Witam. Z środy na czwartek mamy zamiar jechać we trójkę na Sulejów. Nikt z nas nigdy tam nie łowił. Kumpel ma ponton i myślę płynąć na wyspę 9 lub 11 na mapie. Głównym celem są leszcze. Na internetowej mapie widzę, że wysp jest w sumie sporo. Poza tym widzę, że w okolice Goleszyc mało kto jeździ, a przynajmniej nie widać wpisów w tym temacie o tej okolicy. Moje pytanie brzmi: czy jest to dobra miejscówka?
Kolego kuba3511 - ta mapka nie jest zbyt dokładna - duża wyspa jest mniej więcej pod nr 10. A Golesze Małe (na mapie) to bardziej Bronisławów się nazywa. Wogóle te rejony są trudno dostępne samochodem i mało odwiedzane, a dosyć ciekawe. Prowadzą tam leśne dukty pozagradzane szlabanami i wjazd zagrożony jest mandatem od leśników lub policji konnej. Jesli zostawisz auto przed szlabanem będziesz miał do przejścia około 1800 m żeby dostać się w okolice punktu 11 na mapie.
Więc jeśli chciałbyś dostać się na tą wyspę, to najrozsądniej jest dojechać do Zarzęcina (okolica punktu nr 5) i przepłynąć pontonem (jakieś 500 m).
Wyspa jest mocno zarośnięta i jest tam niewiele miejsc gdzie można wędki z brzegu zarzucić, jedno z najwygodniejszych znajduję się na północno wschodnim jej krańcu - ale lubią tam na noc żaglówki cumować więc możecie mieć toważystwo - szczególnie w weekend.
Nie wiele mogę powiedzieć o południowo zachodnich rejonach wyspy bo tam nie byłem, ale mam w planach kiedyś tam pobiwakować z 1-2 dni.
Pierwsza 60-tka bolkowa, pokazał co potrafi, kotwice i wobler zdewastowany. 60-tki już pokazują swoją siłę, kocham bolki za ich walkę. Oczywiście po buziaku pływa dalej...
Tak, tak myślałem ze to Ty. Później skoczyłem wyżej i się kolega bolek przyczepił:) dziś wyszedłem na bolka, chwilę jak się z Tobą mijałem założyłem coś mniejszego, bo się zachmurzyło, ale efektów nie było i wróciłem do bolkowania - jak widać udało się że skutecznie. Do następnego:)
Gratuluje bolka byłem po drugiej stronie posiedziałem do 21:30 ale nic sie nie skusiło
hehe, rozpoznałem Cię:) ja szybko skończyłem, jak widziałeś, jedna rybka podniosła wystarczająco adrenalinkę, po takiej dewastacji wobka, nie chciało mi się zmieniać agrafki bo też się brzucha dorobiła, ster w wobku urwany:). Spróbuję w sobotę rano powalczyć o bolka:) Pozdrawiam
Wg mnie na obu zdjęciach są płocie. (mogę się oczywiście mylić).Stara szkoła mówi o rozpoznawaniu gatunków poprzez policzenie łusek wzdłuż linii bocznej.Płoć ma coś koło 44 łusek nad linią boczną.Trzeba wygooglować. Wzdręga ma więcej o ile pamiętam. Podobnie odróżnia się krąpia od małego leszcza, róznią się ilością łusek.Natomiast ubarwienie potrafi być naprawdę bardzo zmienne. Czy jest na forum jakiś szaman, który powie kiedy znów zaczną brać drapieżniki?Wróciłem dzisiaj z łódki z Barkowic. łowiłem wczoraj wieczorem i dzisiaj rano.Nie miałem nawet jednego pobicia. Nie pamiętam kiedy tak było, żeby nie mieć kontaktu z rybą.No ale na osłodę stado łabędzi urządziło sobie lądowisko tuz przy mojej łódce, a później przelatywały jeden po drugim tuz nad łódką. Nie widziałem chyba takiego zbiorowiska łabędzi(kilkadziesiąt sztuk). Pływałem z echosondą i generalnie wywiało sporo ryb. Pytanie, gdzie one są, bo tam gdzie były do tej pory, zostało ich bardzo bardzo niewiele. Nawet bolki siedziały jakoś dzisiaj cicho.
„Wg mnie na obu zdjęciach są płocie. (mogę się oczywiście mylić). Stara szkoła mówi o rozpoznawaniu gatunków poprzez policzenie łusek wzdłuż linii bocznej. Płoć ma coś koło 44 łusek nad linią boczną. Trzeba wygooglować.”
To „googluj” dalej, a co do starej szkoły, to …stara szkoła mówi, nie neguję innych, jeśli nie mam racji… Najpierw się przyjrzyj, a potem …..pogadamy o starej szkole…:)))) Pozdrawiam serdecznie i ….połamania w spinie:)
Płoć: koliste duże łuski, 39-48 (najczęściej 42-45) wzdłuż linii bocznej. W płetwach piersiowych po 16 promieni, w grzbietowej i odbytowej po 12-14. Wzdręga: Duże koliste łuski, 40÷43 wzdłuż linii bocznej. W płetwach piersiowych po 16÷17 promieni, w grzbietowej 10÷12, a płetwa odbytowa ma ich 12÷14. Czyli ostatnie notowania na temat ilości łusek faktycznie nie rozwiązują problemu. Natomiast promienie w płetwie grzbietowej pozwalają na odróżnienie gatunków. Płoć 12 do 14 wzdręga 10 do 12 jak będzie 12 dalej jesteśmy w kropce.
Płoć: koliste duże łuski, 39-48 (najczęściej 42-45) wzdłuż linii bocznej. W płetwach piersiowych po 16 promieni, w grzbietowej i odbytowej po 12-14. Wzdręga: Duże koliste łuski, 40÷43 wzdłuż linii bocznej. W płetwach piersiowych po 16÷17 promieni, w grzbietowej 10÷12, a płetwa odbytowa ma ich 12÷14. Czyli ostatnie notowania na temat ilości łusek faktycznie nie rozwiązują problemu. Natomiast promienie w płetwie grzbietowej pozwalają na odróżnienie gatunków. Płoć 12 do 14 wzdręga 10 do 12 jak będzie 12 dalej jesteśmy w kropce.
Wg mnie na obu zdjęciach są płocie. (mogę się oczywiście mylić).Stara szkoła mówi o rozpoznawaniu gatunków poprzez policzenie łusek wzdłuż linii bocznej.Płoć ma coś koło 44 łusek nad linią boczną.Trzeba wygooglować. Wzdręga ma więcej o ile pamiętam. Podobnie odróżnia się krąpia od małego leszcza, róznią się ilością łusek.Natomiast ubarwienie potrafi być naprawdę bardzo zmienne. Czy jest na forum jakiś szaman, który powie kiedy znów zaczną brać drapieżniki?Wróciłem dzisiaj z łódki z Barkowic. łowiłem wczoraj wieczorem i dzisiaj rano.Nie miałem nawet jednego pobicia. Nie pamiętam kiedy tak było, żeby nie mieć kontaktu z rybą.No ale na osłodę stado łabędzi urządziło sobie lądowisko tuz przy mojej łódce, a później przelatywały jeden po drugim tuz nad łódką. Nie widziałem chyba takiego zbiorowiska łabędzi(kilkadziesiąt sztuk). Pływałem z echosondą i generalnie wywiało sporo ryb. Pytanie, gdzie one są, bo tam gdzie były do tej pory, zostało ich bardzo bardzo niewiele. Nawet bolki siedziały jakoś dzisiaj cicho.
Kiedyś sporo łowiłem na koguty, zarówno ja jak i inni podpatrzeni wędkarze. Ale to było w czasach kiedy pływałem po głębszej wodzie w okolicach Borek, Tresty. Lata 90-te.Koledzy ze Śląska dawali wtedy popisy łowienia tą metodą. Zresztą nie tylko oni. Teraz pływam z drugiej strony zalewu, po płytszych wodach i nie mam odpowiednich wagowo kogutów, dlatego w tym roku nie używałem. Ale może warto. Problem z kogutem jest taki, że musi być idealnie wagowo dobrany do głębokości. I kiedyś miałem dobrane pod konkretne miejsca. Teraz łowię na zmiennych głębokościach, na płytszej wodzie i preferuje obrotówki. Ponadto używanie koguta to tylko na twardym dnie. Jednak wpadł mi do głowy pewien pomysł. Bardzo lekki kogut uwiązany jako drop shot. A tak w ogóle, łowicie koledzy na Zalewie na drop shota? Jak się wam sprawdza?Ja pierwsze próby poczyniłem. Więcej brań niż na obrotówkę nie zaobserwowałem.Ale muszę poćwiczyć, bo na dropshota mam kolosalne problemy z zacięciem. Coś muszę robić źle.
a mam jeszcze pytanko Gar4field .ma 1 metr wody ile gram ?bende prubowal.narazie kiszka nic niebieze .bynajmiej było tak pare dni temu niewiem jak jest teraz
Nie wiem czy da się to tak określić: ile gram na metr wody. To chyba nie idzie liniowo.Na wodzie poniżej 5 metrów nie udało mi się poprawnie prowadzić koguta, bo żyłka musiałaby mieć prawie zerową grubość. Jak miałem dopracowaną wielkość koguta, po zmianie żyłki na grubszą już nie chodziło tak jak powinno. Łowiłem na lżejsze niz inni i bardziej leniwie. Generalnie zaczynałem od twistera i jak dobrałem główkę taką, że opad był jakieś 3 do 4 sekund, wtedy koguta zakładałem numer większego. Ale miałem ich tylko ze 3 rozmiary i wybór był stosunkowo prosty.Te koguty wiązał kolega ojca i po prostu używaliśmy takie jakie dostaliśmy. Miałem kilka ładnych lat przerwy w wędkowaniu na zalewie. Teraz mam łódkę z drugiej strony zalewu i wszystkiego uczę się od nowa. Do jesieni mam trochę czasu na poznanie wody. Coś niecoś już wyczaiłem. Bo tak naprawdę z młodych lat pamiętam, że mniej istotne było na co się łowiło, a bardziej istotne było zlokalizowanie miejsca gdzie stoją ryby i z której strony należy do nich podpłynąć.Nawet ostatnio ta zasada jakby się potwierdziła. Jak znalazłem okonie to na gigantyczną przynętę brały, na którą teoretycznie nie miały prawa brać. Ogólna opinia była, że na koguty biorą te większe sandacze. Może i to kolegom się sprawdzało, a mnie zawsze brały takie same. (czyli mniejsze, ale za to jakoś dziwnie częściej). Panowało prowadzenie podwójnym podbiciem. Dla mnie czym te podbicia były mniej regularne i bardziej haotyczne tym efekty były lepsze. Ważną rzeczą był kołnierzyk z wiskozy zaraz za główką, zarówno w kogutach jak i twisterach.Słuzył temu, ze w tej wiskozie zatrzymywał się materiał z dna i od razu było widać czy mamy piasek, muł, czy glinkę. Najlepsze łowiska były te z glinką, tam gdzie był muł na bank nie było sandaczy, ale za to bywały szczupaki. Teraz, te okonie, które udało mi się połowić brały jakoś w pół wody i na zupełnie płaskim dnie, więc te wszystkie wcześniejsze teorie jakby teraz nie są wyrocznią.
Dzisiaj z rana woda czystsza niz tydzień temu i ruszyły się klenie, kilka pobic i jeden klenik koło 35-40 cm, na bolka próbowałem, ale bez efektu. Wczoraj wieczorem próbowałem na Jazie, ale Panowie z firankami się władowali do wody, wyłapali wiadro drobnicy i później rządzili nad brzegiem z żywcówkami, nie patrząc że stoisz i rzucasz, cóż dwa razy więksi i z promilami :(
Nalatałem się dzisiaj za żywcami po Pilicy jak głupi.Nawet bieli dziś nie było tam gdzie zawsze były.Jakoś mam ostatnio problem z pochwyceniem żywca.W końcu na wędkę złapałem ze 30 bieli na muchę więc na troszkę starczy.Zrobiłem se basenik z pompą cyrkulacyjną więc wciąż są żywe.
Wczoraj dostałem 5 sandaczy w nocy.Każdy 50+ :))))) Na uklejki oczywiście(filet) Tnę natychmiast bo łowię w owadach.
Nalatałem się dzisiaj za żywcami po Pilicy jak głupi.Nawet bieli dziś nie było tam gdzie zawsze były.Jakoś mam ostatnio problem z pochwyceniem żywca.W końcu na wędkę złapałem ze 30 bieli na muchę więc na troszkę starczy.Zrobiłem se basenik z pompą cyrkulacyjną więc wciąż są żywe.
Wczoraj dostałem 5 sandaczy w nocy.Każdy 50+ :))))) Na uklejki oczywiście(filet) Tnę natychmiast bo łowię w owadach.
a gdzie łowiłeś jak można wiedziec pilica czy zalew
Witam, dzis w nocy wybralem sie do zarzecina. Od godz 2 do 8 rano efekt... dwie plotki, na całej linii brzegowej rozgrywały się zawody wędkarskie i z tego co sie dowiedziałem efekty nie za dobre, ogolnie jedna wielka lipaaaa.
wczoraj z łódki 4 okonie około 30cm i niewymiarowy szczupak i kontrola policji z łódki, dzisiaj zarzęcin od 11 do 18 jeden mały leszczyk 30cm i jeden duży koledze zerwał się przy brzegu ale ogólnie to lipa.
Ja pływałem dziś trochę w okolicy Barkowic M. w prawo od stanicy PZW (od 11 do 16) i jedynie szczupaczek około 30 cm i leszczyk za grzbiet (oba pływają dalej). Starałem się dobre 3 godziny przechytrzyć bolka, który niemiłosiernie ganiał ukleje za wysepką naprzeciw stanicy. Złapałem jedynie poparzenie słoneczne :P do wody poszło wszystko co przypomina ukleje i inne wynalazki ale efekt zerowy... macie może jakiś patent jak przechytrzyć bolenia na zalewie?
Pływałem kilka razy z @siumem w okolicach Tresty.Bolki biły niemiłosiernie.Do wody szło wszystko i niestety bez kontaktu.Boleń żeruje na wylęgu i nic mu nie zrobisz teraz.
Witam kolegow wedkarzy. Mam takie pytanie, wybieramy sie z rodzina nad Zalew Sulejowski i zastanawiamy sie gdzie sie ustawic. W zeszlym roku bylismy bodajze w Przystani u bosmana, Barkowice Mokre i procz przjechanych 100km oraz 2 dniach pobytu zlapalismy pare plotek na splawik. Czy mogli byscie nam doradzic gdzie sie ustawic i co stosowac na przynety na leszcza, ewentualnie drapieznika ? W zeszlym roku lapalismy na robaki, makaron, ryz. Dziekuje i pozdrawiam.
jeżeli z rądziną to barkowice , ewentualnie bronisławów, w okolicach portów. Ja leszcze łapię na koszyczek i przynęta głownie jest biały robak, kukurydza , makaron lub ryż.Witam kolegow wedkarzy. Mam takie pytanie, wybieramy sie z rodzina nad Zalew Sulejowski i zastanawiamy sie gdzie sie ustawic. W zeszlym roku bylismy bodajze w Przystani u bosmana, Barkowice Mokre i procz przjechanych 100km oraz 2 dniach pobytu zlapalismy pare plotek na splawik. Czy mogli byscie nam doradzic gdzie sie ustawic i co stosowac na przynety na leszcza, ewentualnie drapieznika ? W zeszlym roku lapalismy na robaki, makaron, ryz. Dziekuje i pozdrawiam.
Witam chcialbym zapytac o 2 miejscowki. Czy ktos je zna i jak jest tam z ryba. 1. to Pilica fragment na Murowancu. Zjezdza sie w lewo z trasy do Sulejowa od Piotrkowa miedzy dwoma osrodkami wypoczynkowymi ,jeden jest więziennictwa a drugi to jakis prywaty ,chyba Dresso. Potem lasem i za krzyzem w lewo.2. To Bronislawow niedaleko portu.
Witam, ja wybieram się w niedziele do Bronisławowa i w sumie też mnie interesuje ta miejscówka. Czy ktoś z kolegów wędkarzy może opowiedzieć coś o tym miejscu ?
Witam, ja wybieram się w niedziele do Bronisławowa i w sumie też mnie interesuje ta miejscówka. Czy ktoś z kolegów wędkarzy może opowiedzieć coś o tym miejscu ?
Oj na Bronisławowie będzie ci ciężko powędkować a niedziele ( masa plażowiczów). Radzę zająć pozycje rano i z dala od głównej plaży. Na gruntówkę na pewno coś złapiesz.
Idz przez "Łysego" do portu i potem plażą kawałek i na końcu zatoczki są miejscóweczki żeby przycupnąć z wedeczkami . Napisz nam jak twoje wyniki bo tez mam zamiar sie tam wybrac.
koledzy chciałbym się dowiedzieć jak z rybą na Pilicy w okolicach Sulejowa i w górę.Większość forumowiczów piszę o odcinku tama w Smardzewicach ->dół, a jak jest powyżej Sulejowa?, można złapać Klenia? Jazia?
Dzięki bardzo za wskazówki na pewno relacje zdam po powrocie. Będę łapał na gruntówki z koszyczkiem. Standardowo białe, czerwone i kukurydza chyba, że znacie jakiś lepszy patent. Wieczorkiem jak się uda to na spining popróbuje.
koledzy chciałbym się dowiedzieć jak z rybą na Pilicy w okolicach Sulejowa i w górę.Większość forumowiczów piszę o odcinku tama w Smardzewicach ->dół, a jak jest powyżej Sulejowa?, można złapać Klenia? Jazia?
Przed Zalewem jest fatalnie. Od Białej przez Kurnędz do Sulejowa woda ma około 40 cm głębokości . Wszystko się tak zapiaszczyło że nawet zeszłoroczne przykosy szlak trafił. Jak dla mnie strata czasu. Byłem wczoraj przez godzinkę i wyniosłem się na wlot Pilicy do Zalewu a tam pod wieczór kilka niespodzianek....
Luuki zgadzam się z Tobą Pilica na odciknku od Sulejowa do Przedborz to totalna klapa , jedynie można złapać ukleje i male okonki. Nie słyszałem jeszcze o wymiarowym szczupaki. A nie wiesz czy na podklasztorzu jest lepiej ??
w zezwoleniu widnieje np. zapis odnośnie zbiornika Miedzna Murowana - zakaz połowu ryb z wysp tzw. ptasich i przebywania na tych wyspach.
Podobnie jest na Kotlinach - zakaz połowu ryb z wyspy.
Nie ma podobnego zapisu dotyczącego Zalewu, więc myslę że sprawa jest jasna.
http://www.a-hoj.pl/articles.php?article_id=6
Witam. Z środy na czwartek mamy zamiar jechać we trójkę na Sulejów. Nikt z nas nigdy tam nie łowił. Kumpel ma ponton i myślę płynąć na wyspę 9 lub 11 na mapie. Głównym celem są leszcze. Na internetowej mapie widzę, że wysp jest w sumie sporo. Poza tym widzę, że w okolice Goleszyc mało kto jeździ, a przynajmniej nie widać wpisów w tym temacie o tej okolicy. Moje pytanie brzmi: czy jest to dobra miejscówka?
Kolego kuba3511 - ta mapka nie jest zbyt dokładna - duża wyspa jest mniej więcej pod nr 10. A Golesze Małe (na mapie) to bardziej Bronisławów się nazywa. Wogóle te rejony są trudno dostępne samochodem i mało odwiedzane, a dosyć ciekawe. Prowadzą tam leśne dukty pozagradzane szlabanami i wjazd zagrożony jest mandatem od leśników lub policji konnej. Jesli zostawisz auto przed szlabanem będziesz miał do przejścia około 1800 m żeby dostać się w okolice punktu 11 na mapie.
Więc jeśli chciałbyś dostać się na tą wyspę, to najrozsądniej jest dojechać do Zarzęcina (okolica punktu nr 5) i przepłynąć pontonem (jakieś 500 m).
Wyspa jest mocno zarośnięta i jest tam niewiele miejsc gdzie można wędki z brzegu zarzucić, jedno z najwygodniejszych znajduję się na północno wschodnim jej krańcu - ale lubią tam na noc żaglówki cumować więc możecie mieć toważystwo - szczególnie w weekend.
Nie wiele mogę powiedzieć o południowo zachodnich rejonach wyspy bo tam nie byłem, ale mam w planach kiedyś tam pobiwakować z 1-2 dni.
Pierwsza 60-tka bolkowa, pokazał co potrafi, kotwice i wobler zdewastowany. 60-tki już pokazują swoją siłę, kocham bolki za ich walkę. Oczywiście po buziaku pływa dalej...
To Ciebie pozdrawiałem z drugiej strony rzeki?Byłem z Yorkiem i UL spinem.
Tak, tak myślałem ze to Ty. Później skoczyłem wyżej i się kolega bolek przyczepił:) dziś wyszedłem na bolka, chwilę jak się z Tobą mijałem założyłem coś mniejszego, bo się zachmurzyło, ale efektów nie było i wróciłem do bolkowania - jak widać udało się że skutecznie. Do następnego:)
Gratuluje bolka byłem po drugiej stronie posiedziałem do 21:30 ale nic sie nie skusiło
Gratuluje bolka byłem po drugiej stronie posiedziałem do 21:30 ale nic sie nie skusiło
hehe, rozpoznałem Cię:) ja szybko skończyłem, jak widziałeś, jedna rybka podniosła wystarczająco adrenalinkę, po takiej dewastacji wobka, nie chciało mi się zmieniać agrafki bo też się brzucha dorobiła, ster w wobku urwany:). Spróbuję w sobotę rano powalczyć o bolka:)
Pozdrawiam
Wg mnie na obu zdjęciach są płocie. (mogę się oczywiście mylić).Stara szkoła mówi o rozpoznawaniu gatunków poprzez policzenie łusek wzdłuż linii bocznej.Płoć ma coś koło 44 łusek nad linią boczną.Trzeba wygooglować.
Wzdręga ma więcej o ile pamiętam.
Podobnie odróżnia się krąpia od małego leszcza, róznią się ilością łusek.Natomiast ubarwienie potrafi być naprawdę bardzo zmienne.
Czy jest na forum jakiś szaman, który powie kiedy znów zaczną brać drapieżniki?Wróciłem dzisiaj z łódki z Barkowic. łowiłem wczoraj wieczorem i dzisiaj rano.Nie miałem nawet jednego pobicia. Nie pamiętam kiedy tak było, żeby nie mieć kontaktu z rybą.No ale na osłodę stado łabędzi urządziło sobie lądowisko tuz przy mojej łódce, a później przelatywały jeden po drugim tuz nad łódką. Nie widziałem chyba takiego zbiorowiska łabędzi(kilkadziesiąt sztuk).
Pływałem z echosondą i generalnie wywiało sporo ryb. Pytanie, gdzie one są, bo tam gdzie były do tej pory, zostało ich bardzo bardzo niewiele.
Nawet bolki siedziały jakoś dzisiaj cicho.
„Wg mnie na obu zdjęciach są płocie. (mogę się oczywiście mylić).
Stara szkoła mówi o rozpoznawaniu gatunków poprzez policzenie łusek wzdłuż linii bocznej.
Płoć ma coś koło 44 łusek nad linią boczną.
Trzeba wygooglować.”
To „googluj” dalej, a co do starej szkoły, to …stara szkoła mówi, nie neguję innych, jeśli nie mam racji…
Najpierw się przyjrzyj, a potem …..pogadamy o starej szkole…:))))
Pozdrawiam serdecznie i ….połamania w spinie:)
Płoć: koliste duże łuski, 39-48 (najczęściej 42-45) wzdłuż linii bocznej. W płetwach piersiowych po 16 promieni, w grzbietowej i odbytowej po 12-14.
Wzdręga: Duże koliste łuski, 40÷43 wzdłuż linii bocznej. W płetwach piersiowych po 16÷17 promieni, w grzbietowej 10÷12, a płetwa odbytowa ma ich 12÷14.
Czyli ostatnie notowania na temat ilości łusek faktycznie nie rozwiązują problemu. Natomiast promienie w płetwie grzbietowej pozwalają na odróżnienie gatunków. Płoć 12 do 14 wzdręga 10 do 12
jak będzie 12 dalej jesteśmy w kropce.
Płoć: koliste duże łuski, 39-48 (najczęściej 42-45) wzdłuż linii bocznej. W płetwach piersiowych po 16 promieni, w grzbietowej i odbytowej po 12-14.
Wzdręga: Duże koliste łuski, 40÷43 wzdłuż linii bocznej. W płetwach piersiowych po 16÷17 promieni, w grzbietowej 10÷12, a płetwa odbytowa ma ich 12÷14.
Czyli ostatnie notowania na temat ilości łusek faktycznie nie rozwiązują problemu. Natomiast promienie w płetwie grzbietowej pozwalają na odróżnienie gatunków. Płoć 12 do 14 wzdręga 10 do 12
jak będzie 12 dalej jesteśmy w kropce.
Qrde,ręce opadają:)))
1-płoć
2-wzdręga
bezapelacyjnie!!!!!!!!!
Wg mnie na obu zdjęciach są płocie. (mogę się oczywiście mylić).Stara szkoła mówi o rozpoznawaniu gatunków poprzez policzenie łusek wzdłuż linii bocznej.Płoć ma coś koło 44 łusek nad linią boczną.Trzeba wygooglować.
Wzdręga ma więcej o ile pamiętam.
Podobnie odróżnia się krąpia od małego leszcza, róznią się ilością łusek.Natomiast ubarwienie potrafi być naprawdę bardzo zmienne.
Czy jest na forum jakiś szaman, który powie kiedy znów zaczną brać drapieżniki?Wróciłem dzisiaj z łódki z Barkowic. łowiłem wczoraj wieczorem i dzisiaj rano.Nie miałem nawet jednego pobicia. Nie pamiętam kiedy tak było, żeby nie mieć kontaktu z rybą.No ale na osłodę stado łabędzi urządziło sobie lądowisko tuz przy mojej łódce, a później przelatywały jeden po drugim tuz nad łódką. Nie widziałem chyba takiego zbiorowiska łabędzi(kilkadziesiąt sztuk).
Pływałem z echosondą i generalnie wywiało sporo ryb. Pytanie, gdzie one są, bo tam gdzie były do tej pory, zostało ich bardzo bardzo niewiele.
Nawet bolki siedziały jakoś dzisiaj cicho.
Drapieżnik ruszy się już dzisiaj.
to warto sie wybrac na drapierzce.mam pytanko czy lowicie na koguty nad zalewem?
Kiedyś sporo łowiłem na koguty, zarówno ja jak i inni podpatrzeni wędkarze. Ale to było w czasach kiedy pływałem po głębszej wodzie w okolicach Borek, Tresty. Lata 90-te.Koledzy ze Śląska dawali wtedy popisy łowienia tą metodą. Zresztą nie tylko oni.
Teraz pływam z drugiej strony zalewu, po płytszych wodach i nie mam odpowiednich wagowo kogutów, dlatego w tym roku nie używałem. Ale może warto.
Problem z kogutem jest taki, że musi być idealnie wagowo dobrany do głębokości. I kiedyś miałem dobrane pod konkretne miejsca. Teraz łowię na zmiennych głębokościach, na płytszej wodzie i preferuje obrotówki. Ponadto używanie koguta to tylko na twardym dnie.
Jednak wpadł mi do głowy pewien pomysł. Bardzo lekki kogut uwiązany jako drop shot.
A tak w ogóle, łowicie koledzy na Zalewie na drop shota? Jak się wam sprawdza?Ja pierwsze próby poczyniłem. Więcej brań niż na obrotówkę nie zaobserwowałem.Ale muszę poćwiczyć, bo na dropshota mam kolosalne problemy z zacięciem. Coś muszę robić źle.
a mam jeszcze pytanko Gar4field .ma 1 metr wody ile gram ?bende prubowal.narazie kiszka nic niebieze .bynajmiej było tak pare dni temu niewiem jak jest teraz
Nie wiem czy da się to tak określić: ile gram na metr wody. To chyba nie idzie liniowo.Na wodzie poniżej 5 metrów nie udało mi się poprawnie prowadzić koguta, bo żyłka musiałaby mieć prawie zerową grubość. Jak miałem dopracowaną wielkość koguta, po zmianie żyłki na grubszą już nie chodziło tak jak powinno. Łowiłem na lżejsze niz inni i bardziej leniwie. Generalnie zaczynałem od twistera i jak dobrałem główkę taką, że opad był jakieś 3 do 4 sekund, wtedy koguta zakładałem numer większego. Ale miałem ich tylko ze 3 rozmiary i wybór był stosunkowo prosty.Te koguty wiązał kolega ojca i po prostu używaliśmy takie jakie dostaliśmy. Miałem kilka ładnych lat przerwy w wędkowaniu na zalewie. Teraz mam łódkę z drugiej strony zalewu i wszystkiego uczę się od nowa. Do jesieni mam trochę czasu na poznanie wody. Coś niecoś już wyczaiłem.
Bo tak naprawdę z młodych lat pamiętam, że mniej istotne było na co się łowiło, a bardziej istotne było zlokalizowanie miejsca gdzie stoją ryby i z której strony należy do nich podpłynąć.Nawet ostatnio ta zasada jakby się potwierdziła. Jak znalazłem okonie to na gigantyczną przynętę brały, na którą teoretycznie nie miały prawa brać.
Ogólna opinia była, że na koguty biorą te większe sandacze. Może i to kolegom się sprawdzało, a mnie zawsze brały takie same. (czyli mniejsze, ale za to jakoś dziwnie częściej).
Panowało prowadzenie podwójnym podbiciem. Dla mnie czym te podbicia były mniej regularne i bardziej haotyczne tym efekty były lepsze.
Ważną rzeczą był kołnierzyk z wiskozy zaraz za główką, zarówno w kogutach jak i twisterach.Słuzył temu, ze w tej wiskozie zatrzymywał się materiał z dna i od razu było widać czy mamy piasek, muł, czy glinkę.
Najlepsze łowiska były te z glinką, tam gdzie był muł na bank nie było sandaczy, ale za to bywały szczupaki.
Teraz, te okonie, które udało mi się połowić brały jakoś w pół wody i na zupełnie płaskim dnie, więc te wszystkie wcześniejsze teorie jakby teraz nie są wyrocznią.
byłem wczoraj wieczorem miałem jedno pobicie sandaczowe już po ciemku nie zacięte guma w drzazgach. pozdro
Dzisiaj z rana woda czystsza niz tydzień temu i ruszyły się klenie, kilka pobic i jeden klenik koło 35-40 cm, na bolka próbowałem, ale bez efektu. Wczoraj wieczorem próbowałem na Jazie, ale Panowie z firankami się władowali do wody, wyłapali wiadro drobnicy i później rządzili nad brzegiem z żywcówkami, nie patrząc że stoisz i rzucasz, cóż dwa razy więksi i z promilami :(
Nalatałem się dzisiaj za żywcami po Pilicy jak głupi.Nawet bieli dziś nie było tam gdzie zawsze były.Jakoś mam ostatnio problem z pochwyceniem żywca.W końcu na wędkę złapałem ze 30 bieli na muchę więc na troszkę starczy.Zrobiłem se basenik z pompą cyrkulacyjną więc wciąż są żywe.
Wczoraj dostałem 5 sandaczy w nocy.Każdy 50+ :))))) Na uklejki oczywiście(filet) Tnę natychmiast bo łowię w owadach.
Lazurowe wybrzeże w porcie przy tamie:(((
w bronisławowie w porcie też powoli zielono się robi. Nie warto łowić teraz na zielone przynęty bo ich nie widać :-)
Witam,wczorajszy wypad na Barkowice Mokre - brania od 23-2 w nocy i od 5-tej rano do 8
Nalatałem się dzisiaj za żywcami po Pilicy jak głupi.Nawet bieli dziś nie było tam gdzie zawsze były.Jakoś mam ostatnio problem z pochwyceniem żywca.W końcu na wędkę złapałem ze 30 bieli na muchę więc na troszkę starczy.Zrobiłem se basenik z pompą cyrkulacyjną więc wciąż są żywe.
Wczoraj dostałem 5 sandaczy w nocy.Każdy 50+ :))))) Na uklejki oczywiście(filet) Tnę natychmiast bo łowię w owadach.
a gdzie łowiłeś jak można wiedziec pilica czy zalew
Zalew-łódka
Moje wyniki z czerwca
CZERWIEC
okoń Z - 25
szczupak Z - 13
sandacz Z - 9
leszcz Z - 1
klapioki Z - 3
płoć Z - 3
Witam, dzis w nocy wybralem sie do zarzecina. Od godz 2 do 8 rano efekt... dwie plotki, na całej linii brzegowej rozgrywały się zawody wędkarskie i z tego co sie dowiedziałem efekty nie za dobre, ogolnie jedna wielka lipaaaa.
wczoraj z łódki 4 okonie około 30cm i niewymiarowy szczupak i kontrola policji z łódki, dzisiaj zarzęcin od 11 do 18 jeden mały leszczyk 30cm i jeden duży koledze zerwał się przy brzegu ale ogólnie to lipa.
nocka nad pilica 4płotki pare leszczyków i 1 sandaczyk 30cm na przepływanke.wynik marny ale cieszy;)pzd
Ja pływałem dziś trochę w okolicy Barkowic M. w prawo od stanicy PZW (od 11 do 16) i jedynie szczupaczek około 30 cm i leszczyk za grzbiet (oba pływają dalej). Starałem się dobre 3 godziny przechytrzyć bolka, który niemiłosiernie ganiał ukleje za wysepką naprzeciw stanicy. Złapałem jedynie poparzenie słoneczne :P do wody poszło wszystko co przypomina ukleje i inne wynalazki ale efekt zerowy... macie może jakiś patent jak przechytrzyć bolenia na zalewie?
Pływałem kilka razy z @siumem w okolicach Tresty.Bolki biły niemiłosiernie.Do wody szło wszystko i niestety bez kontaktu.Boleń żeruje na wylęgu i nic mu nie zrobisz teraz.
Witam kolegow wedkarzy. Mam takie pytanie, wybieramy sie z rodzina nad Zalew Sulejowski i zastanawiamy sie gdzie sie ustawic. W zeszlym roku bylismy bodajze w Przystani u bosmana, Barkowice Mokre i procz przjechanych 100km oraz 2 dniach pobytu zlapalismy pare plotek na splawik. Czy mogli byscie nam doradzic gdzie sie ustawic i co stosowac na przynety na leszcza, ewentualnie drapieznika ? W zeszlym roku lapalismy na robaki, makaron, ryz. Dziekuje i pozdrawiam.
jeżeli z rądziną to barkowice , ewentualnie bronisławów, w okolicach portów. Ja leszcze łapię na koszyczek i przynęta głownie jest biały robak, kukurydza , makaron lub ryż.Witam kolegow wedkarzy. Mam takie pytanie, wybieramy sie z rodzina nad Zalew Sulejowski i zastanawiamy sie gdzie sie ustawic. W zeszlym roku bylismy bodajze w Przystani u bosmana, Barkowice Mokre i procz przjechanych 100km oraz 2 dniach pobytu zlapalismy pare plotek na splawik. Czy mogli byscie nam doradzic gdzie sie ustawic i co stosowac na przynety na leszcza, ewentualnie drapieznika ? W zeszlym roku lapalismy na robaki, makaron, ryz. Dziekuje i pozdrawiam.
a z drapieżnikiem to ostatnio ciężko nad zalewem....
Na Pilicy koło Pierzakowa (ok.Maluszana) wypad wieczorkiem ze spinnem bez kontaktu.
Witam chcialbym zapytac o 2 miejscowki. Czy ktos je zna i jak jest tam z ryba. 1. to Pilica fragment na Murowancu. Zjezdza sie w lewo z trasy do Sulejowa od Piotrkowa miedzy dwoma osrodkami wypoczynkowymi ,jeden jest więziennictwa a drugi to jakis prywaty ,chyba Dresso. Potem lasem i za krzyzem w lewo.2. To Bronislawow niedaleko portu.
Witam, ja wybieram się w niedziele do Bronisławowa i w sumie też mnie interesuje ta miejscówka. Czy ktoś z kolegów wędkarzy może opowiedzieć coś o tym miejscu ?
Witam, ja wybieram się w niedziele do Bronisławowa i w sumie też mnie interesuje ta miejscówka. Czy ktoś z kolegów wędkarzy może opowiedzieć coś o tym miejscu ?
Oj na Bronisławowie będzie ci ciężko powędkować a niedziele ( masa plażowiczów). Radzę zająć pozycje rano i z dala od głównej plaży. Na gruntówkę na pewno coś złapiesz.
Dzięki kolego za podpowiedz. A jak byś polecił jakąś miejscówkę to najlepiej gdzie ?
Idz przez "Łysego" do portu i potem plażą kawałek i na końcu zatoczki są miejscóweczki żeby przycupnąć z wedeczkami . Napisz nam jak twoje wyniki bo tez mam zamiar sie tam wybrac.
koledzy chciałbym się dowiedzieć jak z rybą na Pilicy w okolicach Sulejowa i w górę.Większość forumowiczów piszę o odcinku tama w Smardzewicach ->dół, a jak jest powyżej Sulejowa?, można złapać Klenia? Jazia?
Dzięki bardzo za wskazówki na pewno relacje zdam po powrocie. Będę łapał na gruntówki z koszyczkiem. Standardowo białe, czerwone i kukurydza chyba, że znacie jakiś lepszy patent. Wieczorkiem jak się uda to na spining popróbuje.
qrde po niedzielnej kąpieli w zalewie w zarzęcinie mam całą głowe w jakiś krostach a kolego ma nogi i ręce.........
koledzy chciałbym się dowiedzieć jak z rybą na Pilicy w okolicach Sulejowa i w górę.Większość forumowiczów piszę o odcinku tama w Smardzewicach ->dół, a jak jest powyżej Sulejowa?, można złapać Klenia? Jazia?
Przed Zalewem jest fatalnie. Od Białej przez Kurnędz do Sulejowa woda ma około 40 cm głębokości . Wszystko się tak zapiaszczyło że nawet zeszłoroczne przykosy szlak trafił. Jak dla mnie strata czasu. Byłem wczoraj przez godzinkę i wyniosłem się na wlot Pilicy do Zalewu a tam pod wieczór kilka niespodzianek....
Luuki zgadzam się z Tobą Pilica na odciknku od Sulejowa do Przedborz to totalna klapa , jedynie można złapać ukleje i male okonki. Nie słyszałem jeszcze o wymiarowym szczupaki. A nie wiesz czy na podklasztorzu jest lepiej ??
Inaczej mówiąc Zalew się kończy
qrde po niedzielnej kąpieli w zalewie w zarzęcinie mam całą głowe w jakiś krostach a kolego ma nogi i ręce.........
Uwaga to mogą być parchy, skonsultuj to z dermatologiem lepiej.