Szczerze ? Mnie nie chodzi o emocje ,chodzi mi o szacunek dla takiej dużej ryby . Ciężko to wytłumaczyc ale taki sum to dla mnie nie tylko duża ryba ale jest to przeciwnik , przeciwnik któremu damy kolejną szanse wypuszczając go .
Panowie ja Cieszę się ze macie szacunek dla takiego okazu. Ja tez go mam ale według mnie takie bydle nie zasługuje na większy szacunek niż metrowy sum czy 30 cm okoń. Taki mały okonek tez mógłby pożyć długo gdyby go ktoś wcześniej nie zabrał ze sobą. Ja po prostu wszystkie ryby traktuję jednakowo. Te małe i te wielkie. Dlatego opowiadanie że gość co zabiera taki okaz jest bez serca i bez duszy mi nie pasuje. Są ludzie którzy zabierają o wiele więcej przyrodzie nie łamiąc przy tyn przepisów. Mam na myśli osoby które często wędkują i zabierają to co złowią zgodnie z przepisami. A ten człowiek opisywał jak to od kilku lat zajmuje sie jedynie połowami sumów. Zarzucił człowiek wędkę i czekał na branie ponad 6 godzin bez przestawiania przynęty. był uparty dążył do celu poprawiał błędy aż w końcu zostało mu to wynagrodzone. Jako pogromca takiej sztuki ma prawo do zrobienia z nią co chce. Moim zdaniem nie jest to czymś złym, że zabrał tę sztuke. To jest jego prywatna decyzja. Pamiętajmy że miał takie prawo.
Czytał ktoś relacje tego człowieka z połowu? Koleś nie miał jak go zważyć i musiał z nim jechać na skup złomu bo tam była odpowiednia waga. Po takiej przejażdżce sum by nie przeżył więc pewnie go utłukł. Postawcie się w jego sytuacji - złowiliście największą rybę w historii Polski a nie macie wagi aby to udokumentować. A to że wisi no fakt zdjęcie nie brzydkie, ale czy jak by leżał to by mu wygodniej było?
nikt nie napisał że wszystkie sumy wieszał na drzewie. Skoro rekord został pobity w dobie kryzysu, kiedy to wszyscy narzekają na brak ryb to daje to do myślenia. Ja gościowi gratuluję. Jest prawdopodobnie wielkim wędkarzem i ma wielkie wiadomości. Jeśli jest tu ktoś kto nigdy nie zabrał złowionej ryby niech mi zamknie gębę i zwiąże ręce wpisem. Bo oskarżany jest człowiek który zabrał jedną sztukę. O tylu nam wiadomo.
Dobrze napisane Ja1kuba: "gość złowił największą rybę w historii polskiego wędkarstwa" a zazdrośnicy piszą, że miał ją wypościć. Puknijcie się w czoło. Nikt z Was by tej ryby nie wypuścił. Pierwsze co byście zrobili to puszukiwania gałęzi na metr 50 nad ziemią. Szacunek do ryby? A czemu ten sum zasłużył na większy szacun niż okoń (wspomniany przez mateuszwos"a)??? Ryba to ryba. A że starsza, to co za różnica. Pomnik przyrody? Kurde - nie należę do wrażliwców w tej kwestii, nie dziele Twego zdania Kolego. Owszem, potrafię delektować się pięknem przyrody, ale znam umiar.
Wielkim wędkarzem by był jak by darował życie takiej rybie, nie zważając na jakieś głupie rekordy, ja wypuszczam sporo ryb zwłaszcza tych okazałych i nie robię tego dla jakieś idei pod szyldem C&R tylko dlatego że nie mam sumienia zarżnąć czegoś co żyło tyle lat i przyniosło mi wiele satysfakcji. Kiedyś złowiłem pięknego klenia i byłem oddalony od kolegów około 300m którzy posiadali aparat, mogłem zanieść rybę by koledzy sfotografowali niecodzienną zdobycz, ale jednocześnie musiałbym pozbawić rybkę życia, więc nie zastanawiając się wypuściłem nie zważając na to czy ktoś mi uwierzy czy też nie, bo wędkarstwo przez "W" jest właśnie tym, a nie przepychaniem się kto złowi więcej i kto złowi największą itd.
nikt nikogo nie oskarza ale czy niechcieli byscie zlowic takiej ryby sami a teraz juz jej niema i niewiadomo czy kiedy kolwiek bedzie ja mu gratuluje bo wycjagnac taka sztuke to jest wyczyn nielada ale czy konieczne bylo zabijanie tego jednak niejestem pewien a co do zabierania to ja naprzyklad kazdego karpia powyzej 2 kg wypuszczam bo mysle ze w nastepnym sezonie zlowie je moze wieksze i to jest to moge zrobic zdiecie i mam pamiatke a jak chce mieso to jde do sklepu
No trochę szkoda, że taki okaz już nie pływa. niemniej jednak wszystko odbyło się zgodnie z przepisami i łowca zrobił, co uważał za słuszne. Osobiście wypuściłbym tego nieszczęśnika, bo zawsze staram się mieć aparat fotograficzny i wystarczyłoby mi jego zdjęcie.
Nie pochwalam nie ganię !!! Ale szczerze gratuluję !!!!
nie wiem czy byś znalazł jednego z pięćdziesięciu który by wypuścił. Nie chcę tutaj wymieniać kto by wypuścił a kto nie, bo nie wiem. Jednak doświadczenie mówi mi że ciężko by było tego jednego wyszukać
A ja powiem szczerze i bez pierdzielenia - wątpię żebym wypuścił. Rozumiem, szacunek dla wód i żyjątek w nich pływających. Rozumiem, szacunek dla przeciwnika, emocje itp Większość drapieżników wypuszczam, ale takiego bydlaka... nie sądzę. Nie dowiem się póki nie złowię. Jak złowię to Wam powiem i popełnię notkę na blogu :p
A ja Wam drodzy koledzy powiem, że wypuszczam wszystko a już taki okaz wrzucić na olej to trzeba być chorym. Poza tym ten wielki "ŁOWCA" Gubi się w zeznaniach. Co innego mówi w Wędkarski Wiadomościach a co innego w WMH. Najważniejsze dla tego MIĘSOJADA był rekord. Chciał się pokazać i dokładnie udokumentować. Ktoś bardzo trafnie w jakimś komentarzu podsumował tego Osła. Ryba sprawiła, że jest sławny, a ten Matoł zamian zabił. Mam 32 lata a od 25 łowię. Pamiętam jak wyglądały nasze łowiska 25 lat temu, a jak wyglądają dziś. Nie ważne w jakim wieku wycierają się sumy a w jakim już nie. Zabicie tej ryby to brak elementarnego szacunku dla przyrody, która każdemu prawdziwemu wędkarzowi daje niezapomniane wrażenia, spokój i odprężenie. Takie matoły jak pan Marian czy jak mu było pozbawiają nas wszystkich możliwości zmierzenia się z tą naturą. Mam nadzieję Panie Marianie czy jak tam panu jest , że więcej nie dostanie pan możliwości złapania takiej sztuki. Natura potrafi być suką i docenić osoby mające dla niej szacunek. Pan okazał się malutką hienką, która jest skończona w świecie prawdziwych wędkarzy. Pozdrawiam pogromcę sumów:-) WSTYDZ SIE MALY CZLOWIECZKU!!!!!!!!!!!!!
Bez urazy, każdy ma swoje poglądy, ale to zabrzmiało mniej więcej tak - w wolnym tłumaczeniu: A to bydlak! Złowił takiego suma, a ja nie! No niech go szczyści! Na dodatek zabrał! Czyli ja już go nie złowię! Cholera!
Jak już ktoś złowi taki okaz (nie zakłada, że złowi, ale złowi) i wypuści to OK - "rąsia", szacunek i w ogóle bohater (można nazwać jego nazwiskiem ulicę albo nawet rondo). Natomiast jeżeli ktoś przewiduje/prorokuje/planuje wypuszczenie takiej ryby po jej złowieniu to dla mnie jest to g***o warte. Tak jak ludzie gadający, że oddaliby na policję albo biednym znalezioną walizkę pieniędzy - och ach jacy szlachetni. Ale gdy taką walizkę znajdują to czają się jak jeż do stosunku płciowego, żeby ktoś się nie zorientował ;) Mówiąc krótko - facta, non verba.
Takie moje zdanie, nie podoba się - ukrzyżujcie mnie. Pozdrawiam, Marcin.
Tak dokładnie powiedział. Szkoda tylko, że w innej gazecie powiedział, że zawiózł ją na skup złomu bo nikt nie miał takiej wagi, a w innej już wersję zmienił i mówił, że dzwonił po kolegę, żeby wagę przywiózł i niestety kolega marudził i ryba zdechła w skutek holu itd itd. Koleś dla mnie jest zwykłym mięsiarzem i [ pi ]m wsiokiem. Rekord ważniejszy od życia. Gratuluje Pa;-lantowi dobrego samopoczucia i tak jak kolega powyżej życzę smacznego ty śmieciu:-)
Jak mi Bóg miły to nie zazdrość:-) Dla mnie najważniejsze jest to, że mogę posiedzieć w ciszy i spokoju nad wodą pod pretekstem łowienia ryb. Nikt drogi kolego nie będzie Cie krzyżował ale zwyczajnie po ludzku jest mi żal takiej pięknej starej ryby. Nie wiem czy mi uwierzysz, ale ja wszystko co złowię puszczam i wiem i jestem tego pewny, ze tego suma również bym wypuścił. Miałem niebywałą przyjemność łowić śliczne okazy(nie w Polsce oczywiście) żaden nie poszedł na patelnie bo dzięki Bogu stać mnie na zakup zdrowej, morskiej rybki w Tesco:-) Tak jak pisałem, 25 lat temu łowiłem piękne rybki z moim tatą np. nad rożnowskim, a teraz to mogę co najwyżej grzyba tam złapać między palcami jeśli wejdę do wody:-) Przepraszam jeśli kogoś uraziłem ale uwierzcie drodzy koledzy, że mam w dupie rekordy itd. Nie mogę jednak przejść do porządku dziennego nad faktem zarżnięcia tego giganta. Następnym razem Panie Marian napisz pan do mnie to obiecuję, że kupie Ci tyle samo mięsa wieprzowego ile będzie ważył Twój sum. Zdrowsze mięsko dla Ciebie, dla Twojej rodziny i połowy wioski:-) Pozdrawiam Adwersarzy
Szczerze ? Mnie nie chodzi o emocje ,chodzi mi o szacunek dla takiej dużej ryby . Ciężko to wytłumaczyc ale taki sum to dla mnie nie tylko duża ryba ale jest to przeciwnik , przeciwnik któremu damy kolejną szanse wypuszczając go . TO napisał Rycerz930 i szacunek za to dla tego Pana. Piękny komentarz nic dodać nic ująć. Gość czuje temat, a pier.... o zazdrości jak dla mnie jest śmieszne:-)
Szanuję poglądy innych ale w tej kwestii molus"ie uważam, że opowiadasz pierdy. Bardzo dobrze podsumował Cię pisaq, który pomimo młodszego wieku ma o wiele bardziej obiektywne i szersze spojrzenie na omawiany temat. Moim celem nie jest obrażanie Twojej osoby, ale zmuszenie do refleksji. Zastanów się, czym różni się ryba w Tesco od tej złowionej przez rybnickiego wędkarza? Dlaczego ta w Tesco zasługuje na mniejszy "szacunek"? Bo wytargali ją siecią gdzieś w Bałtyku? Bo nie ma tylu lat co 100-kilogramowiec? Nazywasz rekordzistę Polski mięsiarzem, ale jakim prawem? Przecież złowił rybę zgodnie z regulaminem. Aż tak bardzo "boli Cię", że to on ją złowił? Tak Cię to gryzie? Facet nastawił się na taką rybę, rzucił ogromnego żywca i poszczęściło mu się - pogratulować. Jest małym człowiekiem, bo nie chciał pozostać anonimowym rekordzistą polski? Cały czas chwalisz się ile dużych ryb złowiłeś (i wypuściłeś - zawsze o tym wspominasz, ciekawe w jakim celu) - więc kierujesz się tymi samymi prawidłościami co 99,9 proc z nas wędkarzy. Lubimy się chwalić i Ty jesteś potwierdzeniem tej tezy. Zatem jak mam Ci uwierzyć, że mówisz prawdę i taką rybę bez udokumentowania wyrzucił byś z powrotem? Zdajesz sobie sprawę jakie emocje muszą targac wędkarzem, gdy po kilku latach zasiadek na olbrzymy, ma przed sobą ogromne cielsko na rekord polski? Wykszesaj w sobie chociaż trochę empatii i wczuj się w taką sytuację. Zazdrość jest złym doradcą, więc stłum w sobie to uczucie i przemyśl trzeźwo sprawę.
Miesiarz, [ pi ]ony wsiok, palant, śmieć, hiena, mięsojad. Nie za dużo tego? Po Twoich wypowiedziach można wywnioskować jedno: Jesteś niezrównoważonym trollem internetowym. W życiu nie złowiłeś żadnego okazu. Rodzina Cie za to opieprza że szlajasz się po rybach i nic nie przynosisz a Ty uparcie twierdzisz że wszystkie wypuszczasz. Zżera Cie zazdrość, że koleś miał takie szczęście albo umiejętności a Ty nawet jakby takich sumów było w Polsce jak koluchów nie umiałbyś złowić żadnego.
I jeszcze jedno, piszesz: "Piękny komentarz nic dodać nic ująć. Gość czuje temat, a pier.... o zazdrości jak dla mnie jest śmieszne" - kiedyś broniłem poglądów takich jak Twoje, ale po wielokrotnym obiektywnym przemyśleniu sprawy, doszedłem do wniosku, że to stek bzdur. Dlatego czytając co piszesz, wiem o co ci chodzi, też byłem na takim etapie. Teraz patrzę z góry na to co mówisz, bo jestem "piętro" wyżej. Naturalną koleją rzeczy jest taki przewrót - jak pobędziesz trochę na portalu to i Ty pewnie zmienisz zdanie. Pytanie kiedy to nastąpi... O ile nastąpi. Odnosząc się do cytatu - dla mnie śmieszne jest to co piszesz, bo ewidentnie przesiąknięty jesteś zazdrością.
A czy my tutaj, nie zapędzamy się Panowie w naszych osądach ? Jak mi wiadomo, jak mnie uczono: Nasza brać wędkarska lubuje się w przyrodzie (przyroda, to też my). Czy to pod publikę na wszelkich zjazdach i zebraniach, mówimy o sobie "koledzy" ? Panowie trochę więcej szacunku !!! Szacunku do samych siebie !!! Przestańmy się wyzywać a swoich argumentów brońmy merytorycznymi wypowiedziami. Zaczynam się wstydzić, że zaczynamy zwracać się do siebie "po imieniu" cyt. "Miesiarz, < pi >ony wsiok, palant, śmieć, hiena, mięsojad".
Odnośnie okazu i sposobu z nim postępowania opisałem wyżej, więc powtarzał się nie będę.
Nie wiem Jak Wy ale jak toś złowi wielką sztukę a ja przy tym jestem to się cieszę razem z nim. Co mi po tym, że go zeklnę pod nosem i w nerwach kolejnego dnia wrzucę mu korzeń w łowisko? Prawo i przepisy są dla ludzi, a ten rekordzista Polski postępował według nich. Czego się doczekał? Doczekał się mięsiarzy, wsioków, palantów, śmieci itd. Obok niego jest jeszcze cała masa ludzi którzy zabierają niektóre okazy do domu ze mną na czele. Jeśli ktoś uważa, że u boku tych wędkarzy jestem śmieciem to dyskusja nie ma sensu. Proponowałbym koledze molusowi aby wymyślił epitety dla tych, którzy degradują przyrodę w poważnym stopniu wywożąc śmieci do lasu, nad wodę, kłusując przy pomocy prądu, sieci, wycinając drzewa na opał zamiast dobierać się do szczęśliwca, który być może zrobił więcej dla przyrody niż 10 innych przestrzegających prawo. Mam nadzieję, że ten człowiek nie czyta tego wątku bo to byłby wstyd jak cholera. Śmiałby się z nas pewnie do łez jakimi to my pierdołami jesteśmy przesiąkniętymi zazdrością, szlachetnymi jedynie przed klawiaturą. I miałby rację.
Zapomniałeś wspomnieć o zawodowcach, którzy organizują sobie zawody na martwej rybie :) Okaz czy nie - w łeb i do wagi. Punkty będą ;) Tragedia. Tak jak napisałem wcześniej, na 300słów, 295 zazdrości, reszta wulgaryzmy :x
ano właśnie! Co do zawodów to już pisałem na ten temat kilka razy. Pewnie są zawody rozgrywane na tak zwanej "żywej rybie" ale są tez takie które nie wiele różnia się od zwykłej rzezi.
Szanowni koledzy macie oczywiście rację. Niestety często emocje u mnie biorą górę. Jedyne co chciałem napisać, że ryby powinny wracać do wody i to tyle. Według mnie więcej korzyści z tej rybki było by w wodzie a nie na patelni. To jedyny sens moich poprzednich wypowiedzi. Nie pisałem nic o regulaminie ani innych podobnych rzeczach. Widzę, że większość szanownych panów zabiera rybki ze sobą i co najważniejsze robi to zgodnie z regulaminem i takie Wasze prawo. To zwyczajnie spór o postrzeganie tego co tak wszyscy lubimy robić, tj. wędkować. Niektórzy przy okazji wędkowania lubią rybkę zjeść a inni wypuścić złowioną. Porównywanie wędkarstwa z poławianie ryb w morzu przy pomocy sieci to lekkie nieporozumienie, choć i tam istnieją limity połowów itd,itd. Tak jak ja zagalopowałem się co do oceny Pana Mariana tak i kolega Ja1kuba zapędził się oceniając mnie jako trola. Mi zwyczajnie puszczają nerwy jak słucham opowieści innych wędkarzy, których spotyka się nad wodą i opowiadają o tym jak łapią, co łapią i co z tym później robią. Brak spójności zeznań pana Mariana, świadczy właśnie o tym, że przez myśl mu nie przeszło, aby tego suma złowić. oczywiście miał pełne prawo aby go uśmiercić ale nikt mnie nie przekona do zmiany poglądu, że ta RYBA POWINNA WRÓCIĆ DO WODY. Gdyby miał odwagę powiedzieć wprost, że chciał ją zjeść pewnie tak bardzo ciśnienia by mi nie podniósł:-) Tak jak już pisałem, chciałbym za kilkanaście lat móc czasami coś złapać. Niestety nie zanosi się na to. Nie mówię już tutaj o takich okazach jak ten sum, a których to, ja i tak nie potrafiłbym złapać wg kolegi Ja1kuba;-). Mówię o dosłownie czymkolwiek poza karpiem z zarybienia, który w pierwszych dniach po wpuszczeniu bierze na wszystko, łącznie z niedopałkiem papierosa. Pozdrowienia dla pana Ja1kuba i życzę takich okazów jakich ja nigdy nie złowiłem:-) W jednej kwestii zgadzam się z kolegą w stu procentach - żona mnie opierdziela, że się szlajam po rybach i nic nie przynoszę:-) Apogeum złości osiąga kiedy jej chcę pokazać zdjęcie tej rybki, którą wypuściłem a wg szanownego kolegi nigdy nie złowiłem:-) Nie wiem jak bardzo chciałbym Cie przekonać do jednego. Nigdy nikomu niczego nie zazdrościłem i nie mówię tu o rybach a ogólnie. Nie bardzo nawet wiem jakie to uczucie ale widzę, że koledze obce ono nie jest bo po emocjonalnej wypowiedzi obcego niezrównoważonego trola internetowego postawił diagnozę. Serdecznie pozdrawiam:-)
Widzę tutaj nieudaną próbę ironizowania wcześniejszych wypowiedzi, przez molus"a. Mam wrażenie, że się trochę zagubiłeś. I dobrze bo już nie stawiasz tez i nie wyzywasz innych od mięsiarzy - zatraciłeś nieco na pewności siebie. To jest pozytywne i w ten sposób widać, że proces zmian u Ciebie rozpoczęty. Nie będę się odnosił do wszystkiego co napisałeś, bo możesz nie zrozumieć tego, tak samo jak przykładu z rybą (w tamtym przypadku morską). Na jedno tylko zareaguję - napisałeś: "Widzę, że większość szanownych panów zabiera rybki ze sobą" - otóż tutaj się mylisz. My bardzo dużo ryb wypuszczamy, tylko nie krzyczymy o tym na prawo i lewo - to raz. A dwa, bronimy swoich praw, na wypadek gdyby udało nam się kiedyś złowić rybę życia i chcielibyśmy ją zabrać do domu - bronimy swoich praw, żeby tacy jak Ty nie wyzywali nas od mięsiarzy, złodziei i szkodników przyrody.
Biorą rybki do domu? Heh, na jakieś 60 wypadów (na oko, rejestr się kończy) wziąłem 6 (słownie sześć) rybek. Jedną płoć i pięć leszczy. Drapieżników w ogóle nie biorę bo: a) szkoda mi, bo wiem, że jest ich mało b) nie złowiłem jeszcze nic godnego kulinarnej uwagi. Ale wiem, że jak złowię szczupaka czy sandacza, który zmieści się w moich "widełkach wymiarowych" to rozpatrzę zabranie go do domu.
A du.pa, wziąłem szczupaka, dawno temu, złowiłem go na żywca i miał 63cm. Z kotwiczką w bebechach miał raczej małe szanse na przeżycie. Dlatego wziąłem. I dlatego teraz spinninguje, żebym mógł zadecydować czy wziąć.
Ale to wszystko nie obliguje mnie do pisania głupot, że bym nie wziął. Tak jak napisałem, jak złowię to Wam napiszę ;)
Nie ironizuje i nie odcinam się od poprzednich wypowiedzi. Nawiasem mówiąc jeden z moich wczorajszych postów trafił tutaj przez przypadek, choć i pod nim się podpisuję. Jeszcze raz napisze sens moich długich, debilnych wypowiedzi, choć jestem przekonany, że i tak nie trafią do Was. Uważam, że nie powinniśmy zabierać z sobą złowionych ryb, a w szczególności okazów. To jest moje prywatne zdanie. Wiem, że do nikogo z Was to nie dociera ale tak uważam i koniec. W przyszłości mam nadzieję, że uda się komuś przeforsować wprowadzenie górnego limitu. Przepraszam Cie szanowny spiderlingu ale proces zmian we mnie się nie rozpoczął jeszcze. Przepraszam natomiast wszystkich, których uraziłem. Przyznaję się, że nie powinienem w ten sposób wyrażać swoich durnych poglądów. Przykład z ryba morską rozumiem. Uważam tylko, że zabijanie ryb powinniśmy pozostawić rybakom. Ja to całe nasze hobby traktuję bardzo sportowo:-) Co do szkodników przyrody to oczywiście znalazło by się kilka określeń na ludzi, którzy nie potrafią zabrać ze sobą z nad wody swoich śmieci ale z takimi panami chyba wszyscy mamy do czynienia. Jedno mnie tylko zastanawia. Czy wszyscy na tym forum jesteśmy święci?? Nie mamy jakichś małych grzeszków na sumieniu?? Nie przeklinamy?? Nie wkurzamy się na coś co nas otacza?? Jeszcze raz przepraszam wszystkich urażonych - to się więcej nie powtórzy.
Mój rejestr się już skończył. Mam wpisanego okonia 23 cm i dokładnie z tego powodu dla którego Ty zabrałeś szczupaka kolego pisaq. No ale jednak zauważamy, że jest mało drapieżników?? To dobrze. Proces zmian się rozpoczął??;-) Prawda kolego spiderling?? Okoń trafił na patelnię i zjadła go moja kotka:-) Podobno smakowało.
Jak złowię szczupaka u mnie w kałuży to mam świadomość, że to przedostatni osobnik tego gatunku w tej wodzie. A do rozmnażania potrzebne są przynajmniej dwa! Ale jadąc na Przeczyce czy Świerklaniec... Wczoraj gościu pokazywał mi 77cm szczupaka w reklamówce, było mi żal, ale później zastanowiłem się i zadałem sobie pytanie "Co ja bym zrobił?", odpowiedzi nie znam. Rybkę zjeść trzeba, ale należy zachować rozsądek i umiar.
Każdy ma prawo do poglądów i tak jak napisał Spiderling każdy może i chce i powinien bronić swoich praw. Co czynimy. Cieszę się, że doszedłeś do wniosku iż obrzucenie wyzwiskami tego człowieka było błędem. Tak jak piszesz każdy ma na sumieniu "grzeszki". Jedni mniejsze inni większe. Ja też mam:) ale nie powiem jakie:). Ale zauważ, że my nie wypisujemy jakimi to jesteśmy świętymi wędkarzami, jak pięknie wypuszczamy wszystkie ryby.
Widzę że temat zszedł na zły tor...ja osobiście gratuluję wędkarzowi tego suma,szczerze.Przecież każdy z nas chodzi na ryby z myślą że właśnie dziś złowi coś naprawdę dużego,a nikt mi nie wmówi że chodzi nad wodę łowić tylko uklejki i wcale nie chce złowić jakiejś rekordowej rybki.Z niektóre wypowiedzi można porównać do totolotka wygrałem 50 milionów ogłosiłem to w prasie ale wygranej nie odebrałem i kto by mi uwierzył.Tak samo jest z tym sumem,jeszcze raz serdeczne gratulacje no mój sum przy tamtym to pikuś.......
Prawda jest taka, że większość rekordowych okazów nie jest tak naprawdę złowionych. Przepraszam są złowione, ale nie za pomocą wędki tylko sieciami. Po prostu wielu rybaków odsprzedaje wędkarzom rekordowe sztuki. Potem poprosi się kolegę po kiju o podpisaniu się pod formularzem jako świadek i o robocie. A skąd to wiem? Od człowieka który zajmuje sie hodowlą ryb.
No nie oznacza i lepiej wypuścić ale jeśli ktoś weźmie to nie znak że jest mięsiarzem czy ćwokiem. Mam tez świadomość że ludzie kupują rekordowe okazy od kłusoli. To już jest poniżej krytyki. Zamiast kłusola przyprowadzić do porządku jeden z drugim "rekordzistą" to dobijają targu.
Skoro już jesteśmy przy temacie "oszukanych rekordów to słyszałem od wędkarza łowiącego wiele lat na Śląsku o jeszcze jednym zwyczaju kultywowanym przez tamtejszych łowców okazów .Niektórzy bowiem wędkarze po złowieniu powiedzmy karpia średniej wielkości wpuszczają rybę do dużego , czystego stawu należącego np do kolegi czy szefa .Ryba ta jest systematycznie dokarmiana a po osiągnięciu odpowiednich rozmiarów zgłaszana już jako "medalowy okaz ".
Brawo Molus . Wiele lat jeszcze upłynie ( i sumów ubędzie z naszych wód ) zanim niektórzy wędkarze zrozumieją że wędkarstwo to nie krwawe " świniobicie na drzwiach od obory "a piękne hobby nierozerwalnie wynikające z zamiłowania do przyrody .
Brawo Molus . Wiele lat jeszcze upłynie ( i sumów ubędzie z naszych wód ) zanim niektórzy wędkarze zrozumieją że wędkarstwo to nie krwawe " świniobicie na drzwiach od obory "a piękne hobby nierozerwalnie związane i wynikające z zamiłowania do przyrody .
Tylko kompletny idiota i skończony wędkarski ignorant jest w stanie pochwalić połów ryb tej wielkości . Wędkarz myślący racjonalnie , trzeźwo i poważnie traktujący swoje hobby - doskonale zdaje sobie sprawę z ogromu barbarzyństwa jakim jest łowienie "okazów ".
zrąkdęw - myślę, że obelgi pod moim adresem są zbędne. Rozumujemy w innych kategoriach - Ty patrzysz na wędkarstwo jako sport i nie dopuszczasz do siebie myśli, że dla innych może być czymś innym. Ja rozumiem zarówno jednych jak i drugich. Nie rzucam obrazami w stosunku do ludzi zabierajacych ryby (czy to duże czy małe), bo różnie ludzie są wychowani, w różnych kulturach żyją i otaczają ich różni ludzie. Nie osądzam nikogo. Mniema, że wychowałeś się na czasopismach wędkarskich, przesiąkniętych nokillaniem i wydaje Ci się, że możesz "jechać" po każdym, kto myśli inaczej niż Ty (mogę się mylić). Jesteś super gość - taki nowoczesny, nawrócisz świat, bo masz świetny sprzęt nowiuteńką kamizelkę i jesteś na rybach po to, żeby umęczyć ewentualną zdobycz, dla zrobienia jej zdjęcia. To też cecha wędkarstwa, którą na dobrą sprawę też nie potępiam. Twoja sprawa - byle wedle regulaminu.
Sądzę że w Polsce winno się ustanowić zakaz połowu suma . Sum powinien być objęty ochroną całkowitą - bo czyż godzi się traktować rybę nazywaną mianem KRóLA NASZYCH WÓD w sposób jak ten powyżej opisany czyli haniebny , wyjątkowo barbarzyński i wszeteczny ?
Szczerze ? Mnie nie chodzi o emocje ,chodzi mi o szacunek dla takiej dużej ryby . Ciężko to wytłumaczyc ale taki sum to dla mnie nie tylko duża ryba ale jest to przeciwnik , przeciwnik któremu damy kolejną szanse wypuszczając go .
o 20;25 miało byc nie ,,okresów "" , a ,, wymiarów "", przepraszam .
Panowie ja Cieszę się ze macie szacunek dla takiego okazu. Ja tez go mam ale według mnie takie bydle nie zasługuje na większy szacunek niż metrowy sum czy 30 cm okoń. Taki mały okonek tez mógłby pożyć długo gdyby go ktoś wcześniej nie zabrał ze sobą. Ja po prostu wszystkie ryby traktuję jednakowo. Te małe i te wielkie. Dlatego opowiadanie że gość co zabiera taki okaz jest bez serca i bez duszy mi nie pasuje. Są ludzie którzy zabierają o wiele więcej przyrodzie nie łamiąc przy tyn przepisów. Mam na myśli osoby które często wędkują i zabierają to co złowią zgodnie z przepisami. A ten człowiek opisywał jak to od kilku lat zajmuje sie jedynie połowami sumów. Zarzucił człowiek wędkę i czekał na branie ponad 6 godzin bez przestawiania przynęty. był uparty dążył do celu poprawiał błędy aż w końcu zostało mu to wynagrodzone. Jako pogromca takiej sztuki ma prawo do zrobienia z nią co chce. Moim zdaniem nie jest to czymś złym, że zabrał tę sztuke. To jest jego prywatna decyzja. Pamiętajmy że miał takie prawo.
a czy tak zachowuje sie sumiarz wszystkie ryby wiesza na drzewie jak tak dalej pojdzie to rekordy bedziemy bic ale za granica
Czytał ktoś relacje tego człowieka z połowu? Koleś nie miał jak go zważyć i musiał z nim jechać na skup złomu bo tam była odpowiednia waga. Po takiej przejażdżce sum by nie przeżył więc pewnie go utłukł. Postawcie się w jego sytuacji - złowiliście największą rybę w historii Polski a nie macie wagi aby to udokumentować. A to że wisi no fakt zdjęcie nie brzydkie, ale czy jak by leżał to by mu wygodniej było?
nikt nie napisał że wszystkie sumy wieszał na drzewie. Skoro rekord został pobity w dobie kryzysu, kiedy to wszyscy narzekają na brak ryb to daje to do myślenia. Ja gościowi gratuluję. Jest prawdopodobnie wielkim wędkarzem i ma wielkie wiadomości. Jeśli jest tu ktoś kto nigdy nie zabrał złowionej ryby niech mi zamknie gębę i zwiąże ręce wpisem. Bo oskarżany jest człowiek który zabrał jedną sztukę. O tylu nam wiadomo.
*jest prawdopodobnie wielkim wędkarzem i ma wielką wiedzę:)
Dobrze napisane Ja1kuba: "gość złowił największą rybę w historii polskiego wędkarstwa" a zazdrośnicy piszą, że miał ją wypościć. Puknijcie się w czoło. Nikt z Was by tej ryby nie wypuścił. Pierwsze co byście zrobili to puszukiwania gałęzi na metr 50 nad ziemią. Szacunek do ryby? A czemu ten sum zasłużył na większy szacun niż okoń (wspomniany przez mateuszwos"a)??? Ryba to ryba. A że starsza, to co za różnica. Pomnik przyrody? Kurde - nie należę do wrażliwców w tej kwestii, nie dziele Twego zdania Kolego. Owszem, potrafię delektować się pięknem przyrody, ale znam umiar.
Wielkim wędkarzem by był jak by darował życie takiej rybie, nie zważając na jakieś głupie rekordy, ja wypuszczam sporo ryb zwłaszcza tych okazałych i nie robię tego dla jakieś idei pod szyldem C&R tylko dlatego że nie mam sumienia zarżnąć czegoś co żyło tyle lat i przyniosło mi wiele satysfakcji. Kiedyś złowiłem pięknego klenia i byłem oddalony od kolegów około 300m którzy posiadali aparat, mogłem zanieść rybę by koledzy sfotografowali niecodzienną zdobycz, ale jednocześnie musiałbym pozbawić rybkę życia, więc nie zastanawiając się wypuściłem nie zważając na to czy ktoś mi uwierzy czy też nie, bo wędkarstwo przez "W" jest właśnie tym, a nie przepychaniem się kto złowi więcej i kto złowi największą itd.
Na pewno jest słabszym wędkarzem od Ciebie. Ty zapewne nawet klenie powyżej 100 kg łowisz tylko wszystkie wypuszczasz i nikt o tym nie wie.
nikt nikogo nie oskarza ale czy niechcieli byscie zlowic takiej ryby sami a teraz juz jej niema i niewiadomo czy kiedy kolwiek bedzie ja mu gratuluje bo wycjagnac taka sztuke to jest wyczyn nielada ale czy konieczne bylo zabijanie tego jednak niejestem pewien a co do zabierania to ja naprzyklad kazdego karpia powyzej 2 kg wypuszczam bo mysle ze w nastepnym sezonie zlowie je moze wieksze i to jest to moge zrobic zdiecie i mam pamiatke a jak chce mieso to jde do sklepu
Pewnie każdy by chciał tak samo jak wygrać w totka, ale gdyby każdy takie łowił to już by nikomu pewnie radochy nie sprawiało.
Dla mnie połów takich ryb - to najzwyklejsza krwawa kaźń , z rybą w roli udręczonej ofiary ....Przykro mi ale takie jest moje zdanie na ten temat .
Wcale nie musi być Ci przykro. Każdy ma prawo do swojego zdania.
Ciekawy jestem czy w Wiśle mogą być podobne okazy
No trochę szkoda, że taki okaz już nie pływa. niemniej jednak wszystko odbyło się zgodnie z przepisami i łowca zrobił, co uważał za słuszne. Osobiście wypuściłbym tego nieszczęśnika, bo zawsze staram się mieć aparat fotograficzny i wystarczyłoby mi jego zdjęcie.
Nie pochwalam nie ganię !!! Ale szczerze gratuluję !!!!
Pozdrawiam i połamania kija życzę
I właśnie z takich wpisów moim zdaniem powinien składać się ten wątek.
Dalej jestem zdania że 1 na 50 wędkarzy takiej rybie zwrócił by wolnośc. Pozostali tylko sobie gdybają.
nie wiem czy byś znalazł jednego z pięćdziesięciu który by wypuścił. Nie chcę tutaj wymieniać kto by wypuścił a kto nie, bo nie wiem. Jednak doświadczenie mówi mi że ciężko by było tego jednego wyszukać
A ja powiem szczerze i bez pierdzielenia - wątpię żebym wypuścił.
Rozumiem, szacunek dla wód i żyjątek w nich pływających.
Rozumiem, szacunek dla przeciwnika, emocje itp
Większość drapieżników wypuszczam, ale takiego bydlaka... nie sądzę.
Nie dowiem się póki nie złowię.
Jak złowię to Wam powiem i popełnię notkę na blogu :p
Są szczerzy na portalu i to mi się podoba. Bez zbędnego słodzenia.
A ja Wam drodzy koledzy powiem, że wypuszczam wszystko a już taki okaz wrzucić na olej to trzeba być chorym. Poza tym ten wielki "ŁOWCA" Gubi się w zeznaniach. Co innego mówi w Wędkarski Wiadomościach a co innego w WMH. Najważniejsze dla tego MIĘSOJADA był rekord. Chciał się pokazać i dokładnie udokumentować. Ktoś bardzo trafnie w jakimś komentarzu podsumował tego Osła. Ryba sprawiła, że jest sławny, a ten Matoł zamian zabił. Mam 32 lata a od 25 łowię. Pamiętam jak wyglądały nasze łowiska 25 lat temu, a jak wyglądają dziś. Nie ważne w jakim wieku wycierają się sumy a w jakim już nie. Zabicie tej ryby to brak elementarnego szacunku dla przyrody, która każdemu prawdziwemu wędkarzowi daje niezapomniane wrażenia, spokój i odprężenie. Takie matoły jak pan Marian czy jak mu było pozbawiają nas wszystkich możliwości zmierzenia się z tą naturą. Mam nadzieję Panie Marianie czy jak tam panu jest , że więcej nie dostanie pan możliwości złapania takiej sztuki. Natura potrafi być suką i docenić osoby mające dla niej szacunek. Pan okazał się malutką hienką, która jest skończona w świecie prawdziwych wędkarzy. Pozdrawiam pogromcę sumów:-) WSTYDZ SIE MALY CZLOWIECZKU!!!!!!!!!!!!!
Bez urazy, każdy ma swoje poglądy, ale to zabrzmiało mniej więcej tak - w wolnym tłumaczeniu:
A to bydlak! Złowił takiego suma, a ja nie! No niech go szczyści! Na dodatek zabrał! Czyli ja już go nie złowię! Cholera!
Jak już ktoś złowi taki okaz (nie zakłada, że złowi, ale złowi) i wypuści to OK - "rąsia", szacunek i w ogóle bohater (można nazwać jego nazwiskiem ulicę albo nawet rondo). Natomiast jeżeli ktoś przewiduje/prorokuje/planuje wypuszczenie takiej ryby po jej złowieniu to dla mnie jest to g***o warte.
Tak jak ludzie gadający, że oddaliby na policję albo biednym znalezioną walizkę pieniędzy - och ach jacy szlachetni. Ale gdy taką walizkę znajdują to czają się jak jeż do stosunku płciowego, żeby ktoś się nie zorientował ;)
Mówiąc krótko - facta, non verba.
Takie moje zdanie, nie podoba się - ukrzyżujcie mnie.
Pozdrawiam,
Marcin.
Tak dokładnie powiedział. Szkoda tylko, że w innej gazecie powiedział, że zawiózł ją na skup złomu bo nikt nie miał takiej wagi, a w innej już wersję zmienił i mówił, że dzwonił po kolegę, żeby wagę przywiózł i niestety kolega marudził i ryba zdechła w skutek holu itd itd. Koleś dla mnie jest zwykłym mięsiarzem i [ pi ]m wsiokiem. Rekord ważniejszy od życia. Gratuluje Pa;-lantowi dobrego samopoczucia i tak jak kolega powyżej życzę smacznego ty śmieciu:-)
Jak mi Bóg miły to nie zazdrość:-) Dla mnie najważniejsze jest to, że mogę posiedzieć w ciszy i spokoju nad wodą pod pretekstem łowienia ryb. Nikt drogi kolego nie będzie Cie krzyżował ale zwyczajnie po ludzku jest mi żal takiej pięknej starej ryby. Nie wiem czy mi uwierzysz, ale ja wszystko co złowię puszczam i wiem i jestem tego pewny, ze tego suma również bym wypuścił. Miałem niebywałą przyjemność łowić śliczne okazy(nie w Polsce oczywiście) żaden nie poszedł na patelnie bo dzięki Bogu stać mnie na zakup zdrowej, morskiej rybki w Tesco:-) Tak jak pisałem, 25 lat temu łowiłem piękne rybki z moim tatą np. nad rożnowskim, a teraz to mogę co najwyżej grzyba tam złapać między palcami jeśli wejdę do wody:-)
Przepraszam jeśli kogoś uraziłem ale uwierzcie drodzy koledzy, że mam w dupie rekordy itd. Nie mogę jednak przejść do porządku dziennego nad faktem zarżnięcia tego giganta. Następnym razem Panie Marian napisz pan do mnie to obiecuję, że kupie Ci tyle samo mięsa wieprzowego ile będzie ważył Twój sum. Zdrowsze mięsko dla Ciebie, dla Twojej rodziny i połowy wioski:-)
Pozdrawiam Adwersarzy
Szczerze ? Mnie nie chodzi o emocje ,chodzi mi o szacunek dla takiej dużej ryby . Ciężko to wytłumaczyc ale taki sum to dla mnie nie tylko duża ryba ale jest to przeciwnik , przeciwnik któremu damy kolejną szanse wypuszczając go .
TO napisał Rycerz930 i szacunek za to dla tego Pana.
Piękny komentarz nic dodać nic ująć. Gość czuje temat, a pier.... o zazdrości jak dla mnie jest śmieszne:-)
Szanuję poglądy innych ale w tej kwestii molus"ie uważam, że opowiadasz pierdy. Bardzo dobrze podsumował Cię pisaq, który pomimo młodszego wieku ma o wiele bardziej obiektywne i szersze spojrzenie na omawiany temat. Moim celem nie jest obrażanie Twojej osoby, ale zmuszenie do refleksji. Zastanów się, czym różni się ryba w Tesco od tej złowionej przez rybnickiego wędkarza? Dlaczego ta w Tesco zasługuje na mniejszy "szacunek"? Bo wytargali ją siecią gdzieś w Bałtyku? Bo nie ma tylu lat co 100-kilogramowiec? Nazywasz rekordzistę Polski mięsiarzem, ale jakim prawem? Przecież złowił rybę zgodnie z regulaminem. Aż tak bardzo "boli Cię", że to on ją złowił? Tak Cię to gryzie? Facet nastawił się na taką rybę, rzucił ogromnego żywca i poszczęściło mu się - pogratulować. Jest małym człowiekiem, bo nie chciał pozostać anonimowym rekordzistą polski? Cały czas chwalisz się ile dużych ryb złowiłeś (i wypuściłeś - zawsze o tym wspominasz, ciekawe w jakim celu) - więc kierujesz się tymi samymi prawidłościami co 99,9 proc z nas wędkarzy. Lubimy się chwalić i Ty jesteś potwierdzeniem tej tezy. Zatem jak mam Ci uwierzyć, że mówisz prawdę i taką rybę bez udokumentowania wyrzucił byś z powrotem? Zdajesz sobie sprawę jakie emocje muszą targac wędkarzem, gdy po kilku latach zasiadek na olbrzymy, ma przed sobą ogromne cielsko na rekord polski? Wykszesaj w sobie chociaż trochę empatii i wczuj się w taką sytuację. Zazdrość jest złym doradcą, więc stłum w sobie to uczucie i przemyśl trzeźwo sprawę.
Miesiarz, [ pi ]ony wsiok, palant, śmieć, hiena, mięsojad. Nie za dużo tego? Po Twoich wypowiedziach można wywnioskować jedno: Jesteś niezrównoważonym trollem internetowym. W życiu nie złowiłeś żadnego okazu. Rodzina Cie za to opieprza że szlajasz się po rybach i nic nie przynosisz a Ty uparcie twierdzisz że wszystkie wypuszczasz. Zżera Cie zazdrość, że koleś miał takie szczęście albo umiejętności a Ty nawet jakby takich sumów było w Polsce jak koluchów nie umiałbyś złowić żadnego.
I jeszcze jedno, piszesz: "Piękny komentarz nic dodać nic ująć. Gość czuje temat, a pier.... o zazdrości jak dla mnie jest śmieszne" - kiedyś broniłem poglądów takich jak Twoje, ale po wielokrotnym obiektywnym przemyśleniu sprawy, doszedłem do wniosku, że to stek bzdur. Dlatego czytając co piszesz, wiem o co ci chodzi, też byłem na takim etapie. Teraz patrzę z góry na to co mówisz, bo jestem "piętro" wyżej. Naturalną koleją rzeczy jest taki przewrót - jak pobędziesz trochę na portalu to i Ty pewnie zmienisz zdanie. Pytanie kiedy to nastąpi... O ile nastąpi.
Odnosząc się do cytatu - dla mnie śmieszne jest to co piszesz, bo ewidentnie przesiąknięty jesteś zazdrością.
A czy my tutaj, nie zapędzamy się Panowie w naszych osądach ? Jak mi wiadomo, jak mnie uczono: Nasza brać wędkarska lubuje się w przyrodzie (przyroda, to też my). Czy to pod publikę na wszelkich zjazdach i zebraniach, mówimy o sobie "koledzy" ? Panowie trochę więcej szacunku !!! Szacunku do samych siebie !!! Przestańmy się wyzywać a swoich argumentów brońmy merytorycznymi wypowiedziami. Zaczynam się wstydzić, że zaczynamy zwracać się do siebie "po imieniu" cyt. "Miesiarz, < pi >ony wsiok, palant, śmieć, hiena, mięsojad".
Odnośnie okazu i sposobu z nim postępowania opisałem wyżej, więc powtarzał się nie będę.
Pozdrawiam i połamania kija życzę
Nie wiem Jak Wy ale jak toś złowi wielką sztukę a ja przy tym jestem to się cieszę razem z nim. Co mi po tym, że go zeklnę pod nosem i w nerwach kolejnego dnia wrzucę mu korzeń w łowisko? Prawo i przepisy są dla ludzi, a ten rekordzista Polski postępował według nich. Czego się doczekał? Doczekał się mięsiarzy, wsioków, palantów, śmieci itd. Obok niego jest jeszcze cała masa ludzi którzy zabierają niektóre okazy do domu ze mną na czele. Jeśli ktoś uważa, że u boku tych wędkarzy jestem śmieciem to dyskusja nie ma sensu. Proponowałbym koledze molusowi aby wymyślił epitety dla tych, którzy degradują przyrodę w poważnym stopniu wywożąc śmieci do lasu, nad wodę, kłusując przy pomocy prądu, sieci, wycinając drzewa na opał zamiast dobierać się do szczęśliwca, który być może zrobił więcej dla przyrody niż 10 innych przestrzegających prawo. Mam nadzieję, że ten człowiek nie czyta tego wątku bo to byłby wstyd jak cholera. Śmiałby się z nas pewnie do łez jakimi to my pierdołami jesteśmy przesiąkniętymi zazdrością, szlachetnymi jedynie przed klawiaturą. I miałby rację.
Zapomniałeś wspomnieć o zawodowcach, którzy organizują sobie zawody na martwej rybie :) Okaz czy nie - w łeb i do wagi. Punkty będą ;)
Tragedia.
Tak jak napisałem wcześniej, na 300słów, 295 zazdrości, reszta wulgaryzmy :x
ano właśnie! Co do zawodów to już pisałem na ten temat kilka razy. Pewnie są zawody rozgrywane na tak zwanej "żywej rybie" ale są tez takie które nie wiele różnia się od zwykłej rzezi.
Szanowni koledzy macie oczywiście rację. Niestety często emocje u mnie biorą górę. Jedyne co chciałem napisać, że ryby powinny wracać do wody i to tyle. Według mnie więcej korzyści z tej rybki było by w wodzie a nie na patelni. To jedyny sens moich poprzednich wypowiedzi. Nie pisałem nic o regulaminie ani innych podobnych rzeczach. Widzę, że większość szanownych panów zabiera rybki ze sobą i co najważniejsze robi to zgodnie z regulaminem i takie Wasze prawo. To zwyczajnie spór o postrzeganie tego co tak wszyscy lubimy robić, tj. wędkować. Niektórzy przy okazji wędkowania lubią rybkę zjeść a inni wypuścić złowioną. Porównywanie wędkarstwa z poławianie ryb w morzu przy pomocy sieci to lekkie nieporozumienie, choć i tam istnieją limity połowów itd,itd. Tak jak ja zagalopowałem się co do oceny Pana Mariana tak i kolega Ja1kuba zapędził się oceniając mnie jako trola. Mi zwyczajnie puszczają nerwy jak słucham opowieści innych wędkarzy, których spotyka się nad wodą i opowiadają o tym jak łapią, co łapią i co z tym później robią. Brak spójności zeznań pana Mariana, świadczy właśnie o tym, że przez myśl mu nie przeszło, aby tego suma złowić. oczywiście miał pełne prawo aby go uśmiercić ale nikt mnie nie przekona do zmiany poglądu, że ta RYBA POWINNA WRÓCIĆ DO WODY. Gdyby miał odwagę powiedzieć wprost, że chciał ją zjeść pewnie tak bardzo ciśnienia by mi nie podniósł:-) Tak jak już pisałem, chciałbym za kilkanaście lat móc czasami coś złapać. Niestety nie zanosi się na to. Nie mówię już tutaj o takich okazach jak ten sum, a których to, ja i tak nie potrafiłbym złapać wg kolegi Ja1kuba;-). Mówię o dosłownie czymkolwiek poza karpiem z zarybienia, który w pierwszych dniach po wpuszczeniu bierze na wszystko, łącznie z niedopałkiem papierosa.
Pozdrowienia dla pana Ja1kuba i życzę takich okazów jakich ja nigdy nie złowiłem:-) W jednej kwestii zgadzam się z kolegą w stu procentach - żona mnie opierdziela, że się szlajam po rybach i nic nie przynoszę:-) Apogeum złości osiąga kiedy jej chcę pokazać zdjęcie tej rybki, którą wypuściłem a wg szanownego kolegi nigdy nie złowiłem:-) Nie wiem jak bardzo chciałbym Cie przekonać do jednego. Nigdy nikomu niczego nie zazdrościłem i nie mówię tu o rybach a ogólnie. Nie bardzo nawet wiem jakie to uczucie ale widzę, że koledze obce ono nie jest bo po emocjonalnej wypowiedzi obcego niezrównoważonego trola internetowego postawił diagnozę.
Serdecznie pozdrawiam:-)
Widzę tutaj nieudaną próbę ironizowania wcześniejszych wypowiedzi, przez molus"a. Mam wrażenie, że się trochę zagubiłeś. I dobrze bo już nie stawiasz tez i nie wyzywasz innych od mięsiarzy - zatraciłeś nieco na pewności siebie. To jest pozytywne i w ten sposób widać, że proces zmian u Ciebie rozpoczęty. Nie będę się odnosił do wszystkiego co napisałeś, bo możesz nie zrozumieć tego, tak samo jak przykładu z rybą (w tamtym przypadku morską). Na jedno tylko zareaguję - napisałeś: "Widzę, że większość szanownych panów zabiera rybki ze sobą" - otóż tutaj się mylisz. My bardzo dużo ryb wypuszczamy, tylko nie krzyczymy o tym na prawo i lewo - to raz. A dwa, bronimy swoich praw, na wypadek gdyby udało nam się kiedyś złowić rybę życia i chcielibyśmy ją zabrać do domu - bronimy swoich praw, żeby tacy jak Ty nie wyzywali nas od mięsiarzy, złodziei i szkodników przyrody.
Biorą rybki do domu? Heh, na jakieś 60 wypadów (na oko, rejestr się kończy) wziąłem 6 (słownie sześć) rybek. Jedną płoć i pięć leszczy. Drapieżników w ogóle nie biorę bo: a) szkoda mi, bo wiem, że jest ich mało b) nie złowiłem jeszcze nic godnego kulinarnej uwagi.
Ale wiem, że jak złowię szczupaka czy sandacza, który zmieści się w moich "widełkach wymiarowych" to rozpatrzę zabranie go do domu.
A du.pa, wziąłem szczupaka, dawno temu, złowiłem go na żywca i miał 63cm. Z kotwiczką w bebechach miał raczej małe szanse na przeżycie. Dlatego wziąłem.
I dlatego teraz spinninguje, żebym mógł zadecydować czy wziąć.
Ale to wszystko nie obliguje mnie do pisania głupot, że bym nie wziął.
Tak jak napisałem, jak złowię to Wam napiszę ;)
Nie ironizuje i nie odcinam się od poprzednich wypowiedzi. Nawiasem mówiąc jeden z moich wczorajszych postów trafił tutaj przez przypadek, choć i pod nim się podpisuję. Jeszcze raz napisze sens moich długich, debilnych wypowiedzi, choć jestem przekonany, że i tak nie trafią do Was. Uważam, że nie powinniśmy zabierać z sobą złowionych ryb, a w szczególności okazów. To jest moje prywatne zdanie. Wiem, że do nikogo z Was to nie dociera ale tak uważam i koniec. W przyszłości mam nadzieję, że uda się komuś przeforsować wprowadzenie górnego limitu. Przepraszam Cie szanowny spiderlingu ale proces zmian we mnie się nie rozpoczął jeszcze. Przepraszam natomiast wszystkich, których uraziłem. Przyznaję się, że nie powinienem w ten sposób wyrażać swoich durnych poglądów. Przykład z ryba morską rozumiem. Uważam tylko, że zabijanie ryb powinniśmy pozostawić rybakom. Ja to całe nasze hobby traktuję bardzo sportowo:-) Co do szkodników przyrody to oczywiście znalazło by się kilka określeń na ludzi, którzy nie potrafią zabrać ze sobą z nad wody swoich śmieci ale z takimi panami chyba wszyscy mamy do czynienia. Jedno mnie tylko zastanawia. Czy wszyscy na tym forum jesteśmy święci?? Nie mamy jakichś małych grzeszków na sumieniu?? Nie przeklinamy?? Nie wkurzamy się na coś co nas otacza??
Jeszcze raz przepraszam wszystkich urażonych - to się więcej nie powtórzy.
Mój rejestr się już skończył. Mam wpisanego okonia 23 cm i dokładnie z tego powodu dla którego Ty zabrałeś szczupaka kolego pisaq. No ale jednak zauważamy, że jest mało drapieżników?? To dobrze. Proces zmian się rozpoczął??;-) Prawda kolego spiderling?? Okoń trafił na patelnię i zjadła go moja kotka:-) Podobno smakowało.
Jak złowię szczupaka u mnie w kałuży to mam świadomość, że to przedostatni osobnik tego gatunku w tej wodzie. A do rozmnażania potrzebne są przynajmniej dwa!
Ale jadąc na Przeczyce czy Świerklaniec...
Wczoraj gościu pokazywał mi 77cm szczupaka w reklamówce, było mi żal, ale później zastanowiłem się i zadałem sobie pytanie "Co ja bym zrobił?", odpowiedzi nie znam.
Rybkę zjeść trzeba, ale należy zachować rozsądek i umiar.
Każdy ma prawo do poglądów i tak jak napisał Spiderling każdy może i chce i powinien bronić swoich praw. Co czynimy. Cieszę się, że doszedłeś do wniosku iż obrzucenie wyzwiskami tego człowieka było błędem. Tak jak piszesz każdy ma na sumieniu "grzeszki". Jedni mniejsze inni większe. Ja też mam:) ale nie powiem jakie:). Ale zauważ, że my nie wypisujemy jakimi to jesteśmy świętymi wędkarzami, jak pięknie wypuszczamy wszystkie ryby.
Widzę że temat zszedł na zły tor...ja osobiście gratuluję wędkarzowi tego suma,szczerze.Przecież każdy z nas chodzi na ryby z myślą że właśnie dziś złowi coś naprawdę dużego,a nikt mi nie wmówi że chodzi nad wodę łowić tylko uklejki i wcale nie chce złowić jakiejś rekordowej rybki.Z niektóre wypowiedzi można porównać do totolotka wygrałem 50 milionów ogłosiłem to w prasie ale wygranej nie odebrałem i kto by mi uwierzył.Tak samo jest z tym sumem,jeszcze raz serdeczne gratulacje no mój sum przy tamtym to pikuś.......
Prawda jest taka, że większość rekordowych okazów nie jest tak naprawdę złowionych. Przepraszam są złowione, ale nie za pomocą wędki tylko sieciami. Po prostu wielu rybaków odsprzedaje wędkarzom rekordowe sztuki. Potem poprosi się kolegę po kiju o podpisaniu się pod formularzem jako świadek i o robocie. A skąd to wiem? Od człowieka który zajmuje sie hodowlą ryb.
Oczywiście że większość wędkarzy chodzi na ryby z myślą złowienia okazu, ale to nie oznacza że każdą wielką rybę należy walić w łeb.
No nie oznacza i lepiej wypuścić ale jeśli ktoś weźmie to nie znak że jest mięsiarzem czy ćwokiem. Mam tez świadomość że ludzie kupują rekordowe okazy od kłusoli. To już jest poniżej krytyki. Zamiast kłusola przyprowadzić do porządku jeden z drugim "rekordzistą" to dobijają targu.
Skoro już jesteśmy przy temacie "oszukanych rekordów to słyszałem od wędkarza łowiącego wiele lat na Śląsku o jeszcze jednym zwyczaju kultywowanym przez tamtejszych łowców okazów .Niektórzy bowiem wędkarze po złowieniu powiedzmy karpia średniej wielkości wpuszczają rybę do dużego , czystego stawu należącego np do kolegi czy szefa .Ryba ta jest systematycznie dokarmiana a po osiągnięciu odpowiednich rozmiarów zgłaszana już jako "medalowy okaz ".
Brawo Molus . Wiele lat jeszcze upłynie ( i sumów ubędzie z naszych wód ) zanim niektórzy wędkarze zrozumieją że wędkarstwo to nie krwawe " świniobicie na drzwiach od obory "a piękne hobby nierozerwalnie wynikające z zamiłowania do przyrody .
Brawo Molus . Wiele lat jeszcze upłynie ( i sumów ubędzie z naszych wód ) zanim niektórzy wędkarze zrozumieją że wędkarstwo to nie krwawe " świniobicie na drzwiach od obory "a piękne hobby nierozerwalnie związane i wynikające z zamiłowania do przyrody .
Tylko kompletny idiota i skończony wędkarski ignorant jest w stanie pochwalić połów ryb tej wielkości . Wędkarz myślący racjonalnie , trzeźwo i poważnie traktujący swoje hobby - doskonale zdaje sobie sprawę z ogromu barbarzyństwa jakim jest łowienie "okazów ".
zrąkdęw - myślę, że obelgi pod moim adresem są zbędne. Rozumujemy w innych kategoriach - Ty patrzysz na wędkarstwo jako sport i nie dopuszczasz do siebie myśli, że dla innych może być czymś innym. Ja rozumiem zarówno jednych jak i drugich. Nie rzucam obrazami w stosunku do ludzi zabierajacych ryby (czy to duże czy małe), bo różnie ludzie są wychowani, w różnych kulturach żyją i otaczają ich różni ludzie. Nie osądzam nikogo. Mniema, że wychowałeś się na czasopismach wędkarskich, przesiąkniętych nokillaniem i wydaje Ci się, że możesz "jechać" po każdym, kto myśli inaczej niż Ty (mogę się mylić). Jesteś super gość - taki nowoczesny, nawrócisz świat, bo masz świetny sprzęt nowiuteńką kamizelkę i jesteś na rybach po to, żeby umęczyć ewentualną zdobycz, dla zrobienia jej zdjęcia. To też cecha wędkarstwa, którą na dobrą sprawę też nie potępiam. Twoja sprawa - byle wedle regulaminu.
Sądzę że w Polsce winno się ustanowić zakaz połowu suma . Sum powinien być objęty ochroną całkowitą - bo czyż godzi się traktować rybę nazywaną mianem KRóLA NASZYCH WÓD w sposób jak ten powyżej opisany czyli haniebny , wyjątkowo barbarzyński i wszeteczny ?