Temat tak sie rozwinął, że mi koparka opadła. Prawda o tych Szwedzkich i innych takich łowiskach wygląda zupełnie inaczej niż obrazki malowane przez organizatorów wypraw wędkarskich . Taki Pan Mietek, z Biura turystycznego zachwala, pokazuje, namawia, więc płacimy i jedziemy. Zawożą nas do pieknej stanicy wędkarskiej z cudownym wyposażeniem, domkami, łódkami i innymi ślicznościami. Po powitalnej kolacji Pan Mietek z biura podróży w towarzystwie EXPERTA wyłonionegio z autochtonicznej części Szwedzkiego Wędkarstwa pouczają w zakresie regulaminów, przepisów , praw i obowiązków. Raniutko cała grupa napalonych, kasownych POLSKICH WĘDKARZY wsiada do łodzi z przewodnikami, którzy wiozą ich na RYBNE miejsce i zaczyna się WĘDKOWANIE. Padaja kolejne rekordy , ale ryby poniżej metra (szczupole na przykład) trafiaja z powrotem do wody. Czekaja aż padnie taki co ma 120cm lub więcej. Jak się taki trafi, to dalejże do ośrodka (oczywiście fotki najpierw) i rybe w łeb i do kuchni. Wyjmujemy piwko, wódeczkę i wieczorek gotowy, Rybkie sie wszama, zapije. i nyny. I tak przez kilka dni. No icała ta konina którą wciskają turystom- piękne obrazki, super ryba! , cudne stanice i przekonanie, że tak wygląda w całej Szwecji. No - ja tam nikogo nie będę przekonywał że ma jechać sprawdzić, ale nie jest tak różowo jak myślicie. Są jeszcze łowiska które nie są po niczyją opieką. Tam panuje jedno prawo - łowisz, puszczasz, zabierasz, jesz, możesz się i wysrać. I nikogo to nie zdziwi, bo w Szwecji też jest bydała co nie miara. Turystyka, to reklama, blichtr, pozory. Wmawia sie ludziom koninę, bo się na nich zarabia. To jest cała prawda. Miałem okazję obserwować kilku Szwedów u mnie nad wodą. Starzy wędkarze -wiecie jakie jajca opowiadali o swojej Szwecji? A jak się tu pięknie bawili? Jakoś no kill nie stosowali. Ni latali do sklepów po rybę. Ale zabijanie i skrobanie ryb pozostawiali nam, bo oni tego nawet nie potrafią zrobić. Jeśli zaś chodzi o łowiska, to maja tam u siebie całą masę prywatnych wód na których zarabiają właściciele i dbaja o stan rybności, oraz maja tez wody państwowe, o które dba państwo, ale na innych zasadach niz u nas. Ale maja tez wody, w których złowisz najwyżej g......, bo nikt o nie nie dba. Pozdro all
GHOSTMIR napewno moge sie z toba zgodzic w tej kwestji że nie jest w tej Szwecji czy gdziekolwiek indziej na świecie tak kolorowo i pięknie jak to opisują np. czasopisma wędkarskie czy programy wędkarskie ale problem bezrybia jakie panuje w tej chwili w Polsce jest i m.in. o to w tym temacie chodzi.
kłusol w jeden wieczór więcej ryb wyciągnie niż nie jeden z nas w cały sezon. niech każdy nokilowiec przekona jednego kłusola z sieciami żeby ich już nigdy nie użył i będziemy mieli wody pełne ryb
do Ja1kuba. niestety dobrze o tym wiesz że żadnego kłusola nie da się przekonać do niczego. a już napewno nie do tego żeby sieci przestał używać. chyba że siłą.
do loli_83 no i widzisz zaczynasz łapać. Jak sie nie weźmiemy sami za tych kłusoli to do końca życia możemy się zalić na tym forum jak to mało ryb jest a kłusole wybiorą siatami wszystko
Niech kazdy, kto kłusoli nie nawidzi zapisze się do SSR!!!i poświęci trochę czasu chciażby na same patrole , to kłusoli będzie co najmniej o 50% mniej. Wszyscy tylko gadają a jak w moim kole był pobór na strażnika SSR to nikt chętny się nie zgłosił!! To jak można z kłusolami walczyc, jak jest nas 5 czy 6 na okręg?
Ktoś tu namawia na SSR. A czy wiadomo co taki strażnik może w pojedynkę! Może najwyżęj dostać w mordę od kłusoli. Nie społeczna straż ma ścigać kłusoli tylko zawodowa i policja. I miejscowi powinni w końcu pojąć że gdzie są ryby to są wędkarze, a co za tym idzie są pieniądze. Ja byłem społecznym strażnikiem i coś na ten temat wiem.
U mnie w kole jest taki jeden odważny co w pojedynke z kłusolami chciał coś zdziałać, efekt tego był taki że wrzucili go do wody i kazali sie wiecej nie wtracac bo nastepnym razem to w morde dostanie...
powrót o kiju to jeszcze nie tragedia ja o mało nie dostałem wiosłem w czaszkę jak starałem się uwolnić mój zestaw z zastawionej siatki. Ja1kuba coś o tym zdarzeniu wie.
;-)) o kiju wracaja no kille. Ja czasami - z wyboru. Też jestem ze Śląska i powiadam........ ryba u nas jest. Są sztuki jak marzenie - a że złapać je ciężko jest? no cóż - o to chodzi w tym hobby.
GHOSTMIR a w porównaniu do lat poprzednich tzn. "70, "80, "90, też uważasz że teraz mamy to samo co np. 30 lat temu ??? Bo ja wiem z opowieści wielu starych wędkarzy a także zwykłych ludzi że teraz nie jest tak super jak kiedyś.
Nie wiem, z jakich części Śląska pochodzicie (gdzie "chytocie"), ale nad "moimi" wodami jest "rybnie". Wcale nie musze brać żadnej ryby z nad wody, ba nawet zdarza mi się "nie zamoczyć" kija! Tak właściwie chodzi o to, aby mile spędzić czas nad wodą...
tez odnosze takie wtrazenie ze zwolennicy no kill poprostu maja problem ze zlowieniem czegokolwiek ja lowie na malym stawie w centrum osiedla - fakt trudne lowisko bo zarosniete ale norma lina czy szczupaka niejest problemem tylko trzeba wiedziec jak te ryby przechytrzyc
do loli opowiesci wedkarskie to jedno a rzeczywistosc to drugie ,lowie trzydziesci lat i jednego jestem pewien-stan wod sie poprawil zwlaszcza jesli chodzi o czystosc
loli_83 - odpowiem Ci. W porównaniu do lat 80-90 nastąpiła znaczna poprawa i rybostanu i czystości wód. Dziś na Odrze możesz łapać ryby i je spożywać - a w latach 80" jak cos złapałeś to wypuszczało sie to od razu, a dłonie śmierdziały jeszcze miesiąc. Ryby jest więcej - ale i tak pewnie dostanę po łbie za to stwierdzenie. W moich stronach wiekszość wód to byłe żwirownie i poldery zalewowe, oraz kilka rzeczek. Zapewniam, ryb jest więcej niz 20 lat temu - tyle, że u nas nie ma RYBAKÓW. Są kłusole, ale raczej sie boja własnego cienia - takie kłusujące czajniki. I żadne tam niekilanie nic nie pomoże.... a w ogóle piatka Rysiek, nie jest źle.
do rysiek38 i GHOSTMIR. temat nie dotyczy czystości wód tylko m.in. bezrybia. A opowieści które słyszałem na pewno nie są wyssane z palca i jedno z nich wynika - kiedyś można było złowić więcej i większe. Szanuje zdanie każdego wędkarza bo każdy człowiek ma różne gusta i różne poglądy i nikomu nic nie narzucam tylko mam swoje zdanie na ten temat. GHOSTMIR na Odrze jak było a jak jest teraz nie wiem, ale jedno wiem na pewno - rzeki są cholernie wyregulowane, wypłycone, wyprostowane, jednym słowem zniszczone, zniszczona została naturalność, prawdziwość wielu łowisk a co za tym idzie - bezrybie.
Do Loli to fakt ze melioranci zniszczyli sporo ale np u nas w rzece parenascie lat temu nawet nie przerzyl szczur a teraz nawet okon sie trafia a to ryba w miare wymagajaca czystosci
do rysiek38. Ja osobiście łowie na bardzo wyregulowanej rzece i pomimo iż jest to bardzo trudne łowisko nie mam problemów "ze złowieniem czegokolwiek" ale wiem że w latach "90 było tu zupełnie inne (czyt. dużo lepsze) łapanie ryb.
Nie chodzi o to Longin żeby chodzic w pjedynkę tylko o to, że Psr-owców jest za mało i nic nie wskazuje na to , żeby ten stan w najbliższym czasie się zmienił. Jakoś po prostu trzeba wesprzec PSR a od tego jest SSR. Chodzi mi o to, że każdy płacze jakie to bezrybie i ile kłusoli a nie zastanawia się, że można to zmienic choby w części. TY byłeś w SSR i swoje pewnie odsłużyłeś, więc czas teraz na młodzież tą, która tak z troską wypowiada się o naszych wodach
GHOSTMIR co do tego czy będzie większa szansa "złowić coś ciekawego" to nie byłbym tego taki pewien... :)) kłusownicy dalej będą robili swoje, podobnie jak melioranci...
:-) bo młodzi mają taką dziwną przypadłość, że niekiedy nie mając wyrobionego własnego zdania postanawiaja pójść za modą i często sie gubia w tym wszystkim. Natomiast my, starsi wędkarze, mamy za soba juz jakieś doświadczenia i to na nich opieramy swoje przekonania. Tego i tobie loli_83 życzę. Tylko zastanawiaj sie nad każdą tezą i nie wierz ślepo w to, co ci powie kolega po kiju, bo moze nie mieć do końca racji.
GRZEGORZK - ja tam kicham na tych panów z blachą na klapie, po prostu usuwam sznury, pułapki i siatki zastawione na żabiokach. Z kumplem na łódce robimy dla wędkarstwa (legalnego) więcej, niz wszystkie do tego powołane służby i wszyscy święci nokilowcy razem wzięci. Nie zliczę ile tego badziewia spaliliśmy. Jak przyjeżdżamy na nasze ulubione wody, to wiemy dokładnie gdzie co jest i robimy z tym porządek. Kumplowi już Golfa w stawie utopili, ale on powiada, że stary był i umyć juz go trzeba było. Więc dalej niszczymy te sidła i dobrze jest. A jak przychodza panowie z blachami, to nas kontrolują i zwisa im co w wodzie jest, bo te bidoki nawet kajaka nie mają i chodzą pieszo. My ich wyręczamy i tak bedziemy robić nadal. Pozdro.
GHOSTMIR jak już wcześniej pisałem ja mam swoje zdanie na ten temat i wiem co pisze ale oczywiście szanuje opinie innych wędkarzy którzy się ze mną nie zgadzają :).
GHOSTMIR ja nie opieram swojego zdania tylko na jakiś modach tylko właśnie na swoich doświadczeniach bo łowię od ok. 20 lat i wiem że kiedyś ryb było więcej, łowiska też były bardziej atrakcyjne bo nie wyregulowane, ale także na opiniach innych starszych, bardziej doświadczonych wędkarzy i jeszcze nie spotkałem się z opinią takiego gościa który by mi powiedział że teraz jest lepiej.
a moze problem tkwi zupelnie gdzie indziej moze ryby sa jak byly tylko samo wedkarstwo sie zmienilo teraz jak nie zanecisz nie polowisz a jak kazdy sypie to kolo sie zamyka kiedys robale trzeba bylo zdobyc samemu i dla ryb byly rarytasem a teraz paczka na hak a 2 do wody
Sam kiedyś miałem przyjemność pociąć zastawione sieci u nas na gliniance.I jeśli tylko widzę coś takiego to działam bezwarunkowo. Co do panów z blachami to mam mieszane odczucia.Trafiają się tacy z którymi można pogadać i widać że są stworzeni do tej roboty.Ale niestety są i tacy którzy patrzą tylko żeby uwalić skromnego wędkarza a nie uganiać się za kłusolami.Każdy podchodzi do tego inaczej.
Za robaki loli, masz drugi plus. A to co napisał Rysiek,,,,,,,,, coś w tym jest. Kiedyś łowiliśmy na wszelkie siemię , a dziś lomercja zrobiła z nas maszynki do generowania dochodów. Ryby też są skołowane tymi rarytasami, a szczególnie, że jest tego nadmiar. Kto dziś łowi karpie na kartofelki? No może poza mną. Jak jest czas na ziemniaki, to na poletko, pogrzebać i spod naci wyskubac kilka takich malucich, tycich 10-16 mm kartofelków. Podgotować umiejętnie i na hak! A powiem wam tyle, że najfajniejsze ryby połapałem na takie przynęty naturalne z ogródka. I mam sobie to za swego rodzaju pasje, żeby uzywać tego, czego nasi dziadkowie używali. Bywa że to przynosi rezultaty. No a radochy ile z tego jest, to nie będę nawet sie rozpisywał.
Mam takie miejsce w parku gdzie jest bardzo wilgotna ziemia i tam właśnie kopie robaki,albo na działce w kompostowniku.To jest fakt,że kopane są lepsze od kupnych i zawsze więcej.
a teraz moze wbrew woli karpia jego naturalnym pozywieniem jest kulka proteinowa - ciekawe kiedy zebaty przerzuci sie na zdalnie sterowane zywce z pilota :-)))
chcąc być konsekwętnym trzeba by było odstawić węglowe wędki,kołowrotki, te nowoczesne żyłki,plecionki,kupowane haczyki. jakby karpie nie chciały jeść kulek,to ciekawe jak byś je zmusił? jedni chwalą"no kill", drudzy stare sposoby, ajeszcze inni kupują wszystko gotowe,coraz lepszy sprzęt mają ,zabierają złowione ryby-wolno im. byle nie narzucali nachalnie swojego zdania. to się nazywa tolerancja polecam pozdrawiam
oczywiście spines ma racje. Nie szło mi wcale o to, ze te nowoczesne metody są złe, tylko o to, że komercja bierze górę , wedkarzy jest dużo a każdy uzywa innych specjałów. Ryba ma taki wybór, że skołowaciała. Zmieniły sie przyzwyczajenia ryb. Nie namawiam by zrezygnowac z kulek proteinowych. Tylko ze kto pamieta dawne dzieje przyzna, że dawniej nie trzeba było aż tak kombinować co zadać rybie, żeby ją przekonać. No chyba tej racji mi nikt nie odbierze?
Spines ja nikomu nic niechce narzucic a jedynie przekazac ze nadmiar wynalazkow moze czasem nieskutkowac bo moim zdaniem z rybami niejest az tak zle w naszych wodach
Temat tak sie rozwinął, że mi koparka opadła. Prawda o tych Szwedzkich i innych takich łowiskach wygląda zupełnie inaczej niż obrazki malowane przez organizatorów wypraw wędkarskich . Taki Pan Mietek, z Biura turystycznego zachwala, pokazuje, namawia, więc płacimy i jedziemy. Zawożą nas do pieknej stanicy wędkarskiej z cudownym wyposażeniem, domkami, łódkami i innymi ślicznościami. Po powitalnej kolacji Pan Mietek z biura podróży w towarzystwie EXPERTA wyłonionegio z autochtonicznej części Szwedzkiego Wędkarstwa pouczają w zakresie regulaminów, przepisów , praw i obowiązków. Raniutko cała grupa napalonych, kasownych POLSKICH WĘDKARZY wsiada do łodzi z przewodnikami, którzy wiozą ich na RYBNE miejsce i zaczyna się WĘDKOWANIE. Padaja kolejne rekordy , ale ryby poniżej metra (szczupole na przykład) trafiaja z powrotem do wody. Czekaja aż padnie taki co ma 120cm lub więcej. Jak się taki trafi, to dalejże do ośrodka (oczywiście fotki najpierw) i rybe w łeb i do kuchni. Wyjmujemy piwko, wódeczkę i wieczorek gotowy, Rybkie sie wszama, zapije. i nyny. I tak przez kilka dni. No icała ta konina którą wciskają turystom- piękne obrazki, super ryba! , cudne stanice i przekonanie, że tak wygląda w całej Szwecji. No - ja tam nikogo nie będę przekonywał że ma jechać sprawdzić, ale nie jest tak różowo jak myślicie. Są jeszcze łowiska które nie są po niczyją opieką. Tam panuje jedno prawo - łowisz, puszczasz, zabierasz, jesz, możesz się i wysrać. I nikogo to nie zdziwi, bo w Szwecji też jest bydała co nie miara. Turystyka, to reklama, blichtr, pozory. Wmawia sie ludziom koninę, bo się na nich zarabia. To jest cała prawda. Miałem okazję obserwować kilku Szwedów u mnie nad wodą. Starzy wędkarze -wiecie jakie jajca opowiadali o swojej Szwecji? A jak się tu pięknie bawili? Jakoś no kill nie stosowali. Ni latali do sklepów po rybę. Ale zabijanie i skrobanie ryb pozostawiali nam, bo oni tego nawet nie potrafią zrobić. Jeśli zaś chodzi o łowiska, to maja tam u siebie całą masę prywatnych wód na których zarabiają właściciele i dbaja o stan rybności, oraz maja tez wody państwowe, o które dba państwo, ale na innych zasadach niz u nas. Ale maja tez wody, w których złowisz najwyżej g......, bo nikt o nie nie dba. Pozdro all
GHOSTMIR napewno moge sie z toba zgodzic w tej kwestji że nie jest w tej Szwecji czy gdziekolwiek indziej na świecie tak kolorowo i pięknie jak to opisują np. czasopisma wędkarskie czy programy wędkarskie ale problem bezrybia jakie panuje w tej chwili w Polsce jest i m.in. o to w tym temacie chodzi.
kłusol w jeden wieczór więcej ryb wyciągnie niż nie jeden z nas w cały sezon. niech każdy nokilowiec przekona jednego kłusola z sieciami żeby ich już nigdy nie użył i będziemy mieli wody pełne ryb
pełna zgódka
do Ja1kuba. niestety dobrze o tym wiesz że żadnego kłusola nie da się przekonać do niczego. a już napewno nie do tego żeby sieci przestał używać. chyba że siłą.
do loli_83 no i widzisz zaczynasz łapać. Jak sie nie weźmiemy sami za tych kłusoli to do końca życia możemy się zalić na tym forum jak to mało ryb jest a kłusole wybiorą siatami wszystko
może i nie siłą ale ja pewne metody znam
Niech kazdy, kto kłusoli nie nawidzi zapisze się do SSR!!!i poświęci trochę czasu chciażby na same patrole , to kłusoli będzie co najmniej o 50% mniej. Wszyscy tylko gadają a jak w moim kole był pobór na strażnika SSR to nikt chętny się nie zgłosił!! To jak można z kłusolami walczyc, jak jest nas 5 czy 6 na okręg?
Ktoś tu namawia na SSR. A czy wiadomo co taki strażnik może w pojedynkę! Może najwyżęj dostać w mordę od kłusoli. Nie społeczna straż ma ścigać kłusoli tylko zawodowa i policja. I miejscowi powinni w końcu pojąć że gdzie są ryby to są wędkarze, a co za tym idzie są pieniądze. Ja byłem społecznym strażnikiem i coś na ten temat wiem.
Panie longin dobrze gadacie.
U mnie w kole jest taki jeden odważny co w pojedynke z kłusolami chciał coś zdziałać, efekt tego był taki że wrzucili go do wody i kazali sie wiecej nie wtracac bo nastepnym razem to w morde dostanie...
ludzie ja niewiem gdzie wy te ryby lowicie,mieszkam na slasku a tu z wodami jest niewesolo ale prawie nigdy nie wracam o kiju
powrót o kiju to jeszcze nie tragedia ja o mało nie dostałem wiosłem w czaszkę jak starałem się uwolnić mój zestaw z zastawionej siatki. Ja1kuba coś o tym zdarzeniu wie.
;-)) o kiju wracaja no kille. Ja czasami - z wyboru. Też jestem ze Śląska i powiadam........ ryba u nas jest. Są sztuki jak marzenie - a że złapać je ciężko jest? no cóż - o to chodzi w tym hobby.
GHOSTMIR a w porównaniu do lat poprzednich tzn. "70, "80, "90, też uważasz że teraz mamy to samo co np. 30 lat temu ??? Bo ja wiem z opowieści wielu starych wędkarzy a także zwykłych ludzi że teraz nie jest tak super jak kiedyś.
Nie wiem, z jakich części Śląska pochodzicie (gdzie "chytocie"), ale nad "moimi" wodami jest "rybnie". Wcale nie musze brać żadnej ryby z nad wody, ba nawet zdarza mi się "nie zamoczyć" kija! Tak właściwie chodzi o to, aby mile spędzić czas nad wodą...
tez odnosze takie wtrazenie ze zwolennicy no kill poprostu maja problem ze zlowieniem czegokolwiek ja lowie na malym stawie w centrum osiedla - fakt trudne lowisko bo zarosniete ale norma lina czy szczupaka niejest problemem tylko trzeba wiedziec jak te ryby przechytrzyc
do loli opowiesci wedkarskie to jedno a rzeczywistosc to drugie ,lowie trzydziesci lat i jednego jestem pewien-stan wod sie poprawil zwlaszcza jesli chodzi o czystosc
loli_83 - odpowiem Ci. W porównaniu do lat 80-90 nastąpiła znaczna poprawa i rybostanu i czystości wód. Dziś na Odrze możesz łapać ryby i je spożywać - a w latach 80" jak cos złapałeś to wypuszczało sie to od razu, a dłonie śmierdziały jeszcze miesiąc. Ryby jest więcej - ale i tak pewnie dostanę po łbie za to stwierdzenie. W moich stronach wiekszość wód to byłe żwirownie i poldery zalewowe, oraz kilka rzeczek. Zapewniam, ryb jest więcej niz 20 lat temu - tyle, że u nas nie ma RYBAKÓW. Są kłusole, ale raczej sie boja własnego cienia - takie kłusujące czajniki. I żadne tam niekilanie nic nie pomoże.... a w ogóle piatka Rysiek, nie jest źle.
do rysiek38 i GHOSTMIR. temat nie dotyczy czystości wód tylko m.in. bezrybia. A opowieści które słyszałem na pewno nie są wyssane z palca i jedno z nich wynika - kiedyś można było złowić więcej i większe. Szanuje zdanie każdego wędkarza bo każdy człowiek ma różne gusta i różne poglądy i nikomu nic nie narzucam tylko mam swoje zdanie na ten temat. GHOSTMIR na Odrze jak było a jak jest teraz nie wiem, ale jedno wiem na pewno - rzeki są cholernie wyregulowane, wypłycone, wyprostowane, jednym słowem zniszczone, zniszczona została naturalność, prawdziwość wielu łowisk a co za tym idzie - bezrybie.
Do Loli to fakt ze melioranci zniszczyli sporo ale np u nas w rzece parenascie lat temu nawet nie przerzyl szczur a teraz nawet okon sie trafia a to ryba w miare wymagajaca czystosci
JA TESZ JESTEM ZA BO STOSUJE TĄ METODE Catch and Release AND NO KILL
do rysiek38. Ja osobiście łowie na bardzo wyregulowanej rzece i pomimo iż jest to bardzo trudne łowisko nie mam problemów "ze złowieniem czegokolwiek" ale wiem że w latach "90 było tu zupełnie inne (czyt. dużo lepsze) łapanie ryb.
Nie chodzi o to Longin żeby chodzic w pjedynkę tylko o to, że Psr-owców jest za mało i nic nie wskazuje na to , żeby ten stan w najbliższym czasie się zmienił. Jakoś po prostu trzeba wesprzec PSR a od tego jest SSR. Chodzi mi o to, że każdy płacze jakie to bezrybie i ile kłusoli a nie zastanawia się, że można to zmienic choby w części. TY byłeś w SSR i swoje pewnie odsłużyłeś, więc czas teraz na młodzież tą, która tak z troską wypowiada się o naszych wodach
U mnie jest zupełnie odwrotnie okonia jest coraz mniej a kiedyś była to jedna z najczęściej spotykanych ryb w Iłżance.
Widocznie w kwestii czystości wód na Śląsku się poprawiło.
karpiarz97 pełny szacunek.
no ja też pełny szacun - będzie większa szansa złowić cos ciekawego....... ;-))
GRZEGORZK zgadzam sie z tobą widać jak różne zdania na ten temat sa wsród młodych wedkarzy a jak inne starszych...
GHOSTMIR co do tego czy będzie większa szansa "złowić coś ciekawego" to nie byłbym tego taki pewien... :)) kłusownicy dalej będą robili swoje, podobnie jak melioranci...
:-) bo młodzi mają taką dziwną przypadłość, że niekiedy nie mając wyrobionego własnego zdania postanawiaja pójść za modą i często sie gubia w tym wszystkim. Natomiast my, starsi wędkarze, mamy za soba juz jakieś doświadczenia i to na nich opieramy swoje przekonania. Tego i tobie loli_83 życzę. Tylko zastanawiaj sie nad każdą tezą i nie wierz ślepo w to, co ci powie kolega po kiju, bo moze nie mieć do końca racji.
GRZEGORZK - ja tam kicham na tych panów z blachą na klapie, po prostu usuwam sznury, pułapki i siatki zastawione na żabiokach. Z kumplem na łódce robimy dla wędkarstwa (legalnego) więcej, niz wszystkie do tego powołane służby i wszyscy święci nokilowcy razem wzięci. Nie zliczę ile tego badziewia spaliliśmy. Jak przyjeżdżamy na nasze ulubione wody, to wiemy dokładnie gdzie co jest i robimy z tym porządek. Kumplowi już Golfa w stawie utopili, ale on powiada, że stary był i umyć juz go trzeba było. Więc dalej niszczymy te sidła i dobrze jest. A jak przychodza panowie z blachami, to nas kontrolują i zwisa im co w wodzie jest, bo te bidoki nawet kajaka nie mają i chodzą pieszo. My ich wyręczamy i tak bedziemy robić nadal. Pozdro.
GHOSTMIR jak już wcześniej pisałem ja mam swoje zdanie na ten temat i wiem co pisze ale oczywiście szanuje opinie innych wędkarzy którzy się ze mną nie zgadzają :).
no i fajnie z Twojej strony. Za to masz u mnie plus.
GHOSTMIR ja nie opieram swojego zdania tylko na jakiś modach tylko właśnie na swoich doświadczeniach bo łowię od ok. 20 lat i wiem że kiedyś ryb było więcej, łowiska też były bardziej atrakcyjne bo nie wyregulowane, ale także na opiniach innych starszych, bardziej doświadczonych wędkarzy i jeszcze nie spotkałem się z opinią takiego gościa który by mi powiedział że teraz jest lepiej.
A najważniejsze że nikomu ten temat nie jest obojętny :)
a moze problem tkwi zupelnie gdzie indziej moze ryby sa jak byly tylko samo wedkarstwo sie zmienilo teraz jak nie zanecisz nie polowisz a jak kazdy sypie to kolo sie zamyka kiedys robale trzeba bylo zdobyc samemu i dla ryb byly rarytasem a teraz paczka na hak a 2 do wody
Ja dalej uważam że "kopane robaki" są dużo lepszą przynętą niż kupione w sklepie. :)
Sam kiedyś miałem przyjemność pociąć zastawione sieci u nas na gliniance.I jeśli tylko widzę coś takiego to działam bezwarunkowo. Co do panów z blachami to mam mieszane odczucia.Trafiają się tacy z którymi można pogadać i widać że są stworzeni do tej roboty.Ale niestety są i tacy którzy patrzą tylko żeby uwalić skromnego wędkarza a nie uganiać się za kłusolami.Każdy podchodzi do tego inaczej.
Podobnie jak do innych spraw związanych z tym tematem.
Za robaki loli, masz drugi plus. A to co napisał Rysiek,,,,,,,,, coś w tym jest. Kiedyś łowiliśmy na wszelkie siemię , a dziś lomercja zrobiła z nas maszynki do generowania dochodów. Ryby też są skołowane tymi rarytasami, a szczególnie, że jest tego nadmiar. Kto dziś łowi karpie na kartofelki? No może poza mną. Jak jest czas na ziemniaki, to na poletko, pogrzebać i spod naci wyskubac kilka takich malucich, tycich 10-16 mm kartofelków. Podgotować umiejętnie i na hak! A powiem wam tyle, że najfajniejsze ryby połapałem na takie przynęty naturalne z ogródka. I mam sobie to za swego rodzaju pasje, żeby uzywać tego, czego nasi dziadkowie używali. Bywa że to przynosi rezultaty. No a radochy ile z tego jest, to nie będę nawet sie rozpisywał.
kartofelki to jedno a kiedy widziales ostatnio kiedys tak popularny groch jesienia na karpia lub ryz praktycznie na kazde karpiowate???
Mam takie miejsce w parku gdzie jest bardzo wilgotna ziemia i tam właśnie kopie robaki,albo na działce w kompostowniku.To jest fakt,że kopane są lepsze od kupnych i zawsze więcej.
O rysiu przepraszam ,ale na Odrze łapiemy na groch.Nie jest tak do końca zapomniany,chyba że młodsze pokolenie o tym nie wie.
Pełny szacun dla Ciebie GHOSTMIR za tekst o kartofelkach :) zgadzam się w 100%. To fakt że nic nie zastąpi tego co stosowali nasi dziadkowie :).
a teraz moze wbrew woli karpia jego naturalnym pozywieniem jest kulka proteinowa - ciekawe kiedy zebaty przerzuci sie na zdalnie sterowane zywce z pilota :-)))
chcąc być konsekwętnym trzeba by było odstawić węglowe wędki,kołowrotki,
te nowoczesne żyłki,plecionki,kupowane haczyki.
jakby karpie nie chciały jeść kulek,to ciekawe jak byś je zmusił?
jedni chwalą"no kill", drudzy stare sposoby, ajeszcze inni kupują wszystko
gotowe,coraz lepszy sprzęt mają ,zabierają złowione ryby-wolno im.
byle nie narzucali nachalnie swojego zdania.
to się nazywa tolerancja
polecam
pozdrawiam
oczywiście spines ma racje. Nie szło mi wcale o to, ze te nowoczesne metody są złe, tylko o to, że komercja bierze górę , wedkarzy jest dużo a każdy uzywa innych specjałów. Ryba ma taki wybór, że skołowaciała. Zmieniły sie przyzwyczajenia ryb. Nie namawiam by zrezygnowac z kulek proteinowych. Tylko ze kto pamieta dawne dzieje przyzna, że dawniej nie trzeba było aż tak kombinować co zadać rybie, żeby ją przekonać. No chyba tej racji mi nikt nie odbierze?
spines21 nikt nie narzuca innym swojego zdania poczytaj dokładnie nasze wypowiedzi
Spines ja nikomu nic niechce narzucic a jedynie przekazac ze nadmiar wynalazkow moze czasem nieskutkowac bo moim zdaniem z rybami niejest az tak zle w naszych wodach