Z pracowni? to dobrze trafiłeś-Smocza pracownia okiełzna ci Witkę Mocy.
Dostaniesz kij z dedykacją,wierszem,zapisem ekg serca,co tam zamarzysz...i niedrogo,jak w biedronce.
No "super" ta pracownia... Wszystkie wędki hand-made które są w ogólnodostępnej sprzedaży są o niebo za grubo czyt ciężko zbrojone a lakier na przelotkach najczęściej pęka już po niecałym sezonie. Spacingi też pozostawiają wiele do życzenia. Wiem co piszę, łowiłem tymi kijami i też oglądałem wiele wędek innych wędkarzy. Jedyne co mi sie podoba to bardzo ładnie położony lakier oraz super opisy. Kiedyś jeszcze smok miał świetne korki. Ale tu też coraz gorzej. Choć to akurat tendencja ogólnoświatowa, coraz trudniej o dobry biały korek. Bo właśnie ten mam na myśli. No i ceny. Jeśli kasują tyle co za HM-X to pięknie "dziękuję" . Wędki na blankach bez nazwy cholera wie jakiej firmy z tanimi Alconite za 1200-1400PLN to jakaś paranoja.
Doczekałem się pierwszego, co prawda nie wielki ale nie chodziłem za szczupakami ,bo klenie były na pierwszym miejscu, ale ostatnio z nimi kiepsko ( tarlo ) ,więc poświęcę trochę czasu na ulubioną rybkę.. 54cm..
To i tak wyczyn...Ja wczoraj po 8 dniowej abstynencji od ryb,załadowałem mandżur,na przystani poskładałem 3 kije,nawinąłem nowe plećki,w kręćku -nożem-wyczyściłem rolkę kabłąka plus nowy smar,przegrupowałem pudła zbiorcze,napompowałem ponton,zorganizowałem kotwicę bo ktoś mi moją je...ł,wypłynąłem z tym całym majdanem na wodę i ...po 25 minutach stwierdziłem że mi się nie chce łowić...I dawaj do bagażnika wsio w odwrotnej kolejności...
Czyzbym się WYPALIŁ? może wirus jakiś? Normalnie mam ZEROWE chęci na łowienie,nie ciągnie mnie nawet,żadnych diabełków nie widzę,na kijach pajęczyna wisi...
Według mnie dużu w tym prawdy co mówisz, że sie wypaliłeś. Sam w sobie zabiłeś tą miłość. A mnie się chce nadal, bo inczej do tego podchodzę :)
Według mnie dużu w tym prawdy co mówisz, że sie wypaliłeś. Sam w sobie zabiłeś tą miłość. A mnie się chce nadal, bo inczej do tego podchodzę :)
Nooooooo....."Inaczej" czyli o wiele,wiele,wiele razy rzadziej.
Gdy twój licznik wypadów osiągnie mój obecny wynik będziesz miał z 300 lat,jak Papa Smerf.
Nie zrozumiesz tego bo nie dożyjesz,chyba że androidem jesteś....:)
Co w tym złego, że chcę mieć coś, czego nie ma nikt inny? Czy zrobię błąd, że pojadę do Gdańska, do BBcustomrods i zażyczę sobie, żeby wszelkie napisy na kiju wykonała moja córka?
A ktoś mówi że to złe? to fajne bo nietypowe a sam pomysł uważam za bombowy i chylę czoło.
Polać mu,dobrze gada.
A w temacie--dzisiaj wróciłem ze szkopów,cierpliwie tarmosiłem eurasy,byłem bez kompa,ino smartfona miałem którego nie jarzę z racji podeszłego wieku i mentalności kowala ( ekran dotykowy).
Stacjonowałem mając Ren za płotem,wyrobiłem sobie nawet ichnie pozwolenie czy kartę,czort wie co to jest,zajeło mi to 15 minut w urzędzie.
Pełen nadziei i latających po głowie obrazków z wielkimi sandałami ,sumami,i boleniami popędziłem nad jego brzeg..............
No i poszło mi jak kur....ie w deszcz...
Ren jest tam wręcz zgwałcony,wypruty,zdemolowany i wyprostowany jak kij od szczotki,zero iłów,mułu czy natury-tylko sam kamień ułożony pod zakichaną niemiecką linijkę.
Zapieprzają po nim barki wrzucając go w krzaki a rybostan w stanie dramatycznym-nieliczne zedy,pojedyńcze sumki,jakiś zagapiony boluś...DRAMAT
Z nudów deczyłem węgorze w weekendy na gruntówki ( myslałem że się pochlastam z nudów)-pieprzone samołówki z dzwonkiem na górze i ciężarkiem 200g na końcu-DRAMAT-lewatywa dla aktywnego spinningisty...
Jutro wracam do gry -skoro świt atakuję z wody,mój ponton będzie wyglądał jak zakichany trawler,biorę wszystko i walę ze wszystkich luf na raz----rzekłem,będzie się działo,mam braki......:)
Uff...Jestem już "po"...
Łowisko niegłupio mnie przywitało --słaby meter,85+,70 coś tam,plus kilka pomniejszych i podeptane ego gdy ryba dnia spiżdziła gdzie pieprz rośnie zostawiając tylko wielki wirrrrrrrr na tafli.
Królem dnia była Mamba 13 cm z własnym uzbrojeniem.
Sesję przeprowadzał dzielnie Przemas83 z forum,zaliczył też parę ryb.
Własnie wróciłem z STG z wyprawy wędkarskiej , będąc światkiem jak Lux w amoku trzaska pajki. Sam też połowiłem i cieszę się że mogłem strzelić kilka fotek Danielowi z pięknymi rybami.
Z braku możliwości wrzucenia foty w wiadomość pw,robię to TU.
Artur,to ten sort choć inne opakowanie,chamska gruba linka,agrafa ze szprychy--u mnie 3,50 zł,na netach 5zł.
Daję je do jerkowania bo są sztywne,bo są tanie,bo są mocne,jak się potarmosi to sruuu za burtę i wiążę nowy.
Wady? większe esoxy rżną otulinę i linka się odsłania,nie wpływa to nawet na milimetr na moc druta--jednym pogoniłem wszystkie wczorajsze ryby,a ciągły piknie :)
Kotwica zdjęta ze slidera 13-tki,i dołożona do Mamby miała rozchylone groty na których wisiały esoxy--Przem widział,drut wytrzymał.
Odwróciłem Cię bo chyba fala mocna jebła jak Ci Przemas fote robił ;-)
Przemas był nawalony jak żbik i "na płask" leżał ...
A fala momentami była jak na Atlantyku,gdy cichło--lało jak jasny ch.....
Dopóki wiatr jerków nie zawracał--trwałem...
Poniżej selfie zestawu,z rodzaju tych "co nie dają rady" bo nie ma "co giąć"
CFX 5-20g ,Metal Guide II 1020--generalnie "na cienko"--jak zawsze,i w minutę rybska podebrane razem z zielem jakimś... Esoxy tak z 5-7 kg plus rabarbar i zero stresu,parę pompek,parę odjazdów i za futro...
Co tam masz za wodę że takie piękne szczupy biorą? Jakieś łowisko "no kil" czy cos w tym rodzaju? A może po prostu ludzie tam nie tak zachłanni na mięso jak u mnie...:-)Piękne ryby.Gratulacje.
Dzięki Luxxxis, poszukam ich :-)
No ja się nie chwalę, bo nie mam czym.
Dziś po pracy wypadzik, wiele ziela i tylko 46 cm żębowatości. Nic po za tym :-(
Szkoda ze w polskich wodach nie ma takich szczupaków- byłem i łowiłem tydzień na jeziorze Lubiąż a tam pustka -brak rybek
??? Myślisz że z zagranicy nadaję? proszę...ONLY PL.
Barrakuda-moje łowisko to woda której nie ma nawet w wykazie wód pzw gd,w zasadzie niczyja,nigdy nie zarybiana,wolna amerykanka tam jest,w kask wali każdy wszystko jak leci,presja taka że na 30H zapieprza 25 łódek,dziadki łowią na 4-6 kijów na raz,wszystko co ma oczy i łeb dostaje z urzędu w kask--taka to woda...
Dzisiaj wróciłem z 4 dniowego pobytu w Mikoszewie ,dzieciaki,plażing i takie tam...O 13 otworzyłem drzwi domu,walnąłem kawę i o 14 byłem już na wodzie...
2 rzut i łup...spasione 94cm :) Potem naście konusów i zwijka na chatę...
Ty masz Daniel luzackie podejście. Zazdroszczę Ci tego. Szczupak 7 kilo, kij 20 gram, parę odjazdów i jest. Bez stresu. Oby tak dalej. Pozdrawiam.
Spróbuj kiedyś-warto...Takim patykiem podasz wabia jak marzenie,poczujesz jak merda ogonkiem,osiada na ile,startuje ponownie...Wszystko płynnie i naturalnie,jak w naturze,ręki nie zmęczysz,będziesz dokładniejszy i bardziej precyzyjny.
Przerabiam taki styl x lat i wiem jedno -działa,ryb też nie tracę i wracam z całymi kijami.
Daniel, załamujesz mnie :'-(
Kiedyś zeźre mnie zazdrość i pozostaną tylko ości... :'-((
Nie peniaj Sith...jeszcze dwa,trzy dni i po esoxach...Woda już zielenieje i się nagrzewa,to ostatki...
Niebawem czas na liny i zakichane krasnopióry--w sumie już się cieszę i zacieram ręce,spodobało mi się łowienie zielonych prosiaków,fajnie ciągną na kiju.
Kompletnie nie "kręcą" mnie inne metody wędkarstwa poza spinningiem. Jako chłopak łowiłem trochę na splawik, później próbowalem "koszyczka", ale żadna mnie nie urzekla. Dla mnie wędka to tylko spinninig i to klasyczny. Teraz zaczynam się przymierzać do castingu, ale nie wiem czy mnie "wciągnie".
Mnie w zasadzie też,ale... W zeszłym roku trochę ze znudzenia a trochę za sprawą przegrzania i przekwitu wód --"ot tak sobie" odświeżyłem w sobie spławikowca po blisko 20 latach uśpienia.
I nie powiem...-wciągło mnie ,fajna odskocznia od miotania żelastwa,cisza,spokój,można "poczaszkować" o tym i owym...
Pewnie gdybym "ch...a" złowił albo natrzaskał drobiazgu to byłaby to przygoda na raz,i kolejne 20lat odstawki ale... linczaki "z marszu" połowiłem,i to nieliche.
Wypad w wypad brały jak dziki,bez ceregieli,po kilka fajnych holi na cztero-pięciogodzinny wypad,pękały mi haki,rwały mi zestawy z 0,22 żyłki,odjeżdżały z siłą parowozu na odległościówkach rzędu max 10g...
No i wzieło mnie...Gdyby było normalnie tj .nęcenie,czekanie pół dnia,kręcenie jakichś ciast,dyganie za rosówkami po trawnikach to pierd...bym taki interes.
Moja "wersja" przypomina spina w minimalizmie-cztery kule Quattrona byle gdzie,prosto z paczki,pudło białych,spławik "z przypadku" i heja do wody...Pierwsze odjazdy po pół godzinie są,w seriach po 3-4 szt potem zmieniam burtę pontonu i z drugiego miejsca wlokę prosiaki albo one mnie...I tak co wypad,bez sentymentów,żyła 0,22 hm (z pstrągów),jakieś haki,znaleziony spławik,i sruuu...do pstrągowego podbieraka...
Ja pierdzielę...Na takim mocarnym zestawie blisko trzy minuty ciągać szczupca? jak wy to robicie??? Ja też tak chcę,ze mną chyba coś nie tak wtedy jest...Muszę się leczyć,to nie jest normalne...
U mnie z drapieznikiem niesamowita pi..da w tym roku ...W zasadzie łowię tylko na spining i mam sporo sprzętu dobrej jakości i nie ma gdzie na to połowić..na kazdym jeziorze jest praktycznie to samo..Są jeziora że jest szczupak ale nie rajcuja mnie jakoś połowy ilościowe , a jakosciowe . Coraz bardziej zaczynam się zastanawiać nad zmianą metody..Drapieżników nie wiele lub same małe a białorybu jest sporo i niekoniecznie małe...
U mnie z drapieznikiem niesamowita pi..da w tym roku ...W zasadzie łowię tylko na spining i mam sporo sprzętu dobrej jakości i nie ma gdzie na to połowić..na kazdym jeziorze jest praktycznie to samo..Są jeziora że jest szczupak ale nie rajcuja mnie jakoś połowy ilościowe , a jakosciowe . Coraz bardziej zaczynam się zastanawiać nad zmianą metody..Drapieżników nie wiele lub same małe a białorybu jest sporo i niekoniecznie małe...
Nie stresuj się,lato ma to do siebie że drapieżce świrują.
Spinem param się ok 20 lat,prowadzę swoje własne zapiski z każdej wyprawy,czasem siadam i podsumowuję naście lat pod kątem metodyodmiany ,przynęt czy ryb,dobitnie i czarno na białym wychodzi mi że okres od lipca do pierwszej połowy września to bryndza jak ch...j.
To czas sieczki,drobnych zdobyczy,gra niewarta świeczki,na palcach jednej ręki mogę zliczyć te "grube" ryby z tego 20-letniego okresu.
Upały,zakwity wód,termika-to wszystko działa na twoją niekorzyść...
Ja postanowiłem na ten okres brać sobie spinningowy "urlop"-kilkanaście wypadów za linami,karasiami,jakaś leszczowa nocka...tak aby przetrwać.
Spina całkiem nie odstawiam,a to na kleniki w laczkach wyskoczę,a to pomacham bocznym trokiem spływając z zasiadki,a to machnę parę razy gumą gdy esox mi za plecami rozrabia...
"Nie chcem ale muszem"-jak mawiał pewien jegomość od styropianu,natura mnie pod ścianą postawiła,od trzech lat z różnych powodów dochodzi na moich wodach do eksplozji zielicha,wody mętnieją i są ciepłe jak zupa..Patrz foto poniżej,sześć dni wcześniej tego nie było,parę chwil słońca i jest co jest...
Czas na linczaki.
Fota wyżej pochodzi z przedwczoraj a ta poniżej z 1.07,sześć dni raptem i trawnik wystrzelił psia mać...To badziewie nie jest "nawiane" z falą,to rośnie na dnie i wystarczy chwila z ciepłem i bez wiatru a staje w pion jak po viagrze xxxl.
u mnie znowu na kilku akwenach odwrotnie od 5-6 lat nie ma prawie w ogóle zielska od kiedy są takie upalne lata rdestnica pływająca zanikła choć może to miec związek z niską wodą w czasie trwania tych upalów co jak co brak rdestnicy = wieksza kłusera = mniej ryb = gorsze warunki dla ryb no i woda brudniejsza bez roślin niż z nimi.
A tak ogólnie to z drapieżnikiem jest totalna klapa i ilekroć razy chcę odłożyć spin w czasie lata w zmian wziąć gruntówki to po 1 wypadzie wymiękam i spowrotem jadę ze spinem w łapie nad wodę i pomimo samych niepowodzen od X lat twardo łowię :D może kidyś się nałowię tak że na kilka dni mi wystarczy :P
Luxxxis, nie dołuj mnie tymi fotami. Ja w tym roku mam ochotę się pochlastać. Nie dość że mało kontaktu z zębatymi to największy 57 cm?
Fakt, początek był obcujący, klocki siadały i cięły fluokarbony. ale widać je przepłoszyłem, bo jakoś od kiedy wróciłem co wolframów nie ma mamusiek :-(
Luxxxis, nie dołuj mnie tymi fotami. Ja w tym roku mam ochotę się pochlastać. Nie dość że mało kontaktu z zębatymi to największy 57 cm?
Fakt, początek był obcujący, klocki siadały i cięły fluokarbony. ale widać je przepłoszyłem, bo jakoś od kiedy wróciłem co wolframów nie ma mamusiek :-(
Ustawiałeś się na szczupaki i nie zabezpieczyłeś przynęty przyzwoitym przyponem, odpornym na szczupacze zęby?
Luxxxis, nie dołuj mnie tymi fotami. Ja w tym roku mam ochotę się pochlastać. Nie dość że mało kontaktu z zębatymi to największy 57 cm?
Fakt, początek był obcujący, klocki siadały i cięły fluokarbony. ale widać je przepłoszyłem, bo jakoś od kiedy wróciłem co wolframów nie ma mamusiek :-(
Ustawiałeś się na szczupaki i nie zabezpieczyłeś przynęty przyzwoitym przyponem, odpornym na szczupacze zęby?
Grisza, to były i nadal są przypony szczupakowate. Dragona i innych firm :-D
Nie jednego wyciągnąłem na niego. No i sporo ładnych okoni :-)
Ale jednak, nie są zbyt odporne na zęby szczupaczka :-(
"Metr"? szybko rośnie...Od maja do lipca zyskał 3-4 cm,jeśli utrzyma tempo wzrostu to w grudniu będzie jak kajak :)
Nie ta fota miała być. Dzięki za spostrzegawczość. Piwo masz Daniel.
Dziś znów szczeniaki, łącznie 3 szt, największy 45 cm. Ale wyderka targnęła takiego1,5-2 kg.
Łajza nawet go nie wypuściła jak łódką ją goniłem. On biedak swoimi zrywami jedynie ją przy-nurzał że ogon jak antenka z wody wystawał :-D
Z zazdrości mojego dzisiejszego szczupaczka powiększyłem ponad dwukrotnie. (fotomontaż)
Z pracowni? to dobrze trafiłeś-Smocza pracownia okiełzna ci Witkę Mocy.
Dostaniesz kij z dedykacją,wierszem,zapisem ekg serca,co tam zamarzysz...i niedrogo,jak w biedronce.
No "super" ta pracownia... Wszystkie wędki hand-made które są w ogólnodostępnej sprzedaży są o niebo za grubo czyt ciężko zbrojone a lakier na przelotkach najczęściej pęka już po niecałym sezonie. Spacingi też pozostawiają wiele do życzenia. Wiem co piszę, łowiłem tymi kijami i też oglądałem wiele wędek innych wędkarzy. Jedyne co mi sie podoba to bardzo ładnie położony lakier oraz super opisy. Kiedyś jeszcze smok miał świetne korki. Ale tu też coraz gorzej. Choć to akurat tendencja ogólnoświatowa, coraz trudniej o dobry biały korek. Bo właśnie ten mam na myśli. No i ceny. Jeśli kasują tyle co za HM-X to pięknie "dziękuję" . Wędki na blankach bez nazwy cholera wie jakiej firmy z tanimi Alconite za 1200-1400PLN to jakaś paranoja.
Nooo - wygląda na konkretnego ! tak z ciekawości ?
Zdemolował Savage Geara...
Doczekałem się pierwszego, co prawda nie wielki ale nie chodziłem za szczupakami ,bo klenie były na pierwszym miejscu, ale ostatnio z nimi kiepsko ( tarlo ) ,więc poświęcę trochę czasu na ulubioną rybkę.. 54cm..
Niezbyt duży tym razem, jakieś 80 cm. Wrócił oczywiście do wody.
To i tak wyczyn...Ja wczoraj po 8 dniowej abstynencji od ryb,załadowałem mandżur,na przystani poskładałem 3 kije,nawinąłem nowe plećki,w kręćku -nożem-wyczyściłem rolkę kabłąka plus nowy smar,przegrupowałem pudła zbiorcze,napompowałem ponton,zorganizowałem kotwicę bo ktoś mi moją je...ł,wypłynąłem z tym całym majdanem na wodę i ...po 25 minutach stwierdziłem że mi się nie chce łowić...I dawaj do bagażnika wsio w odwrotnej kolejności...
Czyzbym się WYPALIŁ? może wirus jakiś? Normalnie mam ZEROWE chęci na łowienie,nie ciągnie mnie nawet,żadnych diabełków nie widzę,na kijach pajęczyna wisi...
Według mnie dużu w tym prawdy co mówisz, że sie wypaliłeś. Sam w sobie zabiłeś tą miłość. A mnie się chce nadal, bo inczej do tego podchodzę :)
Według mnie dużu w tym prawdy co mówisz, że sie wypaliłeś. Sam w sobie zabiłeś tą miłość. A mnie się chce nadal, bo inczej do tego podchodzę :)
Nooooooo....."Inaczej" czyli o wiele,wiele,wiele razy rzadziej.
Gdy twój licznik wypadów osiągnie mój obecny wynik będziesz miał z 300 lat,jak Papa Smerf.
Nie zrozumiesz tego bo nie dożyjesz,chyba że androidem jesteś....:)
Co w tym złego, że chcę mieć coś, czego nie ma nikt inny? Czy zrobię błąd, że pojadę do Gdańska, do BBcustomrods i zażyczę sobie, żeby wszelkie napisy na kiju wykonała moja córka? A ktoś mówi że to złe? to fajne bo nietypowe a sam pomysł uważam za bombowy i chylę czoło.
Polać mu,dobrze gada.
A w temacie--dzisiaj wróciłem ze szkopów,cierpliwie tarmosiłem eurasy,byłem bez kompa,ino smartfona miałem którego nie jarzę z racji podeszłego wieku i mentalności kowala ( ekran dotykowy).
Stacjonowałem mając Ren za płotem,wyrobiłem sobie nawet ichnie pozwolenie czy kartę,czort wie co to jest,zajeło mi to 15 minut w urzędzie.
Pełen nadziei i latających po głowie obrazków z wielkimi sandałami ,sumami,i boleniami popędziłem nad jego brzeg..............
No i poszło mi jak kur....ie w deszcz...
Ren jest tam wręcz zgwałcony,wypruty,zdemolowany i wyprostowany jak kij od szczotki,zero iłów,mułu czy natury-tylko sam kamień ułożony pod zakichaną niemiecką linijkę.
Zapieprzają po nim barki wrzucając go w krzaki a rybostan w stanie dramatycznym-nieliczne zedy,pojedyńcze sumki,jakiś zagapiony boluś...DRAMAT
Z nudów deczyłem węgorze w weekendy na gruntówki ( myslałem że się pochlastam z nudów)-pieprzone samołówki z dzwonkiem na górze i ciężarkiem 200g na końcu-DRAMAT-lewatywa dla aktywnego spinningisty...
Jutro wracam do gry -skoro świt atakuję z wody,mój ponton będzie wyglądał jak zakichany trawler,biorę wszystko i walę ze wszystkich luf na raz----rzekłem,będzie się działo,mam braki......:)
Luxx a ja tak myślałem gdzieś Ty do cholery się podział !:) Na Marsa Cię wysłali czy co ale już wszystko jasne :)
Uff...Jestem już "po"...
Łowisko niegłupio mnie przywitało --słaby meter,85+,70 coś tam,plus kilka pomniejszych i podeptane ego gdy ryba dnia spiżdziła gdzie pieprz rośnie zostawiając tylko wielki wirrrrrrrr na tafli.
Królem dnia była Mamba 13 cm z własnym uzbrojeniem.
Sesję przeprowadzał dzielnie Przemas83 z forum,zaliczył też parę ryb.
To chyba ten 70 coś tam
Pływają nadal.
Własnie wróciłem z STG z wyprawy wędkarskiej , będąc światkiem jak Lux w amoku trzaska pajki. Sam też połowiłem i cieszę się że mogłem strzelić kilka fotek Danielowi z pięknymi rybami.
Szkoda tylko że moje ryby mają się nie jak do szerokich w karkach byków Luxa ;{
Z braku możliwości wrzucenia foty w wiadomość pw,robię to TU.
Artur,to ten sort choć inne opakowanie,chamska gruba linka,agrafa ze szprychy--u mnie 3,50 zł,na netach 5zł.
Daję je do jerkowania bo są sztywne,bo są tanie,bo są mocne,jak się potarmosi to sruuu za burtę i wiążę nowy.
Wady? większe esoxy rżną otulinę i linka się odsłania,nie wpływa to nawet na milimetr na moc druta--jednym pogoniłem wszystkie wczorajsze ryby,a ciągły piknie :)
Kotwica zdjęta ze slidera 13-tki,i dołożona do Mamby miała rozchylone groty na których wisiały esoxy--Przem widział,drut wytrzymał.
Odwróciłem Cię bo chyba fala mocna jebła jak Ci Przemas fote robił ;-)
Odwróciłem Cię bo chyba fala mocna jebła jak Ci Przemas fote robił ;-)
Przemas był nawalony jak żbik i "na płask" leżał ...
A fala momentami była jak na Atlantyku,gdy cichło--lało jak jasny ch.....
Dopóki wiatr jerków nie zawracał--trwałem...
Poniżej selfie zestawu,z rodzaju tych "co nie dają rady" bo nie ma "co giąć"
CFX 5-20g ,Metal Guide II 1020--generalnie "na cienko"--jak zawsze,i w minutę rybska podebrane razem z zielem jakimś... Esoxy tak z 5-7 kg plus rabarbar i zero stresu,parę pompek,parę odjazdów i za futro...
Ty masz Daniel luzackie podejście. Zazdroszczę Ci tego. Szczupak 7 kilo, kij 20 gram, parę odjazdów i jest. Bez stresu. Oby tak dalej. Pozdrawiam.
Co tam masz za wodę że takie piękne szczupy biorą? Jakieś łowisko "no kil" czy cos w tym rodzaju? A może po prostu ludzie tam nie tak zachłanni na mięso jak u mnie...:-)Piękne ryby.Gratulacje.
Barrakuda masz swoją odpowiedź
Szkoda ze w polskich wodach nie ma takich szczupaków- byłem i łowiłem tydzień na jeziorze Lubiąż a tam pustka -brak rybek
Dzięki Luxxxis, poszukam ich :-)
No ja się nie chwalę, bo nie mam czym.
Dziś po pracy wypadzik, wiele ziela i tylko 46 cm żębowatości. Nic po za tym :-(
Szkoda ze w polskich wodach nie ma takich szczupaków- byłem i łowiłem tydzień na jeziorze Lubiąż a tam pustka -brak rybek ??? Myślisz że z zagranicy nadaję? proszę...ONLY PL.
Barrakuda-moje łowisko to woda której nie ma nawet w wykazie wód pzw gd,w zasadzie niczyja,nigdy nie zarybiana,wolna amerykanka tam jest,w kask wali każdy wszystko jak leci,presja taka że na 30H zapieprza 25 łódek,dziadki łowią na 4-6 kijów na raz,wszystko co ma oczy i łeb dostaje z urzędu w kask--taka to woda...
Dzisiaj wróciłem z 4 dniowego pobytu w Mikoszewie ,dzieciaki,plażing i takie tam...O 13 otworzyłem drzwi domu,walnąłem kawę i o 14 byłem już na wodzie...
2 rzut i łup...spasione 94cm :) Potem naście konusów i zwijka na chatę...
Ty masz Daniel luzackie podejście. Zazdroszczę Ci tego. Szczupak 7 kilo, kij 20 gram, parę odjazdów i jest. Bez stresu. Oby tak dalej. Pozdrawiam.
Spróbuj kiedyś-warto...Takim patykiem podasz wabia jak marzenie,poczujesz jak merda ogonkiem,osiada na ile,startuje ponownie...Wszystko płynnie i naturalnie,jak w naturze,ręki nie zmęczysz,będziesz dokładniejszy i bardziej precyzyjny.
Przerabiam taki styl x lat i wiem jedno -działa,ryb też nie tracę i wracam z całymi kijami.
Daniel, załamujesz mnie :'-(
Kiedyś zeźre mnie zazdrość i pozostaną tylko ości... :'-((
Daniel, załamujesz mnie :'-(
Kiedyś zeźre mnie zazdrość i pozostaną tylko ości... :'-(( Nie peniaj Sith...jeszcze dwa,trzy dni i po esoxach...Woda już zielenieje i się nagrzewa,to ostatki...
Niebawem czas na liny i zakichane krasnopióry--w sumie już się cieszę i zacieram ręce,spodobało mi się łowienie zielonych prosiaków,fajnie ciągną na kiju.
Kompletnie nie "kręcą" mnie inne metody wędkarstwa poza spinningiem. Jako chłopak łowiłem trochę na splawik, później próbowalem "koszyczka", ale żadna mnie nie urzekla. Dla mnie wędka to tylko spinninig i to klasyczny. Teraz zaczynam się przymierzać do castingu, ale nie wiem czy mnie "wciągnie".
Mnie w zasadzie też,ale... W zeszłym roku trochę ze znudzenia a trochę za sprawą przegrzania i przekwitu wód --"ot tak sobie" odświeżyłem w sobie spławikowca po blisko 20 latach uśpienia.
I nie powiem...-wciągło mnie ,fajna odskocznia od miotania żelastwa,cisza,spokój,można "poczaszkować" o tym i owym...
Pewnie gdybym "ch...a" złowił albo natrzaskał drobiazgu to byłaby to przygoda na raz,i kolejne 20lat odstawki ale... linczaki "z marszu" połowiłem,i to nieliche.
Wypad w wypad brały jak dziki,bez ceregieli,po kilka fajnych holi na cztero-pięciogodzinny wypad,pękały mi haki,rwały mi zestawy z 0,22 żyłki,odjeżdżały z siłą parowozu na odległościówkach rzędu max 10g...
No i wzieło mnie...Gdyby było normalnie tj .nęcenie,czekanie pół dnia,kręcenie jakichś ciast,dyganie za rosówkami po trawnikach to pierd...bym taki interes.
Moja "wersja" przypomina spina w minimalizmie-cztery kule Quattrona byle gdzie,prosto z paczki,pudło białych,spławik "z przypadku" i heja do wody...Pierwsze odjazdy po pół godzinie są,w seriach po 3-4 szt potem zmieniam burtę pontonu i z drugiego miejsca wlokę prosiaki albo one mnie...I tak co wypad,bez sentymentów,żyła 0,22 hm (z pstrągów),jakieś haki,znaleziony spławik,i sruuu...do pstrągowego podbieraka...
Ja pierdzielę...Na takim mocarnym zestawie blisko trzy minuty ciągać szczupca? jak wy to robicie??? Ja też tak chcę,ze mną chyba coś nie tak wtedy jest...Muszę się leczyć,to nie jest normalne...
U mnie z drapieznikiem niesamowita pi..da w tym roku ...W zasadzie łowię tylko na spining i mam sporo sprzętu dobrej jakości i nie ma gdzie na to połowić..na kazdym jeziorze jest praktycznie to samo..Są jeziora że jest szczupak ale nie rajcuja mnie jakoś połowy ilościowe , a jakosciowe . Coraz bardziej zaczynam się zastanawiać nad zmianą metody..Drapieżników nie wiele lub same małe a białorybu jest sporo i niekoniecznie małe...
U mnie z drapieznikiem niesamowita pi..da w tym roku ...W zasadzie łowię tylko na spining i mam sporo sprzętu dobrej jakości i nie ma gdzie na to połowić..na kazdym jeziorze jest praktycznie to samo..Są jeziora że jest szczupak ale nie rajcuja mnie jakoś połowy ilościowe , a jakosciowe . Coraz bardziej zaczynam się zastanawiać nad zmianą metody..Drapieżników nie wiele lub same małe a białorybu jest sporo i niekoniecznie małe...
Nie stresuj się,lato ma to do siebie że drapieżce świrują.
Spinem param się ok 20 lat,prowadzę swoje własne zapiski z każdej wyprawy,czasem siadam i podsumowuję naście lat pod kątem metodyodmiany ,przynęt czy ryb,dobitnie i czarno na białym wychodzi mi że okres od lipca do pierwszej połowy września to bryndza jak ch...j.
To czas sieczki,drobnych zdobyczy,gra niewarta świeczki,na palcach jednej ręki mogę zliczyć te "grube" ryby z tego 20-letniego okresu.
Upały,zakwity wód,termika-to wszystko działa na twoją niekorzyść...
Ja postanowiłem na ten okres brać sobie spinningowy "urlop"-kilkanaście wypadów za linami,karasiami,jakaś leszczowa nocka...tak aby przetrwać.
Spina całkiem nie odstawiam,a to na kleniki w laczkach wyskoczę,a to pomacham bocznym trokiem spływając z zasiadki,a to machnę parę razy gumą gdy esox mi za plecami rozrabia...
"Nie chcem ale muszem"-jak mawiał pewien jegomość od styropianu,natura mnie pod ścianą postawiła,od trzech lat z różnych powodów dochodzi na moich wodach do eksplozji zielicha,wody mętnieją i są ciepłe jak zupa..Patrz foto poniżej,sześć dni wcześniej tego nie było,parę chwil słońca i jest co jest...
Czas na linczaki.
Fota wyżej pochodzi z przedwczoraj a ta poniżej z 1.07,sześć dni raptem i trawnik wystrzelił psia mać...To badziewie nie jest "nawiane" z falą,to rośnie na dnie i wystarczy chwila z ciepłem i bez wiatru a staje w pion jak po viagrze xxxl.
u mnie znowu na kilku akwenach odwrotnie od 5-6 lat nie ma prawie w ogóle zielska od kiedy są takie upalne lata rdestnica pływająca zanikła choć może to miec związek z niską wodą w czasie trwania tych upalów co jak co brak rdestnicy = wieksza kłusera = mniej ryb = gorsze warunki dla ryb no i woda brudniejsza bez roślin niż z nimi.
A tak ogólnie to z drapieżnikiem jest totalna klapa i ilekroć razy chcę odłożyć spin w czasie lata w zmian wziąć gruntówki to po 1 wypadzie wymiękam i spowrotem jadę ze spinem w łapie nad wodę i pomimo samych niepowodzen od X lat twardo łowię :D może kidyś się nałowię tak że na kilka dni mi wystarczy :P
Luxxxis, nie dołuj mnie tymi fotami. Ja w tym roku mam ochotę się pochlastać. Nie dość że mało kontaktu z zębatymi to największy 57 cm?
Fakt, początek był obcujący, klocki siadały i cięły fluokarbony. ale widać je przepłoszyłem, bo jakoś od kiedy wróciłem co wolframów nie ma mamusiek :-(
Luxxxis, nie dołuj mnie tymi fotami. Ja w tym roku mam ochotę się pochlastać. Nie dość że mało kontaktu z zębatymi to największy 57 cm?
Fakt, początek był obcujący, klocki siadały i cięły fluokarbony. ale widać je przepłoszyłem, bo jakoś od kiedy wróciłem co wolframów nie ma mamusiek :-(
Ustawiałeś się na szczupaki i nie zabezpieczyłeś przynęty przyzwoitym przyponem, odpornym na szczupacze zęby?
Metr.
"Metr"? szybko rośnie...Od maja do lipca zyskał 3-4 cm,jeśli utrzyma tempo wzrostu to w grudniu będzie jak kajak :)
Luxxxis, nie dołuj mnie tymi fotami. Ja w tym roku mam ochotę się pochlastać. Nie dość że mało kontaktu z zębatymi to największy 57 cm?
Fakt, początek był obcujący, klocki siadały i cięły fluokarbony. ale widać je przepłoszyłem, bo jakoś od kiedy wróciłem co wolframów nie ma mamusiek :-(
Ustawiałeś się na szczupaki i nie zabezpieczyłeś przynęty przyzwoitym przyponem, odpornym na szczupacze zęby?
Grisza, to były i nadal są przypony szczupakowate. Dragona i innych firm :-D
Nie jednego wyciągnąłem na niego. No i sporo ładnych okoni :-)
Ale jednak, nie są zbyt odporne na zęby szczupaczka :-(
Grisza o co kaman? Bo nie rozumiem
Wrzucę filmik na YT. Potem link wkleję. Daniel coś sugeruje, ale ja łowię 3-4 dni w tygodniu, więc mam zajęcie i ładne wyniki.
Wszystkie pływają dalej i będą cieszyć w przyszłości. To foto miałem wstawić, a nie to, które już było wcześniej.
"Metr"? szybko rośnie...Od maja do lipca zyskał 3-4 cm,jeśli utrzyma tempo wzrostu to w grudniu będzie jak kajak :)
Nie ta fota miała być. Dzięki za spostrzegawczość. Piwo masz Daniel.
@Grisza - piękne pajki, to wody angielskie czy irlandzkie?
Dziś znów szczeniaki, łącznie 3 szt, największy 45 cm. Ale wyderka targnęła takiego1,5-2 kg.
Łajza nawet go nie wypuściła jak łódką ją goniłem. On biedak swoimi zrywami jedynie ją przy-nurzał że ogon jak antenka z wody wystawał :-D