Dodam że zacząłem dziś sezon boleniowy.:) Nawinąłem na dwie szpule pierwszego kołowrotka żyłki. Jeszcze muszę kupić jedną żyłkę na drugi kołowrotek. Mam nadzieję że zdążę.:)
No niezły początek sezonu.:) Jak będziesz miał tyle szczęścia co ja w ubiegłym sezonie boleniowym to nic nie złowisz.:)))
Dodam że zacząłem dziś sezon boleniowy.:) Nawinąłem na dwie szpule pierwszego kołowrotka żyłki. Jeszcze muszę kupić jedną żyłkę na drugi kołowrotek. Mam nadzieję że zdążę.:)
No niezły początek sezonu.:) Jak będziesz miał tyle szczęścia co ja w ubiegłym sezonie boleniowym to nic nie złowisz.:)))
Dodam że zacząłem dziś sezon boleniowy.:) Nawinąłem na dwie szpule pierwszego kołowrotka żyłki. Jeszcze muszę kupić jedną żyłkę na drugi kołowrotek. Mam nadzieję że zdążę.:)
No niezły początek sezonu.:) Jak będziesz miał tyle szczęścia co ja w ubiegłym sezonie boleniowym to nic nie złowisz.:)))
Mnie dalej zaszczyca obecnością wiatr. Wieje z taką siłą że oddanie rzutu przynętą lżejszą jak około 15-20 g nie ma najmniejszego sensu, że o celności nie wspomnę.:)
Poczatkowo nie mialem zamiaru zabierac glosu na dyskusje o boleniu ale ja pewnie mam szczescie lowic na takiej rzece tj Wisloka ze jest go w miare duzo nawet bym powiedział ze w okresie juz jesiennym kiedy czlowiek chcialby lapnac szczuplego sandacza nawet okonia to ten intruz przy obojetnie jakich przynetach(kopyto twistwr blacha wach. obrotówka wobler)wiesza sie do znudzenia 25-35cm i trafia sie wiekszy tj do 3,60kg nawet ukleje sie postawi to chwila i wisi bolek widocznie jest go nadmiar?? Ale jest to ciekawa ryba i zawsze to przyjemnosc gdy sie cos wyciagne niz Wcale a sa takie dni??
U mnie to w tej chwili przodujący wielkością i liczebnością typowy drapieżnik. Bardzo lubię go łowić patrzeć na te ataki i oceniać drogi którymi się porusza,miejsca w których uderza.Ogólnie bardzo ciekawa ryba.Dzięki niej rzeka wręcz "kipi" życiem. Szczupak wyłowiony prawie do ostatniej sztuki,wiadomo nie jest to trudne a zarybień szczupakiem nie ma. Są jeszcze sumy ale w rzece tej wielkości i takim charakterze to sobie można co najwyżej takiego metrowego na patelnię złowić bo jak się zbliża długością do 1,5 m jest już niesamowicie trudny do wyjęcia ,a jak ma ponad 1,5 m praktycznie nietykalny.
No i zapomniałem, co miałem napisać 2 godziny temu. Nie miałem klucza...Jaka woda takie i ryby. Na szczupaka i sanacza Twoja woda może i za "szybka" Krzychu. Sum znajdzie sobie dołek i pożyje. Łyna u mnie w mieście jest identyczna, może ciut szersza. Ale u nas bolków nie widać. Są w okolicach Sępopola ( Kristoph1 jest specjalistą w ich łowieniu )
Powiem Ci Mirku że nie jest chyba za szybka.Jest to rzeka o zmiennym charakterze tu płytko i szybko,boleń,brzana a kilometr niżej głęboko i już w miarę spokojnie sum,sandacz,leszcz.
Po latach osiemdziesiątych jak ściek i chemia jakie płynęły rzeką zmieniły się w wodę był niesamowity wysyp szczupaka.Rankiem na wodzie to biły dosłownie co 2-3 m.Po kilku latach widziałem złowione i duże 100-120 cm.Jednak przyszedł czas że zaczęło ich ubywać ,dziś to jednostki.Sandacza można złowić może nie ma go dużo ale jak by poszukać? To już jednak wymaga specjalizacji czyli trzeba poświęcić sezon by zlokalizować gdzie mają swoje miejscówki i łowić.Kilka lat temu miałem taką,jednak młody i głupi byłem nie utrzymałem jęzora za zębami i powiedziałem kilka słów za dużo.Tamtych sandaczy już nie ma.
Wisłok jest trzebiony przez "wędkarzy", jeżeli każdy bolek jest prany w łeb, to jak ma o być dużo, tak samo szczupak. Ale to wszędzie jest, tylko wiosna i wio na szczupaka, żeby więcej!
Sandaczowe miejscówki szybko się zmieniają. Swoją odkryłem 11 lat temu. Istne Eldorado ( napiszę o tym wkrótce ). Niestety wybrałem kiepskiego towarzysza wyprawy i wkrótce pół miasta tam pływało... W końcu Straż Graniczna rozpędziła towarzystwo. Sandacz trzymał się tam przez kilka lat, a i metrowy szczupak się trafiał. Z roku na rok jednak było coraz gorzej. Po ubiegłorocznej wysokiej wodzie nie miałem na swoim Eldorado ani jednego puknięcia...
Wisłok jest trzebiony przez "wędkarzy", jeżeli każdy bolek jest prany w łeb, to jak ma o być dużo, tak samo szczupak. Ale to wszędzie jest, tylko wiosna i wio na szczupaka, żeby więcej!
"Wędkarzy" też ale najgorsi miejscowi co mieszkają nad rzeką. Każda wiocha ma kilku takich co mają swoje "bębny" w wodzie. Obserwowałem przez jakiś czas jednego takiego "kolegę" to wiem ile ubywało ryb z rzeki dzięki jego cowieczornym wizytom nad rzeką.Żadnego wysiłku 20-25 min.dziennie wyjść nad wodę wyjąć,przełożyć ryby do wora i do dnia następnego.Idzie nad rzekę jak na swoje,zna teren zna drogi,jest u siebie.I tak dzień po dniu dopóki ktoś nie znajdzie tej pułapki. Zniszczyłem takich kilka i znam niektóre charakterystyczne "znaki" po których można coś takiego znaleźć, ale ile jest takich w wodzie? Śniegu już nie ma,śladów takich oczywistych też nie będzie więc jeszcze z dwa tygodnie i polecą do wody,część może już tam jest.
Tam, gdzie złowiłem medalowego jazia, w wiosce pod miastem też takie "wędkarze" byli. Nie wiem jak jest teraz , bo nie byłem tam ze 20 lat. I nie chcę tam jechać. Jestem innym wędkarzem, starszym, trochę schorowanym i nie dla mnie takie zabawy z miejscowymi. Nawet nie wiem, czy czajki tam jeszcze przylatują... Co do szczupaka...zarybiałem kilka lat temu Łynę w mieście ilością ok.9 tys sztuk wylęgu. Z kolegami wpuszczaliśmy do wody na odcinku ok 2 km. Mimo, że szybka, miejsca woda, bo kraina brzany. Po latach okazało się, że szczupak się w miejskim odcinku utrzymał. Co z tego jak na wiosnę kłusole bezczelnie wyławiali na żywca po kilkanaście sztuk niewymiarowych szczupaczków. A ze 20 strażników w mieście. No szkoda, że to akurat nie rangersi...Wszyscy dobrze wiedzieli o co chodzi, ale nikt "do bani " nie brał...
U mnie kłusownicy to tacy raczej podchodzący na luzie do tego źródła. Nie kozaczą bo wiadomo nikt rozsądny nie chce mieć kłopotów za kawałek mięsa,więc w razie wątpliwości ustąpią choć wiem że zapewne mnie podejrzewali o kilka rzeczy. Teraz niektórzy już nie wiążą "bębnów" do drzewa na brzegu gdzie łatwo znaleźć tylko wypływają na środek rzeki i w głębszej wodzie kładą.I d.... żadnych śladów tam nie ma i tylko przypadkowo ktoś może znaleźć lub w czasie sporego przyboru jakieś płynące drzewo im "sprzęt" zabierze. Cóż trzeba być cierpliwym i czekać na kolejne "znalezisko".
Ja miałem cykora że po tych opadach woda będzie duża i tak jak partyzant pojechałem w celach rozpoznawczych.:) Jest jednak całkiem dobrze woda wyższa niedużo może o 30 cm i czysta jak jutro nie będzie padało to już pojadę z planem.Mam miejscówkę i podkarmiłem dziś.:)
Ale wiatr sie zmienil przez3 tyg. prawie zach i zach-pólnocny a dzis polnocny-wschód do wieczora wialo jak na rybe to nie zabardz mówiac po polskiemu. Ale ja jak zwykle nie wytrzymam i o 6,00 bede nad woda to do 9,00 bedzie bez wiatru
Ten wiatr w ostatnim czasie to tragedia,nienawidzę łowić przy takim porywistym wietrze. Tak jak piszesz rano i całkiem przed wieczorem będzie cicho. Ja się wybieram tak po obiadku.
Od 5,40 na rzece no prawie zeerooodo 9 ,10 zwinole aby pobawic sie na skcyjnych na tezbez rewelacji 10,00do 13,00 2 kapry szkuty 37 38 cm na pelet sardynka hiszpanska, miesko juz olewaja czyli robaki
Ja tak średnio bo moja pazerność znowu nie została zaspokojona.:) Jednak nic na to nie pocznę i muszę się zadowolić tym co się uwiesi od czasu do czasu.
Irku,moja pazerność nie mniejsza od Twojej.:) I cały czas myślę że gdyby brały na obie wędki byłoby lepiej. Brały jednak tylko na jedną gdzie dawałem rosówki i robaki na przynętę,drugiej nie tknęło nic choć też dobre przynęty były zakładane ale roślinne. Jutro to naprawię.:)
Wow! Irku ale Cię ugryzł w palec...:) Ja się poddaję nie mam co startować w konkursie... takie okonie u mnie to nie ta era... wyginęły razem z dinozaurami...:)
No bo u mnie to taki trochę park jurajski jest Andrzeju.;) Rybki są jeszcze ładne w tej wodzie, ale ilości już nie te same co kiedyś i za jednym okoniem trzeba się sporo nachodzić.
Nie pytaj tylko atakuj.:)
Ja dziś rano relaksowałem się nad wodą w takich warunkach:
na Warcie był nawet nie dorzucił do miejscówek tych 4cm wobków których używam na jazie :P
Nie pytaj tylko atakuj.:)
Ja dziś rano relaksowałem się nad wodą w takich warunkach:
Do GROM-u powinni rekrutować wędkarzy ;)
Dodam że zacząłem dziś sezon boleniowy.:)
Nawinąłem na dwie szpule pierwszego kołowrotka żyłki.
Jeszcze muszę kupić jedną żyłkę na drugi kołowrotek.
Mam nadzieję że zdążę.:)
No niezły początek sezonu.:) Jak będziesz miał tyle szczęścia co ja w ubiegłym sezonie boleniowym to nic nie złowisz.:)))
Nie pytaj tylko atakuj.:)
Ja dziś rano relaksowałem się nad wodą w takich warunkach:
Do GROM-u powinni rekrutować wędkarzy ;)
Doooskonały pomysł - szczególnie tych, którzy nie stronią od lodowego wędkowania.
na Warcie był nawet nie dorzucił do miejscówek tych 4cm wobków których używam na jazie :P
Ja tym sposobem straciłem jednego wobka w tym tygodniu.
Po rzucie wiatr go zabrał i poleciał na drzewo które stało w wodzie,i tyle go widziałem.:)
Dodam że zacząłem dziś sezon boleniowy.:)
Nawinąłem na dwie szpule pierwszego kołowrotka żyłki.
Jeszcze muszę kupić jedną żyłkę na drugi kołowrotek.
Mam nadzieję że zdążę.:)
No niezły początek sezonu.:) Jak będziesz miał tyle szczęścia co ja w ubiegłym sezonie boleniowym to nic nie złowisz.:)))
Ważne że żyłkę na bolenie mam.:)
Dodam że zacząłem dziś sezon boleniowy.:)
Nawinąłem na dwie szpule pierwszego kołowrotka żyłki.
Jeszcze muszę kupić jedną żyłkę na drugi kołowrotek.
Mam nadzieję że zdążę.:)
No niezły początek sezonu.:) Jak będziesz miał tyle szczęścia co ja w ubiegłym sezonie boleniowym to nic nie złowisz.:)))
Ważne że żyłkę na bolenie mam.:)
http://www.youtube.com/watch?v=4ZfXeVL0ywo
Dalej już jakoś pójdzie.:)))
ha ha,dokładnie Irku;)))
Jeśli chodzi o bolenie to Irku powiem tak,oby nie było gorzej jak w tamtym roku a będzie pięknie.:)
No oby tak było i nie tylko z boleniami.:)
Ja dla siebie na ten sezon mam niezbyt optymistyczne prognozy, ryby dużo gorzej współpracują co widzę po okoniach.
Teraz mam wolne do czwartku to trochę może odrobię stratę punktów.:)
Żeby tylko byly jakieś ludzkie warunki pogodowe u mnie to ja w ogóle zacznę coś punktować.:)
ja mam popołudniówki więc najprędzej wyskoczę w week na ryby,i chyba zaszczyce kropki swoją obecnością:D
Mnie dalej zaszczyca obecnością wiatr.
Wieje z taką siłą że oddanie rzutu przynętą lżejszą jak około 15-20 g nie ma najmniejszego sensu, że o celności nie wspomnę.:)
Poczatkowo nie mialem zamiaru zabierac glosu na dyskusje o boleniu ale ja pewnie mam szczescie lowic na takiej rzece tj Wisloka ze jest go w miare duzo nawet bym powiedział ze w okresie juz jesiennym kiedy czlowiek chcialby lapnac szczuplego sandacza nawet okonia to ten intruz przy obojetnie jakich przynetach(kopyto twistwr blacha wach. obrotówka wobler)wiesza sie do znudzenia 25-35cm i trafia sie wiekszy tj do 3,60kg nawet ukleje sie postawi to chwila i wisi bolek widocznie jest go nadmiar??
Ale jest to ciekawa ryba i zawsze to przyjemnosc gdy sie cos wyciagne niz Wcale a sa takie dni??
U mnie to w tej chwili przodujący wielkością i liczebnością typowy drapieżnik.
Bardzo lubię go łowić patrzeć na te ataki i oceniać drogi którymi się porusza,miejsca w których uderza.Ogólnie bardzo ciekawa ryba.Dzięki niej rzeka wręcz "kipi" życiem.
Szczupak wyłowiony prawie do ostatniej sztuki,wiadomo nie jest to trudne a zarybień szczupakiem nie ma.
Są jeszcze sumy ale w rzece tej wielkości i takim charakterze to sobie można co najwyżej takiego metrowego na patelnię złowić bo jak się zbliża długością do 1,5 m jest już niesamowicie trudny do wyjęcia ,a jak ma ponad 1,5 m praktycznie nietykalny.
No i zapomniałem, co miałem napisać 2 godziny temu. Nie miałem klucza...Jaka woda takie i ryby. Na szczupaka i sanacza Twoja woda może i za "szybka" Krzychu. Sum znajdzie sobie dołek i pożyje. Łyna u mnie w mieście jest identyczna, może ciut szersza. Ale u nas bolków nie widać. Są w okolicach Sępopola ( Kristoph1 jest specjalistą w ich łowieniu )
Powiem Ci Mirku że nie jest chyba za szybka.Jest to rzeka o zmiennym charakterze tu płytko i szybko,boleń,brzana a kilometr niżej głęboko i już w miarę spokojnie sum,sandacz,leszcz.
Po latach osiemdziesiątych jak ściek i chemia jakie płynęły rzeką zmieniły się w wodę był niesamowity wysyp szczupaka.Rankiem na wodzie to biły dosłownie co 2-3 m.Po kilku latach widziałem złowione i duże 100-120 cm.Jednak przyszedł czas że zaczęło ich ubywać ,dziś to jednostki.Sandacza można złowić może nie ma go dużo ale jak by poszukać? To już jednak wymaga specjalizacji czyli trzeba poświęcić sezon by zlokalizować gdzie mają swoje miejscówki i łowić.Kilka lat temu miałem taką,jednak młody i głupi byłem nie utrzymałem jęzora za zębami i powiedziałem kilka słów za dużo.Tamtych sandaczy już nie ma.
Wisłok jest trzebiony przez "wędkarzy", jeżeli każdy bolek jest prany w łeb, to jak ma o być dużo, tak samo szczupak. Ale to wszędzie jest, tylko wiosna i wio na szczupaka, żeby więcej!
Sandaczowe miejscówki szybko się zmieniają. Swoją odkryłem 11 lat temu. Istne Eldorado ( napiszę o tym wkrótce ). Niestety wybrałem kiepskiego towarzysza wyprawy i wkrótce pół miasta tam pływało... W końcu Straż Graniczna rozpędziła towarzystwo. Sandacz trzymał się tam przez kilka lat, a i metrowy szczupak się trafiał. Z roku na rok jednak było coraz gorzej. Po ubiegłorocznej wysokiej wodzie nie miałem na swoim Eldorado ani jednego puknięcia...
Wisłok jest trzebiony przez "wędkarzy", jeżeli każdy bolek jest prany w łeb, to jak ma o być dużo, tak samo szczupak. Ale to wszędzie jest, tylko wiosna i wio na szczupaka, żeby więcej!
"Wędkarzy" też ale najgorsi miejscowi co mieszkają nad rzeką.
Każda wiocha ma kilku takich co mają swoje "bębny" w wodzie.
Obserwowałem przez jakiś czas jednego takiego "kolegę" to wiem ile ubywało ryb z rzeki dzięki jego cowieczornym wizytom nad rzeką.Żadnego wysiłku 20-25 min.dziennie wyjść nad wodę wyjąć,przełożyć ryby do wora i do dnia następnego.Idzie nad rzekę jak na swoje,zna teren zna drogi,jest u siebie.I tak dzień po dniu dopóki ktoś nie znajdzie tej pułapki.
Zniszczyłem takich kilka i znam niektóre charakterystyczne "znaki" po których można coś takiego znaleźć, ale ile jest takich w wodzie?
Śniegu już nie ma,śladów takich oczywistych też nie będzie więc jeszcze z dwa tygodnie i polecą do wody,część może już tam jest.
Tam, gdzie złowiłem medalowego jazia, w wiosce pod miastem też takie "wędkarze" byli. Nie wiem jak jest teraz , bo nie byłem tam ze 20 lat. I nie chcę tam jechać. Jestem innym wędkarzem, starszym, trochę schorowanym i nie dla mnie takie zabawy z miejscowymi. Nawet nie wiem, czy czajki tam jeszcze przylatują...
Co do szczupaka...zarybiałem kilka lat temu Łynę w mieście ilością ok.9 tys sztuk wylęgu. Z kolegami wpuszczaliśmy do wody na odcinku ok 2 km. Mimo, że szybka, miejsca woda, bo kraina brzany. Po latach okazało się, że szczupak się w miejskim odcinku utrzymał. Co z tego jak na wiosnę kłusole bezczelnie wyławiali na żywca po kilkanaście sztuk niewymiarowych szczupaczków. A ze 20 strażników w mieście. No szkoda, że to akurat nie rangersi...Wszyscy dobrze wiedzieli o co chodzi, ale nikt "do bani " nie brał...
U mnie kłusownicy to tacy raczej podchodzący na luzie do tego źródła.
Nie kozaczą bo wiadomo nikt rozsądny nie chce mieć kłopotów za kawałek mięsa,więc w razie wątpliwości ustąpią choć wiem że zapewne mnie podejrzewali o kilka rzeczy.
Teraz niektórzy już nie wiążą "bębnów" do drzewa na brzegu gdzie łatwo znaleźć tylko wypływają na środek rzeki i w głębszej wodzie kładą.I d.... żadnych śladów tam nie ma i tylko przypadkowo ktoś może znaleźć lub w czasie sporego przyboru jakieś płynące drzewo im "sprzęt" zabierze.
Cóż trzeba być cierpliwym i czekać na kolejne "znalezisko".
Po raz pierwszy od tygodnia przestało padać i poszedłem nad rzekę.
Brania jednak słabe i nic do zgłoszenia nie ma.
Jednak dałem radę.:)
Mój poprzednik nie wytrzymał nerwowo i targnął się na życie.
Tylko kask na zatopionym krzaku po nim został.:)
To mi poszło lepiej.:) Najpierw wyorałem larwę ochotki na koguta, a później okonka na drop shot.
To okonek.:)
Ja miałem cykora że po tych opadach woda będzie duża i tak jak partyzant pojechałem w celach rozpoznawczych.:) Jest jednak całkiem dobrze woda wyższa niedużo może o 30 cm i czysta jak jutro nie będzie padało to już pojadę z planem.Mam miejscówkę i podkarmiłem dziś.:)
No to trzymam kciuki. Tak zupełnie bezinteresownie.:)
Na jutro u nas nie zapowiadaja opadow a co najciekawsze to do +18st ciepla, tak ze Krzychu jutro mozemy pomoczyc kije do znudzenia. Pozdrawiam.
Na to liczę,wybrałem takie miejsce osłonięte od wiatru i w słoneczku.:)
No to trzymam kciuki. Tak zupełnie bezinteresownie.:)
? :)
Ale wiatr sie zmienil przez3 tyg. prawie zach i zach-pólnocny a dzis polnocny-wschód do wieczora wialo jak na rybe to nie zabardz mówiac po polskiemu.
Ale ja jak zwykle nie wytrzymam i o 6,00 bede nad woda to do 9,00 bedzie bez wiatru
Ten wiatr w ostatnim czasie to tragedia,nienawidzę łowić przy takim porywistym wietrze.
Tak jak piszesz rano i całkiem przed wieczorem będzie cicho.
Ja się wybieram tak po obiadku.
Ja stojąc na północnym brzegu miałem ostatnio wiatr w plecy. Mogłem koguta rzucać na niezłe odległości, ale ryby tego zbytnio nie doceniły.:)
Właśnie o to chodzi.U mnie też ryby nie doceniają nigdy porywistego wiatru.
Komum w droge ?? temu w droge?
Dziś siedzę w domu z Darkiem(boli go ucho) i jak na razie nie pomistrzuję.
Ale popołudniu się wyrwę bo dzisiaj czuję brania. Może tym razem pijawka się przyklei albo coś innego.:)
Od 5,40 na rzece no prawie zeerooodo 9 ,10 zwinole aby pobawic sie na skcyjnych na tezbez rewelacji 10,00do 13,00 2 kapry szkuty 37 38 cm na pelet sardynka hiszpanska, miesko juz olewaja czyli robaki
Ja dziś równe 50.00 cm.Chciałem naciągnąć z centymetr by przekroczyć te 50 cm choć o centymetr nie dało się,za twardy kręgosłup.:)
No no 50 cent to juz nie polisilver! z gruntu- splawik
Z gruntu na feeder.
Przynęta mała rosówka.
To sie chwali ja z rana z gruntu zlowilem ok.14cm klenika a na kopane robaki powiesil sie kielb
Ciekawe co Irek wyswietli moze znów 30-tak pasiaty
No ładnie sobie zanęciłeś.:) Taki lechu to już fajna ryba.
U mnie też coś się rszyło w wodzie i wcale nie trzydziestak.:)
Czyli dziś wszyscy zadowoleni.:)
Ja tak średnio bo moja pazerność znowu nie została zaspokojona.:) Jednak nic na to nie pocznę i muszę się zadowolić tym co się uwiesi od czasu do czasu.
Irku,moja pazerność nie mniejsza od Twojej.:)
I cały czas myślę że gdyby brały na obie wędki byłoby lepiej.
Brały jednak tylko na jedną gdzie dawałem rosówki i robaki na przynętę,drugiej nie tknęło nic choć też dobre przynęty były zakładane ale roślinne.
Jutro to naprawię.:)
Koniecznie na dwa kije mięcho załóż. Tak nie może być, żeby ryba bezkarnie sobie koło drugiej wędki pływała.:)
Ja jednak jestem w gorszej sytuacji bo dwóch spinów na raz nie dam rady obsłużyć.:)
Wow! Irku ale Cię ugryzł w palec...:) Ja się poddaję nie mam co startować w konkursie... takie okonie u mnie to nie ta era... wyginęły razem z dinozaurami...:)
P:)
No bo u mnie to taki trochę park jurajski jest Andrzeju.;) Rybki są jeszcze ładne w tej wodzie, ale ilości już nie te same co kiedyś i za jednym okoniem trzeba się sporo nachodzić.