A do kogo poplyna pieniadze z oplaty krajowej ? Tak z ciekawosci pytam.
Dobre pytanie, też się nad tym zastanawiam. Na logikę to większość powinna trafiać do koła, w którym dany wędkarz jest zarejestrowany. Każdy łowi zazwyczaj w okolicy swojego zamieszkania, więc jasne jest, że każdy chciałby aby większość jego składek była przeznaczona na ochronę i zarybianie "jego" wód.
Problemem pozostają tereny z dużą ilością wód i małą ilością wędkarzy, np. Mazury czy Pojezierze Pomorskie. Wędkarzy przyjezdnych może być tam dużo, ale mała ilość pieniędzy ze składek (w porównaniu z ilością i powierzchnią akwenów) może spowodować, że wody te byłyby zaniedbywane.
Moze byc i odwrotnie. Malo wod, duzo wedkarzy. Wiadomo, ze kase zostawia u siebie a jezdzic beda do innych. Klasyczny przyklad to Lodz. I panowie na stolkach beda mieli jak paczki w masle. G..o do roboty a kasa plynie.
A do kogo poplyna pieniadze z oplaty krajowej ? Tak z ciekawosci pytam.
Dobre pytanie, też się nad tym zastanawiam. Na logikę to większość powinna trafiać do koła, w którym dany wędkarz jest zarejestrowany. Każdy łowi zazwyczaj w okolicy swojego zamieszkania, więc jasne jest, że każdy chciałby aby większość jego składek była przeznaczona na ochronę i zarybianie "jego" wód.
Problemem pozostają tereny z dużą ilością wód i małą ilością wędkarzy, np. Mazury czy Pojezierze Pomorskie. Wędkarzy przyjezdnych może być tam dużo, ale mała ilość pieniędzy ze składek (w porównaniu z ilością i powierzchnią akwenów) może spowodować, że wody te byłyby zaniedbywane.
Tu się mylisz całkowicie. Taki stan rzeczy to marzenie. Dużo wody, ryby trą się naturalnie jest ich dużo, z każdego rocznika i są zdrowe (normalnie druga Alaska czy Kanada).
Jeśli jest wody mało a wędkarzy sporo ? Niestety trzeba ryby kupić na hodowli i wrzucić do tej wody dlatego że nie będą mieli co łowić i zacznie się narzekanie a kwartał po ich wrzuceniu woda i tak pusta.
Oj chyba jednak nie bardzo. Duzo wody wcale nie oznacza duzo ryby. A nawet jesli to duzo wody z rybami w Polsce, to duzo wedkarzy zapelniajacych przenosne lodowki. I o to koledze pewnie chodzilo. Liczenie w takiej sytuacji na przyrode jest bardzo ryzykowne. Nie z takimi wodami potrafilismy sobie poradzic. Niestety nie tylko w Polsce. Druga opcja. Malo wody to ludzie wcale nie chca lowic w gliniankach czy miejskich parkach. Jada do sasiednich okregow. Jak pisalem patrz Lodz. Lowia glownie na Pilicy czy Warcie. Plus Zalew Sulejowski. A u siebie. Tylko niwewielka czesc. A wpuscic do tego co jest mozna tylko za pewna niewielka kwote, bo ilez ryb przyjmie jakis niewielki staw czy mala rzeczka ?A co z reszta kasy ?. Kto odda piotrkowskiemu czy sierdzakiemu za wedkarzy z Lodzi lowiacych u nich ?,.
Temat Okręgów czy też "całego PZW" to już inna historia. Wędkarz powinien płacić tam gdzie łowi, to rzecz chyba raczej oczywista. Niestety ten połowiczny podział na Okręgi i sztuczne próby utrzymania PZW jako ogólnokrajowego Związku przeczą sobie i niestety dla ludzi którzy chcą jednej opłaty na cały kraj trzeba ten podział doprowadzić do końca - czyli jeszcze bardziej podzielić. Na wzór zachodu wykupuje pozwolenie na jedna rzekę czy wody klubu do którego należę a całe moje pieniądze zostają w nim.
W takim wypadku na danej wodzie łowi wąska grupa ludzi i o nią dba "przyjezdnemu" patrzą na ręce. Dziś każda woda należy do wszystkich a jeśli coś jest wszystkich to jest niczyje.
Tu się mylisz całkowicie. Taki stan rzeczy to marzenie. Dużo wody, ryby
trą się naturalnie jest ich dużo, z każdego rocznika i są zdrowe
(normalnie druga Alaska czy Kanada).
Oj chyba jednak nie bardzo. Duzo wody wcale nie oznacza duzo ryby. A
nawet jesli to duzo wody z rybami w Polsce, to duzo wedkarzy
zapelniajacych przenosne lodowki. I o to koledze pewnie chodzilo.
Liczenie w takiej sytuacji na przyrode jest bardzo ryzykowne. Nie z
takimi wodami potrafilismy sobie poradzic. Niestety nie tylko w Polsce.
Na pewno w takim stanie jezior jak obecnie to Paweł masz rację, ale tak mocno wyeksploatowane wody to nie wina wędkarzy którzy łowili na tych jeziorach tylko przez lata wyławiano tam rybę sieciami przez PGR-ryb. Podejrzewam gdyby po wojnie zostały bez połowów sieciami to śmiem twierdzić że ryb dzisiaj mielibyśmy dużo więcej w jeziorach i nie wyłowili by je na pewno w takich ilościach wędkarze jak i drobni kłusownicy.
Z pewnosci an duzych jeziorach rybacy z sieciami zrobili swoje. Ale sa jeszcze wody, gdzie rybakow nie ma i nigdy nie bylo. A ryb tez jakby nie ma :). A jak tylko pojawia sie po wiekszym zarybieniu, to rosnie proporcjonalnie ilosc wedkarzy, byle zdarzyc przed innymi zlowic swoje. Niestety juz kilkukrotnie tego doswiadczylem. Teraz eszcze jakas bariera sa dodatkowe oplaty. Jak bedzie krajowka, to naprawde rybne wody dlugo takimi nie zostana.
Do kogo kasa popłynie gdy byłaby jedna opłata krajowa? Wozimy biurokrację ze sobą nad wodę i wpisujemy gdzie wedkujemy i co złowilismy, więc na jej podstawie wiadomo gdzie najwięcej wędkarzy w danym roku wędkowało(jaki akwen czy rzeka) i to mogłoby być pomocne w ustalaniu kwoty (w ujęciu procentowym całej puli) jaka powinna trafić do zarządcy danego łowiska na zarybianie, itp. Co sądzicie o tym pomyśle? Niestety są minusy - musiałoby działać wstecz(na podstawie danych z roku poprzedniego i kto by to przeliczał) oraz dochodzi domniemanie "lewych wpisów" w "biurokrację", by kaska trafiła na konkretny akwen....ewentualnie kaska dodatkowa na podstawie wpisów z połowów wędkarzy na "obcych akwenach"...sam nie wiem...trudne by to było do ogarnięcia by szybko przeliczyć dane i rozdzielić kasę choć do maja roku...biurokracja wzrosłaby, bo nikt z aktualnie zatrudnionych "nie znalazłby na to czasu" :)
No wlasnie. W teorii daloby sie to jakos podzieli na podstawie rejestrow. Ale w praktyce jest to niewykonalne. Zwlaszcza w przypadku PZW. Nie ma takiej opcji aby sprawiedliwie podzielic srodki zebrane z krajowek. Poza tym jak skojarzyc wpis do rejestru z oplata krajowa. No bo zalozmy ze mamy jeden wpis w skali kraju na lowisko X. Tylko jeden (dla latwiejszego przykladu). Czy uwzgledniac go w podziale srodkow ?. A moze lowil tam ktos kto mial tylko okregowke na ktorej jest to lowisko ?. No bo chyba nikt nie chce zmuszac wszystkich do oplaty krajowej.
Dzień dobry :). Wystarcz wprowadzić opłatę za dzień, za rok, za dany zbiornik, czy odcinek rzeki po przez SMS, czy internet i płacę tam gdzie chcę łowić. Lepszego wyjścia nie ma, a składki można ustalić wg jakości zbiornika i pieniądze trafiały by tam gdzie powinny....
w mojej opinii opłata ogólnokrajowa nigdy nie wejdzie w życie i to z wielu powodów. Raz - PZW i ich nieróbstwo oraz niechęć do likwidowania stołków. Dwa - trudność ze sprawiedliwym rozdysponowaniem pieniędzy ze składek.
A tak w ogóle to wcale nie jest powiedziane, że to jest dobry pomysł. Rybne łowiska zostałyby raz dwa "zadeptane" przez amatorów rybiego mięsa z całego kraju. Zdecydowanie lepszym pomysłem jest to, co zaproponował kolega Zbynio: ten model funkcjonuje w kilku krajach cywilizowanej Europy i się sprawdza. Nie ma co odkrywać prochu, wystarczy uczyć się od mądrzejszych.
Dzień dobry :). Wystarcz wprowadzić opłatę za dzień, za rok, za dany zbiornik, czy odcinek rzeki po przez SMS, czy internet i płacę tam gdzie chcę łowić. Lepszego wyjścia nie ma, a składki można ustalić wg jakości zbiornika i pieniądze trafiały by tam gdzie powinny....
Hm... Muszę przyznać, że to oryginalne co piszesz. Przyznam szczerze, że mnie by to pomogło. Teraz już tylko wystarczy abyś przedyskutował sprawę z odpowiednią grupą ludzi tylko ,że ... No, właśnie - z kim? Zapomnij, że w Polsce Ci coś ułatwią. Chyba, że miałeś miły sen i właśnie opowiadasz jego fabułę.
Co to znaczy gospdrzami wody musiałaby by być samorządy ?
Czy gospodarz wody to właściciel ?
Chyba tak.
Jest ogromna ilość wód publicznych stojących, których właścicielem są samorządy.
Problemem jest niewiedza wędkarzy, iż na takich wodach można uprawiać Amatorski Połóów Ryb według definicji ustawy "prawo wodne" zgodnie z Ustawą "o rybactwie śródlądowym" darmowo poiadając kartę wędkarską i te samorządy zobowiązane są tymi ustawami dbać o te wody.
Co to znaczy gospdrzami wody musiałaby by być samorządy ?
Czy gospodarz wody to właściciel ?
Chyba tak.
Jest ogromna ilość wód publicznych stojących, których właścicielem są samorządy.
Problemem jest niewiedza wędkarzy, iż na takich wodach można uprawiać Amatorski Połóów Ryb według definicji ustawy "prawo wodne" zgodnie z Ustawą "o rybactwie śródlądowym" darmowo poiadając kartę wędkarską i te samorządy zobowiązane są tymi ustawami dbać o te wody.
Wystarczy to na nich wymusić.
Osa, mówisz chyba tylko o wodach nie wydzierżawionych. Bez gospodarzy rybackich....
Artur czy woda leżąca na terenie gminy, będąca własnością gminy ma gospodarza rybackiego czyli uprawnionego do racjonalnej gospodarki rybackiej? Proszę wskazać takiego jeśli woda jest wodą publiczną?Czy jesli ma takiego gospodarza w postaci PZW to uważasz, ze jest to zgodne z prawem?Czy PZW na tej wodzie może prowadzić racjonalną gospodarkę rybacką a jeśli tak na jakiej podstawie? JK
Czytając wpisy odnoszę wrażenie, że większości piszących (nie wiadomo czy wędkarzy) coś się poprzestawiało. Sprawa z pozoru jest bardzo prosta. Obecnie płacimy 2 składki a/ okręgowa i b/członkowska. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby obie składki były takie same w całej Polsce. W tym miejscu pojawia się Zarząd Główny PZW, który na podstawie odpowiedniej dokumentacji przedstawionej przez Okręgi PZW dzieli składki na okręgi w zależności od wód, zarybień itp. To nie jest problem wędkarza, skoro mamy czapę ZG PZW i ją utrzymujemy to niech ten problem rozwiążą. Dlaczego ponad 25 lat po reformie terytorialnej okręgi działają na starych zasadach - bo i po co ubyło by kilkadziesiąt zarządów Okręgów a wtedy okręg byłby dużo większy i większe pole do popisu dla wędkarzy. Dziwi mnie, że wędkarze na zebraniach nie podnoszą tego problemu. W okręgu Szczecin walczę z tym już 2 kadencję i bez rezultatów poprzez bierność wędkarzy. PZW to Polski Związek Wędkarski a nie Prywatny Związek Wędkarski.
Czytając wpisy odnoszę wrażenie, że większości piszących (nie wiadomo czy wędkarzy) coś się poprzestawiało. Sprawa z pozoru jest bardzo prosta. Obecnie płacimy 2 składki a/ okręgowa i b/członkowska. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby obie składki były takie same w całej Polsce. W tym miejscu pojawia się Zarząd Główny PZW, który na podstawie odpowiedniej dokumentacji przedstawionej przez Okręgi PZW dzieli składki na okręgi w zależności od wód, zarybień itp. To nie jest problem wędkarza, skoro mamy czapę ZG PZW i ją utrzymujemy to niech ten problem rozwiążą. Dlaczego ponad 25 lat po reformie terytorialnej okręgi działają na starych zasadach - bo i po co ubyło by kilkadziesiąt zarządów Okręgów a wtedy okręg byłby dużo większy i większe pole do popisu dla wędkarzy. Dziwi mnie, że wędkarze na zebraniach nie podnoszą tego problemu. W okręgu Szczecin walczę z tym już 2 kadencję i bez rezultatów poprzez bierność wędkarzy. PZW to Polski Związek Wędkarski a nie Prywatny Związek Wędkarski. Zapytam się cię tak; Co ma ilość wody do do tego by im więcej dawać? No i jak ten co ma 5 razy mniej wody może więcej zarybić? To że ma miej Ha wody, nie znaczy że ma mało członków. I odwrotnie. Tak więc zmiennych jest tyle że hej. I jedno co powinno się liczyć, to ilu che tam wędkować. I czy warto tam lokować środki.
Kolego, teraz jest to tak, że ilu ma okręg członków tyle ma i składek okręgowych. Tak więc jak lepiej gospodaruje, to też i więcej wędkarzy u niego łowi. zwłaszcza w przypadku przyściennych miejscowościach. ZG może tylko ustalić wysokość składki członkowskiej, Wysokość składki okręgowej określa okręg, na podstawie ilości wód (opłaty) i ilości członków, jak i wydatków z tym związanych. Teraz okręg może zadbać o zwoje wody, i wieże to też będzie owocowało porozumieniami z innymi okręgami, tym że inni wędkarze z innych okręgów czy też nie zrzeszeni, przyjadą tu powędkować. A to że są różni ludzie w zarządzie. To trudno powiedzieć że tak akurat to działa. Bo zacytuję tu jednego pana z ZO "po co wydawać tyle kasy na dojazd, czy stawiać pomosty, itd., jak po przetargach te wody możemy nie mieć" Pewnie nie kuma bazy że właśnie to też rzutuje jak zostanie rozstrzygnięty konkurs.
Mówisz ustalić takie same składki. To znaczy chcesz zmusić tych co chcą lepiej zadbać o łowiska o to by jednak oszczędzali. I tych co chcą jak najtaniej gospodarować, by płacili więcej?
To że tobie zależy żeby móc łowić za jedną składkę w całej Polsce. To nie znaczy że innym też na tym zależy. Ja jestem w stanie parę złotych dodać do składki, ale by te pieniądze były ulokowane w łowiska na których łowię. A jak będę płacił wyższą składkę krajową to mi wcale nie gwarantuje, w ręcz odwrotnie. Najpierw zbadaj, dlaczego doszło do podziału na okręgi. Dopiero wtedy zrozumiesz, czemu teraz nie chcą inni by znów tak było.
Za każdym razem, kiedy goszczę na forum i zaglądam do tego wątku -
zaczynają boleć mnie oczy, robię się marudny.Ślę petycję do Pana
Moderatora aby zakończył tę grafomanię i zamknął temat. Wiadomo, że
jedna składka na całą Polskę to humbug więc po co ta cała plątanina i
gorączkowe dysputy po nocach? Ludzie już ogłupieli, odjechali kompletnie
- lunatykują, nie śpią po nocach - są niespokojni jak te dzieci z padaczką
młodzieńczą... Obecnie na wszystkich forach wędkarskich, dominują dwa
tematy: "Petycja przeciwko sieciom w PZW" i oczywiście: "Petycja o jedną
składkę w Polsce". Zablokować ten do niczego nieprowadzący samizdat!
Panowie, nie ma jednej opłaty na cały kraj, bo zawsze będzie za mało kasy z tego tytułu!!Dla niezorientowanych mam informację,że od ponad 20-u lat mamy w Polsce wolny rynek i polskie wędkarstwo powinno być wreszcie weń wprzęgnięte,wtedy będzie "trochę" lepiej. Dla populistów: niegdyś kupiłem bilet MPK we Wrocławiu,na którym mogłem jeździć po Warszawie. Efekt był taki że ani Wrocław,ani Warszawa wiele z tego kasy nie miały.Ponownie nasza "składka"-gdyby zostawała w regionie, mielibyśmy pieniądze za zagospodarowanie i ochronę wód bardziej niż przy obecnym stanie. Ja wiem że nie są to popularne hasła,ale nie mamy innego wyjścia. Składka powinna być co najwyżej okręgowa lub lepiej na daną wodę,a nie ogólnokrajowa. Z poważaniem.FOX
Panowie,jedna ogólnokrajowa składka na cały kraj to za mało!!!Kiedyś mogłem kupić bilet MPK we Wrocławiu i jeździć nim po Warszawie,efekt tego był taki że ani Wrocław,ani Warszawa nie miały z tego wiele pieniędzy. Gdyby nasza składka zostawała w regionie, mielibyśmy więcej pieniędzy na ochronę i zagospodarowanie wód.Powinna być max. na okręg lub na koło. Wprzęgnięcie polskiego wędkarstwa w reguły wolnego rynku to niestety jedyny ratunek-vide dobre, prywatne łowiska,lepiej zadbane niż śmietniki na łowiskach PZW. Może to niepopularne,ale nie mamy innego wyboru.Z poważaniem.FOX
No dobrze, a jeżeli każdy z nas ma kartę prepaidową (z tego co się orientuję taki system funkcjonuje w Kanadzie) na podstawie, której może płacić stawkę dajmy na to 120 zł na okręg i 180 zł na całą Polskę ? Już nie mówie o tym, że jedna karta mogłaby być srebrna, a druga złota i jedna uprawnia do połowu ryb u siebie (ale można ją zawsze doładować na tzw dniówki), a karta złota pozwala łowić na wszystkich łowiskach w Polsce. Uważam poza tym, że zlecenie samorządom powiatowym obowiązków związanych z wędkarstwem to nie taki głupi pomysł. Zasadniczo w tym systemie sprowadzałoby się to do zebrania rejestru złowionych ryb i przesłania takowej informacji do ministerstwa. Kartę wędkarską uważam za głupotę. W USA np idę do sklepu i kupuję broń bez pozwoleniam, a w Polsce muszę mieć pozwolenie na połów ryb w rzece, która płynie mi pod domem. Przecież wiadomo, że kto ma mieć kartę i tak ją sobie wyrobi, albo załatwi, a osoby, które chciałyby pójść nad rzekę od święta, albo zrobią to bez karty, czyli w świetle prawa kłusują, albo w ogóle nie pójda i nie dołożą się w ten sposób do kasy, która jest w naszym przecież interesie. Koła wędkarkie i tak by zostały na zasadzie luźnych związków ludzi, których łączy wspólna pasja i odpowiednie petycje odnośnie zarybień ograniczeń i tego podobnych rzeczy dalej byłyby pisane, podobnie jak wszelkiego rodzaju zawody wędkarskie na których obowiązują i tak dodatkowe opłaty wpisowe.
Za każdym razem, kiedy goszczę na forum i zaglądam do tego wątku -
zaczynają boleć mnie oczy, robię się marudny.Ślę petycję do Pana
Moderatora aby zakończył tę grafomanię i zamknął temat. Wiadomo, że
jedna składka na całą Polskę to humbug więc po co ta cała plątanina i
gorączkowe dysputy po nocach? Ludzie już ogłupieli, odjechali kompletnie
- lunatykują, nie śpią po nocach - są niespokojni jak te dzieci z padaczką
młodzieńczą... Obecnie na wszystkich forach wędkarskich, dominują dwa
tematy: "Petycja przeciwko sieciom w PZW" i oczywiście: "Petycja o jedną
składkę w Polsce". Zablokować ten do niczego nieprowadzący samizdat!
Popieram z tym, że nasze dywagacje pokazały jak napisać i co umieścić w petycji, żeby miała jakikolwiek sens.
Kolego Arturze, mówię o wodach gdzie właścicielem jest samorząd.Umowa dzierżawy, jak większość umów (oprócz umowy sprzedaży) nie zmienia własności.Zapisy ustaw o "dbaniu" o wody publiczne (nie tylko) ciążą na właścicielu. Na tych wodach według prawa można uprawiać Amatorski Połów Ryb posiadając tylko kartę wędkarską.Nikt nie broni "dzierżawić" samorządom tych wód dla realizacji wymaganej "dbałości" o te wody ciążące na właścicielu. Ale pobieranie opłaty za Amatorski Połów Ryb na takich wodach to już przestępstwo. Znasz taką wodę , zapytaj "Samorząd" na jakiej podstawie prawnej istnieje taka "opłata"? Własność samorządów to własność całego narodu, samorządy zostały powołane aby dbać o "Nasz" majątek, ale nikt nie pozwala im na tym zarabiać, od tego są "Nasze" podatki, dodatkowo Samorządy zostały powołane aby dbać o przestrzeganie prawa na swoim terenie działania. To wszystko, ale samorządy często nie mają pojęcia o "prawie" wodny" czy też ustawie "o rybactwie śródlądowym" (to dość nowe prawo). Jak dzierżawiły do lat te wody, to dalej wydaje się im, iż robią dobrze. A "wędkarze" się z tym godzą, co dodatkowo utwierdza samorząd, iż robi dobrze. Ja na swoim terenie uświadomiłem to niektórym "urzędnikom". Wiecie co wtedy robią, jak najszybciej ogłaszają "przetargi" i pozbywają się takich wód.Ale, to jest w większości przypadków zgodne z prawem. Samorządy posiadają tylko publiczne wody stojące, a te podlegają obrotowi cywilnoprawnemu, choć są wody o wielkim znaczeniu dla samorządu i te nie mogą być sprzedane. Dbajcie o "Swoje" wody, dzierżawcy tych wód dbają tylko o własny interes (zresztą nieprawnie z Waszej kasy), a prawnie to samorządy powinny ponosić te koszty. Tyle i tylko tyle.
Już pisałem Ci, że każda umowa cywilna przenosi prawa które są zawarte/określone w umowie, na czas jej trwania. Nawet podawałem tu zapis prawny o tym. Prawa te ustają z czasem wygaśnięcia umowy, czy też jej zerwania lub wypowiedzenia.
W innym przypadku, zawieranie takich umów nie miało by jakiegokolwiek sensu. Gdyż nie mógł byś władać daną rzeczą na podstawie tej umowy. Lizing samochodu, to też umowa cywilna, i jakoś zarabiasz im do puki ona nie jest zerwana, a całkowitą własnoćś masz dopiero po jego spłacie.
Już nie raz Ci pisałem. Udowodnij swoje racje. Jedź na łowisko komercyjne utworzone na takiej wodzie i łów nie wykupując zezwolenia, odmów mandatu za wędkowanie bez wymaganych uprawnień. I zobaczymy czy sąd Ci przyzna racje.
Czytasz i piszesz... Tylko kolego sobie poczytaj dokładnie. A może zobaczysz jakie ma uprawnienia ("Rzekoma własność") Samorządu czy RZGW Bo jakoś podatek/opłatę od pomostu nie uiszczasz do tych urzedów a do melioranci. A dokładniej zawierasz umowę z melioracją, a opłatę uiszczasz do marszałka województwa. Widzisz jedni zarządzają wodą a drudzy gruntem. I kto tu jest właścicielem?
"Już pisałem Ci, że każda umowa cywilna przenosi prawa które są zawarte/określone w umowie, na czas jej trwania. Nawet podawałem tu zapis prawny o tym. Prawa te ustają z czasem wygaśnięcia umowy, czy też jej zerwania lub wypowiedzenia."Jakie prawa może przenieść umowa na dzierżawę wody z gminą, która nie jest uprawnionym do rybactwa?Podaj ten zapis Artur - już drugi raz o tym mówię. "W innym przypadku, zawieranie takich umów nie miało by jakiegokolwiek sensu. Gdyż nie mógł byś władać daną rzeczą na podstawie tej umowy. Lizing samochodu, to też umowa cywilna, i jakoś zarabiasz im do puki ona nie jest zerwana, a całkowitą własnoćś masz dopiero po jego spłacie."Dokładnie Artur - takie umowy nie mają sensu a działanie na podstawie takich umów jest łamaniem prawa.Odnośnie leasingu - właściciel samochodu ma prawo na nim zarabiać. Toteż i Ty po podpisaniu stosownej umowy też masz prawo zarabiać. Poza tym leasing to nie jest dzierżawa samochodu a udostępnianie samochodu. Jak wyglądają kwestie prawne przy oddawaniu czegokolwiek w leasing? Otóż, leasingodawca jest w dalszym ciągu właścicielem „wypożyczanego” samochodu, a leasingobiorca staje się jedynie jego użytkownikiem. Podstawową kwestią leasingu jest to, że właściciel ma prawo zarządzać swoją własnością zgodnie z prawem.W przypadku gminy jeśli nie jest ona uprawnionym do rybactwa a dana woda nie jest obwodem rybackim gmina nie może prowadzić gospodarki rybackiej ani wędkarskiej na danej wodzie. Na tej wodzie prawo do połowu ryb zapewniają przepisy nadrzędne. Wystarczy tylko mieć kartę wędkarską. "Już nie raz Ci pisałem. Udowodnij swoje racje. Jedź na łowisko komercyjne utworzone na takiej wodzie i łów nie wykupując zezwolenia, odmów mandatu za wędkowanie bez wymaganych uprawnień. I zobaczymy czy sąd Ci przyzna racje." Jeśli gmina SPRZEDA wodę a ktoś utworzy na niej łowisko komercyjne będzie miało tu zastosowanie prawo własności. A zgodnie z tym prawem właściciel może pobierać opłaty z tytułu posiadania łowiska. Poza tym jeszcze nie widziałem łowiska komercyjnego, które nie byłoby czyjąś WŁASNOŚCIĄ mającego uprawnienia do prowadzenia gospodarki rybackiej. Ewentualnie łowiska tworzone są na terenie obrębów hodowlanych. Np łowisko Nowodwór leży na terenie gospodartwa rybackiego i przy wjeździe jest tablica Obręb Rybacki. JK
Daj sobie spokój, większość tu piszących nie odróżnia indywidualnego pozwolenia i wynikających z niego praw i obowiązków od treści zapisu ustawy, to żenujące, żal czytać!
Daj spokój chłopie, prawie wszyscy tu piszący niepotrafią odróżnić indywidualnego pozwolenia od ustawy prawnej, to żenada, żal czytać!!! Pozdrawiam! No dobrze tylko do kogo to napisałeś i co masz na myśli mówiąc o pozwoleniu indywidualnym ? JK
Poza
tym jeszcze nie widziałem łowiska komercyjnego, które nie byłoby czyjąś
WŁASNOŚCIĄ mającego uprawnienia do prowadzenia gospodarki rybackiej.
Ewentualnie łowiska tworzone są na terenie obrębów hodowlanych. Np
łowisko Nowodwór leży na terenie gospodartwa rybackiego i przy wjeździe
jest tablica Obręb Rybacki. JK
Werszminia. Przyjedź zobaczymy jakiś ty mądry. Łowisko komercyjne nie własnościowe. ;-)
Ale ma właściciela. http://www.wersminia.pl/kontakt.html Józef JarochWłaściciel łowiska Adres: MartianyWarmińsko-mazurskie11-400 KętrzynPolskaTelefon komórkowy: +48 696 464 838 Artur czy łowisko jest komercyjne czy specjalne jest zupełnie bez znaczenia. JK
Nie długo problem sam się rozwiąże i nie będzie wody państwowej . Kiedy rząd wyprzeda lasy państwowe to razem z nimi jeziora. :P Bo człowiek to taki wytwór natury co całe życie zamiast je sobie ułatwiac to tylko utrudniai komplikuje coraz to nowymi przepisami. OCZYWIŚCIE JESTEM ZA PRZYWRÓCENIEM OPŁAT NA CAŁY KRAJ PZW jak dawniej było ( i bez żadnych cudowanych dodatkowych opłat ) . Te wszystkie wymysły , rozgraniczenia itd. doprowadzają do poróżnienia wędkarzy i ciągłych zawiści, a My powinniśmy być swojego rodzaju bracią wędkarską. Dawniej jedyne dopłaty wynikały z wód górskich + spining. Jak były nizinne to cały kraj. Ja będąc w tamtym czasie z południa , płaciłem cały czas nizinne i górskie i NIKT mnie w kraju nie ograniczał. Pozdrawiam.
Artur a czy specjalne nie jest nastawione na zysk?To jest jedno licho jak zwał. OS na Sanie też płacisz za dniówkę. W każdym razie ta cała Wersemina ma swojego właściciela i to jest kluczowe dla całej dyskusji. On robi co chce, jak chce i kiedy chce. To nie jest woda gminna. Oczywiście, że na teren prywatny nie polezę bez zgody właściciela bo to jest JEGO WŁASNOŚĆ. JK EDIT: http://www.okon.com.pl/ " Łowisko specjalne "Okoń" znajduje się w odległości..." itd. Masz w nazwie specjalne pomimo, że jest tam też właściciel. Co teraz powiesz?
Janusz łowisko specjalne nie musi być nastawione na zysk. Przykład woda u mnie. Była wodą dzierżawioną przez PZW - własność Gminy. Gmina wzięła co swoje i oddała tą wodę bezpośrednio w ręce Koła, wcześniej powiększając go z około 3,5 ha do prawie ośmiu hektarów. Opłata roczna jest niewielka w tym roku pewnie z 300 PLN. Ryb sporo nawet Ty byś tu połowił dlatego że jest karp. :) Żeby takie coś istniało wystarczy ominąć PZW czyli wszelkie ZO, ZG i innych pasożytów. Ludzie z Zarządu Koła potrafią lepiej.
Tylko niech nikt mi nie pisze że 300 PLN to drogo dlatego że za takie pieniądze to można co najwyżej trzy pary butów kupić i biegi uprawiać na zabawę z innym hobby przez rok kalendarzowy raczej nie wystarczy. :) Nie trzeba być członkiem PZW by wykupić licencję i tu łowić.
Krzysztof właśnie o takich wodach mówię.Tylko, że zwróć uwagę na mały szczegół - "własność gminy Żołynia." Taki zwrot to masło maślane bo bez tego zwrotu ta woda jest i tak własnością gminy.Jeśli gmina jest uprawnionym do rybactwa ( a takie coś gminie załatwić na swoje potrzeby to pikuś ) jest to jak najbardziej legalne. Podałeś jeszcze jedną ważną informację - nie trzeba należeć do PZW żeby na tej wodzie łowić. Czyli wystarczy karta wędkarska.300 zł za cały rok - masz rację, że to nie dużo. Ta cena nie zabija. 8,5 ha czyli nie staw za stodołą a kawałek wody już jest. Może gmina zadbać o swoje ? Jak widać może. Właśnie o takie rozwiązania systemowe chodzi - jeśli gminy zaczną dbać o swoje wody na co nam PZW? Chyba tylko po to, żeby zgodnie z prawem użytkować wody RZGW. Co prawda pierwszy raz widzę, żeby właścicielem łowiska była gmina. Jednak jak widać jeszcze krótko żyję ;-) JK EDITTo stowarzyszenie dba o wodę :-))))" Stowarzyszenie Promocji i Rozwoju Gminy Żołynia " - myślę, że jako stowarzyszenie ma pełne prawo do pobierania opłat.
To Stowarzyszenie to kwestia formalna dlatego że Koło nie posiadające osobowości prawnej nie może tego wziąć na siebie. Jednak jak ludzie chcą się dogadać to można. Szczególnie w niewielkim gronie i na małym obszarze jakim jest Gmina. Masz jednak rację Gmina/ Stowarzyszenie udostępnia środki np. ciągnik z kosiarką itp. by wszystko by dojazd na parking k(który też zafundowali) był zawsze przejezdny i inne takie sprawy logistyczne załatwiają.
Dodam że u mnie w wiosce jest jeszcze drugi zbiornik ale już typowo na prawach PZW- też własność Gminy- tam takich ryb jak te w linku wyżej nie połowisz. :)
Książkowy przykład łamania polskiego prawa. 1. Woda publiczna stojąca - nie ma podstaw prawnych o pobieraniu opłat za uprawianie Amatorskiego Połowu Ryb2. Zakaz kąpieli - ciekawe przez kogo wydany? Na wodach publicznych trudno wydać taki zapis, na razie nie odnalazłem podstaw prawnych, coś tam może sanepid, ale to nie ten przypadek3. Koło PZW nie ma osobowości prawnej, jak można przekazać wody takiej strukturze ? Nie chce tam Wam "mieszać" ale pewnie zapytam o podstawy prawne zakazu kąpieli.
Artur a czy specjalne nie jest nastawione na zysk?To jest jedno licho jak zwał. OS na Sanie też płacisz za dniówkę. W każdym razie ta cała Wersemina ma swojego właściciela i to jest kluczowe dla całej dyskusji. On robi co chce, jak chce i kiedy chce. To nie jest woda gminna. Oczywiście, że na teren prywatny nie polezę bez zgody właściciela bo to jest JEGO WŁASNOŚĆ. JK EDIT: http://www.okon.com.pl/ " Łowisko specjalne "Okoń" znajduje się w odległości..." itd. Masz w nazwie specjalne pomimo, że jest tam też właściciel. Co teraz powiesz?
Taki sam jak na Werszmini? Bo jak on jest właścicielem akwenu. To ja świętym mikołajem :-) To jak gospodarz, właściciel, użytkownik rybacki, nazwie swoje łowisko. To tylko jego inwencja twórcza.
USTAWA z dnia 30 sierpnia 1996 r. o komercjalizacji i prywatyzacji
Komercjalizacja, w rozumieniu ustawy, polega na przekształceniu przedsiębiorstwa państwowego w spółkę; jeżeli przepisy ustawy nie stanowią inaczej, spółka ta wstępuje we wszystkie stosunki prawne, których podmiotem było przedsiębiorstwo państwowe, bez względu na charakter prawny tych stosunków. 2) rozporządzaniu wszystkimi składnikami materialnymi i niematerialnymi majątku przedsiębiorstwa państwowego lub spółki powstałej w wyniku komercjalizacji na zasadach określonych ustawą przez: a) sprzedaż przedsiębiorstwa, b) wniesienie przedsiębiorstwa do spółki, c) oddanie przedsiębiorstwa do odpłatnego korzystania.
Tak jak tu pisze, i w innych opisach. Wynika z tego że Komercja, nie oznacza 100% prywatności. Jest to taki troszkę śmieszny twór, który jest pośrednikiem miedzy np. spółką państwową a prywatną. I w konsekwencji może prowadzić do z prywatyzowania, ale nie musi. Może być to tylko sprzedaż części pakietu akcji, jak i oddanie przedsiębiorstwa do odpłatnego korzystania.
Książkowy przykład łamania polskiego prawa. 1. Woda publiczna stojąca - nie ma podstaw prawnych o pobieraniu opłat za uprawianie Amatorskiego Połowu Ryb2. Zakaz kąpieli - ciekawe przez kogo wydany? Na wodach publicznych trudno wydać taki zapis, na razie nie odnalazłem podstaw prawnych, coś tam może sanepid, ale to nie ten przypadek3. Koło PZW nie ma osobowości prawnej, jak można przekazać wody takiej strukturze ? Nie chce tam Wam "mieszać" ale pewnie zapytam o podstawy prawne zakazu kąpieli.
Osa przeczytaj mój cytat z ustawy, jak i to co ryukon podał w poście #804449, a będziesz wiedział że jest to zgodne z prawem ;-)
Idź do prawdziwego prawnika, i niech ci udzieli rzeczowej porady w tym temacie. A może Cię uświadomi... Zakaz kąpieli na wodach RZGW wydaje wojewoda, na wodach władanych przez gminę i miasta, odpowiednia rada uchwałą...
Mnie jest naprawdę obojętne nazewnictwo. Bo ja jadę na OKONIA lub NOWODWÓR lub CAŁOWANIE i bez znaczenia mi jest czy komercyjne czy specjalne. Czy komercja czy specjalne to jeden ciort bo i tak za łowienie płacisz dodatkowo. Aspekty prawne nazewnictwa pozostawiam innym.Ważne jest, że każde łowisko komercyjne czy specjalne oferuje więcej niż wody zarządzane przez PZW i nawet nie ma co na ten temat dyskutować. Marek jeśli woda jest własnością gminy to gmina może zakazać kąpieli. JK
Nie wiem jak to jest z punktu widzenia prawa ale zakaz został wydany dlatego że znudziło się Gminie wyławianie z tej wody topielców. Nie ma tam warunków do kąpieli, nie ma ratowników a jak się ktoś "zanurzy" na dłuższy okres to właściciel na pewno ponosi jakąś odpowiedzialność za takie zdarzenie.
Ogólnie na innych wodach u mnie już nie gminnych ale prywatnych też są tabliczki typu "Zakaz wstępu" "Zakaz kąpieli". Tak zabezpiecza się właściciel w razie jakiegoś nieszczęśliwego wypadku.Jeśli chodzi o to łowisko specjalne to i tak zakaz ten jest głownie na tablicy a latem w wodzie tłumy. :)
A do kogo poplyna pieniadze z oplaty krajowej ? Tak z ciekawosci pytam.
Dobre pytanie, też się nad tym zastanawiam. Na logikę to większość powinna trafiać do koła, w którym dany wędkarz jest zarejestrowany. Każdy łowi zazwyczaj w okolicy swojego zamieszkania, więc jasne jest, że każdy chciałby aby większość jego składek była przeznaczona na ochronę i zarybianie "jego" wód.
Problemem pozostają tereny z dużą ilością wód i małą ilością wędkarzy, np. Mazury czy Pojezierze Pomorskie. Wędkarzy przyjezdnych może być tam dużo, ale mała ilość pieniędzy ze składek (w porównaniu z ilością i powierzchnią akwenów) może spowodować, że wody te byłyby zaniedbywane.
Moze byc i odwrotnie. Malo wod, duzo wedkarzy. Wiadomo, ze kase zostawia u siebie a jezdzic beda do innych. Klasyczny przyklad to Lodz. I panowie na stolkach beda mieli jak paczki w masle. G..o do roboty a kasa plynie.
A do kogo poplyna pieniadze z oplaty krajowej ? Tak z ciekawosci pytam.
Dobre pytanie, też się nad tym zastanawiam. Na logikę to większość powinna trafiać do koła, w którym dany wędkarz jest zarejestrowany. Każdy łowi zazwyczaj w okolicy swojego zamieszkania, więc jasne jest, że każdy chciałby aby większość jego składek była przeznaczona na ochronę i zarybianie "jego" wód.
Problemem pozostają tereny z dużą ilością wód i małą ilością wędkarzy, np. Mazury czy Pojezierze Pomorskie. Wędkarzy przyjezdnych może być tam dużo, ale mała ilość pieniędzy ze składek (w porównaniu z ilością i powierzchnią akwenów) może spowodować, że wody te byłyby zaniedbywane.
Tu się mylisz całkowicie. Taki stan rzeczy to marzenie. Dużo wody, ryby trą się naturalnie jest ich dużo, z każdego rocznika i są zdrowe (normalnie druga Alaska czy Kanada).
Jeśli jest wody mało a wędkarzy sporo ? Niestety trzeba ryby kupić na hodowli i wrzucić do tej wody dlatego że nie będą mieli co łowić i zacznie się narzekanie a kwartał po ich wrzuceniu woda i tak pusta.
Oj chyba jednak nie bardzo.
Duzo wody wcale nie oznacza duzo ryby. A nawet jesli to duzo wody z rybami w Polsce, to duzo wedkarzy zapelniajacych przenosne lodowki. I o to koledze pewnie chodzilo. Liczenie w takiej sytuacji na przyrode jest bardzo ryzykowne. Nie z takimi wodami potrafilismy sobie poradzic. Niestety nie tylko w Polsce.
Druga opcja. Malo wody to ludzie wcale nie chca lowic w gliniankach czy miejskich parkach. Jada do sasiednich okregow. Jak pisalem patrz Lodz. Lowia glownie na Pilicy czy Warcie. Plus Zalew Sulejowski. A u siebie. Tylko niwewielka czesc. A wpuscic do tego co jest mozna tylko za pewna niewielka kwote, bo ilez ryb przyjmie jakis niewielki staw czy mala rzeczka ?A co z reszta kasy ?. Kto odda piotrkowskiemu czy sierdzakiemu za wedkarzy z Lodzi lowiacych u nich ?,.
Temat Okręgów czy też "całego PZW" to już inna historia. Wędkarz powinien płacić tam gdzie łowi, to rzecz chyba raczej oczywista. Niestety ten połowiczny podział na Okręgi i sztuczne próby utrzymania PZW jako ogólnokrajowego Związku przeczą sobie i niestety dla ludzi którzy chcą jednej opłaty na cały kraj trzeba ten podział doprowadzić do końca - czyli jeszcze bardziej podzielić. Na wzór zachodu wykupuje pozwolenie na jedna rzekę czy wody klubu do którego należę a całe moje pieniądze zostają w nim.
W takim wypadku na danej wodzie łowi wąska grupa ludzi i o nią dba "przyjezdnemu" patrzą na ręce. Dziś każda woda należy do wszystkich a jeśli coś jest wszystkich to jest niczyje.
Tu się mylisz całkowicie. Taki stan rzeczy to marzenie. Dużo wody, ryby trą się naturalnie jest ich dużo, z każdego rocznika i są zdrowe (normalnie druga Alaska czy Kanada).
Oj chyba jednak nie bardzo.
Duzo wody wcale nie oznacza duzo ryby. A nawet jesli to duzo wody z rybami w Polsce, to duzo wedkarzy zapelniajacych przenosne lodowki. I o to koledze pewnie chodzilo. Liczenie w takiej sytuacji na przyrode jest bardzo ryzykowne. Nie z takimi wodami potrafilismy sobie poradzic. Niestety nie tylko w Polsce.
Na pewno w takim stanie jezior jak obecnie to Paweł masz rację, ale tak mocno wyeksploatowane wody to nie wina wędkarzy którzy łowili na tych jeziorach tylko przez lata wyławiano tam rybę sieciami przez PGR-ryb. Podejrzewam gdyby po wojnie zostały bez połowów sieciami to śmiem twierdzić że ryb dzisiaj mielibyśmy dużo więcej w jeziorach i nie wyłowili by je na pewno w takich ilościach wędkarze jak i drobni kłusownicy.
Z pewnosci an duzych jeziorach rybacy z sieciami zrobili swoje. Ale sa jeszcze wody, gdzie rybakow nie ma i nigdy nie bylo. A ryb tez jakby nie ma :). A jak tylko pojawia sie po wiekszym zarybieniu, to rosnie proporcjonalnie ilosc wedkarzy, byle zdarzyc przed innymi zlowic swoje. Niestety juz kilkukrotnie tego doswiadczylem. Teraz eszcze jakas bariera sa dodatkowe oplaty. Jak bedzie krajowka, to naprawde rybne wody dlugo takimi nie zostana.
Do kogo kasa popłynie gdy byłaby jedna opłata krajowa? Wozimy biurokrację ze sobą nad wodę i wpisujemy gdzie wedkujemy i co złowilismy, więc na jej podstawie wiadomo gdzie najwięcej wędkarzy w danym roku wędkowało(jaki akwen czy rzeka) i to mogłoby być pomocne w ustalaniu kwoty (w ujęciu procentowym całej puli) jaka powinna trafić do zarządcy danego łowiska na zarybianie, itp. Co sądzicie o tym pomyśle? Niestety są minusy - musiałoby działać wstecz(na podstawie danych z roku poprzedniego i kto by to przeliczał) oraz dochodzi domniemanie "lewych wpisów" w "biurokrację", by kaska trafiła na konkretny akwen....ewentualnie kaska dodatkowa na podstawie wpisów z połowów wędkarzy na "obcych akwenach"...sam nie wiem...trudne by to było do ogarnięcia by szybko przeliczyć dane i rozdzielić kasę choć do maja roku...biurokracja wzrosłaby, bo nikt z aktualnie zatrudnionych "nie znalazłby na to czasu" :)
No wlasnie. W teorii daloby sie to jakos podzieli na podstawie rejestrow.
Ale w praktyce jest to niewykonalne. Zwlaszcza w przypadku PZW. Nie ma takiej opcji aby sprawiedliwie podzielic srodki zebrane z krajowek. Poza tym jak skojarzyc wpis do rejestru z oplata krajowa.
No bo zalozmy ze mamy jeden wpis w skali kraju na lowisko X. Tylko jeden (dla latwiejszego przykladu). Czy uwzgledniac go w podziale srodkow ?. A moze lowil tam ktos kto mial tylko okregowke na ktorej jest to lowisko ?. No bo chyba nikt nie chce zmuszac wszystkich do oplaty krajowej.
Dzień dobry :). Wystarcz wprowadzić opłatę za dzień, za rok, za dany zbiornik, czy odcinek rzeki po przez SMS, czy internet i płacę tam gdzie chcę łowić. Lepszego wyjścia nie ma, a składki można ustalić wg jakości zbiornika i pieniądze trafiały by tam gdzie powinny....
Panowie,
w mojej opinii opłata ogólnokrajowa nigdy nie wejdzie w życie i to z wielu powodów. Raz - PZW i ich nieróbstwo oraz niechęć do likwidowania stołków. Dwa - trudność ze sprawiedliwym rozdysponowaniem pieniędzy ze składek.
A tak w ogóle to wcale nie jest powiedziane, że to jest dobry pomysł. Rybne łowiska zostałyby raz dwa "zadeptane" przez amatorów rybiego mięsa z całego kraju. Zdecydowanie lepszym pomysłem jest to, co zaproponował kolega Zbynio: ten model funkcjonuje w kilku krajach cywilizowanej Europy i się sprawdza. Nie ma co odkrywać prochu, wystarczy uczyć się od mądrzejszych.
Nie ma co odkrywać prochu, wystarczy uczyć się od mądrzejszych.
Już to wcześniej pisałem ale gospodarzami wody musiały by być samorządy a PZW musiało by zniknąć
Nie ma co odkrywać prochu, wystarczy uczyć się od mądrzejszych.
Już to wcześniej pisałem ale gospodarzami wody musiały by być samorządy a PZW musiało by zniknąć
Właśnie o to chodzi Bernardzie i tu cały problem...
Dzień dobry :). Wystarcz wprowadzić opłatę za dzień, za rok, za dany zbiornik, czy odcinek rzeki po przez SMS, czy internet i płacę tam gdzie chcę łowić. Lepszego wyjścia nie ma, a składki można ustalić wg jakości zbiornika i pieniądze trafiały by tam gdzie powinny....
Hm... Muszę przyznać, że to oryginalne co piszesz. Przyznam szczerze, że mnie by to pomogło. Teraz już tylko wystarczy abyś przedyskutował sprawę z odpowiednią grupą ludzi tylko ,że ... No, właśnie - z kim? Zapomnij, że w Polsce Ci coś ułatwią. Chyba, że miałeś miły sen i właśnie opowiadasz jego fabułę.
Co to znaczy gospdrzami wody musiałaby by być samorządy ?
Czy gospodarz wody to właściciel ?
Chyba tak.
Jest ogromna ilość wód publicznych stojących, których właścicielem są samorządy.
Problemem jest niewiedza wędkarzy, iż na takich wodach można uprawiać Amatorski Połóów Ryb według definicji ustawy "prawo wodne" zgodnie z Ustawą "o rybactwie śródlądowym" darmowo poiadając kartę wędkarską i te samorządy zobowiązane są tymi ustawami dbać o te wody.
Wystarczy to na nich wymusić.
Co to znaczy gospdrzami wody musiałaby by być samorządy ?
Czy gospodarz wody to właściciel ?
Chyba tak.
Jest ogromna ilość wód publicznych stojących, których właścicielem są samorządy.
Problemem jest niewiedza wędkarzy, iż na takich wodach można uprawiać Amatorski Połóów Ryb według definicji ustawy "prawo wodne" zgodnie z Ustawą "o rybactwie śródlądowym" darmowo poiadając kartę wędkarską i te samorządy zobowiązane są tymi ustawami dbać o te wody.
Wystarczy to na nich wymusić.
Osa, mówisz chyba tylko o wodach nie wydzierżawionych. Bez gospodarzy rybackich....
Artur czy woda leżąca na terenie gminy, będąca własnością gminy ma gospodarza rybackiego czyli uprawnionego do racjonalnej gospodarki rybackiej? Proszę wskazać takiego jeśli woda jest wodą publiczną?Czy jesli ma takiego gospodarza w postaci PZW to uważasz, ze jest to zgodne z prawem?Czy PZW na tej wodzie może prowadzić racjonalną gospodarkę rybacką a jeśli tak na jakiej podstawie?
JK
Nie ma co odkrywać prochu, wystarczy uczyć się od mądrzejszych.
Już to wcześniej pisałem ale gospodarzami wody musiały by być samorządy a PZW musiało by zniknąć
Herezję uprawiasz kolego. Jak mamy oddać wody samorządom to już wolę żeby "gospodarzyło" na nich PZW.
Czytając wpisy odnoszę wrażenie, że większości piszących (nie wiadomo czy wędkarzy) coś się poprzestawiało. Sprawa z pozoru jest bardzo prosta. Obecnie płacimy 2 składki a/ okręgowa i b/członkowska. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby obie składki były takie same w całej Polsce. W tym miejscu pojawia się Zarząd Główny PZW, który na podstawie odpowiedniej dokumentacji przedstawionej przez Okręgi PZW dzieli składki na okręgi w zależności od wód, zarybień itp. To nie jest problem wędkarza, skoro mamy czapę ZG PZW i ją utrzymujemy to niech ten problem rozwiążą. Dlaczego ponad 25 lat po reformie terytorialnej okręgi działają na starych zasadach - bo i po co ubyło by kilkadziesiąt zarządów Okręgów a wtedy okręg byłby dużo większy i większe pole do popisu dla wędkarzy. Dziwi mnie, że wędkarze na zebraniach nie podnoszą tego problemu. W okręgu Szczecin walczę z tym już 2 kadencję i bez rezultatów poprzez bierność wędkarzy. PZW to Polski Związek Wędkarski a nie Prywatny Związek Wędkarski.
Czytając wpisy odnoszę wrażenie, że większości piszących (nie wiadomo czy wędkarzy) coś się poprzestawiało. Sprawa z pozoru jest bardzo prosta. Obecnie płacimy 2 składki a/ okręgowa i b/członkowska. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby obie składki były takie same w całej Polsce. W tym miejscu pojawia się Zarząd Główny PZW, który na podstawie odpowiedniej dokumentacji przedstawionej przez Okręgi PZW dzieli składki na okręgi w zależności od wód, zarybień itp. To nie jest problem wędkarza, skoro mamy czapę ZG PZW i ją utrzymujemy to niech ten problem rozwiążą. Dlaczego ponad 25 lat po reformie terytorialnej okręgi działają na starych zasadach - bo i po co ubyło by kilkadziesiąt zarządów Okręgów a wtedy okręg byłby dużo większy i większe pole do popisu dla wędkarzy. Dziwi mnie, że wędkarze na zebraniach nie podnoszą tego problemu. W okręgu Szczecin walczę z tym już 2 kadencję i bez rezultatów poprzez bierność wędkarzy. PZW to Polski Związek Wędkarski a nie Prywatny Związek Wędkarski.
Zapytam się cię tak;
Co ma ilość wody do do tego by im więcej dawać?
No i jak ten co ma 5 razy mniej wody może więcej zarybić?
To że ma miej Ha wody, nie znaczy że ma mało członków. I odwrotnie. Tak więc zmiennych jest tyle że hej.
I jedno co powinno się liczyć, to ilu che tam wędkować. I czy warto tam lokować środki.
Kolego, teraz jest to tak, że ilu ma okręg członków tyle ma i składek okręgowych. Tak więc jak lepiej gospodaruje, to też i więcej wędkarzy u niego łowi. zwłaszcza w przypadku przyściennych miejscowościach.
ZG może tylko ustalić wysokość składki członkowskiej,
Wysokość składki okręgowej określa okręg, na podstawie ilości wód (opłaty) i ilości członków, jak i wydatków z tym związanych.
Teraz okręg może zadbać o zwoje wody, i wieże to też będzie owocowało porozumieniami z innymi okręgami, tym że inni wędkarze z innych okręgów czy też nie zrzeszeni, przyjadą tu powędkować.
A to że są różni ludzie w zarządzie. To trudno powiedzieć że tak akurat to działa. Bo zacytuję tu jednego pana z ZO "po co wydawać tyle kasy na dojazd, czy stawiać pomosty, itd., jak po przetargach te wody możemy nie mieć"
Pewnie nie kuma bazy że właśnie to też rzutuje jak zostanie rozstrzygnięty konkurs.
Mówisz ustalić takie same składki.
To znaczy chcesz zmusić tych co chcą lepiej zadbać o łowiska o to by jednak oszczędzali. I tych co chcą jak najtaniej gospodarować, by płacili więcej?
To że tobie zależy żeby móc łowić za jedną składkę w całej Polsce. To nie znaczy że innym też na tym zależy.
Ja jestem w stanie parę złotych dodać do składki, ale by te pieniądze były ulokowane w łowiska na których łowię. A jak będę płacił wyższą składkę krajową to mi wcale nie gwarantuje, w ręcz odwrotnie.
Najpierw zbadaj, dlaczego doszło do podziału na okręgi. Dopiero wtedy zrozumiesz, czemu teraz nie chcą inni by znów tak było.
Za każdym razem, kiedy goszczę na forum i zaglądam do tego wątku - zaczynają boleć mnie oczy, robię się marudny.Ślę petycję do Pana Moderatora aby zakończył tę grafomanię i zamknął temat. Wiadomo, że jedna składka na całą Polskę to humbug więc po co ta cała plątanina i gorączkowe dysputy po nocach? Ludzie już ogłupieli, odjechali kompletnie - lunatykują, nie śpią po nocach - są niespokojni jak te dzieci z padaczką młodzieńczą... Obecnie na wszystkich forach wędkarskich, dominują dwa tematy: "Petycja przeciwko sieciom w PZW" i oczywiście: "Petycja o jedną składkę w Polsce". Zablokować ten do niczego nieprowadzący samizdat!
Panowie, nie ma jednej opłaty na cały kraj, bo zawsze będzie za mało kasy z tego tytułu!!Dla niezorientowanych mam informację,że od ponad 20-u lat mamy w Polsce wolny rynek i polskie wędkarstwo powinno być wreszcie weń wprzęgnięte,wtedy będzie "trochę" lepiej. Dla populistów: niegdyś kupiłem bilet MPK we Wrocławiu,na którym mogłem jeździć po Warszawie. Efekt był taki że ani Wrocław,ani Warszawa wiele z tego kasy nie miały.Ponownie nasza "składka"-gdyby zostawała w regionie, mielibyśmy pieniądze za zagospodarowanie i ochronę wód bardziej niż przy obecnym stanie. Ja wiem że nie są to popularne hasła,ale nie mamy innego wyjścia. Składka powinna być co najwyżej okręgowa lub lepiej na daną wodę,a nie ogólnokrajowa. Z poważaniem.FOX
Panowie,jedna ogólnokrajowa składka na cały kraj to za mało!!!Kiedyś mogłem kupić bilet MPK we Wrocławiu i jeździć nim po Warszawie,efekt tego był taki że ani Wrocław,ani Warszawa nie miały z tego wiele pieniędzy. Gdyby nasza składka zostawała w regionie, mielibyśmy więcej pieniędzy na ochronę i zagospodarowanie wód.Powinna być max. na okręg lub na koło. Wprzęgnięcie polskiego wędkarstwa w reguły wolnego rynku to niestety jedyny ratunek-vide dobre, prywatne łowiska,lepiej zadbane niż śmietniki na łowiskach PZW. Może to niepopularne,ale nie mamy innego wyboru.Z poważaniem.FOX
No dobrze, a jeżeli każdy z nas ma kartę prepaidową (z tego co się orientuję taki system funkcjonuje w Kanadzie) na podstawie, której może płacić stawkę dajmy na to 120 zł na okręg i 180 zł na całą Polskę ? Już nie mówie o tym, że jedna karta mogłaby być srebrna, a druga złota i jedna uprawnia do połowu ryb u siebie (ale można ją zawsze doładować na tzw dniówki), a karta złota pozwala łowić na wszystkich łowiskach w Polsce. Uważam poza tym, że zlecenie samorządom powiatowym obowiązków związanych z wędkarstwem to nie taki głupi pomysł. Zasadniczo w tym systemie sprowadzałoby się to do zebrania rejestru złowionych ryb i przesłania takowej informacji do ministerstwa. Kartę wędkarską uważam za głupotę. W USA np idę do sklepu i kupuję broń bez pozwoleniam, a w Polsce muszę mieć pozwolenie na połów ryb w rzece, która płynie mi pod domem. Przecież wiadomo, że kto ma mieć kartę i tak ją sobie wyrobi, albo załatwi, a osoby, które chciałyby pójść nad rzekę od święta, albo zrobią to bez karty, czyli w świetle prawa kłusują, albo w ogóle nie pójda i nie dołożą się w ten sposób do kasy, która jest w naszym przecież interesie. Koła wędkarkie i tak by zostały na zasadzie luźnych związków ludzi, których łączy wspólna pasja i odpowiednie petycje odnośnie zarybień ograniczeń i tego podobnych rzeczy dalej byłyby pisane, podobnie jak wszelkiego rodzaju zawody wędkarskie na których obowiązują i tak dodatkowe opłaty wpisowe.
Za każdym razem, kiedy goszczę na forum i zaglądam do tego wątku - zaczynają boleć mnie oczy, robię się marudny.Ślę petycję do Pana Moderatora aby zakończył tę grafomanię i zamknął temat. Wiadomo, że jedna składka na całą Polskę to humbug więc po co ta cała plątanina i gorączkowe dysputy po nocach? Ludzie już ogłupieli, odjechali kompletnie - lunatykują, nie śpią po nocach - są niespokojni jak te dzieci z padaczką młodzieńczą... Obecnie na wszystkich forach wędkarskich, dominują dwa tematy: "Petycja przeciwko sieciom w PZW" i oczywiście: "Petycja o jedną składkę w Polsce". Zablokować ten do niczego nieprowadzący samizdat!
Popieram z tym, że nasze dywagacje pokazały jak napisać i co umieścić w petycji, żeby miała jakikolwiek sens.
Kolego Arturze, mówię o wodach gdzie właścicielem jest samorząd.Umowa dzierżawy, jak większość umów (oprócz umowy sprzedaży) nie zmienia własności.Zapisy ustaw o "dbaniu" o wody publiczne (nie tylko) ciążą na właścicielu. Na tych wodach według prawa można uprawiać Amatorski Połów Ryb posiadając tylko kartę wędkarską.Nikt nie broni "dzierżawić" samorządom tych wód dla realizacji wymaganej "dbałości" o te wody ciążące na właścicielu.
Ale pobieranie opłaty za Amatorski Połów Ryb na takich wodach to już przestępstwo. Znasz taką wodę , zapytaj "Samorząd" na jakiej podstawie prawnej istnieje taka "opłata"?
Własność samorządów to własność całego narodu, samorządy zostały powołane aby dbać o "Nasz" majątek, ale nikt nie pozwala im na tym zarabiać, od tego są "Nasze" podatki, dodatkowo Samorządy zostały powołane aby dbać o przestrzeganie prawa na swoim terenie działania.
To wszystko, ale samorządy często nie mają pojęcia o "prawie" wodny" czy też ustawie "o rybactwie śródlądowym" (to dość nowe prawo). Jak dzierżawiły do lat te wody, to dalej wydaje się im, iż robią dobrze.
A "wędkarze" się z tym godzą, co dodatkowo utwierdza samorząd, iż robi dobrze.
Ja na swoim terenie uświadomiłem to niektórym "urzędnikom".
Wiecie co wtedy robią, jak najszybciej ogłaszają "przetargi" i pozbywają się takich wód.Ale, to jest w większości przypadków zgodne z prawem.
Samorządy posiadają tylko publiczne wody stojące, a te podlegają obrotowi cywilnoprawnemu, choć są wody o wielkim znaczeniu dla samorządu i te nie mogą być sprzedane.
Dbajcie o "Swoje" wody, dzierżawcy tych wód dbają tylko o własny interes (zresztą nieprawnie z Waszej kasy), a prawnie to samorządy powinny ponosić te koszty.
Tyle i tylko tyle.
BLA BLA BLA..... życie pokazało ,że aby coś zmienić CZA na ulicę wyjść
POŁAMANIA
Już pisałem Ci, że każda umowa cywilna przenosi prawa które są zawarte/określone w umowie, na czas jej trwania.
Nawet podawałem tu zapis prawny o tym.
Prawa te ustają z czasem wygaśnięcia umowy, czy też jej zerwania lub wypowiedzenia.
W innym przypadku, zawieranie takich umów nie miało by jakiegokolwiek sensu. Gdyż nie mógł byś władać daną rzeczą na podstawie tej umowy. Lizing samochodu, to też umowa cywilna, i jakoś zarabiasz im do puki ona nie jest zerwana, a całkowitą własnoćś masz dopiero po jego spłacie.
Już nie raz Ci pisałem. Udowodnij swoje racje. Jedź na łowisko komercyjne utworzone na takiej wodzie i łów nie wykupując zezwolenia, odmów mandatu za wędkowanie bez wymaganych uprawnień. I zobaczymy czy sąd Ci przyzna racje.
Czytasz i piszesz... Tylko kolego sobie poczytaj dokładnie. A może zobaczysz jakie ma uprawnienia ("Rzekoma własność") Samorządu czy RZGW
Bo jakoś podatek/opłatę od pomostu nie uiszczasz do tych urzedów a do melioranci. A dokładniej zawierasz umowę z melioracją, a opłatę uiszczasz do marszałka województwa.
Widzisz jedni zarządzają wodą a drudzy gruntem. I kto tu jest właścicielem?
Może na te ulice trzeba wyjść.
Kolego Arturze.Twój styl wypowiedzi jest niezrozumiały, a pojęcie o prawie według mnie nikłe.Nie chce mi się Cię uczyć.Ucz się sam. (bez urazy)
"Już pisałem Ci, że każda umowa cywilna przenosi prawa które są zawarte/określone w umowie, na czas jej trwania. Nawet podawałem tu zapis prawny o tym. Prawa te ustają z czasem wygaśnięcia umowy, czy też jej zerwania lub wypowiedzenia."Jakie prawa może przenieść umowa na dzierżawę wody z gminą, która nie jest uprawnionym do rybactwa?Podaj ten zapis Artur - już drugi raz o tym mówię.
"W innym przypadku, zawieranie takich umów nie miało by jakiegokolwiek sensu. Gdyż nie mógł byś władać daną rzeczą na podstawie tej umowy. Lizing samochodu, to też umowa cywilna, i jakoś zarabiasz im do puki ona nie jest zerwana, a całkowitą własnoćś masz dopiero po jego spłacie."Dokładnie Artur - takie umowy nie mają sensu a działanie na podstawie takich umów jest łamaniem prawa.Odnośnie leasingu - właściciel samochodu ma prawo na nim zarabiać. Toteż i Ty po podpisaniu stosownej umowy też masz prawo zarabiać. Poza tym leasing to nie jest dzierżawa samochodu a udostępnianie samochodu. Jak wyglądają kwestie prawne przy oddawaniu czegokolwiek w leasing? Otóż, leasingodawca jest w dalszym ciągu właścicielem „wypożyczanego” samochodu, a leasingobiorca staje się jedynie jego użytkownikiem. Podstawową kwestią leasingu jest to, że właściciel ma prawo zarządzać swoją własnością zgodnie z prawem.W przypadku gminy jeśli nie jest ona uprawnionym do rybactwa a dana woda nie jest obwodem rybackim gmina nie może prowadzić gospodarki rybackiej ani wędkarskiej na danej wodzie. Na tej wodzie prawo do połowu ryb zapewniają przepisy nadrzędne. Wystarczy tylko mieć kartę wędkarską.
"Już nie raz Ci pisałem. Udowodnij swoje racje. Jedź na łowisko komercyjne utworzone na takiej wodzie i łów nie wykupując zezwolenia, odmów mandatu za wędkowanie bez wymaganych uprawnień. I zobaczymy czy sąd Ci przyzna racje." Jeśli gmina SPRZEDA wodę a ktoś utworzy na niej łowisko komercyjne będzie miało tu zastosowanie prawo własności. A zgodnie z tym prawem właściciel może pobierać opłaty z tytułu posiadania łowiska. Poza tym jeszcze nie widziałem łowiska komercyjnego, które nie byłoby czyjąś WŁASNOŚCIĄ mającego uprawnienia do prowadzenia gospodarki rybackiej. Ewentualnie łowiska tworzone są na terenie obrębów hodowlanych. Np łowisko Nowodwór leży na terenie gospodartwa rybackiego i przy wjeździe jest tablica Obręb Rybacki.
JK
Daj spokój chłopie, prawie wszyscy tu piszący niepotrafią odróżnić indywidualnego pozwolenia od ustawy prawnej, to żenada, żal czytać!!!
Pozdrawiam!
Daj sobie spokój, większość tu piszących nie odróżnia indywidualnego pozwolenia i wynikających z niego praw i obowiązków od treści zapisu ustawy, to żenujące, żal czytać!
Pozdrawiam!
Zbigniew
Daj spokój chłopie, prawie wszyscy tu piszący niepotrafią odróżnić indywidualnego pozwolenia od ustawy prawnej, to żenada, żal czytać!!!
Pozdrawiam!
No dobrze tylko do kogo to napisałeś i co masz na myśli mówiąc o pozwoleniu indywidualnym ? JK
Witam,
odnawiam link do petycji :
http://www.petycjeonline.com/petycja_o_wprowadzenie_jednej_opaty_wdkarskiej_na_ca_polsk
podpisujcie rozsłyłajcie informujcie innych a czas pokaze co z tego wyjdzie
Pozdrawiam
Witam,
odnawiam link do petycji :
Petycja o wprowadzenie jednej opłaty wędkarskiej na całą Polskę
podpisujcie rozsłyłajcie informujcie innych a czas pokaze co z tego wyjdzie
Pozdrawiam
Poza tym jeszcze nie widziałem łowiska komercyjnego, które nie byłoby czyjąś WŁASNOŚCIĄ mającego uprawnienia do prowadzenia gospodarki rybackiej. Ewentualnie łowiska tworzone są na terenie obrębów hodowlanych. Np łowisko Nowodwór leży na terenie gospodartwa rybackiego i przy wjeździe jest tablica Obręb Rybacki.
JK
Werszminia. Przyjedź zobaczymy jakiś ty mądry. Łowisko komercyjne nie własnościowe. ;-)
Ale ma właściciela. http://www.wersminia.pl/kontakt.html
Józef JarochWłaściciel łowiska
Adres: MartianyWarmińsko-mazurskie11-400 KętrzynPolskaTelefon komórkowy: +48 696 464 838
Artur czy łowisko jest komercyjne czy specjalne jest zupełnie bez znaczenia.
JK
Artur czy łowisko jest komercyjne czy specjalne jest zupełnie bez znaczenia.
Jest to prywatna inicjatywa dla zarobku, czyli komercja.
To jakie jeszcze wybiegi zrobisz?
komercyjnynastawiony na zysk; związany z odnoszeniem korzyści ze swoich działań
Artur czy łowisko jest komercyjne czy specjalne jest zupełnie bez znaczenia.
Jest to prywatna inicjatywa dla zarobku, czyli komercja.
To jakie jeszcze wybiegi zrobisz?
komercyjny
nastawiony na zysk; związany z odnoszeniem korzyści ze swoich działań
Artur , Ty to jesteś dosłowny , normalnie szacun...:)
Nie długo problem sam się rozwiąże i nie będzie wody państwowej . Kiedy rząd wyprzeda lasy państwowe to razem z nimi jeziora. :P Bo człowiek to taki wytwór natury co całe życie zamiast je sobie ułatwiac to tylko utrudniai komplikuje coraz to nowymi przepisami. OCZYWIŚCIE JESTEM ZA PRZYWRÓCENIEM OPŁAT NA CAŁY KRAJ PZW jak dawniej było ( i bez żadnych cudowanych dodatkowych opłat ) . Te wszystkie wymysły , rozgraniczenia itd. doprowadzają do poróżnienia wędkarzy i ciągłych zawiści, a My powinniśmy być swojego rodzaju bracią wędkarską. Dawniej jedyne dopłaty wynikały z wód górskich + spining. Jak były nizinne to cały kraj. Ja będąc w tamtym czasie z południa , płaciłem cały czas nizinne i górskie i NIKT mnie w kraju nie ograniczał. Pozdrawiam.
Artur czy łowisko jest komercyjne czy specjalne jest zupełnie bez znaczenia.
Jest to prywatna inicjatywa dla zarobku, czyli komercja.
To jakie jeszcze wybiegi zrobisz?
komercyjnynastawiony na zysk; związany z odnoszeniem korzyści ze swoich działań
Artur a czy specjalne nie jest nastawione na zysk?To jest jedno licho jak zwał. OS na Sanie też płacisz za dniówkę.
W każdym razie ta cała Wersemina ma swojego właściciela i to jest kluczowe dla całej dyskusji. On robi co chce, jak chce i kiedy chce. To nie jest woda gminna. Oczywiście, że na teren prywatny nie polezę bez zgody właściciela bo to jest JEGO WŁASNOŚĆ.
JK
EDIT: http://www.okon.com.pl/
" Łowisko specjalne "Okoń" znajduje się w odległości..." itd. Masz w nazwie specjalne pomimo, że jest tam też właściciel. Co teraz powiesz?
Janusz łowisko specjalne nie musi być nastawione na zysk. Przykład woda u mnie. Była wodą dzierżawioną przez PZW - własność Gminy. Gmina wzięła co swoje i oddała tą wodę bezpośrednio w ręce Koła, wcześniej powiększając go z około 3,5 ha do prawie ośmiu hektarów. Opłata roczna jest niewielka w tym roku pewnie z 300 PLN. Ryb sporo nawet Ty byś tu połowił dlatego że jest karp. :) Żeby takie coś istniało wystarczy ominąć PZW czyli wszelkie ZO, ZG i innych pasożytów. Ludzie z Zarządu Koła potrafią lepiej.
Tylko niech nikt mi nie pisze że 300 PLN to drogo dlatego że za takie pieniądze to można co najwyżej trzy pary butów kupić i biegi uprawiać na zabawę z innym hobby przez rok kalendarzowy raczej nie wystarczy. :) Nie trzeba być członkiem PZW by wykupić licencję i tu łowić.
Trochę foto niewyraźne ale tam pisze:
Własność Gminy Żołynia
Użytkownik Koło PZW "Wodnik" Żołynia"
Łowisko Specjalne
Na łowisku Obowiązuje dodatkowa opłata
http://www.zolynia.pl/asp/pl_start.asp?typ=14&sub=11&menu=104&strona=1
Krzysztof właśnie o takich wodach mówię.Tylko, że zwróć uwagę na mały szczegół - "własność gminy Żołynia." Taki zwrot to masło maślane bo bez tego zwrotu ta woda jest i tak własnością gminy.Jeśli gmina jest uprawnionym do rybactwa ( a takie coś gminie załatwić na swoje potrzeby to pikuś ) jest to jak najbardziej legalne. Podałeś jeszcze jedną ważną informację - nie trzeba należeć do PZW żeby na tej wodzie łowić. Czyli wystarczy karta wędkarska.300 zł za cały rok - masz rację, że to nie dużo. Ta cena nie zabija. 8,5 ha czyli nie staw za stodołą a kawałek wody już jest. Może gmina zadbać o swoje ? Jak widać może. Właśnie o takie rozwiązania systemowe chodzi - jeśli gminy zaczną dbać o swoje wody na co nam PZW? Chyba tylko po to, żeby zgodnie z prawem użytkować wody RZGW.
Co prawda pierwszy raz widzę, żeby właścicielem łowiska była gmina. Jednak jak widać jeszcze krótko żyję ;-)
JK
EDITTo stowarzyszenie dba o wodę :-))))" Stowarzyszenie Promocji i Rozwoju Gminy Żołynia " - myślę, że jako stowarzyszenie ma pełne prawo do pobierania opłat.
To Stowarzyszenie to kwestia formalna dlatego że Koło nie posiadające osobowości prawnej nie może tego wziąć na siebie. Jednak jak ludzie chcą się dogadać to można. Szczególnie w niewielkim gronie i na małym obszarze jakim jest Gmina. Masz jednak rację Gmina/ Stowarzyszenie udostępnia środki np. ciągnik z kosiarką itp. by wszystko by dojazd na parking k(który też zafundowali) był zawsze przejezdny i inne takie sprawy logistyczne załatwiają.
Dodam że u mnie w wiosce jest jeszcze drugi zbiornik ale już typowo na prawach PZW- też własność Gminy- tam takich ryb jak te w linku wyżej nie połowisz. :)
Książkowy przykład łamania polskiego prawa.
1. Woda publiczna stojąca - nie ma podstaw prawnych o pobieraniu opłat za uprawianie Amatorskiego Połowu Ryb2. Zakaz kąpieli - ciekawe przez kogo wydany? Na wodach publicznych trudno wydać taki zapis, na razie nie odnalazłem podstaw prawnych, coś tam może sanepid, ale to nie ten przypadek3. Koło PZW nie ma osobowości prawnej, jak można przekazać wody takiej strukturze ?
Nie chce tam Wam "mieszać" ale pewnie zapytam o podstawy prawne zakazu kąpieli.
Artur a czy specjalne nie jest nastawione na zysk?To jest jedno licho jak zwał. OS na Sanie też płacisz za dniówkę.
W każdym razie ta cała Wersemina ma swojego właściciela i to jest kluczowe dla całej dyskusji. On robi co chce, jak chce i kiedy chce. To nie jest woda gminna. Oczywiście, że na teren prywatny nie polezę bez zgody właściciela bo to jest JEGO WŁASNOŚĆ.
JK
EDIT: http://www.okon.com.pl/
" Łowisko specjalne "Okoń" znajduje się w odległości..." itd. Masz w nazwie specjalne pomimo, że jest tam też właściciel. Co teraz powiesz?
Taki sam jak na Werszmini?
Bo jak on jest właścicielem akwenu. To ja świętym mikołajem :-)
To jak gospodarz, właściciel, użytkownik rybacki, nazwie swoje łowisko. To tylko jego inwencja twórcza.
USTAWA z dnia 30 sierpnia 1996 r. o komercjalizacji i prywatyzacji
Komercjalizacja, w rozumieniu ustawy, polega na przekształceniu
przedsiębiorstwa państwowego w spółkę; jeżeli przepisy ustawy nie stanowią
inaczej, spółka ta wstępuje we wszystkie stosunki prawne, których podmiotem było
przedsiębiorstwo państwowe, bez względu na charakter prawny tych stosunków.
2) rozporządzaniu wszystkimi składnikami materialnymi i niematerialnymi
majątku przedsiębiorstwa państwowego lub spółki powstałej w wyniku
komercjalizacji na zasadach określonych ustawą przez:
a) sprzedaż przedsiębiorstwa,
b) wniesienie przedsiębiorstwa do spółki,
c) oddanie przedsiębiorstwa do odpłatnego korzystania.
Tak jak tu pisze, i w innych opisach. Wynika z tego że Komercja, nie oznacza 100% prywatności. Jest to taki troszkę śmieszny twór, który jest pośrednikiem miedzy np. spółką państwową a prywatną. I w konsekwencji może prowadzić do z prywatyzowania, ale nie musi. Może być to tylko sprzedaż części pakietu akcji, jak i oddanie przedsiębiorstwa do odpłatnego korzystania.
Książkowy przykład łamania polskiego prawa.
1. Woda publiczna stojąca - nie ma podstaw prawnych o pobieraniu opłat za uprawianie Amatorskiego Połowu Ryb2. Zakaz kąpieli - ciekawe przez kogo wydany? Na wodach publicznych trudno wydać taki zapis, na razie nie odnalazłem podstaw prawnych, coś tam może sanepid, ale to nie ten przypadek3. Koło PZW nie ma osobowości prawnej, jak można przekazać wody takiej strukturze ?
Nie chce tam Wam "mieszać" ale pewnie zapytam o podstawy prawne zakazu kąpieli.
Osa przeczytaj mój cytat z ustawy, jak i to co ryukon podał w poście #804449, a będziesz wiedział że jest to zgodne z prawem ;-)
Idź do prawdziwego prawnika, i niech ci udzieli rzeczowej porady w tym temacie. A może Cię uświadomi...
Zakaz kąpieli na wodach RZGW wydaje wojewoda, na wodach władanych przez gminę i miasta, odpowiednia rada uchwałą...
Mnie jest naprawdę obojętne nazewnictwo. Bo ja jadę na OKONIA lub NOWODWÓR lub CAŁOWANIE i bez znaczenia mi jest czy komercyjne czy specjalne. Czy komercja czy specjalne to jeden ciort bo i tak za łowienie płacisz dodatkowo. Aspekty prawne nazewnictwa pozostawiam innym.Ważne jest, że każde łowisko komercyjne czy specjalne oferuje więcej niż wody zarządzane przez PZW i nawet nie ma co na ten temat dyskutować.
Marek jeśli woda jest własnością gminy to gmina może zakazać kąpieli.
JK
Nie wiem jak to jest z punktu widzenia prawa ale zakaz został wydany dlatego że znudziło się Gminie wyławianie z tej wody topielców. Nie ma tam warunków do kąpieli, nie ma ratowników a jak się ktoś "zanurzy" na dłuższy okres to właściciel na pewno ponosi jakąś odpowiedzialność za takie zdarzenie.
Ogólnie na innych wodach u mnie już nie gminnych ale prywatnych też są tabliczki typu "Zakaz wstępu" "Zakaz kąpieli". Tak zabezpiecza się właściciel w razie jakiegoś nieszczęśliwego wypadku.Jeśli chodzi o to łowisko specjalne to i tak zakaz ten jest głownie na tablicy a latem w wodzie tłumy. :)