Napisałem Ci nie pokazuj innych za przykład. Ty sam się stań przykładem...Bo oni zapisują się by coś robić. A ty by mieć taniej... itd.
A gdzie to jest zapisane, że oni się zapisują żeby coś robić?Ja zwróć uwagę nie krytykuję Ciebie ale system ( bo w sumie co przez miesiąc zrobiłeś - nic ). Powiedz dlaczego natura człowieka jest taka, że najpierw domaga się dobrego przykładu a jak już go ma nie równa do tych lepszych ale chce dorównać tym gorszym wzorcom?Ja jestem dobrym przykladem, że od wiosny tamtego roku pomimo skompletowania wszystkich potrzebnych dokumentów wniosek o założenie sekcji karpiowej przy moim kole pozostał nie załatwiony.Daję ostatnia szansę i idę we wtorek z zarząd koła.JK Nie powiem jak z sekcją. Ale np.; klub zainteresowań wędkarskich przy kole (w nim możesz mieć sekcje), zakłada 10 osób jako komitet założycielski, wybierają władze klubu, opracowuja regulamin i dopiero wtedy z wnioskiem na walne. Oczywiście osoby będące w zarządzie klubu nie mogą być w zarządzie koła. Klub podlega pod koło.
Wnioski najlepiej składać na walnym, i niech przyjdą wszyscy co chcą mieć tą sekcję czy klub. Dlaczego? Proste, wniosek złożony do zarządu do zarządu. Jest rozpatrywany przez zarząd koła na jego zebraniu. A zarząd wcale nie musi być za tym by coś takiego powstało (większość zarządu). Jeśli złożyłeś do zarządu, to możesz poprosić o odpowiedź co zostało poczynione w sprawie tego wniosku. Na walnym zbierają się członkowie i zarząd. Tak więc wieksze prawdopodobieństwo że taki wniosek przejdzie, tym bardziej jak wszyscy chętni go założyć wstawią się tam. Czasami jeden głos przeważa. O tym pisałem na forum...
Co do tego kto jak postępuje to jego ego to mówi. Jedni maja na myśli tylko swój interes, inni są tacy że lubią coś robić i często służą pomocą. Sa też tacy co lubia sie innymi wysługiwać, wytykac innym nie patrząc że są gorsi od nich. W Polsce jeszcze została w ludziach mentalność z komunizmu. Gdzie ludzie mieli wspólnego wroga władze. Lub też nic nie robili bo państwo dało im pracę itd. Dziś mimo że wszystko się zmieniło, dalej żyją w tym świecie. Jedni nawet nie potrafią podjąc decyzji co do pracy. Bo dziś sam się musi starać, a wcześniej szedł do bezrobotniaka i dostawał pracę, mimo że nic nie potrafił... Na zachodzie ludzie cały czas żyli w innym świecie, dlatego maja inna mentalność...
Przy okazji skargi na RZGW w Warszawie zasugerowałem odpowiednim podmiotom niezgodne z prawem przeprowadzanie egzaminów przez PZW na kartę wędkarską.
Oto odpowiedź Ministra Rolnictwa: „ Zauważając potrzebę wyeliminowania wymaganych na egzaminie na kartę wędkarską pytań budzących wątpliwości, czy niezgodnych z tematyką wskazaną w ustawie o rybactwie śródlądowym, pragnę przekazać informację, iż podjęte zostaną kroki w celu zwrócenia uwagi władzom PZW na potrzebę dostosowania pytań stosowanych na egzaminach do zakresu wiedzy określona ustawą. W przypadku braku oczekiwanych efektów w ramach prac legislacyjnych nad nowa ustawą o kontroli rybackiej, przeanalizowana i rozpatrzona zostanie potrzeba wprowadzenia nowych uregulowań dotyczących poruszanej tematyk i” To następna przesłanka, aby "wymusić" na Ministerstwie Rolnictwa zniesienie Kart Wędkarskich.
W naszym kraju nie tylko PZW organizuje egzaminy na kartę wędkarską, to po pierwsze a po drugie może zlikwidujmy w Polsce wszelkie egzaminy, po cóż nam karta wędkarska, karta pływacka, prawo jazdy, licencja sternika itd po prostu wolna amerykanka. Najlepiej jak nie będzie niczego :)
Dołącze się do dyskusji i jednak karty wędkarskie są potrzebne.
Kolego @osa12 to, że Minister Rolnictwa dopatrzył się nieprawidłowości nie znaczy, że całość czyli egzaminy na KW są zbędne.
Powinny być po pierwsze przeprowadzane rzetelnie (nie za przysłowiową "flaszkę") i z zakresu jak napisałeś czyli Ustawy Sródlądowej.
Kto ma egzaminować?
Pozostawiam to bez odpowiedzi, ale nie wyobrażam sobie aby to była pani Zuza z Magistratu, która to rybę widziała tylko na patelni lub pan Zdzicho, który karpa widział na stole i to w galarecie.
Jeśli mamy wedkować bez karty, bez zezwoleń to może w przyszłości okazać się, że wszystkie ryby to "koluchy"?
Przecież nie będzie potrzebna wiedza jak jaka ryba wygląda i ew. jakie okresy, wymiary itp. posiada.
Dodać do tego pernamentny wręcz alergiczny "kaszel klawiatury" na słowo rejestr i już przechodzę do matematyki, czyli 2+2=4
"Minister Rolnictwa dopatrzył się nieprawidłowości"....Pic na wodę. To Minister Rolnictwa pilotował tą ustawę.To jego resort opracował ustawę. Sejm trzykrotnie debatując wprowadził poprawki.Następnie projekt ustawy trafił do Senatu.Senatorowie dołożyli swoje "trzy grosze".Potem projekt był ponownie rozpatrzony w Sejmie a następnie trafił do Prezydenta. 460 posłów,100 senatorów i Pan Prezydent....nie licząc setek doradców nie dopatrzyli się nieprawidłowości. A jeden Minister dopatrzył się.Co prawda post factum ale jednak.
Z tym przykładem karty pływackiej i patencie sternika to kiepsko.
Akurat jestem żeglarzem bez jakiegokolwiek patentu. Żegluję od lat i pamiętam te straszne dyskusje jak odebrano znaczenie karcie pływackiej (w obecnym stanie prawnym nie służy niczemu, jest tylko potwierdzeniem, iż ktoś prawdopodobnie umie pływać, robi się kartę dla własnej przyjemności), jak to wyrokowano, iż utopi się nam całe społeczeństwo, a topielców będziemy mieli całe sterty.
I co, nic się nie stało, przeglądałem kiedyś statystyki utonięć i nie miało to wpływu na te statystyki.
Podobna dyskusja rozpętała się, gdy państwo polskie pozwoliło żeglować bez jakichkolwiek uprawnień do 7,5 m długości łodzi po pokładzie. (wcześniej był zakaz od powierzchni żagla i tylko niewielkimi baliami dało się pływać np. "maczkiem".
Prorokowano bankructwo firm prowadzących szkolenia i przeprowadzających egzaminy. Prorokowano setki wypadków i ogromne straty ubezpieczycieli i właścicieli żaglówek.
I cóż, nic się nie stało, część pływa bez jakichkolwiek uprawnień, szkoły żeglarskie mają pełne ręce roboty, świat się nie zawalił, słyszał ktoś o jakichś wypadkach na żaglach (a tłok na jeziorach jest okrutny), jest bezpiecznie, a ludzie dla swojego bezpieczeństwa i spokoju często wyrabiają te patenty z własnej woli, a nie pod przymusem państwa.
Myślinie komunistyczne, iż bez bata ludzie sobie nie poradzą, lub spowodują wypadki, straty, nie będą znali prawa to myślenie bezsensowne. Ludzie w większości są odpowiedzialni i ostrożni. A dla pozostałych i tak nie ma znaczenia, czy zda egzamin, czy umie pływać, i tak się utopi ryzykant, a z żagli wyleczą go pierwsze kłopoty.
Natomiast bez przesady, część uprawnień jest dla życia potrzebna, prawo jazdy owszem, a tytuły naukowe robi się dla własnych korzyści i nikt do tego prawem nie zmusza (nie chcesz nie musisz mieć matury, inżyniera ....)
Wracając do Kart Wędkarskich, przecież jest to totalna fikcja (wprowadziłem do PZW wiele młodzieży, i większość z nich nawet nie pojawiła się w kole, pojawiły się za to pieniądze i akces zapisu do tego Koła).
PZW od wielu lat robi sobie z egzaminów szopkę. Nie widzę sposobu, aby naprawdę zrobić egzamin dla 14 - latka, to lapsus prawny nie mający uzasadnienia.
Zniesienie egzaminów nic wiele nie zmieni, przecież od lat zdający albo otrzymują papier potwierdzający zdania go bez jakiekolwiek sprawdzenia wiedzy, czasem za przysłowiową flaszkę, a jak już jest egzamin są odpytywani z historii i STATUTU PZW.
Przecież cały czas wędkarstwo faktycznie kręci się jak gdyby tych egzaminów nie było. Zniesienie ich po prostu dostosuje prawo do życia, nic więcej.
Tak się składa,że to nie PZW wydaje Karty Wędkarskie tylko Starostwa.Gdyby Starostwa dopatrzyły się złamania prawa to nie mogą wystawić Karty Wędkarskiej. Karty wędkarskie obowiązują nie tylko na wodach zarządzanych przez PZW.Obowiązek posiadania Karty wędkarskiej podczas łowienia na wędkę dotyczy wszystkich obywateli RP powyżej 14 roku życia na wszystkich wodach śródlądowych RP. Gdzie tu wina PZW?
Więc Ci którzy chcą zdobyć Kartę wędkarską niech idą na egzamin do Nadleśnictwa np..Albo do rybnego.A może do Spółdzielni Mleczarskiej.Ustawa daje prawo wyboru.Wcale to nie musi być PZW.
Wina PZW jest bezporna egzaminuje nie z tych rzeczy o których mówi Ustawa.
Jak tak Ci to leży na sercu że ktoś według ciebie źle przeprowadza egzamin. To możesz sam się zgłosić do komisji egzaminacyjnej i pokazać nam jak to powinno wyglądać. A jeśli uważasz że źle uczymy, to też pokaż jak to robić. Potrafisz tylko pisać; to źle, to nie dobrze. Przestań pisać, a pokaż jak to powinno być. Bądź wzorem do naśladowania. Po drugie jeśli uważasz że ktoś jest nie kompetentny by być na danym stanowisku, masz prawo głosu na walnym, jak też sam możesz kandydować do zarządu koła.
Nie mam zamiaru uczestniczyć w egzaminowaniu na Kartę Wędkarską, bo uważam, iż to kompletna bzdura.
Natomiast jak egzaminować, jest powiedziane w ustawie, jak ktoś tego nie rozumie niech się za to nie bierze.
Pytania ze STSTUTU, lub histori PZW łamią zapisy ustawy, RAPR jest pełen zapisów wymyślonych przez PZW, a to jest egzamin na Kartę Wędkarską a nie akces przystąpienia do PZW.
A tak apropo, na razie zajmuje się naprawą prawa Minister, jak nie podoła weźmiemy się też za Starostów.
Kolego @osa12 za mocno uogólniasz, są koła, gdzie egzaminuje się inaczej, niż Twoja wyobraźnia podpowiada. Poza tym, co jest złego w tym, iż zadaje się więcej pytań, rozszerza wiedzę... Czy ktoś ucierpiał, nie zdał, wymagał leczenia z tego powodu ??? Wiadomości ze Statutu PZW nikomu nie mogą zaszkodzić, ponieważ olbrzymia większość wędkarzy przystępuje do tej organizacji. Powołaj konkurencyjne stowarzyszenie, komisję egzaminacyjną i ustal pytania - pominiesz te, które będą dla dobra powołanej organizacji ? Jeśli chodzi o odpowiedź ministra... a jak Ci miał napisać ? Zobaczysz działanie jak "świnia niebo". Zabierz wędki (jakoś nie do końca wierzę, że wędkujesz) i idź nad wodę, szkoda żeby wątroba cierpiała.
Kolego @osa12 za mocno uogólniasz, są koła, gdzie egzaminuje się inaczej, niż Twoja wyobraźnia podpowiada. Poza tym, co jest złego w tym, iż zadaje się więcej pytań, rozszerza wiedzę... Czy ktoś ucierpiał, nie zdał, wymagał leczenia z tego powodu ??? Wiadomości ze Statutu PZW nikomu nie mogą zaszkodzić, ponieważ olbrzymia większość wędkarzy przystępuje do tej organizacji. Powołaj konkurencyjne stowarzyszenie, komisję egzaminacyjną i ustal pytania - pominiesz te, które będą dla dobra powołanej organizacji ? Jeśli chodzi o odpowiedź ministra... a jak Ci miał napisać ? Zobaczysz działanie jak "świnia niebo". Zabierz wędki (jakoś nie do końca wierzę, że wędkujesz) i idź nad wodę, szkoda żeby wątroba cierpiała. Minister mu odpisze,że PZW nie łamie w tym zwgędzie ustawy, Gdyż pyta z ochrony ryb i zasad uprawiania amatorskiego połowu ryb. Czego wymaga ustawa. Co do innych zarzutów to jedynie wyda pouczenie (o ile uzna to za stosowne) Osa nie rozumie że właśnie RAPR jest regulaminem łowisk PZW w celu ochrony ryb na wodach PZW jak i zapisy dotyczące etyki wędkarskiej i zasad uprawiania amatorskiego połowu ryb. To że nie pyta z regulaminów innych uprawnionych. A czy inni uprawnienii współpracują z PZW. Co do zarzutu że n ie pyta z rozporządzenia, jest błędny, bo większość zapisów w RAPR jest z tego rozporządzenia.
Inni też mogą egzaminować bo spełniają przesłanki i tego nie robią bo mają to gdzieś. Dla nich się liczy że koleś przyjdzie da im kasę i sobie powędkuje. A jak mu się nie podoba ich regulamin trudno, niech idzie gdzie ndziej. I mają gdzieś że wędkarzom nie podobają się rybacy na wodzie. Oni na rybactwie opierają swoją gospodarkę, a wędkarze to tylko taki dodatek i to często z ograniczoną liczbą.
Nie przeczę. iż może gdzieś odbywają się egzaminy zgodnie z ustawą, ale niedopuszczalne jest aby PZW na swoich stronach WWW namawiała do łamania prawa. Może nikomu nie szkodzi "znajomość STATUTU PZW", tak jak nikomu nie szkodzi "brak wpisu w rejestrze", ale obie te sytuacje łamią prawo polskie. Za jedną z nich wędkarze są karani, PZW za łamanie prawa nie.Jeśli ktoś wymaga przestrzegania zasad, które ustanawia, sam musi przestrzegać prawa, inaczej to hipokryzja.Panie Arturze, ja dokładnie wiem co to jest RAPR, (według mnie bubel), i właśnie dlatego, iż opisuje zasady na łowiskach PZW, nie może być brany pod uwagę przy egzaminach. Egzaminy nie mają obejmować wszystkich regulaminów wszystkich uprawnionych do rybactwa. Egzaminować można z zapisów Ustaw i odpowiednich rozporządzeń dotyczących amatorskiego połowu ryb. Regulaminów to nie dotyczy.
Rozporządzenie określa, jakie warunki ma spełnić organizacja aby móc takie egzaminy przeprowadzać. Natomiast jaką znajomość materiału ma potwierdzić zdanie takiego egzaminu określa Ustawa o rybactwie śródlądowym:" egzamin ze znajomości zasad i warunków ochrony i połowu ryb" Jak widać Statut, historia i inne pierdoły i wymysły dotyczące PZW nie mają pokrycia w zakresie merytorycznym takiego egzaminu.
No cóż, wydawało się, iż skoro dyskutujemy to znacie te podstawowe zapisy ustawy o rybactwie śródlądowym, ważnych jest tylko kilka artykułów (dotyczących amatorskiego połowu ryb).Ale dobra: art 7. ust. 5 (ustawa o rybactwie śródlądowym) 5. Kartę wędkarską oraz kartę łowiectwa podwodnego wydaje starosta właściwy ze względu na miejsce zamieszkania zainteresowanej osoby, która złożyła z wynikiem pozytywnym egzamin ze znajomości zasad i warunków ochrony i połowu ryb przed komisją egzaminacyjną, o której mowa w ust. 7a. Z obowiązku składania egzaminu są zwolnione osoby posiadające średnie lub wyższe wykształcenie z zakresu rybactwa.
Formy nie, ale zakres wiadomości tak, a na pewno określa co nie należy do tego zakresu wiadomości (STATUTY, historia, regulaminy podmiotów przeprowadzających te egzaminy nie należą do tego zakresu wiadomości).
Nie przeczę. iż może gdzieś odbywają się egzaminy zgodnie z ustawą, ale niedopuszczalne jest aby PZW na swoich stronach WWW namawiała do łamania prawa. Może nikomu nie szkodzi "znajomość STATUTU PZW", tak jak nikomu nie szkodzi "brak wpisu w rejestrze", ale obie te sytuacje łamią prawo polskie. Za jedną z nich wędkarze są karani, PZW za łamanie prawa nie.Jeśli ktoś wymaga przestrzegania zasad, które ustanawia, sam musi przestrzegać prawa, inaczej to hipokryzja.Panie Arturze, ja dokładnie wiem co to jest RAPR, (według mnie bubel), i właśnie dlatego, iż opisuje zasady na łowiskach PZW, nie może być brany pod uwagę przy egzaminach. Egzaminy nie mają obejmować wszystkich regulaminów wszystkich uprawnionych do rybactwa. Egzaminować można z zapisów Ustaw i odpowiednich rozporządzeń dotyczących amatorskiego połowu ryb. Regulaminów to nie dotyczy.
Kolego osa12.! Nie do wiary ! Ciągle masz jakieś ale... Jakoś Twoje rewolucje nie porywają zbyt wielu. Od razu uprzedzam Twój atak na mnie, nie nie jestem jeden z tych betonowych twardogłowych. Jestem zwykłym członkiem koła. Już niejednokrotnie pisałem o egzaminach na kartę wędkarską. Pisałem o egzaminach na kartę wędkarską w Niemczech, tam to byś chyba osiwiał widząc ilość pytań, zakres wiadomości z wielozakresowości dziedzin z których mogą paść pytania na teście i dochodzą jeszcze ustne.Ty zaś wszystko masz na nie! Jak widzę na Twym blogu należysz do: Koło PZW Jasło Rafineria. Jakież to genialne; chcesz jednym kopniakiem obudzić całą Polskę. Nie tędy droga, obudź najpierw się sam, później zrób coś dobrego dla siebie, koła, później dalej, wyżej....Człowieku przejdź jeszcze raz do Swych wpisów i poczytaj sam siebie jak się plączesz, i gubisz w swych dyrdymałach (bo słyszysz gdzieś dzwonią, a nie wiesz gdzie). Chyba sam nie wiesz czego chcesz?... Swego czasu była tu nas spora grupka osób próbująca coś niecoś zmienić w sprawie jednolitych zezwoleń połowu, czyli jedna składka na cały kraj. Sprawa poszła do: Ministerstwa Sprawiedliwości, Prokuratury, ZG. PZW, odpowiednie Resorty Ministerstw, Rzecznik Praw Obywatelskich. Dokumenty posiadam do wzglądu.
Który akt prawny określa co nie należy do zakresu wiadomości na egzaminie.Ja odnoszę wrażenie że to Minister osa sobie wymyślił. Jest za to dokument, który wyraźnie to określa. Krzysztof ja jestem za tym żeby egzamin był jak w Niemczech a nie jakąś żenadą z końcowym efektem, że oto nagle po zadaniu pięciu pytań ktoś zdał egzamin państwowy. JK
Który akt prawny określa co nie należy do zakresu wiadomości na egzaminie.Ja odnoszę wrażenie że to Minister osa sobie wymyślił. Jest za to dokument, który wyraźnie to określa. Krzysztof ja jestem za tym żeby egzamin był jak w Niemczech a nie jakąś żenadą z końcowym efektem, że oto nagle po zadaniu pięciu pytań ktoś zdał egzamin państwowy. JK
Zgoda Janusz, ale to my w kole odpowiadamy za to jak wygląda i jak przebiega egzamin. Jestem pewien że jest wiele, wiele kół w kraju gdzie takie egzaminy i przygotowywanie do nich przebiega wzorowo, wykłady, fachowce z odpowiednich dziedzin, tematów i efekt końcowy czyli egzamin to już błachostka.
Zgadzam się, że na pewno jest wiele miejsc gdzie jest tak jak być powinno.Jednak nie zaprzeczy chyba nikt, że w wielu kołach jest to po prostu żenujące.Pisanie, żeby dać przykład i pokazać, jak to powinno wyglądać w sumie nic nie daje bo chyba każdy rozumie, że wydanie dokumentu niezgodnego z prawdą jest łamaniem prawa a takim czymś jest wydanie potwierdzenia o zdaniu egzaminu za przysłowiową flaszkę.Poza tym przeczytaj Krzysztof kto może zasiadać w komisji egzaminacyjnej - czy jest tam choć słowo o weryfikacji wiedzy lub o egzaminie dla tych ludzi?JK
Ja nie znam dokumentu,który by szczegółowo określał jak ma wyglądać egzamin na kartę wędkarską.Dobrze krzyczeć i wydziwiać jak się już ją ma. Koło nie musi przeprowadzać egzaminów.Może wysłać kandydata do Okręgu.U mnie to tylko 35 km.Albo do ZG PZW.To tylko 500 km.Przyjdzie z karta wędkarską i zostanie przyjęty do Koła. Można i tak,tylko czy o to chodzi?
"Który akt prawny określa co nie należy do zakresu wiadomości na egzaminie." "Ja nie znam dokumentu,który by szczegółowo określał jak ma wyglądać egzamin na kartę wędkarską." Próbujesz pomieszać nam w głowie celowo mieszając swoje zapytania i odpowiedzi :-((( Pytasz o akt prawny po czym piszesz, że nie znasz dokumentu jak ma wyglądać egzamin. Oczywiście takiego dokumentu nie ma ale za to jest inny o którym nie wspominasz, a w którym jest wyraźnie napisane co należy zrobić aby uzyskać kartę wędkarską.
"Aby uzyskać kartę wędkarską, należy:Przyswoić przepisy ustawy, rozporządzenia do ustawy o rybactwie śródlądowym ze szczególnym uwzględnieniem przepisów związanych z ochroną (wymiary i okresy ochronne) i zasadami wędkarskiego połowu ryb.Zdać egzamin ze znajomości ochrony i połowu ryb. Przepisy jednoznacznie nie określają miejsca zdawania egzaminu. Wobec tego, organy wydające kartę wędkarską, właściwe wg miejsca zamieszkania, honorują egzaminy złożone w innych miejscowościach. Osoba ta w czasie składania egzaminu winna:okazać dowód osobisty lub legitymację szkolną,wnieść składkę egzaminacyjną w wysokości 25 zł, przy czym osoby w wieku od 14 do 16 lat są zwolnione ze składki. Pozytywny wynik egzaminu zostanie potwierdzony pisemnym Zaświadczeniem Egzaminacyjnym.Udać się do starostwa powiatowego - właściwego względem stałego miejsca zamieszkania - i wystąpić o wydanie karty wędkarskiej - tzn.:pobrać, wypełnić i złożyć wniosek o kartę wędkarską (te czynności realizuje się w starostwie)złożyć zaświadczenie egzaminacyjne,dostarczyć fotografię,uiścić opłatę urzędową w wysokości 10 zł,wykupić znaczki skarbowe na sumę 5 zł i 50 groszy."" Podstawą prawną funkcjonowania dokumentu o nazwie "karta wędkarska" jest ustawa o rybactwie śródlądowym. Karta wędkarska jest uznanym przez prawo świadectwem posiadania wiedzy z zakresu ochrony i połowu ryb a wobec tego stanowi podstawę do ubiegania się o wydanie licencji na połów ryb w wodach należących do Skarbu Państwa." Jak dla mnie możecie swoich przyszłych wędkarzy wysłać nawet na księżyc na egzamin tylko jak to może świadczyć o Was?Koło nie musi ale za egzamin jest opłata, która pozostaje w kole więc chyba proste jest, że żadne koło nigdy nikogo nie odeśle.JK
Kolego adler, ja nie atakuję ludzi, ja mam ugruntowane poglądy i ich bronię. Moim celem jest przywrócenie praworządności w PZW w ramach istniejącego na dziś prawa. Natomiast korespondując z różnymi instytucjami, zauważyłem możliwość zniesienia karty wędkarskiej (wymaga to ogromnej modyfikacji prawa), bo według mnie posiadanie karty wędkarskiej na dzisiaj nic nie znaczy (nie spełnia swej ustawowej funkcji). Pisze Kolega, iż jestem członkiem jakiegoś Koła PZW. Jeśli fakt przybycia do skarbnika Koła PZW raz w roku, i wykupienia zezwolenia to członkostwo, to tak, przykro mi niezmiernie ale pewnie jestem członkiem Koła PZW. Naprawdę nie chcę być członkiem PZW, ale z przyczyn finansowych nim jestem. Wstyd mi niezmiernie z tego faktu, bo instytucję tą kiedyś darzyłem szacunkiem, a dziś mi wstyd, iż nie stać mnie być niezrzeszonym. Kolego, demokracja nie polega na tym, że wszyscy, którzy chcą amatorsko łowić ryby na publicznych wodach w ramach prawa powszechnego muszą być społecznikami i muszą należeć do jakiś tam stowarzyszeń. Niech PZW robi co chce na swoich własnych wodach i odczepi się ode mnie na wodach publicznych. Dopóki tego nie zrobi, będę z nim walczył, a właściwie to będę walczył o przestrzeganie prawa przez PZW. Chętnie poznam dokumentację z walki o jedną opłatę, w zamian mogę przesłać swoje skany dokumentów "konwersacji" z instytucjami. Jest tego sporo. Mam zamiar udostępnić je wszystkie w internecie, ale cały czas brakuje mi czasu.
Jak widzę to dyskutujecie ,a zginął wam temat.Podstawma prawna wedkarstwa jest Ustawa o rybactwie śródlądowym i prawo wodne .Wcale nie trzeba należec do PZW, aby wędkować .Egzamin na karte wymyślili "kolesie" działacze i służy jako siec do łowienia wedkarzy .Przychodzisz do koła i zostajesz poddany obróbce wstępnej.{opłata za egzamin.}póżniej po wyrobieniu karty wykupienie zezwolenia opłata wpisowego i co roku haracz na utrzymanie bliżej nie okreslonej elity urzedników nikomu nie potrzebnej za nic nie odpowiadającej i nigdy nie rozliczajacej się z kasy,bo to wytwór PZPRowski.W tej chwili jest pytanie czym jest PZW????????????? 2 Kiedy zacznie przestrzegać prawa w RP. ??? . 3 . Jaka jest podstawa prawna pobierania opłat za wędkowanie.????4 Dlaczego pobieraja opłaty za wędkowanie na wodach ,których nie dzierżawią i nie są właścicielami?(poza obwodami).Sam kiedyś (w 1972}wpadłem w te sieci i myślałem,że dokumentem jest RAPR,ale po obejrzeniu "Łowił ryby we własnym stawie i został skazany" Kilka lat wcześniej spotkało to też rolnika z wielkopolski.Przeczytajcie panowie te ustawy i dodatkowo "Wrota okoliczności wędkarskich"(prawo prawnie).Rybanaga blogspot com.,a póżniej dyskutujcie .Jest takie stowarzyszenie pod nazwą OSP i nikt z was nie płaci haraczu za to,że w razie potrzeby zostanie Wam udzielona pomoc (nikomu tego nie życzę).W PZW wymyślono jakiś RAPR i postawiono(w świadomości wędkarzy) powyżej konstytucji, ustaw sejmowych podpisanych przez prezydenta. Miłej lektury.O tej "chorej wątrobie" to Pan Antoni też pisał.Sam nie wiem co gorsze "chora wątroba" ,czy głowa?
Jeszcze umknął mi jeden wątek.W całej tej dyskusji to kol Osa12 ma racje .Jeszcze dużo krwi napsują zanim zaczną przestrzegać prawa.Najłatwiej jest żądać przestrzegania,bo kto nie przestrzega to jest sk ....m.Mimo wrzystko połamania wędek,ale nie na kolanie!!!!!Pozdrawiam
Napisałem Ci nie pokazuj innych za przykład. Ty sam się stań przykładem...Bo oni zapisują się by coś robić. A ty by mieć taniej... itd.
A gdzie to jest zapisane, że oni się zapisują żeby coś robić?Ja zwróć uwagę nie krytykuję Ciebie ale system ( bo w sumie co przez miesiąc zrobiłeś - nic ).
Powiedz dlaczego natura człowieka jest taka, że najpierw domaga się dobrego przykładu a jak już go ma nie równa do tych lepszych ale chce dorównać tym gorszym wzorcom?Ja jestem dobrym przykladem, że od wiosny tamtego roku pomimo skompletowania wszystkich potrzebnych dokumentów wniosek o założenie sekcji karpiowej przy moim kole pozostał nie załatwiony.Daję ostatnia szansę i idę we wtorek z zarząd koła.JK
Nie powiem jak z sekcją. Ale np.; klub zainteresowań wędkarskich przy kole (w nim możesz mieć sekcje), zakłada 10 osób jako komitet założycielski, wybierają władze klubu, opracowuja regulamin i dopiero wtedy z wnioskiem na walne. Oczywiście osoby będące w zarządzie klubu nie mogą być w zarządzie koła. Klub podlega pod koło.
Wnioski najlepiej składać na walnym, i niech przyjdą wszyscy co chcą mieć tą sekcję czy klub. Dlaczego?
Proste, wniosek złożony do zarządu do zarządu. Jest rozpatrywany przez zarząd koła na jego zebraniu. A zarząd wcale nie musi być za tym by coś takiego powstało (większość zarządu). Jeśli złożyłeś do zarządu, to możesz poprosić o odpowiedź co zostało poczynione w sprawie tego wniosku.
Na walnym zbierają się członkowie i zarząd. Tak więc wieksze prawdopodobieństwo że taki wniosek przejdzie, tym bardziej jak wszyscy chętni go założyć wstawią się tam. Czasami jeden głos przeważa.
O tym pisałem na forum...
Co do tego kto jak postępuje to jego ego to mówi. Jedni maja na myśli tylko swój interes, inni są tacy że lubią coś robić i często służą pomocą. Sa też tacy co lubia sie innymi wysługiwać, wytykac innym nie patrząc że są gorsi od nich.
W Polsce jeszcze została w ludziach mentalność z komunizmu. Gdzie ludzie mieli wspólnego wroga władze. Lub też nic nie robili bo państwo dało im pracę itd. Dziś mimo że wszystko się zmieniło, dalej żyją w tym świecie. Jedni nawet nie potrafią podjąc decyzji co do pracy. Bo dziś sam się musi starać, a wcześniej szedł do bezrobotniaka i dostawał pracę, mimo że nic nie potrafił...
Na zachodzie ludzie cały czas żyli w innym świecie, dlatego maja inna mentalność...
Przy okazji skargi na RZGW w Warszawie zasugerowałem odpowiednim podmiotom niezgodne z prawem przeprowadzanie egzaminów przez PZW na kartę wędkarską.
Oto odpowiedź Ministra Rolnictwa:
„ Zauważając potrzebę wyeliminowania wymaganych na egzaminie na kartę wędkarską pytań budzących wątpliwości, czy niezgodnych z tematyką wskazaną w ustawie o rybactwie śródlądowym, pragnę przekazać informację, iż podjęte zostaną kroki w celu zwrócenia uwagi władzom PZW na potrzebę dostosowania pytań stosowanych na egzaminach do zakresu wiedzy określona ustawą. W przypadku braku oczekiwanych efektów w ramach prac legislacyjnych nad nowa ustawą o kontroli rybackiej, przeanalizowana i rozpatrzona zostanie potrzeba wprowadzenia nowych uregulowań dotyczących poruszanej tematyk i”
To następna przesłanka, aby "wymusić" na Ministerstwie Rolnictwa zniesienie Kart Wędkarskich.
W naszym kraju nie tylko PZW organizuje egzaminy na kartę wędkarską, to po pierwsze a po drugie może zlikwidujmy w Polsce wszelkie egzaminy, po cóż nam karta wędkarska, karta pływacka, prawo jazdy, licencja sternika itd po prostu wolna amerykanka.
Najlepiej jak nie będzie niczego :)
Znieść jeszcze matury,obrony prac magisterskich,doktorskich,habilitacyjnych i profesorskich.
Dołącze się do dyskusji i jednak karty wędkarskie są potrzebne.
Kolego @osa12 to, że Minister Rolnictwa dopatrzył się nieprawidłowości nie znaczy, że całość czyli egzaminy na KW są zbędne.
Powinny być po pierwsze przeprowadzane rzetelnie (nie za przysłowiową "flaszkę") i z zakresu jak napisałeś czyli Ustawy Sródlądowej.
Kto ma egzaminować?
Pozostawiam to bez odpowiedzi, ale nie wyobrażam sobie aby to była pani Zuza z Magistratu, która to rybę widziała tylko na patelni lub pan Zdzicho, który karpa widział na stole i to w galarecie.
Jeśli mamy wedkować bez karty, bez zezwoleń to może w przyszłości okazać się, że wszystkie ryby to "koluchy"?
Przecież nie będzie potrzebna wiedza jak jaka ryba wygląda i ew. jakie okresy, wymiary itp. posiada.
Dodać do tego pernamentny wręcz alergiczny "kaszel klawiatury" na słowo rejestr i już przechodzę do matematyki, czyli 2+2=4
Pozdrawiam.
"Minister Rolnictwa dopatrzył się nieprawidłowości"....Pic na wodę.
To Minister Rolnictwa pilotował tą ustawę.To jego resort opracował ustawę.
Sejm trzykrotnie debatując wprowadził poprawki.Następnie projekt ustawy trafił do Senatu.Senatorowie dołożyli swoje "trzy grosze".Potem projekt był ponownie rozpatrzony w Sejmie a następnie trafił do Prezydenta.
460 posłów,100 senatorów i Pan Prezydent....nie licząc setek doradców nie dopatrzyli się nieprawidłowości.
A jeden Minister dopatrzył się.Co prawda post factum ale jednak.
A może to nowa ministra ta od sportu?
:-))))
Z tym przykładem karty pływackiej i patencie sternika to kiepsko.
Akurat jestem żeglarzem bez jakiegokolwiek patentu. Żegluję od lat i pamiętam te straszne dyskusje jak odebrano znaczenie karcie pływackiej (w obecnym stanie prawnym nie służy niczemu, jest tylko potwierdzeniem, iż ktoś prawdopodobnie umie pływać, robi się kartę dla własnej przyjemności), jak to wyrokowano, iż utopi się nam całe społeczeństwo, a topielców będziemy mieli całe sterty.
I co, nic się nie stało, przeglądałem kiedyś statystyki utonięć i nie miało to wpływu na te statystyki.
Podobna dyskusja rozpętała się, gdy państwo polskie pozwoliło żeglować bez jakichkolwiek uprawnień do 7,5 m długości łodzi po pokładzie. (wcześniej był zakaz od powierzchni żagla i tylko niewielkimi baliami dało się pływać np. "maczkiem".
Prorokowano bankructwo firm prowadzących szkolenia i przeprowadzających egzaminy. Prorokowano setki wypadków i ogromne straty ubezpieczycieli i właścicieli żaglówek.
I cóż, nic się nie stało, część pływa bez jakichkolwiek uprawnień, szkoły żeglarskie mają pełne ręce roboty, świat się nie zawalił, słyszał ktoś o jakichś wypadkach na żaglach (a tłok na jeziorach jest okrutny), jest bezpiecznie, a ludzie dla swojego bezpieczeństwa i spokoju często wyrabiają te patenty z własnej woli, a nie pod przymusem państwa.
Myślinie komunistyczne, iż bez bata ludzie sobie nie poradzą, lub spowodują wypadki, straty, nie będą znali prawa to myślenie bezsensowne. Ludzie w większości są odpowiedzialni i ostrożni. A dla pozostałych i tak nie ma znaczenia, czy zda egzamin, czy umie pływać, i tak się utopi ryzykant, a z żagli wyleczą go pierwsze kłopoty.
Natomiast bez przesady, część uprawnień jest dla życia potrzebna, prawo jazdy owszem, a tytuły naukowe robi się dla własnych korzyści i nikt do tego prawem nie zmusza (nie chcesz nie musisz mieć matury, inżyniera ....)
Wracając do Kart Wędkarskich, przecież jest to totalna fikcja (wprowadziłem do PZW wiele młodzieży, i większość z nich nawet nie pojawiła się w kole, pojawiły się za to pieniądze i akces zapisu do tego Koła).
PZW od wielu lat robi sobie z egzaminów szopkę. Nie widzę sposobu, aby naprawdę zrobić egzamin dla 14 - latka, to lapsus prawny nie mający uzasadnienia.
Zniesienie egzaminów nic wiele nie zmieni, przecież od lat zdający albo otrzymują papier potwierdzający zdania go bez jakiekolwiek sprawdzenia wiedzy, czasem za przysłowiową flaszkę, a jak już jest egzamin są odpytywani z historii i STATUTU PZW.
Przecież cały czas wędkarstwo faktycznie kręci się jak gdyby tych egzaminów nie było. Zniesienie ich po prostu dostosuje prawo do życia, nic więcej.
Kolego Romualdzie.
Ustawa jest jaka jest i trzeba się do niej stosować.
Minister dopatrzył się nie problemów w ustawie, a sposobie przeprowadzania tych egzaminów przez PZW.
To zasadnicza różnica.
Dodatkowo Minister składa deklarację, iż jeśli PZW nie dostosuje się do ustawy, to podejmie jakieś kroki.
Ja proponuję zniesienie kart wędkarskich, bo nie wierzę w dobre intencje PZW, od lat apeluję do PZW o postępowanie zgodne z prawem, i co i nic!
Tak się składa,że to nie PZW wydaje Karty Wędkarskie tylko Starostwa.Gdyby Starostwa dopatrzyły się złamania prawa to nie mogą wystawić Karty Wędkarskiej.
Karty wędkarskie obowiązują nie tylko na wodach zarządzanych przez PZW.Obowiązek posiadania Karty wędkarskiej podczas łowienia na wędkę dotyczy wszystkich obywateli RP powyżej 14 roku życia na wszystkich wodach śródlądowych RP.
Gdzie tu wina PZW?
A gdzie tutaj wina "Tuska"
Wina PZW jest bezporna egzaminuje nie z tych rzeczy o których mówi Ustawa.
Więc Ci którzy chcą zdobyć Kartę wędkarską niech idą na egzamin do Nadleśnictwa np..Albo do rybnego.A może do Spółdzielni Mleczarskiej.Ustawa daje prawo wyboru.Wcale to nie musi być PZW.
Nie takie to proste. ustawa określa, a rozporządzenie ministra doprecyzowuje, kto może taki egzamin przeprowadzać.
Natomiast, jeśli PZW podejmuje się go przeprowadzać, to niech robi to zgodnie z umową.
Nie musi, tego robić, ustawa nie narzuca na PZW takiego obowiązku.
Bez PZW państwo sobie poradzi.
Wina PZW jest bezporna egzaminuje nie z tych rzeczy o których mówi Ustawa.
Jak tak Ci to leży na sercu że ktoś według ciebie źle przeprowadza egzamin. To możesz sam się zgłosić do komisji egzaminacyjnej i pokazać nam jak to powinno wyglądać.
A jeśli uważasz że źle uczymy, to też pokaż jak to robić.
Potrafisz tylko pisać; to źle, to nie dobrze.
Przestań pisać, a pokaż jak to powinno być. Bądź wzorem do naśladowania.
Po drugie jeśli uważasz że ktoś jest nie kompetentny by być na danym stanowisku, masz prawo głosu na walnym, jak też sam możesz kandydować do zarządu koła.
Wszystkie wymienione przeze mnie instytucje mają do czynienia z rybami więc niech egzaminują.
Wesoło się rozmawia.
Nie mam zamiaru uczestniczyć w egzaminowaniu na Kartę Wędkarską, bo uważam, iż to kompletna bzdura.
Natomiast jak egzaminować, jest powiedziane w ustawie, jak ktoś tego nie rozumie niech się za to nie bierze.
Pytania ze STSTUTU, lub histori PZW łamią zapisy ustawy, RAPR jest pełen zapisów wymyślonych przez PZW, a to jest egzamin na Kartę Wędkarską a nie akces przystąpienia do PZW.
A tak apropo, na razie zajmuje się naprawą prawa Minister, jak nie podoła weźmiemy się też za Starostów.
Kolego @osa12 za mocno uogólniasz, są koła, gdzie egzaminuje się inaczej, niż Twoja wyobraźnia podpowiada. Poza tym, co jest złego w tym, iż zadaje się więcej pytań, rozszerza wiedzę... Czy ktoś ucierpiał, nie zdał, wymagał leczenia z tego powodu ??? Wiadomości ze Statutu PZW nikomu nie mogą zaszkodzić, ponieważ olbrzymia większość wędkarzy przystępuje do tej organizacji. Powołaj konkurencyjne stowarzyszenie, komisję egzaminacyjną i ustal pytania - pominiesz te, które będą dla dobra powołanej organizacji ?
Jeśli chodzi o odpowiedź ministra... a jak Ci miał napisać ? Zobaczysz działanie jak "świnia niebo".
Zabierz wędki (jakoś nie do końca wierzę, że wędkujesz) i idź nad wodę, szkoda żeby wątroba cierpiała.
Kolego @osa12 za mocno uogólniasz, są koła, gdzie egzaminuje się inaczej, niż Twoja wyobraźnia podpowiada. Poza tym, co jest złego w tym, iż zadaje się więcej pytań, rozszerza wiedzę... Czy ktoś ucierpiał, nie zdał, wymagał leczenia z tego powodu ??? Wiadomości ze Statutu PZW nikomu nie mogą zaszkodzić, ponieważ olbrzymia większość wędkarzy przystępuje do tej organizacji. Powołaj konkurencyjne stowarzyszenie, komisję egzaminacyjną i ustal pytania - pominiesz te, które będą dla dobra powołanej organizacji ?
Jeśli chodzi o odpowiedź ministra... a jak Ci miał napisać ? Zobaczysz działanie jak "świnia niebo".
Zabierz wędki (jakoś nie do końca wierzę, że wędkujesz) i idź nad wodę, szkoda żeby wątroba cierpiała.
Minister mu odpisze,że PZW nie łamie w tym zwgędzie ustawy, Gdyż pyta z ochrony ryb i zasad uprawiania amatorskiego połowu ryb. Czego wymaga ustawa. Co do innych zarzutów to jedynie wyda pouczenie (o ile uzna to za stosowne)
Osa nie rozumie że właśnie RAPR jest regulaminem łowisk PZW w celu ochrony ryb na wodach PZW jak i zapisy dotyczące etyki wędkarskiej i zasad uprawiania amatorskiego połowu ryb.
To że nie pyta z regulaminów innych uprawnionych. A czy inni uprawnienii współpracują z PZW. Co do zarzutu że n ie pyta z rozporządzenia, jest błędny, bo większość zapisów w RAPR jest z tego rozporządzenia.
Inni też mogą egzaminować bo spełniają przesłanki i tego nie robią bo mają to gdzieś. Dla nich się liczy że koleś przyjdzie da im kasę i sobie powędkuje. A jak mu się nie podoba ich regulamin trudno, niech idzie gdzie ndziej. I mają gdzieś że wędkarzom nie podobają się rybacy na wodzie. Oni na rybactwie opierają swoją gospodarkę, a wędkarze to tylko taki dodatek i to często z ograniczoną liczbą.
Polityy,w tym i ministrowie zmieniają zdanie częściej niż skarpetki.To tak dla wiedzy tych co nie oglądają TV.
Nie przeczę. iż może gdzieś odbywają się egzaminy zgodnie z ustawą, ale niedopuszczalne jest aby PZW na swoich stronach WWW namawiała do łamania prawa.
Może nikomu nie szkodzi "znajomość STATUTU PZW", tak jak nikomu nie szkodzi "brak wpisu w rejestrze", ale obie te sytuacje łamią prawo polskie. Za jedną z nich wędkarze są karani, PZW za łamanie prawa nie.Jeśli ktoś wymaga przestrzegania zasad, które ustanawia, sam musi przestrzegać prawa, inaczej to hipokryzja.Panie Arturze, ja dokładnie wiem co to jest RAPR, (według mnie bubel), i właśnie dlatego, iż opisuje zasady na łowiskach PZW, nie może być brany pod uwagę przy egzaminach.
Egzaminy nie mają obejmować wszystkich regulaminów wszystkich uprawnionych do rybactwa. Egzaminować można z zapisów Ustaw i odpowiednich rozporządzeń dotyczących amatorskiego połowu ryb. Regulaminów to nie dotyczy.
Jeżeli Kolega osa ma rozporządzenie Ministra jak mają wyglądać egzamin na Kartę wędkarską niech go przedstawi.Ja nie znam takiego rozporządzenia.
Rozporządzenie określa, jakie warunki ma spełnić organizacja aby móc takie egzaminy przeprowadzać.
Natomiast jaką znajomość materiału ma potwierdzić zdanie takiego egzaminu określa Ustawa o rybactwie śródlądowym:" egzamin ze znajomości zasad i warunków ochrony i połowu ryb"
Jak widać Statut, historia i inne pierdoły i wymysły dotyczące PZW nie mają pokrycia w zakresie merytorycznym takiego egzaminu.
To są Twoje wymysły Kolego.Podaj dokładny akt prawny.Chyba potrafisz wkleić.
No cóż, wydawało się, iż skoro dyskutujemy to znacie te podstawowe zapisy ustawy o rybactwie śródlądowym, ważnych jest tylko kilka artykułów (dotyczących amatorskiego połowu ryb).Ale dobra:
art 7. ust. 5 (ustawa o rybactwie śródlądowym) 5. Kartę wędkarską oraz kartę łowiectwa podwodnego wydaje starosta właściwy ze względu na miejsce zamieszkania zainteresowanej osoby, która złożyła z wynikiem pozytywnym egzamin ze znajomości zasad i warunków ochrony i połowu ryb przed komisją egzaminacyjną, o której mowa w ust. 7a. Z obowiązku składania egzaminu są zwolnione osoby posiadające średnie lub wyższe wykształcenie z zakresu rybactwa.
Ustawa nie określa formy ani zakresu wiadomości.
Skoro Kolega twierdzi,że egzamin jest żle przeprowadzany to na jakiej podstawie prawnej?
Formy nie, ale zakres wiadomości tak, a na pewno określa co nie należy do tego zakresu wiadomości (STATUTY, historia, regulaminy podmiotów przeprowadzających te egzaminy nie należą do tego zakresu wiadomości).
Który akt prawny określa co nie należy do zakresu wiadomości na egzaminie.
Ja odnoszę wrażenie że to Minister osa sobie wymyślił.
Nie przeczę. iż może gdzieś odbywają się egzaminy zgodnie z ustawą, ale niedopuszczalne jest aby PZW na swoich stronach WWW namawiała do łamania prawa.
Może nikomu nie szkodzi "znajomość STATUTU PZW", tak jak nikomu nie szkodzi "brak wpisu w rejestrze", ale obie te sytuacje łamią prawo polskie. Za jedną z nich wędkarze są karani, PZW za łamanie prawa nie.Jeśli ktoś wymaga przestrzegania zasad, które ustanawia, sam musi przestrzegać prawa, inaczej to hipokryzja.Panie Arturze, ja dokładnie wiem co to jest RAPR, (według mnie bubel), i właśnie dlatego, iż opisuje zasady na łowiskach PZW, nie może być brany pod uwagę przy egzaminach.
Egzaminy nie mają obejmować wszystkich regulaminów wszystkich uprawnionych do rybactwa. Egzaminować można z zapisów Ustaw i odpowiednich rozporządzeń dotyczących amatorskiego połowu ryb. Regulaminów to nie dotyczy.
Kolego osa12.! Nie do wiary ! Ciągle masz jakieś ale... Jakoś Twoje rewolucje nie porywają zbyt wielu. Od razu uprzedzam Twój atak na mnie, nie nie jestem jeden z tych betonowych twardogłowych. Jestem zwykłym członkiem koła. Już niejednokrotnie pisałem o egzaminach na kartę wędkarską. Pisałem o egzaminach na kartę wędkarską w Niemczech, tam to byś chyba osiwiał widząc ilość pytań, zakres wiadomości z wielozakresowości dziedzin z których mogą paść pytania na teście i dochodzą jeszcze ustne.Ty zaś wszystko masz na nie! Jak widzę na Twym blogu należysz do: Koło PZW Jasło Rafineria. Jakież to genialne; chcesz jednym kopniakiem obudzić całą Polskę. Nie tędy droga, obudź najpierw się sam, później zrób coś dobrego dla siebie, koła, później dalej, wyżej....Człowieku przejdź jeszcze raz do Swych wpisów i poczytaj sam siebie jak się plączesz, i gubisz w swych dyrdymałach (bo słyszysz gdzieś dzwonią, a nie wiesz gdzie). Chyba sam nie wiesz czego chcesz?... Swego czasu była tu nas spora grupka osób próbująca coś niecoś zmienić w sprawie jednolitych zezwoleń połowu, czyli jedna składka na cały kraj. Sprawa poszła do: Ministerstwa Sprawiedliwości, Prokuratury, ZG. PZW, odpowiednie Resorty Ministerstw, Rzecznik Praw Obywatelskich. Dokumenty posiadam do wzglądu.
Który akt prawny określa co nie należy do zakresu wiadomości na egzaminie.Ja odnoszę wrażenie że to Minister osa sobie wymyślił.
Jest za to dokument, który wyraźnie to określa.
Krzysztof ja jestem za tym żeby egzamin był jak w Niemczech a nie jakąś żenadą z końcowym efektem, że oto nagle po zadaniu pięciu pytań ktoś zdał egzamin państwowy.
JK
Który akt prawny określa co nie należy do zakresu wiadomości na egzaminie.Ja odnoszę wrażenie że to Minister osa sobie wymyślił.
Jest za to dokument, który wyraźnie to określa.
Krzysztof ja jestem za tym żeby egzamin był jak w Niemczech a nie jakąś żenadą z końcowym efektem, że oto nagle po zadaniu pięciu pytań ktoś zdał egzamin państwowy.
JK
Zgoda Janusz, ale to my w kole odpowiadamy za to jak wygląda i jak przebiega egzamin. Jestem pewien że jest wiele, wiele kół w kraju gdzie takie egzaminy i przygotowywanie do nich przebiega wzorowo, wykłady, fachowce z odpowiednich dziedzin, tematów i efekt końcowy czyli egzamin to już błachostka.
Zgadzam się, że na pewno jest wiele miejsc gdzie jest tak jak być powinno.Jednak nie zaprzeczy chyba nikt, że w wielu kołach jest to po prostu żenujące.Pisanie, żeby dać przykład i pokazać, jak to powinno wyglądać w sumie nic nie daje bo chyba każdy rozumie, że wydanie dokumentu niezgodnego z prawdą jest łamaniem prawa a takim czymś jest wydanie potwierdzenia o zdaniu egzaminu za przysłowiową flaszkę.Poza tym przeczytaj Krzysztof kto może zasiadać w komisji egzaminacyjnej - czy jest tam choć słowo o weryfikacji wiedzy lub o egzaminie dla tych ludzi?JK
Ja nie znam dokumentu,który by szczegółowo określał jak ma wyglądać egzamin na kartę wędkarską.Dobrze krzyczeć i wydziwiać jak się już ją ma.
Koło nie musi przeprowadzać egzaminów.Może wysłać kandydata do Okręgu.U mnie to tylko 35 km.Albo do ZG PZW.To tylko 500 km.Przyjdzie z karta wędkarską i zostanie przyjęty do Koła.
Można i tak,tylko czy o to chodzi?
"Który akt prawny określa co nie należy do zakresu wiadomości na egzaminie." "Ja nie znam dokumentu,który by szczegółowo określał jak ma wyglądać egzamin na kartę wędkarską."
Próbujesz pomieszać nam w głowie celowo mieszając swoje zapytania i odpowiedzi :-((( Pytasz o akt prawny po czym piszesz, że nie znasz dokumentu jak ma wyglądać egzamin. Oczywiście takiego dokumentu nie ma ale za to jest inny o którym nie wspominasz, a w którym jest wyraźnie napisane co należy zrobić aby uzyskać kartę wędkarską.
"Aby uzyskać kartę wędkarską, należy:Przyswoić przepisy ustawy, rozporządzenia do ustawy o rybactwie śródlądowym ze szczególnym uwzględnieniem przepisów związanych z ochroną (wymiary i okresy ochronne) i zasadami wędkarskiego połowu ryb.Zdać egzamin ze znajomości ochrony i połowu ryb. Przepisy jednoznacznie nie określają miejsca zdawania egzaminu. Wobec tego, organy wydające kartę wędkarską, właściwe wg miejsca zamieszkania, honorują egzaminy złożone w innych miejscowościach. Osoba ta w czasie składania egzaminu winna:okazać dowód osobisty lub legitymację szkolną,wnieść składkę egzaminacyjną w wysokości 25 zł, przy czym osoby w wieku od 14 do 16 lat są zwolnione ze składki. Pozytywny wynik egzaminu zostanie potwierdzony pisemnym Zaświadczeniem Egzaminacyjnym.Udać się do starostwa powiatowego - właściwego względem stałego miejsca zamieszkania - i wystąpić o wydanie karty wędkarskiej - tzn.:pobrać, wypełnić i złożyć wniosek o kartę wędkarską (te czynności realizuje się w starostwie)złożyć zaświadczenie egzaminacyjne,dostarczyć fotografię,uiścić opłatę urzędową w wysokości 10 zł,wykupić znaczki skarbowe na sumę 5 zł i 50 groszy."" Podstawą prawną funkcjonowania dokumentu o nazwie "karta wędkarska" jest ustawa o rybactwie śródlądowym. Karta wędkarska jest uznanym przez prawo świadectwem posiadania wiedzy z zakresu ochrony i połowu ryb a wobec tego stanowi podstawę do ubiegania się o wydanie licencji na połów ryb w wodach należących do Skarbu Państwa."
Jak dla mnie możecie swoich przyszłych wędkarzy wysłać nawet na księżyc na egzamin tylko jak to może świadczyć o Was?Koło nie musi ale za egzamin jest opłata, która pozostaje w kole więc chyba proste jest, że żadne koło nigdy nikogo nie odeśle.JK
Kolego adler, ja nie atakuję ludzi, ja mam ugruntowane poglądy i ich bronię.
Moim celem jest przywrócenie praworządności w PZW w ramach istniejącego na dziś prawa.
Natomiast korespondując z różnymi instytucjami, zauważyłem możliwość zniesienia karty wędkarskiej (wymaga to ogromnej modyfikacji prawa), bo według mnie posiadanie karty wędkarskiej na dzisiaj nic nie znaczy (nie spełnia swej ustawowej funkcji).
Pisze Kolega, iż jestem członkiem jakiegoś Koła PZW. Jeśli fakt przybycia do skarbnika Koła PZW raz w roku, i wykupienia zezwolenia to członkostwo, to tak, przykro mi niezmiernie ale pewnie jestem członkiem Koła PZW. Naprawdę nie chcę być członkiem PZW, ale z przyczyn finansowych nim jestem. Wstyd mi niezmiernie z tego faktu, bo instytucję tą kiedyś darzyłem szacunkiem, a dziś mi wstyd, iż nie stać mnie być niezrzeszonym.
Kolego, demokracja nie polega na tym, że wszyscy, którzy chcą amatorsko łowić ryby na publicznych wodach w ramach prawa powszechnego muszą być społecznikami i muszą należeć do jakiś tam stowarzyszeń. Niech PZW robi co chce na swoich własnych wodach i odczepi się ode mnie na wodach publicznych.
Dopóki tego nie zrobi, będę z nim walczył, a właściwie to będę walczył o przestrzeganie prawa przez PZW.
Chętnie poznam dokumentację z walki o jedną opłatę, w zamian mogę przesłać swoje skany dokumentów "konwersacji" z instytucjami. Jest tego sporo.
Mam zamiar udostępnić je wszystkie w internecie, ale cały czas brakuje mi czasu.
Jak widzę to dyskutujecie ,a zginął wam temat.Podstawma prawna wedkarstwa jest Ustawa o rybactwie śródlądowym i prawo wodne .Wcale nie trzeba należec do PZW, aby wędkować .Egzamin na karte wymyślili "kolesie" działacze i służy jako siec do łowienia wedkarzy .Przychodzisz do koła i zostajesz poddany obróbce wstępnej.{opłata za egzamin.}póżniej po wyrobieniu karty wykupienie zezwolenia opłata wpisowego i co roku haracz na utrzymanie bliżej nie okreslonej elity urzedników nikomu nie potrzebnej za nic nie odpowiadającej i nigdy nie rozliczajacej się z kasy,bo to wytwór PZPRowski.W tej chwili jest pytanie czym jest PZW????????????? 2 Kiedy zacznie przestrzegać prawa w RP. ??? . 3 . Jaka jest podstawa prawna pobierania opłat za wędkowanie.????4 Dlaczego pobieraja opłaty za wędkowanie na wodach ,których nie dzierżawią i nie są właścicielami?(poza obwodami).Sam kiedyś (w 1972}wpadłem w te sieci i myślałem,że dokumentem jest RAPR,ale po obejrzeniu "Łowił ryby we własnym stawie i został skazany" Kilka lat wcześniej spotkało to też rolnika z wielkopolski.Przeczytajcie panowie te ustawy i dodatkowo "Wrota okoliczności wędkarskich"(prawo prawnie).Rybanaga blogspot com.,a póżniej dyskutujcie .Jest takie stowarzyszenie pod nazwą OSP i nikt z was nie płaci haraczu za to,że w razie potrzeby zostanie Wam udzielona pomoc (nikomu tego nie życzę).W PZW wymyślono jakiś RAPR i postawiono(w świadomości wędkarzy) powyżej konstytucji, ustaw sejmowych podpisanych przez prezydenta. Miłej lektury.O tej "chorej wątrobie" to Pan Antoni też pisał.Sam nie wiem co gorsze "chora wątroba" ,czy głowa?
Jeszcze umknął mi jeden wątek.W całej tej dyskusji to kol Osa12 ma racje .Jeszcze dużo krwi napsują zanim zaczną przestrzegać prawa.Najłatwiej jest żądać przestrzegania,bo kto nie przestrzega to jest sk ....m.Mimo wrzystko połamania wędek,ale nie na kolanie!!!!!Pozdrawiam