Widziałem ataki na kępe trawy , jakieś śmieci płynące ... ale to mnie pokonało ;-) Nawet znajomy ojca złowił kiedyś suma z mydłem w środku brzucha ...No ale piłeczki że połykają ...
Ale to był weekend! Złowiliśmy z Darkiem ponad 80 sandaczy i chociaż większość to ryby około wymiarowe (Darek trafił 70cm, a mi spadł sandacz jak noga) zabawa była niesamowita. W isienką na torcie został piękny boleń. Trafiliśmy też sporo okoni. Szkoda tylko, że nie na Zalewie Zegrzyńskim. Znowu trzeba tułać się po Polsce.
Fajne rybki Sebastianie. Dobrze się wam powodzi ,jeżeli łapiecie po dziesci. U mnie w moim jeziorze w Szwecji sandacze zaginione. Nie ma go :( Ciężko namierzyć , na bankowkach itp. nigdzie go niema. Koledzy na innych tez bez wyników. Jedynie na otwartej wodzie na Mälaren , łapią na troling na glebokosci wody 50m. Ale tylko biorą w tym obszarze na wobki ,miedzy 4 a 8 metrem. Anomalia ?? Ja się nie poddaje, zobaczę w piątek czy coś się zmieni. Troszkę sie ochłodziło, może wiec się ruszy ?? Jeszcze raz gratki.
Graty Seba , ja w nocy wczoraj dwa puknięcia na woblery , woda skoczyła ładnie do góry ...Coś z tego będzie , myślę że teraz zaczną brać te ryby rozmiaru xl na dniach , tylko niech księżyc zniknie
Z niedzieli na poniedziałek księżyc jarzył dość ładnie bez brania 7 godz. Od wczoraj wieczora z małymi przerwami u mnie niebo płacze, od dwóch godzin coś sie przejaśnia może jutro będzie lepiej.
Witajcie ja już po rybkach :((( Miała być nocka, wypłynąłem ,zaczęło grzmic, błyskać, padać i szybko jak wypłynąłem wróciłem do brzegu . Spakowałem się i do domku. Teraz przestało i zaluje ze nie zostałem. Nadeszły tak czarne chmury ze może jeszcze buc coś z tego. Szkoda jedno wędkowanie uciekło. Może miało tak być , i przy następnym wynagrodzi mi to jakaś fajna rybka. Wam którzy wędkujecie teraz , pozostaje połamania.
Witajcie ja już po rybkach :((( Miała być nocka, wypłynąłem ,zaczęło grzmic, błyskać, padać i szybko jak wypłynąłem wróciłem do brzegu . Spakowałem się i do domku. Teraz przestało i zaluje ze nie zostałem. Nadeszły tak czarne chmury ze może jeszcze buc coś z tego. Szkoda jedno wędkowanie uciekło. Może miało tak być , i przy następnym wynagrodzi mi to jakaś fajna rybka. Wam którzy wędkujecie teraz , pozostaje połamania.
Nie przejmuj się Robert , u nas też taka pogoda dominuje ...Wczoraj zajechałem nad zalew a tam wody nie widać , biały szkwał był ...Złowiłem później na koguta własnej roboty małego konusa zeda a dziś jedna ryba mi spadła i złowiłem okonki jak palec ...Dno i kupa mułu ...Pozdro
Ja dziś , cztery godzinki od 17. Cztery brania , w tym jedno atomowe i spinka. Jeden okoń spadl przy lodzi i jeden wyholowany. O, 19 było tyle żywca , ze woda aż kipiała. I jak tu maja brać ryby. Masakra, widziałem już dużo żywca ,ale tyle co dziś nie widziałem. Porozchodził się w ławicach w kilkudziesięciu miejscach i przesuwał się po całym jeziorze. Faza. ,
Wczoraj pierwszy raz łowiłem na koguta, jeden spadł, dzisiaj ja wygrałem. Robert, u mnie dokładnie to samo. Woda się gotowała, nie dało się
przeciągnąć, przynęta nie umiała opaść na dno. Ale sandacz się skusił...
W żołądku płotka około 15cm i 10 okoni małych (!).
Z tego co widzę zachodzą jakieś zmiany ale faktycznie nic nie działa. Gdy klikam przycisk "strona główna forum" to mam komunikat "nie można odnaleźć strony sieci Web" a z dodaniem wpisu też kłopoty nie z tej ziemi.
Najlepiej jednak nie ruszać tego tematu bo nie wszyscy maja poczucie humoru. Mamy wpływ na karpie taki jak i na populację białych niedźwiedzi ale zaraz wparuje tu ktoś nawiedzony i rozpocznie się wojna która potrwa do wiosny A. D. 2017. :)
Ten weekend był ciężki. Ciśnienie skakało jak diabli i było trzeba wymęczyć każdą rybę. Całe szczęście kilkanaście wrednych potworków udało się złowić. Od spania w samochodzie chyba rwa kulszowa mi się odezwała. :(
O widzę Krzychu ,że świnki biorą :) zazdroszczę ,bo ja to nawet nad wodą nie byłem już dwa tygodnie . Może jutro z ranka uderzę :) Seba też ładnie się bawi z mętnookimi :) Graty Panowie :)
Tutaj (na forum) wszyscy wypuszczają nawet Ci którzy na ryby nie chodzą albo złowić ryby nie potrafią. :)
Może i masz rację Krzysztof, znam z swojego podwórka, ci co łapią płotki, wzdręgi i okoniki 10cm to opowiadają że karpie, szczupaki, leszcze, wypuszczają bo jedne mułem czuć inne ościste, a tak wogulę to oni ryb nie jedzą??
Ten weekend był ciężki. Ciśnienie skakało jak diabli i było trzeba wymęczyć każdą rybę. Całe szczęście kilkanaście wrednych potworków udało się złowić. Od spania w samochodzie chyba rwa kulszowa mi się odezwała. :(
Dicloratio uno albo dicloratio retard.. po 3-4 tabletce będziesz "nówka"
Odpukać na razie odpuściło. W zeszłym roku wylądowałem w szpitalu, a po proszkach przespałem cały kolejny tydzień. No ale jak się śpi w samochodzie albo na łódce, to można mieć potem pretensje tylko do samego siebie. No ale cóż, takie uroki wędkarstwa. :)
Jak odpuściło, to nie rwa.. ona z dnia na dzień nie poddaje się sama. Do spania w samochodzie itp i podczas łowienia z łodzi podczas wiatru polecam neoprenowy pas.
Co do pasa, mam i polecam. Irek dobrze gada, kupiłem neoprenowy od naszego rodzimego producenta. Śmieszne pieniążki. A ,jak się długo spininguje z lodzi na stojąco, to plecki zaczynaja bolec i wogole . Odkąd używam pasa , problem znikł. I jakoś już mnie nie rwie , z tylu :) A , przy wietrze i nereczki dogrzewa. :)
Ooo widzę że temat dla mnie :-/ Pasy neoprenowe piszecie... No to chyba coś trzeba będzie kupić bo 2,5 latka temu leżałem miecha w wyrze na to cholerstwo jakim jest rwa. Stan był taki ze żadne tablety nie pomagały a zastrzyki zaczęły działać dopiero po tygodniu od końca kuracji, było ich chyba 6 czy 7 ale nie pamiętam dokładnie. Ale potem i tak dodatkowy miesiąc byłem zgięty w pół na Ibupromach MAX. I od tamtego czasu czasem coś połupie w krzyżu co wcześniej nigdy nie miało miejsca. Kurde, czyżbym był już stary? ;-)
Nie ma co się oszukiwać super młodzi to chyba już nie jesteśmy. Mi za niecałe 3 lata strzeli 4 dychy. Najbardziej się boje reumatyzmu. Już widzę jak będę musiał odstawić spina i łowić krumpie z gruntu. Powieszę sobie na szczytówce ogromny dzwonek bo od wpatrywania się w plecionkę pewnie wzrok też nawali. :D
Nie ma co się oszukiwać super młodzi to chyba już nie jesteśmy. Mi za niecałe 3 lata strzeli 4 dychy. Najbardziej się boje reumatyzmu. Już widzę jak będę musiał odstawić spina i łowić krumpie z gruntu. Powieszę sobie na szczytówce ogromny dzwonek bo od wpatrywania się w plecionkę pewnie wzrok też nawali. :D To tak jak mi ,tez za 3 latka 4 dyszki. Seba ,może dojść do tego ,jak z tym nic nie zrobimy. Ze nawet krumpi nie będziemy łowić, tylko jak będziemy srać to będziemy musieli trawy sie trzymać :))))
Nie ma co się oszukiwać super młodzi to chyba już nie jesteśmy. Mi za niecałe 3 lata strzeli 4 dychy. Najbardziej się boje reumatyzmu. Już widzę jak będę musiał odstawić spina i łowić krumpie z gruntu. Powieszę sobie na szczytówce ogromny dzwonek bo od wpatrywania się w plecionkę pewnie wzrok też nawali. :D
:) Widzę temat na czasie. W niedzielę przyszło mi do łba wykąpać się w pobliskim bajorku. Jak wchodziłem do wody było słońce i 24 stopnie. Jak wychodziłem padał deszczyk, wiał wiatr i zrobiło się 20 stopni. Jeszcze tego samego wieczora dała znać o sobie stara rwa barkowa. Później jak piszesz zamiast machać spinem łowiłem krąpie na pickerka. Na nieszczęście brały ładnie i musiałem się ruszać.
Krzysztof powinien zmienić tytuł wątku na "Wybory paralityka sezonu" i zamiast chwalić się rybami moglibyśmy wklejać fotki recept albo licytować się kto bardziej na zdrowiu ostatnio podupadł. :D
Krzysztof powinien zmienić tytuł wątku na "Wybory paralityka sezonu" i zamiast chwalić się rybami moglibyśmy wklejać fotki recept albo licytować się kto bardziej na zdrowiu ostatnio podupadł. :D
Chcąc nie chcąc powinienem tu wkleić zdjęcie swojej prawej dłoni i pokazać że można łowić mając sprawne aż dwa palce, już bez nadziei że trzy pozostałe kiedykolwiek się poruszą w stawach ( nie chcę jednak dzieci straszyć). :))) Jak się chce to wszystko można pokonać. :)
Może prawie wszystko bo zerwałem się rano na ryby a tu leje jak z cebra i nie mam na to żadnego antidotum. :)))
Widziałem ataki na kępe trawy , jakieś śmieci płynące ... ale to mnie pokonało ;-) Nawet znajomy ojca złowił kiedyś suma z mydłem w środku brzucha ...No ale piłeczki że połykają ...
....2 ujęcie jeziorowego "chudzielca"....:)
Andrzejku, komu to głowę wymazałeś ?? Szwagier podpadł ;))) . Zanderek fajny. Ciekawe kiedy u mnie zaczyna takie brać ?? Pozdrawiam.
Tomku , sumek trenował do reprezentacji. Tak chwycił z wolnego ze do tej pory , piłki nie chce oddac. :)))
Dostał kopa od życia ;-)
....2 ujęcie jeziorowego "chudzielca"....:)
Andrzejku, komu to głowę wymazałeś ?? Szwagier podpadł ;))) . Zanderek fajny. Ciekawe kiedy u mnie zaczyna takie brać ?? Pozdrawiam.
Szwagier ostatnio jest mało medialny...wszędzie afery i podsłuchy...nawet strach w kiblu wydawać jakiekolwiek odgłosy bo Cię namierzą...:)))
Ps. Krzysztofie w Twojego "zdrowego ducha" nie wątpię wcale...:)))
P:)
Ale to był weekend! Złowiliśmy z Darkiem ponad 80 sandaczy i chociaż większość to ryby około wymiarowe (Darek trafił 70cm, a mi spadł sandacz jak noga) zabawa była niesamowita. W isienką na torcie został piękny boleń. Trafiliśmy też sporo okoni. Szkoda tylko, że nie na Zalewie Zegrzyńskim. Znowu trzeba tułać się po Polsce.
Fajne rybki Sebastianie. Dobrze się wam powodzi ,jeżeli łapiecie po dziesci. U mnie w moim jeziorze w Szwecji sandacze zaginione. Nie ma go :( Ciężko namierzyć , na bankowkach itp. nigdzie go niema. Koledzy na innych tez bez wyników. Jedynie na otwartej wodzie na Mälaren , łapią na troling na glebokosci wody 50m. Ale tylko biorą w tym obszarze na wobki ,miedzy 4 a 8 metrem. Anomalia ?? Ja się nie poddaje, zobaczę w piątek czy coś się zmieni. Troszkę sie ochłodziło, może wiec się ruszy ?? Jeszcze raz gratki.
Wierze, że u nas w Polsce taki połów nie będzie kiedyś rzadkością. Wydaję mi się, że mimo wszystko idzie to w dobrą stronę.
Graty Seba , ja w nocy wczoraj dwa puknięcia na woblery , woda skoczyła ładnie do góry ...Coś z tego będzie , myślę że teraz zaczną brać te ryby rozmiaru xl na dniach , tylko niech księżyc zniknie
Z niedzieli na poniedziałek księżyc jarzył dość ładnie bez brania 7 godz. Od wczoraj wieczora z małymi przerwami u mnie niebo płacze, od dwóch godzin coś sie przejaśnia może jutro będzie lepiej.
Witajcie ja już po rybkach :((( Miała być nocka, wypłynąłem ,zaczęło grzmic, błyskać, padać i szybko jak wypłynąłem wróciłem do brzegu . Spakowałem się i do domku. Teraz przestało i zaluje ze nie zostałem. Nadeszły tak czarne chmury ze może jeszcze buc coś z tego. Szkoda jedno wędkowanie uciekło. Może miało tak być , i przy następnym wynagrodzi mi to jakaś fajna rybka. Wam którzy wędkujecie teraz , pozostaje połamania.
Witajcie ja już po rybkach :((( Miała być nocka, wypłynąłem ,zaczęło grzmic, błyskać, padać i szybko jak wypłynąłem wróciłem do brzegu . Spakowałem się i do domku. Teraz przestało i zaluje ze nie zostałem. Nadeszły tak czarne chmury ze może jeszcze buc coś z tego. Szkoda jedno wędkowanie uciekło. Może miało tak być , i przy następnym wynagrodzi mi to jakaś fajna rybka. Wam którzy wędkujecie teraz , pozostaje połamania.
Nie przejmuj się Robert , u nas też taka pogoda dominuje ...Wczoraj zajechałem nad zalew a tam wody nie widać , biały szkwał był ...Złowiłem później na koguta własnej roboty małego konusa zeda a dziś jedna ryba mi spadła i złowiłem okonki jak palec ...Dno i kupa mułu ...Pozdro
Nie ma szału mówicie ? Oj tam, z dnia na dzień ryby coraz większe. :)
Ja dziś , cztery godzinki od 17. Cztery brania , w tym jedno atomowe i spinka. Jeden okoń spadl przy lodzi i jeden wyholowany. O, 19 było tyle żywca , ze woda aż kipiała. I jak tu maja brać ryby. Masakra, widziałem już dużo żywca ,ale tyle co dziś nie widziałem. Porozchodził się w ławicach w kilkudziesięciu miejscach i przesuwał się po całym jeziorze. Faza. ,
Wczoraj pierwszy raz łowiłem na koguta, jeden spadł, dzisiaj ja wygrałem.
Robert, u mnie dokładnie to samo. Woda się gotowała, nie dało się przeciągnąć, przynęta nie umiała opaść na dno. Ale sandacz się skusił... W żołądku płotka około 15cm i 10 okoni małych (!).
Widzę, że forum szaleje. Wyszukiwarka nie działa, zdjęcia nie chcą się dodawać...
Z tego co widzę zachodzą jakieś zmiany ale faktycznie nic nie działa. Gdy klikam przycisk "strona główna forum" to mam komunikat "nie można odnaleźć strony sieci Web" a z dodaniem wpisu też kłopoty nie z tej ziemi.
Trzeba czekać na zakończenie reform.
Nie ma szału mówicie ? Oj tam, z dnia na dzień ryby coraz większe. :)
Koszulka z karpiem?? Nie parzy w klatę? ;)
Irek, wszystkie karpie jakie złowię zapraszam do klimatyzowanego pomieszczenia coby się w tych upałach nie przegrzały. Nikogo nie oparzą. :)
A już się wystraszyłem, że "religię" zmieniłeś.. na koszulce napisane jest "złów i wypuść".. jakiś błąd w sztuce chyba?
Najlepiej jednak nie ruszać tego tematu bo nie wszyscy maja poczucie humoru. Mamy wpływ na karpie taki jak i na populację białych niedźwiedzi ale zaraz wparuje tu ktoś nawiedzony i rozpocznie się wojna która potrwa do wiosny A. D. 2017. :)
A już się wystraszyłem, że "religię" zmieniłeś.. na koszulce napisane jest "złów i wypuść".. jakiś błąd w sztuce chyba?
Tutaj (na forum) wszyscy wypuszczają nawet Ci którzy na ryby nie chodzą albo złowić ryby nie potrafią. :)
Ten weekend był ciężki. Ciśnienie skakało jak diabli i było trzeba wymęczyć każdą rybę. Całe szczęście kilkanaście wrednych potworków udało się złowić. Od spania w samochodzie chyba rwa kulszowa mi się odezwała. :(
Fakt, jak na tą pogodę to i tak super, że coś połapałeś. Moje gratulację ; )
Fajny sandacz . I znów Seba masz nosa do sandaczy :))))
O widzę Krzychu ,że świnki biorą :) zazdroszczę ,bo ja to nawet nad wodą nie byłem już dwa tygodnie . Może jutro z ranka uderzę :)
Seba też ładnie się bawi z mętnookimi :) Graty Panowie :)
Tutaj (na forum) wszyscy wypuszczają nawet Ci którzy na ryby nie chodzą albo złowić ryby nie potrafią. :)
Może i masz rację Krzysztof, znam z swojego podwórka, ci co łapią płotki, wzdręgi i okoniki 10cm to opowiadają że karpie, szczupaki, leszcze, wypuszczają bo jedne mułem czuć inne ościste, a tak wogulę to oni ryb nie jedzą??Ten weekend był ciężki. Ciśnienie skakało jak diabli i było trzeba wymęczyć każdą rybę. Całe szczęście kilkanaście wrednych potworków udało się złowić. Od spania w samochodzie chyba rwa kulszowa mi się odezwała. :(
Dicloratio uno albo dicloratio retard.. po 3-4 tabletce będziesz "nówka"
Odpukać na razie odpuściło. W zeszłym roku wylądowałem w szpitalu, a po proszkach przespałem cały kolejny tydzień. No ale jak się śpi w samochodzie albo na łódce, to można mieć potem pretensje tylko do samego siebie. No ale cóż, takie uroki wędkarstwa. :)
Jak odpuściło, to nie rwa.. ona z dnia na dzień nie poddaje się sama. Do spania w samochodzie itp i podczas łowienia z łodzi podczas wiatru polecam neoprenowy pas.
Dzięki za rade już dawno temu miałem sobie taki pas kupić.
Co do pasa, mam i polecam. Irek dobrze gada, kupiłem neoprenowy od naszego rodzimego producenta. Śmieszne pieniążki. A ,jak się długo spininguje z lodzi na stojąco, to plecki zaczynaja bolec i wogole . Odkąd używam pasa , problem znikł. I jakoś już mnie nie rwie , z tylu :) A , przy wietrze i nereczki dogrzewa. :)
Ooo widzę że temat dla mnie :-/ Pasy neoprenowe piszecie... No to chyba coś trzeba będzie kupić bo 2,5 latka temu leżałem miecha w wyrze na to cholerstwo jakim jest rwa. Stan był taki ze żadne tablety nie pomagały a zastrzyki zaczęły działać dopiero po tygodniu od końca kuracji, było ich chyba 6 czy 7 ale nie pamiętam dokładnie. Ale potem i tak dodatkowy miesiąc byłem zgięty w pół na Ibupromach MAX. I od tamtego czasu czasem coś połupie w krzyżu co wcześniej nigdy nie miało miejsca. Kurde, czyżbym był już stary? ;-)
Nie ma co się oszukiwać super młodzi to chyba już nie jesteśmy. Mi za niecałe 3 lata strzeli 4 dychy. Najbardziej się boje reumatyzmu. Już widzę jak będę musiał odstawić spina i łowić krumpie z gruntu. Powieszę sobie na szczytówce ogromny dzwonek bo od wpatrywania się w plecionkę pewnie wzrok też nawali. :D
Nie ma co się oszukiwać super młodzi to chyba już nie jesteśmy. Mi za niecałe 3 lata strzeli 4 dychy. Najbardziej się boje reumatyzmu. Już widzę jak będę musiał odstawić spina i łowić krumpie z gruntu. Powieszę sobie na szczytówce ogromny dzwonek bo od wpatrywania się w plecionkę pewnie wzrok też nawali. :D
To tak jak mi ,tez za 3 latka 4 dyszki. Seba ,może dojść do tego ,jak z tym nic nie zrobimy. Ze nawet krumpi nie będziemy łowić, tylko jak będziemy srać to będziemy musieli trawy sie trzymać :))))
Nie ma co się oszukiwać super młodzi to chyba już nie jesteśmy. Mi za niecałe 3 lata strzeli 4 dychy. Najbardziej się boje reumatyzmu. Już widzę jak będę musiał odstawić spina i łowić krumpie z gruntu. Powieszę sobie na szczytówce ogromny dzwonek bo od wpatrywania się w plecionkę pewnie wzrok też nawali. :D
:) Widzę temat na czasie. W niedzielę przyszło mi do łba wykąpać się w pobliskim bajorku. Jak wchodziłem do wody było słońce i 24 stopnie. Jak wychodziłem padał deszczyk, wiał wiatr i zrobiło się 20 stopni. Jeszcze tego samego wieczora dała znać o sobie stara rwa barkowa. Później jak piszesz zamiast machać spinem łowiłem krąpie na pickerka. Na nieszczęście brały ładnie i musiałem się ruszać.
Krzysztof powinien zmienić tytuł wątku na "Wybory paralityka sezonu" i zamiast chwalić się rybami moglibyśmy wklejać fotki recept albo licytować się kto bardziej na zdrowiu ostatnio podupadł. :D
Kilka godzin na rybach i cały wątek "rozjechany". :))) Zdrowia do łowienia wszystkim życzę.
Krzysztof powinien zmienić tytuł wątku na "Wybory paralityka sezonu" i zamiast chwalić się rybami moglibyśmy wklejać fotki recept albo licytować się kto bardziej na zdrowiu ostatnio podupadł. :D
Seba walnąłeś tekst co najmniej miesiąca :)))
Więc zgłaszam swoją kandydaturę. Od 5 miesięcy na L4 siedzę, a nadal nie wiem co mi jest.. ;) Ale to nie przeszkadza w łowieniu, więc nie dramatyzuję.
Chcąc nie chcąc powinienem tu wkleić zdjęcie swojej prawej dłoni i pokazać że można łowić mając sprawne aż dwa palce, już bez nadziei że trzy pozostałe kiedykolwiek się poruszą w stawach ( nie chcę jednak dzieci straszyć). :))) Jak się chce to wszystko można pokonać. :)
Może prawie wszystko bo zerwałem się rano na ryby a tu leje jak z cebra i nie mam na to żadnego antidotum. :)))