u nas na naszym wewnętrznym zbiorniku w kole wprowadzamy nawet miesięczny zakaz łowienia karpia jeśli tą rybą zarybiamy i niby wszystko ładnie a tu po tym okresie niektórzy i tak mają ubaw. To już nawet nie jest śmieszne
A u nas Odra dopiero o 40 cm od wałów opadła, a gdzie jeszce do koryta i czsu kiedy autem da sie podjechać na łowiska. A jeszcze leje i leje. Także my tutaj jeszcze długo leszcza, klenia czy suma z rzeki na wędce nie zobaczymy. Kłusownicy tak, te ścierwa napewno wcześniej dorwą te ryby niż wędkarze. Ale mobilizacje sił juz powoli organizujemy. Nie będzie im łatwo. Ja też chcę wreszcie połowić, a nie tylko czytać jak Wy łowicie więcej czy mniej.
A u nas Odra dopiero o 40 cm od wałów opadła, a gdzie jeszce do koryta i czsu kiedy autem da sie podjechać na łowiska. A jeszcze leje i leje. Także my tutaj jeszcze długo leszcza, klenia czy suma z rzeki na wędce nie zobaczymy. Kłusownicy tak, te ścierwa napewno wcześniej dorwą te ryby niż wędkarze. Ale mobilizacje sił juz powoli organizujemy. Nie będzie im łatwo. Ja też chcę wreszcie połowić, a nie tylko czytać jak Wy łowicie więcej czy mniej.
a u mnie spuszczają wodę z zalewu i tez nie mam już codziennych wypraw na ryby:(
Uuuuuuuuuuuuuuu....! To róbcie coś! No ja rozumiem śnieg w maju, ale takie jaja to już przegięcie! Musza mieć jakiś ważny powód i racjonalny, bo inaczej to burza mózgów byc powinna.
mamy ogólnie 3 zalewy ale 2 z nich to woda górska i nie zarybiać ich nie można . także zabiorą rybę większe sztuki wezma sobie., nam przyjdzie łowienie w snach. smutna prawda. trzeba sobie poszukac nowego łowiska. ale bez wlki sie nie poddamy jak bedzie trzeba to i prokurature sie w to wmiesza i prase
do wszystkich miesiarzy dzisiaj pogoda jak wymarzona bylem nad jeziorem wegorze juz w poludnie wystawiaja glowy w poszukiwaniu wedkarza z robalem na haku mam przeczucie ze jutro bedzie swierza rybka dzisiaj startuje o 21 jutro zdam relacje polamania wedek
Dodam coś do tego wątku.Na naszym jeziorze też są zarybienia i na danym odcinku są zakazy połowu więc zależy to tylko od właściciela akwenu.Takich sępów jest wszędzie dość którzy tylko czekają na zarybienia żeby się odkuć.Ja osobiście nie jeżdżę w miejsca w których zarybiano i pomimo zakazów są tacy którzy chodzą nocą.Pozdrawiam.
Mięsiaż to ten co kłusuję w nocy?????Bardzo prosze o definicję,bo mam wrażenie,że właśnie tacy przegonili mnie i mojego 80 letniego ojca z tajnego łowiska w Białymstoku,gdzie mój ojciec płaci składki takie same jak ten siedzący w namiocie od piatku do niedzieli,zanieczyszcza okoliczny las,wbija krzesełko w ziemię i uważa,że ten co ma 3 wędki zamiast 2/nigdy nie widziałam regulaminu/jest dla nich zagrożeniem,bo na kukurydzę i robaki w trocinach ze sklepu wyłowi im wszystkie amury , karpie i inne wielkie i dzikie ryby.Parasol ogrodowy potraktowali jak harpuny na dzikiego zwierza.Przyszli odważni we dwóch,bo w kupie siła,ale ja lubię siedzieć przy wędce z kukurydzą i oni mnie nie przegonią.Zawsze myślałam,że wędkarze to miła społeczeństwość,ale chamstwo jest wszędzie,a w Białymstoku rozkwita w kole numer 5.
Witaj..Iw:) możesz trochę więcej opisać zdarzenie! co i jak? Sama widzisz jakie bydło trafia się nad wodą! i wykorzystuję wiek i płeć..wędkarza! przychodzą bandą bo samemu by się w pory zesrali! (Przepraszam za wyraz).. ale takie sytuację gdzie jakiś baran wygania innego wędkującego to mnie od razu rusza...Iw:) Pozdrawiam...:)
*
- ceny materiału zarybieniowego przyjęte na podstawie cennika Zespołu ds.
Zarybień przy MRiRW
Do tego ważna informaCJA.
1.Oczywiście nie należy tego rozumieć, że do jakiegoś zbiornika za pieniądze ze składek w 100 proc. wykupiono szczupaki, sandacze, pstrągi. Z tego co wiem chyba ze 4 proc budżetu PZW to zarybienia - można to sprawdzić (na pewno mały odsetek).
2.Poza tym jeśli się wpuszcza, to nie szczupaki, liny, leszcze, sandacze kilogramowe (najwyżej kilka-kilkanaście tarlaków), ale głównie ryby małe - w dużych ilościach. Więc wszystkie wyliczenia: "ilość zabranych przez wędkarzy ryb minus ilość wpuszczonych (np. 50 kilogramowych, bo na tyle wystarczyłoby szacując pieniądze ze składek) równa się ilość ryb w łowisku"
3.Jest jeszcze tarło. Na szczęście jest sporo ryb w naszym kraju, które się wycierają mimo przeciwieństw. Pospacerujcie w marcu popatrzcie na tarło szczupaka. Nie całą ikrę zeżre karp czy okoń. Również z tych powodów powyższy rachunek jest niemądry.
Gdyby PZW więcej zarybiałoby - nie byłoby problemu, w obrębie istniejących limitów - takie jest moje zdanie.
Przykładem jest zbiornik Chańcza na terenie woj. świętokrzyskiego znany z sandaczy. Stały obrazek to wędkarze koczujący z przyczepami kempingowymi, z namiotami przez wiele, wiele tygodni. Trudno o miejsce. Kłusownicy też zakładają "sznury". (Mam niestety takiego w rodzinie mojego brata). Sanacze są od lat i nie jest trudno po dziś dzień złowić (jestem początkujący a na zasiadce w tym roku złowiłem 2; znajomy w tym roku łowił na każdej wyprawie).
Jestem optymistą, myślę, że z czasem PZW bedzie więcej zarybiało, a mniej będzie szło na tzw. "czapę" jak to kiedyś prosty wędkarz ujął. Rośnie konkurencja zbiorników komercyjnych i łowisk zagranicznych (rozwija się turystyka wędkarska) - następował będzie odpływ członków. Poza tym społeczeństwo się bogaci (tym, którzy wzdychają za komuną polecam poczytać wskaźniki konsumpcji i porównać z czasami minionej ery - konsumujemy kilkakrotnie więcej! i poczytać sobie wskaźniki zobiektywizowane - ile chleba, kiełbasy, piwa, s a m o c h o d u można było kupić np. za najniższą krajową w czasach Gierka i obecnie) - więcej oczekuje kupujac produkt (w tym wypadku zezwolenie na wędkowanie).
Ale oczywiście umiar jest potrzebny. Sam dziadek Arystoteles o tym pisał. Mam na myśli umiar w zabieraniu ryb, rzecz jasna.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich wędkarzy: zarówno C&R jak i tradycjonalistów. Wszystkich Was szanuję.
Problem w tym, ze nie ma z czego wiecej zarybiac. Jak popatrzysz na liczby i to co podales to wyjdzie Ci: Przecietna skladka to 200 zl. 4% z tego na zrybianie jak napisales. Przyjmijmy 10%. A niech im bedzie, czyli 20 zl. Spojrz w tabele i sam sobie odpowiedz co mozesz za 20 zl kupic. 1 pstraga czy sandacza. Dobrze za podales ta tabele. Moze to uzmyslowi niektorym ile moga zabrac z lowiska za swoja skladke. Wiec nie wiem skad wzielo Ci sie ze 50kg. Tarlo owszem, jest. zesc ryb sie wytrze, na szczescie, bo z zarybien, przy liczba ktore podales, juz nic kompletnie by nie plywalo. Sa akweny, gdzie ilosc ryb z naturalnego tarla jest w miare niezla, ale sa niestety takie gdzie jest niemalze 0. A na tych wodach skladki i ceny za narybek sa takie same.
Nie wiem co masz na myśli że jednego pstrąga. Nie zarybiają wymiarowymi tylko kroczkiem, tak więc nie jedną kilową sztukę wpuszczą a 100 mniejszych sztuk. Po drugie łowimy już wyrośnięte rybki które mogły już dać potomstwo. Po trzecie rybka sama się rozmnaża o ile ma dostęp do tarliska i odpowiednie warunki. Z hektara wody można rocznie uzyskać ok 2 ton ryby (przyrost).
Tak więc patrz na wszytko troszkę inaczej, bo jak zabierasz z nad wody trochę ryby i przestrzegasz wymiar i okres ochronny to ryba sama się odbuduje. Ale jeśli rybacy nie muszą przestrzegać żadnych wymiarów i limitów, a do tego niszczą tarliska, to nigdy nie będzie okej, pamiętajcie że do tego dochodzą kłosownicy. Najgorsze spustoszenie robią ci co łapią na prąd bo nie dość że zabijają nawet te najmiejsze to jeszcze i ikrę, a do tego powodują ich bezpłodność i karłowatość ryb. Gospodarowanie wodą musi być z głową anie rabunkowe!...
Mięsiarz kto to taki? Bo ja uważam iż taki wędkarz który zabiera z nad wody wszystkie złowione ryby nie zważając na nic. Bo wędkarza który do domu zabiera tylko kilka rybek z całego połowu i tylko w celach konsumpcyjnym nie można nazwać mięsiarzem. Ponieważ na tym polega setno wędkarstwa, by sobie coś złowić na obiad. O tym wspominają nawet twórcy programu Taaka RybaOdcinek 52 „Odkrywanie ławicy
słupskiej na Bałtyku”.
Powiem tak, choć wielu szczyci się że wędkarzy w Polsce jest ok 700 tys, może mniej może więcej tego nie wiem. I tak sobie myślę, że skoro jest nas tak dużo to możemy wiele, ale niestety możemy nic !!! Wielu mądrych na takich forach nawołuje do buntu, przedstawia mądre pomysły ale cóż z tego skoro tacy mądrzy są tylko na forach gdzie nie trzeba podawać swego nazwiska, bo się jest anonimowym! Nawet na zebrania swego koła w ogóle nie chodzą a jeżeli już to siedzą i nawet się nie odezwą bo to ponad ich siły. I tak sobie ględzą na takich forach jacy są wspaniali wędkarze a tak naprawdę to nic nie robią by coś zmienić, czekają i narzekają na wszystko tylko zapominają o sobie, że sami tylko czekają na zarybienia karpikiem i będą go łowić póki wszystkich nie wyłowią, czy na pstrąga , szczupaka itd. Czytając posty można by pomyśleć, że wszyscy są wspaniali i sprzątają po sobie , nie biorą ryb niewymiarowych itd. a w rzeczywistości jest całkiem odwrotnie. Na forach jeden drugiego opluwa, kłótnie, swady są na porządku dziennym. Nawet tu garstka userów ma każdego za wroga jeżeli mają inne zdanie od nich. I tak sobie myślę, że w naszym kraju nigdy nie będzie zrozumienia wśród wędkarzy bo jeden na drugiego wilkiem patrzy.
pozdrawiam normalnych
nie pozdrawiam tych , którym się wydaje że są wyrocznią na tym czy innym portalu.
Arturze zgadzam się z tobą w 100 procentach. Oto moje kilka uwag do tego tematu: 1. Ostatni sezon łowiłem na wodach należących do Gospodarstwa Rybackiego, gdyż miałem blisko. Kilkunastokrotnie byłem nad wodą z efektami prawie zerowymi(kilka małych płoci). Zastanawiałem się bardzo co może być powodem: czy moja kilkuletnia przerwa w łowieniu ryb czy coś innego. Moje wątpliwości rozwiało spotkanie z rybakiem dzierżawcy, który rozwijał sieć - cały brzeg oraz przy wyspie - łącznie koło 500 metrów. Bez komentarza ! 2. Moim zdaniem zabranie z łowiska przez wędkarza jednej czy dwóch ryb w celach konsumpcyjnych nie jest grzechem. Co innego, gdy ktoś zabiera codziennie i upycha sobie nimi lodówkę, to głupota. 3. Narodziła się też nowa grupa wędarzy: allegro-rybacy. Idzie sobie taki nad wodę, łowi do oporu - płotki, szczupaki, leszcze i co tam do worka wpadnie. Zabiera codziennie wszystko, robi w garażu z nich rybkę w occie lub nowy paprykarz garażowy i wystawia na allegro. Wtedy siedzi sobie taki nad wodą i mówi: "Ach ci kłusownicy, ryby w ogóle nie ma, brak zarybień !". Pozdrawiam wszystkich kupujących tego wędkarza i życzę im niesmacznego :)
Może trochę chaotyczne te moje uwagi. Taki apel do wędkarzy przy okazji: "Nie musisz zabierać wszystkiego jednego dnia, jeśli umiesz wędkować to następnego też coś złowisz " !
Jeszcze się pokuszę o jedno spostrzeżenie. Spustoszenie w wodzie robią tak samo jak kłusole i rybacy też obce gatunki ryb, takie jak karp i tołpyga czy sumik karłowaty. Te gatunki są bardzo żarłoczne i nie mają naturalnego wroga (chyba że wędkarzy, kłusowników i rybaków). Ale ja tych gatunków nie żałuję, bo one wypierają nasze rodzime rybki; wyjadają większość pożywienia, niszczą naturalne siedliska i tarliska ryb. Ja zauważyłem że z biegiem lat w wodach gdzie wpuszczono te gatunki ryb znacznie spadła populacja naszych ryb i do tego zaczęły karłowacieć, a do tego zwększyło się zjawisko przyduch. Nie zgodzę się ze stwierdzeniem kolegi że karpia trzeba wpuszczać do dużych zbiorników, chyba że chodziło mu o specjalnie dla niego zrobiony, i jest odizolowany by ten gatunek nie zdominował naturalnego zbiornika wody.
Nie wiem co masz na myśli że jednego pstrąga. Nie zarybiają wymiarowymi tylko kroczkiem, tak więc nie jedną kilową sztukę wpuszczą a 100 mniejszych sztuk. Po drugie łowimy już wyrośnięte rybki które mogły już dać potomstwo. Po trzecie rybka sama się rozmnaża o ile ma dostęp do tarliska i odpowiednie warunki. Z hektara wody można rocznie uzyskać ok 2 ton ryby (przyrost).
Tak więc patrz na wszytko troszkę inaczej, bo jak zabierasz z nad wody trochę ryby i przestrzegasz wymiar i okres ochronny to ryba sama się odbuduje. Ale jeśli rybacy nie muszą przestrzegać żadnych wymiarów i limitów, a do tego niszczą tarliska, to nigdy nie będzie okej, pamiętajcie że do tego dochodzą kłosownicy. Najgorsze spustoszenie robią ci co łapią na prąd bo nie dość że zabijają nawet te najmiejsze to jeszcze i ikrę, a do tego powodują ich bezpłodność i karłowatość ryb. Gospodarowanie wodą musi być z głową anie rabunkowe!...
Mięsiarz kto to taki? Bo ja uważam iż taki wędkarz który zabiera z nad wody wszystkie złowione ryby nie zważając na nic. Bo wędkarza który do domu zabiera tylko kilka rybek z całego połowu i tylko w celach konsumpcyjnym nie można nazwać mięsiarzem. Ponieważ na tym polega setno wędkarstwa, by sobie coś złowić na obiad. O tym wspominają nawet twórcy programu Taaka RybaOdcinek 52 „Odkrywanie ławicy
słupskiej na Bałtyku”.
Jak myslisz, ile ryb z tych 100 przezyje do okresu lownego ?. Juz kilka osob ktore prow2adza lowiska komercyjne (dlugodystanswo, nie na krotka mete) wprost mowi, ze bardziej oplaca sie wpuszczac wyrosniete ryby niz narybek, czy tymbardziej wyleg. Duza ryba, w przypadku jakichkolwiek anomalii (powodzie, susze) jakos sobie poradzi. Narybek czy wyleg ginie prawie w 100%. Czekanie az taka ryba dorosnie do wymiarow ochronnych w Polskich realiach nie ma sensu. I to nie moj poglad ale ludzi ktorzy na hodowli i wedkarstwie zjedli zeby.
"Po trzecie rybka sama się rozmnaża o ile ma dostęp do tarliska i odpowiednie warunki."
Problem w tym ze naturalnych tarlisk jest jak na lekarstwo. Biala ryba jeszcze jako tako sobie radzi (choc odcinki rzek ponizej zapor sa praktycznie pozbawione naturalnego tarla). Ale lososiowate to juz tragedia. Buduje sie jakiesz sztuczne tarliska, nawozi zwir do rzek, ale to kropla w morzu.
Z hektara 2 tony. ???. Przyrostu ???. Czyli masa ryby ile (3-4 tony ???). Na kazdym kwadracie 1 x 1 m stalaby 1 polkilowa ryba. Jedna przy drugiej. To chyba tylko na stawach z karpiami. Ja nie znam takiego lowiska PZW gdzie by cos takiego bylo.
Wg mnie sedno wedkarstwa polega nie na tym zeby cos zlowic na obiad, a zeby zlowic rybe. A obiad czy dobra kolacja moze byc co najwyzej milym dodatkiem. I to tez nie co tydzien. Wierz mi, ze widok odplywajacej ryby po udanym holu jest dla wielu nie mniejsza satysfakcja jak zjedzenie jej na obiad.
choćby ktoś co dzień zabierał komplet dopuszczalnej ilości ryb do domu to nie powiedział bym takiemu człowiekowi złego słowa. Taki człowiek postępuje zgodnie z prawem i mu wolno. Trzeba zająć się tymi co działają wbrew przepisom. Wreszcie jakieś mądre słowa!!!Ja na ten przykład lubię zjeść rybkę,a najbardziej mi smakują te które sam złowię. Tu moje słowa kieruję do kolegi "LOLI":Niech ktoś przyjdzie i każe mi wypuścić rybę którą złowiłem i mam ochotę zabrać nie łamiąc oczywiście żadnych przepisów,to zobaczymy kto będzie pływał!!!Czy ktoś stoi nad tobą z pałą i każe ci zabierać ryby które chcesz wypuścić!?No to spuść z tonu kolego,bo nie takich kozaków się spotykało i żyje się dalej... Szanujmy się...Pozdro...
choćby ktoś co dzień zabierał komplet dopuszczalnej ilości ryb do domu to nie powiedział bym takiemu człowiekowi złego słowa. Taki człowiek postępuje zgodnie z prawem i mu wolno. Trzeba zająć się tymi co działają wbrew przepisom. Wreszcie jakieś mądre słowa!!!Ja na ten przykład lubię zjeść rybkę,a najbardziej mi smakują te które sam złowię. Tu moje słowa kieruję do kolegi "LOLI":Niech ktoś przyjdzie i każe mi wypuścić rybę którą złowiłem i mam ochotę zabrać nie łamiąc oczywiście żadnych przepisów,to zobaczymy kto będzie pływał!!!Czy ktoś stoi nad tobą z pałą i każe ci zabierać ryby które chcesz wypuścić!?No to spuść z tonu kolego,bo nie takich kozaków się spotykało i żyje się dalej... Szanujmy się...Pozdro...
dobre słowa. he he nigdy nie łamałem prawa. zabieram tyle ile mi trzeba zawsze zgodnie z rapr. i zaden nokilowiec nie bedzie mnie pouczał tak samo jak ja ich nie pouczam
Jak bym miał kucharza prywatnego to zabierałbym rybki ile tylko mozna ,bo uwielbiam ryby....Niestety nie nawidze skrobac,oprawiac ,babrac sie itd.Dlatego nie zabieram nic,a kupuje fileciki w marketach ala panga.Ale jak ktoś lubi,jego sprawa...
choćby ktoś co dzień zabierał komplet dopuszczalnej ilości ryb do domu to nie powiedział bym takiemu człowiekowi złego słowa. Taki człowiek postępuje zgodnie z prawem i mu wolno. Trzeba zająć się tymi co działają wbrew przepisom. Wreszcie jakieś mądre słowa!!!Ja na ten przykład lubię zjeść rybkę,a najbardziej mi smakują te które sam złowię. Tu moje słowa kieruję do kolegi "LOLI":Niech ktoś przyjdzie i każe mi wypuścić rybę którą złowiłem i mam ochotę zabrać nie łamiąc oczywiście żadnych przepisów,to zobaczymy kto będzie pływał!!!Czy ktoś stoi nad tobą z pałą i każe ci zabierać ryby które chcesz wypuścić!?No to spuść z tonu kolego,bo nie takich kozaków się spotykało i żyje się dalej... Szanujmy się...Pozdro...
dobre słowa. he he nigdy nie łamałem prawa. zabieram tyle ile mi trzeba zawsze zgodnie z rapr. i zaden nokilowiec nie bedzie mnie pouczał tak samo jak ja ich nie pouczam
Dzięki Kuba za poparcie.WKURW....Ą MNIE TAKIE SZCZENIACKIE TEKSTY,ALE JUŻ NIE TE CZASY....Teraz człowiek myśli o rodzinie...POZDRO!
sam zabieram ryby do domu bo uwielbiam potrawy z nich. zawsze tyle ile mi potrzeba nigdy nie wkładam do zamrazarki bo to juz nie to samo ogolnie nie znosze ludzi zapelniajcych rybami lodowki na zapas. heh swieza rybka jest pyszna. i co jestem w oczach no kilowca miesiarzem moze i tak ale g.................. mnie to obchodzi grunt ze przed samym soba nie mam nic do zarzucenia
szczerze? nie bo oprocz regulaminu w ktorym pisza o ilosciach zabieranych do domu jest jeszcze etyka wedkarska ktora kazdy wedkarz posiada i jak to napisal kol.pstrag222 zeby samemu sobie nie miec nic do zarzucenia
Kolego to zależy, z jakim nastawieniem wybierasz się na wędkowanie ,jeśli z myślą złapac i zjeśc , to jesteś mięsiarzem, jeśli traktujesz to bardzo lajtowo to nie. Pozdrawiam wszystkich lajtowych wędkarzy.
Każdy ma swoje zasady!To trzeba szanować jest też Regulamin obowiązujący wszystkich nas..to trzeba przestrzegać...ale nikt nie może zabraniać jeden drugiemu i nazywać go obojętnie jak jeżeli stosuje się do swoich zasad i regulaminu pozytywnie..!!! Niech każdy postępuje według swoich zasad i niech nie krytykuje drugiego!!! Pozdrawiam..:)))
Witaj Mareczku,masz całkowitą racjęi zgadzam się z tym co napisałeś w 100 procentach. Ale jak czyta się takie bzdurne wypowiedzi
jak ten
Kolego to zależy, z jakim nastawieniem
wybierasz się na wędkowanie ,jeśli z myślą złapac i zjeśc , to jesteś
mięsiarzem, jeśli traktujesz to bardzo lajtowo to nie. Pozdrawiam
wszystkich lajtowych wędkarzy.
Witajcie Koledzy..:) Tak jak Krzysztofie i Rafale napisaliście...:) Nie można zmuszać nikogo do robienie czegoś w brew jego zasad! Każdy z nas stosuje swoje zasady nad wodą,może się nie które różnią od innych ale jeżeli są zgodne z regulaminem PZW To nie możemy się na wzajem tak krytykować :)) To tyle..:))
Aha zapomniałem dodac że w sobote 15 C i w niedziele 15 C.
A ja jutro jadę na rybki :)
Ja mam zamiar sie wybrać z żoną na nockę z soboty na niedzielę jak pogoda dopiszę.
Szamani mówią że w weekend ma być pogoda i podobno dobre brania :)
Połamania życzę
u nas na naszym wewnętrznym zbiorniku w kole wprowadzamy nawet miesięczny zakaz łowienia karpia jeśli tą rybą zarybiamy i niby wszystko ładnie a tu po tym okresie niektórzy i tak mają ubaw. To już nawet nie jest śmieszne
A u nas Odra dopiero o 40 cm od wałów opadła, a gdzie jeszce do koryta i czsu kiedy autem da sie podjechać na łowiska. A jeszcze leje i leje. Także my tutaj jeszcze długo leszcza, klenia czy suma z rzeki na wędce nie zobaczymy. Kłusownicy tak, te ścierwa napewno wcześniej dorwą te ryby niż wędkarze. Ale mobilizacje sił juz powoli organizujemy. Nie będzie im łatwo. Ja też chcę wreszcie połowić, a nie tylko czytać jak Wy łowicie więcej czy mniej.
A u nas Odra dopiero o 40 cm od wałów opadła, a gdzie jeszce do koryta i czsu kiedy autem da sie podjechać na łowiska. A jeszcze leje i leje. Także my tutaj jeszcze długo leszcza, klenia czy suma z rzeki na wędce nie zobaczymy. Kłusownicy tak, te ścierwa napewno wcześniej dorwą te ryby niż wędkarze. Ale mobilizacje sił juz powoli organizujemy. Nie będzie im łatwo. Ja też chcę wreszcie połowić, a nie tylko czytać jak Wy łowicie więcej czy mniej.
a u mnie spuszczają wodę z zalewu i tez nie mam już codziennych wypraw na ryby:(
No i patrz @spiningista, jak sie nie obrócisz, to dupa zawsze z tyłu. Biednemu zawsze wiatr w oczy, a woda w buty. Jak pech to pech.
No i patrz @spiningista, jak sie nie obrócisz, to dupa zawsze z tyłu. Biednemu zawsze wiatr w oczy, a woda w buty. Jak pech to pech.
z tym zalewem to bedzie awantura na cały okreg. cholera bo zarzad okregu zabiera nam prawdopodobnie rybke tak na 85% i ta ryba do nas nie wroci
Uuuuuuuuuuuuuuu....! To róbcie coś! No ja rozumiem śnieg w maju, ale takie jaja to już przegięcie! Musza mieć jakiś ważny powód i racjonalny, bo inaczej to burza mózgów byc powinna.
mamy ogólnie 3 zalewy ale 2 z nich to woda górska i nie zarybiać ich nie można . także zabiorą rybę większe sztuki wezma sobie., nam przyjdzie łowienie w snach. smutna prawda. trzeba sobie poszukac nowego łowiska. ale bez wlki sie nie poddamy jak bedzie trzeba to i prokurature sie w to wmiesza i prase
Od mediów zacznijcie. Bo to nie sa żarty. Państwo w państwie?
dobry pomysł masz z tymi mediami
No i patrz @spiningista, jak sie nie obrócisz, to dupa zawsze z tyłu. Biednemu zawsze wiatr w oczy, a woda w buty. Jak pech to pech.
z tym zalewem to bedzie awantura na cały okreg. cholera bo zarzad okregu zabiera nam prawdopodobnie rybke tak na 85% i ta ryba do nas nie wroci
Nie dajcie się wyrolować!!!
do wszystkich miesiarzy dzisiaj pogoda jak wymarzona bylem nad jeziorem wegorze juz w poludnie wystawiaja glowy w poszukiwaniu wedkarza z robalem na haku mam przeczucie ze jutro bedzie swierza rybka dzisiaj startuje o 21 jutro zdam relacje polamania wedek
Dodam coś do tego wątku.Na naszym jeziorze też są zarybienia i na danym odcinku są zakazy połowu więc zależy to tylko od właściciela akwenu.Takich sępów jest wszędzie dość którzy tylko czekają na zarybienia żeby się odkuć.Ja osobiście nie jeżdżę w miejsca w których zarybiano i pomimo zakazów są tacy którzy chodzą nocą.Pozdrawiam.
Mięsiaż to ten co kłusuję w nocy?????Bardzo prosze o definicję,bo mam wrażenie,że właśnie tacy przegonili mnie i mojego 80 letniego ojca z tajnego łowiska w Białymstoku,gdzie mój ojciec płaci składki takie same jak ten siedzący w namiocie od piatku do niedzieli,zanieczyszcza okoliczny las,wbija krzesełko w ziemię i uważa,że ten co ma 3 wędki zamiast 2/nigdy nie widziałam regulaminu/jest dla nich zagrożeniem,bo na kukurydzę i robaki w trocinach ze sklepu wyłowi im wszystkie amury , karpie i inne wielkie i dzikie ryby.Parasol ogrodowy potraktowali jak harpuny na dzikiego zwierza.Przyszli odważni we dwóch,bo w kupie siła,ale ja lubię siedzieć przy wędce z kukurydzą i oni mnie nie przegonią.Zawsze myślałam,że wędkarze to miła społeczeństwość,ale chamstwo jest wszędzie,a w Białymstoku rozkwita w kole numer 5.
Pozdrawiam
Witaj..Iw:) możesz trochę więcej opisać zdarzenie! co i jak?
Sama widzisz jakie bydło trafia się nad wodą! i wykorzystuję wiek i płeć..wędkarza! przychodzą bandą bo samemu by się w pory zesrali! (Przepraszam za wyraz).. ale takie sytuację gdzie jakiś baran wygania innego wędkującego to mnie od razu rusza...Iw:) Pozdrawiam...:)
Przepraszam, na pewno w dużej mierze poniewczasie mój wpis, ale na temat
Przykładowo ceny narybku - argument często stosowany.
Ceny materiału zarybieniowego, ustalone do obliczenia wartości zaproponowanego w ofercie materiału zarybieniowego.
Gatunek
Rodzaj mat. zarybieniowego
Jednostka
miary
Cena
GŁOWACICA
Narybek letni
Narybek jesienny
Narybek wiosenny
Selekt
szt.
szt.
szt.
kg
0,55
1,00
1,40
30,00
ŁOSOŚ
(Ł)
Wylęg*
Narybek letni*
Smolt*
1000 szt.
szt.
szt.
87,40
0,19
3,35
TROĆ WĘDROWNA
(T)
Wylęg*
Narybek letni*
Narybek wiosenny*
Smolt*
Dwulatek
1000 szt.
szt.
szt.
szt.
kg
58,20
0,18
0,56
2,17
20,00
PSTRĄG POTOKOWY
(PP)
Wylęg
Wylęg żerujący
Wylęg podchowany
Narybek letni
Narybek jesienny
Narybek wiosenny
Dwulatek
Selekt
Tarlak
szt.
szt.
szt.
szt.
szt.
szt.
kg
kg
kg
0,10
0,12
0,20
0,28
0,75
1,00
20,00
20,50
20,00
LIPIEŃ
Wylęg
Wylęg żerujący
Narybek letni
Narybek jesienny
Narybek wiosenny
szt.
szt.
szt.
szt.
szt.
0,11
0,18
0,35
1,00
1,14
BRZANA
(Brz)
Wylęg
Wylęg żerujący
Narybek letni
Narybek jesienny
Narybek wiosenny
Dwulatek
szt.
szt.
szt.
szt.
szt.
szt.
0,06
0,11
0,28
0,92
1,50
2,70
BOLEŃ
(Bo)
Wylęg
Wylęg żerujący
Narybek letni
Narybek jesienny
1000 szt.
szt.
szt.
szt.
32,00
0,05
0,30
0,90
CERTA
(C)
Wylęg
Wylęg żerujący
Narybek letni*
Narybek jesienny*
Narybek wiosenny*
Dwulatek
1000 szt.
1000 szt.
szt.
szt.
szt.
szt.
40,00
80,00
0,34
0,53
0,63
2,90
JAŹ
(J)
Wylęg
Wylęg żerujący
Narybek letni
Narybek jesienny
Narybek wiosenny
Kroczek
1000 szt.
1000 szt.
szt.
szt.
szt.
kg
18,00
25,00
0,10
0,30
0,35
16,00
ŚWINKA
Wylęg
Wylęg żerujący
Narybek letni
Narybek jesienny
Narybek wiosenny
1000 szt.
1000 szt.
szt.
szt.
szt.
40,00
50,00
0,21
0,60
0,75
WĘGORZ
(W)
Narybek montee
Narybek obsadowy
kg
kg
4000,00
400,00
SANDACZ
(Sd)
Narybek letni
Narybek jesienny
Narybek jesienny
Dwulatek
Trzylatek
szt.
szt.
kg
kg
kg
0,15
0,50
40,00
20,00
20,00
SUM
(Su)
Wylęg
Wylęg żerujący
Narybek letni
Narybek jesienny
Dwulatek
1000 szt.
1000 szt.
szt.
szt.
kg
10,00
22,00
0,50
1,30
19,00
SZCZUPAK
(Sp)
Wylęg
Wylęg żerujący
Narybek letni
Narybek jesienny
Narybek wiosenny
Dwulatek
Trzylatek
1000 szt.
1000 szt.
szt.
kg
kg
kg
kg
18,00
30,00
0,12
20,00
21,00
15,00
14,00
KLEŃ
Wylęg
Wylęg żerujący
Narybek letni
Narybek jesienny
Narybek wiosenny
1000 szt.
1000 szt.
szt.
szt.
szt.
30,00
48,00
0,19
0,54
0,70
MIĘTUS
Wylęg
Wylęg żerujący
Narybek letni
Narybek jesienny
1000 szt.
1000 szt.
szt.
szt.
10,00
13,00
0,47
2,00
OKOŃ
Narybek jesienny
Narybek wiosenny
Dwulatek
Trzylatek
kg
kg
kg
kg
5,00
6,00
7,00
10,00
TROĆ JEZIOROWA
Wylęg
Wylęg żerujący
Narybek jesienny
Narybek wiosenny
szt.
szt.
szt.
szt.
0,10
0,10
0,90
1,50
LIN
(L)
Wylęg żerujący
Narybek jesienny
Narybek wiosenny
Kroczek
Trzylatek
1000 szt.
kg
kg
kg
kg
10,00
18,00
15,00
13,50
12,00
KARAŚ POSPOLITY
Narybek jesienny
Narybek wiosenny
Kroczek
Trzylatek
kg
kg
kg
kg
8,00
7,00
9,00
10,00
KARP
(K)
Narybek letni
Narybek jesienny
Narybek wiosenny
Kroczek
szt.
kg
kg
kg
0,06
10,50
10,50
10,00
SIEJA
(Sj)
Wylęg*
Narybek letni*
Narybek jesienny*
Narybek wiosenny*
Dwulatek
1000 szt.
szt.
szt.
szt.
szt.
66,00
0,49
1,75
2,23
3,80
SIELAWA
(Sl)
Wylęg
Narybek letni
1000 szt.
1000 szt.
4,20
34,30
* - ceny materiału zarybieniowego przyjęte na podstawie cennika Zespołu ds. Zarybień przy MRiRW
Do tego ważna informaCJA.1.Oczywiście nie należy tego rozumieć, że do jakiegoś zbiornika za pieniądze ze składek w 100 proc. wykupiono szczupaki, sandacze, pstrągi. Z tego co wiem chyba ze 4 proc budżetu PZW to zarybienia - można to sprawdzić (na pewno mały odsetek).
2.Poza tym jeśli się wpuszcza, to nie szczupaki, liny, leszcze, sandacze kilogramowe (najwyżej kilka-kilkanaście tarlaków), ale głównie ryby małe - w dużych ilościach. Więc wszystkie wyliczenia: "ilość zabranych przez wędkarzy ryb minus ilość wpuszczonych (np. 50 kilogramowych, bo na tyle wystarczyłoby szacując pieniądze ze składek) równa się ilość ryb w łowisku"
3.Jest jeszcze tarło. Na szczęście jest sporo ryb w naszym kraju, które się wycierają mimo przeciwieństw. Pospacerujcie w marcu popatrzcie na tarło szczupaka. Nie całą ikrę zeżre karp czy okoń. Również z tych powodów powyższy rachunek jest niemądry.
Gdyby PZW więcej zarybiałoby - nie byłoby problemu, w obrębie istniejących limitów - takie jest moje zdanie.
Przykładem jest zbiornik Chańcza na terenie woj. świętokrzyskiego znany z sandaczy. Stały obrazek to wędkarze koczujący z przyczepami kempingowymi, z namiotami przez wiele, wiele tygodni. Trudno o miejsce. Kłusownicy też zakładają "sznury". (Mam niestety takiego w rodzinie mojego brata). Sanacze są od lat i nie jest trudno po dziś dzień złowić (jestem początkujący a na zasiadce w tym roku złowiłem 2; znajomy w tym roku łowił na każdej wyprawie).
Jestem optymistą, myślę, że z czasem PZW bedzie więcej zarybiało, a mniej będzie szło na tzw. "czapę" jak to kiedyś prosty wędkarz ujął. Rośnie konkurencja zbiorników komercyjnych i łowisk zagranicznych (rozwija się turystyka wędkarska) - następował będzie odpływ członków. Poza tym społeczeństwo się bogaci (tym, którzy wzdychają za komuną polecam poczytać wskaźniki konsumpcji i porównać z czasami minionej ery - konsumujemy kilkakrotnie więcej! i poczytać sobie wskaźniki zobiektywizowane - ile chleba, kiełbasy, piwa, s a m o c h o d u można było kupić np. za najniższą krajową w czasach Gierka i obecnie) - więcej oczekuje kupujac produkt (w tym wypadku zezwolenie na wędkowanie).
Ale oczywiście umiar jest potrzebny. Sam dziadek Arystoteles o tym pisał. Mam na myśli umiar w zabieraniu ryb, rzecz jasna.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich wędkarzy: zarówno C&R jak i tradycjonalistów. Wszystkich Was szanuję.
Problem w tym, ze nie ma z czego wiecej zarybiac.
Jak popatrzysz na liczby i to co podales to wyjdzie Ci:
Przecietna skladka to 200 zl. 4% z tego na zrybianie jak napisales. Przyjmijmy 10%. A niech im bedzie, czyli 20 zl. Spojrz w tabele i sam sobie odpowiedz co mozesz za 20 zl kupic. 1 pstraga czy sandacza.
Dobrze za podales ta tabele. Moze to uzmyslowi niektorym ile moga zabrac z lowiska za swoja skladke.
Wiec nie wiem skad wzielo Ci sie ze 50kg.
Tarlo owszem, jest. zesc ryb sie wytrze, na szczescie, bo z zarybien, przy liczba ktore podales, juz nic kompletnie by nie plywalo. Sa akweny, gdzie ilosc ryb z naturalnego tarla jest w miare niezla, ale sa niestety takie gdzie jest niemalze 0. A na tych wodach skladki i ceny za narybek sa takie same.
Mnie ciekawi dlaczego tylko 4% budżetu PZW idzie na zarybienia?
Mnie ciekawi dlaczego tylko 4% budżetu PZW idzie na zarybienia?
Kolego jak by więcej procęt oddali na zarybianie to nie mieli by na wczasy:)))))))
Nie wiem co masz na myśli że jednego pstrąga. Nie zarybiają wymiarowymi tylko kroczkiem, tak więc nie jedną kilową sztukę wpuszczą a 100 mniejszych sztuk. Po drugie łowimy już wyrośnięte rybki które mogły już dać potomstwo. Po trzecie rybka sama się rozmnaża o ile ma dostęp do tarliska i odpowiednie warunki.
Z hektara wody można rocznie uzyskać ok 2 ton ryby (przyrost).
Tak więc patrz na wszytko troszkę inaczej, bo jak zabierasz z nad wody trochę ryby i przestrzegasz wymiar i okres ochronny to ryba sama się odbuduje. Ale jeśli rybacy nie muszą przestrzegać żadnych wymiarów i limitów, a do tego niszczą tarliska, to nigdy nie będzie okej, pamiętajcie że do tego dochodzą kłosownicy. Najgorsze spustoszenie robią ci co łapią na prąd bo nie dość że zabijają nawet te najmiejsze to jeszcze i ikrę, a do tego powodują ich bezpłodność i karłowatość ryb.
Gospodarowanie wodą musi być z głową anie rabunkowe!...
Mięsiarz kto to taki? Bo ja uważam iż taki wędkarz który zabiera z nad wody wszystkie złowione ryby nie zważając na nic.
Bo wędkarza który do domu zabiera tylko kilka rybek z całego połowu i tylko w celach konsumpcyjnym nie można nazwać mięsiarzem. Ponieważ na tym polega setno wędkarstwa, by sobie coś złowić na obiad. O tym wspominają nawet twórcy programu Taaka RybaOdcinek 52 „Odkrywanie ławicy słupskiej na Bałtyku”.
Powiem tak, choć wielu szczyci się że wędkarzy w Polsce jest ok 700 tys, może mniej może więcej tego nie wiem. I tak sobie myślę, że skoro jest nas tak dużo to możemy wiele, ale niestety możemy nic !!! Wielu mądrych na takich forach nawołuje do buntu, przedstawia mądre pomysły ale cóż z tego skoro tacy mądrzy są tylko na forach gdzie nie trzeba podawać swego nazwiska, bo się jest anonimowym! Nawet na zebrania swego koła w ogóle nie chodzą a jeżeli już to siedzą i nawet się nie odezwą bo to ponad ich siły. I tak sobie ględzą na takich forach jacy są wspaniali wędkarze a tak naprawdę to nic nie robią by coś zmienić, czekają i narzekają na wszystko tylko zapominają o sobie, że sami tylko czekają na zarybienia karpikiem i będą go łowić póki wszystkich nie wyłowią, czy na pstrąga , szczupaka itd. Czytając posty można by pomyśleć, że wszyscy są wspaniali i sprzątają po sobie , nie biorą ryb niewymiarowych itd. a w rzeczywistości jest całkiem odwrotnie. Na forach jeden drugiego opluwa, kłótnie, swady są na porządku dziennym. Nawet tu garstka userów ma każdego za wroga jeżeli mają inne zdanie od nich. I tak sobie myślę, że w naszym kraju nigdy nie będzie zrozumienia wśród wędkarzy bo jeden na drugiego wilkiem patrzy.
pozdrawiam normalnych
nie pozdrawiam tych , którym się wydaje że są wyrocznią na tym czy innym portalu.
Arturze zgadzam się z tobą w 100 procentach. Oto moje kilka uwag do tego tematu:
1. Ostatni sezon łowiłem na wodach należących do Gospodarstwa Rybackiego, gdyż miałem blisko. Kilkunastokrotnie byłem nad wodą z efektami prawie zerowymi(kilka małych płoci). Zastanawiałem się bardzo co może być powodem: czy moja kilkuletnia przerwa w łowieniu ryb czy coś innego. Moje wątpliwości rozwiało spotkanie z rybakiem dzierżawcy, który rozwijał sieć - cały brzeg oraz przy wyspie - łącznie koło 500 metrów. Bez komentarza !
2. Moim zdaniem zabranie z łowiska przez wędkarza jednej czy dwóch ryb w celach konsumpcyjnych nie jest grzechem. Co innego, gdy ktoś zabiera codziennie i upycha sobie nimi lodówkę, to głupota.
3. Narodziła się też nowa grupa wędarzy: allegro-rybacy. Idzie sobie taki nad wodę, łowi do oporu - płotki, szczupaki, leszcze i co tam do worka wpadnie. Zabiera codziennie wszystko, robi w garażu z nich rybkę w occie lub nowy paprykarz garażowy i wystawia na allegro. Wtedy siedzi sobie taki nad wodą i mówi: "Ach ci kłusownicy, ryby w ogóle nie ma, brak zarybień !". Pozdrawiam wszystkich kupujących tego wędkarza i życzę im niesmacznego :)
Może trochę chaotyczne te moje uwagi. Taki apel do wędkarzy przy okazji: "Nie musisz zabierać wszystkiego jednego dnia, jeśli umiesz wędkować to następnego też coś złowisz " !
Jeszcze się pokuszę o jedno spostrzeżenie. Spustoszenie w wodzie robią tak samo jak kłusole i rybacy też obce gatunki ryb, takie jak karp i tołpyga czy sumik karłowaty. Te gatunki są bardzo żarłoczne i nie mają naturalnego wroga (chyba że wędkarzy, kłusowników i rybaków). Ale ja tych gatunków nie żałuję, bo one wypierają nasze rodzime rybki; wyjadają większość pożywienia, niszczą naturalne siedliska i tarliska ryb.
Ja zauważyłem że z biegiem lat w wodach gdzie wpuszczono te gatunki ryb znacznie spadła populacja naszych ryb i do tego zaczęły karłowacieć, a do tego zwększyło się zjawisko przyduch.
Nie zgodzę się ze stwierdzeniem kolegi że karpia trzeba wpuszczać do dużych zbiorników, chyba że chodziło mu o specjalnie dla niego zrobiony, i jest odizolowany by ten gatunek nie zdominował naturalnego zbiornika wody.
Nie wiem co masz na myśli że jednego pstrąga. Nie zarybiają wymiarowymi tylko kroczkiem, tak więc nie jedną kilową sztukę wpuszczą a 100 mniejszych sztuk. Po drugie łowimy już wyrośnięte rybki które mogły już dać potomstwo. Po trzecie rybka sama się rozmnaża o ile ma dostęp do tarliska i odpowiednie warunki.
Z hektara wody można rocznie uzyskać ok 2 ton ryby (przyrost).
Tak więc patrz na wszytko troszkę inaczej, bo jak zabierasz z nad wody trochę ryby i przestrzegasz wymiar i okres ochronny to ryba sama się odbuduje. Ale jeśli rybacy nie muszą przestrzegać żadnych wymiarów i limitów, a do tego niszczą tarliska, to nigdy nie będzie okej, pamiętajcie że do tego dochodzą kłosownicy. Najgorsze spustoszenie robią ci co łapią na prąd bo nie dość że zabijają nawet te najmiejsze to jeszcze i ikrę, a do tego powodują ich bezpłodność i karłowatość ryb.
Gospodarowanie wodą musi być z głową anie rabunkowe!...
Mięsiarz kto to taki? Bo ja uważam iż taki wędkarz który zabiera z nad wody wszystkie złowione ryby nie zważając na nic.
Bo wędkarza który do domu zabiera tylko kilka rybek z całego połowu i tylko w celach konsumpcyjnym nie można nazwać mięsiarzem. Ponieważ na tym polega setno wędkarstwa, by sobie coś złowić na obiad. O tym wspominają nawet twórcy programu Taaka RybaOdcinek 52 „Odkrywanie ławicy słupskiej na Bałtyku”.
Jak myslisz, ile ryb z tych 100 przezyje do okresu lownego ?.
Juz kilka osob ktore prow2adza lowiska komercyjne (dlugodystanswo, nie na krotka mete) wprost mowi, ze bardziej oplaca sie wpuszczac wyrosniete ryby niz narybek, czy tymbardziej wyleg. Duza ryba, w przypadku jakichkolwiek anomalii (powodzie, susze) jakos sobie poradzi. Narybek czy wyleg ginie prawie w 100%. Czekanie az taka ryba dorosnie do wymiarow ochronnych w Polskich realiach nie ma sensu. I to nie moj poglad ale ludzi ktorzy na hodowli i wedkarstwie zjedli zeby.
"Po trzecie rybka sama się rozmnaża o ile ma dostęp do tarliska i odpowiednie warunki."
Problem w tym ze naturalnych tarlisk jest jak na lekarstwo. Biala ryba jeszcze jako tako sobie radzi (choc odcinki rzek ponizej zapor sa praktycznie pozbawione naturalnego tarla). Ale lososiowate to juz tragedia. Buduje sie jakiesz sztuczne tarliska, nawozi zwir do rzek, ale to kropla w morzu.
Z hektara 2 tony. ???. Przyrostu ???. Czyli masa ryby ile (3-4 tony ???).
Na kazdym kwadracie 1 x 1 m stalaby 1 polkilowa ryba. Jedna przy drugiej.
To chyba tylko na stawach z karpiami. Ja nie znam takiego lowiska PZW gdzie by cos takiego bylo.
Wg mnie sedno wedkarstwa polega nie na tym zeby cos zlowic na obiad, a zeby zlowic rybe. A obiad czy dobra kolacja moze byc co najwyzej milym dodatkiem. I to tez nie co tydzien. Wierz mi, ze widok odplywajacej ryby po udanym holu jest dla wielu nie mniejsza satysfakcja jak zjedzenie jej na obiad.
choćby ktoś co dzień zabierał komplet dopuszczalnej ilości ryb do domu to nie powiedział bym takiemu człowiekowi złego słowa. Taki człowiek postępuje zgodnie z prawem i mu wolno. Trzeba zająć się tymi co działają wbrew przepisom.
Wreszcie jakieś mądre słowa!!!Ja na ten przykład lubię zjeść rybkę,a najbardziej mi smakują te które sam złowię. Tu moje słowa kieruję do kolegi "LOLI":Niech ktoś przyjdzie i każe mi wypuścić rybę którą złowiłem i mam ochotę zabrać nie łamiąc oczywiście żadnych przepisów,to zobaczymy kto będzie pływał!!!Czy ktoś stoi nad tobą z pałą i każe ci zabierać ryby które chcesz wypuścić!?No to spuść z tonu kolego,bo nie takich kozaków się spotykało i żyje się dalej... Szanujmy się...Pozdro...
choćby ktoś co dzień zabierał komplet dopuszczalnej ilości ryb do domu to nie powiedział bym takiemu człowiekowi złego słowa. Taki człowiek postępuje zgodnie z prawem i mu wolno. Trzeba zająć się tymi co działają wbrew przepisom.
Wreszcie jakieś mądre słowa!!!Ja na ten przykład lubię zjeść rybkę,a najbardziej mi smakują te które sam złowię. Tu moje słowa kieruję do kolegi "LOLI":Niech ktoś przyjdzie i każe mi wypuścić rybę którą złowiłem i mam ochotę zabrać nie łamiąc oczywiście żadnych przepisów,to zobaczymy kto będzie pływał!!!Czy ktoś stoi nad tobą z pałą i każe ci zabierać ryby które chcesz wypuścić!?No to spuść z tonu kolego,bo nie takich kozaków się spotykało i żyje się dalej... Szanujmy się...Pozdro...
dobre słowa. he he nigdy nie łamałem prawa. zabieram tyle ile mi trzeba zawsze zgodnie z rapr. i zaden nokilowiec nie bedzie mnie pouczał tak samo jak ja ich nie pouczam
Jak bym miał kucharza prywatnego to zabierałbym rybki ile tylko mozna ,bo uwielbiam ryby....Niestety nie nawidze skrobac,oprawiac ,babrac sie itd.Dlatego nie zabieram nic,a kupuje fileciki w marketach ala panga.Ale jak ktoś lubi,jego sprawa...
uuuuuuu PANGA to ty chyba nie wiesz co jesz tego sie nie kupuje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Witam.
Sam lowie dosc duzo[tyczkuje] jednak najlepsza jest fladra w smazalni nad morzem.
Pozdrawiam
Stawiam "na szali" świeżego smażonego śledzia.
Czy ktoś kto to jada ryby to przebije?
Tyczka jest " beauty " , a rybka rzeczywiście najlepsza ze smażalni !!!
Grzesiu tyczka to chyba taka
W nomenklaturze tańca " go go " to się nazywa - taniec na rurze !!!
Ale tyczke też można tak wykorzystać, Hehe
choćby ktoś co dzień zabierał komplet dopuszczalnej ilości ryb do domu to nie powiedział bym takiemu człowiekowi złego słowa. Taki człowiek postępuje zgodnie z prawem i mu wolno. Trzeba zająć się tymi co działają wbrew przepisom.
Wreszcie jakieś mądre słowa!!!Ja na ten przykład lubię zjeść rybkę,a najbardziej mi smakują te które sam złowię. Tu moje słowa kieruję do kolegi "LOLI":Niech ktoś przyjdzie i każe mi wypuścić rybę którą złowiłem i mam ochotę zabrać nie łamiąc oczywiście żadnych przepisów,to zobaczymy kto będzie pływał!!!Czy ktoś stoi nad tobą z pałą i każe ci zabierać ryby które chcesz wypuścić!?No to spuść z tonu kolego,bo nie takich kozaków się spotykało i żyje się dalej... Szanujmy się...Pozdro...
dobre słowa. he he nigdy nie łamałem prawa. zabieram tyle ile mi trzeba zawsze zgodnie z rapr. i zaden nokilowiec nie bedzie mnie pouczał tak samo jak ja ich nie pouczam
Dzięki Kuba za poparcie.WKURW....Ą MNIE TAKIE SZCZENIACKIE TEKSTY,ALE JUŻ NIE TE CZASY....Teraz człowiek myśli o rodzinie...POZDRO!
sam zabieram ryby do domu bo uwielbiam potrawy z nich. zawsze tyle ile mi potrzeba nigdy nie wkładam do zamrazarki bo to juz nie to samo ogolnie nie znosze ludzi zapelniajcych rybami lodowki na zapas. heh swieza rybka jest pyszna. i co jestem w oczach no kilowca miesiarzem moze i tak ale g.................. mnie to obchodzi grunt ze przed samym soba nie mam nic do zarzucenia
zgadzam sie jesli ktos bierze rybe po to zeby ja zjesc w ilosciach nie przekraczajacych regulamin to nie powinien byc nazywany miesiarzem
zgadzam sie jesli ktos bierze rybe po to zeby ja zjesc w ilosciach nie przekraczajacych regulamin to nie powinien byc nazywany miesiarzem
Tak hipotetycznie. Czy jesli bede na rybach co 2 dzien i za kazdym razem bede zabieral 2 szczupaki 60-70 cm to bede miesiarzem czy nie. ?.
zgadzam sie jesli ktos bierze rybe po to zeby ja zjesc w ilosciach nie przekraczajacych regulamin to nie powinien byc nazywany miesiarzem
Tak hipotetycznie. Czy jesli bede na rybach co 2 dzien i za kazdym razem bede zabieral 2 szczupaki 60-70 cm to bede miesiarzem czy nie. ?.
zalezy na kogo trafisz :) a tak na powaznie to niby czemu?
szczerze? nie bo oprocz regulaminu w ktorym pisza o ilosciach zabieranych do domu jest jeszcze etyka wedkarska ktora kazdy wedkarz posiada i jak to napisal kol.pstrag222 zeby samemu sobie nie miec nic do zarzucenia
Będziesz szczęściarzem!!!
Kolego to zależy, z jakim nastawieniem wybierasz się na wędkowanie ,jeśli z myślą złapac i zjeśc , to jesteś mięsiarzem, jeśli traktujesz to bardzo lajtowo to nie. Pozdrawiam wszystkich lajtowych wędkarzy.
Cześć Wszystkim..:))
Każdy ma swoje zasady!To trzeba szanować jest też Regulamin obowiązujący wszystkich nas..to trzeba przestrzegać...ale nikt nie może zabraniać jeden drugiemu i nazywać go obojętnie jak jeżeli stosuje się do swoich zasad i regulaminu pozytywnie..!!! Niech każdy postępuje według swoich zasad i niech nie krytykuje drugiego!!! Pozdrawiam..:)))
Witaj Mareczku,masz całkowitą racjęi zgadzam się z tym co napisałeś w 100 procentach.
Ale jak czyta się takie bzdurne wypowiedzi
jak ten
Kolego to zależy, z jakim nastawieniem wybierasz się na wędkowanie ,jeśli z myślą złapac i zjeśc , to jesteś mięsiarzem, jeśli traktujesz to bardzo lajtowo to nie. Pozdrawiam wszystkich lajtowych wędkarzy.
to może się wątroba zepsuć.
Witojcie! Mam ochotę na rybkę to zabieram i ją zjadam takie wyznaję zasady.A jeśli nie mam zamiaru zjeść to wypuszczam.Ot i tyle w tym temacie.
Witajcie Koledzy..:) Tak jak Krzysztofie i Rafale napisaliście...:) Nie można zmuszać nikogo do robienie czegoś w brew jego zasad! Każdy z nas stosuje swoje zasady nad wodą,może się nie które różnią od innych ale jeżeli są zgodne z regulaminem PZW To nie możemy się na wzajem tak krytykować :)) To tyle..:))
Rafał, mięsiarz.
Widzisz Marku,a ja myślałem że Rafał jest lajtowy.Popatrz jak można się pomylić.