cześć Panowie,nie pisałem, bo miałem 2 tygodnie urlopu, więc jak nie byłem na rybach to spałem :)ogólnie kiepsko, tydzień na Poraju, wędkowałem o różnych porach, na różne przynęty, na spin, grunt, spławik, z brzegu i łodzi, a niestety bez nawet kontaktu z rybą :( po powrocie wypad na moją ulubioną komercje i karp prawie 70cm, musiałem tam jechać sobie humor poprawić i przypomnieć sobie jak hol wygląda :) a teraz dwa dni od 4-9 z rana na stawie Upadowa i 3 karasie: 33, 34, 38cm i dzisiaj popołudnie na żabich dołach ze spinem i też nic nie złapałem, znaczy ja ogólnie jeszcze nigdy nic na spinning nie złapałem, bo się dopiero od kilku tygodni uczę :) pozdrawiam,Artur PS. robi ktoś jeszcze nocki za białą rybą? chodzi jeszcze ryba w nocy, czy już za zimno, czy ja mam takiego pecha, że przez 5 nocek w czasie urlopu ani sztuki nie chyciłem?
z tego co mi chopy godali to nawet po zarybieniach nic nie brało w rudzie i katosach mój urlop wyglądał tak samo kilka wypadów na różne dziury i zero kontaktu z rybą
A ja jako że ryby mi już bokiem wyszły i chyba bardzo ktoś by mnie musiał namawiać na ryby to chyba bym nie jechał już mam dość ale za to chętnie na grzybki jadę no i dziś też byłem ale mizerotka może 1/2 kilo ech nawet grzyby nie biorą ,jak żyć
dzis Odra miało byc KK port ale tyle blota ze dałem sobie spokój bo chyba traktorem,pojechałem w okolice Dziergowic przez 5 godz. 4 małe brzanki 1 ukleja 2 płotki to wszystko od 5 do 30 cmspin zero ryby ps.coś konkretnego chodziło (sum) nie wiem ale plusk jak decha o wodę
Dziś na Zalewie rybnickim od 4:00 do 11:30 koło 20 małych leszczyków do 30 cm, ludzi pełno i targają do siat te leszczyki. W sumie lepiej brać małe a większe wypuszczać ;)
w piątek otwierali Brzeziny - łąke i kolejorz ,po zarybieniu przez Katowice ..wpóścili ponad 200 sztuk na łąke i ponad 70 sztuk na kolejorz ....karpiki od 2 - do 3 kg...wiem bo kumpel był przy zarybieniu ..w piątek już wyje...i połowe karpi ,pakując po 7 - 8 sztuk do bagażnika ,wczoraj też kilkadziesiąt sztuk poszło ...karp brał dość dobrze ...a samochód trzeba było na winklu kole mostu zostawiać ,bo pielgrzymka jak w tesco prze wigilią .. w nocy padła jedna sztuka 9 kg ..... Jak ktoś głodny i potrzebuje mięsa ,to zapraszam . Jo dzisiaj na rybach w Chorzowie na spławik i tez sie karp uwiesił ....
Witam Pojechałem w piątek na Łąkę i Kolejorza ze spinem i się zdziwiłem. Już jak widziałem te auta to wiedziałem, że "po chytaniu". Poszedłem na dzikusy, efektem było tylko 1 pobicie. Wczoraj rzucałem na Brandce, ale chyba więcej czasu spędziłem uwalniając gumy z zaczepów niż łowiąc. Złapałem 1 mikrusa, straciłem trochę przynęt i znalazłem 2 gumy w zaczepach. Ludzi dosyć sporo, nawet na nocce. Chyba czekają na zarybienie, bo tam zdaje się karpia na święta jeszcze nie wpuścili.
Siema....:) Czechy dzisiaj ........ obrzucałem kilka wolnych miejsc przynętę zmieniając.....O dzisiejszym dniu to można powiedzieć......... pogoda dopisała......:)
A ja jako że ryby mi już bokiem wyszły i chyba bardzo ktoś by mnie musiał namawiać na ryby to chyba bym nie jechał już mam dość ale za to chętnie na grzybki jadę no i dziś też byłem ale mizerotka może 1/2 kilo ech nawet grzyby nie biorą ,jak żyć
no to się zarzekałem że ryby już pier...e a jak mi małżonka zaśpiewała że na grila by było dobrze wyskoczyć to wędki do kofra i fru na pszczynę (łąka) i gril ok pogoda ok ale ryby zero nawet szkubnięcia ,goście kilku od piątku koczują i zero kontaktu z rybą . a na zarybiane stawy honor mi nie pozwala więc po ptokach już w tym roku
To jak tam taki tłok to spin odpada czyli pozostaje białoryb-w sumie tradycyjny karpik na świę ta to nie grzech :-)
Oczywiście Rysiek ,ale jako wędkorz to szlom na wigilie jeść -kwestia gustu i smaku ...
Tylko sandacz ,ewentualnie od biedy fajny szczupły ...i dla tych ryb warto poświęcić nocki i czas... Karp oczywiście jako dodatek tradycyjny jak najbardziej. Karpia można pochytać dla wrażeń i fajnej walki ,ale nie jak pieprznięci w łeb na żabich - na 5 metrach 4 wędkarzy -czyli 8 wędek - bo karp tam biere ...nie wpisują tylko w łeb i do auta kiere jest za dupą ...Nie żartuje z tymi 5 metrami - na kolejorzu od pierwszego stanowiska od szlifów do następnego - tam jest z 5 - 6 metrów - siedział na pagonach jeden na drugim i 8 kijów rozłożonych...rozumiecie to ..to jest wędkarstwo ? Jeden sie o drugiego potyko ,a ręce mu sie trzęsą i nasrane w gaciach z radości mo ...i te otwarcia w piątki - modego synka nie uświadczysz ,bo każdy w robocie . Jo nie powiem, bo też czasami na rybach sie potykom i ręce mi sie trzęsą ,ale to z innych wrażeń ...nasrane w gaciach jeszcze żech nie mioł ,ale raz nie mało brakowało ,jak na brantce poszed łżech sie wysrać i w najbardziej kulminacyjnym momęncie nastąpił piękny odjazd ...ale udało sie i wysrać i karpia wyciągnąć ....ale wole na kiblu posiedzieć z gazetą niż na rybach przy sygnalizatorze..
To jak tam taki tłok to spin odpada czyli pozostaje białoryb-w sumie tradycyjny karpik na świę ta to nie grzech :-)
Oczywiście Rysiek ,ale jako wędkorz to szlom na wigilie jeść -kwestia gustu i smaku ...
Tylko sandacz ,ewentualnie od biedy fajny szczupły ...i dla tych ryb warto poświęcić nocki i czas... Karp oczywiście jako dodatek tradycyjny jak najbardziej. Karpia można pochytać dla wrażeń i fajnej walki ,ale nie jak pieprznięci w łeb na żabich - na 5 metrach 4 wędkarzy -czyli 8 wędek - bo karp tam biere ...nie wpisują tylko w łeb i do auta kiere jest za dupą ...Nie żartuje z tymi 5 metrami - na kolejorzu od pierwszego stanowiska od szlifów do następnego - tam jest z 5 - 6 metrów - siedział na pagonach jeden na drugim i 8 kijów rozłożonych...rozumiecie to ..to jest wędkarstwo ? Jeden sie o drugiego potyko ,a ręce mu sie trzęsą i nasrane w gaciach z radości mo ...i te otwarcia w piątki - modego synka nie uświadczysz ,bo każdy w robocie . Jo nie powiem, bo też czasami na rybach sie potykom i ręce mi sie trzęsą ,ale to z innych wrażeń ...nasrane w gaciach jeszcze żech nie mioł ,ale raz nie mało brakowało ,jak na brantce poszed łżech sie wysrać i w najbardziej kulminacyjnym momęncie nastąpił piękny odjazd ...ale udało sie i wysrać i karpia wyciągnąć ....ale wole na kiblu posiedzieć z gazetą niż na rybach przy sygnalizatorze..
jo na tych nieudaczników godom ludzie bez honoru . nieudacznik bez honoru jeżdzi od zarybianio do zarybianio on wie kiedy otwarcie tu kiedy tam i kiedy już po rybach to siedzi na działku i czeko na cynk że zaczyno sie zarybianie ,,,,,,,,,,,quwa kiedy te ciule z PZW po zarybianiu bydom zamykać stawy na co najmni 2 tydnie
No i ino sie wnerwiłech nie piszcie mi o tym bo jak nic kupia spluwa i beda jeździł po zarybieniach oni na ryba a jo na nich i potem jak mo być inaczej jak dziatki wypier.... co sie rusza. Na zebrania i głosować nad zamykaniem stawów po zarybieniu na co najmniej tydzień albo zakaz zabierania ryby z gatunku co nią zarybili przez dwa tygodnie to dziatka nie uświadczysz, bo po co przyjdą jak ryby brać nie wolno ale będzie raj> Większa kontrola i zmniejszeniem limitu do jednego karpia na dzień i 3 max w tygodniu to może wszyscy połowimy a dziatków (bez obrazy dla prawdziwych dziatków) krew zaleje.
To jak tam taki tłok to spin odpada czyli pozostaje białoryb-w sumie tradycyjny karpik na świę ta to nie grzech :-)
Oczywiście Rysiek ,ale jako wędkorz to szlom na wigilie jeść -kwestia gustu i smaku ...
Tylko sandacz ,ewentualnie od biedy fajny szczupły ...i dla tych ryb warto poświęcić nocki i czas... Karp oczywiście jako dodatek tradycyjny jak najbardziej. Karpia można pochytać dla wrażeń i fajnej walki ,ale nie jak pieprznięci w łeb na żabich - na 5 metrach 4 wędkarzy -czyli 8 wędek - bo karp tam biere ...nie wpisują tylko w łeb i do auta kiere jest za dupą ...Nie żartuje z tymi 5 metrami - na kolejorzu od pierwszego stanowiska od szlifów do następnego - tam jest z 5 - 6 metrów - siedział na pagonach jeden na drugim i 8 kijów rozłożonych...rozumiecie to ..to jest wędkarstwo ? Jeden sie o drugiego potyko ,a ręce mu sie trzęsą i nasrane w gaciach z radości mo ...i te otwarcia w piątki - modego synka nie uświadczysz ,bo każdy w robocie . Jo nie powiem, bo też czasami na rybach sie potykom i ręce mi sie trzęsą ,ale to z innych wrażeń ...nasrane w gaciach jeszcze żech nie mioł ,ale raz nie mało brakowało ,jak na brantce poszed łżech sie wysrać i w najbardziej kulminacyjnym momęncie nastąpił piękny odjazd ...ale udało sie i wysrać i karpia wyciągnąć ....ale wole na kiblu posiedzieć z gazetą niż na rybach przy sygnalizatorze..
Co śmieszne ci emeryci mają jeszcze 50% ulgowy składki.
nie ma szans nic w temacie zmienić bo wystarczy popatrzeć na okręgi pzw same dziadki, miechole się znają dobrze to kożdy wie kaj o kierej i ile ryby będą wpuszczać-wpuścili, to już jest choroba lepiej jakby te 200zł za karta przeznaczył na karpie ale w tesco
Witam wszystkich to co ostatnimi czasy wyprawia się nad naszymi wodami[PZW KATOWICE] to jest chore . dowiedziałem się przez przypadek od kolegi o tym zarybieniu łąka,kolejarz miałem akurat w piątek wolne więc postanowiłem że się tam wybiorę stawy miały być otwarte od 6 00 przybyłem na łowisko o godzinie 5 00 i szok wokół stawów jasno jak nocą na lotnisku w pyrzowicach jeden przy drugim w oczekiwaniu na mięsko godzina 5 15 powrót do domu i koniec z rybami na jakiś czas i zastanawiam się czy po ponad dwudziestu latach opłacania składek w przyszłym roku sobie nie odpuszczę alternatywą są łowiska komercyjne i spokojne wędkowanie w ciszy pozdrowienia dla prawdziwych wędkarzy. Darku tekst o posranych galotach bardzo ci się udał i dokładnie określa to co tam się działo.
Gdybym to wiedział o takim cyrku nad tymi zarybionymi wodami i miał czas, to bym specjalnie tam pojechał i ostentacyjnie każdego złowionego karpia z uśmiechem na gębie wypuszczał do wody. Druga sprawa, jak można przejść obojętnie, widząc jak targają ponad limit tą rybe do bagażników ?Mój nie wyparzony pysk by nie wytrzymał. Tam chyba wszyscy po jednych pieniądzach :(
Gdybym to wiedział o takim cyrku nad tymi zarybionymi wodami i miał czas, to bym specjalnie tam pojechał i ostentacyjnie każdego złowionego karpia z uśmiechem na gębie wypuszczał do wody. Druga sprawa, jak można przejść obojętnie, widząc jak targają ponad limit tą rybe do bagażników ?Mój nie wyparzony pysk by nie wytrzymał. Tam chyba wszyscy po jednych pieniądzach :( Jo tusz nie wytrzymuje Zbytnio :)Na wiosnę jak karpia wpuścili na cegielni w GliwicachTo te po....eby dookoła stawu ze splawikami biegamii darli ryba do siebie : Tu są, tu są...Powiedziałem chopowi żeby na następnymzarybieniu składkę opłacona pokazał to mu komplecie odrazy z auta dadzą i kiji nie będzie musiał rozkładać...Burczol cos tam pod nosem i zamknął pysk... Paaaaaaaaaaaaaaaaaranoja........
Ostatnio tez z kolega portalowym Kwasem byliśmyw Rudzincu. Przydybalismy dziada jak miał 2 kije na trupka ciepnieteA w krzaczorach na splawik cisnął...Jak go pocisnelismy to tusz cos poburczal i się zwinął.... Niestety nie każdy ryba otworzy :(:(:(
Gdybym to wiedział o takim cyrku nad tymi zarybionymi wodami i miał czas, to bym specjalnie tam pojechał i ostentacyjnie każdego złowionego karpia z uśmiechem na gębie wypuszczał do wody. Druga sprawa, jak można przejść obojętnie, widząc jak targają ponad limit tą rybe do bagażników ?Mój nie wyparzony pysk by nie wytrzymał. Tam chyba wszyscy po jednych pieniądzach :( Jo tusz nie wytrzymuje Zbytnio :)Na wiosnę jak karpia wpuścili na cegielni w GliwicachTo te po....eby dookoła stawu ze splawikami biegamii darli ryba do siebie : Tu są, tu są...Powiedziałem chopowi żeby na następnymzarybieniu składkę opłacona pokazał to mu komplecie odrazy z auta dadzą i kiji nie będzie musiał rozkładać...Burczol cos tam pod nosem i zamknął pysk... Paaaaaaaaaaaaaaaaaranoja........
Ostatnio tez z kolega portalowym Kwasem byliśmyw Rudzincu. Przydybalismy dziada jak miał 2 kije na trupka ciepnieteA w krzaczorach na splawik cisnął...Jak go pocisnelismy to tusz cos poburczal i się zwinął.... Niestety nie każdy ryba otworzy :(:(:(Ryja :)
Moim zdaniem za celowe branie ryb ponad limit powinno się zabierać legitymacje pzw na rok, aby taki osobnik nie mógł nigdzie opłacić składki na następny rok. Po rocznej pauzie w wędkowaniu napewno oczy by się otwarły
Co do rybek to dzisiaj słabo.Prawie 2 godzinki ze spinem na Kanale.2 pstryki ale puste niestety.Pod koniec zauwazylem jak okonie goniądrobnice, tak ze się na brzeg wyciepywala.Stanalem w zatoczce i rzucalem na zakolecentralnie na brzeg. Jedno dwa szarpnięcia i waliłyjak oszalale. W 10 minut 12 sztuk takich od 15 do 30 cm.Wszystkie na białego lunatica... Ubaw jak malo kiedy :)PozdroZion Bell
chopy a może tak sie zebrać w kupa na wszystkie zebrania i zaatakować z gruby rury kiedy zarybiać i czym aby skończyć z tym cyrkym szło by coś zmiynić aby niy zarybiać ino karpiym ale rybami co jest z nich pożytek przez cały rok a niy 3 dni a same zarybianie robić nojlepi pod koniec lutego i zamykać zbiornik do końca lipca na conajmni połowie zbiorników danego koła PZW
w sumie masz racje, tylko wszyscy jestesmy z roznych kól, a mi np nigdy nie zdarzylo sie pojechac na zebranie swojego...tak czy siak w tym roku postaram sie nie opuscic tego moherowego meetingu i mam zamiar podrzec tam ryja :) , to co, na gliwickie spotkanie w grudniu kto by sie pisal?
aaa btw - byl ktos z Was moze nad stawem o potocznej nazwie "Czarne", w lesie kolo Czechowic? Jutro planuje sie tam nastawic na szczupaka? Mial ktos jakies efekty albo cos wiecej wie o tej niewielkiej wodzie?
Gdybym to wiedział o takim cyrku nad tymi zarybionymi wodami i miał czas, to bym specjalnie tam pojechał i ostentacyjnie każdego złowionego karpia z uśmiechem na gębie wypuszczał do wody. Druga sprawa, jak można przejść obojętnie, widząc jak targają ponad limit tą rybe do bagażników ?Mój nie wyparzony pysk by nie wytrzymał. Tam chyba wszyscy po jednych pieniądzach :(
Zbynio borocku kaj Ty byś sie tam wcisnął chopie?...Byś musiał na barana któremuś wejść i ciepać za pleców .....nie no paranoja ...sąsiad mi opowiadał i kumpel z roboty ,a w sobote po połedniu pojechałem zobaczyć ...to za łowiącym chopem stał za plecami następny z wędkami -jak rycerz na warcie i tak polekku stąpał do przodu ,dając łowiącemu do zrozumienia żeby już zdupiał ...hehe .... Można by rzec taki regionalny zlot mięsiarzy zawodowych - mięsiarz amator nie mioł szans ...
A od kontroli straży rybackiej ,lepsza tylko jest Sopocka noc kabaretowa . Nie wiem ,chyba mydło trzeba będzie ciepać zeby troche ryby uratować ....choć to sa takie zbiorniki że wszysktiego nie wytrzepią ..a są takie sprytne chłopoki ,co pokazują jak łowić i jakie ryby są w tych zbiornikach .. ale zobacznie ...zarybia pzw wpuszczając około 600-650 kg -może więcej ...karp po 12 zeta =płacą 7- 8 tyś - zależy od ilości ryby ....80 -90% zostaje wytrzebione przez pierwsze 3 -4 dni ....czyli kasa w błoto ,a zbiorniki staje sie jałowy ...a można by kupić leszcza z pół tony ,jazia ,ładnej płoci ,narybek sandacza - doszło by do wymieszania gatunków i zbiornik nabiera życia i staje sie przyszłościowy i atrakcyjny..kilka takich zarybień i jest frajda tam chodzić.. Niech mi nikt nie gada że ludzie w pzw nie idą na łatwizne ,komu sie chce latać za płotką ,jaziem ,jak z hodowli karpia sami przyłażą i składają oferty na tacy ,a ważne żeby emeryci byli zadowoleni....i taka jest prawda i gówno sie zmieni ...
Gdybym to wiedział o takim cyrku nad tymi zarybionymi wodami i miał czas, to bym specjalnie tam pojechał i ostentacyjnie każdego złowionego karpia z uśmiechem na gębie wypuszczał do wody. Druga sprawa, jak można przejść obojętnie, widząc jak targają ponad limit tą rybe do bagażników ?Mój nie wyparzony pysk by nie wytrzymał. Tam chyba wszyscy po jednych pieniądzach :(
Zbynio borocku kaj Ty byś sie tam wcisnął chopie?...Byś musiał na barana któremuś wejść i ciepać za pleców .....nie no paranoja ...sąsiad mi opowiadał i kumpel z roboty ,a w sobote po połedniu pojechałem zobaczyć ...to za łowiącym chopem stał za plecami następny z wędkami -jak rycerz na warcie i tak polekku stąpał do przodu ,dając łowiącemu do zrozumienia żeby już zdupiał ...hehe .... Można by rzec taki regionalny zlot mięsiarzy zawodowych - mięsiarz amator nie mioł szans ...
A od kontroli straży rybackiej ,lepsza tylko jest Sopocka noc kabaretowa . Nie wiem ,chyba mydło trzeba będzie ciepać zeby troche ryby uratować ....choć to sa takie zbiorniki że wszysktiego nie wytrzepią ..a są takie sprytne chłopoki ,co pokazują jak łowić i jakie ryby są w tych zbiornikach .. ale zobacznie ...zarybia pzw wpuszczając około 600-650 kg -może więcej ...karp po 12 zeta =płacą 7- 8 tyś - zależy od ilości ryby ....80 -90% zostaje wytrzebione przez pierwsze 3 -4 dni ....czyli kasa w błoto ,a zbiorniki staje sie jałowy ...a można by kupić leszcza z pół tony ,jazia ,ładnej płoci ,narybek sandacza - doszło by do wymieszania gatunków i zbiornik nabiera życia i staje sie przyszłościowy i atrakcyjny..kilka takich zarybień i jest frajda tam chodzić.. Niech mi nikt nie gada że ludzie w pzw nie idą na łatwizne ,komu sie chce latać za płotką ,jaziem ,jak z hodowli karpia sami przyłażą i składają oferty na tacy ,a ważne żeby emeryci byli zadowoleni....i taka jest prawda i gówno sie zmieni ...
100 % racji mosz chopie...Ja się kiedyś wychylilem w kole coby cegielnie zarybili jaziem, leszczem, sandaczem.To mi skarbnik powiedział ze się tam jaz nie wytrze, leszcz to żadna ryba, a sandala kiedyś puścili.I taka gadka z tymi pajacami.A jak sam chciałem puścić leszcza i karacha z Kanaluto profesorski mnie malo nie zjedli ze wodę zniszcze... Skydriver co do zebrania kola to ja się pisze.Wezme tez kilka osób o podobnym punkcie widzenia.Dziadków trza odsunąć od zarybien.
No faktycznie z tymi zarybieniami to śmiech na sali.Sam karpie łowię ale przydało by się zarybić też inną rybką.Lata do tyłu kiedy jeszcze można było łowić na stawie Zomerek na szombierkach.Było zarybienie i otwarcie w sobote o 6.Jakoś tak w środe kobitka mnie na spacer ciągła i podjechaliśmy właśnie nad staw.Normalna masakra w środę podpórki powbijane i dziadki miejsca na sobote pilnują mało ze śmiechu nie pękłem.Kiedyś zaś nawet nie wiedziałem że zarybione podjechałem jakieś miejsce znalazłem i łowię w ciągu paru godzin złowiłem chyba z 15 sztuk odczepiam i do wody mało mnie nie zlinczowali.I tak jak Darek pisze gość stał i czekał kiedy zejdę i plac zrobię
Z koła 64 w Zabrzu zebranie jest 7 października o 17,30 na osiedlu młodego górnika. W tym roku koło się postarało i oprócz karpia wpuścili po 4kg. węgorza.
wieczorem 2godz ze spinem i ani brania Jo też...Zero pukniecia nawet.Taki dziadek mi badał ze to na cegielni u nas juz tak kilka dni.A ty kaj byłeś ??????
Siemka ,jutro miałem zaliczyć pierwszą nocke za sandaczem na Przeczycach ale niestety kumpel mnie wystawił i zostałem spakowany i z ręką w dupie..Jestem skłonny nawet samemu pojechać, ale ciemno robi się już całkiem wcześnie i boje się ze ogłupieje do rana tak całkiem sam...Od kilku lat narzekam na wędkarskich kumpli i chyba czas zmienić towarzystwo....Sam nie pojade, ale zalicze Chechło tak do 12 w nocy,myśle ze tyle wytrzymam tylko sam z sobą hehe
Siemka ,jutro miałem zaliczyć pierwszą nocke za sandaczem na Przeczycach ale niestety kumpel mnie wystawił i zostałem spakowany i z ręką w dupie..Jestem skłonny nawet samemu pojechać, ale ciemno robi się już całkiem wcześnie i boje się ze ogłupieje do rana tak całkiem sam...Od kilku lat narzekam na wędkarskich kumpli i chyba czas zmienić towarzystwo....Sam nie pojade, ale zalicze Chechło tak do 12 w nocy,myśle ze tyle wytrzymam tylko sam z sobą hehe Sam z sobą to chyba gitara. :)Ja takie posiadowy Lubie ale INO w dzień :)
Siemka ,jutro miałem zaliczyć pierwszą nocke za sandaczem na Przeczycach ale niestety kumpel mnie wystawił i zostałem spakowany i z ręką w dupie..Jestem skłonny nawet samemu pojechać, ale ciemno robi się już całkiem wcześnie i boje się ze ogłupieje do rana tak całkiem sam...Od kilku lat narzekam na wędkarskich kumpli i chyba czas zmienić towarzystwo....Sam nie pojade, ale zalicze Chechło tak do 12 w nocy,myśle ze tyle wytrzymam tylko sam z sobą hehe
znam temat i nie jest to żadna przyjemność samemu siedzieć dlatego nocek prawie już nie robię a jak tak dalej będzie to chyba za jakiś czas trzeba będzie zrobić przerwę bo moi kumple z ryb już nie chcą na ryby jechać zasłaniają się byle czy kilku już nawet na drugi rok rezygnuje z opłacania karty wędkarskiej ,jak mawiają ileż razy bez kontaktu z rybą idzie wytrzymać 3-5 ale nie 30 razy .wszystko z braku wyników a wyników nie będzie jak takie durne zarybiania będą tym pieprzonym karpiem 3 dniowym a na większych jeziorach naszych same leszczyki 30-35 cm i nic godnego prawdziwego wędkarza
Zionbelku, lubie samotny spinn, kocham sam 12h siedzieć w krzakach za rybą, ale jak robi się ciemno to bez drugiej osoby odpuszczam wiadomo dlaczego...Troszku jest mi przykro bo moje całe zyciowe wedkowanie opiera się tylko i wyłącznie na nockach, największe rybska padły w nocy....Teraz okazuje się ze kumple się wykruszają, nie mają nocnych wyników itp...Czas naprawę popracować nad samotnymi nockami, jeszcze w tym roku ciężko będzie mi się przełamać, za rok będę zabierał już synka i mysle ze postaram się i o wymarzonego pieska ktorym oczywiście jest owczarek niemiecki......Kurde mimo ze mam lat 36 za dwa miechy to kumple od wedek to dziadki co powoli się wykruszają...Szkoda ze ludzie z którymi jeszcze się nie tak dawno wędkowało to albo się zaćpali albo wyjachali.....Przykre;-(
Zionbelku, lubie samotny spinn, kocham sam 12h siedzieć w krzakach za rybą, ale jak robi się ciemno to bez drugiej osoby odpuszczam wiadomo dlaczego...Troszku jest mi przykro bo moje całe zyciowe wedkowanie opiera się tylko i wyłącznie na nockach, największe rybska padły w nocy....Teraz okazuje się ze kumple się wykruszają, nie mają nocnych wyników itp...Czas naprawę popracować nad samotnymi nockami, jeszcze w tym roku ciężko będzie mi się przełamać, za rok będę zabierał już synka i mysle ze postaram się i o wymarzonego pieska ktorym oczywiście jest owczarek niemiecki......Kurde mimo ze mam lat 36 za dwa miechy to kumple od wedek to dziadki co powoli się wykruszają...Szkoda ze ludzie z którymi jeszcze się nie tak dawno wędkowało to albo się zaćpali albo wyjachali.....Przykre;-( Znam ten klimat doskonale Darku.Sam lubie powiedzieć nad woda i zebrać myśli w kule.Kilka nocek w tym roku sam strzelilem, ale blisko od domu.Jakby co to się pakuje i wale do dom.Koledzy dokładnie tak jak napisałes albo w rozjazdach albo warzywa po cpaniu.Przykry klimat ale prawdziwy.Ale pociechy nam podrastaja i będzie kogo na rybki zabierać...Młody juz cały dzień wytrzyma, co prawda trza tablet wziacale powoli łapie bakcyla.Ten rok powoli się kończy ale następny juz wedkuje z bratem, bo z powrotem się pojednał z kijem :)A i Heniek ( jego skundlony owczarek) tez lubi nad woda posiedziec.
Zionbelku, lubie samotny spinn, kocham sam 12h siedzieć w krzakach za rybą, ale jak robi się ciemno to bez drugiej osoby odpuszczam wiadomo dlaczego...Troszku jest mi przykro bo moje całe zyciowe wedkowanie opiera się tylko i wyłącznie na nockach, największe rybska padły w nocy....Teraz okazuje się ze kumple się wykruszają, nie mają nocnych wyników itp...Czas naprawę popracować nad samotnymi nockami, jeszcze w tym roku ciężko będzie mi się przełamać, za rok będę zabierał już synka i mysle ze postaram się i o wymarzonego pieska ktorym oczywiście jest owczarek niemiecki......Kurde mimo ze mam lat 36 za dwa miechy to kumple od wedek to dziadki co powoli się wykruszają...Szkoda ze ludzie z którymi jeszcze się nie tak dawno wędkowało to albo się zaćpali albo wyjachali.....Przykre;-(
chłopaki ,spokojnie - jeżdże sporo na nocki i chętnie zaprosze ,lub zabiore sie z którymś z kolegów .... U mnie sporo starych znajomych jeździ ,kumpli z roboty ,czy innych -ale zdarza sie że też czasami samemu coś mi strzeli i jade .....Myśle że można piwka sie napić ,pogadać itd..czym wiecej ludzi sie zna tym lepiej - ja tam jestem otwarty na propozycje... W tym roku robie ten zasrany remont ,bo sie na wiosne przeprowadzam ,ale za sandaczem za dwa tygodnie moge sie wybrać ,,jak ktoś chętny to jak najbardziej ..
Panowie ja już od dawna taki pomysł mam tak na jakiś wspólny wypad zapoznać ludzi z forum co już od paru już lat piszemy tu razem spokojne mogą być nocki :)
Może czas pomyśleć o własnym zrzeszeniu osób z tego forum (Śląsk ) , jest nas tu sporo. Wydzierżawimy staw , wprowadzimy własny regulamin , przynajmniej będziemy jak dziadki jeździć po zarybieniach i wpuszczać rybę w naszą własna wodę , a nie do lodówki :). Fajne marzenie , ale do zrealizowania.
jezdzi moze ktos ostatnio spiningowac na swierklancu, bo cos chyba nie tak z ta woda albo ja cos nie tak robie, trafiaja sie same male sandaczyki albo w ogole bez bran:/.
Może czas pomyśleć o własnym zrzeszeniu osób z tego forum (Śląsk ) , jest nas tu sporo. Wydzierżawimy staw , wprowadzimy własny regulamin , przynajmniej będziemy jak dziadki jeździć po zarybieniach i wpuszczać rybę w naszą własna wodę , a nie do lodówki :). Fajne marzenie , ale do zrealizowania.
Hudzik tak jak mówisz do zrealizowania.Już slyszałem o czyms takim.A mówisz o zrzeszeniu czy stowarzyszeniu ????
Może czas pomyśleć o własnym zrzeszeniu osób z tego forum (Śląsk ) , jest nas tu sporo. Wydzierżawimy staw , wprowadzimy własny regulamin , przynajmniej będziemy jak dziadki jeździć po zarybieniach i wpuszczać rybę w naszą własna wodę , a nie do lodówki :). Fajne marzenie , ale do zrealizowania.
Hudzik tak jak mówisz do zrealizowania.Już slyszałem o czyms takim.A mówisz o zrzeszeniu czy stowarzyszeniu ????
Wiem, że w Toszku działa stowarzyszenie toszeckich wędkarzy i dzierżawią napewno jeden staw pod zamkiem od miasta i sami sobie zarybiają i chytają. Tylko że tam innej ryby jak karp to nie uświadczysz, po to są wpuszczone żeby były zaraz wyciągnięte. Więcej o tym stowarzyszeniu nie wiem wiec nie pisze, ale jak najbardziej takie coś istnieje
co do ewentualnego stawu pod własną dzierżawe warto było by się zainteresować stawem Kokotek, ale ten koło Lublińca. Ponoć ma go wydzierzawiony właściciel posmyku, a nic tam nie robi, tyle się dowiedziałem jak byłem tam ostatni raz trzy lata temu, a woda jest dosyć duża
Siemka ,jutro miałem zaliczyć pierwszą nocke za sandaczem na Przeczycach ale niestety kumpel mnie wystawił i zostałem spakowany i z ręką w dupie..Jestem skłonny nawet samemu pojechać, ale ciemno robi się już całkiem wcześnie i boje się ze ogłupieje do rana tak całkiem sam...Od kilku lat narzekam na wędkarskich kumpli i chyba czas zmienić towarzystwo....Sam nie pojade, ale zalicze Chechło tak do 12 w nocy,myśle ze tyle wytrzymam tylko sam z sobą hehe
znam temat i nie jest to żadna przyjemność samemu siedzieć dlatego nocek prawie już nie robię a jak tak dalej będzie to chyba za jakiś czas trzeba będzie zrobić przerwę bo moi kumple z ryb już nie chcą na ryby jechać zasłaniają się byle czy kilku już nawet na drugi rok rezygnuje z opłacania karty wędkarskiej ,jak mawiają ileż razy bez kontaktu z rybą idzie wytrzymać 3-5 ale nie 30 razy .wszystko z braku wyników a wyników nie będzie jak takie durne zarybiania będą tym pieprzonym karpiem 3 dniowym a na większych jeziorach naszych same leszczyki 30-35 cm i nic godnego prawdziwego wędkarza
Cześć wszystkim :)
Jestem z Gliwic. Dobrze wiedzieć, że więcej osób ma tak samo jak ja. Wykruszające się dotychczasowe towarzystwo, chęć jeżdżenia na rybki itp :)
Daro Ty jesteś z Zabrza więc pewnie też w naszych okolicach łowisz? :)
cześć Panowie,nie pisałem, bo miałem 2 tygodnie urlopu, więc jak nie byłem na rybach to spałem :)ogólnie kiepsko, tydzień na Poraju, wędkowałem o różnych porach, na różne przynęty, na spin, grunt, spławik, z brzegu i łodzi, a niestety bez nawet kontaktu z rybą :(
po powrocie wypad na moją ulubioną komercje i karp prawie 70cm, musiałem tam jechać sobie humor poprawić i przypomnieć sobie jak hol wygląda :)
a teraz dwa dni od 4-9 z rana na stawie Upadowa i 3 karasie: 33, 34, 38cm
i dzisiaj popołudnie na żabich dołach ze spinem i też nic nie złapałem, znaczy ja ogólnie jeszcze nigdy nic na spinning nie złapałem, bo się dopiero od kilku tygodni uczę :)
pozdrawiam,Artur
PS. robi ktoś jeszcze nocki za białą rybą? chodzi jeszcze ryba w nocy, czy już za zimno, czy ja mam takiego pecha, że przez 5 nocek w czasie urlopu ani sztuki nie chyciłem?
z tego co mi chopy godali to nawet po zarybieniach nic nie brało w rudzie i katosach mój urlop wyglądał tak samo kilka wypadów na różne dziury i zero kontaktu z rybą
A ja jako że ryby mi już bokiem wyszły i chyba bardzo ktoś by mnie musiał namawiać na ryby to chyba bym nie jechał już mam dość ale za to chętnie na grzybki jadę no i dziś też byłem ale mizerotka może 1/2 kilo ech nawet grzyby nie biorą ,jak żyć
dzis Odra miało byc KK port ale tyle blota ze dałem sobie spokój bo chyba traktorem,pojechałem w okolice Dziergowic przez 5 godz. 4 małe brzanki 1 ukleja 2 płotki to wszystko od 5 do 30 cmspin zero ryby ps.coś konkretnego chodziło (sum) nie wiem ale plusk jak decha o wodę
Dziś na Zalewie rybnickim od 4:00 do 11:30 koło 20 małych leszczyków do 30 cm, ludzi pełno i targają do siat te leszczyki. W sumie lepiej brać małe a większe wypuszczać ;)
w piątek otwierali Brzeziny - łąke i kolejorz ,po zarybieniu przez Katowice ..wpóścili ponad 200 sztuk na łąke i ponad 70 sztuk na kolejorz ....karpiki od 2 - do 3 kg...wiem bo kumpel był przy zarybieniu ..w piątek już wyje...i połowe karpi ,pakując po 7 - 8 sztuk do bagażnika ,wczoraj też kilkadziesiąt sztuk poszło ...karp brał dość dobrze ...a samochód trzeba było na winklu kole mostu zostawiać ,bo pielgrzymka jak w tesco prze wigilią ..
w nocy padła jedna sztuka 9 kg .....
Jak ktoś głodny i potrzebuje mięsa ,to zapraszam .
Jo dzisiaj na rybach w Chorzowie na spławik i tez sie karp uwiesił ....
A jak mi sie uda zalatwić transport to może dziś łąke zaliczę ,ale nie za karpiem
Witam
Pojechałem w piątek na Łąkę i Kolejorza ze spinem i się zdziwiłem. Już jak widziałem te auta to wiedziałem, że "po chytaniu". Poszedłem na dzikusy, efektem było tylko 1 pobicie. Wczoraj rzucałem na Brandce, ale chyba więcej czasu spędziłem uwalniając gumy z zaczepów niż łowiąc. Złapałem 1 mikrusa, straciłem trochę przynęt i znalazłem 2 gumy w zaczepach. Ludzi dosyć sporo, nawet na nocce. Chyba czekają na zarybienie, bo tam zdaje się karpia na święta jeszcze nie wpuścili.
To jak tam taki tłok to spin odpada czyli pozostaje białoryb-w sumie tradycyjny karpik na świę ta to nie grzech :-)
Siema....:)
Czechy dzisiaj ........ obrzucałem kilka wolnych miejsc przynętę zmieniając.....O dzisiejszym dniu to można powiedzieć......... pogoda dopisała......:)
A ja jako że ryby mi już bokiem wyszły i chyba bardzo ktoś by mnie musiał namawiać na ryby to chyba bym nie jechał już mam dość ale za to chętnie na grzybki jadę no i dziś też byłem ale mizerotka może 1/2 kilo ech nawet grzyby nie biorą ,jak żyć
no to się zarzekałem że ryby już pier...e a jak mi małżonka zaśpiewała że na grila by było dobrze wyskoczyć to wędki do kofra i fru na pszczynę (łąka) i gril ok pogoda ok ale ryby zero nawet szkubnięcia ,goście kilku od piątku koczują i zero kontaktu z rybą . a na zarybiane stawy honor mi nie pozwala więc po ptokach już w tym roku
To jak tam taki tłok to spin odpada czyli pozostaje białoryb-w sumie tradycyjny karpik na świę ta to nie grzech :-)
Oczywiście Rysiek ,ale jako wędkorz to szlom na wigilie jeść -kwestia gustu i smaku ...
Tylko sandacz ,ewentualnie od biedy fajny szczupły ...i dla tych ryb warto poświęcić nocki i czas... Karp oczywiście jako dodatek tradycyjny jak najbardziej.
Karpia można pochytać dla wrażeń i fajnej walki ,ale nie jak pieprznięci w łeb na żabich - na 5 metrach 4 wędkarzy -czyli 8 wędek - bo karp tam biere ...nie wpisują tylko w łeb i do auta kiere jest za dupą ...Nie żartuje z tymi 5 metrami - na kolejorzu od pierwszego stanowiska od szlifów do następnego - tam jest z 5 - 6 metrów - siedział na pagonach jeden na drugim i 8 kijów rozłożonych...rozumiecie to ..to jest wędkarstwo ?
Jeden sie o drugiego potyko ,a ręce mu sie trzęsą i nasrane w gaciach z radości mo ...i te otwarcia w piątki - modego synka nie uświadczysz ,bo każdy w robocie .
Jo nie powiem, bo też czasami na rybach sie potykom i ręce mi sie trzęsą ,ale to z innych wrażeń ...nasrane w gaciach jeszcze żech nie mioł ,ale raz nie mało brakowało ,jak na brantce poszed łżech sie wysrać i w najbardziej kulminacyjnym momęncie nastąpił piękny odjazd ...ale udało sie i wysrać i karpia wyciągnąć ....ale wole na kiblu posiedzieć z gazetą niż na rybach przy sygnalizatorze..
To jak tam taki tłok to spin odpada czyli pozostaje białoryb-w sumie tradycyjny karpik na świę ta to nie grzech :-)
Oczywiście Rysiek ,ale jako wędkorz to szlom na wigilie jeść -kwestia gustu i smaku ...
Tylko sandacz ,ewentualnie od biedy fajny szczupły ...i dla tych ryb warto poświęcić nocki i czas... Karp oczywiście jako dodatek tradycyjny jak najbardziej.
Karpia można pochytać dla wrażeń i fajnej walki ,ale nie jak pieprznięci w łeb na żabich - na 5 metrach 4 wędkarzy -czyli 8 wędek - bo karp tam biere ...nie wpisują tylko w łeb i do auta kiere jest za dupą ...Nie żartuje z tymi 5 metrami - na kolejorzu od pierwszego stanowiska od szlifów do następnego - tam jest z 5 - 6 metrów - siedział na pagonach jeden na drugim i 8 kijów rozłożonych...rozumiecie to ..to jest wędkarstwo ?
Jeden sie o drugiego potyko ,a ręce mu sie trzęsą i nasrane w gaciach z radości mo ...i te otwarcia w piątki - modego synka nie uświadczysz ,bo każdy w robocie .
Jo nie powiem, bo też czasami na rybach sie potykom i ręce mi sie trzęsą ,ale to z innych wrażeń ...nasrane w gaciach jeszcze żech nie mioł ,ale raz nie mało brakowało ,jak na brantce poszed łżech sie wysrać i w najbardziej kulminacyjnym momęncie nastąpił piękny odjazd ...ale udało sie i wysrać i karpia wyciągnąć ....ale wole na kiblu posiedzieć z gazetą niż na rybach przy sygnalizatorze..
jo na tych nieudaczników godom ludzie bez honoru . nieudacznik bez honoru jeżdzi od zarybianio do zarybianio on wie kiedy otwarcie tu kiedy tam i kiedy już po rybach to siedzi na działku i czeko na cynk że zaczyno sie zarybianie ,,,,,,,,,,,quwa kiedy te ciule z PZW po zarybianiu bydom zamykać stawy na co najmni 2 tydnie
na Słupsku małe płotki i okonki, no i pogoda super
No i ino sie wnerwiłech nie piszcie mi o tym bo jak nic kupia spluwa i beda jeździł po zarybieniach oni na ryba a jo na nich i potem jak mo być inaczej jak dziatki wypier.... co sie rusza. Na zebrania i głosować nad zamykaniem stawów po zarybieniu na co najmniej tydzień albo zakaz zabierania ryby z gatunku co nią zarybili przez dwa tygodnie to dziatka nie uświadczysz, bo po co przyjdą jak ryby brać nie wolno ale będzie raj> Większa kontrola i zmniejszeniem limitu do jednego karpia na dzień i 3 max w tygodniu to może wszyscy połowimy a dziatków (bez obrazy dla prawdziwych dziatków) krew zaleje.
To jak tam taki tłok to spin odpada czyli pozostaje białoryb-w sumie tradycyjny karpik na świę ta to nie grzech :-)
Oczywiście Rysiek ,ale jako wędkorz to szlom na wigilie jeść -kwestia gustu i smaku ...
Tylko sandacz ,ewentualnie od biedy fajny szczupły ...i dla tych ryb warto poświęcić nocki i czas... Karp oczywiście jako dodatek tradycyjny jak najbardziej.
Karpia można pochytać dla wrażeń i fajnej walki ,ale nie jak pieprznięci w łeb na żabich - na 5 metrach 4 wędkarzy -czyli 8 wędek - bo karp tam biere ...nie wpisują tylko w łeb i do auta kiere jest za dupą ...Nie żartuje z tymi 5 metrami - na kolejorzu od pierwszego stanowiska od szlifów do następnego - tam jest z 5 - 6 metrów - siedział na pagonach jeden na drugim i 8 kijów rozłożonych...rozumiecie to ..to jest wędkarstwo ?
Jeden sie o drugiego potyko ,a ręce mu sie trzęsą i nasrane w gaciach z radości mo ...i te otwarcia w piątki - modego synka nie uświadczysz ,bo każdy w robocie .
Jo nie powiem, bo też czasami na rybach sie potykom i ręce mi sie trzęsą ,ale to z innych wrażeń ...nasrane w gaciach jeszcze żech nie mioł ,ale raz nie mało brakowało ,jak na brantce poszed łżech sie wysrać i w najbardziej kulminacyjnym momęncie nastąpił piękny odjazd ...ale udało sie i wysrać i karpia wyciągnąć ....ale wole na kiblu posiedzieć z gazetą niż na rybach przy sygnalizatorze..
Co śmieszne ci emeryci mają jeszcze 50% ulgowy składki.
W sobotę nocka była bardzo zimna ale rybka dopisała na dwa feederki trudno było się wyrobić. Jak się zrobiło jasno koniec brań.
nie ma szans nic w temacie zmienić bo wystarczy popatrzeć na okręgi pzw same dziadki, miechole się znają dobrze to kożdy wie kaj o kierej i ile ryby będą wpuszczać-wpuścili, to już jest choroba lepiej jakby te 200zł za karta przeznaczył na karpie ale w tesco
Witam wszystkich to co ostatnimi czasy wyprawia się nad naszymi wodami[PZW KATOWICE] to jest chore . dowiedziałem się przez przypadek od kolegi o tym zarybieniu łąka,kolejarz miałem akurat w piątek wolne więc postanowiłem że się tam wybiorę stawy miały być otwarte od 6 00 przybyłem na łowisko o godzinie 5 00 i szok wokół stawów jasno jak nocą na lotnisku w pyrzowicach jeden przy drugim w oczekiwaniu na mięsko godzina 5 15 powrót do domu i koniec z rybami na jakiś czas i zastanawiam się czy po ponad dwudziestu latach opłacania składek w przyszłym roku sobie nie odpuszczę alternatywą są łowiska komercyjne i spokojne wędkowanie w ciszy pozdrowienia dla prawdziwych wędkarzy. Darku tekst o posranych galotach bardzo ci się udał i dokładnie określa to co tam się działo.
Gdybym to wiedział o takim cyrku nad tymi zarybionymi wodami i miał czas, to bym specjalnie tam pojechał i ostentacyjnie każdego złowionego karpia z uśmiechem na gębie wypuszczał do wody. Druga sprawa, jak można przejść obojętnie, widząc jak targają ponad limit tą rybe do bagażników ?Mój nie wyparzony pysk by nie wytrzymał. Tam chyba wszyscy po jednych pieniądzach :(
Gdybym to wiedział o takim cyrku nad tymi zarybionymi wodami i miał czas, to bym specjalnie tam pojechał i ostentacyjnie każdego złowionego karpia z uśmiechem na gębie wypuszczał do wody. Druga sprawa, jak można przejść obojętnie, widząc jak targają ponad limit tą rybe do bagażników ?Mój nie wyparzony pysk by nie wytrzymał. Tam chyba wszyscy po jednych pieniądzach :(
Jo tusz nie wytrzymuje Zbytnio :)Na wiosnę jak karpia wpuścili na cegielni w GliwicachTo te po....eby dookoła stawu ze splawikami biegamii darli ryba do siebie : Tu są, tu są...Powiedziałem chopowi żeby na następnymzarybieniu składkę opłacona pokazał to mu komplecie odrazy z auta dadzą i kiji nie będzie musiał rozkładać...Burczol cos tam pod nosem i zamknął pysk...
Paaaaaaaaaaaaaaaaaranoja........
Ostatnio tez z kolega portalowym Kwasem byliśmyw Rudzincu. Przydybalismy dziada jak miał 2 kije na trupka ciepnieteA w krzaczorach na splawik cisnął...Jak go pocisnelismy to tusz cos poburczal i się zwinął....
Niestety nie każdy ryba otworzy :(:(:(
Gdybym to wiedział o takim cyrku nad tymi zarybionymi wodami i miał czas, to bym specjalnie tam pojechał i ostentacyjnie każdego złowionego karpia z uśmiechem na gębie wypuszczał do wody. Druga sprawa, jak można przejść obojętnie, widząc jak targają ponad limit tą rybe do bagażników ?Mój nie wyparzony pysk by nie wytrzymał. Tam chyba wszyscy po jednych pieniądzach :(
Jo tusz nie wytrzymuje Zbytnio :)Na wiosnę jak karpia wpuścili na cegielni w GliwicachTo te po....eby dookoła stawu ze splawikami biegamii darli ryba do siebie : Tu są, tu są...Powiedziałem chopowi żeby na następnymzarybieniu składkę opłacona pokazał to mu komplecie odrazy z auta dadzą i kiji nie będzie musiał rozkładać...Burczol cos tam pod nosem i zamknął pysk...
Paaaaaaaaaaaaaaaaaranoja........
Ostatnio tez z kolega portalowym Kwasem byliśmyw Rudzincu. Przydybalismy dziada jak miał 2 kije na trupka ciepnieteA w krzaczorach na splawik cisnął...Jak go pocisnelismy to tusz cos poburczal i się zwinął....
Niestety nie każdy ryba otworzy :(:(:(Ryja :)
Moim zdaniem za celowe branie ryb ponad limit powinno się zabierać legitymacje pzw na rok, aby taki osobnik nie mógł nigdzie opłacić składki na następny rok. Po rocznej pauzie w wędkowaniu napewno oczy by się otwarły
Co do rybek to dzisiaj słabo.Prawie 2 godzinki ze spinem na Kanale.2 pstryki ale puste niestety.Pod koniec zauwazylem jak okonie goniądrobnice, tak ze się na brzeg wyciepywala.Stanalem w zatoczce i rzucalem na zakolecentralnie na brzeg. Jedno dwa szarpnięcia i waliłyjak oszalale. W 10 minut 12 sztuk takich od 15 do 30 cm.Wszystkie na białego lunatica...
Ubaw jak malo kiedy :)PozdroZion Bell
Zamiast się denerwować zarybieniami lepszy wypad nad Wartę :))
chopy a może tak sie zebrać w kupa na wszystkie zebrania i zaatakować z gruby rury kiedy zarybiać i czym aby skończyć z tym cyrkym szło by coś zmiynić aby niy zarybiać ino karpiym ale rybami co jest z nich pożytek przez cały rok a niy 3 dni a same zarybianie robić nojlepi pod koniec lutego i zamykać zbiornik do końca lipca na conajmni połowie zbiorników danego koła PZW
w sumie masz racje, tylko wszyscy jestesmy z roznych kól, a mi np nigdy nie zdarzylo sie pojechac na zebranie swojego...tak czy siak w tym roku postaram sie nie opuscic tego moherowego meetingu i mam zamiar podrzec tam ryja :) , to co, na gliwickie spotkanie w grudniu kto by sie pisal?
aaa btw - byl ktos z Was moze nad stawem o potocznej nazwie "Czarne", w lesie kolo Czechowic? Jutro planuje sie tam nastawic na szczupaka? Mial ktos jakies efekty albo cos wiecej wie o tej niewielkiej wodzie?
Gdybym to wiedział o takim cyrku nad tymi zarybionymi wodami i miał czas, to bym specjalnie tam pojechał i ostentacyjnie każdego złowionego karpia z uśmiechem na gębie wypuszczał do wody. Druga sprawa, jak można przejść obojętnie, widząc jak targają ponad limit tą rybe do bagażników ?Mój nie wyparzony pysk by nie wytrzymał. Tam chyba wszyscy po jednych pieniądzach :(
Zbynio borocku kaj Ty byś sie tam wcisnął chopie?...Byś musiał na barana któremuś wejść i ciepać za pleców .....nie no paranoja ...sąsiad mi opowiadał i kumpel z roboty ,a w sobote po połedniu pojechałem zobaczyć ...to za łowiącym chopem stał za plecami następny z wędkami -jak rycerz na warcie i tak polekku stąpał do przodu ,dając łowiącemu do zrozumienia żeby już zdupiał ...hehe ....
Można by rzec taki regionalny zlot mięsiarzy zawodowych - mięsiarz amator nie mioł szans ...
A od kontroli straży rybackiej ,lepsza tylko jest Sopocka noc kabaretowa .
Nie wiem ,chyba mydło trzeba będzie ciepać zeby troche ryby uratować ....choć to sa takie zbiorniki że wszysktiego nie wytrzepią ..a są takie sprytne chłopoki ,co pokazują jak łowić i jakie ryby są w tych zbiornikach ..
ale zobacznie ...zarybia pzw wpuszczając około 600-650 kg -może więcej ...karp po 12 zeta =płacą 7- 8 tyś - zależy od ilości ryby ....80 -90% zostaje wytrzebione przez pierwsze 3 -4 dni ....czyli kasa w błoto ,a zbiorniki staje sie jałowy ...a można by kupić leszcza z pół tony ,jazia ,ładnej płoci ,narybek sandacza - doszło by do wymieszania gatunków i zbiornik nabiera życia i staje sie przyszłościowy i atrakcyjny..kilka takich zarybień i jest frajda tam chodzić..
Niech mi nikt nie gada że ludzie w pzw nie idą na łatwizne ,komu sie chce latać za płotką ,jaziem ,jak z hodowli karpia sami przyłażą i składają oferty na tacy ,a ważne żeby emeryci byli zadowoleni....i taka jest prawda i gówno sie zmieni ...
Gdybym to wiedział o takim cyrku nad tymi zarybionymi wodami i miał czas, to bym specjalnie tam pojechał i ostentacyjnie każdego złowionego karpia z uśmiechem na gębie wypuszczał do wody. Druga sprawa, jak można przejść obojętnie, widząc jak targają ponad limit tą rybe do bagażników ?Mój nie wyparzony pysk by nie wytrzymał. Tam chyba wszyscy po jednych pieniądzach :(
Zbynio borocku kaj Ty byś sie tam wcisnął chopie?...Byś musiał na barana któremuś wejść i ciepać za pleców .....nie no paranoja ...sąsiad mi opowiadał i kumpel z roboty ,a w sobote po połedniu pojechałem zobaczyć ...to za łowiącym chopem stał za plecami następny z wędkami -jak rycerz na warcie i tak polekku stąpał do przodu ,dając łowiącemu do zrozumienia żeby już zdupiał ...hehe ....
Można by rzec taki regionalny zlot mięsiarzy zawodowych - mięsiarz amator nie mioł szans ...
A od kontroli straży rybackiej ,lepsza tylko jest Sopocka noc kabaretowa .
Nie wiem ,chyba mydło trzeba będzie ciepać zeby troche ryby uratować ....choć to sa takie zbiorniki że wszysktiego nie wytrzepią ..a są takie sprytne chłopoki ,co pokazują jak łowić i jakie ryby są w tych zbiornikach ..
ale zobacznie ...zarybia pzw wpuszczając około 600-650 kg -może więcej ...karp po 12 zeta =płacą 7- 8 tyś - zależy od ilości ryby ....80 -90% zostaje wytrzebione przez pierwsze 3 -4 dni ....czyli kasa w błoto ,a zbiorniki staje sie jałowy ...a można by kupić leszcza z pół tony ,jazia ,ładnej płoci ,narybek sandacza - doszło by do wymieszania gatunków i zbiornik nabiera życia i staje sie przyszłościowy i atrakcyjny..kilka takich zarybień i jest frajda tam chodzić..
Niech mi nikt nie gada że ludzie w pzw nie idą na łatwizne ,komu sie chce latać za płotką ,jaziem ,jak z hodowli karpia sami przyłażą i składają oferty na tacy ,a ważne żeby emeryci byli zadowoleni....i taka jest prawda i gówno sie zmieni ...
100 % racji mosz chopie...Ja się kiedyś wychylilem w kole coby cegielnie zarybili jaziem, leszczem, sandaczem.To mi skarbnik powiedział ze się tam jaz nie wytrze, leszcz to żadna ryba, a sandala kiedyś puścili.I taka gadka z tymi pajacami.A jak sam chciałem puścić leszcza i karacha z Kanaluto profesorski mnie malo nie zjedli ze wodę zniszcze...
Skydriver co do zebrania kola to ja się pisze.Wezme tez kilka osób o podobnym punkcie widzenia.Dziadków trza odsunąć od zarybien.
No faktycznie z tymi zarybieniami to śmiech na sali.Sam karpie łowię ale przydało by się zarybić też inną rybką.Lata do tyłu kiedy jeszcze można było łowić na stawie Zomerek na szombierkach.Było zarybienie i otwarcie w sobote o 6.Jakoś tak w środe kobitka mnie na spacer ciągła i podjechaliśmy właśnie nad staw.Normalna masakra w środę podpórki powbijane i dziadki miejsca na sobote pilnują mało ze śmiechu nie pękłem.Kiedyś zaś nawet nie wiedziałem że zarybione podjechałem jakieś miejsce znalazłem i łowię w ciągu paru godzin złowiłem chyba z 15 sztuk odczepiam i do wody mało mnie nie zlinczowali.I tak jak Darek pisze gość stał i czekał kiedy zejdę i plac zrobię
Z koła 64 w Zabrzu zebranie jest 7 października o 17,30 na osiedlu młodego górnika. W tym roku koło się postarało i oprócz karpia wpuścili po 4kg. węgorza.
jak to tak mo dalej wyglądać, to po co w ogóle te ryby wpuszczać do wody, odrazu je rozdać między zainteresowanymi i będzie w pół godz spokój
wieczorem 2godz ze spinem i ani brania
wieczorem 2godz ze spinem i ani brania
Jo też...Zero pukniecia nawet.Taki dziadek mi badał ze to na cegielni u nas juz tak kilka dni.A ty kaj byłeś ??????
Siemka ,jutro miałem zaliczyć pierwszą nocke za sandaczem na Przeczycach ale niestety kumpel mnie wystawił i zostałem spakowany i z ręką w dupie..Jestem skłonny nawet samemu pojechać, ale ciemno robi się już całkiem wcześnie i boje się ze ogłupieje do rana tak całkiem sam...Od kilku lat narzekam na wędkarskich kumpli i chyba czas zmienić towarzystwo....Sam nie pojade, ale zalicze Chechło tak do 12 w nocy,myśle ze tyle wytrzymam tylko sam z sobą hehe
Siemka ,jutro miałem zaliczyć pierwszą nocke za sandaczem na Przeczycach ale niestety kumpel mnie wystawił i zostałem spakowany i z ręką w dupie..Jestem skłonny nawet samemu pojechać, ale ciemno robi się już całkiem wcześnie i boje się ze ogłupieje do rana tak całkiem sam...Od kilku lat narzekam na wędkarskich kumpli i chyba czas zmienić towarzystwo....Sam nie pojade, ale zalicze Chechło tak do 12 w nocy,myśle ze tyle wytrzymam tylko sam z sobą hehe
Sam z sobą to chyba gitara. :)Ja takie posiadowy Lubie ale INO w dzień :)
Siemka ,jutro miałem zaliczyć pierwszą nocke za sandaczem na Przeczycach ale niestety kumpel mnie wystawił i zostałem spakowany i z ręką w dupie..Jestem skłonny nawet samemu pojechać, ale ciemno robi się już całkiem wcześnie i boje się ze ogłupieje do rana tak całkiem sam...Od kilku lat narzekam na wędkarskich kumpli i chyba czas zmienić towarzystwo....Sam nie pojade, ale zalicze Chechło tak do 12 w nocy,myśle ze tyle wytrzymam tylko sam z sobą hehe
znam temat i nie jest to żadna przyjemność samemu siedzieć dlatego nocek prawie już nie robię a jak tak dalej będzie to chyba za jakiś czas trzeba będzie zrobić przerwę bo moi kumple z ryb już nie chcą na ryby jechać zasłaniają się byle czy kilku już nawet na drugi rok rezygnuje z opłacania karty wędkarskiej ,jak mawiają ileż razy bez kontaktu z rybą idzie wytrzymać 3-5 ale nie 30 razy .wszystko z braku wyników a wyników nie będzie jak takie durne zarybiania będą tym pieprzonym karpiem 3 dniowym a na większych jeziorach naszych same leszczyki 30-35 cm i nic godnego prawdziwego wędkarza
Zionbelku, lubie samotny spinn, kocham sam 12h siedzieć w krzakach za rybą, ale jak robi się ciemno to bez drugiej osoby odpuszczam wiadomo dlaczego...Troszku jest mi przykro bo moje całe zyciowe wedkowanie opiera się tylko i wyłącznie na nockach, największe rybska padły w nocy....Teraz okazuje się ze kumple się wykruszają, nie mają nocnych wyników itp...Czas naprawę popracować nad samotnymi nockami, jeszcze w tym roku ciężko będzie mi się przełamać, za rok będę zabierał już synka i mysle ze postaram się i o wymarzonego pieska ktorym oczywiście jest owczarek niemiecki......Kurde mimo ze mam lat 36 za dwa miechy to kumple od wedek to dziadki co powoli się wykruszają...Szkoda ze ludzie z którymi jeszcze się nie tak dawno wędkowało to albo się zaćpali albo wyjachali.....Przykre;-(
Zionbelku, lubie samotny spinn, kocham sam 12h siedzieć w krzakach za rybą, ale jak robi się ciemno to bez drugiej osoby odpuszczam wiadomo dlaczego...Troszku jest mi przykro bo moje całe zyciowe wedkowanie opiera się tylko i wyłącznie na nockach, największe rybska padły w nocy....Teraz okazuje się ze kumple się wykruszają, nie mają nocnych wyników itp...Czas naprawę popracować nad samotnymi nockami, jeszcze w tym roku ciężko będzie mi się przełamać, za rok będę zabierał już synka i mysle ze postaram się i o wymarzonego pieska ktorym oczywiście jest owczarek niemiecki......Kurde mimo ze mam lat 36 za dwa miechy to kumple od wedek to dziadki co powoli się wykruszają...Szkoda ze ludzie z którymi jeszcze się nie tak dawno wędkowało to albo się zaćpali albo wyjachali.....Przykre;-(
Znam ten klimat doskonale Darku.Sam lubie powiedzieć nad woda i zebrać myśli w kule.Kilka nocek w tym roku sam strzelilem, ale blisko od domu.Jakby co to się pakuje i wale do dom.Koledzy dokładnie tak jak napisałes albo w rozjazdach albo warzywa po cpaniu.Przykry klimat ale prawdziwy.Ale pociechy nam podrastaja i będzie kogo na rybki zabierać...Młody juz cały dzień wytrzyma, co prawda trza tablet wziacale powoli łapie bakcyla.Ten rok powoli się kończy ale następny juz wedkuje z bratem, bo z powrotem się pojednał z kijem :)A i Heniek ( jego skundlony owczarek) tez lubi nad woda posiedziec.
Zionbelku, lubie samotny spinn, kocham sam 12h siedzieć w krzakach za rybą, ale jak robi się ciemno to bez drugiej osoby odpuszczam wiadomo dlaczego...Troszku jest mi przykro bo moje całe zyciowe wedkowanie opiera się tylko i wyłącznie na nockach, największe rybska padły w nocy....Teraz okazuje się ze kumple się wykruszają, nie mają nocnych wyników itp...Czas naprawę popracować nad samotnymi nockami, jeszcze w tym roku ciężko będzie mi się przełamać, za rok będę zabierał już synka i mysle ze postaram się i o wymarzonego pieska ktorym oczywiście jest owczarek niemiecki......Kurde mimo ze mam lat 36 za dwa miechy to kumple od wedek to dziadki co powoli się wykruszają...Szkoda ze ludzie z którymi jeszcze się nie tak dawno wędkowało to albo się zaćpali albo wyjachali.....Przykre;-(
chłopaki ,spokojnie - jeżdże sporo na nocki i chętnie zaprosze ,lub zabiore sie z którymś z kolegów ....
U mnie sporo starych znajomych jeździ ,kumpli z roboty ,czy innych -ale zdarza sie że też czasami samemu coś mi strzeli i jade .....Myśle że można piwka sie napić ,pogadać itd..czym wiecej ludzi sie zna tym lepiej - ja tam jestem otwarty na propozycje...
W tym roku robie ten zasrany remont ,bo sie na wiosne przeprowadzam ,ale za sandaczem za dwa tygodnie moge sie wybrać ,,jak ktoś chętny to jak najbardziej ..
Panowie ja już od dawna taki pomysł mam tak na jakiś wspólny wypad zapoznać ludzi z forum co już od paru już lat piszemy tu razem spokojne mogą być nocki :)
daro22 Jeśli masz ochotę na nockę dzisiaj na Świerklańcu to chętnie się wybiorę.
Może czas pomyśleć o własnym zrzeszeniu osób z tego forum (Śląsk ) , jest nas tu sporo. Wydzierżawimy staw , wprowadzimy własny regulamin , przynajmniej będziemy jak dziadki jeździć po zarybieniach i wpuszczać rybę w naszą własna wodę , a nie do lodówki :). Fajne marzenie , ale do zrealizowania.
jezdzi moze ktos ostatnio spiningowac na swierklancu, bo cos chyba nie tak z ta woda albo ja cos nie tak robie, trafiaja sie same male sandaczyki albo w ogole bez bran:/.
Nie tylko Tobie.... więc głowa do góry.
Może czas pomyśleć o własnym zrzeszeniu osób z tego forum (Śląsk ) , jest nas tu sporo. Wydzierżawimy staw , wprowadzimy własny regulamin , przynajmniej będziemy jak dziadki jeździć po zarybieniach i wpuszczać rybę w naszą własna wodę , a nie do lodówki :). Fajne marzenie , ale do zrealizowania.
Hudzik tak jak mówisz do zrealizowania.Już slyszałem o czyms takim.A mówisz o zrzeszeniu czy stowarzyszeniu ????
Może czas pomyśleć o własnym zrzeszeniu osób z tego forum (Śląsk ) , jest nas tu sporo. Wydzierżawimy staw , wprowadzimy własny regulamin , przynajmniej będziemy jak dziadki jeździć po zarybieniach i wpuszczać rybę w naszą własna wodę , a nie do lodówki :). Fajne marzenie , ale do zrealizowania.
Hudzik tak jak mówisz do zrealizowania.Już slyszałem o czyms takim.A mówisz o zrzeszeniu czy stowarzyszeniu ????
Wiem, że w Toszku działa stowarzyszenie toszeckich wędkarzy i dzierżawią napewno jeden staw pod zamkiem od miasta i sami sobie zarybiają i chytają. Tylko że tam innej ryby jak karp to nie uświadczysz, po to są wpuszczone żeby były zaraz wyciągnięte. Więcej o tym stowarzyszeniu nie wiem wiec nie pisze, ale jak najbardziej takie coś istnieje
co do ewentualnego stawu pod własną dzierżawe warto było by się zainteresować stawem Kokotek, ale ten koło Lublińca. Ponoć ma go wydzierzawiony właściciel posmyku, a nic tam nie robi, tyle się dowiedziałem jak byłem tam ostatni raz trzy lata temu, a woda jest dosyć duża
Siemka ,jutro miałem zaliczyć pierwszą nocke za sandaczem na Przeczycach ale niestety kumpel mnie wystawił i zostałem spakowany i z ręką w dupie..Jestem skłonny nawet samemu pojechać, ale ciemno robi się już całkiem wcześnie i boje się ze ogłupieje do rana tak całkiem sam...Od kilku lat narzekam na wędkarskich kumpli i chyba czas zmienić towarzystwo....Sam nie pojade, ale zalicze Chechło tak do 12 w nocy,myśle ze tyle wytrzymam tylko sam z sobą hehe
znam temat i nie jest to żadna przyjemność samemu siedzieć dlatego nocek prawie już nie robię a jak tak dalej będzie to chyba za jakiś czas trzeba będzie zrobić przerwę bo moi kumple z ryb już nie chcą na ryby jechać zasłaniają się byle czy kilku już nawet na drugi rok rezygnuje z opłacania karty wędkarskiej ,jak mawiają ileż razy bez kontaktu z rybą idzie wytrzymać 3-5 ale nie 30 razy .wszystko z braku wyników a wyników nie będzie jak takie durne zarybiania będą tym pieprzonym karpiem 3 dniowym a na większych jeziorach naszych same leszczyki 30-35 cm i nic godnego prawdziwego wędkarza
Cześć wszystkim :)
Jestem z Gliwic. Dobrze wiedzieć, że więcej osób ma tak samo jak ja. Wykruszające się dotychczasowe towarzystwo, chęć jeżdżenia na rybki itp :)
Daro Ty jesteś z Zabrza więc pewnie też w naszych okolicach łowisz? :)
Pzdr