Kolego wedkarz2309 w panelu po prawej stronie u siebie masz napisane Mój Blog na pomarańczowo wyobraz sobie że masz bloga na swojej stronie wystarczy go tylko "uruchomic" i bardzo prooszę przychilic sie do mojej prosby i nie opisywac tutaj na forum swoich wypraw najlepszym rozwiązaniem jest własnie BLOG który również posiadasz jest bardziej przejżysty dla Ciebie i innych kolegów . Jestem moderatorem tego forum i wiem co pisze. Zajżyj na moją stronę tzn Bloga którego własnie to ty również mozesz miec o to strona www.balcer00.wedkuje.pl
Widze że u kolegi na odrze coś się ruszać zaczyna,bo u mnie puki co na wiśle martwo niestety,same narzekania...zresztą u mnie wszyscy narzekają że nie ma teraz nigdzie ryby i większość z ryb przerzuciła się na grzyby,zresztą ja też heh :) chociaż jeżdże co drugi dzien ze spinningiem w różne miejsca,ale efekty marne...chyba ta jesień naszym szczupakom w głowach jeszcze nie zawitala...
Myślę, że nie jest tajemnicą na jakiej "wysokości" Odry występują takie ryby - bo występują na każdej. Trzeba jednak dużo czasu, żeby zlokalizować konkretne stanowiska. Mam nadzieję, że nie obrazisz się, jeśli przemilczę dalsze uszczegółowienie;)
Mam kilka kijów, które nadają się do łowienia brzan. Jednakże najbardziej lubię posługiwać się swoim Shimano Speed Masters"em (3m, 5 - 20g). Wędka ta jest wybitnie (!) lekka. Przy swojej długości z seryjnie produkowanych, w tej kategorii wyprzedza go tylko kilka (np. b. drogi Konger World Champion). Ponoć zrobili go japońcy z jakiegoś tajnego "biofibrile" i chodź pewnie to chwyt reklamowy,to jednak wędka jest niezwykle wytrzymała. Brzany i bolenie nie stwarzają jej najmniejszych problemów. Kołowrotek - Robinson Laker. 80zł. Lubię go. Pasuje mi "wagowo", hamulec trochę kiepski, ale daje radę. Czasem podpinam shimano nexave w małym rozmiarze i cały zestaw nie waży już zupełnie nic! Od świtu do zmierzchu spinning jest tylko przyjemnością. (ale dla moich dużych dłoni ten drugi kołowrotek jest nieco za mały...) Żyłka - 0,20. Nie mniejsza (bo się stresuję), nie większa (bo nie wierzę, że weźmie...)
Przypuszczałem, że ta duża ilość niezaciętych brań, to sprawka małych (20-25 cm) okoni i dzisiaj się o tym przekonaliśmy:)
Ja pozostałem wierny "opadowi", a Paweł (gruncik28) "jechał" bocznym trokiem:)
Nadal miałem sporo niezaciętych brań, ale trok potwierdził przypuszczenia i okazało się, że faktycznie są to okonie, Paweł złowił ich ok. 20 sztuk w granicach 15-15 cm:)
Ja natomiast zaliczyłem szczupaczka pięćdziesiątaka i jeden spad nieco większego zębatego:)
Ostatnie 2 wypady ze spinem zakończyły się porażką niestety.
Ale każda wyprawa czegoś uczy, nawet ta bez ryb:)
Pierwszy "samotny" wypad był jakiś czas temu (20.09), pogoda niestety nie była szczupakowa, słońce dawało znać o sobie bardzo mocno.
Po jakiejś godzinie łowienia melduje się pierwszy opadowy zębaty, niestety wielkościowo nadawał się na wypięcie w wodzie (czterdziestka).
Tego dnia zaliczyłem jeszcze kilka kontaktów z zębatymi, które pozostawiały ślady na gumach, niestety ryby możliwe były do wyjęcia tylko przy użyciu dozbrojki:)
Przedwczoraj wypad Pawłem (gruncik28) i sandardowo ja opadzik, on boczniak:)
Woda wyższa, niż przypuszczaliśmy, Odra wyszła z koryta w wielu miejscach:(
Spinningistów sporo, "batowców" również sporo.
Nikt na spina nie zaliczył kontaktu z rybą (wymiana zdań z napotkamyni spinningistami).
Pogoda również nie była szczupakowa, słoneczko pięknie dawało, ale okonie powinny teoretycznie skubać...
Na pewno spory wpływ na brak brań miała bardzo wysoka woda.
ze względu na wysoki stan wody w odrze poniżej tamy wczoraj udałem się z kolegom do Urazu gdzie zwodowaliśmy łódź wędkarzy dużo brań bardzo mało duży uciąg woda mętna ale nie ma co się poddawać trzeba próbować
Najpierw 3 branka z jednego miejsca, po których jedynie ogonek był "tknięty", przy czwartym "pstryknięciu" ogonek został już w paszczy ryby:)
W między czasie, spinningujący obok wędkarz złowił małego sandałka ok. 35 cm:)
Zmiana kopyta, opadzik, pstryk, zacięcie, siedzi!:)
Zachowanie się ryby ewidentnie wskazywało na mętnookiego!:)
I nie myliłem się, podbieram ręką sandacza 63 cm (życiówka poprawiona o 6 cm), pomarańczowy Fishunter znikł cały w paszczy:)
W/w wędkarz zrobił mi pamiątkową fotkę z rekordowym sandaczem i do wody:)
Chwilę później kolejny ogonek zostaje w rybiej paszczy, "nadziewam" na główkę jigową identyczną gumę i doławiam sandaczyka ok. 40 cm:)
Brania ustały, więc postanowiłem podskoczyć na sandaczową główkę:)
Niestety woda nie zeszła jeszcze z łąk na tyle, aby przejść, więc postanowiłem się wycofać. Cofając, woda dostała się do woderów i nie było to przyjemne:(
Miałem do wyboru: jechać za pół godz. do domu lub poczekać na planowany wcześniej powrót.
Wybrałem to drugie i poszedłem jeszcze raz na miejsce, w którym rano brały sandacze:)
I opłaciło się!:)
Po chwili przy samych nogach silne "kopnięcie" w opadającą gumę i na brzegu ląduje niemal brat bliźniak pierwszego zonder"a:)
62 cm, ale gołym okiem widać, że wagowo wyprzedza swojego rówieśnika:)
no i jak widać nie ma co czekać aż całkiem woda opadnie !!! gratulacje !!! ja może w niedziele pojadę się gdzieś przewietrzyć, może pochodzić, może popływać .
- miejsce to samo, co poprzednio, czyli tam, gdzie złapałem 3 dni temu 2 fajne sandacze (63 i 62 cm),
- zaczynam od "marchewy",
- najpierw różne prowadzenia, żeby wiedzieć, na jak prowadzoną gumę będą dziś brały,
- przy braku brań, zmiana gumy i to samo, co z poprzednią gumą, tj. ostry opad, wleczenie po dnie, itd.,
- stać w tym miejscu do skutku, nawet kilka godzin, bo wiem, że sandacze tu są, a złapanie ich, to kwestia trafienia z przynętą i odpowiednim prowadzeniem.
Po ok. pół godz. zameldował się malutki 20+ okonek.
Ok. 9 założyłem gumę Bass Assassin na 15 gramowej główce na haku 2/0 i akurat podszedł do mnie wędkarz, który jechał ze mną rano busem na ryby.
Łowimy i rozmawiamy jednocześnie, stojąc obok siebie.
Kilka minut to trwało i nagle czuje w opadzie "pstryknięcie".
W tym czasie akurat mówiłem coś do w/w spinningisty i patrzyłem się w jego stronę.
Zacięcie spóźnione, i automatycznie szybka myśl: KURCZE, ZAGADAŁEM SIĘ I SPÓŹNIŁEM ZACIĘCIE.
Ale o dziwo ryba została zacięta i w moich myślach zdziwienie:)
Po chwili już wiedziałem, dlaczego na końcu zestawu jest ryba, szczupak szybko dał znać po stylu walki, że to on:)
Od razu dało się wyczuć, że nie jest to 50-60 szczupaczek:)
Nie bałem się o zerwanie ryby, bo sprzęt, jakim dysponuję, da sobie radę z 1,5 m sumem bez większych problemów:)
Ryba była waleczna, cały czas "dawała" na kiju:)
Ale hol był krótki, nie dałem jej (bo to oczywiście samica) nawet 1 mm do wyciągnięcia plecionki:)
Problem zaczął się pod brzegiem, bo sił miała w sobie jeszcze dużo, ale w końcu się udało podebrać rybkę:)
Miarka pokazuje 93 cm:)
Brzuch pełen ryb i ikry (inaczej tego tłumaczyć się nie da), tak grubego szczupaka jeszcze nie widziałem, 6 kg bankowe:)
Gratuluje, pieknych ryb i konsekwencji w działaniu. Widzę kolego, że nauka i doświadczenie ze Szwecji nie poszły na marne. Jedyne czym się nie przejmuj to komentarze przypadkowych wędkarzy/gapiów - rób swoje bo daje Ci to na pewno dużo satysfakcji.
witam piękne rybki łowisz kolego wedkarz2309 łowimy praktycznie w tych samych miejscach , ale u mnie wyniki mizerne musimy się umówić na wspólny wypad do Ścinawy :) muszę podpatrzyć co nieco i uczyć się od najlepszych : ) Jestem z Lubina i z pewnością znajdę dla ciebie miejsce w aucie , powiedz tylko kiedy :) pozdrawiam
Od razu zleciało sie wędkarzy, a jak usłyszeli, że go wypuszczam, to zaczęło się:
Pierwszy: moja sąsiadka je ryby z Odry, ile chcesz na flachę!
Drugi: mój brat zaraz przyjedzie samochodem, wpuszczę go do stawu, dam Ci na flachę!
Trzeci: Ja go wezmę, zaraz Ci przyniosę flachę!
Finał był taki, że zwróciłem Odrze "mamuśkę":)
Witajcie...
kiedyś miałem podobnie tyle że to był Karpik taki 3/3,5 kg zdrowy kolorowy..:) pięknie walczył wśród zarośli ;) więc daliśmy sobie oboje szanse,on mi a ja jemu..zero podbieraka!!! walczyliśmy tak ze sobą dobre kilkanaście minut...a po brzegu skakali już inni wędkarze z podbierakami i cały czas tylko ...dawaj go bo się urwie...! jak by mogli to by na nie go wskoczyli:) po pięknrj walce rybka wylądowała przy brzegu! nachyliłem się i delikatnie ją wyjąłem z wody,obejrzałem sobie ją z bliska z każdej strony...dałem buźki i wypuściłem z powrotem do wody!!! i wiecie co się działo na brzegu wśród tych co latali z podbierakami....teksty takie że się uśmiałem..,,coś ty zrobił tyle mięsa"" mogłeś mi go dać"" kur....a tyle słoików"" i takie tam podobne..:)) a ja krótko odpowiedziałem! to sobie go teraz złapcie:)) nie mogli przeżyć tego karpika...:)
Przysnąłem i kilkanaście min. przed PKSem dzwoni kolega z zapytaniem (sprawy osobiste).
Patrzę na zegarek, a to już 5.47!!
Autoban jest o 6.00, a ja jeszcze w łóżku!!
Szybka poranna toaleta, mamusia akurat wstała i zrobiła kanapki, a ja w tym czasie szybko się ubrałem, wybiegam z domu, patrzę na tel. jest 5.59!!
Andrzej już czeka na mnie pod klatką, Krzysiek czeka już na przystanku, biegniemy (jak na te kilogramy na sobie, to bieg wyszedł na ocenę celującą!), 6.01 jesteśmy na miejscu, na szczęście autobus spóźnił się i po chwili podjechał!:)
W autobusie mówię do kolegów TRZEBA COŚ DZISIAJ ZŁAPAĆ, BO JUŻ JEST CO OPISYWAĆ:)
Celem dzisiejszej wyprawy było uczenie kolegów metody opadowej, bo po ostatnich moich połowach zachciało im się opadziku:)
Jest zimno, mglisto, kilku wędkarzy chodzi ze spinem, jak się okazało już wiedzą o moim zębatym 93 cm, ale skąd, to nie wiem:)
Przypuszczam, że na wczorajszych zadowach rozmawiali o tym, bo w sobotę kilku spinningistów trenowało przed niedzielnymi zawodami i widzieli, jak go złapałem, a on się o tym dowiedział wczoraj:)
Łowienie zaczynamy oczywiście na rybodajnej miejscówce:)
Przyszła godz. 8.20, jest branko w opadzie, zacięcie, SIEDZI!:)
Od razu "widzę", że to szczupak:)
Po chwili na brzegu jest 73 cm zębatego szczęścia:)
Połakomił się na tą samą gumkę, co dziewięćdziesiątka trójka:)
Niestety gumka nie nadawała się do dalszego funkcjonowania:(
Fotka i do wody:)
Po ok. 3 godz. postanawiamy podskoczyć na główki:)
Niestety w warkoczach i basenach totalka kicha, tylko jeden ok. 30 cm szczupaczek.
Po kilku godzinach bezowocnego łowienia, wracamy w miejsce, gdzie zaczynaliśmy łowienie:)
Zakładam do przetestowania żółte kopyto Ga-Ma:)
Praca niesamowita!:)
2, może 3 rzut i piękne branie w opadzie, zacięcie, SIEDZI!:)
Tym razem 66 cm - poraz kolejny zębaty:)
Fotka, do wody, i po chwili Andrzej ma leciutkie przygięcie szczytówki w opadzie:)
Efekt: szczupak 75 cm - życiówka:)
Złowiliśmy jeszcze okonki (ok. 24 i 26 cm) i raka:)
Pod koniec łowienia wypłynął pod powierzchnię ledwo żywy węgorz, przecięty w połowie, trzymał się w całości na skórce, zapewne dostał śrubą:(
Szkoda rybki, miał 81 cm:(
Siedzący obok Niemcy widzieli oba hole i aż podeszli z zapytaniem, dlaczego je wypuściliśmy, chyba zdziwił ich taki widok:P
(jeden Niemiec umiał polski i później przetłumaczył znajomym naszą odpowiedź).
Jak ludzie sią pytają, co zrobiłem z tym szczupakiem 114 cm, to nie mogą tego przeboleć: CHŁOPIE, CO TY ZROBIŁEŚ! TYLE MIĘSA! itd., itp., masakra jednym słowem:)
Super! Oczywiście odwdzięczę się jaesli macie Panowie ochotę na bolenie......troszku ich w tym roku połapałem i jest szansa, że pouczymy się wspólnie ;-)
Widzę kolego że masz dużo czasu wolnego prawie codziennie wyprawy, fajna sprawa !!! Ja niestety mam go mniej. Ale już niedługo urlopik , dzieci do szkoły , w domu prawie wszystko porobione to co pozostanie zatankować autko i na rybki.
Ja od jakiegoś tygodnia staram się być codziennie po pracy nad Wisłą po ok. 2 godz. tak do zmroku ale jedynym sukcesem był jakiś tam dyżurny szczupak 53 cm i mnóstwo zerwanych gum. Sandacza ani widu ani słychu mam nadzieje, ze do czasu.
Zazdroszczę wam tej Odry :/ u nas praktycznie nie ma wody jedynie Prosna w ktorej zlowienie czegokolwiek graniczy z cudem i trzeba jeżdzić nad warte 50km gdzie tez wiecej ludzi niz ryb .
Mam w planach kilka razy w tym roku jechac nad Odre w okolicy Ścinawy czy zna ktoś tamten odcinek rzeki i mógłbymi troche podpowiedziec co gdzie jak ?
Zakładam nowy temat, w którym będę opisywał swoje wypady ze spinem nad piękną rzekę, którą jest Odra:)
Dziś otworzyłem sezon na jesiennego szczupaka/sandacza:)
Wybrałem się nad Odrę z kol. danieleklubin i z kol. gruncik28:)
Naszym celem był zębaty, więc jechaliśmy "opadem" w porcie, w którym spotkaliśmy kol. bpekal:)
Z przyczyn zdrowotnych wszystkich nas trzech, łowiliśmy tylko 5 godz., w których zaliczyłem 15-20 brań.
Niestety były to brania bardzo delikatne (w opadzie).
Z tylu brań, większość kończyło się pustym zacięciem.
Zaliczyłem 1 spad po ułamku sekundy oraz 4 ryby:
- 2 szczupaki (47 i 55 cm),
- sandacz (ok. 30 cm),
- okoń (nieco mniejszy od sandaczyka).
Zatem sezon na jesienne zębacze i mętnookie otwarty!:)
No to nie ma tragedii, kontat z rybka był:)
Ja najbliższy cały weekend zamierzam przeznaczyć na pływanie po Narwi za drapieznikiem.
Mam nadzieję że też jakiś kontakt z rybkę bedę mial:)
Pozdrawiam
nie opisuj za każdym razem swojej wyprawy na forum masz od tego swojego BLOGA ! pozdrawiam serdecznie.
Kol. balcer00:
1. Żeby opisywać swoje wyprawy na blogu, to najpierw trzeba go mieć:)
2. Również pozdrawiam serdecznie:)
Kolego wedkarz2309 w panelu po prawej stronie u siebie masz napisane Mój Blog na pomarańczowo wyobraz sobie że masz bloga na swojej stronie wystarczy go tylko "uruchomic" i bardzo prooszę przychilic sie do mojej prosby i nie opisywac tutaj na forum swoich wypraw najlepszym rozwiązaniem jest własnie BLOG który również posiadasz jest bardziej przejżysty dla Ciebie i innych kolegów . Jestem moderatorem tego forum i wiem co pisze. Zajżyj na moją stronę tzn Bloga którego własnie to ty również mozesz miec o to strona www.balcer00.wedkuje.pl
Zasmucę Cię kol. balcer00, ale miałem już własnego BLOGa i nie podobała mi się ta funkcja z pewnego powodu:)
Dlatego zdobyłem e-mail"a do pewnej osoby i przestałem być bloggerem i znowu jestem zwykłym użytkownikiem:)
Ale jeszcze to przemyślę, bo wielokrotnie o tym myślałem:)
Mam pytanko, ale to na priv:)
Odra...
Witam.
Widze że u kolegi na odrze coś się ruszać zaczyna,bo u mnie puki co na wiśle martwo niestety,same narzekania...zresztą u mnie wszyscy narzekają że nie ma teraz nigdzie ryby i większość z ryb przerzuciła się na grzyby,zresztą ja też heh :) chociaż jeżdże co drugi dzien ze spinningiem w różne miejsca,ale efekty marne...chyba ta jesień naszym szczupakom w głowach jeszcze nie zawitala...
wybacz wprowadzenie w błąd, to zdjęcia jeszcze z sierpnia...
Gdzie na Odrze takie piękne brzany biorą, jeśli można wiedzieć?:)
Bo u mnie w tym roku z brzaną mizernie, ani jednej sztuki:(
Na rafach Kolego:)
Miejsce miejscem... potrzebny jeszcze skuteczny killer...
Zgadza się, u mnie też jest rafka, z której wyciągałem rok i dwa lata temu brzany, ale w tym roku cisza.
Można wiedzieć, na jakiej wysokości Odry są takie ładne brzany, czy to tajemnica?:)
Może chociaż na priv.?:)
Myślę, że nie jest tajemnicą na jakiej "wysokości" Odry występują takie ryby - bo występują na każdej. Trzeba jednak dużo czasu, żeby zlokalizować konkretne stanowiska. Mam nadzieję, że nie obrazisz się, jeśli przemilczę dalsze uszczegółowienie;)
Pewnie, że się nie obrażę!:)
Pozostaje mi pogratulować pięknych odrzańskich brzan i życzyć kolejnych, jeszcze większych!:)
A mam takie pytanko jeszcze!:)
Jakiego zestawu używasz kol. Lampe na odrzańskie wojowniczki?:)
Kijek, kołowrotek, grubość linki, itd.?:)
Jak można, to ze szczegółami, tj., np. firma...:)
Mam kilka kijów, które nadają się do łowienia brzan. Jednakże najbardziej lubię posługiwać się swoim Shimano Speed Masters"em (3m, 5 - 20g). Wędka ta jest wybitnie (!) lekka. Przy swojej długości z seryjnie produkowanych, w tej kategorii wyprzedza go tylko kilka (np. b. drogi Konger World Champion). Ponoć zrobili go japońcy z jakiegoś tajnego "biofibrile" i chodź pewnie to chwyt reklamowy,to jednak wędka jest niezwykle wytrzymała. Brzany i bolenie nie stwarzają jej najmniejszych problemów.
Kołowrotek - Robinson Laker. 80zł. Lubię go. Pasuje mi "wagowo", hamulec trochę kiepski, ale daje radę. Czasem podpinam shimano nexave w małym rozmiarze i cały zestaw nie waży już zupełnie nic! Od świtu do zmierzchu spinning jest tylko przyjemnością. (ale dla moich dużych dłoni ten drugi kołowrotek jest nieco za mały...)
Żyłka - 0,20. Nie mniejsza (bo się stresuję), nie większa (bo nie wierzę, że weźmie...)
Dzięki za wyczerpującą odp!:)
Mam fajną rzeczkę (dopływ Odry), w której występują brzany, jak będzie transport, to na pewno będę jeździł i uganiał się za nią ze spinem:)
Moje podejrzenia się sprawdziły:)
Przypuszczałem, że ta duża ilość niezaciętych brań, to sprawka małych (20-25 cm) okoni i dzisiaj się o tym przekonaliśmy:)
Ja pozostałem wierny "opadowi", a Paweł (gruncik28) "jechał" bocznym trokiem:)
Nadal miałem sporo niezaciętych brań, ale trok potwierdził przypuszczenia i okazało się, że faktycznie są to okonie, Paweł złowił ich ok. 20 sztuk w granicach 15-15 cm:)
Ja natomiast zaliczyłem szczupaczka pięćdziesiątaka i jeden spad nieco większego zębatego:)
gratuluje zębacza szkoda że nie pojechałem tam :( mnie się nie powiodło pozdrawiam
Ostatnie 2 wypady ze spinem zakończyły się porażką niestety.
Ale każda wyprawa czegoś uczy, nawet ta bez ryb:)
Pierwszy "samotny" wypad był jakiś czas temu (20.09), pogoda niestety nie była szczupakowa, słońce dawało znać o sobie bardzo mocno.
Po jakiejś godzinie łowienia melduje się pierwszy opadowy zębaty, niestety wielkościowo nadawał się na wypięcie w wodzie (czterdziestka).
Tego dnia zaliczyłem jeszcze kilka kontaktów z zębatymi, które pozostawiały ślady na gumach, niestety ryby możliwe były do wyjęcia tylko przy użyciu dozbrojki:)
Przedwczoraj wypad Pawłem (gruncik28) i sandardowo ja opadzik, on boczniak:)
Woda wyższa, niż przypuszczaliśmy, Odra wyszła z koryta w wielu miejscach:(
Spinningistów sporo, "batowców" również sporo.
Nikt na spina nie zaliczył kontaktu z rybą (wymiana zdań z napotkamyni spinningistami).
Pogoda również nie była szczupakowa, słoneczko pięknie dawało, ale okonie powinny teoretycznie skubać...
Na pewno spory wpływ na brak brań miała bardzo wysoka woda.
ze względu na wysoki stan wody w odrze poniżej tamy wczoraj udałem się z kolegom do Urazu gdzie zwodowaliśmy łódź wędkarzy dużo brań bardzo mało duży uciąg woda mętna ale nie ma co się poddawać trzeba próbować
Prawda, prawda!:)
Nie ma co się poddawać i próbować trzeba!:)
Na szczęście woda powoli opada i przez 2 dni opadła 40 cm, więc na weekend powinno już być w miarę dobrze:)
Nie wytrzymałem i pojechałem już dziś:)
Woda była już o 90 cm niższa:)
Najpierw 3 branka z jednego miejsca, po których jedynie ogonek był "tknięty", przy czwartym "pstryknięciu" ogonek został już w paszczy ryby:)
W między czasie, spinningujący obok wędkarz złowił małego sandałka ok. 35 cm:)
Zmiana kopyta, opadzik, pstryk, zacięcie, siedzi!:)
Zachowanie się ryby ewidentnie wskazywało na mętnookiego!:)
I nie myliłem się, podbieram ręką sandacza 63 cm (życiówka poprawiona o 6 cm), pomarańczowy Fishunter znikł cały w paszczy:)
W/w wędkarz zrobił mi pamiątkową fotkę z rekordowym sandaczem i do wody:)
Chwilę później kolejny ogonek zostaje w rybiej paszczy, "nadziewam" na główkę jigową identyczną gumę i doławiam sandaczyka ok. 40 cm:)
Brania ustały, więc postanowiłem podskoczyć na sandaczową główkę:)
Niestety woda nie zeszła jeszcze z łąk na tyle, aby przejść, więc postanowiłem się wycofać. Cofając, woda dostała się do woderów i nie było to przyjemne:(
Miałem do wyboru: jechać za pół godz. do domu lub poczekać na planowany wcześniej powrót.
Wybrałem to drugie i poszedłem jeszcze raz na miejsce, w którym rano brały sandacze:)
I opłaciło się!:)
Po chwili przy samych nogach silne "kopnięcie" w opadającą gumę i na brzegu ląduje niemal brat bliźniak pierwszego zonder"a:)
62 cm, ale gołym okiem widać, że wagowo wyprzedza swojego rówieśnika:)
Dziś przynętą nr 1 była tzw. marchewa!:)
Obie rybki można zobaczyć w mojej galerii:
http://www.wedkuje.pl/fotka-wedkarska,odra-drapieznik,121532
http://www.wedkuje.pl/fotka-wedkarska,odra-drapieznik,121533
A tutaj zamieszczam fotkę z jednym z dzisiejszych smakoszów marchewek:)
Ładny , gratuluje .
No, faktycznie, piękny jazgarz :) Gratuliren!
http://www.gry.pl/gra/lake-fishing-2.html
no i jak widać nie ma co czekać aż całkiem woda opadnie !!! gratulacje !!! ja może w niedziele pojadę się gdzieś przewietrzyć, może pochodzić, może popływać .
Dziś kolejny wypad nad Odrę:)
Plan miałem już ułożony dzień wcześniej:
- miejsce to samo, co poprzednio, czyli tam, gdzie złapałem 3 dni temu 2 fajne sandacze (63 i 62 cm),
- zaczynam od "marchewy",
- najpierw różne prowadzenia, żeby wiedzieć, na jak prowadzoną gumę będą dziś brały,
- przy braku brań, zmiana gumy i to samo, co z poprzednią gumą, tj. ostry opad, wleczenie po dnie, itd.,
- stać w tym miejscu do skutku, nawet kilka godzin, bo wiem, że sandacze tu są, a złapanie ich, to kwestia trafienia z przynętą i odpowiednim prowadzeniem.
Po ok. pół godz. zameldował się malutki 20+ okonek.
Ok. 9 założyłem gumę Bass Assassin na 15 gramowej główce na haku 2/0 i akurat podszedł do mnie wędkarz, który jechał ze mną rano busem na ryby.
Łowimy i rozmawiamy jednocześnie, stojąc obok siebie.
Kilka minut to trwało i nagle czuje w opadzie "pstryknięcie".
W tym czasie akurat mówiłem coś do w/w spinningisty i patrzyłem się w jego stronę.
Zacięcie spóźnione, i automatycznie szybka myśl: KURCZE, ZAGADAŁEM SIĘ I SPÓŹNIŁEM ZACIĘCIE.
Ale o dziwo ryba została zacięta i w moich myślach zdziwienie:)
Po chwili już wiedziałem, dlaczego na końcu zestawu jest ryba, szczupak szybko dał znać po stylu walki, że to on:)
Od razu dało się wyczuć, że nie jest to 50-60 szczupaczek:)
Nie bałem się o zerwanie ryby, bo sprzęt, jakim dysponuję, da sobie radę z 1,5 m sumem bez większych problemów:)
Ryba była waleczna, cały czas "dawała" na kiju:)
Ale hol był krótki, nie dałem jej (bo to oczywiście samica) nawet 1 mm do wyciągnięcia plecionki:)
Problem zaczął się pod brzegiem, bo sił miała w sobie jeszcze dużo, ale w końcu się udało podebrać rybkę:)
Miarka pokazuje 93 cm:)
Brzuch pełen ryb i ikry (inaczej tego tłumaczyć się nie da), tak grubego szczupaka jeszcze nie widziałem, 6 kg bankowe:)
Kilka pamiątkowych fotek i do wody:)
Ogólnie rybka dziś słabo brała:)
Od razu zleciało sie wędkarzy, a jak usłyszeli, że go wypuszczam, to zaczęło się:
Pierwszy: moja sąsiadka je ryby z Odry, ile chcesz na flachę!
Drugi: mój brat zaraz przyjedzie samochodem, wpuszczę go do stawu, dam Ci na flachę!
Trzeci: Ja go wezmę, zaraz Ci przyniosę flachę!
Finał był taki, że zwróciłem Odrze "mamuśkę":)
i ten finał był ok
Gratuluje, pieknych ryb i konsekwencji w działaniu. Widzę kolego, że nauka i doświadczenie ze Szwecji nie poszły na marne. Jedyne czym się nie przejmuj to komentarze przypadkowych wędkarzy/gapiów - rób swoje bo daje Ci to na pewno dużo satysfakcji.
Pozdrawiam serdecznie.
witam
piękne rybki łowisz kolego wedkarz2309
łowimy praktycznie w tych samych miejscach , ale u mnie wyniki mizerne
musimy się umówić na wspólny wypad do Ścinawy :) muszę podpatrzyć co nieco i uczyć się od najlepszych : )
Jestem z Lubina i z pewnością znajdę dla ciebie miejsce w aucie , powiedz tylko kiedy :)
pozdrawiam
Kol. jacenty, zgadza się, lekcje nie poszły na marne:)
Dziś też byłem i zaraz zdam relację:)
Kol. siemeklub, nie ma sprawy:)
Gdzie tam najlepszych:)
Ja się też chętnie przyłączę ;-) jeśli można oczywiście. A w rewanżu zaproszę na główki w okolicy Brzegu Dln...a i miejsce w aucie się znajdzie.
pozdrawiam
Od razu zleciało sie wędkarzy, a jak usłyszeli, że go wypuszczam, to zaczęło się:
Pierwszy: moja sąsiadka je ryby z Odry, ile chcesz na flachę!
Drugi: mój brat zaraz przyjedzie samochodem, wpuszczę go do stawu, dam Ci na flachę!
Trzeci: Ja go wezmę, zaraz Ci przyniosę flachę!
Finał był taki, że zwróciłem Odrze "mamuśkę":)
Witajcie...
kiedyś miałem podobnie tyle że to był Karpik taki 3/3,5 kg zdrowy kolorowy..:) pięknie walczył wśród zarośli ;) więc daliśmy sobie oboje szanse,on mi a ja jemu..zero podbieraka!!! walczyliśmy tak ze sobą dobre kilkanaście minut...a po brzegu skakali już inni wędkarze z podbierakami i cały czas tylko ...dawaj go bo się urwie...! jak by mogli to by na nie go wskoczyli:) po pięknrj walce rybka wylądowała przy brzegu! nachyliłem się i delikatnie ją wyjąłem z wody,obejrzałem sobie ją z bliska z każdej strony...dałem buźki i wypuściłem z powrotem do wody!!! i wiecie co się działo na brzegu wśród tych co latali z podbierakami....teksty takie że się uśmiałem..,,coś ty zrobił tyle mięsa"" mogłeś mi go dać"" kur....a tyle słoików"" i takie tam podobne..:)) a ja krótko odpowiedziałem! to sobie go teraz złapcie:)) nie mogli przeżyć tego karpika...:)
Dziś kolejny wypadzik:)
Zaczęło się hard cor"owo:)
Przysnąłem i kilkanaście min. przed PKSem dzwoni kolega z zapytaniem (sprawy osobiste).
Patrzę na zegarek, a to już 5.47!!
Autoban jest o 6.00, a ja jeszcze w łóżku!!
Szybka poranna toaleta, mamusia akurat wstała i zrobiła kanapki, a ja w tym czasie szybko się ubrałem, wybiegam z domu, patrzę na tel. jest 5.59!!
Andrzej już czeka na mnie pod klatką, Krzysiek czeka już na przystanku, biegniemy (jak na te kilogramy na sobie, to bieg wyszedł na ocenę celującą!), 6.01 jesteśmy na miejscu, na szczęście autobus spóźnił się i po chwili podjechał!:)
W autobusie mówię do kolegów TRZEBA COŚ DZISIAJ ZŁAPAĆ, BO JUŻ JEST CO OPISYWAĆ:)
Celem dzisiejszej wyprawy było uczenie kolegów metody opadowej, bo po ostatnich moich połowach zachciało im się opadziku:)
Jest zimno, mglisto, kilku wędkarzy chodzi ze spinem, jak się okazało już wiedzą o moim zębatym 93 cm, ale skąd, to nie wiem:)
Przypuszczam, że na wczorajszych zadowach rozmawiali o tym, bo w sobotę kilku spinningistów trenowało przed niedzielnymi zawodami i widzieli, jak go złapałem, a on się o tym dowiedział wczoraj:)
Łowienie zaczynamy oczywiście na rybodajnej miejscówce:)
Przyszła godz. 8.20, jest branko w opadzie, zacięcie, SIEDZI!:)
Od razu "widzę", że to szczupak:)
Po chwili na brzegu jest 73 cm zębatego szczęścia:)
Połakomił się na tą samą gumkę, co dziewięćdziesiątka trójka:)
Niestety gumka nie nadawała się do dalszego funkcjonowania:(
Fotka i do wody:)
Po ok. 3 godz. postanawiamy podskoczyć na główki:)
Niestety w warkoczach i basenach totalka kicha, tylko jeden ok. 30 cm szczupaczek.
Po kilku godzinach bezowocnego łowienia, wracamy w miejsce, gdzie zaczynaliśmy łowienie:)
Zakładam do przetestowania żółte kopyto Ga-Ma:)
Praca niesamowita!:)
2, może 3 rzut i piękne branie w opadzie, zacięcie, SIEDZI!:)
Tym razem 66 cm - poraz kolejny zębaty:)
Fotka, do wody, i po chwili Andrzej ma leciutkie przygięcie szczytówki w opadzie:)
Efekt: szczupak 75 cm - życiówka:)
Złowiliśmy jeszcze okonki (ok. 24 i 26 cm) i raka:)
Pod koniec łowienia wypłynął pod powierzchnię ledwo żywy węgorz, przecięty w połowie, trzymał się w całości na skórce, zapewne dostał śrubą:(
Szkoda rybki, miał 81 cm:(
Siedzący obok Niemcy widzieli oba hole i aż podeszli z zapytaniem, dlaczego je wypuściliśmy, chyba zdziwił ich taki widok:P
(jeden Niemiec umiał polski i później przetłumaczył znajomym naszą odpowiedź).
A tak ciepło było dzisiejszego dnia:)
http://www.wedkuje.pl/fotka-wedkarska,odra-drapieznik,122216 - pogoda iście wakacyjna!:)
Kolejszy smakosz Assassin"ów - 73 cm:)
Dokładnie kol. Sniper64:)
Jak ludzie sią pytają, co zrobiłem z tym szczupakiem 114 cm, to nie mogą tego przeboleć: CHŁOPIE, CO TY ZROBIŁEŚ! TYLE MIĘSA! itd., itp., masakra jednym słowem:)
Kol. arekde, dla mnie, to nie problem:)
Najlepiej uczyć jedną osobę, niż kilka jednocześnie, ale na pewno byśmy dali radę:)
Super! Oczywiście odwdzięczę się jaesli macie Panowie ochotę na bolenie......troszku ich w tym roku połapałem i jest szansa, że pouczymy się wspólnie ;-)
Piękne rybki:)
Gratuluję.
Co do kopyt Ga-Ma.Bardzo fajnie pracują.Są skuteczne i tanie;)
Osobiście piszę się na bolki!:)
Przydałoby się poprawić życióweczkę, która wynosi 65 cm:)
To do zobaczenia nad wodą!:)
No widzę kolego ze twoje wyprawy są udane, oby tak dalej, powodzenia może kiedyś się spotkamy w Ścinawie podczas wędkowania
Piękne ryby. Szkoda, że w Szczecinie nie idzie tak połowić. Pozdrawiam
Dziś niestety "bez miodu"...:)
Wyjęte ryby, to 2 okonki 20+, sandałek czterdziestak i szczupaczek czterdziestak parątak...
Do tego odnotowałem piękne szczupakowe "kopnięcie", ale niestety trafił w gumę w złym miejscu...:)
Widzę kolego że masz dużo czasu wolnego prawie codziennie wyprawy, fajna sprawa !!! Ja niestety mam go mniej.
Ale już niedługo urlopik , dzieci do szkoły , w domu prawie wszystko porobione to co pozostanie zatankować autko i na rybki.
No, mam trochę czasu, więc jeżdżę, póki są jakieś efekty:)
Pewnie, urlopik i na rybki, sandacz powinien się ruszyć na całego lada dzień:)
Ale wiadomo, jak to jest z tymi naszymi wodami PZW...
Ja od jakiegoś tygodnia staram się być codziennie po pracy nad Wisłą po ok. 2 godz. tak do zmroku ale jedynym sukcesem był jakiś tam dyżurny szczupak 53 cm i mnóstwo zerwanych gum. Sandacza ani widu ani słychu mam nadzieje, ze do czasu.
Zazdroszczę wam tej Odry :/ u nas praktycznie nie ma wody jedynie Prosna w ktorej zlowienie czegokolwiek graniczy z cudem i trzeba jeżdzić nad warte 50km gdzie tez wiecej ludzi niz ryb .
Mam w planach kilka razy w tym roku jechac nad Odre w okolicy Ścinawy czy zna ktoś tamten odcinek rzeki i mógłbymi troche podpowiedziec co gdzie jak ?
kolego zemela, nie jesteś sam:D do odry mam jakieś 60- 70 km a w okolicy brak fajnych łowisk. Ehh zazdroszczę wam tej odry.