Tak czy siak lepsze ryby niż szachy, bo chociaż tam zwykłym pionkiem nie jesteś. Mi te 5kg+ nawet szansy nie dają, więc nie jest tak źle z Tobą.
Ale tak z drugiej strony, jeśli przy stalce rozgina Ci agrafki i pływa z przynętą w pysku, to bez różnicy czy ta stalka będzie czy nie, i tak z przynętą w pysku :P
Tomku jak rzucasz to raczej nie daleko, żebyś po 2-3 dniach mógł po nie siągnąć, ha ha.
Bernardzie szachy chyba lepsze , przynajmniej agrawki mi nie wyprostują ani kotwic , starczy tych stresów ... Chyba wezmę bacika i połowię uklejki żeby statystyki zaciętych i wyholowanych ryb podciągnąć ;-)Pozdrawiam Tomuś Ty się nie skarż, tylko łów:-) Już Ci wczoraj mówiłem co masz zrobić: NA SUMA IŚĆ SIĘ ODSTRESOWAĆ :))) W końcu za 4 godzinki mamy sezon! A tu nie biadolić o jakiś uklejkach ;-)
A co wy się na wędkarska emeryturkę już wybieracie? Puki łap od wilgoci reumatyzm nie powykręca trzeba łowić do upadłego. :D I tak , właśnie trzeba trzymać !!! Podzielam Sebastianie Twoje zdanie. Łapać panowie i probowac , a nie biadolić i narzekać jak stare cepy. :))) Bez urazy Panowie. :))
Tomku jak rzucasz to raczej nie daleko, żebyś po 2-3 dniach mógł po nie siągnąć, ha ha.
Bernardzie szachy chyba lepsze , przynajmniej agrawki mi nie wyprostują ani kotwic , starczy tych stresów ... Chyba wezmę bacika i połowię uklejki żeby statystyki zaciętych i wyholowanych ryb podciągnąć ;-)Pozdrawiam Tomuś Ty się nie skarż, tylko łów:-) Już Ci wczoraj mówiłem co masz zrobić: NA SUMA IŚĆ SIĘ ODSTRESOWAĆ :))) W końcu za 4 godzinki mamy sezon! A tu nie biadolić o jakiś uklejkach ;-)
P:)
Byłem wczoraj zobaczyć nad rzeką , ale sama młodzież żerowała .Na rapale strzelił mi mały zed , później dwa trącenia i dwa wyjścia . Nic specjalnego nawet nie goniło ...
Tak czy siak lepsze ryby niż szachy, bo chociaż tam zwykłym pionkiem nie jesteś. Mi te 5kg+ nawet szansy nie dają, więc nie jest tak źle z Tobą.
Ale tak z drugiej strony, jeśli przy stalce rozgina Ci agrafki i pływa z przynętą w pysku, to bez różnicy czy ta stalka będzie czy nie, i tak z przynętą w pysku :P
Się zdarzyło Krzychu z tym wobkiem . Nie wiem jak on to zrobił skubaniutki ...Teraz mam popołudniu w pracy to trochę myślami odpocznę od sandaczy .
Jak podgonię robotę to pewnie ruszę na wieczorowego. Chociaż pewnie nic się nie wydarzy. Kumple cały dzień dzisiaj pływają za sumami i do pół kilogramowych żywców tylko dwa wyjścia były. Ale może sandaczyk po zmroku w woblerka puknie :)
A co wy się na wędkarska emeryturkę już wybieracie? Puki łap od wilgoci reumatyzm nie powykręca trzeba łowić do upadłego. :D
To nie żadna ema , tylko sfrustrowanie złośliwości rzeczy martwych Seba ;-) Pociesz się tym, ze dziś pod nogami zwiał mi z przynętą okoń pod 45.. zapinka Mustada puściła przy szamotaniu pyskiem. Wyholowałem chyba 6-7 takich 25-30+ i dwa szczupaki 50-60cm.
Woda fajna, bo wysoka. Kolega sandacza trafił 56cm, ale taki chudy, jak moje czterdziestki piątki. Drugi kolega w tym samym miejscu szczupaka miał, ale skończyło się obcinką. A ja ... bez kontaktu :)
Graty Seba , ja dziś z rana poszedłem nad rzekę kilka brań sandaczyków i boleń który mi przyłożył w gumę jak wyciągałem ją z wody , na szczęście nie trafił dobrze bo kija by złamał czasem , miał z 70 cm ;-) tylko gumę wywlekł i tyle no i na własnoroba miałem ładne branie ale puste ;-)Pozdro
Gratki Sebek. Fajne rybsko. Ja palzuje , pogoda do bani . Wczoraj lalo i padał grat wielkosci grochu. Teraz czekam na weekend. A i w tej chwili pada i wieje. O takie uroki skandynawii.
Zazdroszczę Ci tej Skandynawii na co dzień. Podobno w centrum Stockholmu można połowić fajne sandacze. Pewnie jak bym tam mieszkał to bym zwariował ze szczęścia :D
Dla Szwedów Sztokholm to wędkarska pustynia jak twierdził pewien mieszkaniec tego miasta z którym zamieniłem kilka zdań na temat miejscowego rybostanu.Jerd powiedział że prawdziwe ryby są 500km od Sztokholmu,tam łowi jego brat,i miałem wrażenie że Jerd ma za krótkie ręce ;) Zdziwiło mnie jeszcze jedno,albowiem poławia się tam na ogromne podrywki zamocowane na mini żurawiach.Taką podrywkę spuszcza się na kilka minut po czym wyciąga za pomocą kołowrota.Nie wiem czy to jest metoda rybacka czy "wędkarska",może wiecie coś więcej na ten temat?
miał 66-7 tak , no widzisz Krzychu z braku laku dobry kit .Ogólnie kontaktów co nie miara i miałem 3 karguleny ale małe , góra po 40 ;-)Ładny mi wziął i nim się zorientowałem żeby zaciąć wypluł wabia ...
miał 66-7 tak , no widzisz Krzychu z braku laku dobry kit .Ogólnie kontaktów co nie miara i miałem 3 karguleny ale małe , góra po 40 ;-)Ładny mi wziął i nim się zorientowałem żeby zaciąć wypluł wabia ... Ładny Tomku. A tak wogole niezła rybka !! Widzę ze się poszczęściło ;))) . Pozdrawiam.
miał 66-7 tak , no widzisz Krzychu z braku laku dobry kit .Ogólnie kontaktów co nie miara i miałem 3 karguleny ale małe , góra po 40 ;-)Ładny mi wziął i nim się zorientowałem żeby zaciąć wypluł wabia ... Takich lesiów 5-6 i można wędzić, a takie gorące z wędzarni do trunku to coś wspaniałego. Tomku to nie kit, jak dla mnie to po sandaczu i okoniu mięso z leszcza zajmuje 3 miejsce, oczywiście z "lachola" a nie z żylety.
miał 66-7 tak , no widzisz Krzychu z braku laku dobry kit .Ogólnie kontaktów co nie miara i miałem 3 karguleny ale małe , góra po 40 ;-)Ładny mi wziął i nim się zorientowałem żeby zaciąć wypluł wabia ... Takich lesiów 5-6 i można wędzić, a takie gorące z wędzarni do trunku to coś wspaniałego. Tomku to nie kit, jak dla mnie to po sandaczu i okoniu mięso z leszcza zajmuje 3 miejsce, oczywiście z "lachola" a nie z żylety.
Wiem o co chodzi , tylko to troche irytuje jak sandacz goni sieczke a bierze Ci leszcz nagle , choć przyłów miły i zaskakujący oczywiście . Jednak niesmak pozostaje .Dziś być może jak chęci , ryby i komary pozwolą zostanę na całą noc ze spinem .
Dla Szwedów Sztokholm to wędkarska pustynia jak twierdził pewien mieszkaniec tego miasta z którym zamieniłem kilka zdań na temat miejscowego rybostanu.Jerd powiedział że prawdziwe ryby są 500km od Sztokholmu,tam łowi jego brat,i miałem wrażenie że Jerd ma za krótkie ręce ;) Zdziwiło mnie jeszcze jedno,albowiem poławia się tam na ogromne podrywki zamocowane na mini żurawiach.Taką podrywkę spuszcza się na kilka minut po czym wyciąga za pomocą kołowrota.Nie wiem czy to jest metoda rybacka czy "wędkarska",może wiecie coś więcej na ten temat?
Raczej u nas kłusownicza Radek , widziałem coś o czym tu mówisz z filmu kilka lat temu patrolu na Bugu . Właśnie łowili co coś takiego , dość sporych rozmiarów ....
Powitać z rana szanowne grono. Wróciłem nie dawno z nocnego spiningowania na moim jeziorku. Wypad można zaliczyć do udanych. Dziś wyjechało na łódkę 4 okonie w tym jeden 43,5 cm. , 1 szczupak , i trzy sandacze. Ale z sandaczami było tak ze czym bliżej rana tym mniejsze.
Ładne rybki Robcio, po obiedzie jadę też trochę wody popilnować przez 3 dni może i mnie się poszczęści taki okonek, bo szczupak mnie nie interesuje. Jutro podejrzewam będę miał wieczorem spokój bo "Helmuty" grają i może w nocy też jak trunków popiją w czasie meczu. Będę z łodzi mógł pośmigać jak zestawów nie będzie zbyt dużo w wodzie.
Widzę ,ze tez spać nie możesz ?? Ja siedzę jeszcze przed kompem i spijam drugiego browarka. Czeskie piwo Zlatporamen . Ale tylko, je dokończę zmiatam pod kołderkę do żonki. A ,po południu, pierwsze wędkowanie z moja panią. Oczywiście ja łapię , a ona się opala. :)))) Ale i to dobre ze w końcu zdecydowała się wsiąść na łódkę. :)) Wspolczuje opalania sie w kamizelce ratunkowej :))) hihihi. Ale co zrobić, tak bywa.
Dla Szwedów Sztokholm to wędkarska pustynia jak twierdził pewien mieszkaniec tego miasta z którym zamieniłem kilka zdań na temat miejscowego rybostanu.Jerd powiedział że prawdziwe ryby są 500km od Sztokholmu,tam łowi jego brat,i miałem wrażenie że Jerd ma za krótkie ręce ;) Zdziwiło mnie jeszcze jedno,albowiem poławia się tam na ogromne podrywki zamocowane na mini żurawiach.Taką podrywkę spuszcza się na kilka minut po czym wyciąga za pomocą kołowrota.Nie wiem czy to jest metoda rybacka czy "wędkarska",może wiecie coś więcej na ten temat?
Raczej u nas kłusownicza Radek , widziałem coś o czym tu mówisz z filmu kilka lat temu patrolu na Bugu . Właśnie łowili co coś takiego , dość sporych rozmiarów ... Tomku , to są plotki. W Stockholmie jest masa fajnych miejsc gdzie można powędkować i jest dużo ryb. Sa tez te medalowe. Miałem okazje powędkować tu i tam. Nie zawsze był aparat ,aby uwiecznić zdobycze , ale uwierz mi są ryby. Może kiedyś , opisze parę przygód z wypraw. A sa fajne momenty i wspomnienia. Łapałem z pontonu, są połamane wędki i kąpiele w wodzie. Ale , to były czasy. Milo wspominam, a jak ktoś twierdzi ze ryby są tylko 500 km dalej to się myli !!! Łapać tez trzeba umieć. Nie zawsze jest dzień dziecka ;) Jak znajdę chwile, wsadzę kilka zdjęć , do tego wątku . Szwedzi do polski na karpie jeżdżą , a tu łapć nie umia !!! A i tu są ryby !! Tylko trzeba umieć łowić , a nie jeździć na łowiska specjalne.
Dla Szwedów Sztokholm to wędkarska pustynia jak twierdził pewien mieszkaniec tego miasta z którym zamieniłem kilka zdań na temat miejscowego rybostanu.Jerd powiedział że prawdziwe ryby są 500km od Sztokholmu,tam łowi jego brat,i miałem wrażenie że Jerd ma za krótkie ręce ;) Zdziwiło mnie jeszcze jedno,albowiem poławia się tam na ogromne podrywki zamocowane na mini żurawiach.Taką podrywkę spuszcza się na kilka minut po czym wyciąga za pomocą kołowrota.Nie wiem czy to jest metoda rybacka czy "wędkarska",może wiecie coś więcej na ten temat?
Raczej u nas kłusownicza Radek , widziałem coś o czym tu mówisz z filmu kilka lat temu patrolu na Bugu . Właśnie łowili co coś takiego , dość sporych rozmiarów ... Tomku , to są plotki. W Stockholmie jest masa fajnych miejsc gdzie można powędkować i jest dużo ryb. Sa tez te medalowe. Miałem okazje powędkować tu i tam. Nie zawsze był aparat ,aby uwiecznić zdobycze , ale uwierz mi są ryby. Może kiedyś , opisze parę przygód z wypraw. A sa fajne momenty i wspomnienia. Łapałem z pontonu, są połamane wędki i kąpiele w wodzie. Ale , to były czasy. Milo wspominam, a jak ktoś twierdzi ze ryby są tylko 500 km dalej to się myli !!! Łapać tez trzeba umieć. Nie zawsze jest dzień dziecka ;) Jak znajdę chwile, wsadzę kilka zdjęć , do tego wątku . Szwedzi do polski na karpie jeżdżą , a tu łapć nie umia !!! A i tu są ryby !! Tylko trzeba umieć łowić , a nie jeździć na łowiska specjalne.
Kłusownicza to raczej nie jest bo w centrum by tak nie łowili,3 łódki z tymi żurawiami były przycumowane,więc ta metoda musi tam być legalna.Gościu który łowił tą podrywą wybierał tylko okonie a resztę z powrotem do wody,głównie płocie,jazie i ukleje.
Dla Szwedów Sztokholm to wędkarska pustynia jak twierdził pewien mieszkaniec tego miasta z którym zamieniłem kilka zdań na temat miejscowego rybostanu.Jerd powiedział że prawdziwe ryby są 500km od Sztokholmu,tam łowi jego brat,i miałem wrażenie że Jerd ma za krótkie ręce ;) Zdziwiło mnie jeszcze jedno,albowiem poławia się tam na ogromne podrywki zamocowane na mini żurawiach.Taką podrywkę spuszcza się na kilka minut po czym wyciąga za pomocą kołowrota.Nie wiem czy to jest metoda rybacka czy "wędkarska",może wiecie coś więcej na ten temat?
Raczej u nas kłusownicza Radek , widziałem coś o czym tu mówisz z filmu kilka lat temu patrolu na Bugu . Właśnie łowili co coś takiego , dość sporych rozmiarów ... Tomku , to są plotki. W Stockholmie jest masa fajnych miejsc gdzie można powędkować i jest dużo ryb. Sa tez te medalowe. Miałem okazje powędkować tu i tam. Nie zawsze był aparat ,aby uwiecznić zdobycze , ale uwierz mi są ryby. Może kiedyś , opisze parę przygód z wypraw. A sa fajne momenty i wspomnienia. Łapałem z pontonu, są połamane wędki i kąpiele w wodzie. Ale , to były czasy. Milo wspominam, a jak ktoś twierdzi ze ryby są tylko 500 km dalej to się myli !!! Łapać tez trzeba umieć. Nie zawsze jest dzień dziecka ;) Jak znajdę chwile, wsadzę kilka zdjęć , do tego wątku . Szwedzi do polski na karpie jeżdżą , a tu łapć nie umia !!! A i tu są ryby !! Tylko trzeba umieć łowić , a nie jeździć na łowiska specjalne.
Kłusownicza to raczej nie jest bo w centrum by tak nie łowili,3 łódki z tymi żurawiami były przycumowane,więc ta metoda musi tam być legalna.Gościu który łowił tą podrywą wybierał tylko okonie a resztę z powrotem do wody,głównie płocie,jazie i ukleje. Szczególnie teraz można zaobserwować jak tak łapią w centrum Stockholmu na Gamla Stan. Czasami jak się patrzy z boku, to taki dziwny i inny kraj. W Polsce można łapać na dwie wędki a tu na trzy. Ale to chyba akurat pozytywne :)))
Tak czy siak lepsze ryby niż szachy, bo chociaż tam zwykłym pionkiem nie jesteś. Mi te 5kg+ nawet szansy nie dają, więc nie jest tak źle z Tobą.
Ale tak z drugiej strony, jeśli przy stalce rozgina Ci agrafki i pływa z przynętą w pysku, to bez różnicy czy ta stalka będzie czy nie, i tak z przynętą w pysku :P
A co wy się na wędkarska emeryturkę już wybieracie? Puki łap od wilgoci reumatyzm nie powykręca trzeba łowić do upadłego. :D
Ja rzucam wędkarstwo ,
Tomku jak rzucasz to raczej nie daleko, żebyś po 2-3 dniach mógł po nie siągnąć, ha ha.
Bernardzie szachy chyba lepsze , przynajmniej agrawki mi nie wyprostują ani kotwic , starczy tych stresów ... Chyba wezmę bacika i połowię uklejki żeby statystyki zaciętych i wyholowanych ryb podciągnąć ;-)Pozdrawiam
Tomuś Ty się nie skarż, tylko łów:-) Już Ci wczoraj mówiłem co masz zrobić: NA SUMA IŚĆ SIĘ ODSTRESOWAĆ :))) W końcu za 4 godzinki mamy sezon! A tu nie biadolić o jakiś uklejkach ;-)
P:)
1.75kg nowy rekord zyciowy
A co wy się na wędkarska emeryturkę już wybieracie? Puki łap od wilgoci reumatyzm nie powykręca trzeba łowić do upadłego. :D
I tak , właśnie trzeba trzymać !!! Podzielam Sebastianie Twoje zdanie. Łapać panowie i probowac , a nie biadolić i narzekać jak stare cepy. :))) Bez urazy Panowie. :))
1.75kg nowy rekord zyciowy
Gratuluję ;-)
Ja rzucam wędkarstwo ,
Tomku jak rzucasz to raczej nie daleko, żebyś po 2-3 dniach mógł po nie siągnąć, ha ha.
Bernardzie szachy chyba lepsze , przynajmniej agrawki mi nie wyprostują ani kotwic , starczy tych stresów ... Chyba wezmę bacika i połowię uklejki żeby statystyki zaciętych i wyholowanych ryb podciągnąć ;-)Pozdrawiam
Tomuś Ty się nie skarż, tylko łów:-) Już Ci wczoraj mówiłem co masz zrobić: NA SUMA IŚĆ SIĘ ODSTRESOWAĆ :))) W końcu za 4 godzinki mamy sezon! A tu nie biadolić o jakiś uklejkach ;-)
P:)
Byłem wczoraj zobaczyć nad rzeką , ale sama młodzież żerowała .Na rapale strzelił mi mały zed , później dwa trącenia i dwa wyjścia . Nic specjalnego nawet nie goniło ...
Tak czy siak lepsze ryby niż szachy, bo chociaż tam zwykłym pionkiem nie jesteś. Mi te 5kg+ nawet szansy nie dają, więc nie jest tak źle z Tobą.
Ale tak z drugiej strony, jeśli przy stalce rozgina Ci agrafki i pływa z przynętą w pysku, to bez różnicy czy ta stalka będzie czy nie, i tak z przynętą w pysku :P
Się zdarzyło Krzychu z tym wobkiem . Nie wiem jak on to zrobił skubaniutki ...Teraz mam popołudniu w pracy to trochę myślami odpocznę od sandaczy .
Mi te 5kg+ nawet szansy nie dają, więc nie jest tak źle z Tobą.
Myślę że ten miał z 8-10 kg...
A co wy się na wędkarska emeryturkę już wybieracie? Puki łap od wilgoci reumatyzm nie powykręca trzeba łowić do upadłego. :D
To nie żadna ema , tylko sfrustrowanie złośliwości rzeczy martwych Seba ;-)
Jak podgonię robotę to pewnie ruszę na wieczorowego. Chociaż pewnie nic się nie wydarzy. Kumple cały dzień dzisiaj pływają za sumami i do pół kilogramowych żywców tylko dwa wyjścia były. Ale może sandaczyk po zmroku w woblerka puknie :)
Popadało, woda poszła w górę, też dziś zaatakuję. :)
A co wy się na wędkarska emeryturkę już wybieracie? Puki łap od wilgoci reumatyzm nie powykręca trzeba łowić do upadłego. :D
To nie żadna ema , tylko sfrustrowanie złośliwości rzeczy martwych Seba ;-)
Pociesz się tym, ze dziś pod nogami zwiał mi z przynętą okoń pod 45.. zapinka Mustada puściła przy szamotaniu pyskiem. Wyholowałem chyba 6-7 takich 25-30+ i dwa szczupaki 50-60cm.
A ja dzisiaj na zero. No ale nic, jutro też jest dzień :)
A ja dzisiaj na zero. No ale nic, jutro też jest dzień :)
A ja dzisiaj na zero. No ale nic, jutro też jest dzień :)
A ja dzisiaj na zero. No ale nic, jutro też jest dzień :)
Woda fajna, bo wysoka. Kolega sandacza trafił 56cm, ale taki chudy, jak moje czterdziestki piątki. Drugi kolega w tym samym miejscu szczupaka miał, ale skończyło się obcinką. A ja ... bez kontaktu :)
Ja trochę maluję wobki jeszcze a później jak wrócę z pracy może wyjdę na nocnego ...Ale coś ostatnio sił na nie nie mam ;-)
Ech... coś nie mam ostatnio ręki do sandaczy. Oprócz klonka w przyłowie na otarcie łez jeden niezacięty strzał. :(
Graty Seba , ja dziś z rana poszedłem nad rzekę kilka brań sandaczyków i boleń który mi przyłożył w gumę jak wyciągałem ją z wody , na szczęście nie trafił dobrze bo kija by złamał czasem , miał z 70 cm ;-) tylko gumę wywlekł i tyle no i na własnoroba miałem ładne branie ale puste ;-)Pozdro
Gratki Sebek. Fajne rybsko. Ja palzuje , pogoda do bani . Wczoraj lalo i padał grat wielkosci grochu. Teraz czekam na weekend. A i w tej chwili pada i wieje. O takie uroki skandynawii.
Zazdroszczę Ci tej Skandynawii na co dzień. Podobno w centrum Stockholmu można połowić fajne sandacze. Pewnie jak bym tam mieszkał to bym zwariował ze szczęścia :D
Dla Szwedów Sztokholm to wędkarska pustynia jak twierdził pewien mieszkaniec tego miasta z którym zamieniłem kilka zdań na temat miejscowego rybostanu.Jerd powiedział że prawdziwe ryby są 500km od Sztokholmu,tam łowi jego brat,i miałem wrażenie że Jerd ma za krótkie ręce ;)
Zdziwiło mnie jeszcze jedno,albowiem poławia się tam na ogromne podrywki zamocowane na mini żurawiach.Taką podrywkę spuszcza się na kilka minut po czym wyciąga za pomocą kołowrota.Nie wiem czy to jest metoda rybacka czy "wędkarska",może wiecie coś więcej na ten temat?
Dobra , niech no mi ktoś powie że w nocy na przelewach tylko sandacze i sumy biorą ...
Dobra , niech no mi ktoś powie że w nocy na przelewach tylko sandacze i sumy biorą ...
Na Płastugi Tomku żeś się przerzucił ?
Chyba ponad 60 miał? Ładny.
miał 66-7 tak , no widzisz Krzychu z braku laku dobry kit .Ogólnie kontaktów co nie miara i miałem 3 karguleny ale małe , góra po 40 ;-)Ładny mi wziął i nim się zorientowałem żeby zaciąć wypluł wabia ...
miał 66-7 tak , no widzisz Krzychu z braku laku dobry kit .Ogólnie kontaktów co nie miara i miałem 3 karguleny ale małe , góra po 40 ;-)Ładny mi wziął i nim się zorientowałem żeby zaciąć wypluł wabia ... Ładny Tomku. A tak wogole niezła rybka !! Widzę ze się poszczęściło ;))) . Pozdrawiam.
miał 66-7 tak , no widzisz Krzychu z braku laku dobry kit .Ogólnie kontaktów co nie miara i miałem 3 karguleny ale małe , góra po 40 ;-)Ładny mi wziął i nim się zorientowałem żeby zaciąć wypluł wabia ...
Takich lesiów 5-6 i można wędzić, a takie gorące z wędzarni do trunku to coś wspaniałego.
Tomku to nie kit, jak dla mnie to po sandaczu i okoniu mięso z leszcza zajmuje 3 miejsce, oczywiście z "lachola" a nie z żylety.
miał 66-7 tak , no widzisz Krzychu z braku laku dobry kit .Ogólnie kontaktów co nie miara i miałem 3 karguleny ale małe , góra po 40 ;-)Ładny mi wziął i nim się zorientowałem żeby zaciąć wypluł wabia ...
Takich lesiów 5-6 i można wędzić, a takie gorące z wędzarni do trunku to coś wspaniałego.
Tomku to nie kit, jak dla mnie to po sandaczu i okoniu mięso z leszcza zajmuje 3 miejsce, oczywiście z "lachola" a nie z żylety.
Wiem o co chodzi , tylko to troche irytuje jak sandacz goni sieczke a bierze Ci leszcz nagle , choć przyłów miły i zaskakujący oczywiście . Jednak niesmak pozostaje .Dziś być może jak chęci , ryby i komary pozwolą zostanę na całą noc ze spinem .
Dzięki Robert , fakt wielkością miło mnie zaskoczył . Rzadko się takie łowi na spławik , czy też koszyk a na spina już w ogóle ;-)
Dla Szwedów Sztokholm to wędkarska pustynia jak twierdził pewien mieszkaniec tego miasta z którym zamieniłem kilka zdań na temat miejscowego rybostanu.Jerd powiedział że prawdziwe ryby są 500km od Sztokholmu,tam łowi jego brat,i miałem wrażenie że Jerd ma za krótkie ręce ;)
Zdziwiło mnie jeszcze jedno,albowiem poławia się tam na ogromne podrywki zamocowane na mini żurawiach.Taką podrywkę spuszcza się na kilka minut po czym wyciąga za pomocą kołowrota.Nie wiem czy to jest metoda rybacka czy "wędkarska",może wiecie coś więcej na ten temat?
Raczej u nas kłusownicza Radek , widziałem coś o czym tu mówisz z filmu kilka lat temu patrolu na Bugu . Właśnie łowili co coś takiego , dość sporych rozmiarów ....
no to co , komu w drogę ....temu ubrać portki i iść coś wygrabić znów z tej mojej wąskiej pustyni ;-)
Dobra , niech no mi ktoś powie że w nocy na przelewach tylko sandacze i sumy biorą ...
Jaką Ty masz zawiedzoną minę Tomku ;-) W sumie to się nie dziwę, miał być zed a trafił się śluzak, a fee. hehehe
Powitać z rana szanowne grono. Wróciłem nie dawno z nocnego spiningowania na moim jeziorku. Wypad można zaliczyć do udanych. Dziś wyjechało na łódkę 4 okonie w tym jeden 43,5 cm. , 1 szczupak , i trzy sandacze. Ale z sandaczami było tak ze czym bliżej rana tym mniejsze.
43,5 cm.
Ładne rybki Robcio, po obiedzie jadę też trochę wody popilnować przez 3 dni może i mnie się poszczęści taki okonek, bo szczupak mnie nie interesuje. Jutro podejrzewam będę miał wieczorem spokój bo "Helmuty" grają i może w nocy też jak trunków popiją w czasie meczu.
Będę z łodzi mógł pośmigać jak zestawów nie będzie zbyt dużo w wodzie.
Widzę ,ze tez spać nie możesz ?? Ja siedzę jeszcze przed kompem i spijam drugiego browarka. Czeskie piwo Zlatporamen . Ale tylko, je dokończę zmiatam pod kołderkę do żonki. A ,po południu, pierwsze wędkowanie z moja panią. Oczywiście ja łapię , a ona się opala. :)))) Ale i to dobre ze w końcu zdecydowała się wsiąść na łódkę. :)) Wspolczuje opalania sie w kamizelce ratunkowej :))) hihihi. Ale co zrobić, tak bywa.
Dla Szwedów Sztokholm to wędkarska pustynia jak twierdził pewien mieszkaniec tego miasta z którym zamieniłem kilka zdań na temat miejscowego rybostanu.Jerd powiedział że prawdziwe ryby są 500km od Sztokholmu,tam łowi jego brat,i miałem wrażenie że Jerd ma za krótkie ręce ;)
Zdziwiło mnie jeszcze jedno,albowiem poławia się tam na ogromne podrywki zamocowane na mini żurawiach.Taką podrywkę spuszcza się na kilka minut po czym wyciąga za pomocą kołowrota.Nie wiem czy to jest metoda rybacka czy "wędkarska",może wiecie coś więcej na ten temat?
Raczej u nas kłusownicza Radek , widziałem coś o czym tu mówisz z filmu kilka lat temu patrolu na Bugu . Właśnie łowili co coś takiego , dość sporych rozmiarów ...
Tomku , to są plotki. W Stockholmie jest masa fajnych miejsc gdzie można powędkować i jest dużo ryb. Sa tez te medalowe. Miałem okazje powędkować tu i tam. Nie zawsze był aparat ,aby uwiecznić zdobycze , ale uwierz mi są ryby. Może kiedyś , opisze parę przygód z wypraw. A sa fajne momenty i wspomnienia. Łapałem z pontonu, są połamane wędki i kąpiele w wodzie. Ale , to były czasy. Milo wspominam, a jak ktoś twierdzi ze ryby są tylko 500 km dalej to się myli !!! Łapać tez trzeba umieć. Nie zawsze jest dzień dziecka ;) Jak znajdę chwile, wsadzę kilka zdjęć , do tego wątku . Szwedzi do polski na karpie jeżdżą , a tu łapć nie umia !!! A i tu są ryby !! Tylko trzeba umieć łowić , a nie jeździć na łowiska specjalne.
Dla Szwedów Sztokholm to wędkarska pustynia jak twierdził pewien mieszkaniec tego miasta z którym zamieniłem kilka zdań na temat miejscowego rybostanu.Jerd powiedział że prawdziwe ryby są 500km od Sztokholmu,tam łowi jego brat,i miałem wrażenie że Jerd ma za krótkie ręce ;)
Zdziwiło mnie jeszcze jedno,albowiem poławia się tam na ogromne podrywki zamocowane na mini żurawiach.Taką podrywkę spuszcza się na kilka minut po czym wyciąga za pomocą kołowrota.Nie wiem czy to jest metoda rybacka czy "wędkarska",może wiecie coś więcej na ten temat?
Raczej u nas kłusownicza Radek , widziałem coś o czym tu mówisz z filmu kilka lat temu patrolu na Bugu . Właśnie łowili co coś takiego , dość sporych rozmiarów ...
Tomku , to są plotki. W Stockholmie jest masa fajnych miejsc gdzie można powędkować i jest dużo ryb. Sa tez te medalowe. Miałem okazje powędkować tu i tam. Nie zawsze był aparat ,aby uwiecznić zdobycze , ale uwierz mi są ryby. Może kiedyś , opisze parę przygód z wypraw. A sa fajne momenty i wspomnienia. Łapałem z pontonu, są połamane wędki i kąpiele w wodzie. Ale , to były czasy. Milo wspominam, a jak ktoś twierdzi ze ryby są tylko 500 km dalej to się myli !!! Łapać tez trzeba umieć. Nie zawsze jest dzień dziecka ;) Jak znajdę chwile, wsadzę kilka zdjęć , do tego wątku . Szwedzi do polski na karpie jeżdżą , a tu łapć nie umia !!! A i tu są ryby !! Tylko trzeba umieć łowić , a nie jeździć na łowiska specjalne.
Kłusownicza to raczej nie jest bo w centrum by tak nie łowili,3 łódki z tymi żurawiami były przycumowane,więc ta metoda musi tam być legalna.Gościu który łowił tą podrywą wybierał tylko okonie a resztę z powrotem do wody,głównie płocie,jazie i ukleje.
Dziwne mają zwyczaje ;-)
tak więc nocny , wisiałem z nim na jednej kotwicy ... przekonałem się co to ostrość owner nr 6 st 41
Hi, hi wreszcie dopadłeś zanderka , no i to sie liczy Tomku, "mówisz masz"
tak więc nocny , wisiałem z nim na jednej kotwicy ... przekonałem się co to ostrość owner nr 6 st 41
Nie Ty pierwszy i nie ostatni,ładna rybka. ;)
tak więc nocny , wisiałem z nim na jednej kotwicy ... przekonałem się co to ostrość owner nr 6 st 41
Graty Tomaszu za zanderka:)
Ja ostatnio pechowo cos, ino takie stwory siadaja;)
Graty Tomku Zndera. No , widzę jeden z większych. Tylko patrz ja 90+ się zaraz pojawia na rozkładzie. :)))
Graty Tomku Zndera. No , widzę jeden z większych. Tylko patrz ja 90+ się zaraz pojawia na rozkładzie. :)))
Były już na kiju ... ;-)
Dla Szwedów Sztokholm to wędkarska pustynia jak twierdził pewien mieszkaniec tego miasta z którym zamieniłem kilka zdań na temat miejscowego rybostanu.Jerd powiedział że prawdziwe ryby są 500km od Sztokholmu,tam łowi jego brat,i miałem wrażenie że Jerd ma za krótkie ręce ;)
Zdziwiło mnie jeszcze jedno,albowiem poławia się tam na ogromne podrywki zamocowane na mini żurawiach.Taką podrywkę spuszcza się na kilka minut po czym wyciąga za pomocą kołowrota.Nie wiem czy to jest metoda rybacka czy "wędkarska",może wiecie coś więcej na ten temat?
Raczej u nas kłusownicza Radek , widziałem coś o czym tu mówisz z filmu kilka lat temu patrolu na Bugu . Właśnie łowili co coś takiego , dość sporych rozmiarów ...
Tomku , to są plotki. W Stockholmie jest masa fajnych miejsc gdzie można powędkować i jest dużo ryb. Sa tez te medalowe. Miałem okazje powędkować tu i tam. Nie zawsze był aparat ,aby uwiecznić zdobycze , ale uwierz mi są ryby. Może kiedyś , opisze parę przygód z wypraw. A sa fajne momenty i wspomnienia. Łapałem z pontonu, są połamane wędki i kąpiele w wodzie. Ale , to były czasy. Milo wspominam, a jak ktoś twierdzi ze ryby są tylko 500 km dalej to się myli !!! Łapać tez trzeba umieć. Nie zawsze jest dzień dziecka ;) Jak znajdę chwile, wsadzę kilka zdjęć , do tego wątku . Szwedzi do polski na karpie jeżdżą , a tu łapć nie umia !!! A i tu są ryby !! Tylko trzeba umieć łowić , a nie jeździć na łowiska specjalne.
Kłusownicza to raczej nie jest bo w centrum by tak nie łowili,3 łódki z tymi żurawiami były przycumowane,więc ta metoda musi tam być legalna.Gościu który łowił tą podrywą wybierał tylko okonie a resztę z powrotem do wody,głównie płocie,jazie i ukleje.
Szczególnie teraz można zaobserwować jak tak łapią w centrum Stockholmu na Gamla Stan. Czasami jak się patrzy z boku, to taki dziwny i inny kraj. W Polsce można łapać na dwie wędki a tu na trzy. Ale to chyba akurat pozytywne :)))
Aha no i dziękuję Robert , a czy większy bo ja wiem . Średni ... Szkoda że takich właśnie jest mało ...