z rana perwer...... 50 metrów ode mnie łowił facet na spinning w woderach. Widziałem jak wyciągał dwa szczupaki tak na moje oko nie miały więcej jak po 40 cm. Chyba je zabrał bo szybko się zebrał do domu na rowerze. To było gdzieś o 10-10.30. Patrzę o 15 a on znowu w wodzie....
HAHAAHHAHAHHA to jak z zarybienianmi w jesień.Siedzą z 5 -6 karpiami do 3 w nocy a o godzinie 19 znów się meldują i tak do lodów...
Zgodnie z założeniem ,byłem dzisiaj na zbiorniku Topole . No i na tym powinienem zakończyć dalsze pisanie ....ale ..ale ..ale niee ..he .pamiętacie ten dobry kabaret ? To podobny dzisiaj był nad stawem . Było około 10 wędkarzy - 8 bez brań ,ja złapałem około 10 płotek i jeden nowo zapoznany kolega dwie. Ryba od wczoraj podobno tam nie bierze ? Jutro nocka i jak będzie tak owocna jak moje ostatnie wypady ,to w wekend jade na grzyby.
Byłem wczoraj na Kokotku od 5.30 do 11.30. Z braku brań na grunt bawiłem się wzdregami na kulę wodną. I tyle w temacie. Dziś znów Kokotek albo Bocianie.
Dzisiaj zgodnie z założeniem jade na nocke-jak ktoś chętny dołączyć -to zapraszam-może Rudi?
Byłem na skałce zobaczyć ,bo są Świętochłowice po zarybieniu wczorajszym.Tona kuku poszła do wody ,ludzi jak na dobrych zawodach efekt- wczoraj bez brań ,dzisiaj jednego karpia wyciągneli do południa . Jutro z relacji kolegów zarybiają Chorzów ,tak że teraz gdzie nie pojedziesz to zarybione będzie. To tyle ze świeżych info --ma ktoś coś do dodania?
Wróciłem wczoraj o 21 z Kokotka, tak to bym pojechał z Tobą Darek. Siedziałem od południa i dupa. A ożywienie na stawie straszne, bo mieli dorybiać karpiem i amurem. I rzeczywiście koło 18tej przyjechali. Zaskoczyli wędkarzy, bo wpuścili od strony stacji benzynowej, a ponoć zawsze wpuszczają z drugiej (a tam już kolejka na miejscówki była:). No i wpuścili: w mojej ocenie tak na oko wanienka pomieściła góra 30kg ryby:) Ale larmo było :):):) Nie wiem czy Zabrze zarybiło, bo bym na Bocianie pojechał, tam przynajmniej takiego ruchu i hałasu nie ma. Rozmawiałem z jednym wędkarzem, który stwierdził, że na Chechle na wiosnę i w lipcu zarybili po 1200 kg, no i że dopiero teraz ta ryba zaczyna brać, ale skąd on to wie to nie powiedział. A z tymi grzybami Darku to też kiepsko. W zeszłym tygodniu byłem w okolicach Kalet to 6 i to siwych, których normalnie nie zbieram. Rodzice są w Borach Tucholskich i mają po 5 dniach 2 słoiki maślaczków - ojciec jest zrozpaczony, a on i na pustyni grzyby by znalazł. W każdym razie w weekend w lesie będzie i tak jak na stawie po zarybieniu:) Nic ino pić.
Witam Rudi i reszte kolegów .Zgodne z założeniem byłem na Brandce .Nocka udana .10.30 pierwsze brania i sandacz 44 cm .Drugie branie troszke później i -zagadałem sie z miejscowym kolegą i nie zauważyłem że nie otwarłem bigla-jak ryba przy....to tylko wędka z podpórek poleciała -co mnie i kolege dośc mocno osłupiło- ale zero. Drugie branie sandacza póżno w nocy i zameldował sie sandacz 48cm -nie robiłem zdjęcia bo już mi sie nie chciało ,a do tego podjechała straż miejska akurat -ale jeden ze strażników to wędkarz i chciał wiedzieć czy bierze? .Ostatnie branie o świcie ,ale zawaliłem . Kolega obok ładnego karpia wyholował -ale na pewno nie był to karp zarybieniowy ,oraz drugie spiął -bądź to był amur bo ładnie wyskoczyło to coś z wody .
Panie Perwer to mowi pan ze na Brantce cos sie dzzieje??? a od ktorej strony Pan był bo sie wybieram w niedziele i chcialbym na sandacza zapolowac... Panie gamracik nie twierdze że coś sie tam dzieje. Było dwóch gości na suma - dwie wędki turkuć podjadek ,dwie wątroba - zero brania. Dwóch na karpia ,leszcza ,węgorza - zero brania
trzech na sandacza ,węgorza - zero brania -przynajmniej dwóch na pewno ,bo przyszli zagadać. Nie wiem jak od strony wyspy i głębokiej wody ,bo siedziało też kilku . Karpia złapał kolega na pelet waniliowy. Tyle moge tajemnic zdradzić. Najlepsze jest to że ja takie małe turkucie podjadki ciągne na żywce ,a kilku złapało już tam kilkukilowe sandacze na białe +pinka.
Po południu jak przyjechałem miało kilku wędkarzy po karpiku ,ale podobno dobrze bierze na wyspie i od strony pompy ? ..Nie wiem ,ale dzień i noc cały czas ktoś tam siedzi.
Ja dziś byłem na Bocianim. Co za spokój, dwóch wędkarzy, chyba po raz pierwszy w tym sezonie ;) Ale wszyscy pewnie siedzą albo na Halembie albo na innych zarybionych stawach. Złapałem parę leszczyków (z czego jestem zadowolony, bo brały) i wymarzłem, chyba jesień idzie.
Ja dziś byłem na Bocianim. Co za spokój, dwóch wędkarzy, chyba po raz pierwszy w tym sezonie ;) Ale wszyscy pewnie siedzą albo na Halembie albo na innych zarybionych stawach. Złapałem parę leszczyków (z czego jestem zadowolony, bo brały) i wymarzłem, chyba jesień idzie.
raczyj na pewno bo na kozłowy tyż pustki ale to fajnie przinajmi sie fajnie spiningowało i 3 szczupłe żech wytargoł ale małe
Jestem początkującym spinningistą. Zacząłem przygodę z tym sportem w tym roku w lipcu. Używam sprzętu: wędka konger spin 270 10g-40g plus kołowrotek CFA200 9+1WC żyłka 0,18.
Najczęściej łowię na Brantce nr 824. Udało mi się tam wyłowić w tym roku :
kilka okoni niektóre po 25cm (3szt :]) oraz 4 szczupaki wszystkie nie wymiarowe, największy 38cm.
W tym roku postanowiłem się uczyć, tak że próbuję rożnych przynęt.
Wczoraj miałem dość ciekawą przygodę. Pojechałem na łowisko około godziny 18:30. Idealna pogoda, zachodzące słońce, lekki wiatr z lekką falą. Po kilkudziesięciu rzutach nowymi gumkami bez efektów zakładam sprawdzone kopyto 7,5cm z 6 gramową główką do tego przypon wolframowy. Kilka rzutów i nic w międzyczasie niedaleko mnie koleś wyciąga karpia 5,5 kg. Wykonuję rzut, prowadzę powoli przynęte i nagle jakby uderzenie, wędka się wygina i zaczyna się wybierania żyłki któremu towarzyszy przyjemy dzwięk jakby dzwoneczka :]. Nie trwa to długo, żyłki nie poszło dużo może z 20- 30 metrów i stop. Wędka nagina się to granic, na żyłce można grać jak na strunie, ale nie można zwinąć nawet metra nic. Nagle zaczęło wyglądać to jak mega zaczep. Normalnie nic nie mogłem zrobić, machałem , próbowałem podciągać, zwijać . Normalnie nic. Bojąc się że wędka pęknie, ciągne ile wlezie w poziomie( sprawdzony sposób przy zaczepach) no i żyłka pęka.
Pytanie do doświadczonych wędkarzy. Co to mogło być??? Ja w tym roku nastawiłem się na naukę i poławianie małych okazów.
Mozliwe ze zapioles suma i wlazl ci w zaczepy,moim zdaniem trocha za delikatnej zylki urzywasz 0,18 to na okonki:)na plecionce pewnie bys to cos zatrzymał..
Wczoraj miałem dość ciekawą przygodę. Pojechałem na łowisko około godziny 18:30. Idealna pogoda, zachodzące słońce, lekki wiatr z lekką falą. Po kilkudziesięciu rzutach nowymi gumkami bez efektów zakładam sprawdzone kopyto 7,5cm z 6 gramową główką do tego przypon wolframowy. Kilka rzutów i nic w międzyczasie niedaleko mnie koleś wyciąga karpia 5,5 kg. Wykonuję rzut, prowadzę powoli przynęte i nagle jakby uderzenie, wędka się wygina i zaczyna się wybierania żyłki któremu towarzyszy przyjemy dzwięk jakby dzwoneczka :]. Nie trwa to długo, żyłki nie poszło dużo może z 20- 30 metrów i stop. Wędka nagina się to granic, na żyłce można grać jak na strunie, ale nie można zwinąć nawet metra nic. Nagle zaczęło wyglądać to jak mega zaczep. Normalnie nic nie mogłem zrobić, machałem , próbowałem podciągać, zwijać . Normalnie nic. Bojąc się że wędka pęknie, ciągne ile wlezie w poziomie( sprawdzony sposób przy zaczepach) no i żyłka pęka.
Pytanie do doświadczonych wędkarzy. Co to mogło być??? Ja w tym roku nastawiłem się na naukę i poławianie małych okazów.
Widzę, że nie tylko Ty wczoraj miałeś sporą rybkę na kiju. :) Ja łowię żyłką 0.20 i też po odjeździe około 20 metrów przykręciłem hamulec i tyle rybę widziałem. A w zasadzie nie widziałem jej w ogóle :)
Wczoraj miałem dość ciekawą przygodę. Pojechałem na łowisko około godziny 18:30. Idealna pogoda, zachodzące słońce, lekki wiatr z lekką falą. Po kilkudziesięciu rzutach nowymi gumkami bez efektów zakładam sprawdzone kopyto 7,5cm z 6 gramową główką do tego przypon wolframowy. Kilka rzutów i nic w międzyczasie niedaleko mnie koleś wyciąga karpia 5,5 kg. Wykonuję rzut, prowadzę powoli przynęte i nagle jakby uderzenie, wędka się wygina i zaczyna się wybierania żyłki któremu towarzyszy przyjemy dzwięk jakby dzwoneczka :]. Nie trwa to długo, żyłki nie poszło dużo może z 20- 30 metrów i stop. Wędka nagina się to granic, na żyłce można grać jak na strunie, ale nie można zwinąć nawet metra nic. Nagle zaczęło wyglądać to jak mega zaczep. Normalnie nic nie mogłem zrobić, machałem , próbowałem podciągać, zwijać . Normalnie nic. Bojąc się że wędka pęknie, ciągne ile wlezie w poziomie( sprawdzony sposób przy zaczepach) no i żyłka pęka.
Pytanie do doświadczonych wędkarzy. Co to mogło być??? Ja w tym roku nastawiłem się na naukę i poławianie małych okazów.
Widzę, że nie tylko Ty wczoraj miałeś sporą rybkę na kiju. :) Ja łowię żyłką 0.20 i też po odjeździe około 20 metrów przykręciłem hamulec i tyle rybę widziałem. A w zasadzie nie widziałem jej w ogóle :)
to po co ten hamulec jest ??? daj mu luza niech szarpie aż klapnie i będzie twój ,,,,,,,,ja zawsze ustawiam na połowę wytrzymałości żyłki ale daję co najmniej 200 m na koł i nigdy cieńszej niż 022 grubszej też nie stosuję ,mowa o szczupakach czy sandaczach co innego okonki
Wczoraj miałem dość ciekawą przygodę. Pojechałem na łowisko około godziny 18:30. Idealna pogoda, zachodzące słońce, lekki wiatr z lekką falą. Po kilkudziesięciu rzutach nowymi gumkami bez efektów zakładam sprawdzone kopyto 7,5cm z 6 gramową główką do tego przypon wolframowy. Kilka rzutów i nic w międzyczasie niedaleko mnie koleś wyciąga karpia 5,5 kg. Wykonuję rzut, prowadzę powoli przynęte i nagle jakby uderzenie, wędka się wygina i zaczyna się wybierania żyłki któremu towarzyszy przyjemy dzwięk jakby dzwoneczka :]. Nie trwa to długo, żyłki nie poszło dużo może z 20- 30 metrów i stop. Wędka nagina się to granic, na żyłce można grać jak na strunie, ale nie można zwinąć nawet metra nic. Nagle zaczęło wyglądać to jak mega zaczep. Normalnie nic nie mogłem zrobić, machałem , próbowałem podciągać, zwijać . Normalnie nic. Bojąc się że wędka pęknie, ciągne ile wlezie w poziomie( sprawdzony sposób przy zaczepach) no i żyłka pęka.
Pytanie do doświadczonych wędkarzy. Co to mogło być??? Ja w tym roku nastawiłem się na naukę i poławianie małych okazów.
Widzę, że nie tylko Ty wczoraj miałeś sporą rybkę na kiju. :) Ja łowię żyłką 0.20 i też po odjeździe około 20 metrów przykręciłem hamulec i tyle rybę widziałem. A w zasadzie nie widziałem jej w ogóle :)
to po co ten hamulec jest ??? daj mu luza niech szarpie aż klapnie i będzie twój ,,,,,,,,ja zawsze ustawiam na połowę wytrzymałości żyłki ale daję co najmniej 200 m na koł i nigdy cieńszej niż 022 grubszej też nie stosuję ,mowa o szczupakach czy sandaczach co innego okonki
Chłopaku, łowię na rzece, patyk koło patyka. Puściłbym dalej to i tak wjechałby w krzaki. Czasem tak jest, że nic nie da się zrobić. Na żyłce 0.20 bez większego problemu sandacza 4kg możesz wyciągnąć.
Wczoraj miałem dość ciekawą przygodę. Pojechałem na łowisko około godziny 18:30. Idealna pogoda, zachodzące słońce, lekki wiatr z lekką falą. Po kilkudziesięciu rzutach nowymi gumkami bez efektów zakładam sprawdzone kopyto 7,5cm z 6 gramową główką do tego przypon wolframowy. Kilka rzutów i nic w międzyczasie niedaleko mnie koleś wyciąga karpia 5,5 kg. Wykonuję rzut, prowadzę powoli przynęte i nagle jakby uderzenie, wędka się wygina i zaczyna się wybierania żyłki któremu towarzyszy przyjemy dzwięk jakby dzwoneczka :]. Nie trwa to długo, żyłki nie poszło dużo może z 20- 30 metrów i stop. Wędka nagina się to granic, na żyłce można grać jak na strunie, ale nie można zwinąć nawet metra nic. Nagle zaczęło wyglądać to jak mega zaczep. Normalnie nic nie mogłem zrobić, machałem , próbowałem podciągać, zwijać . Normalnie nic. Bojąc się że wędka pęknie, ciągne ile wlezie w poziomie( sprawdzony sposób przy zaczepach) no i żyłka pęka.
Pytanie do doświadczonych wędkarzy. Co to mogło być??? Ja w tym roku nastawiłem się na naukę i poławianie małych okazów.
Widzę, że nie tylko Ty wczoraj miałeś sporą rybkę na kiju. :) Ja łowię żyłką 0.20 i też po odjeździe około 20 metrów przykręciłem hamulec i tyle rybę widziałem. A w zasadzie nie widziałem jej w ogóle :)
to po co ten hamulec jest ??? daj mu luza niech szarpie aż klapnie i będzie twój ,,,,,,,,ja zawsze ustawiam na połowę wytrzymałości żyłki ale daję co najmniej 200 m na koł i nigdy cieńszej niż 022 grubszej też nie stosuję ,mowa o szczupakach czy sandaczach co innego okonki
Chłopaku, łowię na rzece, patyk koło patyka. Puściłbym dalej to i tak wjechałby w krzaki. Czasem tak jest, że nic nie da się zrobić. Na żyłce 0.20 bez większego problemu sandacza 4kg możesz wyciągnąć.
chłopaku to mi się podoba dawno mnie tak nikt nie nazwał ale to miłe ...oki
Dzisiaj wypad na skałke .Dwa brania i jeden karp -45cm -zameldował sie na brzegu. Ciężko było go wyciągnąć z tego zielska -specjalnie pokazuje wam ile zielska w podbieraku jest po podebraniu . Oprócz mnie jeden miał karpia ..Troszke małych linków i szczupaczków zarybieniowych pływa zdechłych na brzegu . Dzisiaj miała byc nocka,ale koledze robota wypadła ,tak że jutro gdzieś ...może jakieś ktoś ma propozycje.
ja w niedziele ide na caly dzien na brantke kolo wyspy, a potem pod wieczor jak bede wracal to zrobie 1 wedeczke na spinning i porzucam, moze cos zachacze ;) bedzie ktos
Jestem początkującym spinningistą. Zacząłem przygodę z tym sportem w tym roku w lipcu. Używam sprzętu: wędka konger spin 270 10g-40g plus kołowrotek CFA200 9+1WC żyłka 0,18.
Najczęściej łowię na Brantce nr 824. Udało mi się tam wyłowić w tym roku :
kilka okoni niektóre po 25cm (3szt :]) oraz 4 szczupaki wszystkie nie wymiarowe, największy 38cm.
W tym roku postanowiłem się uczyć, tak że próbuję rożnych przynęt.
Wczoraj miałem dość ciekawą przygodę. Pojechałem na łowisko około godziny 18:30. Idealna pogoda, zachodzące słońce, lekki wiatr z lekką falą. Po kilkudziesięciu rzutach nowymi gumkami bez efektów zakładam sprawdzone kopyto 7,5cm z 6 gramową główką do tego przypon wolframowy. Kilka rzutów i nic w międzyczasie niedaleko mnie koleś wyciąga karpia 5,5 kg. Wykonuję rzut, prowadzę powoli przynęte i nagle jakby uderzenie, wędka się wygina i zaczyna się wybierania żyłki któremu towarzyszy przyjemy dzwięk jakby dzwoneczka :]. Nie trwa to długo, żyłki nie poszło dużo może z 20- 30 metrów i stop. Wędka nagina się to granic, na żyłce można grać jak na strunie, ale nie można zwinąć nawet metra nic. Nagle zaczęło wyglądać to jak mega zaczep. Normalnie nic nie mogłem zrobić, machałem , próbowałem podciągać, zwijać . Normalnie nic. Bojąc się że wędka pęknie, ciągne ile wlezie w poziomie( sprawdzony sposób przy zaczepach) no i żyłka pęka.
Pytanie do doświadczonych wędkarzy. Co to mogło być??? Ja w tym roku nastawiłem się na naukę i poławianie małych okazów.
Ja nie jestem zbyt doswiadczony ale jak mi szczupak 70 cm wszedl w zaczepy to napiolem zylke i zaczelem udezac reka w wedzisko, szybko mocno uderzalem a ryba sama wyszla z zaczepu i go sobie spokojnie wyholowalem, czasem to dziala sprobuj tak nastepnym razem ;P
Wczoraj na Kozłowej Górze, dzisiaj na Przeczycach (jedno i drugie z łodzi) ..... kicha.....Dużo małych sandaczyków tak do 20cm nawet na pinkę skubały... kilka płoci i leszczyków (2330g dzisiaj)Jutro Wisła Dwory...
Był ktoś dzieś dzisiaj ? ... Czy raczej nie ma o czym pisać?
byłem dziś na brandce pospinować ale po 45 minutach nic nie skubło to zwinąłem się na kozłową tam miałem dwa potęrzne wyjścia do woblera 15cm ale pudło ale przynajmniej sporo kalori poszło a to już coś
Czesc.....dzisiaj 8h ze spinnem na Slubsku,jedno branie i okonik ze 25cm.Jak jeszcze raz ktos mi powie,ze tam hurtowo lowia esoxsy to przysiegam zabije.Woda martwa pod wzgledem szczupaka..Juz drugi raz dalem sie nabrac na opowiastki o drapieznikach z tej wody...drugi i ostatni,moze wodery juz w tym smierdzacym bajorze nie stana:(
Tak wiem, że na Dworach też jest marnie teraz z rybką żerującą :(Zapomniałam dodać, że na Kozłowej dużo łodzi wypłynęło na nockę i stawały przy bojach.
Czesc.....dzisiaj 8h ze spinnem na Slubsku,jedno branie i okonik ze 25cm.Jak jeszcze raz ktos mi powie,ze tam hurtowo lowia esoxsy to przysiegam zabije.Woda martwa pod wzgledem szczupaka..Juz drugi raz dalem sie nabrac na opowiastki o drapieznikach z tej wody...drugi i ostatni,moze wodery juz w tym smierdzacym bajorze nie stana:(
heheh dzisiaj dokłądnie kolega na rybach opowiadła mi o przygodzie na Słupsku . Nagadali mu że tam szczupaki jak torpedy radzieckie.Pojechali i siedzą. Siedzą i siedzą ...już jajka znieśli i nic --nagle kuplowi jak szczała jedzie żyłka .wali mu z bigla już dobre 200 metrów -a ma 300- ale tak patrzy i se myśli że ten szczupak już powinien na brzegu na motorku jechać. Zacina coś siedzi ,ale nic sie nie dzieje....okazało sie że perkoz mu wzioł i w bok uciekał ....jedyna atrakcja na tym zbiorniku..Młody zbiornik ,ryba z Rzeczyc - kilka lat i będzie ok. Trzeba było daro na pławkach spróbować ..
Tak wiem, że na Dworach też jest marnie teraz z rybką żerującą :(Zapomniałam dodać, że na Kozłowej dużo łodzi wypłynęło na nockę i stawały przy bojach.
...i po tem Olu ryby nie ma heheh ..kłusole jak nic...
Szczerze mówiąc, to nie pomyślałam o tym ....hahaha Przyszło mi do głowy, że pewnie poszła fama, że tam w nocy ryba bierze... może karp. Zzzziiimnoooo w nocy, a na łodziach wypływają.., ja w dzień zmarzłam.
Czesc.....dzisiaj 8h ze spinnem na Slubsku,jedno branie i okonik ze 25cm.Jak jeszcze raz ktos mi powie,ze tam hurtowo lowia esoxsy to przysiegam zabije.Woda martwa pod wzgledem szczupaka..Juz drugi raz dalem sie nabrac na opowiastki o drapieznikach z tej wody...drugi i ostatni,moze wodery juz w tym smierdzacym bajorze nie stana:(
heheh dzisiaj dokłądnie kolega na rybach opowiadła mi o przygodzie na Słupsku . Nagadali mu że tam szczupaki jak torpedy radzieckie.Pojechali i siedzą. Siedzą i siedzą ...już jajka znieśli i nic --nagle kuplowi jak szczała jedzie żyłka .wali mu z bigla już dobre 200 metrów -a ma 300- ale tak patrzy i se myśli że ten szczupak już powinien na brzegu na motorku jechać. Zacina coś siedzi ,ale nic sie nie dzieje....okazało sie że perkoz mu wzioł i w bok uciekał ....jedyna atrakcja na tym zbiorniku..Młody zbiornik ,ryba z Rzeczyc - kilka lat i będzie ok. Trzeba było daro na pławkach spróbować ..
Odpuscilem Plawki w ten weekend,napalilem sie na Slubsko bo slucham czasem debili.Wracajac z tego wspanialego zbiornika podjechalem na Dzierzno,pomachalem tam z 2h od stony kamieni(wyplyw Dramy)woda czysta,szczupaka brak,jedynie kilka wyjsc okonikow.Cos mi sie zdaje,ze jednak chyba wole te moje lechony i trupka z gruntu,lowienie na leniwca coraz bardziej mi pasuje,mozna jednoczesnie grillowac,zbierac grzyby,podziwiac piekne panie i nie lowic na Slubsku hehe:)
Żartuje oczywiście .. Zimno Ola ,ale od jutra ma być znowu gorąco ....Jednak w chłodne poranki ,piekny sandaczyk ładnie podgrzeje atmosferę. Dzisiaj Ola ,kolega Misiek znowu wygrał zawody i w powiedział że pozostało jeszcze w październiku baty spuścić kolegom na Brandce i cel będzie osiągnięty hahahahah....oczywiście żartuje -ale będziemy na bank...
No daro na pewno na leniwca jest lepiej...browarek spokojnie można spożywać ,dupa fajnie rośnie i brzuch pęcznieje .......ale mi tam pasuje ... Z tymi doradcami to żeś mnie rozbawił : cyt : tak jak sie słucham czasem debili hahahahha... Dobre ,dobre..
no nic to jutro rano na brandke,za przynete mam trupka, rosowy, biaale kuku czerwone, jak beda efekty to napisze... wiec nie czekajcie na mojego posta ;P
3 tygodnie temu nocka na Porębie, złapalem 14 leszczy po 20-30cm w tym jednego ważącego 2kg. W ostatnią sobote nocka na Brantce, były 2 brania o 15:00 i 4:00. Pierwsze to zryw przy zacięciu, ale drugim był ponad 3kg karp. Ogólnie nuda, ale karp jest. Na Brantce to albo bierze cos dużego albo nic.
Byłem wczoraj pod wieczór na goczałkowickim. Problem polegał na tym, że nie było za bardzo gdzie stanąć. Od rybaczówki w łące po filary wszystko pozajmowane. Kilka okoni małych się uwiesiło, nikt niczego wielkiego w tym czasie nie wyciągnął. Ludzie mówili, że okoniowy szał się tam już skończył ... [Co dla mnie jest trochę dziwne]
Byłem wczoraj pod wieczór na goczałkowickim. Problem polegał na tym, że nie było za bardzo gdzie stanąć. Od rybaczówki w łące po filary wszystko pozajmowane. Kilka okoni małych się uwiesiło, nikt niczego wielkiego w tym czasie nie wyciągnął. Ludzie mówili, że okoniowy szał się tam już skończył ... [Co dla mnie jest trochę dziwne]
Podobno w październiku jest tak Krzysztof płociowy szał ....zobaczymy . Trzeba było dalej na łąke uderzyć i tam ostatnio dość łądne połowy wychodza ludziom . Jak ktoś dzisiaj chętny połowić ,to zapraszam...
Dzisiaj nocka na Brandce ,strefa głęboka....5 zestawów poszło sie rypać . Najdrożej wyłowiony sandacz na Brandce- nie wiem czy w las ciepałem ,ale praktycznie tylko jak wyciągałem tego sandacza ,to był jedyny raz,gdzie cało wyciągnąłem zestaw ....Drugi sandacz poszedł w korzenie .Następnym razem jak nie trafie na wolne znajome miejsce ,to sie nie podejmuje łowienia sandacza -bo sandacz to nie karp i blisko brzegu go nie złapiesz.
Następnym razem jak nie trafie na wolne znajome miejsce ,to sie nie podejmuje łowienia sandacza -bo sandacz to nie karp i blisko brzegu go nie złapiesz.
Co do teorii sandaczowej nie zgodzę się. Dziś rano na goczałkowicach dwa padły. Jeden z 15m od brzegu, drugi spod nóg. Na spinning oczywiście. Wieczorem jadę znowu, zobaczymy co się wydarzy.
Wczoraj byłem popołudniu na świerkolu z kumplem. Efekt to szczupły (50) sandacz może miał z 30 nawet nie mierzyłem go. Piękny okoń mi się spioł :(, ale najgorszy był widok leszczy pływających po powierzchni... Podejrzewam że tasiemiec, żegnajcie świerklanieckie leszcze :(. Acha wszystkie rybki z łódki (od strony Wymysłowa) w korzeniach.
z rana perwer...... 50 metrów ode mnie łowił facet na spinning w woderach. Widziałem jak wyciągał dwa szczupaki tak na moje oko nie miały więcej jak po 40 cm. Chyba je zabrał bo szybko się zebrał do domu na rowerze. To było gdzieś o 10-10.30. Patrzę o 15 a on znowu w wodzie....
HAHAAHHAHAHHA to jak z zarybienianmi w jesień.Siedzą z 5 -6 karpiami do 3 w nocy a o godzinie 19 znów się meldują i tak do lodów...
Dwie godziny na Pszczynce, jedno branie, jedna ryba.
Zgodnie z założeniem ,byłem dzisiaj na zbiorniku Topole .
No i na tym powinienem zakończyć dalsze pisanie ....ale ..ale ..ale niee ..he .pamiętacie ten dobry kabaret ?
To podobny dzisiaj był nad stawem . Było około 10 wędkarzy - 8 bez brań ,ja złapałem około 10 płotek i jeden nowo zapoznany kolega dwie. Ryba od wczoraj podobno tam nie bierze ?
Jutro nocka i jak będzie tak owocna jak moje ostatnie wypady ,to w wekend jade na grzyby.
Byłem wczoraj na Kokotku od 5.30 do 11.30. Z braku brań na grunt bawiłem się wzdregami na kulę wodną. I tyle w temacie. Dziś znów Kokotek albo Bocianie.
Dzisiaj zgodnie z założeniem jade na nocke-jak ktoś chętny dołączyć -to zapraszam-może Rudi?
Byłem na skałce zobaczyć ,bo są Świętochłowice po zarybieniu wczorajszym.Tona kuku poszła do wody ,ludzi jak na dobrych zawodach efekt- wczoraj bez brań ,dzisiaj jednego karpia wyciągneli do południa . Jutro z relacji kolegów zarybiają Chorzów ,tak że teraz gdzie nie pojedziesz to zarybione będzie.
To tyle ze świeżych info --ma ktoś coś do dodania?
Wróciłem wczoraj o 21 z Kokotka, tak to bym pojechał z Tobą Darek. Siedziałem od południa i dupa.
A ożywienie na stawie straszne, bo mieli dorybiać karpiem i amurem. I rzeczywiście koło 18tej przyjechali. Zaskoczyli wędkarzy, bo wpuścili od strony stacji benzynowej, a ponoć zawsze wpuszczają z drugiej (a tam już kolejka na miejscówki była:). No i wpuścili: w mojej ocenie tak na oko wanienka pomieściła góra 30kg ryby:) Ale larmo było :):):)
Nie wiem czy Zabrze zarybiło, bo bym na Bocianie pojechał, tam przynajmniej takiego ruchu i hałasu nie ma.
Rozmawiałem z jednym wędkarzem, który stwierdził, że na Chechle na wiosnę i w lipcu zarybili po 1200 kg, no i że dopiero teraz ta ryba zaczyna brać, ale skąd on to wie to nie powiedział.
A z tymi grzybami Darku to też kiepsko. W zeszłym tygodniu byłem w okolicach Kalet to 6 i to siwych, których normalnie nie zbieram. Rodzice są w Borach Tucholskich i mają po 5 dniach 2 słoiki maślaczków - ojciec jest zrozpaczony, a on i na pustyni grzyby by znalazł. W każdym razie w weekend w lesie będzie i tak jak na stawie po zarybieniu:)
Nic ino pić.
Witam Rudi i reszte kolegów .Zgodne z założeniem byłem na Brandce .Nocka udana .10.30 pierwsze brania i sandacz 44 cm .Drugie branie troszke później i -zagadałem sie z miejscowym kolegą i nie zauważyłem że nie otwarłem bigla-jak ryba przy....to tylko wędka z podpórek poleciała -co mnie i kolege dośc mocno osłupiło- ale zero. Drugie branie sandacza póżno w nocy i zameldował sie sandacz 48cm -nie robiłem zdjęcia bo już mi sie nie chciało ,a do tego podjechała straż miejska akurat -ale jeden ze strażników to wędkarz i chciał wiedzieć czy bierze? .Ostatnie branie o świcie ,ale zawaliłem .
Kolega obok ładnego karpia wyholował -ale na pewno nie był to karp zarybieniowy ,oraz drugie spiął -bądź to był amur bo ładnie wyskoczyło to coś z wody .
ten pierwszy podsandaczyk:
Panie Perwer to mowi pan ze na Brantce cos sie dzzieje??? a od ktorej strony Pan był bo sie wybieram w niedziele i chcialbym na sandacza zapolowac...
Panie Perwer to mowi pan ze na Brantce cos sie dzzieje??? a od ktorej strony Pan był bo sie wybieram w niedziele i chcialbym na sandacza zapolowac...
a i jeszcze jedno pytanie... na co pan lowil??
Panie Perwer to mowi pan ze na Brantce cos sie dzzieje??? a od ktorej strony Pan był bo sie wybieram w niedziele i chcialbym na sandacza zapolowac...
Panie gamracik nie twierdze że coś sie tam dzieje.
Było dwóch gości na suma - dwie wędki turkuć podjadek ,dwie wątroba - zero brania.
Dwóch na karpia ,leszcza ,węgorza - zero brania
trzech na sandacza ,węgorza - zero brania -przynajmniej dwóch na pewno ,bo przyszli zagadać.
Nie wiem jak od strony wyspy i głębokiej wody ,bo siedziało też kilku .
Karpia złapał kolega na pelet waniliowy.
Tyle moge tajemnic zdradzić.
Najlepsze jest to że ja takie małe turkucie podjadki ciągne na żywce ,a kilku złapało już tam kilkukilowe sandacze na białe +pinka.
Po południu jak przyjechałem miało kilku wędkarzy po karpiku ,ale podobno dobrze bierze na wyspie i od strony pompy ? ..Nie wiem ,ale dzień i noc cały czas ktoś tam siedzi.
Ja dziś byłem na Bocianim. Co za spokój, dwóch wędkarzy, chyba po raz pierwszy w tym sezonie ;) Ale wszyscy pewnie siedzą albo na Halembie albo na innych zarybionych stawach. Złapałem parę leszczyków (z czego jestem zadowolony, bo brały) i wymarzłem, chyba jesień idzie.
Ja dziś byłem na Bocianim. Co za spokój, dwóch wędkarzy, chyba po raz pierwszy w tym sezonie ;) Ale wszyscy pewnie siedzą albo na Halembie albo na innych zarybionych stawach. Złapałem parę leszczyków (z czego jestem zadowolony, bo brały) i wymarzłem, chyba jesień idzie.
raczyj na pewno bo na kozłowy tyż pustki ale to fajnie przinajmi sie fajnie spiningowało i 3 szczupłe żech wytargoł ale małe
Jestem początkującym spinningistą. Zacząłem przygodę z tym sportem w tym roku w lipcu.
Używam sprzętu: wędka konger spin 270 10g-40g plus kołowrotek CFA200 9+1WC żyłka 0,18.
Najczęściej łowię na Brantce nr 824. Udało mi się tam wyłowić w tym roku :
kilka okoni niektóre po 25cm (3szt :]) oraz 4 szczupaki wszystkie nie wymiarowe, największy 38cm.
W tym roku postanowiłem się uczyć, tak że próbuję rożnych przynęt.
Wczoraj miałem dość ciekawą przygodę. Pojechałem na łowisko około godziny 18:30. Idealna pogoda, zachodzące słońce, lekki wiatr z lekką falą. Po kilkudziesięciu rzutach nowymi gumkami bez efektów zakładam sprawdzone kopyto 7,5cm z 6 gramową główką do tego przypon wolframowy. Kilka rzutów i nic w międzyczasie niedaleko mnie koleś wyciąga karpia 5,5 kg. Wykonuję rzut, prowadzę powoli przynęte i nagle jakby uderzenie, wędka się wygina i zaczyna się wybierania żyłki któremu towarzyszy przyjemy dzwięk jakby dzwoneczka :]. Nie trwa to długo, żyłki nie poszło dużo może z 20- 30 metrów i stop. Wędka nagina się to granic, na żyłce można grać jak na strunie, ale nie można zwinąć nawet metra nic. Nagle zaczęło wyglądać to jak mega zaczep. Normalnie nic nie mogłem zrobić, machałem , próbowałem podciągać, zwijać . Normalnie nic. Bojąc się że wędka pęknie, ciągne ile wlezie w poziomie( sprawdzony sposób przy zaczepach) no i żyłka pęka.
Pytanie do doświadczonych wędkarzy. Co to mogło być??? Ja w tym roku nastawiłem się na naukę i poławianie małych okazów.
Mozliwe ze zapioles suma i wlazl ci w zaczepy,moim zdaniem trocha za delikatnej zylki urzywasz 0,18 to na okonki:)na plecionce pewnie bys to cos zatrzymał..
pozdrawiam.
w ktorym miejscu łowiłes?wybieram sie tam jutro pospinowac:)
Wczoraj miałem dość ciekawą przygodę. Pojechałem na łowisko około godziny 18:30. Idealna pogoda, zachodzące słońce, lekki wiatr z lekką falą. Po kilkudziesięciu rzutach nowymi gumkami bez efektów zakładam sprawdzone kopyto 7,5cm z 6 gramową główką do tego przypon wolframowy. Kilka rzutów i nic w międzyczasie niedaleko mnie koleś wyciąga karpia 5,5 kg. Wykonuję rzut, prowadzę powoli przynęte i nagle jakby uderzenie, wędka się wygina i zaczyna się wybierania żyłki któremu towarzyszy przyjemy dzwięk jakby dzwoneczka :]. Nie trwa to długo, żyłki nie poszło dużo może z 20- 30 metrów i stop. Wędka nagina się to granic, na żyłce można grać jak na strunie, ale nie można zwinąć nawet metra nic. Nagle zaczęło wyglądać to jak mega zaczep. Normalnie nic nie mogłem zrobić, machałem , próbowałem podciągać, zwijać . Normalnie nic. Bojąc się że wędka pęknie, ciągne ile wlezie w poziomie( sprawdzony sposób przy zaczepach) no i żyłka pęka.
Pytanie do doświadczonych wędkarzy. Co to mogło być??? Ja w tym roku nastawiłem się na naukę i poławianie małych okazów.
Widzę, że nie tylko Ty wczoraj miałeś sporą rybkę na kiju. :) Ja łowię żyłką 0.20 i też po odjeździe około 20 metrów przykręciłem hamulec i tyle rybę widziałem. A w zasadzie nie widziałem jej w ogóle :)
Wczoraj miałem dość ciekawą przygodę. Pojechałem na łowisko około godziny 18:30. Idealna pogoda, zachodzące słońce, lekki wiatr z lekką falą. Po kilkudziesięciu rzutach nowymi gumkami bez efektów zakładam sprawdzone kopyto 7,5cm z 6 gramową główką do tego przypon wolframowy. Kilka rzutów i nic w międzyczasie niedaleko mnie koleś wyciąga karpia 5,5 kg. Wykonuję rzut, prowadzę powoli przynęte i nagle jakby uderzenie, wędka się wygina i zaczyna się wybierania żyłki któremu towarzyszy przyjemy dzwięk jakby dzwoneczka :]. Nie trwa to długo, żyłki nie poszło dużo może z 20- 30 metrów i stop. Wędka nagina się to granic, na żyłce można grać jak na strunie, ale nie można zwinąć nawet metra nic. Nagle zaczęło wyglądać to jak mega zaczep. Normalnie nic nie mogłem zrobić, machałem , próbowałem podciągać, zwijać . Normalnie nic. Bojąc się że wędka pęknie, ciągne ile wlezie w poziomie( sprawdzony sposób przy zaczepach) no i żyłka pęka.
Pytanie do doświadczonych wędkarzy. Co to mogło być??? Ja w tym roku nastawiłem się na naukę i poławianie małych okazów.
Widzę, że nie tylko Ty wczoraj miałeś sporą rybkę na kiju. :) Ja łowię żyłką 0.20 i też po odjeździe około 20 metrów przykręciłem hamulec i tyle rybę widziałem. A w zasadzie nie widziałem jej w ogóle :)
to po co ten hamulec jest ??? daj mu luza niech szarpie aż klapnie i będzie twój ,,,,,,,,ja zawsze ustawiam na połowę wytrzymałości żyłki ale daję co najmniej 200 m na koł i nigdy cieńszej niż 022 grubszej też nie stosuję ,mowa o szczupakach czy sandaczach co innego okonki
Wczoraj miałem dość ciekawą przygodę. Pojechałem na łowisko około godziny 18:30. Idealna pogoda, zachodzące słońce, lekki wiatr z lekką falą. Po kilkudziesięciu rzutach nowymi gumkami bez efektów zakładam sprawdzone kopyto 7,5cm z 6 gramową główką do tego przypon wolframowy. Kilka rzutów i nic w międzyczasie niedaleko mnie koleś wyciąga karpia 5,5 kg. Wykonuję rzut, prowadzę powoli przynęte i nagle jakby uderzenie, wędka się wygina i zaczyna się wybierania żyłki któremu towarzyszy przyjemy dzwięk jakby dzwoneczka :]. Nie trwa to długo, żyłki nie poszło dużo może z 20- 30 metrów i stop. Wędka nagina się to granic, na żyłce można grać jak na strunie, ale nie można zwinąć nawet metra nic. Nagle zaczęło wyglądać to jak mega zaczep. Normalnie nic nie mogłem zrobić, machałem , próbowałem podciągać, zwijać . Normalnie nic. Bojąc się że wędka pęknie, ciągne ile wlezie w poziomie( sprawdzony sposób przy zaczepach) no i żyłka pęka.
Pytanie do doświadczonych wędkarzy. Co to mogło być??? Ja w tym roku nastawiłem się na naukę i poławianie małych okazów.
Widzę, że nie tylko Ty wczoraj miałeś sporą rybkę na kiju. :) Ja łowię żyłką 0.20 i też po odjeździe około 20 metrów przykręciłem hamulec i tyle rybę widziałem. A w zasadzie nie widziałem jej w ogóle :)
to po co ten hamulec jest ??? daj mu luza niech szarpie aż klapnie i będzie twój ,,,,,,,,ja zawsze ustawiam na połowę wytrzymałości żyłki ale daję co najmniej 200 m na koł i nigdy cieńszej niż 022 grubszej też nie stosuję ,mowa o szczupakach czy sandaczach co innego okonki
Chłopaku, łowię na rzece, patyk koło patyka. Puściłbym dalej to i tak wjechałby w krzaki. Czasem tak jest, że nic nie da się zrobić. Na żyłce 0.20 bez większego problemu sandacza 4kg możesz wyciągnąć.
Dlatego też wymyślili plecionkę.
w ktorym miejscu łowiłes?wybieram sie tam jutro pospinowac:)
Od strony parkingu, na tej dużej skarpie około 10 metrów za zakrętem... Może to coś ci pomoże...
Wczoraj miałem dość ciekawą przygodę. Pojechałem na łowisko około godziny 18:30. Idealna pogoda, zachodzące słońce, lekki wiatr z lekką falą. Po kilkudziesięciu rzutach nowymi gumkami bez efektów zakładam sprawdzone kopyto 7,5cm z 6 gramową główką do tego przypon wolframowy. Kilka rzutów i nic w międzyczasie niedaleko mnie koleś wyciąga karpia 5,5 kg. Wykonuję rzut, prowadzę powoli przynęte i nagle jakby uderzenie, wędka się wygina i zaczyna się wybierania żyłki któremu towarzyszy przyjemy dzwięk jakby dzwoneczka :]. Nie trwa to długo, żyłki nie poszło dużo może z 20- 30 metrów i stop. Wędka nagina się to granic, na żyłce można grać jak na strunie, ale nie można zwinąć nawet metra nic. Nagle zaczęło wyglądać to jak mega zaczep. Normalnie nic nie mogłem zrobić, machałem , próbowałem podciągać, zwijać . Normalnie nic. Bojąc się że wędka pęknie, ciągne ile wlezie w poziomie( sprawdzony sposób przy zaczepach) no i żyłka pęka.
Pytanie do doświadczonych wędkarzy. Co to mogło być??? Ja w tym roku nastawiłem się na naukę i poławianie małych okazów.
Widzę, że nie tylko Ty wczoraj miałeś sporą rybkę na kiju. :) Ja łowię żyłką 0.20 i też po odjeździe około 20 metrów przykręciłem hamulec i tyle rybę widziałem. A w zasadzie nie widziałem jej w ogóle :)
to po co ten hamulec jest ??? daj mu luza niech szarpie aż klapnie i będzie twój ,,,,,,,,ja zawsze ustawiam na połowę wytrzymałości żyłki ale daję co najmniej 200 m na koł i nigdy cieńszej niż 022 grubszej też nie stosuję ,mowa o szczupakach czy sandaczach co innego okonki
Chłopaku, łowię na rzece, patyk koło patyka. Puściłbym dalej to i tak wjechałby w krzaki. Czasem tak jest, że nic nie da się zrobić. Na żyłce 0.20 bez większego problemu sandacza 4kg możesz wyciągnąć.
chłopaku to mi się podoba dawno mnie tak nikt nie nazwał ale to miłe ...oki
Dzisiaj wypad na skałke .Dwa brania i jeden karp -45cm -zameldował sie na brzegu.
Ciężko było go wyciągnąć z tego zielska -specjalnie pokazuje wam ile zielska w podbieraku jest po podebraniu .
Oprócz mnie jeden miał karpia ..Troszke małych linków i szczupaczków zarybieniowych pływa zdechłych na brzegu .
Dzisiaj miała byc nocka,ale koledze robota wypadła ,tak że jutro gdzieś ...może jakieś ktoś ma propozycje.
Ten dzisiejszy karp w panierce z zielska;
Dzisiaj na Kozłowej od rana do 15 zero brań, od 15 do 16 dwa leszcze 35 i 38 cm.
ja w niedziele ide na caly dzien na brantke kolo wyspy, a potem pod wieczor jak bede wracal to zrobie 1 wedeczke na spinning i porzucam, moze cos zachacze ;) bedzie ktos
Jestem początkującym spinningistą. Zacząłem przygodę z tym sportem w tym roku w lipcu.
Używam sprzętu: wędka konger spin 270 10g-40g plus kołowrotek CFA200 9+1WC żyłka 0,18.
Najczęściej łowię na Brantce nr 824. Udało mi się tam wyłowić w tym roku :
kilka okoni niektóre po 25cm (3szt :]) oraz 4 szczupaki wszystkie nie wymiarowe, największy 38cm.
W tym roku postanowiłem się uczyć, tak że próbuję rożnych przynęt.
Wczoraj miałem dość ciekawą przygodę. Pojechałem na łowisko około godziny 18:30. Idealna pogoda, zachodzące słońce, lekki wiatr z lekką falą. Po kilkudziesięciu rzutach nowymi gumkami bez efektów zakładam sprawdzone kopyto 7,5cm z 6 gramową główką do tego przypon wolframowy. Kilka rzutów i nic w międzyczasie niedaleko mnie koleś wyciąga karpia 5,5 kg. Wykonuję rzut, prowadzę powoli przynęte i nagle jakby uderzenie, wędka się wygina i zaczyna się wybierania żyłki któremu towarzyszy przyjemy dzwięk jakby dzwoneczka :]. Nie trwa to długo, żyłki nie poszło dużo może z 20- 30 metrów i stop. Wędka nagina się to granic, na żyłce można grać jak na strunie, ale nie można zwinąć nawet metra nic. Nagle zaczęło wyglądać to jak mega zaczep. Normalnie nic nie mogłem zrobić, machałem , próbowałem podciągać, zwijać . Normalnie nic. Bojąc się że wędka pęknie, ciągne ile wlezie w poziomie( sprawdzony sposób przy zaczepach) no i żyłka pęka.
Pytanie do doświadczonych wędkarzy. Co to mogło być??? Ja w tym roku nastawiłem się na naukę i poławianie małych okazów.
Ja nie jestem zbyt doswiadczony ale jak mi szczupak 70 cm wszedl w zaczepy to napiolem zylke i zaczelem udezac reka w wedzisko, szybko mocno uderzalem a ryba sama wyszla z zaczepu i go sobie spokojnie wyholowalem, czasem to dziala sprobuj tak nastepnym razem ;P
To co jest ktos jutro na Brantce
Na pewno ktoś będzie .Niedziela ,słońce - maks narodu mozna sie spodziewać.
Był ktoś dzieś dzisiaj ? ...
Czy raczej nie ma o czym pisać?
Wczoraj na Kozłowej Górze, dzisiaj na Przeczycach (jedno i drugie z łodzi) ..... kicha.....Dużo małych sandaczyków tak do 20cm nawet na pinkę skubały... kilka płoci i leszczyków (2330g dzisiaj)Jutro Wisła Dwory...
No prosze .
Dzisiaj gadałem z kolegą który był na dworach pare dni temu i zero ryby.....
Mam nadzieje że do waszego wyjazdu sytuacja sie polepszy.
Był ktoś dzieś dzisiaj ? ...
Czy raczej nie ma o czym pisać?
byłem dziś na brandce pospinować ale po 45 minutach nic nie skubło to zwinąłem się na kozłową tam miałem dwa potęrzne wyjścia do woblera 15cm ale pudło ale przynajmniej sporo kalori poszło a to już coś
Czesc.....dzisiaj 8h ze spinnem na Slubsku,jedno branie i okonik ze 25cm.Jak jeszcze raz ktos mi powie,ze tam hurtowo lowia esoxsy to przysiegam zabije.Woda martwa pod wzgledem szczupaka..Juz drugi raz dalem sie nabrac na opowiastki o drapieznikach z tej wody...drugi i ostatni,moze wodery juz w tym smierdzacym bajorze nie stana:(
Tak wiem, że na Dworach też jest marnie teraz z rybką żerującą :(Zapomniałam dodać, że na Kozłowej dużo łodzi wypłynęło na nockę i stawały przy bojach.
Czesc.....dzisiaj 8h ze spinnem na Slubsku,jedno branie i okonik ze 25cm.Jak jeszcze raz ktos mi powie,ze tam hurtowo lowia esoxsy to przysiegam zabije.Woda martwa pod wzgledem szczupaka..Juz drugi raz dalem sie nabrac na opowiastki o drapieznikach z tej wody...drugi i ostatni,moze wodery juz w tym smierdzacym bajorze nie stana:(
heheh
dzisiaj dokłądnie kolega na rybach opowiadła mi o przygodzie na Słupsku .
Nagadali mu że tam szczupaki jak torpedy radzieckie.Pojechali i siedzą.
Siedzą i siedzą ...już jajka znieśli i nic --nagle kuplowi jak szczała jedzie żyłka .wali mu z bigla już dobre 200 metrów -a ma 300- ale tak patrzy i se myśli że ten szczupak już powinien na brzegu na motorku jechać.
Zacina coś siedzi ,ale nic sie nie dzieje....okazało sie że perkoz mu wzioł i w bok uciekał ....jedyna atrakcja na tym zbiorniku..Młody zbiornik ,ryba z Rzeczyc - kilka lat i będzie ok.
Trzeba było daro na pławkach spróbować ..
Tak wiem, że na Dworach też jest marnie teraz z rybką żerującą :(Zapomniałam dodać, że na Kozłowej dużo łodzi wypłynęło na nockę i stawały przy bojach.
...i po tem Olu ryby nie ma heheh ..kłusole jak nic...
Szczerze mówiąc, to nie pomyślałam o tym ....hahaha Przyszło mi do głowy, że pewnie poszła fama, że tam w nocy ryba bierze... może karp.
Zzzziiimnoooo w nocy, a na łodziach wypływają.., ja w dzień zmarzłam.
Czesc.....dzisiaj 8h ze spinnem na Slubsku,jedno branie i okonik ze 25cm.Jak jeszcze raz ktos mi powie,ze tam hurtowo lowia esoxsy to przysiegam zabije.Woda martwa pod wzgledem szczupaka..Juz drugi raz dalem sie nabrac na opowiastki o drapieznikach z tej wody...drugi i ostatni,moze wodery juz w tym smierdzacym bajorze nie stana:(
heheh
dzisiaj dokłądnie kolega na rybach opowiadła mi o przygodzie na Słupsku .
Nagadali mu że tam szczupaki jak torpedy radzieckie.Pojechali i siedzą.
Siedzą i siedzą ...już jajka znieśli i nic --nagle kuplowi jak szczała jedzie żyłka .wali mu z bigla już dobre 200 metrów -a ma 300- ale tak patrzy i se myśli że ten szczupak już powinien na brzegu na motorku jechać.
Zacina coś siedzi ,ale nic sie nie dzieje....okazało sie że perkoz mu wzioł i w bok uciekał ....jedyna atrakcja na tym zbiorniku..Młody zbiornik ,ryba z Rzeczyc - kilka lat i będzie ok.
Trzeba było daro na pławkach spróbować ..
Odpuscilem Plawki w ten weekend,napalilem sie na Slubsko bo slucham czasem debili.Wracajac z tego wspanialego zbiornika podjechalem na Dzierzno,pomachalem tam z 2h od stony kamieni(wyplyw Dramy)woda czysta,szczupaka brak,jedynie kilka wyjsc okonikow.Cos mi sie zdaje,ze jednak chyba wole te moje lechony i trupka z gruntu,lowienie na leniwca coraz bardziej mi pasuje,mozna jednoczesnie grillowac,zbierac grzyby,podziwiac piekne panie i nie lowic na Slubsku hehe:)
Żartuje oczywiście ..
Zimno Ola ,ale od jutra ma być znowu gorąco ....Jednak w chłodne poranki ,piekny sandaczyk ładnie podgrzeje atmosferę.
Dzisiaj Ola ,kolega Misiek znowu wygrał zawody i w powiedział że pozostało jeszcze w październiku baty spuścić kolegom na Brandce i cel będzie osiągnięty hahahahah....oczywiście żartuje -ale będziemy na bank...
No daro na pewno na leniwca jest lepiej...browarek spokojnie można spożywać ,dupa fajnie rośnie i brzuch pęcznieje .......ale mi tam pasuje ...
Z tymi doradcami to żeś mnie rozbawił : cyt : tak jak sie słucham czasem debili hahahahha...
Dobre ,dobre..
no nic to jutro rano na brandke,za przynete mam trupka, rosowy, biaale kuku czerwone, jak beda efekty to napisze... wiec nie czekajcie na mojego posta ;P
Dzisiaj byłem na Brantce od 8:45 do 9:45 . Na małego twistera różowego 2 okonie po 20 cm.
Ogólnie testowałem nowe gumy po kilkanaście rzutów i okazało się że na różowego coś tam się działo...
Jak tam dzisiaj ....jutro zalicze nocke to coś skrobne co i jak .....
Były jakieś ciekawe efekty ?
3 tygodnie temu nocka na Porębie, złapalem 14 leszczy po 20-30cm w tym jednego ważącego 2kg. W ostatnią sobote nocka na Brantce, były 2 brania o 15:00 i 4:00. Pierwsze to zryw przy zacięciu, ale drugim był ponad 3kg karp. Ogólnie nuda, ale karp jest. Na Brantce to albo bierze cos dużego albo nic.
Byłem wczoraj pod wieczór na goczałkowickim. Problem polegał na tym, że nie było za bardzo gdzie stanąć. Od rybaczówki w łące po filary wszystko pozajmowane. Kilka okoni małych się uwiesiło, nikt niczego wielkiego w tym czasie nie wyciągnął. Ludzie mówili, że okoniowy szał się tam już skończył ... [Co dla mnie jest trochę dziwne]
Byłem wczoraj pod wieczór na goczałkowickim. Problem polegał na tym, że nie było za bardzo gdzie stanąć. Od rybaczówki w łące po filary wszystko pozajmowane. Kilka okoni małych się uwiesiło, nikt niczego wielkiego w tym czasie nie wyciągnął. Ludzie mówili, że okoniowy szał się tam już skończył ... [Co dla mnie jest trochę dziwne]
Podobno w październiku jest tak Krzysztof płociowy szał ....zobaczymy .
Trzeba było dalej na łąke uderzyć i tam ostatnio dość łądne połowy wychodza ludziom .
Jak ktoś dzisiaj chętny połowić ,to zapraszam...
Dzisiaj nocka na Brandce ,strefa głęboka....5 zestawów poszło sie rypać .
Najdrożej wyłowiony sandacz na Brandce- nie wiem czy w las ciepałem ,ale praktycznie tylko jak wyciągałem tego sandacza ,to był jedyny raz,gdzie cało wyciągnąłem zestaw ....Drugi sandacz poszedł w korzenie .Następnym razem jak nie trafie na wolne znajome miejsce ,to sie nie podejmuje łowienia sandacza -bo sandacz to nie karp i blisko brzegu go nie złapiesz.
Następnym razem jak nie trafie na wolne znajome miejsce ,to sie nie podejmuje łowienia sandacza -bo sandacz to nie karp i blisko brzegu go nie złapiesz.
Co do teorii sandaczowej nie zgodzę się. Dziś rano na goczałkowicach dwa padły. Jeden z 15m od brzegu, drugi spod nóg. Na spinning oczywiście. Wieczorem jadę znowu, zobaczymy co się wydarzy.
fajny zander ile mioł? kaj zes siedziol perwer od hołdy? czy od drogi?
Wczoraj byłem popołudniu na świerkolu z kumplem. Efekt to szczupły (50) sandacz może miał z 30 nawet nie mierzyłem go. Piękny okoń mi się spioł :(, ale najgorszy był widok leszczy pływających po powierzchni... Podejrzewam że tasiemiec, żegnajcie świerklanieckie leszcze :(. Acha wszystkie rybki z łódki (od strony Wymysłowa) w korzeniach.