Spiderling - przestań już modzić o tej zazdrości . Jestem pewny że żaden z wędkarzy biorących udział ( zarówno tych którzy gratulują jaki i ganią wielkiego łowcę za mało etyczne podejście do pięknej , zdrowej i sędziwej ryby ) - w najmniejszym nawet stopniu - nie zazdrości połowu .
Spiderling - przestań już modzić o tej zazdrości . Jestem pewny że żaden z wędkarzy biorących udział w dyskusji ( zarówno tych którzy gratulują jaki i ganią wielkiego łowcę za mało etyczne podejście do pięknej , zdrowej i sędziwej ryby ) - w najmniejszym nawet stopniu - nie zazdrości połowu .
dlaczego prawie za każdym razem piszesz do mnie ten sam tekst dwa razy? Cały czas dążę do stwierdzenia, że nikt z nas nie ma prawa krytykować łowcy tej konkretnie ryby (największej w historii polskiego wędkarstwa), bo nikt z nas wcześniej nie znalazł się w takiej sytuacji. Uważam, że Ci którzy "wiedzą" jak by się zachowali rzucają słowa na wiatr. Zrakdęw - pisałeś że nie czytasz moich wypowiedzi w tym temacie, ale dziwnie do większości się odnosisz. To druga rzecz, którą chciałbym abyś mi wytłumaczył.
I jeszcze jedna nurtująca sprawa. Piszesz: :Jestem pewny że żaden z wędkarzy biorących udział w dyskusji (...) nie zazdrości połowu". Przeprowadziłeś sondę? Stawiając takie tezy mam Cię brać za poważnego człowieka?
Prosiłem Ciebie tylko o to zaprzestanie stawiania zarzutów zazdrości pod adresem wędkarzy biorących udział w dyskusji . Co się tyczy mojej odpowiedzi na Twoje przemyślenia - to odnoszę się do nich w przekonaniu iż w gruncie rzeczy jesteś rozsądnym wędkarzem .
Jestem pewny że nikt nie zazdrości złowionego suma - bo niby dlaczego ktokolwiek miałby to robić ( tzn być zazdrosny )? . Myślę że w tym przypadku - Twój zarzut jest niestety absurdalny .
W tym przypadku nie ma czego zazdrościć . Wszystkie moje ( złośliwe nie ukrywam ) komentarze odnośnie NOWEGO REKORDU POLSKI W POŁOWIE SUMA WYNOSZĄCEGO PRZESZŁO 100 KG - stanowią pewnego rodzaju epitafium dla pięknej i sędziwej ryby brutalnie wydartej ze swojego wodnego królestwa.
Dlaczego ktoś miałby być zazdrosny? 95% z nas łowi ryby żeby się nimi chwalić (to jeden powodów - nazwijmy to "ubocznych"). Jedni zabierają połów do domu, żeby pokazać żonie, inni fotografują i chwalą się w necie, jeszcze inni po prostu "opowiadają" o sukcesach wędkarskich. Taka natura ludzka, a u wędkarzy bardzo mocno widoczna. Pytasz dlaczego ktoś miałby zazdrościć takiego rekordu polski? Bo jego zdjęcie i obrazek wyląduje we wszystkich gazetach wędkarskich i nie tylko, bo zyska "uznanie" w światku wędkarskim, bo taka ryba budzi respekt u większości śmiertelników, bo to największa ryba i tak dalej, i tak dalej... Powodów jest jeszcze wiele. Zatem zazdrość jest tutaj bardzo prawdopodobna - nie możesz jej w 100procentach wykluczyć. Jeśli obok wędkarza, jednego z naszych portalowych Kolegów ktoś będzie holował metrowego szczupaka, to jestem przekonany, że chociaż na chwilę przejdzie przez myśl "naszemu", że "szkoda, że nie wziął na jego moje żywcówki". Zwykły ludzki odruch. A co tu dopiero mówić o takim sumie? Zazdrośc jest bardzo prawdopodobna, a Ty ją wykluczasz całkowicie. Niestety nie mogę się z Tobą zgodzić. Staram się podejść do sprawy rzeczowo, bez owijania w bawełnę. Nie dorabiam zbędnych ideologii - znam wielu ludzi, wiem jakie są zachowania. Zazdrość w tym przypadku nie jest zła. Zła jest zazdrość przejawiająca się jako krytyka.
ja zazdroszczę suma spiderlingowi złowionego na spina w tym roku:) Też bym chciał ale ten rok w moim wykonaniu to porażka pod względem złowionych okazów. Niemniej jednak kilka ciekawych wypraw zaliczyłem:)
Poważnie mówię - nie obraź się, ale mam wrażenie, że wywodzisz się ze środowiska dostatkiem płynącego, siedzisz sobie w wygodnym foteliku przed monitorem swojego PCeta i wmawiasz nam tutaj, że to piękna ryba, że szacunek bo stara, zdrowa - pomnik przyrody itd. A za chwilę zjesz hamburgera z wcześniej męczonego zwierzęcia innego gatunku. Dla mnie wszystkie ryby są na równi - nie ma starszych lepszych - młodszych gorszych. Nie wyznaję takiej zasady. Szanuję przyrodę na tyle ile mogę - ale nie popadam w paranoję. Nie będę masował złowionego 80kgmowca, żeby mu się lepiej wracało do wody. To tylko ryba (w porównaniu do człowieka) i aż ryba - w ogólnym wymiarze całego ekosystemu. Nie lubię gdy szanuje się ryby wielkie a inne mniej. Szanuję wszystkie. Wypuszczę rybę jeśli uznam, że jej zabranie nie posłuży słusznemu celowi - często egoistycznemu. Ale zabiorę też rybę, jeśli uznam to za słuszne - nie chcę wtedy słuchać komentarzy z boku, że jestem mięsiarzem i skończonym skur..... Bo nie jestem ani jednym ani drugim.
Możesz nie wierzyc że ktoś jest świadom tego jakby postąpił w danej sytuacji bo sam nie wiesz jak TY byś się zachował w takiej sytuacji i o.k. ja to rozumiem . Ja wiem i kropka , amen . Piszecie o zazdrości , u mnie nie ma jej , Jest za to pełen podziw i wielkie gratulacje dla wędkarza że wyjął taką rybę ( to że ją zabrał to inna inszośc ) . Myślę że cała ta kłótnia spowodowana jest tym że niektórzy nie potrafią dostrzec wyjątkowości tego okazu . WYJĄTKOWOŚC TEGO SUMA NIE POLEGA NA NICZYM INNYM TYLKO NA JEGO WIELKOŚCI , WADZE I FAKCIE ŻE TAKI OKAZ JEST TAK RZADKO SPOTYKANY . Poruszyliście argument : zabrał go bo mu wolno . Rzeczywiście wolno mu tylko dlaczego ciągle słyszymy słowa krytki pod adresem ludzi którzy zabierają często duże ilości małych czy średnich ryb , przecież IM TEŻ WOLNO . Wychodzi na to że prawo i zachowanie ludzi którzy się do niego stosują jest cacy jeżli idzie po naszej myśli , a innym razem jeżeli nam się nie podoba to jest be ?
Rycesz930 - Ja wiem jak bym się zachował w takiej sytuacji. Niestety jestem tylko człowiekiem. Ty też niby wiesz - ale ja Ci nie wierzę, bo nie możesz być tego pewien. Już widzę jak po dwóch godzinach holu, jak gdyby nigdy nic, całujesz bydlaka w łeb i wypuszczasz do wody... Już to widzę... Piszesz że niektórzy (domniemam, że chodzi o mnie) nie potrafią dostrzec wyjątkowości takiego suma. A ja właśnie ją dostrzegam. Te wszystkie cechy jak wielkość, waga, sporadyczność - mogą przemawiać za tym, żeby taką rybę jednak uśmiercić (czyt. udokumentować jej złowienie). Oczywiście, że było by świetnie ją wypościć (dla mnie szkodnikiem specjalnym nie jest) ale nie mam nic, przeciwko jej zabraniu - decyzja łowcy i NIE MOŻNA GO ZA TO KRYTYKOWAC! Piszesz, że słyszymy słowa krytyki pod adresem ludzi zabierających spore ilości białorybu. Bo ludzie zabierają wszystko co łowią - a później nie wiedzą co z tym zrobic. To jest bezsens totalny. Zabranie rekordu polski nie jest dla mnie bez sensu - ja to usprawiedliwiam, Wy nie. Tym się różnimy.
Starałem się wytłumaczyć w sposób jasny o co mi chodzi. Przyznaję - dużo słów padło. Zrakdęw - wszedłeś ze mną w polemikę i nagle odpowiadasz słowami "SRAM NA TEN REKORD I WY TAKŻE NA NIEGO NASRAJCIE . SZKODA MI TYLKO TEJ BIEDNEJ RYBY". Po raz kolejny sugerujesz, żeby jednak nie traktować Cię poważnie. Spadam
Widzisz Kolego spiderling Ty mnie nie wierzysz ,a ja Tobie tak , mimo to nie mam pretensji . Byc może będzie temat że sytuacja będzie odwrotna . Byc może dlatego że nigdy nie złowiłem dużego suma takim je darzę szacunkiem . Fajnie że rozmowa trwa , a my się nie wyzywamy , dlatego życzę Ci suma 103 kg. ( oczywiście później do wody bo ja też chciałbym go złapac :). Pozdrawiam .
Przecież ja człowieku nie wchodziłem z Tobą w żadną polemikę !Polemizować można tylko z ludźmi dysponującymi wiedzą i mającymi pewne morale . Tobie natomiast brakuje obu tych cech .
Kolego rycerz930. Ja całkowicie rozumiem Twoje spojrzenie na całą tą sytuację. Masz prawo szanować wielkie okazy bardziej niż inne lub odwrotnie. To jest Twoje prywatne zdanie i wolno ci takie mieć. Tak jak każdy z nas może mieć swoje poglądy. Jednak wyzywanie człowieka który postępuje zgodnie z regulaminem i prawem jakie mu przysługuje nie jest na miejscu. Dlatego właśnie rozpętała się ta dość ostra dyskusja. Chociaż masz trochę inne podejście do sprawy niż ja to wciąż je uważam za stosowne. Pogratulowałeś zwycięzcy ale wolałbyś aby złowiony okaz wypuścił i nikt Cię za to nie wyzywa. Dlaczego więc temu szczęśliwcowi co wyholował tego suma oberwało się tak jak to widać wyżej? To jest przedstawianie swoich poglądów? To jest czysta zazdrość! A jeśli nie zazdrość to jeszcze gorzej bo wtedy to już jest czyste chamstwo. Zwróćmy teraz uwagę jak swoje poglądy przedstawia kolega zrakdęw. Czy swoimi wypowiedziami może denerwować bądź ubliżać portalowiczom? W moim mniemaniu tak. Ja już się przekonałem, że jest to człowiek dość pokrętny i swoje poglądy przedstawia w dosadny sposób, nie szczędząc epitetów, dlatego się nie złoszczę, ale jest wiele innych osób, które mają prawo się poczuć urażone. Mógłbym tu zacytować kilka odzywek ale tego nie zrobię. Jeśli ktoś jest chętny raz jeszcze może przestudiować dyskusję.
Mateusz - może napiszesz coś więcej na temat pęcherza pławnego suma ? Chętnie przeczytam bo nie wątpię w twoje doświadczenie . Przyznaję że moja wypowiedź była swego rodzaju cierpkim żartem . Błędem jest natomiast twierdzenie jakoby suma nie miał pławnego pęcherza .
Mateusz . Piszesz że jestem człowiekiem pokrętnym . Doprawdy nie wiem z czego to wywróżyłeś : z ręki na pewno nie , rzeczy należącej do mnie też nie masz ( tzw czarna magia ) pozostają więc karty , fusy i wosk lecz do Andrzejek pozostało jeszcze trochę czasu . A może jesteś po prostu psychoanalitykiem ?
Jeśli chodzi o zazdrość to są tu na nią dowody. Ja to widzę tak: Wszyscy co naskoczyli na tego rekordzistę lub są przeciwni temu, co z rybą zrobił, dzielą się na dwie grupy. Jedni tak jak Rycerz930 chcieliby aby ta ryba została wypuszczona ze względu na szacunek dla okazu. Drudzy, i ich jest tu więcej, chcieliby aby ta ryba została wypuszczona aby ktoś inny mógł ją złowić (ciekawe kto?). I to jest zazdrość moim zdaniem.
U mnie Kuba tych oznak zazdrości nie znajdziesz .Zapewniam Cię że nawet pisząc swoje wypowiedzi paradoksalnie nie myślę o wielkim niczym konar drzewa sumie i jego pogromcy . W dalszym ciągu kieruję się zwyczajnym rozżaleniem oraz szacunkiem do tej majestatycznej , dostojnej ryby .
otóż te sumy, które ja osobiście uśmiercałem pęcherz pławny miały ale u nich był on przyrośnięty do kręgosłupa dość dużą powierzchnią i wyjecie go bez uszkodzenia graniczy z cudem:) No są pewnie specjaliści, którzy podołają temu zadaniu. Ponadto nie powala wcale wielkością a jego kształt to coś w rodzaju worka
Pisząc "pokrętnym" miałem na myśli sposób Twoich wypowiedzi które są dość przesiąknięte wyszukanym słownictwem, bez którego przekaz informacji wcale by nie ucierpiał. Ja nie twierdzę że to źle bo to świadczy o tym że masz duży zasób słownictwa. Ale Wracając do sposobu Twoich wypowiedzi są one niełatwe i niebanalne a ja nazwałem to "pokrętne"
Kolego mateuszwos jesli chodzi o epitety , ubliżanie czy wyzywanie jestem temu stanowczo przeciwny . Kolega tomeczekxx5 podał temat więc się w nim wypowiedziałem . To że łowca miał prawo rybę zabrac nie podlega dyskusji , ale krytyka lub pochwała tego to kwestia każdego z nas . Mnie nie chodzi o to żeby na siłę przekonac kogoś do swoich poglądów , ale jeżeli mam mozliwośc wyrażenia ich to robię to . Jeśli kogoś przekonam to dobrze jeśli nie to trudno . Jedyne co mnie zmartwiło po pierwszych postach w temacie to nie fakt ze ryba została zabrana , a fakt że niektórzy nie chcą lub nie potrafią dostrzec wyjątkowości tej wielkiej ryby . Cóż mówi się trudno i żyje się dalej , w końcu każdy może myślec co chce . Pozdrawiam .
Pisząc "mam w dupie nowy rekord " czy też sram na nowy rekord Polski - zwykle nie mamy na myśli ryby będącej obiektem całego zamieszania a tylko samo bicie rekordów jako element wędkarskiego szpanu - tak było również i w moim przypadku .
Klasycznym przykładem " tandetnej prowokacji " jest moim zdaniem Twoje stwierdzenie jakobym był osobą niepoważną i niegodną wzmianki na forum .Cytuję :" Po raz kolejny sugerujesz, żeby jednak nie traktować Cię poważnie. "
Sugerując się Twoimi wcześniejszymi wypowiedziami zadałem Ci kilka pytań, bo chciałem żebyś uściślił o co Ci chodzi. Olałeś to całkowicie - uznałem, że nie można traktować Cię poważnie, że jesteś tylko zwykłym "krzykaczem" - stąd mój osąd. Ty natomiast zarzuciłeś mi brak wiedzy i posiadania "pewnych morali". Zupełnie nie wiem, na jakiej podstawie doszedłeś do takich wniosków. Stąd uważam to za tandetną prowokację.
Jeśli chodzi o zazdrość to są tu na nią dowody. Ja to widzę tak: Wszyscy co naskoczyli na tego rekordzistę lub są przeciwni temu, co z rybą zrobił, dzielą się na dwie grupy. Jedni tak jak Rycerz930 chcieliby aby ta ryba została wypuszczona ze względu na szacunek dla okazu. Drudzy, i ich jest tu więcej, chcieliby aby ta ryba została wypuszczona aby ktoś inny mógł ją złowić (ciekawe kto?). I to jest zazdrość moim zdaniem. Powyższy tekst to wypowiedź kolegi Ja1kuba. Błagam Cie nie dobijaj już ludzi swoimi mądrościami o zazdrości bo zaczynasz chyba sam w to wierzyć ale wszyscy inni pukają się w czoło. Spiderling oczywiście jako domorosły psycholog społeczny wie dokładnie, że każdy z nas zabrałby suma do domu. Wg niego 95 % ludzi łowi ryby, żeby się nimi chwalić. Gratuluję - odkryłeś karty i już wiemy kim jesteś. Nie wiem jak przeszło Ci prze komp, że patrzysz na mnie i na moje poglądy z góry, skoro podajesz katalog tak niskich przesłanek, dla których inni łowią (ty sam musisz się znajdować, w którejś z tych grup), że wstyd się do nich przyznawać. Hmmmm... z drugiej strony to sam przyznajesz, że zabierasz okazy. "Zabrać okaz to obciach, a nie powód do dumy" To cytat więc obrażaj się na autora. Oceniasz, że wiedza zrakdęw opiera się na czasopismach nokill itd. Nawet jeśli (choć nie wiem o tym) to nie ma w tym nic złego. Lepszy taki poziom świadomości niż Twój poparty nawet trzydziestoma laty praktyki, a generujący "pierdy", które tu głosisz. Pierdy - to również cyta i to z Ciebie, więc bez obrazy.
Jak już pisałem wcześniej od 7 roku życia tj. 25 lat łowię rybki. Najpierw siedziałem z ojcem. Później mieszkałem w US i też jeździliśmy na ryby i to na OKAZY i szczerze mówiąc mam gdzieś czy taki Jakub wierzy w to co piszę czy nie wierzy;-) Dzięki możliwości połowu np. szczupaków w Stanach z całą stanowczością mogę stwierdzić, że każda rybka tam złowiona wróciła do wody w tym okazy. Gdybym wrócił z jeziora z taką ryba to chyba bym się spalił ze wstydu gdyby inny wędkarz mnie z nią zobaczył. Właśnie w US czasami zdarzają się jeszcze Polacy (ale już na szczęście rzadko) którzy zabierają ryby z sobą. Meksykanie biorą wszystko jak leci. Jeżeli mamy aspirację, aby zaliczono nas juz na dobre do cywilizacji zachodniej, a nie postrzegano nas jak postkomunistyczny motłoch to czerpmy wzorce właśnie z US czy Skandynawii. Kolejny raz wypada się zgodzić z Rycerzem 930 który napisał: WYJĄTKOWOŚC TEGO SUMA NIE POLEGA NA NICZYM INNYM TYLKO NA JEGO WIELKOŚCI , WADZE I FAKCIE ŻE TAKI OKAZ JEST TAK RZADKO SPOTYKANY . Poruszyliście argument : zabrał go bo mu wolno . Rzeczywiście wolno mu tylko dlaczego ciągle słyszymy słowa krytki pod adresem ludzi którzy zabierają często duże ilości małych czy średnich ryb , przecież IM TEŻ WOLNO. Oczywiście,że wolno. Nie można jednak traktować wszystkiego na co pozwala regulamin za dobro objawione. Regulamin połowów amatorskich wg. mnie musi być zaostrzony chociażby przez wprowadzenie górnego wymiaru. Przykład z Dębem Bartkiem też powinien trafić do wyobraźni niektórych z Was ale niestety... Jeszcze jedno słowo do spiderlinga. Zaczynałem dawno temu zabierając wszystkie wymiarowe ryby z sobą. Na całe szczęście moje poglądy ewaluowały przez lata i Bogu za to dziękuję, że jestem w tym miejscu, w którym jestem. Ty drogi kolego pisząc (z pozycji człowieka, który przyznaje się do zabierania okazów) że patrzy na mnie i moje poglądy z góry wywołuje u mnie tylko uśmiech i to uśmiech politowania;-) Na szczęście takich jak ja jest coraz więcej i będzie jeszcze więcej. Będą przychodzić nowe pokolenia wędkarzy lepiej uświadomionych i chcących zachować nasze łowiska w stanie jak największej obfitości. Zobaczcie jakie ryby można łowić we wspomnianej już Skandynawii. Dlaczego?? Może ktoś potrafi odpowiedzieć?? Teraz możecie mnie zarżnąć jak pan Marian zarżnął suma :-) Pozdrowienia dla wszystkich łowców okazów
Nie wiem czy byłeś w Skandynawii lub czy uważałeś na geografii ale nie powinno być dla Ciebie zaskoczeniem, że stosunek powierzchni wód śródlądowych do powierzchni lądu jest wielokrotnie większy niż w Polsce. Dodatkowo średnie zagęszczenie ludzi w krajach skandynawskich jest drastycznie mniejsze niż u nas. To są podstawowe czynniki wpływające na różnicę pogłowia ryb. Także wpływ ma przestrzeganie prawa które to u nas respektuje niewielki procent społeczeństwa. Kolejny powód to fakt że w Krajach skandynawskich już zapomnieli taki termin jak "kłusownictwo" bo sensownie je zwalczają. Wypuszczanie ryb przez wędkarzy z prawdziwego zdarzenia na niewiele się zdaje. Nie chcecie mi chyba wcisnąć, że teraz przez 20 lat nikt nie złowi suma Polsce bo ktoś zabrał rekord do domu.
Ja znowuż nie rozumiem czy przeczytałeś co ja napisałem. Prawdopodobnie masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Czy ja napisałem, że zabicie jednego suma spowoduje ich wyginięcie w polskich wodach?? Twoje argumenty są bardzo płaskie. Najłatwiej zwalić winę na inne czynniki. Najłatwiej szukać winy u innych a nie u siebie. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że świat należy zacząć zmieniać od siebie. Jeżeli każdy z nas nie zacznie szanować każdej jednej pojedynczej sztuki to nie pierdzielmy sobie o jakimś stosunku wód śródlądowych do powierzchni kraju i liczby ludności. To są bardzo płytkie wymówki. Nie neguje, że tak jest. Oczywiście z faktami się nie dyskutuje. Tylko jeżeli tak marnie ze zbiornikami i rybami w nich jest u nas to znaczy wg. mnie, że tym bardziej powinniśmy dbać o swoje zasoby. Niestety to kwestia naszej mentalności. Jesteśmy zbyt pazerni na darmowe obiadki pływające w naszych wodach. Czy rzeczywiście jesteśmy tak prymitywni żeby zdobywać pożywienie przy pomocy karty wędkarskiej?
Nigdzie nie napisałem, że ty sugerowałeś iż zabranie tego rekordowego suma przyczyni się do wyginięcia reszty tych ryb z Polskich wód. Nie wydaje mi się abym te słowa adresował do Ciebie. Więc to może Ty nie czytasz ze zrozumieniem. Prosiłeś o odpowiedź na pytanie dlaczego u nas jest mniej ryb niż w krajach skandynawskich. Ja Ci odpowiedziałem jak umiałem. Jeśli te argumenty do Ciebie nie trafiają bądź są zbyt mało istotne. To niech będzie ja jestem przyczyną tak małej ilości ryb w polskich wodach bo od czasu do czasu suma zaaplikuję na patelnię.
Twoje prawo "aplikować suma na patelnię". Widzę, że obaj rozumiemy co piszemy:-) Twoje argumenty są czysto naukowe, a jako, że ja na geografii nie uważałem to przyznałem Ci rację i napisałem, że z faktami się nie dyskutuje. Problem jest dużo głębszy, o czym napisałem dalej. Czepiamy się pierdół zamiast czytać dokładnie i do końca. Jeszcze raz - problem leży w naszej głowie. Można by pokusić się o próbę zdiagnozowania dlaczego wszyscy albo większość z nas zjada co złowi. Napiszę coś za co większość z[ pi ]...ie mnie na funty:-) Wydaje mi się, że to przez biedę. Taka prawdziwą biedę gdzie nie zawsze najadaliśmy się do syta. Nasi dziadkowie, a czasem ojcowie, łowili co się dało ale nie hobbystycznie tylko żeby najzwyczajniej się najeść. Nie pisze tutaj o jakichś odległych czasach, a o okresie powojennym. Żyliśmy w posranym biednym kraju. Rybka była rarytasem. Odskocznia od schabowego z kapusta. Nawet żeby zjeść schabowego zaraz po tym jak wracałem ze szkoły musiałem iść zająć kolejkę mojej matce, która zaraz po 3 wpadała do sklepu bo o 4 rzucali mięso:-) Nie wszyscy pamiętają takie czasy prawda. To wg. mnie główny powód naszych zjechanych główek, patrzących na rybkę wyjętą na wędkę przez pryzmat patelni. Ja wyjmując rybkę z wody nie mogę się doczekać kiedy ją wypuszczę bo dla mnie nie ma piękniejszego momentu niż właśnie ten kiedy prze kilka sekund mogę popatrzeć na nią w swoim naturalnym środowisku. Przepraszam jest coś piękniejszego. Piękniejsze są miny gapiów, którzy zszokowani stoją, patrzą na mnie jak macham rybce na do widzenia i pukają mi się w głowę:-)
Uważam ze nie warto brać w dyskusji , podczas to której pewna grupa osób uprawia najzwyklejsze , bezwartościowe politykierstwo .Wymieniając poglądy w takich oto mało przyjemnych warunkach ( czy też raczej próbując przedstawić swoje własne przemyślenia tak jak miało to miejsce w przypadku kol Molus ) - nie ma możliwości dojścia do jakiegokolwiek wspólnego wniosku . Rozmowa na forum WEDKUJE.PL to typowa chaotyczna , czcza gadanina :bez początku , końca a przede wszystkim bez sensu . Ja o gruszce ty o pietruszce - tymi oto słowami można skwitować wiele dotychczasowych wątków ( pomijając oczywiście te o tematyce humorystycznej bądź te mające wydźwięk dydaktyczny czyli będące pewnym źródłem wiedzy dla początkujących miłośników wędkowania .
Jeden plus jednak widzę. Cieszę się, że mój chamski post wywołał dyskusję o celowości zabijania złowionych ryb. Ci, którzy biorą ryby pewnie nigdy z tego nie zrezygnują ale dojdzie do ich świadomości, że są inni inaczej myślący. W głębi serca żywię jednak głębokie przeświadczenie, że wszyscy wiemy, iż ryby powinno się zwracać ich naturalnemu środowisku. Pomimo tego co niektórzy piszą, to wiedzą, że tak powinno być. Nie przyznają się do tego i dorabiają niezbyt mądrą filozofię do swojego postępowania. Nie mogą się przecież przyznać, że mam rację ale oni i tak będą ryby zabijać bo tak jest im wygodniej. Przecież trzeba się kolegom pochwalić - prawda panie kolego spiderling??:)
Spotykam nad Wisłą wielu ludzi, którzy biedę opędzają złowionymi rybami. Ale Ci ludzie często posługują się łódkami i siatkami bądź sznurkami pakowanymi namiętnie w Wisłę. Tacy ludzie zamiast wziąć się za robotę część dnia spędzają pod sklepem a drugą na kłusowaniu. To jest bolesna prawda. Spotykam też takich ludzi, którzy przychodzą na ryby po jedną 2 sztuki. Łowią oczywiście więcej ale resztę wypuszczają. Ma człowiek ochotę na lina i jak sobie go złowi to go bierze i nie widzę problemu. Tacy ludzie raczej głodem nie przymierają ale i spustoszenia w wodach nie sieją. Ryba od zawsze jest w menu Polaków i będzie tam figurować nadal. Jeśli mam pójść do sklepu i wydać kasę na rybę, którą ktoś kilka dni temu wydarł siatą z wody, to przy okazji swojego hobby wolę tą rybkę sobie złowić. Musimy mieć na uwadze, że ryby znajdujące się w sklepach trafiają tam z naszych wód. Chyba, że jest to panga to trafia z Chin ale w to ja zębów nie wbiję.
Mateusz masz rację - pisząc o zależnościach powierzchnią lądu i wód śródlądowych . Myślę jednak że większość Polskich wędkarzy ( będąc rozgoryczona " krajowym bezrybiem ") zarazem ma głęboko gdzieś geograficzne teorie definiujące rybostan i pogłowie ryb na terenie Skandynawii . Jednakowoż bogaty i urozmaicony rybostan wód skandynawskich nie jest też jak się może wydawać - bezpośrednim następstwem "wielkiej , zakrojonej na szeroką skalę dbałości o przyrodę . Zwłaszcza że sławne już prawie na całym świecie - działania ekologiczne w tym kraju - to również w dużym stopniu zwykłe " zamiatanie brudów po dywan " .
Dlaczego nie jesteśmy teraz na rybach ? Zamiast certolić bez ładu i składu , kręcąc przy tym globusem i zatrzymując się na popas w Skandynawii - idźmy nad wodę , na ryby . Dzisiaj udałem się na jezioro - ale niestety ryby brać nie chciały .
Racja racja. Ja też dzisiaj byłem ale tylko w celu zapodania kuleczek rybkom. Jutro się z karpikami spróbuję. Kurcze i znowu jak coś mi podejdzie to WYPUSZCZĘ i zjem na obiad pangę z Chin:-) Co za matoł ze mnie:-)
W takim razie - życzę powodzenia . Rację masz też pisząc o Pandze jakoby nie była ona warta wzięcia do ust . Molus - Tobie także radzę zmienić menu . Swoją drogą jeśli choć trochę wiecie na temat hodowli Pangi ... to unikanie dań zeń przyrządzonych będzie Wam przychodzić z dużą łatwością .
Spiderling - przestań już modzić o tej zazdrości . Jestem pewny że żaden z wędkarzy biorących udział ( zarówno tych którzy gratulują jaki i ganią wielkiego łowcę za mało etyczne podejście do pięknej , zdrowej i sędziwej ryby ) - w najmniejszym nawet stopniu - nie zazdrości połowu .
Spiderling - przestań już modzić o tej zazdrości . Jestem pewny że żaden z wędkarzy biorących udział w dyskusji ( zarówno tych którzy gratulują jaki i ganią wielkiego łowcę za mało etyczne podejście do pięknej , zdrowej i sędziwej ryby ) - w najmniejszym nawet stopniu - nie zazdrości połowu .
dlaczego prawie za każdym razem piszesz do mnie ten sam tekst dwa razy? Cały czas dążę do stwierdzenia, że nikt z nas nie ma prawa krytykować łowcy tej konkretnie ryby (największej w historii polskiego wędkarstwa), bo nikt z nas wcześniej nie znalazł się w takiej sytuacji. Uważam, że Ci którzy "wiedzą" jak by się zachowali rzucają słowa na wiatr. Zrakdęw - pisałeś że nie czytasz moich wypowiedzi w tym temacie, ale dziwnie do większości się odnosisz. To druga rzecz, którą chciałbym abyś mi wytłumaczył.
I jeszcze jedna nurtująca sprawa. Piszesz: :Jestem pewny że żaden z wędkarzy biorących udział w dyskusji (...) nie zazdrości połowu". Przeprowadziłeś sondę? Stawiając takie tezy mam Cię brać za poważnego człowieka?
Prosiłem Ciebie tylko o to zaprzestanie stawiania zarzutów zazdrości pod adresem wędkarzy biorących udział w dyskusji . Co się tyczy mojej odpowiedzi na Twoje przemyślenia - to odnoszę się do nich w przekonaniu iż w gruncie rzeczy jesteś rozsądnym wędkarzem .
Jestem pewny że nikt nie zazdrości złowionego suma - bo niby dlaczego ktokolwiek miałby to robić ( tzn być zazdrosny )? . Myślę że w tym przypadku - Twój zarzut jest niestety absurdalny .
Nie wyobrażam sobie ze można być zazdrosnym o rybę której ogromny pęcherz pławny można wykorzystać jako "koło ratunkowe " ( śmiech ) .
W tym przypadku nie ma czego zazdrościć . Wszystkie moje ( złośliwe nie ukrywam ) komentarze odnośnie NOWEGO REKORDU POLSKI W POŁOWIE SUMA WYNOSZĄCEGO PRZESZŁO 100 KG - stanowią pewnego rodzaju epitafium dla pięknej i sędziwej ryby brutalnie wydartej ze swojego wodnego królestwa.
Dlaczego ktoś miałby być zazdrosny? 95% z nas łowi ryby żeby się nimi chwalić (to jeden powodów - nazwijmy to "ubocznych"). Jedni zabierają połów do domu, żeby pokazać żonie, inni fotografują i chwalą się w necie, jeszcze inni po prostu "opowiadają" o sukcesach wędkarskich. Taka natura ludzka, a u wędkarzy bardzo mocno widoczna. Pytasz dlaczego ktoś miałby zazdrościć takiego rekordu polski? Bo jego zdjęcie i obrazek wyląduje we wszystkich gazetach wędkarskich i nie tylko, bo zyska "uznanie" w światku wędkarskim, bo taka ryba budzi respekt u większości śmiertelników, bo to największa ryba i tak dalej, i tak dalej... Powodów jest jeszcze wiele. Zatem zazdrość jest tutaj bardzo prawdopodobna - nie możesz jej w 100procentach wykluczyć. Jeśli obok wędkarza, jednego z naszych portalowych Kolegów ktoś będzie holował metrowego szczupaka, to jestem przekonany, że chociaż na chwilę przejdzie przez myśl "naszemu", że "szkoda, że nie wziął na jego moje żywcówki". Zwykły ludzki odruch. A co tu dopiero mówić o takim sumie? Zazdrośc jest bardzo prawdopodobna, a Ty ją wykluczasz całkowicie. Niestety nie mogę się z Tobą zgodzić.
Staram się podejść do sprawy rzeczowo, bez owijania w bawełnę. Nie dorabiam zbędnych ideologii - znam wielu ludzi, wiem jakie są zachowania. Zazdrość w tym przypadku nie jest zła. Zła jest zazdrość przejawiająca się jako krytyka.
SRAM NA TEN REKORD I WY TAKŻE NA NIEGO NASRAJCIE . SZKODA MI TYLKO TEJ BIEDNEJ RYBY .
Kto widział pęcherz pławny u suma to wie, że porównanie kiepskie (śmiech).
ja zazdroszczę suma spiderlingowi złowionego na spina w tym roku:) Też bym chciał ale ten rok w moim wykonaniu to porażka pod względem złowionych okazów. Niemniej jednak kilka ciekawych wypraw zaliczyłem:)
Poważnie mówię - nie obraź się, ale mam wrażenie, że wywodzisz się ze środowiska dostatkiem płynącego, siedzisz sobie w wygodnym foteliku przed monitorem swojego PCeta i wmawiasz nam tutaj, że to piękna ryba, że szacunek bo stara, zdrowa - pomnik przyrody itd. A za chwilę zjesz hamburgera z wcześniej męczonego zwierzęcia innego gatunku. Dla mnie wszystkie ryby są na równi - nie ma starszych lepszych - młodszych gorszych. Nie wyznaję takiej zasady. Szanuję przyrodę na tyle ile mogę - ale nie popadam w paranoję. Nie będę masował złowionego 80kgmowca, żeby mu się lepiej wracało do wody. To tylko ryba (w porównaniu do człowieka) i aż ryba - w ogólnym wymiarze całego ekosystemu. Nie lubię gdy szanuje się ryby wielkie a inne mniej. Szanuję wszystkie. Wypuszczę rybę jeśli uznam, że jej zabranie nie posłuży słusznemu celowi - często egoistycznemu. Ale zabiorę też rybę, jeśli uznam to za słuszne - nie chcę wtedy słuchać komentarzy z boku, że jestem mięsiarzem i skończonym skur..... Bo nie jestem ani jednym ani drugim.
mateuszwos - wiem, że mi zazdroscisz:D (). A ja Ci zazdroszczę olbrzymiej Wisły i kompana do spinningu
Możesz nie wierzyc że ktoś jest świadom tego jakby postąpił w danej sytuacji bo sam nie wiesz jak TY byś się zachował w takiej sytuacji i o.k. ja to rozumiem . Ja wiem i kropka , amen . Piszecie o zazdrości , u mnie nie ma jej , Jest za to pełen podziw i wielkie gratulacje dla wędkarza że wyjął taką rybę ( to że ją zabrał to inna inszośc ) . Myślę że cała ta kłótnia spowodowana jest tym że niektórzy nie potrafią dostrzec wyjątkowości tego okazu . WYJĄTKOWOŚC TEGO SUMA NIE POLEGA NA NICZYM INNYM TYLKO NA JEGO WIELKOŚCI , WADZE I FAKCIE ŻE TAKI OKAZ JEST TAK RZADKO SPOTYKANY . Poruszyliście argument : zabrał go bo mu wolno . Rzeczywiście wolno mu tylko dlaczego ciągle słyszymy słowa krytki pod adresem ludzi którzy zabierają często duże ilości małych czy średnich ryb , przecież IM TEŻ WOLNO . Wychodzi na to że prawo i zachowanie ludzi którzy się do niego stosują jest cacy jeżli idzie po naszej myśli , a innym razem jeżeli nam się nie podoba to jest be ?
Rycesz930 - Ja wiem jak bym się zachował w takiej sytuacji. Niestety jestem tylko człowiekiem. Ty też niby wiesz - ale ja Ci nie wierzę, bo nie możesz być tego pewien. Już widzę jak po dwóch godzinach holu, jak gdyby nigdy nic, całujesz bydlaka w łeb i wypuszczasz do wody... Już to widzę... Piszesz że niektórzy (domniemam, że chodzi o mnie) nie potrafią dostrzec wyjątkowości takiego suma. A ja właśnie ją dostrzegam. Te wszystkie cechy jak wielkość, waga, sporadyczność - mogą przemawiać za tym, żeby taką rybę jednak uśmiercić (czyt. udokumentować jej złowienie). Oczywiście, że było by świetnie ją wypościć (dla mnie szkodnikiem specjalnym nie jest) ale nie mam nic, przeciwko jej zabraniu - decyzja łowcy i NIE MOŻNA GO ZA TO KRYTYKOWAC! Piszesz, że słyszymy słowa krytyki pod adresem ludzi zabierających spore ilości białorybu. Bo ludzie zabierają wszystko co łowią - a później nie wiedzą co z tym zrobic. To jest bezsens totalny. Zabranie rekordu polski nie jest dla mnie bez sensu - ja to usprawiedliwiam, Wy nie. Tym się różnimy.
Starałem się wytłumaczyć w sposób jasny o co mi chodzi. Przyznaję - dużo słów padło. Zrakdęw - wszedłeś ze mną w polemikę i nagle odpowiadasz słowami "SRAM NA TEN REKORD I WY TAKŻE NA NIEGO NASRAJCIE . SZKODA MI TYLKO TEJ BIEDNEJ RYBY". Po raz kolejny sugerujesz, żeby jednak nie traktować Cię poważnie. Spadam
Nie dbam o Twoje podejście względem mej osoby .
Widzisz Kolego spiderling Ty mnie nie wierzysz ,a ja Tobie tak , mimo to nie mam pretensji . Byc może będzie temat że sytuacja będzie odwrotna . Byc może dlatego że nigdy nie złowiłem dużego suma takim je darzę szacunkiem . Fajnie że rozmowa trwa , a my się nie wyzywamy , dlatego życzę Ci suma 103 kg. ( oczywiście później do wody bo ja też chciałbym go złapac :). Pozdrawiam .
Przecież ja człowieku nie wchodziłem z Tobą w żadną polemikę !Polemizować można tylko z ludźmi dysponującymi wiedzą i mającymi pewne morale . Tobie natomiast brakuje obu tych cech .
Kolego rycerz930. Ja całkowicie rozumiem Twoje spojrzenie na całą tą sytuację. Masz prawo szanować wielkie okazy bardziej niż inne lub odwrotnie. To jest Twoje prywatne zdanie i wolno ci takie mieć. Tak jak każdy z nas może mieć swoje poglądy. Jednak wyzywanie człowieka który postępuje zgodnie z regulaminem i prawem jakie mu przysługuje nie jest na miejscu. Dlatego właśnie rozpętała się ta dość ostra dyskusja. Chociaż masz trochę inne podejście do sprawy niż ja to wciąż je uważam za stosowne. Pogratulowałeś zwycięzcy ale wolałbyś aby złowiony okaz wypuścił i nikt Cię za to nie wyzywa. Dlaczego więc temu szczęśliwcowi co wyholował tego suma oberwało się tak jak to widać wyżej? To jest przedstawianie swoich poglądów? To jest czysta zazdrość! A jeśli nie zazdrość to jeszcze gorzej bo wtedy to już jest czyste chamstwo. Zwróćmy teraz uwagę jak swoje poglądy przedstawia kolega zrakdęw. Czy swoimi wypowiedziami może denerwować bądź ubliżać portalowiczom? W moim mniemaniu tak. Ja już się przekonałem, że jest to człowiek dość pokrętny i swoje poglądy przedstawia w dosadny sposób, nie szczędząc epitetów, dlatego się nie złoszczę, ale jest wiele innych osób, które mają prawo się poczuć urażone. Mógłbym tu zacytować kilka odzywek ale tego nie zrobię. Jeśli ktoś jest chętny raz jeszcze może przestudiować dyskusję.
Mateusz - może napiszesz coś więcej na temat pęcherza pławnego suma ? Chętnie przeczytam bo nie wątpię w twoje doświadczenie . Przyznaję że moja wypowiedź była swego rodzaju cierpkim żartem . Błędem jest natomiast twierdzenie jakoby suma nie miał pławnego pęcherza .
Albo lepiej nie pisz . Miało być o rekordzie nie o anatomii .
Mateusz . Piszesz że jestem człowiekiem pokrętnym . Doprawdy nie wiem z czego to wywróżyłeś : z ręki na pewno nie , rzeczy należącej do mnie też nie masz ( tzw czarna magia ) pozostają więc karty , fusy i wosk lecz do Andrzejek pozostało jeszcze trochę czasu . A może jesteś po prostu psychoanalitykiem ?
Jeśli chodzi o zazdrość to są tu na nią dowody. Ja to widzę tak: Wszyscy co naskoczyli na tego rekordzistę lub są przeciwni temu, co z rybą zrobił, dzielą się na dwie grupy. Jedni tak jak Rycerz930 chcieliby aby ta ryba została wypuszczona ze względu na szacunek dla okazu. Drudzy, i ich jest tu więcej, chcieliby aby ta ryba została wypuszczona aby ktoś inny mógł ją złowić (ciekawe kto?). I to jest zazdrość moim zdaniem.
U mnie Kuba tych oznak zazdrości nie znajdziesz .Zapewniam Cię że nawet pisząc swoje wypowiedzi paradoksalnie nie myślę o wielkim niczym konar drzewa sumie i jego pogromcy . W dalszym ciągu kieruję się zwyczajnym rozżaleniem oraz szacunkiem do tej majestatycznej , dostojnej ryby .
otóż te sumy, które ja osobiście uśmiercałem pęcherz pławny miały ale u nich był on przyrośnięty do kręgosłupa dość dużą powierzchnią i wyjecie go bez uszkodzenia graniczy z cudem:) No są pewnie specjaliści, którzy podołają temu zadaniu. Ponadto nie powala wcale wielkością a jego kształt to coś w rodzaju worka
Pisząc "pokrętnym" miałem na myśli sposób Twoich wypowiedzi które są dość przesiąknięte wyszukanym słownictwem, bez którego przekaz informacji wcale by nie ucierpiał. Ja nie twierdzę że to źle bo to świadczy o tym że masz duży zasób słownictwa. Ale Wracając do sposobu Twoich wypowiedzi są one niełatwe i niebanalne a ja nazwałem to "pokrętne"
Kolego mateuszwos jesli chodzi o epitety , ubliżanie czy wyzywanie jestem temu stanowczo przeciwny . Kolega tomeczekxx5 podał temat więc się w nim wypowiedziałem . To że łowca miał prawo rybę zabrac nie podlega dyskusji , ale krytyka lub pochwała tego to kwestia każdego z nas . Mnie nie chodzi o to żeby na siłę przekonac kogoś do swoich poglądów , ale jeżeli mam mozliwośc wyrażenia ich to robię to . Jeśli kogoś przekonam to dobrze jeśli nie to trudno . Jedyne co mnie zmartwiło po pierwszych postach w temacie to nie fakt ze ryba została zabrana , a fakt że niektórzy nie chcą lub nie potrafią dostrzec wyjątkowości tej wielkiej ryby . Cóż mówi się trudno i żyje się dalej , w końcu każdy może myślec co chce . Pozdrawiam .
Zrakdęw nie Ciebie miałem na myśli, Ty kilka razy dobitnie wyraziłeś się, że nie chcesz złowić takiej ryby pisząc gdzie ją masz.
Pisząc "mam w dupie nowy rekord " czy też sram na nowy rekord Polski - zwykle nie mamy na myśli ryby będącej obiektem całego zamieszania a tylko samo bicie rekordów jako element wędkarskiego szpanu - tak było również i w moim przypadku .
A jednak czytasz! No tak, nie starcza siły argumentu, więc wybrałeś drogę tandetnej prowokacji. Źle trafiłeś.
Klasycznym przykładem " tandetnej prowokacji " jest moim zdaniem Twoje stwierdzenie jakobym był osobą niepoważną i niegodną wzmianki na forum .Cytuję :" Po raz kolejny sugerujesz, żeby jednak nie traktować Cię poważnie. "
Sugerując się Twoimi wcześniejszymi wypowiedziami zadałem Ci kilka pytań, bo chciałem żebyś uściślił o co Ci chodzi. Olałeś to całkowicie - uznałem, że nie można traktować Cię poważnie, że jesteś tylko zwykłym "krzykaczem" - stąd mój osąd. Ty natomiast zarzuciłeś mi brak wiedzy i posiadania "pewnych morali". Zupełnie nie wiem, na jakiej podstawie doszedłeś do takich wniosków. Stąd uważam to za tandetną prowokację.
Jeśli chodzi o zazdrość to są tu na nią dowody. Ja to widzę tak: Wszyscy co naskoczyli na tego rekordzistę lub są przeciwni temu, co z rybą zrobił, dzielą się na dwie grupy. Jedni tak jak Rycerz930 chcieliby aby ta ryba została wypuszczona ze względu na szacunek dla okazu. Drudzy, i ich jest tu więcej, chcieliby aby ta ryba została wypuszczona aby ktoś inny mógł ją złowić (ciekawe kto?). I to jest zazdrość moim zdaniem.
Powyższy tekst to wypowiedź kolegi Ja1kuba. Błagam Cie nie dobijaj już ludzi swoimi mądrościami o zazdrości bo zaczynasz chyba sam w to wierzyć ale wszyscy inni pukają się w czoło. Spiderling oczywiście jako domorosły psycholog społeczny wie dokładnie, że każdy z nas zabrałby suma do domu. Wg niego 95 % ludzi łowi ryby, żeby się nimi chwalić. Gratuluję - odkryłeś karty i już wiemy kim jesteś. Nie wiem jak przeszło Ci prze komp, że patrzysz na mnie i na moje poglądy z góry, skoro podajesz katalog tak niskich przesłanek, dla których inni łowią (ty sam musisz się znajdować, w którejś z tych grup), że wstyd się do nich przyznawać. Hmmmm... z drugiej strony to sam przyznajesz, że zabierasz okazy. "Zabrać okaz to obciach, a nie powód do dumy" To cytat więc obrażaj się na autora. Oceniasz, że wiedza zrakdęw opiera się na czasopismach nokill itd. Nawet jeśli (choć nie wiem o tym) to nie ma w tym nic złego. Lepszy taki poziom świadomości niż Twój poparty nawet trzydziestoma laty praktyki, a generujący "pierdy", które tu głosisz. Pierdy - to również cyta i to z Ciebie, więc bez obrazy.
Jak już pisałem wcześniej od 7 roku życia tj. 25 lat łowię rybki. Najpierw siedziałem z ojcem. Później mieszkałem w US i też jeździliśmy na ryby i to na OKAZY i szczerze mówiąc mam gdzieś czy taki Jakub wierzy w to co piszę czy nie wierzy;-) Dzięki możliwości połowu np. szczupaków w Stanach z całą stanowczością mogę stwierdzić, że każda rybka tam złowiona wróciła do wody w tym okazy. Gdybym wrócił z jeziora z taką ryba to chyba bym się spalił ze wstydu gdyby inny wędkarz mnie z nią zobaczył. Właśnie w US czasami zdarzają się jeszcze Polacy (ale już na szczęście rzadko) którzy zabierają ryby z sobą. Meksykanie biorą wszystko jak leci. Jeżeli mamy aspirację, aby zaliczono nas juz na dobre do cywilizacji zachodniej, a nie postrzegano nas jak postkomunistyczny motłoch to czerpmy wzorce właśnie z US czy Skandynawii.
Kolejny raz wypada się zgodzić z Rycerzem 930 który napisał: WYJĄTKOWOŚC TEGO SUMA NIE POLEGA NA NICZYM INNYM TYLKO NA JEGO WIELKOŚCI , WADZE I FAKCIE ŻE TAKI OKAZ JEST TAK RZADKO SPOTYKANY . Poruszyliście argument : zabrał go bo mu wolno . Rzeczywiście wolno mu tylko dlaczego ciągle słyszymy słowa krytki pod adresem ludzi którzy zabierają często duże ilości małych czy średnich ryb , przecież IM TEŻ WOLNO.
Oczywiście,że wolno. Nie można jednak traktować wszystkiego na co pozwala regulamin za dobro objawione. Regulamin połowów amatorskich wg. mnie musi być zaostrzony chociażby przez wprowadzenie górnego wymiaru. Przykład z Dębem Bartkiem też powinien trafić do wyobraźni niektórych z Was ale niestety...
Jeszcze jedno słowo do spiderlinga. Zaczynałem dawno temu zabierając wszystkie wymiarowe ryby z sobą. Na całe szczęście moje poglądy ewaluowały przez lata i Bogu za to dziękuję, że jestem w tym miejscu, w którym jestem. Ty drogi kolego pisząc (z pozycji człowieka, który przyznaje się do zabierania okazów) że patrzy na mnie i moje poglądy z góry wywołuje u mnie tylko uśmiech i to uśmiech politowania;-)
Na szczęście takich jak ja jest coraz więcej i będzie jeszcze więcej. Będą przychodzić nowe pokolenia wędkarzy lepiej uświadomionych i chcących zachować nasze łowiska w stanie jak największej obfitości. Zobaczcie jakie ryby można łowić we wspomnianej już Skandynawii. Dlaczego?? Może ktoś potrafi odpowiedzieć??
Teraz możecie mnie zarżnąć jak pan Marian zarżnął suma :-)
Pozdrowienia dla wszystkich łowców okazów
Nie wiem czy byłeś w Skandynawii lub czy uważałeś na geografii ale nie powinno być dla Ciebie zaskoczeniem, że stosunek powierzchni wód śródlądowych do powierzchni lądu jest wielokrotnie większy niż w Polsce. Dodatkowo średnie zagęszczenie ludzi w krajach skandynawskich jest drastycznie mniejsze niż u nas. To są podstawowe czynniki wpływające na różnicę pogłowia ryb.
Także wpływ ma przestrzeganie prawa które to u nas respektuje niewielki procent społeczeństwa. Kolejny powód to fakt że w Krajach skandynawskich już zapomnieli taki termin jak "kłusownictwo" bo sensownie je zwalczają. Wypuszczanie ryb przez wędkarzy z prawdziwego zdarzenia na niewiele się zdaje. Nie chcecie mi chyba wcisnąć, że teraz przez 20 lat nikt nie złowi suma Polsce bo ktoś zabrał rekord do domu.
Ja znowuż nie rozumiem czy przeczytałeś co ja napisałem. Prawdopodobnie masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Czy ja napisałem, że zabicie jednego suma spowoduje ich wyginięcie w polskich wodach??
Twoje argumenty są bardzo płaskie. Najłatwiej zwalić winę na inne czynniki. Najłatwiej szukać winy u innych a nie u siebie. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że świat należy zacząć zmieniać od siebie. Jeżeli każdy z nas nie zacznie szanować każdej jednej pojedynczej sztuki to nie pierdzielmy sobie o jakimś stosunku wód śródlądowych do powierzchni kraju i liczby ludności. To są bardzo płytkie wymówki. Nie neguje, że tak jest. Oczywiście z faktami się nie dyskutuje. Tylko jeżeli tak marnie ze zbiornikami i rybami w nich jest u nas to znaczy wg. mnie, że tym bardziej powinniśmy dbać o swoje zasoby. Niestety to kwestia naszej mentalności. Jesteśmy zbyt pazerni na darmowe obiadki pływające w naszych wodach. Czy rzeczywiście jesteśmy tak prymitywni żeby zdobywać pożywienie przy pomocy karty wędkarskiej?
Nigdzie nie napisałem, że ty sugerowałeś iż zabranie tego rekordowego suma przyczyni się do wyginięcia reszty tych ryb z Polskich wód. Nie wydaje mi się abym te słowa adresował do Ciebie. Więc to może Ty nie czytasz ze zrozumieniem. Prosiłeś o odpowiedź na pytanie dlaczego u nas jest mniej ryb niż w krajach skandynawskich. Ja Ci odpowiedziałem jak umiałem. Jeśli te argumenty do Ciebie nie trafiają bądź są zbyt mało istotne. To niech będzie ja jestem przyczyną tak małej ilości ryb w polskich wodach bo od czasu do czasu suma zaaplikuję na patelnię.
Twoje prawo "aplikować suma na patelnię". Widzę, że obaj rozumiemy co piszemy:-)
Twoje argumenty są czysto naukowe, a jako, że ja na geografii nie uważałem to przyznałem Ci rację i napisałem, że z faktami się nie dyskutuje. Problem jest dużo głębszy, o czym napisałem dalej. Czepiamy się pierdół zamiast czytać dokładnie i do końca. Jeszcze raz - problem leży w naszej głowie. Można by pokusić się o próbę zdiagnozowania dlaczego wszyscy albo większość z nas zjada co złowi. Napiszę coś za co większość z[ pi ]...ie mnie na funty:-)
Wydaje mi się, że to przez biedę. Taka prawdziwą biedę gdzie nie zawsze najadaliśmy się do syta. Nasi dziadkowie, a czasem ojcowie, łowili co się dało ale nie hobbystycznie tylko żeby najzwyczajniej się najeść. Nie pisze tutaj o jakichś odległych czasach, a o okresie powojennym. Żyliśmy w posranym biednym kraju. Rybka była rarytasem. Odskocznia od schabowego z kapusta. Nawet żeby zjeść schabowego zaraz po tym jak wracałem ze szkoły musiałem iść zająć kolejkę mojej matce, która zaraz po 3 wpadała do sklepu bo o 4 rzucali mięso:-) Nie wszyscy pamiętają takie czasy prawda. To wg. mnie główny powód naszych zjechanych główek, patrzących na rybkę wyjętą na wędkę przez pryzmat patelni. Ja wyjmując rybkę z wody nie mogę się doczekać kiedy ją wypuszczę bo dla mnie nie ma piękniejszego momentu niż właśnie ten kiedy prze kilka sekund mogę popatrzeć na nią w swoim naturalnym środowisku. Przepraszam jest coś piękniejszego. Piękniejsze są miny gapiów, którzy zszokowani stoją, patrzą na mnie jak macham rybce na do widzenia i pukają mi się w głowę:-)
Uważam ze nie warto brać w dyskusji , podczas to której pewna grupa osób uprawia najzwyklejsze , bezwartościowe politykierstwo .Wymieniając poglądy w takich oto mało przyjemnych warunkach ( czy też raczej próbując przedstawić swoje własne przemyślenia tak jak miało to miejsce w przypadku kol Molus ) - nie ma możliwości dojścia do jakiegokolwiek wspólnego wniosku . Rozmowa na forum WEDKUJE.PL to typowa chaotyczna , czcza gadanina :bez początku , końca a przede wszystkim bez sensu . Ja o gruszce ty o pietruszce - tymi oto słowami można skwitować wiele dotychczasowych wątków ( pomijając oczywiście te o tematyce humorystycznej bądź te mające wydźwięk dydaktyczny czyli będące pewnym źródłem wiedzy dla początkujących miłośników wędkowania .
Jeden plus jednak widzę. Cieszę się, że mój chamski post wywołał dyskusję o celowości zabijania złowionych ryb. Ci, którzy biorą ryby pewnie nigdy z tego nie zrezygnują ale dojdzie do ich świadomości, że są inni inaczej myślący.
W głębi serca żywię jednak głębokie przeświadczenie, że wszyscy wiemy, iż ryby powinno się zwracać ich naturalnemu środowisku. Pomimo tego co niektórzy piszą, to wiedzą, że tak powinno być. Nie przyznają się do tego i dorabiają niezbyt mądrą filozofię do swojego postępowania. Nie mogą się przecież przyznać, że mam rację ale oni i tak będą ryby zabijać bo tak jest im wygodniej. Przecież trzeba się kolegom pochwalić - prawda panie kolego spiderling??:)
Spotykam nad Wisłą wielu ludzi, którzy biedę opędzają złowionymi rybami. Ale Ci ludzie często posługują się łódkami i siatkami bądź sznurkami pakowanymi namiętnie w Wisłę. Tacy ludzie zamiast wziąć się za robotę część dnia spędzają pod sklepem a drugą na kłusowaniu. To jest bolesna prawda. Spotykam też takich ludzi, którzy przychodzą na ryby po jedną 2 sztuki. Łowią oczywiście więcej ale resztę wypuszczają. Ma człowiek ochotę na lina i jak sobie go złowi to go bierze i nie widzę problemu. Tacy ludzie raczej głodem nie przymierają ale i spustoszenia w wodach nie sieją. Ryba od zawsze jest w menu Polaków i będzie tam figurować nadal. Jeśli mam pójść do sklepu i wydać kasę na rybę, którą ktoś kilka dni temu wydarł siatą z wody, to przy okazji swojego hobby wolę tą rybkę sobie złowić. Musimy mieć na uwadze, że ryby znajdujące się w sklepach trafiają tam z naszych wód. Chyba, że jest to panga to trafia z Chin ale w to ja zębów nie wbiję.
No kurcze ja się poddaję:-)
Rzeczywiście nie ma sensu pisać. Nie przebiję się prze ten mur, a łeb mi już pęka:-)
Mateusz masz rację - pisząc o zależnościach powierzchnią lądu i wód śródlądowych . Myślę jednak że większość Polskich wędkarzy ( będąc rozgoryczona " krajowym bezrybiem ") zarazem ma głęboko gdzieś geograficzne teorie definiujące rybostan i pogłowie ryb na terenie Skandynawii . Jednakowoż bogaty i urozmaicony rybostan wód skandynawskich nie jest też jak się może wydawać - bezpośrednim następstwem "wielkiej , zakrojonej na szeroką skalę dbałości o przyrodę . Zwłaszcza że sławne już prawie na całym świecie - działania ekologiczne w tym kraju - to również w dużym stopniu zwykłe " zamiatanie brudów po dywan " .
Dlaczego nie jesteśmy teraz na rybach ? Zamiast certolić bez ładu i składu , kręcąc przy tym globusem i zatrzymując się na popas w Skandynawii - idźmy nad wodę , na ryby . Dzisiaj udałem się na jezioro - ale niestety ryby brać nie chciały .
idę jutro:)
Racja racja. Ja też dzisiaj byłem ale tylko w celu zapodania kuleczek rybkom. Jutro się z karpikami spróbuję. Kurcze i znowu jak coś mi podejdzie to WYPUSZCZĘ i zjem na obiad pangę z Chin:-) Co za matoł ze mnie:-)
Karp czy panga jeden kij:) nie dziwię się, że wypuścisz:)
W takim razie - życzę powodzenia . Rację masz też pisząc o Pandze jakoby nie była ona warta wzięcia do ust . Molus - Tobie także radzę zmienić menu . Swoją drogą jeśli choć trochę wiecie na temat hodowli Pangi ... to unikanie dań zeń przyrządzonych będzie Wam przychodzić z dużą łatwością .
Wiem co nieco na ten temat.