Miejscówek to ja będę dopiero szukać bo zawsze na Czosze lub Złotnikach spiningowałem a za kropkiem od stycznia chcę zacząć jeździć:) Mówią że początki bywają trudne i że znacznie trudniej go złapac od sandacza
Miejscówek to ja będę dopiero szukać bo zawsze na Czosze lub Złotnikach spiningowałem a za kropkiem od stycznia chcę zacząć jeździć:) Mówią że początki bywają trudne i że znacznie trudniej go złapac od sandacza
Wcale nie:)
Z sandaczem jest ten "problem", że przy braku doświadczenia go nie zatniesz i w wielu przypadkach nie będziesz wiedział, że miałeś branie, a pstrąg często sam się zacina:)
Nie jestem pstrągarzem, ale złowiłem tych pięknych rybek wiele, nawet, jak posiadałem w wędkarstwie znikomą wiedzę (oraz umiejętności) do obecnej:)
Sandacze zacząłem łowić dopiero po opanowaniu kilku rzeczy:)
Miejscówek to ja będę dopiero szukać bo zawsze na Czosze lub Złotnikach spiningowałem a za kropkiem od stycznia chcę zacząć jeździć:) Mówią że początki bywają trudne i że znacznie trudniej go złapac od sandacza
To nie jest tak do końca,pstrag nie jest trudna rybą,duży rosły kaban owszem natomiast te wymiarowe porównać można do okoni 15-staków.Zawzięte i agresywne,jesli trafisz z przynetą na wodzie na której będziesz łowił to zaczną walić jak głupie,jesli zaś trafisz na żerowanie to bez trudu zaliczysz wieksze rozmiary.Do sandacza mu daleko,oj daleko....
Mam troche inne spojrzenie na temat. Prawda jest ze pstrag czy lipien sa zdecydowanie mniej plochliwe od innych ryb. Zwlaszcza lipienie, czasami mozna je zadeptac. prawda jest ze pstrag jest zawzieta ryba (terytorializm jest u niego silny). Czesto mialem sytuacje ze z jednego dolka wyjmowalem rybe po 3 czy 4 braniu. Ryba nie odpuszczala poki nie zwisla na dobre na haczyku. Natomiast ta trudnosc moze brac sie po czesci z terenu i warunkow w jakich lowi sie pstragi. Czesto podchody sa na kolanach. Czesto rzut o pol metra w bok niweczy szansa zlowienia ryby. W przypadku sandacza wyglada to troche inaczej. Z wlasnego doswiadczenia powiedzialbym tak. trzeba sie wykazac troche wiekszymi umiejetnosciami technicznymi przy polowie pstraga na malych i srednich rzeczkach. Dobor przynety i zmuszenie do brania jest trudniejsze w przypadku sandacza. Na duzej rzece o wiele latwiej zlowic pstraga niz sandacza. Na malej juz nie koniecznie.
Miałem na myśli to samo...tylko zabrałem sie nieco od ogona,a tak w sumie to witam kolege po dość długiej nieobecności.Odnośnie lipieni to faktycznie płochliwymi ich nazwać nie można,moj dziadek twierdził że po wrzuceniu cegły w miejscówkę będą po chwili brać nadal,coś w tym jest...
:). Witam. Swieta wolne od pracy to i od komputera :). W domu mam zasade ze bez absolutnej koniecznosci, komputer nie jest wlaczany. A co do lipieni. Mialem kiedys sytuacje, ze wiazac skoczka poczulem ze cos zarpie mi za przypon. Patrze pod nogi a tam wisi 20 cm lipionek. I nie jest to odosobniony przypadek. Zwlaszcza w bystrych gorskich rzekach. Na pomorski jednak lipienie troche bardziej sie pilnuja. Ale tez do przesadnie ostroznych nie naleza :).
No nie należą to fakt,kiedyś przechodząc przez rzekę,idąc na drugi brzeg,przeszedłem przez miejscówkę za jakimś kamieniem.Zjadłem kanapkę,zmieniłem wobka na nową obrotówkę i aby sprawdzic nowy nabytek posłałem ja w warkocz za tym kamieniem.Obrot korbką i....siedzi lipionek,tak z 36cm.Sytuacji podobnych miałem na przestrzeni lat mnoooogo,a to bił pod nogami,a to kilka w jednym miejscu nachlapało,a to skłuty kotwicą poprawił...kocham te ich głupotę.
No zobaczymy jak pójdzie kilka sandaczy na złotnickim mam na koncie ale chce zacząć łowić na rzece ponieważ mam do niej kilka minut drogi a nigdy nie łowiłem na niej bo zawsze myslałem że tam ryb nie ma :P ale jakoś na tym portalu zacząłem czytać wpisy kolegów i widze że idzie złapać tylko trzeba poznać rzekę i nabrać wprawy. A co myślicie o miejscówkach na odcinku leśna lubań z obserwacji widać że są drzewa w wodzie itp ale są też zabudowania i wiadomo że w takich miejscach miejscowi z robakiem przysiąść lubią i dlatego myślę też o Radogoszczy.
Nie znam wody o której piszesz ale zabudowaniami i ewentualnym najazdem
tubylców bym się nie przejmował,sam łowię często na takich odcinkach
które przepływają przez jakąs miejscowość i nie zauważyłem mniejszej
ilości ryb.Widoki i cała otoczka wiadomo...gorsza niż posród dzikiej
przyrody ale to chyba jedyny minus.Co zaś się tyczy jakis niepozornych
,zapomnianych ciurkow to powiem ci że zdziwiłbyś się jakie one moga kryć
rybska...Niejeden lichy rowek ledwie jest tajna miejscówką jakiegoś
pstrągarza...Wody takie niegdyś zapomniane i zmasakrowane ręką człowieka
potrafią sie podnieść na nowo,ludzie je omijają często,a one w ciszy i
spokoju przeżywają ponownie lata świetności.Mam i ja taka rzeczkę ok 40
km od domu,przy normalnym stanie wody przeskoczysz ją w każdym prawie
miejscu,jest dopływem innej ,wiekszej,i tam wlasnie znalazły bezpieczny
azyl kropkowani bracia a każdy dołek ma swego spasionego lokatora.
No zobaczymy jak pójdzie kilka sandaczy na złotnickim mam na koncie ale chce zacząć łowić na rzece ponieważ mam do niej kilka minut drogi a nigdy nie łowiłem na niej bo zawsze myslałem że tam ryb nie ma :P ale jakoś na tym portalu zacząłem czytać wpisy kolegów i widze że idzie złapać tylko trzeba poznać rzekę i nabrać wprawy. A co myślicie o miejscówkach na odcinku leśna lubań z obserwacji widać że są drzewa w wodzie itp ale są też zabudowania i wiadomo że w takich miejscach miejscowi z robakiem przysiąść lubią i dlatego myślę też o Radogoszczy.
Ja łowię w Radogoszczy czasami, bo mam tam w okolicach rodzinę i zawsze staram się pochodzić za kropkiem:)
Od mostu w Radogoszczy, w górę rzeki do jazu Kwisa jest raczej bardzo płytka i w kilku miejscach (szczególnie na polanie, gdzie pasą się krowy) są dobre warunki do muchowania:)
Na tym właśnie odcinku mam swój skromny rekord życiowy (33 cm).
Ale od roku woda nie płynie już jazem, tylko bokiem, przez elektrownię (jak to zobaczyłem, to myślałem, że mnie krew zaleje!) i od tamtego momentu zaobserwowałem drastyczny spadek brań, niemal zerowy.
Od jazu w górę, nie ma co iść, strata czasu, zamulone dno, woda niemal stoi, płycizna, można jedynie trafić okonki.
Natomiast od mostu w Radogoszczy, w dół, są wręcz zapierające dech w piersiach miejsca, w których niesamowicie śmierdzi grubaśnym kropkiem:)
Dołków takich, że polaroidy nie sięgają dna, powalonych drzew, itp., nie brakuje:)
Niestety nawet tam, nie było mi dane złowić okazałego lorbasa.
Mojej kuzynki mąż wychował się nad Kwisą, właśnie w Radogoszczy i mówi, że ta rzeka w tych okolicach się już "skończyła", niestety...:(
Ale i tak, jak jedziemy w tamte strony do rodziny, to zawsze wyskakuję na moście ze spinem w ręku:)
witaj Mariusz ty to masz zdrowie :) za pstrągami też się uganiasz : ) chyba wyznajesz zasadę " dzień nie na rybach , dniem straconym " :) pozdrawiam i oby do maja :)
Luxis,walcze z robalami,zobaxczymy co z tego wyjdzie
Ja już wychodowałem sobie dwie sztuki,jednego wzbogaciłem za radą Woblera o ster,dziwnie zamiata ogonkiem ale to może być to...Robię też podejście do salmianych jerków,w zeszłym roku miałem dość ciekawe efekty na te bezsterowce,póżną wiosną i latem,czyli w okresie kiedy potok stoi w nurcie i kipieli.Pracy z jerka w takich miejscach nie sposób wykrzesać,natomiast teraz,na przedwiosniu,taki nieruchawy rybek postawiony na spowolnieniu za jakąś kłodą powinien zdziałać cuda.Wobkiem trzęsie nawet w takich miejscach a jerkuś stoi ciszej,spokojniej,niemrawo lusterkując ,czyli wypisz wymaluj skostniały z zimna obiadek dla kropka.Cos mi się jednak zdaje że pogoda pokrzyżuje nam wszystkim plany,zima come back zrobiła,u mnie w ciągu dnia mróz trzyma -12,rzeką płynie śryż a wszelkie nisze pradowe zamarzły.Jak zima nie puści to zamiast ganiać kropka będę musiał pogonić jego kuzynke -troć,wieksze wabie,toporniejszy sprzęt,itd... z aurą sobie poradzi.
Piszecie o zdewastowanej Kwisie,mnie tez to spotkało w zeszłym roku,dziki wspaniały odcinek,pełen przełomów,tarlisk,otoczony stuletnim lasem ,zamienił sie w to:
Moja rzeka jest objeta programem NATURA 2000,są tu gatunki ryb wystepujące tylko TU i nigdzie więcej,piekne okazy potoków,lipieni...całość wije się posród malowniczych lasów i w pieknych dolinach.Dziwi mnie jak mogło do tego ku...wa dojść?na nic sie zdały protesty,petycje i bóg wie co jeszcze.Nastepnym razem miast papieru trzeba chyba będzie użyć dynamitu aby to cholerstwo powstrzymać.Tragedia.
na kwisie ma ponoc jeszcze jedna elektrownia powstać na progu przy ul Jeleniogórskiej i jakieś przepływy dla kajaków. Ale myślę że całą przyczyną może być to
W 2009 roku brygada odłowcza powołana przez Zarząd Okręgu dokonała
odłowów dwulatka pstrąga potokowego z potoków w obwodach rybackich j/n: I. W obwodzie rybackim IX.10 rzeki Kwisa nr 2
- potok Miłoszowski
5.867 szt. 90 kg
- potok Bruśnik
2.552 szt. 31 kg
- potok Grabiszówka
100 szt. 2 kg
razem
8.519 szt. 123 kg
II. w obwodzie rybackim IX.9. rzeki Kwisa nr 1
- potok Długi
1.632 szt. 18 kg
- potok Czarny
1.993 szt. 30 kg
razem
3.625 szt. 48 kg W dniach 24 maja 2010 r. do dnia 30 czerwca 2010 roku,
zgodnie z decyzją Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego we
Wrocławiu, prowadzone są odłowy pstrąga potokowe dwulatka w
następujących obwodach rybackich: 1. Obwód rybacki IX.10. rzeki Kwisy nr 2
- potok Bruśnik
24.05 - 26.05.2010
2.500 szt.
70 kg
- potok Miłoszowski
27.05 - 29.05.2010
3.500 szt.
85 kg W miesiącu kwietniu i maju odnotowano na niektórych zbiornikach
przypadki śnięcia ryb oraz pojawienia się ryb posiadających rany.
Najwięcej przypadków odnotowano na zbiorniku Balaton. Problem pomimo
swojego wymiaru medialnego, nie był zjawiskiem o dużych rozmiarach.
Zaistniałe przypadki były konsultowane z producentami ryb, WIOŚ i
lekarzem powiatowym weterynarii. Badaniu zostały poddane ryby oraz woda
ze zbiornika Balaton. Otrzymane wyniki badań nie wykazały w przypadku
wody przekroczenia obowiązujących norm oraz zagrożenia dla zdrowia
ludzi.
W dniu 21.05.2009 r. odnotowano śnięcie ryb na rzece
Kwisa w m. Kościelnik powstałe w związku z prowadzonymi pracami przy
budowie mostu. Wartość poniesionych strat została wyceniona na kwotę
5.415 zł. W związku z tym, że prokuratur umorzył prowadzone postępowanie
przygotowawcze, do ustalonego sprawcy został skierowany nakaz
płatniczy. Sprawa w toku.
i tak jak kolega wyżej napisał spadek brań od roku:P i co tu ma w tej Kwisie urosnąć??
ale za dwa trzy lata by już ponad wymiar miały a tak co sie wytra ci odłowią. A jeszcze pamiętam jak w tv pokazywali jak zarybiają i miała byc tam kraina pstrąga i lipienia, ale chyba dla rybaków
tylko pytanie gdzie te pstrazki zawedrowaly ? Ryby poszły na spacer-cytuje komendanta SSR z mojego koła,który tak mi odpowiedział po odłowie kontrolnym na j.Sumińskim,dodam że w ciagu 2 dni trwania RZEŻI wydarli z wody przy pomocy drgawic i pup ok...-2 ton sandacza,200-300kg węgorza,pół tony suma...Byłem świadkiem tego odlowu wespół z kilkoma kolegami,zrobiliśmy awanturę juz na miejscu,nawet policja przyjechała pacyfikować....Podejrzewam że wasze pstragi dołączyły do moich sandaczy i teraz razem spaceruja po krainie wiecznych łowów...Widziałem jak samochody odjeżdżały szorując wydechami o ziemię,widziałem MMS-y jakie latały potem po mieście przedstawiające ryby z jakimś dopiskiem autora-zobacz jakie fajne sandacze można kupić...Nie jest to napewno odosobniony przypadek nabijania własnej kabzy przez działaczy ,nie sądzę żeby wasi byli lepsi w tej kwesti niż moi.
jakies 2 miesiace temu widzialem odlowy pstraga potokowego na rzece Sele we Wloszech. Odlowili tylko ok 10 samic i kilka samcow , pobrali ikre i mlecz a ryby wrocily do wody po kontroli ichtiologa. A wszystko odbylo sie w atmosferze rodzinnego pikniku (zony,dzieci,pizza i winko :)) Robia to tylko zeby wspomoc tarlo naturalne a narybek z tej ikry trafi do tej samej rzeki z ktorej go pobrano... U nas sie tak nie da?!
Ja myślę że poszły gdzieś jako materiał zarybieniowy bo taki dwulatek mały jest ale takich samic nieoficjalnie też pewnie poszło:P Tylko że w tym kraju nigdy nie zrozumiesz ludzi:P
30.05.2007r
Artykuł z ostatniego wydania "WW" pt.
"Pstrągowo - lipieniowe łowiska specjalne", KWISA...-
wszystko fajnie ale wędkarze, którzy łowią na Kwisie wiedzą, że
ryby (pstrąga i lipienia) jest coraz mniej za sprawą kłusowników
(najgorsza plaga tej rzeki - a tak na marginesie to ludzie którzy
kontrolują to kontrolują tylko miejsca gdzie mogą dojechać
samochodem i tu propozycja dla nich, spacerek po miejscach mało dostępnych
np. od m. Leśna do m. Lubań w okolicy mostu kolejowego efekt
gwarantowany), szczupaka i okonia do tego dochodzi kleń i jaź którym
kiedyś zarybili rzekę. Od kilku lat raz może dwa razy była ta rzeka
zarybiono i to nie wielką ilością narybku ( bo kilkadziesiąt tysięcy
sztuk to naprawdę nie jest dużo - może z tego 5% dochodzi do wymiaru)
tak cenionej przez naszą wspólnotę ryby jaką jest pstrąg i lipień.
Najlepiej powiedzieć że kłusownicy i zwalić winę na SSR ale tego że rzeka płynie przez wioski nikt nie widzi a SSR ma takie dofinansowania że nie będzie 24na dobę jeździła na zmiane i kłusol na taką skale nie odłowi bo najczęściej mają jedno miejsce gdzie rzuci robala to zaobserwowałem widząc pudełka po robakach itp
12.04.2007r
Dzisiaj odławiają lipienia (tarlaki) na KWISIE !!!
24.03.2007r
Zarybienie KWISY i BOBRU
400 tysięcy pstrągów wpuścili do górskich rzek i potoków jeleniogórscy
wędkarze. Chcą by KWISA i Bóbr stały się krainą pstrąga i
lipienia. Ponad 150 tysięcy małych
pstrągów wędkarze wpuścili do dopływów rzeki Kwisy w rejonie
Lubania. ( TVP3
Wrocław )
Fuuuj,ale liszki :) a sprawdzałeś jak chodzą? mnie z pośród pięciu prototypów wyszły dwie,trzy za nic w świecie nie chciały schodzić prosto pod wodę i kręciły się jak szalone.Widzę że jednego masz z regulacją zaczepu,i teraz jak patrzę to wpadł mi do głowy pomysł żeby skrzyżować go nieco z cykadą i wystawić z korpusu w miejscu oczek-blaszkę z nawierconymi otworkami.Byłby wiekszy zakres regulacji.Spiję kawę i polecę wdrażac pomysł do piwnicy bo zostały tylko dwa dni.
Ja się dygam MROZUUUUUUUU,bo jak mi skuje rzekę to porażka....prognozy nie przewiduja go ale...w tym kraju wszystko się może zdarzyć.Panowie i panie,zostały 2DNI,czy to nie piękne???
Mogę,zarzucę je po południu jak podkład mi wyschnie,nie chciało mi się dygać do modelarskiego po sprawdzony więc podeszłem do najbliższego sklepu z farbami i zakupilem inny,funkelnówka nie śmigany.Nie doczytałem że bydlęcie schnie 24 godz...i wczoraj zdejmując liszki z wieszaka obłapilem je paluchami co wymagało popraweczki.Pozatym mam tremę...moje sa trochę granatem od pługa oderwane,twoje prawieże naturalne i niejeden szpak mógłby sie pomylić zdejmujac toto z jakiejś kapusty..;p
Jak to jest z tą metodą że tam gdzie można na kropka jest zakaz spinningowania lecz czy "muszkować" można bo w rapr jest to oddzielna metoda połowu jeżeli tak to czemuż tak jest.
Z tymi odcinkami muchowymi to przesada jedno i drugie przynęta sztuczna i tyle a tak niektórzy muszą km robić aby porzucać spiningiem. Już lepiej zrobili by odcinki ,złów i wypuść,,
Nareszcie oficjalne rozpoczęcie sezonu pstrągowego.
Nad woda melduje się około godziny 9-tej.Po pół godzinie łowienia na
brązowego pekatego 5 cm KOBIKA kusi się pierwszy w tym sezonie
kropasek.Miarka pokazuje 30 cm.Zdjecie i do wody.Po kolejnych kilkunastu
minutach zmiana przynety na 6-cio cm smukłego KOBIKA w podobnym
kolorze,w którego uderza nastepny pstrąg podobnych rozmiarów.Około
godziny 10.30 zjeżdżam samochodem kilka kilometrów w dół rzeki,gdzie w
około 1,5 m rynnie zapinam ładnego kropaska,na oko jakieś 40-45
cm.Niestety stoje na wysokim nawisie i nie mogę podebrać ryby ręka,wiec
próbuje ją wywindować do góry ,niestety spada
Kiladziesiąt metrów poniżej tego miejsca z niedużego dołka wyciągam
chuderlaka 35 cm.I to by było na tyle,a jutro kolejny odcinek rzeki
Z tymi odcinkami muchowymi to przesada jedno i drugie przynęta sztuczna i tyle a tak niektórzy muszą km robić aby porzucać spiningiem. Już lepiej zrobili by odcinki ,złów i wypuść,,
No jednak jest roznica. W spinningu zazwyczaj kotwica (w wiekszych woblerach 2). W przypadku muchy pojedynczy haczyk i w wielu przypadkach o rozmiarach #10 w gore. Coraz czesciej stosuje sie bezzadziory. Sam ocen ktora przyneta czyni wieksze spustoszenie w zdrowiu ryby. Nie mam nic przeciwko spinningowi na wodach muchowych. Ale pod warunkiem wymiany kotwic na pojedyncze haczyki. Sam lowilem pstragi na spinning i nie raz barowalem sie z odczepieniem malucha z dwoch kotwic woblera. W muszce nigdy takich problemow nie mialem. Pojedynczy hak i niech spinningisci lowia wspolnie z muszkarzami.
Miejscówek to ja będę dopiero szukać bo zawsze na Czosze lub Złotnikach spiningowałem a za kropkiem od stycznia chcę zacząć jeździć:) Mówią że początki bywają trudne i że znacznie trudniej go złapac od sandacza
Miejscówek to ja będę dopiero szukać bo zawsze na Czosze lub Złotnikach spiningowałem a za kropkiem od stycznia chcę zacząć jeździć:) Mówią że początki bywają trudne i że znacznie trudniej go złapac od sandacza
Wcale nie:)
Z sandaczem jest ten "problem", że przy braku doświadczenia go nie zatniesz i w wielu przypadkach nie będziesz wiedział, że miałeś branie, a pstrąg często sam się zacina:)
Nie jestem pstrągarzem, ale złowiłem tych pięknych rybek wiele, nawet, jak posiadałem w wędkarstwie znikomą wiedzę (oraz umiejętności) do obecnej:)
Sandacze zacząłem łowić dopiero po opanowaniu kilku rzeczy:)
Miejscówek to ja będę dopiero szukać bo zawsze na Czosze lub Złotnikach spiningowałem a za kropkiem od stycznia chcę zacząć jeździć:) Mówią że początki bywają trudne i że znacznie trudniej go złapac od sandacza
To nie jest tak do końca,pstrag nie jest trudna rybą,duży rosły kaban owszem natomiast te wymiarowe porównać można do okoni 15-staków.Zawzięte i agresywne,jesli trafisz z przynetą na wodzie na której będziesz łowił to zaczną walić jak głupie,jesli zaś trafisz na żerowanie to bez trudu zaliczysz wieksze rozmiary.Do sandacza mu daleko,oj daleko....
Mam troche inne spojrzenie na temat. Prawda jest ze pstrag czy lipien sa zdecydowanie mniej plochliwe od innych ryb. Zwlaszcza lipienie, czasami mozna je zadeptac.
prawda jest ze pstrag jest zawzieta ryba (terytorializm jest u niego silny). Czesto mialem sytuacje ze z jednego dolka wyjmowalem rybe po 3 czy 4 braniu. Ryba nie odpuszczala poki nie zwisla na dobre na haczyku.
Natomiast ta trudnosc moze brac sie po czesci z terenu i warunkow w jakich lowi sie pstragi. Czesto podchody sa na kolanach. Czesto rzut o pol metra w bok niweczy szansa zlowienia ryby. W przypadku sandacza wyglada to troche inaczej.
Z wlasnego doswiadczenia powiedzialbym tak. trzeba sie wykazac troche wiekszymi umiejetnosciami technicznymi przy polowie pstraga na malych i srednich rzeczkach.
Dobor przynety i zmuszenie do brania jest trudniejsze w przypadku sandacza.
Na duzej rzece o wiele latwiej zlowic pstraga niz sandacza. Na malej juz nie koniecznie.
Miałem na myśli to samo...tylko zabrałem sie nieco od ogona,a tak w sumie to witam kolege po dość długiej nieobecności.Odnośnie lipieni to faktycznie płochliwymi ich nazwać nie można,moj dziadek twierdził że po wrzuceniu cegły w miejscówkę będą po chwili brać nadal,coś w tym jest...
:). Witam.
Swieta wolne od pracy to i od komputera :). W domu mam zasade ze bez absolutnej koniecznosci, komputer nie jest wlaczany.
A co do lipieni. Mialem kiedys sytuacje, ze wiazac skoczka poczulem ze cos zarpie mi za przypon. Patrze pod nogi a tam wisi 20 cm lipionek. I nie jest to odosobniony przypadek.
Zwlaszcza w bystrych gorskich rzekach. Na pomorski jednak lipienie troche bardziej sie pilnuja. Ale tez do przesadnie ostroznych nie naleza :).
No nie należą to fakt,kiedyś przechodząc przez rzekę,idąc na drugi brzeg,przeszedłem przez miejscówkę za jakimś kamieniem.Zjadłem kanapkę,zmieniłem wobka na nową obrotówkę i aby sprawdzic nowy nabytek posłałem ja w warkocz za tym kamieniem.Obrot korbką i....siedzi lipionek,tak z 36cm.Sytuacji podobnych miałem na przestrzeni lat mnoooogo,a to bił pod nogami,a to kilka w jednym miejscu nachlapało,a to skłuty kotwicą poprawił...kocham te ich głupotę.
No zobaczymy jak pójdzie kilka sandaczy na złotnickim mam na koncie ale chce zacząć łowić na rzece ponieważ mam do niej kilka minut drogi a nigdy nie łowiłem na niej bo zawsze myslałem że tam ryb nie ma :P ale jakoś na tym portalu zacząłem czytać wpisy kolegów i widze że idzie złapać tylko trzeba poznać rzekę i nabrać wprawy. A co myślicie o miejscówkach na odcinku leśna lubań z obserwacji widać że są drzewa w wodzie itp ale są też zabudowania i wiadomo że w takich miejscach miejscowi z robakiem przysiąść lubią i dlatego myślę też o Radogoszczy.
Nie znam wody o której piszesz ale zabudowaniami i ewentualnym najazdem tubylców bym się nie przejmował,sam łowię często na takich odcinkach które przepływają przez jakąs miejscowość i nie zauważyłem mniejszej ilości ryb.Widoki i cała otoczka wiadomo...gorsza niż posród dzikiej przyrody ale to chyba jedyny minus.Co zaś się tyczy jakis niepozornych ,zapomnianych ciurkow to powiem ci że zdziwiłbyś się jakie one moga kryć rybska...Niejeden lichy rowek ledwie jest tajna miejscówką jakiegoś pstrągarza...Wody takie niegdyś zapomniane i zmasakrowane ręką człowieka potrafią sie podnieść na nowo,ludzie je omijają często,a one w ciszy i spokoju przeżywają ponownie lata świetności.Mam i ja taka rzeczkę ok 40 km od domu,przy normalnym stanie wody przeskoczysz ją w każdym prawie miejscu,jest dopływem innej ,wiekszej,i tam wlasnie znalazły bezpieczny azyl kropkowani bracia a każdy dołek ma swego spasionego lokatora.
Luxis,walcze z robalami,zobaxczymy co z tego wyjdzie
No zobaczymy jak pójdzie kilka sandaczy na złotnickim mam na koncie ale chce zacząć łowić na rzece ponieważ mam do niej kilka minut drogi a nigdy nie łowiłem na niej bo zawsze myslałem że tam ryb nie ma :P ale jakoś na tym portalu zacząłem czytać wpisy kolegów i widze że idzie złapać tylko trzeba poznać rzekę i nabrać wprawy. A co myślicie o miejscówkach na odcinku leśna lubań z obserwacji widać że są drzewa w wodzie itp ale są też zabudowania i wiadomo że w takich miejscach miejscowi z robakiem przysiąść lubią i dlatego myślę też o Radogoszczy.
Ja łowię w Radogoszczy czasami, bo mam tam w okolicach rodzinę i zawsze staram się pochodzić za kropkiem:)
Od mostu w Radogoszczy, w górę rzeki do jazu Kwisa jest raczej bardzo płytka i w kilku miejscach (szczególnie na polanie, gdzie pasą się krowy) są dobre warunki do muchowania:)
Na tym właśnie odcinku mam swój skromny rekord życiowy (33 cm).
Ale od roku woda nie płynie już jazem, tylko bokiem, przez elektrownię (jak to zobaczyłem, to myślałem, że mnie krew zaleje!) i od tamtego momentu zaobserwowałem drastyczny spadek brań, niemal zerowy.
Od jazu w górę, nie ma co iść, strata czasu, zamulone dno, woda niemal stoi, płycizna, można jedynie trafić okonki.
Natomiast od mostu w Radogoszczy, w dół, są wręcz zapierające dech w piersiach miejsca, w których niesamowicie śmierdzi grubaśnym kropkiem:)
Dołków takich, że polaroidy nie sięgają dna, powalonych drzew, itp., nie brakuje:)
Niestety nawet tam, nie było mi dane złowić okazałego lorbasa.
Mojej kuzynki mąż wychował się nad Kwisą, właśnie w Radogoszczy i mówi, że ta rzeka w tych okolicach się już "skończyła", niestety...:(
Ale i tak, jak jedziemy w tamte strony do rodziny, to zawsze wyskakuję na moście ze spinem w ręku:)
witaj Mariusz
ty to masz zdrowie :) za pstrągami też się uganiasz : )
chyba wyznajesz zasadę " dzień nie na rybach , dniem straconym " :)
pozdrawiam i oby do maja :)
Witaj Łukasz!:)
To fakt, czasami też pochodzę za kropkiem:)
Wiadomo, że dzień nie na rybach, jest dniem straconym, ale niestety nie da się być codziennie nad wodą:)
Na 99,9% zaczynam sezon 2011 w sobotę (1.01) na Kwisie na pstrągach:)
Luxis,walcze z robalami,zobaxczymy co z tego wyjdzie
Ja już wychodowałem sobie dwie sztuki,jednego wzbogaciłem za radą Woblera o ster,dziwnie zamiata ogonkiem ale to może być to...Robię też podejście do salmianych jerków,w zeszłym roku miałem dość ciekawe efekty na te bezsterowce,póżną wiosną i latem,czyli w okresie kiedy potok stoi w nurcie i kipieli.Pracy z jerka w takich miejscach nie sposób wykrzesać,natomiast teraz,na przedwiosniu,taki nieruchawy rybek postawiony na spowolnieniu za jakąś kłodą powinien zdziałać cuda.Wobkiem trzęsie nawet w takich miejscach a jerkuś stoi ciszej,spokojniej,niemrawo lusterkując ,czyli wypisz wymaluj skostniały z zimna obiadek dla kropka.Cos mi się jednak zdaje że pogoda pokrzyżuje nam wszystkim plany,zima come back zrobiła,u mnie w ciągu dnia mróz trzyma -12,rzeką płynie śryż a wszelkie nisze pradowe zamarzły.Jak zima nie puści to zamiast ganiać kropka będę musiał pogonić jego kuzynke -troć,wieksze wabie,toporniejszy sprzęt,itd... z aurą sobie poradzi.
Piszecie o zdewastowanej Kwisie,mnie tez to spotkało w zeszłym roku,dziki wspaniały odcinek,pełen przełomów,tarlisk,otoczony stuletnim lasem ,zamienił sie w to:
Moja rzeka jest objeta programem NATURA 2000,są tu gatunki ryb wystepujące tylko TU i nigdzie więcej,piekne okazy potoków,lipieni...całość wije się posród malowniczych lasów i w pieknych dolinach.Dziwi mnie jak mogło do tego ku...wa dojść?na nic sie zdały protesty,petycje i bóg wie co jeszcze.Nastepnym razem miast papieru trzeba chyba będzie użyć dynamitu aby to cholerstwo powstrzymać.Tragedia.
na kwisie ma ponoc jeszcze jedna elektrownia powstać na progu przy ul Jeleniogórskiej i jakieś przepływy dla kajaków. Ale myślę że całą przyczyną może być to
W 2009 roku brygada odłowcza powołana przez Zarząd Okręgu dokonała odłowów dwulatka pstrąga potokowego z potoków w obwodach rybackich j/n:
I. W obwodzie rybackim IX.10 rzeki Kwisa nr 2
- potok Miłoszowski 5.867 szt. 90 kg
- potok Bruśnik 2.552 szt. 31 kg
- potok Grabiszówka 100 szt. 2 kg
razem 8.519 szt. 123 kg
II. w obwodzie rybackim IX.9. rzeki Kwisa nr 1
- potok Długi 1.632 szt. 18 kg
- potok Czarny 1.993 szt. 30 kg
razem 3.625 szt. 48 kg
W dniach 24 maja 2010 r. do dnia 30 czerwca 2010 roku, zgodnie z decyzją Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego we Wrocławiu, prowadzone są odłowy pstrąga potokowe dwulatka w następujących obwodach rybackich:
1. Obwód rybacki IX.10. rzeki Kwisy nr 2 - potok Bruśnik 24.05 - 26.05.2010 2.500 szt. 70 kg - potok Miłoszowski 27.05 - 29.05.2010 3.500 szt. 85 kg
W miesiącu kwietniu i maju odnotowano na niektórych zbiornikach przypadki śnięcia ryb oraz pojawienia się ryb posiadających rany. Najwięcej przypadków odnotowano na zbiorniku Balaton. Problem pomimo swojego wymiaru medialnego, nie był zjawiskiem o dużych rozmiarach. Zaistniałe przypadki były konsultowane z producentami ryb, WIOŚ i lekarzem powiatowym weterynarii. Badaniu zostały poddane ryby oraz woda ze zbiornika Balaton. Otrzymane wyniki badań nie wykazały w przypadku wody przekroczenia obowiązujących norm oraz zagrożenia dla zdrowia ludzi.
W dniu 21.05.2009 r. odnotowano śnięcie ryb na rzece Kwisa w m. Kościelnik powstałe w związku z prowadzonymi pracami przy budowie mostu. Wartość poniesionych strat została wyceniona na kwotę 5.415 zł. W związku z tym, że prokuratur umorzył prowadzone postępowanie przygotowawcze, do ustalonego sprawcy został skierowany nakaz płatniczy. Sprawa w toku.
i tak jak kolega wyżej napisał spadek brań od roku:P i co tu ma w tej Kwisie urosnąć??
art ze str pzw Jelenia Góra
O kurde:(
Zrobią kolejną elektrownię, podczas jej budowy wytrują to, co jeszcze zostało i będziemy mieli po Kwisie:(
Jak trafię teraz (1.01.11) jakiegoś kropka na tej rzece, to będzie dobrze:)
to nie tyle elektrownia co ich odłowy , jakby zostawili to to by dalej rosło w Kwisie i z roku na rok by sie wycierały
a tak wymiarki złapie wędkarz resztę oni, i tak niewierze w to co oni podali, na pewno więcej tych pstrągów było
Odłowy też robią swoje, ale nie sądzę, żeby ani jednej ryby nie otruli podczas budowy elektrowni, przynajmniej tak mi się wydaje.
Tak, jak piszesz, wypuszczali by te ryby, to by jeszcze coś pływało w tej rzece.
tylko pytanie gdzie te pstrazki zawedrowaly ?
Te odłowione?
Tego, to niestety sam nie wiem, a chciałbym.
jakby nie bylo to 18000 pstrazkow ok 15 cm. ! i to z takich "ciurkow" ze przeskoczyc mozna.. szkoda ze tam nie zostaly. :(
ale za dwa trzy lata by już ponad wymiar miały a tak co sie wytra ci odłowią. A jeszcze pamiętam jak w tv pokazywali jak zarybiają i miała byc tam kraina pstrąga i lipienia, ale chyba dla rybaków
są tam też dane z obwodu na bobrze
tylko pytanie gdzie te pstrazki zawedrowaly ?
Ryby poszły na spacer-cytuje komendanta SSR z mojego koła,który tak mi odpowiedział po odłowie kontrolnym na j.Sumińskim,dodam że w ciagu 2 dni trwania RZEŻI wydarli z wody przy pomocy drgawic i pup ok...-2 ton sandacza,200-300kg węgorza,pół tony suma...Byłem świadkiem tego odlowu wespół z kilkoma kolegami,zrobiliśmy awanturę juz na miejscu,nawet policja przyjechała pacyfikować....Podejrzewam że wasze pstragi dołączyły do moich sandaczy i teraz razem spaceruja po krainie wiecznych łowów...Widziałem jak samochody odjeżdżały szorując wydechami o ziemię,widziałem MMS-y jakie latały potem po mieście przedstawiające ryby z jakimś dopiskiem autora-zobacz jakie fajne sandacze można kupić...Nie jest to napewno odosobniony przypadek nabijania własnej kabzy przez działaczy ,nie sądzę żeby wasi byli lepsi w tej kwesti niż moi.
jakies 2 miesiace temu widzialem odlowy pstraga potokowego na rzece Sele we Wloszech. Odlowili tylko ok 10 samic i kilka samcow , pobrali ikre i mlecz a ryby wrocily do wody po kontroli ichtiologa. A wszystko odbylo sie w atmosferze rodzinnego pikniku (zony,dzieci,pizza i winko :)) Robia to tylko zeby wspomoc tarlo naturalne a narybek z tej ikry trafi do tej samej rzeki z ktorej go pobrano... U nas sie tak nie da?!
Ja myślę że poszły gdzieś jako materiał zarybieniowy bo taki dwulatek mały jest ale takich samic nieoficjalnie też pewnie poszło:P
Tylko że w tym kraju nigdy nie zrozumiesz ludzi:P
30.05.2007r
Artykuł z ostatniego wydania "WW" pt. "Pstrągowo - lipieniowe łowiska specjalne", KWISA...- wszystko fajnie ale wędkarze, którzy łowią na Kwisie wiedzą, że ryby (pstrąga i lipienia) jest coraz mniej za sprawą kłusowników (najgorsza plaga tej rzeki - a tak na marginesie to ludzie którzy kontrolują to kontrolują tylko miejsca gdzie mogą dojechać samochodem i tu propozycja dla nich, spacerek po miejscach mało dostępnych np. od m. Leśna do m. Lubań w okolicy mostu kolejowego efekt gwarantowany), szczupaka i okonia do tego dochodzi kleń i jaź którym kiedyś zarybili rzekę. Od kilku lat raz może dwa razy była ta rzeka zarybiono i to nie wielką ilością narybku ( bo kilkadziesiąt tysięcy sztuk to naprawdę nie jest dużo - może z tego 5% dochodzi do wymiaru) tak cenionej przez naszą wspólnotę ryby jaką jest pstrąg i lipień.
Najlepiej powiedzieć że kłusownicy i zwalić winę na SSR ale tego że rzeka płynie przez wioski nikt nie widzi a SSR ma takie dofinansowania że nie będzie 24na dobę jeździła na zmiane i kłusol na taką skale nie odłowi bo najczęściej mają jedno miejsce gdzie rzuci robala to zaobserwowałem widząc pudełka po robakach itp
12.04.2007r
Dzisiaj odławiają lipienia (tarlaki) na KWISIE !!!
24.03.2007r
Zarybienie KWISY i BOBRU 400 tysięcy pstrągów wpuścili do górskich rzek i potoków jeleniogórscy wędkarze. Chcą by KWISA i Bóbr stały się krainą pstrąga i lipienia. Ponad 150 tysięcy małych pstrągów wędkarze wpuścili do dopływów rzeki Kwisy w rejonie Lubania. ( TVP3 Wrocław )Chyba kraina rybaków
==> art ze strony <==
Poprawiam link do tej str
http://www.kwisa.friko.pl/archiwum.htm
KOBIROBALE
Fuuuj,ale liszki :) a sprawdzałeś jak chodzą? mnie z pośród pięciu prototypów wyszły dwie,trzy za nic w świecie nie chciały schodzić prosto pod wodę i kręciły się jak szalone.Widzę że jednego masz z regulacją zaczepu,i teraz jak patrzę to wpadł mi do głowy pomysł żeby skrzyżować go nieco z cykadą i wystawić z korpusu w miejscu oczek-blaszkę z nawierconymi otworkami.Byłby wiekszy zakres regulacji.Spiję kawę i polecę wdrażac pomysł do piwnicy bo zostały tylko dwa dni.
Piękne bananki KOBI!:)
Patrzę na pogodę i ma w sobotę zarąbiście wiać (do 10 m/s), spadek ciśnienia i możliwe opady deszczu...:(
Nie wygląda to za ciekawie.
Najbardziej się "obawiam" tego wiatru.
Ja się dygam MROZUUUUUUUU,bo jak mi skuje rzekę to porażka....prognozy nie przewiduja go ale...w tym kraju wszystko się może zdarzyć.Panowie i panie,zostały 2DNI,czy to nie piękne???
Jakie glisdy :D:D Doszło Kobi??:P Juro jeszcze karte opłacić i w sobote treba chociaż na godzine pojechać, w najgorszym wypadku lód
Luxis mozesz wkleic foty swoich LUXIROBALI?
Mogę,zarzucę je po południu jak podkład mi wyschnie,nie chciało mi się dygać do modelarskiego po sprawdzony więc podeszłem do najbliższego sklepu z farbami i zakupilem inny,funkelnówka nie śmigany.Nie doczytałem że bydlęcie schnie 24 godz...i wczoraj zdejmując liszki z wieszaka obłapilem je paluchami co wymagało popraweczki.Pozatym mam tremę...moje sa trochę granatem od pługa oderwane,twoje prawieże naturalne i niejeden szpak mógłby sie pomylić zdejmujac toto z jakiejś kapusty..;p
Jak wam poszło??
Sezon rozpoczęty bez kontaktu z kropkami.
Na Kwisie w okolicach Radogoszczy presja była znikoma (ja, Czech i ktoś jeszcze).
Śnieg po kolana i silny wiatr nie pomagał, chodziło się ciężko, dojście do wody w wielu miejscach b. trudne, wręcz niedostępne.
Ja również wybrałem się nad Kwisę ale widząc te zaspy wróciłem się i pojechałem na lód:P
Jak wam poszło??
Jak ku...wie w deszcz....,2 wypady,10 godzin moczenia kija, i jeden kontakt na 12 cm kiełbia...kropek niewiele wiekszy...tragedia.
Banalne pytanie co do metod połowu na kropka.
Jak to jest z tą metodą że tam gdzie można na kropka jest zakaz spinningowania lecz czy "muszkować" można bo w rapr jest to oddzielna metoda połowu jeżeli tak to czemuż tak jest.
Z tymi odcinkami muchowymi to przesada jedno i drugie przynęta sztuczna i tyle a tak niektórzy muszą km robić aby porzucać spiningiem. Już lepiej zrobili by odcinki ,złów i wypuść,,
Nareszcie oficjalne rozpoczęcie sezonu pstrągowego.
Nad woda melduje się około godziny 9-tej.Po pół godzinie łowienia na brązowego pekatego 5 cm KOBIKA kusi się pierwszy w tym sezonie kropasek.Miarka pokazuje 30 cm.Zdjecie i do wody.Po kolejnych kilkunastu minutach zmiana przynety na 6-cio cm smukłego KOBIKA w podobnym kolorze,w którego uderza nastepny pstrąg podobnych rozmiarów.Około godziny 10.30 zjeżdżam samochodem kilka kilometrów w dół rzeki,gdzie w około 1,5 m rynnie zapinam ładnego kropaska,na oko jakieś 40-45 cm.Niestety stoje na wysokim nawisie i nie mogę podebrać ryby ręka,wiec próbuje ją wywindować do góry ,niestety spada Kiladziesiąt metrów poniżej tego miejsca z niedużego dołka wyciągam chuderlaka 35 cm.I to by było na tyle,a jutro kolejny odcinek rzeki
Brawo Kobi!:)
Pogratulować i pozazdrościć!:)
Chyba zacznę Cię śledzić:P
Powodzenia w kolejnych wyprawach i czekam na relację, z fotkami oczywiście!:)
Chyba jedyne pstrąg w naszych stronach na rozpoczęcie sezonu:):P:P
Z tymi odcinkami muchowymi to przesada jedno i drugie przynęta sztuczna i tyle a tak niektórzy muszą km robić aby porzucać spiningiem. Już lepiej zrobili by odcinki ,złów i wypuść,,
No jednak jest roznica. W spinningu zazwyczaj kotwica (w wiekszych woblerach 2).
W przypadku muchy pojedynczy haczyk i w wielu przypadkach o rozmiarach #10 w gore. Coraz czesciej stosuje sie bezzadziory. Sam ocen ktora przyneta czyni wieksze spustoszenie w zdrowiu ryby.
Nie mam nic przeciwko spinningowi na wodach muchowych. Ale pod warunkiem wymiany kotwic na pojedyncze haczyki. Sam lowilem pstragi na spinning i nie raz barowalem sie z odczepieniem malucha z dwoch kotwic woblera. W muszce nigdy takich problemow nie mialem. Pojedynczy hak i niech spinningisci lowia wspolnie z muszkarzami.
Kobi nic tylko pogratulować jednak co fachowiec to fachowiec hehe