzyć atak – ale wcale nie musi…

http://www.youtube.com/watch?v=xNkdIpINV-A&feature=related

Jednak gdy brań nie mamy za wiele a zmiany miejsc, oraz przynęt nie dają pożądanych rezultatów, zmieniam „zawiązanie” Mianowicie, do części dłuższej wiaze hak z przyneta, a sam ciężarek do krótszej. Co zaóważyłem – gdy okoń jest na braniu – wpływa to selektywnie i pozwala poławiać większe osobniki tego pięknego gatunku.

Jest to metoda, w której nie jest potrzebny jakis nadzwyczajny sprzęt. Boczny trok można zawiązac na dowolnym kiju z kołowrotkiem. Nie potrzebna jest tez ciężarówka akcesoriów – wędka pudełko z ciężarkami oraz gumki – ot to tyle. Jeśli w kieszeni kamizelki znajdzie się aparat fotograficzny, wtedy po uwiecznieniu na fotografii naszego trofeum, będziemy mogli mu darować wolność , co dla wielu wędkarzy, jest jeszcze wspanialszą chwilą niż same jego złowienie… Większość rybek dźwigamy na kiju, więc i podbierak może być pod ręką - lecz nie koniecznie ...Postępując w ten sposób, może nasze wnuki doczekają się czasów, gdy znów na robaka, będzie można zlowic dwu kilowego „garbusa”…

PS. Małe sprostowanie: ja zwrotu „garbus” – używam nagminnie, nawet co do małych osobników tego gatunku, gdyz każdy z nich ma szansę dalej rosnąć i kiedyś nabrać wspaniałego garbu.

"Tekst zgłoszony na konkurs wedkuje.pl"






Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama