Sandacz - mój wróg i przyjaciel

/ 23 komentarzy

Moja przygoda z wędkarstwem trwa od kilku lat. Musiałem się wiele nauczyć,zmarnować wiele sprzętu i spędzić wiele godzin nad wodą, żeby wreszcie załapać o co w tym wszystkim chodzi. Moją ulubioną metodą łowienia jest metoda gruntowa i to na niej się skoncentrowałem. Będąc wędkarzem (drapieżnikiem) doszedłem do wniosku, że aby wyrównać szanse muszę mieć równego sobie przeciwnika – również drapieżnika. Dlatego swoje łowieckie instynkty skierowałem na szczupaki i sandacze. Z czasem kierowany chęcią upolowania wodnego bandyty łowy zawęziłem całkowicie do ”Stizostedion lucioperca” znanego także jako „Pikeperch”, „Zander” lub po prostu „Sandacz”.


POZNAJ SWOJEGO WROGA


Wisła, Odra, Dunaj, Rodan,Ren na tych starych rzekach można się na niego zasadzić. Lubi jeziora, stare zbiorniki zaporowe, nizinne rzeki, leciwe wyrobiska. Poluje nawet na odcinkach przybrzeżnych Morza Bałtyckiego i tam gdzie wody naszych rzek wpadają do morza. Sandacz świetnie czuje się w głębokich mało przejrzystych wodach gdzie dno jest dosyć twarde.
Jego ubarwienie – zielone wpadające w odcienie szarości sprawia, że wielu wędkarzy porównuje go do rzecznych smoków. Jego ciało jest wydłużone i odrobinę spłaszczone po bokach co przy dosyć małej głowie sprawia że jest prawdziwym wodnym pociskiem, istną torpedą. Boki tego stworzenia są jasnozielone pokryte plamami i smugami. Jego płetwy przypominają odcień żółci
i również można dopatrzeć się na nich plam. Jego głowa przy dosyć małym rozmiarze jest twarda i wyposażona w bardzo dobrze uzębione szczęki. Zauważyłem że z przodu zęby Sandacza nie są takie same i kilka z nich jest większa od pozostałych. Wszystko to sprawia że małe rybki raczej z nim nie pożartują i nie zaprzyjaźnią się z nim.
Sandacze mają tarło w kwietniu i w maju dlatego bezwzględnie należy przestrzegać okresów ochronnych. Maluchy żywią wodnymi stworzonkami, ale gdy osiągną rozmiar 4-5 cm zaczynają gustować w małych rybkach (narybku) a przy rozmiarze 9-10 cm wiedzą już jak smakuje mięso
i całkowicie przerzucają się drapieżny tryb życia. Jako, że gardziel sandacza jest stosunkowo wąska ich zdobyczą padają ryby mniejszych rozmiarów stynki,ukleje czy kiełbie. Od czasu do czasu poprawi swoje menu żabką. Jego rozmiary mogą się wachać w granicach nawet do 100-120 cm przy nawet 15 kg masy ciała.


ŁOWY

Sandacz to baaaaaaaaaardzo ostrożna i płochliwa ryba. Dlatego przed wyprawą na to stworzenie trzeba sobie wbić do głowy, że trudno go dorwać. Najlepiej (w miarę możliwości ) wybrać łowisko oddalone od innych wędkarzy aby wyeliminować wszelkie hałasy. Po zarzuceniu zestawu trzeba zachować absolutną ciszę. Wszelkie radia,głośne rozmowy, śmiechy, ogniska,grille nawet tupanie mogą sprawić, że nasze starania mogą zostać zniweczone.
Na sandacza z gruntu potrzebna jest mocna wędka. Dobra będzie karpiówka. Znam ludzi,którzy nastawiając się na dorodne okazy używają wędzisk morskich. Chociaż i ja posiadam taki kijek to zabieram go tylko awaryjnie na łowisko bo jestem zdania, że dobra karpiówa w zupełności wystarczy. Co do kołowrotka to przyda się większy rozmiar,który pomieści na szpuli ze 300 metrów żyłki o grubości nawet do 0,30 milimetra (zestaw można wywozić). Osobiście stosuje kołowrotki z wolnym biegiem (nie chce reklamować żądnego sprzętu, ale tak jestem zadowolony z młynka, który posiadam, że podam jego nazwę Okuma TRB 55).Wolny bieg ( maksymalnie rozkręcony) sprawia, że po jego załączeniu,gdy rybka łyknie przynętę swobodnie będzie wybierała żyłkę z kołowrotka, a wędkarz będzie mógł oddalić się od swojego sprzętu żeby zrobić siu siu bez obaw że jego wędka wyląduje w wodzie. Wędki należy ustawić na podpórkach z sygnalizatorami brań założyć bombki cierpliwie czekać. Gdy nie ma się młynka z wolnym biegiem można odbezpieczyć kabłąk kołowrotka, napiąć żyłkę od szpuli do ziemi stosując jakiś patyczek, kawałek foli aluminiowej, żeby nie wylatywała ze szpuli i tak ustawioną na podpórkach łowić.
Na smoka jak wspomniałem stosuje dosyć gruba żyłkę do 0,30 mm najczęściej w kolorze zielonym albo w kolorze zbliżonym do koloru dna łowiska. Na żyłkę główną daję albo ciężarek przelotowy 50g albo rurkę antysplątaniową z oliwką 50g. Częściej jednak wybieram pierwszy wariant. Potem stoper lub koralik dla zabezpieczenia węzła i mocny krętlik. Do krętlika mocuję plecionkę o wytrzymałości do 10 -12 kg i odpowiedni hak sandaczowy (wielkość haka to sprawa uznaniowa). Hak na ogół z grubszego drutu (ale nie za gruby najczęściej czarny). Na hak daje filecik albo żywca lub martwa rybkę i czekam na branie. Na taki zestaw może wziąć także szczupak. Dlatego zamiast przyponu z plecionki można zastosować cienki przypon kewlarowy w otulinie. Wielu wędkarzy stosuje także fluorocarbon. Ja pozostaje jednak przy plecionce bo drut to drut i sandacz może go wyczuć. Oczywiście plecionka może (ale nie musi) zostać przegryziona.
Sandacz żeruje o brzasku i tuż przed zachodem słońca. Brania sandaczowe są bardzo specyficzne. Sandacz długo obserwuje zdobycz, pływa wokół niej zygzakiem, bada teren i gdy uzna że jest w miarę bezpiecznie bierze się do roboty. Potrafi pobawić się z przynęta jak kot z myszą. Lubi ją opukać, posmakować, przyjrzeć się jej. Dlatego też gdy zauważy się pierwsze branie nie można zacinać. Sandacz może wziąć do pyska przynętę posmakować ja i wypluć. Może też wziąć ją do pyska odpłynąć kawałek i wypluć ją. Osobiście ignoruje pierwsze branie. Zacinam dopiero gdy przy drugim braniu,gdy ryba ładnie wybiera żyłkę z młynka. Czasem po drugim braniu wybieranie żyłki ustaje na jakiś czas i zaczyna się trzecie podejście wtedy już nie czekam tak jak za drugim razem tylko mocno zacinam. Często jednak zdarza się że ryba zostaje w wodzie, a ja muszę zakładać nową przynętę.

Obecnie coraz trudniej o dorodne okazy Sandacza. Tak samo jest z polskim dorszem czy szczupakiem. Osobiście jestem zwolennikiem zasady, że pierwszy duży okaz złowionej rybki można zabrać z łowiska, ale kolejne byczki należy wypuścić na wolność. Ponieważ nad wodę nie zabieram aparatu fotograficznego wkleiłem zdjęcie z internetu.


TEKST ZGŁOSZONY NA KONKURS WĘDKUJE.PL

 


4.3
Oceń
(63 głosów)

 

Sandacz - mój wróg i przyjaciel - opinie i komentarze

użytkownik66015użytkownik66015
0

 Zawsze dobrze jest poszerzyć swoje wiadomości o czyjeś spostrzeżenia i doświadczenia.

A z tym "wrogiem" to rozumiem, licentia poetica.*****

(2011-05-14 13:08)
kostekmarkostekmar
0
Bardzo cenne uwagi dla chcących wybrać się z początkiem czerwca na mętnookiego. Podoba mi się ten opis i zostawiam 5*****, no i połamania. (2011-05-14 13:20)
pstrag222pstrag222
0
Lubie czytać takie wpisy bo zawsze można się czegoś nowego dowiedzieć, a sandacze bardzo mnie fascynują szczególnie na naturalne przynęty.
zostawiam ***** i pzdr. pstrag222
(2011-05-15 09:51)
SamotnikSamotnik
0
Zgadza się Sandacz to trudny  przeciwnik !!  Dla wielu jest wręcz nieosiągalny .Złowić Sandacza to sztuka nawet dla doświadczonych wędkarzy.  Wiedza, cierpliwość , i kombinowanie z zestawem daje efekty pod warunkiem że w wodzie jest  Sandacz !!! .  Za wpis  ***** . Pozdrawiam . (2011-05-15 11:11)
Bartek81Bartek81
0
nie miałem jeszcze przyjemności złapać sandacza, ta ryba rzeczywiście jest tak czuła i nieprzewidywalna, że każde zacięcie kończyło się utratą przynęty, a ryby jak nie było na haku tak nie ma.....ciekawy artykuł teraz będę cierpliwie czekał, a nie zacinał przy pierwszym podejściu sandacza.
(2011-05-15 11:12)
zdrapekzdrapek
0
Cisza nad wodą daje ukojenie wędkarzowi i odpoczynek od codziennego zgiełku. Wiekszość ryb, szczegolnie na rzekach nie przepada za hałasem, a wszelkiego rodzaju odgłosy odbiegające od "naturalnych" środowiska zostawmy sobie na dyskotekę - popieram.

Co do samego zacinania to jak sandacz wybiera żyłkę, czyli robi piękny odjazd można zacinać, bo to oznacza, że ma przynętę między zębami. - osobiście nie czekam do któregoś z kolei odjazdu... jak wybierze od 1,5 - 2m jednorazowo to tnę.  To cwana bestia i jak poczuje, że jest coś nie tak z pobieraną przynęta zostawi ją.
Brania następują również gdy słoneczko już mocno świeci ok. 9 rano lub nieco później i oczywiście pod osłoną nocy.
Ja stosuję miękką plecionkę o wytrzymałości 8-10kg i kotwiczkę, której wielkość uzależniam od rozmiarów przynęty.
Za artykuł ***** - ciekawie napisany.

(2011-05-15 11:46)
doradadorada
0

Dziń dobry..

przeczytałem opis i niepasuje mi.

Łowię sandacze ok. 40 lat, opis lipny noooo bardziej za króla Ćwieczka, bardzo stare metody.

Stosuję nowsze sprzęta, mi styknie za 5 kg sandałka, a do ' Holdegrona " trza osobny opis.

Pozdrówka ślę, Dorada.

(2011-05-15 13:46)
avecezaravecezar
0

Super wpis, marzy mi sie polowanie na Sandaczyka teraz juz wiem jak rozpoczac pierwsze podejscie do niego :)

dziekuje koledze za swietnie i pouczajaco napisany artykul i pozdrawiam serdecznie

(2011-05-15 14:12)
wędkarz95wędkarz95
0
kolego nie  wiem o co chodzi  , piszesz o sandaczu jak by nie wiadomo jak walczył . Sandacza można wyciągnąć na wędkę do 7 gram z plecionką 0,06
(2011-05-15 15:31)
kopciukopciu
0
JAK KTOŚ ŁAPIE SANDACZA NA 0,06,TO NA JAKI SPRZENT ŁAPIE UKLEJKI ZA ARTYKUŁ PIONA  (2011-05-15 15:57)
rafall193rafall193
0
Bardzo fajny kawałek i opis. Szczególnie mi się podoba ostatni akapit :) Pozdrawiam i dużo wielkich sztuk !!! 5 
(2011-05-15 17:39)
andi39andi39
0
Ja łowiąc na trupka zbroję go dużym hakiem nr 1/0 gamakatsu, najczęściej płotka do 10 cm i zacinam od razu gdy ryba wyciągnie 2-3m żyłki. Uważam , że skuteczność zacięcia jest większa niż odczekując na 2 lub 3 odjazd, ryba jest zawsze zacięta za pysk, nie ma przypadków połykania przynęty az do żołądka sandacza i łatwo uwalniamy niewymiarki. Z uwagi na bardzo twardy pysk samdacza stosuję super ostre haki, hamulec kołowrotka dokręcony w chwili zacięcia na maxa (ważne - przydatny jest kręcioł z hamulcem walki).
(2011-05-15 20:31)
Przemo-77Przemo-77
0
      Bardzo dziękuje za pochlebne wpisy na temat mojego tekstu. Dziękuje również za wpisy tych,którym tekst nie przypadł do gustu. Oczywiście ile wędkarzy tyle metod. Z tym czekaniem na zacięcie to różnie bywa , raz czekam a raz nie.To zależy od intensywności brania. Być może kiedyś w Faktach TVN usłyszymy o wędkarzu,który złowił rekordowy okaz sandacza za pomocą wiadra. No cóż, to też jest jakaś metoda i jak każda inna będzie warta rozważenia.

Pozdrawiam.
(2011-05-16 06:06)
Zbig28Zbig28
0
Przeczytałem tekst z zainteresowaniem. Mimo, że sandałkami zajmuję się od kilku ładnych lat, znalazłem wiele nowych i ciekawych informacji i porad. Trudno mi jednak je skonfrontować z moimi doświadczeniami, gdyż poławiam te rybki wyłącznie stosując techniki spinningowe.
Ale tekst OK i zasługuje na wysoką ocenę. Połamania.
(2011-05-17 23:25)
czarnypumczarnypum
0
Ciekawy wpis, 5
(2011-05-18 21:33)
rygielrygiel
0
Bardzo dobry i precyzyjny opis.tym bardziej trafny że dotyczy on nie tylko sandacza a i wielu innych gatunków ryb.Może pomoże on zrozumieć nie którym z naszych kolegów na czym polega wędkarstwo.
(2011-05-19 19:43)
Zander51Zander51
0
Łowiłem sandacze i na trupka i na żywca , ale od 10 lat łowię sandacze tylko na spinning. I nie ma większej frajdy jak złowienie sandacza metodą spinningową, bo to nie jest prosta sprawa... (2011-05-23 19:59)
szczupiszczupi
0

Do tej pory za sandaczem uganiałem się ze spinningiem, robiąc dużo kilometrów.
Dalej będę to robił , ale w tym roku zamierzam połowic metodą gruntową.
Nieraz trzeba odpocząć w gronie kolegów, przy ognisku , i czekać na  tą jedną rybkę, na ten jeden odjazd, na ten jeden hol.
Dlatego za artykuł ***** , bo wiadomości, metody i wiedza innych wędkarzy jest bezcenna.

(2011-05-23 21:25)
stanley711stanley711
0
Witam opis ok,ale musiałbym dodać kilka sprostowań.Tak jak w opisie to ostrozna rybka uganiam się za nią już 25 lat,uczyłem się od starych wyjadaczy tych ryb.Ojciec zabierał mnie na ryby jako dziecko ,a ja sie tylko przypatrywałem ci oni to wyrabiali z tymi sandaczami.Wracając do metody zestaw jaki stosuje to duzy kołowrotek z wolny biegie bo tam gdzie wedkuje musimy trochę wywozic przynęte.Zywiec jakiego stosuje to płoc najepsza to 10-15 cm tzw.PEWEX.nie stosuje żadnycy kretlików ponieważ tam gdzie wędkuje jest dno kamieniste i grozi to zachaczenie ,a sandacz jest tak delikatny że zaraz puszcza zywca.Zyłka główna to0.30mm,ciężarek to zalezy od fali im wieksza fala to ciezarek stosuje cięższy,przypon to zyłka 0,22mmi hak kotwica dwu ramienna żywca zawsze przeszywam i tne dopiero za drugim razem ok 90% skuteczności.Zycze wszystkim sukcesów i pozdrawiam. (2011-05-25 22:11)
kheadkhead
0
bardzo fajny wpis *****
ja moge dodac od siebie, ze dobra przyneta na polowy z gruntu sa pijawki. w niektorych sklepach z przynetami sa dostepne. na niewielka kotwiczke (zdecydowanie mniejsza niz na szczupaka) zakladam 2, lub 3 mniejsze pijawki. zaciecie trzeba odczekac najlepiej do drugiego odejscia, chociaz moj brat zacina przy pierwszym i niejednokrotnie udanie. sandacz zanim wezmie sie za palaszowanie ofiary przenosi ja dalej, trzymajac delikatnie w pysku. jezeli wyczuje sie odpowiedni moment pierwszego odjazdu, to z reguly ktorys z hakow kotwiczki zahaczy sie o warge "smoka". kilka razy zdarzylo mi sie zerwac sandacza przy brzegu, z reguly byly to miejsca gdzie na glowce (lowie tylko na Odrze) wystepowaly kamienie. powody byly zazwyczaj, przeciecie przyponu o kamien lub wyhaczenie sie ryby, po uderzeniu w kamien. zakladam wolframowy przypon, mimo ze wielu wedkarzy odradza, zeby nie zerwac przyponu. zeby zmniejszyc ryzyko wyhaczenia sie ryby, to najlepiej czekac do drugiego odjazdu, ruchu zylki, wtedy gdy sandacz zaczyna palaszowac swoja ofiare. chociaz tutaj moze wystapic ryzyko, ze poczuje haczyk i od razu zostawia przynete. probowalem rowniez polowu sandacza na martwa rybe, gdzie kotwiczke chowalem w srodek rybki, wychodzac z zalozenia, ze na pewno sie nie poczuje haczyka, a jak zacznie rybke palaszowac, to tak czy siak kotwiczka sie gdzies zahaczy. czekam do jutra i znowu zaczynam eksperymenty na Odrze z sandaczami. zwyczaj mam tak, ze pierwszego wymiarowego zawsze zabieram, bo jakby nie bylo ryba jest pyszna, kolejne wypuszczam.
zycze wszystkim udanych polowow i czekam na podobne wpisy, w ktorych bedziecie sie dzielic swoimi doswiadczeniami z polowow tych wspanialych ryb.
(2011-05-31 12:53)
czawyczaczawycza
0
Witam dawno sie tak nie ubawilem :)
W moim lowisku sandacz przed braniem tanczy macarene a nie plywa zygzakiem:)
Moja wedka na sandacze ma bloczek zamiast szczytowej przelotki a zamiast kolowrotka samochodowa wyciagarke oczywiscie nie musze wspominac o pasach szelkach i przywiazaniu sie do najblizszego drzewa ;)
(2011-06-05 09:52)
ekooloekoolo
0
Bardzo ciekawy opis.Piąteczka.Ostatnio opisałem ową metodę.Muszę przyznać,że właściwie techniki nasze są bardzo podobne.Niemniej jednak podoba mi się Twój wpis,spostrzeżenia w nim zawarte.Pozdrawiam:)))
(2011-09-02 14:08)
TomekooTomekoo
0
fajny wpis :)zostawiam pione:)! (2011-10-30 19:22)

skomentuj ten artykuł