Wczoraj byłem nad Grabią w Kolumnie. Bez kontaktu z rybą, chyba żeby liczyć kontakt wzrokowy z ławicą narybku:) Mimo braku zimy rzeka budzi się jak zwykle dość późno. Wygląda na to, że na początek roku jednak znacznie lepszą opcją jest Widawka:)
Byłem dziś na spacerze (bez wędki, bo ostro wiał zimny wiatr) nad Grabią w górę rzeki od spiętrzenia w Baryczy. Zapory nie widziałem, ale woda wydaje się spiętrzona, bo płynie wolno. Z radością obserowawłem żerowanie drobnicy (ukleje, prawdopodobnie jelce, a może i kleń?).
Widać, że nasza rzeka się obudziła, bo poimo chłodu aktywność tych rybek była spora (zapewne z powodu pojawienia się wielu drobnych owadów).
A więc - DOBRA NASZA! Można będzie na dniach zajrzeć w znajome zakątki :)
Z uwagi na tarło niektórych gatunków trzeba będzie dobierać przynęty "celowo" na te rybki, które jeszcze tarła nie mają.
... dwa odgryzione ogony, jedna guma odgryziona w 50%. Innych efektów brak.
Czy tak zmiękły ci te gumy, czy to szczupłym z Grabi wyrosły stalowe zęby?? :)
... dwa odgryzione ogony, jedna guma odgryziona w 50%. Innych efektów brak.Â
Czy tak zmiękły ci te gumy, czy to szczupłym z Grabi wyrosły stalowe zęby?? :)
Licho wie, wszystko możliwe ;))
W sobotę, eksperymentalnie nawinąłem na multiplikator bardzo budżetową plecionkę https://allegro.pl/oferta/dam-crosspower-4x-110m-0-13mm-6-8kg-plecionka-8581973944.
Wędzisko SILSTAR Pinnacle Vision T 7-21gpo tuningu@Mekamila, multiplikator DAIWA Tatula 100HSL. Zestaw sprawdził się wyjątkowo dobrze. Rzuty już od 5g - co prawda lotnymi przynętami - osiągały 20-30m, żadnych bród, żadnych odstrzałów. Niestety, ryby nie dopisały, za to plecionka popisała się swoją mocąrozginając na zaczepiedość solidny hak mikadowski z 2-gramową główką.
Plecionka początkowo dość sztywna, po kilkunastu rzutach zwiotczała. Utrata koloru niemal niedostrzegalna, ale krótko używałem, więc nie wiadomo jak to będzie dalej. Szum na przelotkach porównywalny z innymi 3-krotnie droższymi. Minimalne chłonięcie wody, plecionka nie puchła na szpuli. Nie wiadomo na jak długo starczy jej odporności, jak długo zachowa swoje parametry, ale przy tej cenie na poziomie dobrej żyłki, może stanowić dobrą alternatywę dla wędkarzy o chudym portfelu.
Ciekawym, czy ktoś jeszcze używał tej plecionki i jakie są spostrzeżenia.
Byłem dziś nad Grabią (odcinek GR2) bardziej, poszukując z wnuczką pierwszych jeżyn, ale przy okazji wziąłem swoją lekką spławikówkę, aby zajrzeć w miejsce, w którym w ub. sezonie widziałem piękne klenie.
Złowiłem w sumie ok. 15 uklei, ale to nic!
Ku mojej radości, stojąc cicho w tym samym miejscu w ochronnym zielonym ubraniu, zobaczyłem kolejno ok. 5 kleni od ok. 30 cm do (największy) jakieś 45-50 cm!!!
Nawet nie marzyłem, aby wzięły na mój cienki zestaw, bo skńczyło by się to niepotrzebnym zostawieniem w pysku haczyka. Jak na złość moja kamerka "zdechła" po długim pauzowaniu, więc nie udało mi się tego widoku nagrać.
Tak więc okazuje się że tam, gdzie nie zaglądają kłusole - ryba się utrzymuje i rośnie w "siłę".
Zastanawiam się, jak taką "kluchę" skusić, bo woda jest tam tak płytka, że widać je na piaszczystym dnie gołym okiem (pływają wprost pod nogami). Nie pytajcie mnie o "adres", bo i tak nie wiem, jak bym miał określić położenie tej miejscówki.
Oj, jak by się chciałozłowić takiego grubasa, nagrać całą akcję kamerką i na koniec dać mu całusa i wypuścić z powrotem do wody :)
Klenie faktycznie są, pływają zupełnie obojętne na wędkarza i przynęty. W ostatni weekend moja Pani skusiła na kleniowego, baryłkowatego woblerka,takiego mikro okonka. Odesłała go natychmiast po dziadka, ale nie przyprowadził. :((
Faktycznie, te okazy, które widziałem, albo na mój widok szybko się chowały pod brzegami osłoniętymi nabrzeżną roślinnością, albo (jak ten największy) z godnością i bez lęku defilował widząc mnie na pewno. Co jakiś czas pod tymi brzegami słychać było jakieś "chlupoty". Może polowały na żaby(? Ponieważ mam brązowo-czarny splawik imitujący patyczek, więc przy podciąganiu zestawu jeden nawet wystartował spod brzegu, ale widząc mnie - szybko się wycofał.
A ja będę uparty i będę tam wracał. Wreszcie zmuszę je do podjęcia walki... ;))
Ja najpierw spróbuję z gruntu na mojego świezo zakupionego feeder'ka. Może na groch lub wiśnię(?)
Myślę też o spinningu (choć dawno tą metodą nie łowiłem). Ale nie na żadną wirówkę czy woblera, bo woda jest tam zbyt płytka i przezroczysta, tylko myślę o paprochu - imitacji żabki (sporo takich małych, brązowych tam się tapla przy brzegu). Nie wiem jednak, czy można takowego kupić(?). I jak go prowadzić w nurcie(?) Z doświadczenia wiem, że brania można będzie się doczekać albo bardzo wcześnie rano, albo wieczorem, bo te kleniska bardzo bystre są. A zbyt wcześnie rano wstawać się nie chce.
Poczekam też nieco, aby upał zelżal.
Jako że w końcu mogę się zalogować dodam co nieco w temacie żabek:) Na te powierzchniowe z linków kolegi Sitha nic nigdy nie złapałem, ale też dość rzadko dawałem im szansę. Myślę że nie są złe, bo na tego typu żabki (nie wiem, czy akurat Jaxona) łowił całkiem skutecznie Jacek Kolendowicz - na You Tube powinien być stosowny filmik. Wg mnie są one trochę za duże na klenie, przynajmniej te rozmiary, które stosowałem. Dość często polecano żabki Manns'a, takie jak te:
https://allegro.pl/oferta/manns-zabka-dl-ok-30mm-grzbiet-brazowy-z-czarnym-b-7296500564
W wodzie ładnie pracują, da się je w miarę płytko prowadzić, ale też nic na nie nie złowiłem, z tym że również rzadko próbowałem. Jedyne żabki, jakie dały mi kilka ryb, to te od Water King:
https://allegro.pl/oferta/water-king-zabka-frog-4cm-kolor-20-9151299380
Dostępne w są chyba w dwóch rozmiarach, skuteczne były te większe. Rzucałem nimi głównie w marcu i kwietniu, kiedy żaby pojawiają się liczniej nad brzegami rzek, niestety klenie jakoś nie chciały się skusić - złapałem niewymiarowego szczupaka i ze 2 lub 3 okonie. Kolega również trafił na nie kilka okoni.
Już zamówiłem na allegro dwie takie :
https://allegro.pl/oferta/manns-zabka-dl-ok-30mm-grzbiet-brazowy-z-czarnym-b-7296500564?utm_source=notification&utm_medium=buyerCart&utm_campaign=transaction-notifications-buyercart&snapshot=MjAyMC0wOC0xMFQyMDo1Njo1NS45MTFaO2J1eWVyOzJmNmM3MzczYzg2NTk5YWExMTQwNGM5N2YyOTY4NzlmZTYxYTYzOTI1ZGI5MzFhYTIyZGJmNzllNWRhZmQ5YWI%3D
Jak dla mnie też są zbyt duże (ok. 3 cm!), bo są 2 x większe od tych małych żabek nad Grabią
Nie wiem też (bo dotąd na takie coś jeszcze nie łowiłem), jak toto uzbroić(?) Typowa główka z pojedynczym hakiem ma głowę rybki, a tu głowa już jest :). Może więc trzeba będzie samemu jakoś to obciążyć? A może są gdzieś gotowe główki bez pionowej rybiej głowy ale z ciężarkiem, który da się ukryć w głowie takiej gumowej żabki?
Ta Mannsowa żabka wygląda bardzo ciekawie. Trzeba by pomyśleć nad jej zbrojeniem zarówno tonącym, jak i pływającym. Ciekawe czy da się nią smużyć. Też muszę się zaopatrzyć.
Wydaje mi się, że w tym rozmiarze, to przynęta wiosenna i początek lata, bo we wrześniu żabki są już wyrośnięte. ;))
Dzięki za link'i. Wygląda na to, że nie pomyślano nad handlowym zbrojeniem i dociążeniem tych żabek (produkt "niszowy", więc mała sprzedaż). Ponieważ żabka ma już głowę, więc w tej naszej przezroczystej Grabi trzeba będzie obciążenie schować w tej lateksowej główce. W dawnych czasach, gdy nie było w handlu tylu akcesoriów, sam odlewałem ciężarki (i oblewałem ołowiem haczyki), więc jakieś doświadczenie mi pozostało :).
Wstępnie widzę ten ciężarek w plaszczyźnie prostopadłej do płaszczyzny haczyka, a nie w jego płaszczyźnie, jak to jest w typowych "główkach". Sam hak za to wg mnie powinien wystwać nad grzbietem żabki (zacięcie ryby za górną wargę), aby żabka ślizgała się po ewentualnych wodorostach nie zahaczając o nie.
Tym razem chciałbym o coś zapytać Kolegów z innej "beczki" :)
Miesiąc temu zajrzałem nad Grabię z moim kolegą do Kol. Bilew. Ja - na rekonesans z moją lekką splawikówką, on - ze spinem (łowił na gumę). On złowił małego szczupłego i dość fajnego okonka, ja - kilka jelców i małą wzdręgę.
Czy ktoś z Was chadzałdalej - na odcinkach Bilew - Marzenin i Marzenin - Kol. Kustrzyce?
Jeszcze nigdy tam nie łowiłem, a latka już lecą, więc kondycji (na dodatek w taki upał!) już coraz mniej.
Który z tych odcinków jest wart większego zainteresowania z uwagi na większą głębokość i urozmaicenie rzeki?
Tym razem chciałbym o coś zapytać Kolegów z innej "beczki" :)Â
Miesiąc temu zajrzałem nad Grabię z moim kolegą do Kol. Bilew. Ja - na rekonesans z moją lekką splawikówką, on - ze spinem (łowił na gumę). On złowił małego szczupłego i dość fajnego okonka, ja - kilka jelców i małą wzdręgę.
Czy ktoś z Was chadzałÂdalej - na odcinkach Bilew - Marzenin i Marzenin - Kol. Kustrzyce?
Jeszcze nigdy tam nie łowiłem, a latka już lecą, więc kondycji (na dodatek w taki upał!) już coraz mniej.Â
Który z tych odcinków jest wart większego zainteresowania z uwagi na większą głębokość i urozmaicenie rzeki?
Â
W zalewie nadaktywności telewizyjnego amura temat naszej rzeki zapadł się nieco w czeluści forum, więc odpowiem dopiero teraz:) Odcinek Bilew-Marzenin zwiedziliśmy z kolegą w kwietniu tego roku, pierwszy raz, więc jak to zazwyczaj na takich rekonesansach wynik zerowy. Tym bardziej, że kwiecień to dla Grabi dopiero początek aktywności. Jest tam tochę dołków i ogólnie głębszych miejsc, przynajmniej dało się takie znaleźć przy kwietniowym stanie wody. Problemem mogą być trzciny, mocno zarastające brzegi.
Co do odcinka Marzenin-Kustrzyce, to łowiliśmy kilka razy od mostu w Marzeninie do takiego większego zakrętu pod lasem, oczywiście na spinning:) Zazwyczaj trafiały się okonie w okolicach wymiaru i małe szczupaki, ale złowiłem tam też kiełbia na obrotówkę, a na smużaka mojego drugiego co do wielkości jelca (wtedy największego - 24 cm). Na spławik najciekawszy byłby sam zakręt ze względu na całkiem głęboki dołek.
Tym razem chciałbym o coś zapytać Kolegów z innej "beczki" :) ...
W zalewie nadaktywności telewizyjnego amura temat naszej rzeki zapadł się nieco w czeluści forum, więc odpowiem dopiero teraz:) ...
Dzięki za odzew oraz info, bo już myślałem, że nikt z was tam jeszcze nie był:)
Byłem nad Grabią trzy tygodnie temu (okolice Kolumny), niestety tylko jeden mizerny okonek. Widziałem też jelce i klenie, jakoś dziwnie mało płochliwe, ale w ogóle nie zainteresowane podsuwanymi im przynętami ;((
Widziałem też jelce i klenie, jakoś dziwnie mało płochliwe, ale w ogóle nie zainteresowane podsuwanymi im przynętami ;((
Na Grabiane jelce już od dawna mam swoje sposoby (unikalne spławiki i trudne do pozyskania przynęty), ale staram się je oszczędzać, bo coraz ich mniej. Za to jeśli chodzi o te Grabiane klenie, to nie dziwota, że rosną ich rozmiary i bezczelnie sobie pływają, bo ich menu (na ich szczęście) dla większośći łowiących jest owiane tajemnicą.
Nie wiem, czy próbowaliście już skusić je na smużaki?
Bo moje żabki z Allegro juz przyszły i tylko kwestia znalezienia wolnego czasu, aby je jakoś uzbroić i wypróbować :)
Tak, próbowałem smużaki, zarówno poppery, jak i żabki, a nawet imitacje owadów. Nic ich nie interesuje. Wygląda na to, że nawet nie zwróciłyby uwagi gdyby w łeb dostały, są kompletnie obojętne na to koło nich spada do wody i co przepływa. W ogóle nie zainteresowane.
Wydaje mi się, że w przypadku grabianych (?) kleni największe znaczenie ma odpowiednie podejście, które w tej rzece nie jest łatwe. Mój największy kleń (40 cm) co prawda widział mnie przed atakiem, przynajmniej tak mi się wydawało, a na pewno atakował tę samą przynętę (mały wobler) dwa razy, ale te większe sztuki jednak są bardziej ostrożne. Raz miałem sytuację, gdy do takiego małego woblera wyszedł mi kleń na oko z 50 cm, ale zawrócił tuż przed uderzeniem, bo po prostu mnie zobaczył. Niestety stałem sobie na brzegu nie próbując nawet się maskować, bo nie spodziewałem się takiej ryby w tym miejscu:) Także trzeba być czujnym, bo nie znamy dnia, ani godziny;)
Co ciekawe, te klenie które widziałem wyglądają na mało bojaźliwe. Stałem w woderach na środku koryta - no powiedzmy korytka - rzucałem z prądem i pod prąd, bez efektu, a te małpiszony przepływały sobie w odległości nie większej niż 1,5-2m nie robiąc sobie nic ani z mojej obecności, ani z serwowanych im przynęt.
Nie daruję im takiego lekceważenia i będę uparcie próbował...
Tak, próbowałem smużaki, zarówno poppery, jak i żabki, a nawet imitacje owadów. Nic ich nie interesuje.
To zapewne wynika ze specyfiki Grabi - bardzo CZYSTA, płytka i przejrzysta woda. A ukryć się podczas łowienia jest b, trudno, bo wtedy nie widzi się przynęty, więc łatwo o zaczep :)
Co ciekawe, te klenie które widziałem wyglądają na mało bojaźliwe. Stałem w woderach na środku koryta - no powiedzmy korytka - rzucałem z prądem i pod prąd, bez efektu, a te małpiszony przepływały sobie w odległości nie większej niż 1,5-2m nie robiąc sobie nic ani z mojej obecności, ani z serwowanych im przynęt.
Nie daruję im takiego lekceważenia i będę uparcie próbował...
z mojego małego doświadczenia w poławianiu kleni na spining wynika, że jeśli kleń Cie widzi pływa obok i Cie olewa to w 99% nie weźmie :)
W sobotę ponowny wypad nad Grabię w Łasku-Kolumnie. Ryb zatrzęsienie, ale drobiazg. Większe też się pokazywały, ale niechętne do współpracy. Spinningowaliśmy we dwoje - efekt "0". Był też jeden spławikowiec, niestety też na "0".
Lipa i smutek... ;((
Byłem dziś w rejonie GR2, o który wcześniej tu pytałem na Forum. Efekty - 5 jelców (od 16 do 23 cm), jedna 12-centymetrowa wzdręga oraz 15 szt różnej wielkośći uklei.
Jelce i wzdręga wróciły do wody, natomiast ukleje tym razem zamarynuję wg przepisu znalezionego tu na Forum. Miałem też niespodziewany atak dużego okonia na mój wyciągany z wody "boczny" spławik. Efekt - spławik wraz z żyłką urwany (żyłka 0,16 mm!!).
Grabia na tym odcinku jest dostępna tylko w niewielu miejscach. Mój 3-metrowy spin Konger robiący za "spławikówkę" ledwie sobie dawał radę, bo pas zalanej wodą trawy i trzcin nie pozwalał mi wejść w zwyklych kaloszach. Na przyszłość muszę wypróbować moją 4- metrową "bolonkę".
W takich warunkach na standardowej długośći spinning bez woderów nie ma się co wybierać.
(...)W takich warunkach na standardowej długośći spinning bez woderów nie ma się co wybierać.
Całkowicie się zgadzam, dla tego wodery zawsze w bagażniku... ;))
I jak, ruszyło coś jesienią?:) Dzisiaj przez 4 godziny w Kolumnie nic, jedynie widać było w jednym miejscu, jak okoń gonił drobnicę. Trochę nie miałem szczęścia, bo na pierwszej miejscówce zdążyłem rzucić raz i przepłynęli kajakarze, a na drugiej kąpało się małe stado słodkowodnych morsów:) Dopiero dalsze dały się w miarę spokojnie obłowić.
I jak, ruszyło coś jesienią?:)Â
Pełen szacunek za wytrwałość :)
Byle do wiosny :)
Może wiosną wreszcie będzie po tym "koronaświrusie"? :)
W przyszłym sezonie nad Grabią pojawię się tylko "rekreacyjnie", w miejscach, w których dotąd jeszcze nie byłem. Wynika to z tego, że w Grabi dominuje drobnica, więc te nieliczne większe egzemplarze łowić po prostu jakoś mi nie wypada :)
Trzeba się będzie przerzucić na Widawkę.
A może w końcu się złamię i w poszukiwaniu grubszej ryby zacznę odwiedzać łowiska komercyjne :(
I jak, ruszyło coś jesienią?:)ÂÂ
Pełen szacunek za wytrwałość :)
Byle do wiosny :)
Może wiosną wreszcie będzie po tym "koronaświrusie"? :)
W przyszłym sezonie nad Grabią pojawię się tylko "rekreacyjnie", w miejscach, w których dotąd jeszcze nie byłem. Wynika to z tego, że w Grabi dominuje drobnica, więc te nieliczne większe egzemplarze łowić po prostu jakoś mi nie wypada :)
Trzeba się będzie przerzucić na Widawkę.
A może w końcu się złamię i w poszukiwaniu grubszej ryby zacznę odwiedzać łowiska komercyjne :(
Â
Widawka nadal darzy rybami i to całkiem sporymi;) Także warto ją odwiedzać właściwie o każdej porze roku. Na spławik/grunt można spóbować w Zalewie Sulejowskim, a z bliższych zbiorników może MOSiR w Łasku tzw. Zajączek? Ja chyba odpuszczam Grabię do przyszłego sezonu. Nie mam już za bardzo pomysłu, gdzie w niej przebywają ryby o tej porze roku. Przypuszczm, że właśnie w tych niewielkich zaporówkach jak Zajączek lub Barycz, bądź też w starorzeczach, ale po ostatnich niepowodzeniach średnio chce mi się sprawdzać;)
Barycz ostatnio "oblepiona" grunciarzami, nie ma gdzie porzucać spinningiem. Ryby są, bo widziałem jak wyciągali, ale nie podchodziłem bliżej, więc nie wiem co to było. Jedną rozpoznałem, szczupak około 50cm chyba na żywca. Przez pół godziny obserwowałem z zapory, naliczyłem 11 rybek na ponad 20 wędkarzy, więc wynik dość dobry.
Jaką rybę o tej porze roku chciałeś złowić na spinning?
Nie bardzo rozumiem pytanie. Zazwyczaj metodą spinningową łowi się szczupaki, okonie (pomijając trudniejsze do złowienia sandacze, bolenie, brzany, pstrągi, klenie, jazie i wiele innych) i dopóki lód nie skuje wód, te gatunki są do złowienia metodą spinningową przez cały rok - za wyjątkiem okresów ochronnych, bo wówczas staram się używać takich przynęt, w których mniej gustują gatunki chronione.
Z tego co mi wiadomo w Baryczy występują szczupaki (jeszcze przed okresem ochronnym) i okonie (nie mają okresu ochronnego), więc o co pytasz? Dla zaczepki? Nie podejmuję dyskusji!
To chyba oczywiste jakie ryby łowi się na spinning:) Nie wiem czy się orientujesz ale szczupak ma okres ochronny do końca listopada w okręgu sieradzkim! Teraz rozumiesz pytanie??? Jeżeli obserwowałeś przez pół godziny wędkarzy i widziałeś jak koleś złowił szczupaka to czemu nie zareagowałeś tylko się dalej przyglądałeś. Ja tego właśnie nie rozumiem, ludzie narzekają że ryb nie ma a w dużej części sami są sobie winni, w ten sposób to nigdy ryb nie będzie!
Sorry, masz rację, zapomniałem o rozszerzonym okresie ochronnym szczupaka.
Wyjaśnię dodatkowo, że:
- byłem nad Baryczą 19 listopada, więc nawet gdybym pamiętał o tym okresie ochronnym, to i tak nie byłoby powodu do interwencji;
- pojechałem wyłącznie w celach sprawdzenia nowego zestawu castingowego, na ile pozwoli przekroczyć dolny próg CW, jak nisko mogę zejść z ciężarem przynęty;
- osobiście wypuszczam wszystkie złowione ryby bezzwłocznie po złowieniu (nie mierzę i nie fotografuję, chyba że trafiłby mi się wyjątkowy okaz, czego jeszcze nie doznałem), więc dla mnie wymiary i okresy ochronne mają drugorzędne znaczenie (niechcianych przyłowów nikt się nie uchroni).
Brak znajomości regulaminu tymbardziej przemawia za tym żebyś znalazł sobie inne hobby, jak to Ty mówisz"wymiary i okresy ochronne są drugorzędne. Podziwiam że wypowiadasz się oficjalnie na forum. Uważam temat za zakończony.
Jako że czytam tutaj , że stoją duże klenie i nie reagują na przynętę parę osób tutaj to pisało, po pierwsze kleń nie może zauważyć wędkarza jak zauważy to pozamiatane tak samo jak boleń, po drugie zauważył imitację. co trzeba zrobić ,trzeba mu śmignąć przynętą małym woblerkiem na maksymalnych obrotach żeby się nie zorientował z prądem pod prąd ,bardzo szybko poruszająca się przynęta nie zorientuje się że to jest coś sztucznego, nie może nas zauważyć , następna sprawa trzeba dobrze wyregulować hamulec,mnie parę razy w momencie brania kij wypadł z ręki a wydawało mi się że dobrze wyregulowałem hamulec ,taki kleń trzy i pół kilo czy dwa to jest moc zwłaszcza w pierwszych sekundach. Wypuszczjacie ryby które złapiecie, ryb jest tak mało, ja kiedyś w sezonie łapałem z dwieście kleni w granicach od kilo osiemdzięsiąt do dwa i pół , mniejszych nie liczę , tych z trzech kilo trafiało się kilka, ta ryba dorastała tak do około dwóch kilo a dalej to było ciężko. Trzy kilo było cięzko przeskoczyć. Ja wszystko wypuszczam i zawsze wypuszczałem ,ryb teraz jest bardzo mało jak wypuszczam wszystko a mięso kupuje w biedronce . Pozdrawiam wszystkich
Brak znajomości regulaminu tymbardziej przemawia za tym żebyś znalazł sobie inne hobby, jak to Ty mówisz"wymiary i okresy ochronne są drugorzędne. Podziwiam że wypowiadasz się oficjalnie na forum. Uważam temat za zakończony.
Po pierwsze - ni Ty będziesz wybierał mi hobby i sposób rekreacji!
Po drugie - jesteś "geniuszem", jeśli znalazłeś sposób na unikanie niechcianych przyłowów w postaci ryb o wymiarze i okresie ochronnym!
Po trzecie - czytaj ze zrozumieniem "wypuszczam wszystkie złowione ryby", dla tego - jak wyraźnie napisałem dla mnie wymiary i okresy ochronne mają drugorzędne znaczenie! Wyposzczam każdego zlowionego szczupaka, niezależnie kiedy połakomił się na podsuniętą mu przynętę, podobnie jak wszystkie inne gatunki! Od 1992 r. nie zabrałem żadnej złowionej ryby (z wyjątkiem gatunków inwazyjnych)!
Po czwarte - nie Ty będziesz decydowal o zakończeniu tematu "Rzeka Grabia w okręgu sieradzkim"!
Pozdrawiam, over and out...
Ps
Dla jasności - do wiadomości Wszystkich, a w szczególności @Crocop80 - bezwzględnie respektuję zakazy połowu w łowiskach zamkniętych na stałe, bądź okresowo!
Wczoraj byłem nad Grabią w Kolumnie. Bez kontaktu z rybą, chyba żeby liczyć kontakt wzrokowy z ławicą narybku:) Mimo braku zimy rzeka budzi się jak zwykle dość późno. Wygląda na to, że na początek roku jednak znacznie lepszą opcją jest Widawka:)
Ja już mam pierwszego okonia w tym sezenie :) Ale nie na Grabi (ona się obudzi dopiero w kwietniu), tylko na Warcie.
Byłem dziś na spacerze (bez wędki, bo ostro wiał zimny wiatr) nad Grabią w górę rzeki od spiętrzenia w Baryczy. Zapory nie widziałem, ale woda wydaje się spiętrzona, bo płynie wolno. Z radością obserowawłem żerowanie drobnicy (ukleje, prawdopodobnie jelce, a może i kleń?).
Widać, że nasza rzeka się obudziła, bo poimo chłodu aktywność tych rybek była spora (zapewne z powodu pojawienia się wielu drobnych owadów).
A więc - DOBRA NASZA! Można będzie na dniach zajrzeć w znajome zakątki :)
Z uwagi na tarło niektórych gatunków trzeba będzie dobierać przynęty "celowo" na te rybki, które jeszcze tarła nie mają.
Majówka nad Grabią, byleby nie było nas zbyt wielu, bo trzeba zachować odleglości. ;))
Wczoraj 2 godziny nad Grabią (cofka Baryczy) dwa odgryzione ogony, jedna guma odgryziona w 50%. Innych efektów brak.
... dwa odgryzione ogony, jedna guma odgryziona w 50%. Innych efektów brak. Czy tak zmiękły ci te gumy, czy to szczupłym z Grabi wyrosły stalowe zęby?? :)
... dwa odgryzione ogony, jedna guma odgryziona w 50%. Innych efektów brak. Czy tak zmiękły ci te gumy, czy to szczupłym z Grabi wyrosły stalowe zęby?? :) Licho wie, wszystko możliwe ;))
W sobotę, eksperymentalnie nawinąłem na multiplikator bardzo budżetową plecionkę https://allegro.pl/oferta/dam-crosspower-4x-110m-0-13mm-6-8kg-plecionka-8581973944.
Wędzisko SILSTAR Pinnacle Vision T 7-21gpo tuningu@Mekamila, multiplikator DAIWA Tatula 100HSL. Zestaw sprawdził się wyjątkowo dobrze. Rzuty już od 5g - co prawda lotnymi przynętami - osiągały 20-30m, żadnych bród, żadnych odstrzałów. Niestety, ryby nie dopisały, za to plecionka popisała się swoją mocąrozginając na zaczepiedość solidny hak mikadowski z 2-gramową główką.
Plecionka początkowo dość sztywna, po kilkunastu rzutach zwiotczała. Utrata koloru niemal niedostrzegalna, ale krótko używałem, więc nie wiadomo jak to będzie dalej. Szum na przelotkach porównywalny z innymi 3-krotnie droższymi. Minimalne chłonięcie wody, plecionka nie puchła na szpuli. Nie wiadomo na jak długo starczy jej odporności, jak długo zachowa swoje parametry, ale przy tej cenie na poziomie dobrej żyłki, może stanowić dobrą alternatywę dla wędkarzy o chudym portfelu.
Ciekawym, czy ktoś jeszcze używał tej plecionki i jakie są spostrzeżenia.
Takie biorą na Grabi. miedzy 40-50 cm. Ten 45 cm.
Na którym odcinku złowiłeś? Jeśli to tajemnica, napisz na PRIW, ja nie puszczę pary z gęby.
Kasztaniak, piękny, gratulacje .
Byłem dziś nad Grabią (odcinek GR2) bardziej, poszukując z wnuczką pierwszych jeżyn, ale przy okazji wziąłem swoją lekką spławikówkę, aby zajrzeć w miejsce, w którym w ub. sezonie widziałem piękne klenie.
Złowiłem w sumie ok. 15 uklei, ale to nic!
Ku mojej radości, stojąc cicho w tym samym miejscu w ochronnym zielonym ubraniu, zobaczyłem kolejno ok. 5 kleni od ok. 30 cm do (największy) jakieś 45-50 cm!!!
Nawet nie marzyłem, aby wzięły na mój cienki zestaw, bo skńczyło by się to niepotrzebnym zostawieniem w pysku haczyka. Jak na złość moja kamerka "zdechła" po długim pauzowaniu, więc nie udało mi się tego widoku nagrać.
Tak więc okazuje się że tam, gdzie nie zaglądają kłusole - ryba się utrzymuje i rośnie w "siłę".
Zastanawiam się, jak taką "kluchę" skusić, bo woda jest tam tak płytka, że widać je na piaszczystym dnie gołym okiem (pływają wprost pod nogami). Nie pytajcie mnie o "adres", bo i tak nie wiem, jak bym miał określić położenie tej miejscówki.
Oj, jak by się chciałozłowić takiego grubasa, nagrać całą akcję kamerką i na koniec dać mu całusa i wypuścić z powrotem do wody :)
Klenie faktycznie są, pływają zupełnie obojętne na wędkarza i przynęty. W ostatni weekend moja Pani skusiła na kleniowego, baryłkowatego woblerka,takiego mikro okonka. Odesłała go natychmiast po dziadka, ale nie przyprowadził. :((
Poziom wody - jak widać - beznadziejny... :((
Faktycznie, te okazy, które widziałem, albo na mój widok szybko się chowały pod brzegami osłoniętymi nabrzeżną roślinnością, albo (jak ten największy) z godnością i bez lęku defilował widząc mnie na pewno. Co jakiś czas pod tymi brzegami słychać było jakieś "chlupoty". Może polowały na żaby(? Ponieważ mam brązowo-czarny splawik imitujący patyczek, więc przy podciąganiu zestawu jeden nawet wystartował spod brzegu, ale widząc mnie - szybko się wycofał.
A ja będę uparty i będę tam wracał. Wreszcie zmuszę je do podjęcia walki... ;))
A ja będę uparty i będę tam wracał. Wreszcie zmuszę je do podjęcia walki... ;)) Ja najpierw spróbuję z gruntu na mojego świezo zakupionego feeder'ka. Może na groch lub wiśnię(?)
Myślę też o spinningu (choć dawno tą metodą nie łowiłem). Ale nie na żadną wirówkę czy woblera, bo woda jest tam zbyt płytka i przezroczysta, tylko myślę o paprochu - imitacji żabki (sporo takich małych, brązowych tam się tapla przy brzegu). Nie wiem jednak, czy można takowego kupić(?). I jak go prowadzić w nurcie(?) Z doświadczenia wiem, że brania można będzie się doczekać albo bardzo wcześnie rano, albo wieczorem, bo te kleniska bardzo bystre są. A zbyt wcześnie rano wstawać się nie chce.
Poczekam też nieco, aby upał zelżal.
Z żabkami nie ma problemu, do wyboru, do koloru http://allegro.pl/kategoria/sport-i-turystyka?string=przyn%C4%99ta%20frog&description=1&strategy=NO_FALLBACK&bmatch=baseline-product-eyesa2-engag-dict45-spo-1-5-0717&order=p
Osobiście używam żabek Jaxona http://www.wedkarski.com/szukaj?search_query=frog&manuf%5B%5D=8&pricei=&pricea=&x=41&y=12w różnych kolorach i rozmiarach, niestety jeśli chodzi o klenie - bez sukcesów. Natomiast nieźle reagują na nie szczupaki, ale też dopiero po rzezbrojeniu w pojedynczy hak wychodzący z dupki. Sporo informacji na temat używania żabek można znaleźć tutaj http://jerkbait.pl/topic/127584-przechytrz-dużego-klenia-żaby-ciąg-dalszy/i tutaj http://jerkbait.pl/topic/11721-z-żabą-na-szczupaka/page-1?hl=żaba
Jako że w końcu mogę się zalogować dodam co nieco w temacie żabek:) Na te powierzchniowe z linków kolegi Sitha nic nigdy nie złapałem, ale też dość rzadko dawałem im szansę. Myślę że nie są złe, bo na tego typu żabki (nie wiem, czy akurat Jaxona) łowił całkiem skutecznie Jacek Kolendowicz - na You Tube powinien być stosowny filmik. Wg mnie są one trochę za duże na klenie, przynajmniej te rozmiary, które stosowałem. Dość często polecano żabki Manns'a, takie jak te:
https://allegro.pl/oferta/manns-zabka-dl-ok-30mm-grzbiet-brazowy-z-czarnym-b-7296500564
W wodzie ładnie pracują, da się je w miarę płytko prowadzić, ale też nic na nie nie złowiłem, z tym że również rzadko próbowałem. Jedyne żabki, jakie dały mi kilka ryb, to te od Water King:
https://allegro.pl/oferta/water-king-zabka-frog-4cm-kolor-20-9151299380
Dostępne w są chyba w dwóch rozmiarach, skuteczne były te większe. Rzucałem nimi głównie w marcu i kwietniu, kiedy żaby pojawiają się liczniej nad brzegami rzek, niestety klenie jakoś nie chciały się skusić - złapałem niewymiarowego szczupaka i ze 2 lub 3 okonie. Kolega również trafił na nie kilka okoni.
Już zamówiłem na allegro dwie takie :
https://allegro.pl/oferta/manns-zabka-dl-ok-30mm-grzbiet-brazowy-z-czarnym-b-7296500564?utm_source=notification&utm_medium=buyerCart&utm_campaign=transaction-notifications-buyercart&snapshot=MjAyMC0wOC0xMFQyMDo1Njo1NS45MTFaO2J1eWVyOzJmNmM3MzczYzg2NTk5YWExMTQwNGM5N2YyOTY4NzlmZTYxYTYzOTI1ZGI5MzFhYTIyZGJmNzllNWRhZmQ5YWI%3D
Jak dla mnie też są zbyt duże (ok. 3 cm!), bo są 2 x większe od tych małych żabek nad Grabią
Nie wiem też (bo dotąd na takie coś jeszcze nie łowiłem), jak toto uzbroić(?) Typowa główka z pojedynczym hakiem ma głowę rybki, a tu głowa już jest :). Może więc trzeba będzie samemu jakoś to obciążyć? A może są gdzieś gotowe główki bez pionowej rybiej głowy ale z ciężarkiem, który da się ukryć w głowie takiej gumowej żabki?
P.S. Dzięki Wam za bogatą bibliografię :)
Ta Mannsowa żabka wygląda bardzo ciekawie. Trzeba by pomyśleć nad jej zbrojeniem zarówno tonącym, jak i pływającym. Ciekawe czy da się nią smużyć. Też muszę się zaopatrzyć.
Wydaje mi się, że w tym rozmiarze, to przynęta wiosenna i początek lata, bo we wrześniu żabki są już wyrośnięte. ;))
Żabki zbroiłem, zgodnie z wyczytanymi poradami, w małe główki 1-1,5 g, z tym że te Water Kinga są większe od mannsowskich. Można spróbować małego haczyka do czeburaszki, najlepiej takiego z mikrozadziorami na trzonku, żeby się dobrze trzymał. Stosowałem m. in. takie główki:
https://allegro.pl/oferta/mustad-glowka-jigowa-opk-3-szt-hak-6-waga-1g-6969562524
Potencjalnie dobre mogłyby być te głowki:
https://allegro.pl/oferta/5x-glowka-jigowa-8-czarne-blyszczace-1g-owner-8344048592
Rozmiar 8 wydaje się być optymalny do małych żabek. Tu podobna głowka Kamatsu, ale rozmiar 6, mniejsze są już bez tej blokady na trzonku, więc raczej przynęta będzie się zsuwać lub skręcać: https://allegro.pl/oferta/kamatsu-glowka-jigowa-extra-6-1g-1szt-8629926849
Poczytałem trochę wypowiedzi z linków kolegi Sitha i chyba dam szansę tym powierzchniowym żabkom:) Na naszych mocno zarastających rzekach mogą być ciekawą opcją.
Dzięki za link'i. Wygląda na to, że nie pomyślano nad handlowym zbrojeniem i dociążeniem tych żabek (produkt "niszowy", więc mała sprzedaż). Ponieważ żabka ma już głowę, więc w tej naszej przezroczystej Grabi trzeba będzie obciążenie schować w tej lateksowej główce. W dawnych czasach, gdy nie było w handlu tylu akcesoriów, sam odlewałem ciężarki (i oblewałem ołowiem haczyki), więc jakieś doświadczenie mi pozostało :).
Wstępnie widzę ten ciężarek w plaszczyźnie prostopadłej do płaszczyzny haczyka, a nie w jego płaszczyźnie, jak to jest w typowych "główkach". Sam hak za to wg mnie powinien wystwać nad grzbietem żabki (zacięcie ryby za górną wargę), aby żabka ślizgała się po ewentualnych wodorostach nie zahaczając o nie.
Tym razem chciałbym o coś zapytać Kolegów z innej "beczki" :)
Miesiąc temu zajrzałem nad Grabię z moim kolegą do Kol. Bilew. Ja - na rekonesans z moją lekką splawikówką, on - ze spinem (łowił na gumę). On złowił małego szczupłego i dość fajnego okonka, ja - kilka jelców i małą wzdręgę.
Czy ktoś z Was chadzałdalej - na odcinkach Bilew - Marzenin i Marzenin - Kol. Kustrzyce?
Jeszcze nigdy tam nie łowiłem, a latka już lecą, więc kondycji (na dodatek w taki upał!) już coraz mniej.
Który z tych odcinków jest wart większego zainteresowania z uwagi na większą głębokość i urozmaicenie rzeki?
Tym razem chciałbym o coś zapytać Kolegów z innej "beczki" :)Â
Miesiąc temu zajrzałem nad Grabię z moim kolegą do Kol. Bilew. Ja - na rekonesans z moją lekką splawikówką, on - ze spinem (łowił na gumę). On złowił małego szczupłego i dość fajnego okonka, ja - kilka jelców i małą wzdręgę.
Czy ktoś z Was chadzałÂdalej - na odcinkach Bilew - Marzenin i Marzenin - Kol. Kustrzyce?
Jeszcze nigdy tam nie łowiłem, a latka już lecą, więc kondycji (na dodatek w taki upał!) już coraz mniej.Â
Który z tych odcinków jest wart większego zainteresowania z uwagi na większą głębokość i urozmaicenie rzeki?
 W zalewie nadaktywności telewizyjnego amura temat naszej rzeki zapadł się nieco w czeluści forum, więc odpowiem dopiero teraz:) Odcinek Bilew-Marzenin zwiedziliśmy z kolegą w kwietniu tego roku, pierwszy raz, więc jak to zazwyczaj na takich rekonesansach wynik zerowy. Tym bardziej, że kwiecień to dla Grabi dopiero początek aktywności. Jest tam tochę dołków i ogólnie głębszych miejsc, przynajmniej dało się takie znaleźć przy kwietniowym stanie wody. Problemem mogą być trzciny, mocno zarastające brzegi.
Co do odcinka Marzenin-Kustrzyce, to łowiliśmy kilka razy od mostu w Marzeninie do takiego większego zakrętu pod lasem, oczywiście na spinning:) Zazwyczaj trafiały się okonie w okolicach wymiaru i małe szczupaki, ale złowiłem tam też kiełbia na obrotówkę, a na smużaka mojego drugiego co do wielkości jelca (wtedy największego - 24 cm). Na spławik najciekawszy byłby sam zakręt ze względu na całkiem głęboki dołek.
Tym razem chciałbym o coś zapytać Kolegów z innej "beczki" :) ... W zalewie nadaktywności telewizyjnego amura temat naszej rzeki zapadł się nieco w czeluści forum, więc odpowiem dopiero teraz:) ... Dzięki za odzew oraz info, bo już myślałem, że nikt z was tam jeszcze nie był:)
Byłem nad Grabią trzy tygodnie temu (okolice Kolumny), niestety tylko jeden mizerny okonek. Widziałem też jelce i klenie, jakoś dziwnie mało płochliwe, ale w ogóle nie zainteresowane podsuwanymi im przynętami ;((
Widziałem też jelce i klenie, jakoś dziwnie mało płochliwe, ale w ogóle nie zainteresowane podsuwanymi im przynętami ;(( Na Grabiane jelce już od dawna mam swoje sposoby (unikalne spławiki i trudne do pozyskania przynęty), ale staram się je oszczędzać, bo coraz ich mniej. Za to jeśli chodzi o te Grabiane klenie, to nie dziwota, że rosną ich rozmiary i bezczelnie sobie pływają, bo ich menu (na ich szczęście) dla większośći łowiących jest owiane tajemnicą.
Nie wiem, czy próbowaliście już skusić je na smużaki?
Bo moje żabki z Allegro juz przyszły i tylko kwestia znalezienia wolnego czasu, aby je jakoś uzbroić i wypróbować :)
Tak, próbowałem smużaki, zarówno poppery, jak i żabki, a nawet imitacje owadów. Nic ich nie interesuje. Wygląda na to, że nawet nie zwróciłyby uwagi gdyby w łeb dostały, są kompletnie obojętne na to koło nich spada do wody i co przepływa. W ogóle nie zainteresowane.
Wydaje mi się, że w przypadku grabianych (?) kleni największe znaczenie ma odpowiednie podejście, które w tej rzece nie jest łatwe. Mój największy kleń (40 cm) co prawda widział mnie przed atakiem, przynajmniej tak mi się wydawało, a na pewno atakował tę samą przynętę (mały wobler) dwa razy, ale te większe sztuki jednak są bardziej ostrożne. Raz miałem sytuację, gdy do takiego małego woblera wyszedł mi kleń na oko z 50 cm, ale zawrócił tuż przed uderzeniem, bo po prostu mnie zobaczył. Niestety stałem sobie na brzegu nie próbując nawet się maskować, bo nie spodziewałem się takiej ryby w tym miejscu:) Także trzeba być czujnym, bo nie znamy dnia, ani godziny;)
Co ciekawe, te klenie które widziałem wyglądają na mało bojaźliwe. Stałem w woderach na środku koryta - no powiedzmy korytka - rzucałem z prądem i pod prąd, bez efektu, a te małpiszony przepływały sobie w odległości nie większej niż 1,5-2m nie robiąc sobie nic ani z mojej obecności, ani z serwowanych im przynęt.
Nie daruję im takiego lekceważenia i będę uparcie próbował...
Tak, próbowałem smużaki, zarówno poppery, jak i żabki, a nawet imitacje owadów. Nic ich nie interesuje. To zapewne wynika ze specyfiki Grabi - bardzo CZYSTA, płytka i przejrzysta woda. A ukryć się podczas łowienia jest b, trudno, bo wtedy nie widzi się przynęty, więc łatwo o zaczep :)
Co ciekawe, te klenie które widziałem wyglądają na mało bojaźliwe. Stałem w woderach na środku koryta - no powiedzmy korytka - rzucałem z prądem i pod prąd, bez efektu, a te małpiszony przepływały sobie w odległości nie większej niż 1,5-2m nie robiąc sobie nic ani z mojej obecności, ani z serwowanych im przynęt.
Nie daruję im takiego lekceważenia i będę uparcie próbował... z mojego małego doświadczenia w poławianiu kleni na spining wynika, że jeśli kleń Cie widzi pływa obok i Cie olewa to w 99% nie weźmie :)
W sobotę ponowny wypad nad Grabię w Łasku-Kolumnie. Ryb zatrzęsienie, ale drobiazg. Większe też się pokazywały, ale niechętne do współpracy. Spinningowaliśmy we dwoje - efekt "0". Był też jeden spławikowiec, niestety też na "0".
Lipa i smutek... ;((
Byłem dziś w rejonie GR2, o który wcześniej tu pytałem na Forum. Efekty - 5 jelców (od 16 do 23 cm), jedna 12-centymetrowa wzdręga oraz 15 szt różnej wielkośći uklei.
Jelce i wzdręga wróciły do wody, natomiast ukleje tym razem zamarynuję wg przepisu znalezionego tu na Forum. Miałem też niespodziewany atak dużego okonia na mój wyciągany z wody "boczny" spławik. Efekt - spławik wraz z żyłką urwany (żyłka 0,16 mm!!).
Grabia na tym odcinku jest dostępna tylko w niewielu miejscach. Mój 3-metrowy spin Konger robiący za "spławikówkę" ledwie sobie dawał radę, bo pas zalanej wodą trawy i trzcin nie pozwalał mi wejść w zwyklych kaloszach. Na przyszłość muszę wypróbować moją 4- metrową "bolonkę".
W takich warunkach na standardowej długośći spinning bez woderów nie ma się co wybierać.
(...)W takich warunkach na standardowej długośći spinning bez woderów nie ma się co wybierać. Całkowicie się zgadzam, dla tego wodery zawsze w bagażniku... ;))
Byłęm w tym sezonie nad Grabią niewiele razy, sama drobnica (okonki, szczupaki pistolety.) Planuję jesienią częściej odwiedzać rzekę
Dokładnie te same spostrzeżenia. Może właśnie jesienią coś się ruszy.
I jak, ruszyło coś jesienią?:) Dzisiaj przez 4 godziny w Kolumnie nic, jedynie widać było w jednym miejscu, jak okoń gonił drobnicę. Trochę nie miałem szczęścia, bo na pierwszej miejscówce zdążyłem rzucić raz i przepłynęli kajakarze, a na drugiej kąpało się małe stado słodkowodnych morsów:) Dopiero dalsze dały się w miarę spokojnie obłowić.
I jak, ruszyło coś jesienią?:)Â Pełen szacunek za wytrwałość :)
Byle do wiosny :)
Może wiosną wreszcie będzie po tym "koronaświrusie"? :)
W przyszłym sezonie nad Grabią pojawię się tylko "rekreacyjnie", w miejscach, w których dotąd jeszcze nie byłem. Wynika to z tego, że w Grabi dominuje drobnica, więc te nieliczne większe egzemplarze łowić po prostu jakoś mi nie wypada :)
Trzeba się będzie przerzucić na Widawkę.
A może w końcu się złamię i w poszukiwaniu grubszej ryby zacznę odwiedzać łowiska komercyjne :(
I jak, ruszyło coś jesienią?:)ÂÂ Pełen szacunek za wytrwałość :)
Byle do wiosny :)
Może wiosną wreszcie będzie po tym "koronaświrusie"? :)
W przyszłym sezonie nad Grabią pojawię się tylko "rekreacyjnie", w miejscach, w których dotąd jeszcze nie byłem. Wynika to z tego, że w Grabi dominuje drobnica, więc te nieliczne większe egzemplarze łowić po prostu jakoś mi nie wypada :)
Trzeba się będzie przerzucić na Widawkę.
A może w końcu się złamię i w poszukiwaniu grubszej ryby zacznę odwiedzać łowiska komercyjne :(
Â
Widawka nadal darzy rybami i to całkiem sporymi;) Także warto ją odwiedzać właściwie o każdej porze roku. Na spławik/grunt można spóbować w Zalewie Sulejowskim, a z bliższych zbiorników może MOSiR w Łasku tzw. Zajączek? Ja chyba odpuszczam Grabię do przyszłego sezonu. Nie mam już za bardzo pomysłu, gdzie w niej przebywają ryby o tej porze roku. Przypuszczm, że właśnie w tych niewielkich zaporówkach jak Zajączek lub Barycz, bądź też w starorzeczach, ale po ostatnich niepowodzeniach średnio chce mi się sprawdzać;)
Barycz ostatnio "oblepiona" grunciarzami, nie ma gdzie porzucać spinningiem. Ryby są, bo widziałem jak wyciągali, ale nie podchodziłem bliżej, więc nie wiem co to było. Jedną rozpoznałem, szczupak około 50cm chyba na żywca. Przez pół godziny obserwowałem z zapory, naliczyłem 11 rybek na ponad 20 wędkarzy, więc wynik dość dobry.
Jaką rybę o tej porze roku chciałeś złowić na spinning?
Jaką rybę o tej porze roku chciałeś złowić na spinning? Nie bardzo rozumiem pytanie. Zazwyczaj metodą spinningową łowi się szczupaki, okonie (pomijając trudniejsze do złowienia sandacze, bolenie, brzany, pstrągi, klenie, jazie i wiele innych) i dopóki lód nie skuje wód, te gatunki są do złowienia metodą spinningową przez cały rok - za wyjątkiem okresów ochronnych, bo wówczas staram się używać takich przynęt, w których mniej gustują gatunki chronione.
Z tego co mi wiadomo w Baryczy występują szczupaki (jeszcze przed okresem ochronnym) i okonie (nie mają okresu ochronnego), więc o co pytasz? Dla zaczepki? Nie podejmuję dyskusji!
To chyba oczywiste jakie ryby łowi się na spinning:) Nie wiem czy się orientujesz ale szczupak ma okres ochronny do końca listopada w okręgu sieradzkim! Teraz rozumiesz pytanie??? Jeżeli obserwowałeś przez pół godziny wędkarzy i widziałeś jak koleś złowił szczupaka to czemu nie zareagowałeś tylko się dalej przyglądałeś. Ja tego właśnie nie rozumiem, ludzie narzekają że ryb nie ma a w dużej części sami są sobie winni, w ten sposób to nigdy ryb nie będzie!
Sorry, masz rację, zapomniałem o rozszerzonym okresie ochronnym szczupaka.
Wyjaśnię dodatkowo, że:
- byłem nad Baryczą 19 listopada, więc nawet gdybym pamiętał o tym okresie ochronnym, to i tak nie byłoby powodu do interwencji;
- pojechałem wyłącznie w celach sprawdzenia nowego zestawu castingowego, na ile pozwoli przekroczyć dolny próg CW, jak nisko mogę zejść z ciężarem przynęty;
- osobiście wypuszczam wszystkie złowione ryby bezzwłocznie po złowieniu (nie mierzę i nie fotografuję, chyba że trafiłby mi się wyjątkowy okaz, czego jeszcze nie doznałem), więc dla mnie wymiary i okresy ochronne mają drugorzędne znaczenie (niechcianych przyłowów nikt się nie uchroni).
Brak znajomości regulaminu tymbardziej przemawia za tym żebyś znalazł sobie inne hobby, jak to Ty mówisz"wymiary i okresy ochronne są drugorzędne. Podziwiam że wypowiadasz się oficjalnie na forum. Uważam temat za zakończony.
Jako że czytam tutaj , że stoją duże klenie i nie reagują na przynętę parę osób tutaj to pisało, po pierwsze kleń nie może zauważyć wędkarza jak zauważy to pozamiatane tak samo jak boleń, po drugie zauważył imitację. co trzeba zrobić ,trzeba mu śmignąć przynętą małym woblerkiem na maksymalnych obrotach żeby się nie zorientował z prądem pod prąd ,bardzo szybko poruszająca się przynęta nie zorientuje się że to jest coś sztucznego, nie może nas zauważyć , następna sprawa trzeba dobrze wyregulować hamulec,mnie parę razy w momencie brania kij wypadł z ręki a wydawało mi się że dobrze wyregulowałem hamulec ,taki kleń trzy i pół kilo czy dwa to jest moc zwłaszcza w pierwszych sekundach. Wypuszczjacie ryby które złapiecie, ryb jest tak mało, ja kiedyś w sezonie łapałem z dwieście kleni w granicach od kilo osiemdzięsiąt do dwa i pół , mniejszych nie liczę , tych z trzech kilo trafiało się kilka, ta ryba dorastała tak do około dwóch kilo a dalej to było ciężko. Trzy kilo było cięzko przeskoczyć. Ja wszystko wypuszczam i zawsze wypuszczałem ,ryb teraz jest bardzo mało jak wypuszczam wszystko a mięso kupuje w biedronce . Pozdrawiam wszystkich
Brak znajomości regulaminu tymbardziej przemawia za tym żebyś znalazł sobie inne hobby, jak to Ty mówisz"wymiary i okresy ochronne są drugorzędne. Podziwiam że wypowiadasz się oficjalnie na forum. Uważam temat za zakończony. Po pierwsze - ni Ty będziesz wybierał mi hobby i sposób rekreacji!
Po drugie - jesteś "geniuszem", jeśli znalazłeś sposób na unikanie niechcianych przyłowów w postaci ryb o wymiarze i okresie ochronnym!
Po trzecie - czytaj ze zrozumieniem "wypuszczam wszystkie złowione ryby", dla tego - jak wyraźnie napisałem dla mnie wymiary i okresy ochronne mają drugorzędne znaczenie! Wyposzczam każdego zlowionego szczupaka, niezależnie kiedy połakomił się na podsuniętą mu przynętę, podobnie jak wszystkie inne gatunki! Od 1992 r. nie zabrałem żadnej złowionej ryby (z wyjątkiem gatunków inwazyjnych)!
Po czwarte - nie Ty będziesz decydowal o zakończeniu tematu "Rzeka Grabia w okręgu sieradzkim"!
Pozdrawiam, over and out...
Ps
Dla jasności - do wiadomości Wszystkich, a w szczególności @Crocop80 - bezwzględnie respektuję zakazy połowu w łowiskach zamkniętych na stałe, bądź okresowo!