Wodne klejnoty - niekonwencjonalnie!

/ 10 komentarzy / 5 zdjęć


Jak łowić więcej? Co zrobić żeby w moim podbieraku, na brzegu i przed obiektywem gościły coraz większe sztuki?  Gdybym tylko znał odpowiedzi na powyższe pytania…

Nie jestem „nadczłowiekiem” – niestety… Na swoje wyniki muszę ciężko pracować. Nie należę też do tzw. „farciarzy”. Znam takich i prawdę mówiąc trochę im zazdroszczę. Mimo że nie jestem przesądny to wierzę iż coś w tym jest. Cóż, bierzesz co życie daje i zasuwasz jak potrafisz najlepiej. Z pełnym przekonaniem dziś stwierdzam  - kiedyś przyjdzie czas zapłaty.

Nie ma jednak nic za darmo. Setki godzin spędzonych nad wodą. Miliony rzutów, trudne warunki, bóle pleców i wszystko to co próbuje nas zabić. To fizyczne konsekwencje. Te „mentalne” są raczej pozytywne bo co cię nie zabije to cię wzmocni. Trzeba tylko odrzucić zniechęcenie, przełamać schematy i otworzyć umysł. Choć nadal potworów nie łowię i zdarza mi się zebrać niezły „łomot”  od przeciwnika w wodzie już wiem że to właściwy trop. W końcu uczę się cały czas i mam prawo popełniać błędy.

Każdy z Was ma swoje ulubione wody. Jedni są „w czepku urodzeni” i mają pod nosem rybną Odrę czy słynące z okazów zaporówki, inni muszą zadowolić się mała rzeczką czy stawikiem należącym do lokalnego koła. Los nierówno rozdał. Ja plasuję się chyba gdzieś pośrodku. Nie będę się użalał że mieszkam na pustyni chociaż to poniekąd prawda. Sytuacja byłaby niewesoła gdyby nie Wisła – moja mentorka. Stojące wody PZW z niewymiarowymi szczupaczkami mogą się schować… Co do nich nie mam już żadnych złudzeń.

Po cichu w myślach planując kolejny sezon wiem że ta wspaniała rzeka będzie przeze mnie mocno eksploatowana. Potencjał jaki kryje jest zadziwiający. Nie odkryje jednak swoich skarbów od razu. Jest jak prawdziwa dama – o jej względy trzeba zabiegać. Bywa chłodna i szorstka by innym razem rozpalić do białości…

Nie odkryje jednak tajemnic Wisły ten kto bezmyślnie powiela schematy. Kreatywność , nieszablonowe podejście i odrobina szaleństwa są przepustką do jej wdzięków. Dziś szukam ryb w miejscach które inni omijają , stosuję przynęty i techniki totalnie nie przystające do uznawanych reguł. Nie mam zamiaru kreować siebie na pioniera bo nie mam patentu na pewne triki. Chcę tylko podkreślić jak wiele zależy od obserwacji własnych i zwykłego kombinowania. Szczupaki łowione celowo na boleniowe woblery prowadzone przy dnie kamienistych opasek lub na ściągane pod mocny prąd niewielkie jerki. Świnki w bocznych korytach z ledwie wyczuwalnym przepływem na metrowej wodzie czy listopadowe klenie na poppery … Nie są to raczej sytuacje „standardowe”.

Kluczem do wyników jest znajomość wody w której się łowi. Trzeba ją rozpracować przez obserwację. Co w wodzie ucieka, co ściga? Jak się porusza i wygląda? Każdy szczegół ma znaczenie. Potem mozolne próby. Jestem przekonany że to dotyczy każdej wody w której są jeszcze ryby.

Nie ma w tym wielkiej filozofii ale zbyt często widzę wędkarzy nie uznających niczego poza obrotówką lub białym kopytem. Czasem to po prostu za mało…

Reasumując: OBSERWACJA, ZROZUMIENIE, ODWZOROWANIE , KONSEKWENCJA. Jeśli wiesz czego akurat szuka drapieżnik, jak ściga swoją ofiarę , skąd i dokąd podąża reszta zależy od ciebie. Daj mu to czego chce, zaproponuj grę na swoich warunkach i nie poddawaj się.

Nie obawiajmy się łamania schematów, odrzucania dogmatów – takie w wędkarstwie po prostu nie istnieją! Każdy wyjazd nad wodę to niezapisana karta. W dużej mierze od nas zależy czy zapełnimy ją złotymi zgłoskami. Musimy zaufać naszemu instynktowi a niekoniecznie facetowi , który gdzieś w przestrzeni publicznej, prasie jako autorytet mówi nam że tak się nie da…

Wszyscy lubimy tę grę. Ma ona znacznie więcej płaszczyzn i rozwiązań alternatywnych niż kiedykolwiek przypuszczałem. Dziś bogatszy o tę świadomość czekam niecierpliwie na kolejny sezon. Będzie dużo eksperymentów, nowych/starych łowisk i masa emocji. Tego wszystkim życzę.
 

 


4.8
Oceń
(12 głosów)

 

Wodne klejnoty - niekonwencjonalnie! - opinie i komentarze

erykomerykom
0
(2018-12-17 20:58)
arasshaterarasshater
+4
Wróciłem zmęczony z pracy i z wielką przyjemnością przeczytałem. Świetny tekst. Pozdrawiam serdecznie! (2018-12-17 22:24)
kabankaban
+5
Znajomość danej wody wymaga sporo czasu, doświadczenia i umiejetności wyciagania właściwych wniosków. Na swoim terenie po kilkudziesięciu latach lowienia wiem gdzie i kiedy szukać danego gatunku, ale wyjazd gdzieś indziej to już szukanie nowych kombinacji i możliwości zaliczenia choćby jednej fajnej sztuki a to jest w tym wszystkim chyba najlepsze. (2018-12-18 06:41)
ryukon1975ryukon1975
+5
"Los nierówno rozdał." Pod każdym względem nie tylko w wędkarstwie.:) Tak zaś na poważnie to trzeba spełnić kilka warunków by w miarę regularnie łowić duże ryby. Potrzebna jest rybna woda, najlepiej w miarę niedaleko od domu. Dobrze jak ta woda nie jest przeławiana codziennie przez tysiące. Potrzeba czasu i chęci by te wodę poznać a trwa to długie lata. I trzeba mieć w sobie to coś. To czego nie da się nauczyć i nie da się kupić a sprawia że wędkarstwo się chłonie i rozumie pod każdym względem. Od znajomości i zrozumienia wody po sprzęt wędkarski. (2018-12-18 10:36)
OMBRE284OMBRE284
+3
Świetny tekst:D..nie jestem pewien czy można poznac wode na 100 pro,tyle razy nie krylem zdziwienia gdy nad woda ktora znam nie mialem nawet pyku.Gdy warunki,pogoda,czas identyczne a brania odwrotne niż ostatnio..Ale chyba wlasnie akie porazki nakrecaja jeszcze bardziej. Pozdrawiam. (2018-12-18 12:01)
SithSith
+3
***** bez komentarza ;) (2018-12-18 15:14)
Jakub WośJakub Woś
+2
Kreatywność, nieszablonowe podejście... Podczas jednego z kilkudniowych wypadów ryba nie chciała współpracować. Na obiad zrobiliśmy kociołek na ognisku. Głównie kiełbasa i do tego warzywa. Całego nie zjedliśmy. Pod wieczór to co zostało już zaczynało śmierdzieć. Kumpel wpadł na "genialny" pomysł i resztki wrzucił do wody. Następnego ranka nadal była rybna posucha a on w tym miejscu złowił dwa liny. W życiu bym na to nie wpadł, że lin zanęci się na kiełbasę. (2018-12-18 20:35)
patagoniapatagonia
+2
Wędkarstwo jest dalatego piekne , że nieprzewidywalne ( do końca). Czasem przechodzi ktoś i na przysłowiowy kij od szczotki w fataną pogodę palnie rybsko że żal. Na  rybach jak w brydżu są podobne układy ale inne rozwiązania. Jak ja to lubię. Stoję jak głupi nad wodą czasem bo wszystko zawodzi i myślę "co jest grane? i nie wiem " . (2018-12-18 21:07)
Przemas83Przemas83
+1
Nigdy nie jest się tak dobry aby nie zostać jeszcze lepszy. Jeśli ma człowiek pasję do tego to przychodzi łatwo i sprawia wiele frajdy , ale fuksa też potrzeba mieć czasem. Taki to wniosek z którego nie wiele wynika...i można tak cały dzień :-D (2018-12-24 06:54)
mavic8mavic8
0
Szacunek dla "ciężkiej pracy" nad wodą, szacunek za nieszablonowe oraz twórcze podejscie do każdego zjawiska osobno i wytrwałość,ale w pisaniu...poetycki miejscami język to nie wszystko. Dla dobra czytelnika proponuję i proszę - więcej uwagi dla interpunkcji, bo nawet wnikliwie śledząc tekst gubimy się wśrdó opisywanych wątków.I przysięgam ze nie mówię tego przez złośliwość czy zazdrość. NIe, nie. Po prostu miałem kłopoty z percepcją. (2019-01-02 10:38)

skomentuj ten artykuł