Witam, dawno mnie na forum nie było gdyż zabrakło dostepu do internetu;/, ale teraz kiedy sezon sandaczowy w pełni nie przeszkadza mi to:D...oto moja 1 zdobycz na koguta całe 53cm nie jest to okaz ale na własnoręcznie robionego kokota:D cieszy jak mało która złowiona ryba na kupną przynętę :D gdyby nie deszcz to pewnie nie jeden by sie dziś uchaczył, zapomniałem płaszcza przeciwdeszczowego i niestety musiałem sie szybciej zwinąć za to jutro jeszcze przed wschodem mam zamiar rzucać kokotami w wode :D... Tą rybke dedykuje Irkowi:D dzięki niemu zacząłem kręcić kokoty i oto efekt :D mam nadzieje że nie ostatni:D. Pozdrawiam wszystkich sandaczomaniaków:D i połamania kija życzę
Hmm u nas w Świętokrzyskiem jeszcze nie wiem jak - nie mam czasu pojechać. Mam nadzieję, że jutro uda się zaliczyć Chańczę... jak tylko kumpel nie spuchnie -.-
Generalnie trzeba jechać, bo akurat pełnia - łysy mocno świeci :)
Jak u mnie z sandaczem? Hm... Nie wiem. Byłem jedynie na jednej miejscówce, fakt słynącej z zanderów ale gdy ja łowiłem one strajkowały albo ich w ogóle nie było. Żadnego brania! Gumy , koguty, nic. Za to na Wiśle pierwszy rzut i pstryk ale już bez poprawki. No i kumplowi nie chciałem ściągać gruntówek:) bo akurat miał je wyrzucone. Więc na razie, po pierwszym wypadzie, jestem na zero. Ale to się niedługo zmieni:))) Kurde, obym nie zapeszył.
W sobotę była rewelacja mimo małego sztormu na wodzie a w Niedzielę kiszka na całego 6h młócenia wody,czesania,orania,opadywania,szurania,podbijania i nie
wiem czego jeszcze...:) a szwagier ukilił 2 mętne 50cm i 64cm a
większego w czasie gdy rozmawiałem z Tomkiem przez tel. mętny pięknie
pogonił drobnicę i w pierwszym rzucie już siedział niestety nie u
mnie..."mea culpa" zagadałem się obiecuję że następnym razem już tego nie zrobię...:)
wstawiam fotkę szwagra z uśmiechem wampirka bezcenne...:) szykuję się na dłuuuugi weekend będziemy wędkować razem z Tomkiem także oooj będzie się działo...:) przynajmniej mam taką nadzieję...:)
ja rozpocząłem sezon od 2 czerwca...2 lipa,3 również a za to 4 prawdziwe eldorado!!!Sandałki biły jak opętane,coś cudownego!końcowy efekt 2 piękne sandały wyholowane a ile się spięło???za to dziś porażka!5 godzin biczowania i ani pstryka;)),pozdrawiam sandaczomaniaków
Ja wlasnie po powrocie z nocki. Na 8,5 godziny biczowania wody z lodzi , tylko zachaczyly sie dwa szczupaki na koguta i jeden okon na Dragonowskiego Reno Killer. I dwa sandaczowe slynne pstryk !! Jednego szczupaka londowalem w podbieraku (pierwszy raz wogole ) , kotwiczka zaplontala sie w podbieraku od koguta,wraz ze szczuplym i przy probie wydostania jej , kaczorek pocharatal mi paluszki w lewej dloni. Przez pol godziny ,nie moglem powstrzymac lecacej krwi. Cala scierka do wycierania rak po rybkach zakrwawiona, wyglada jak po swiniobiciu. Mam nadzieje ze sie szybko zagoi i nastepnym razem bedzie bez niespodzianek. Pzdr. P.S Woda u mnie 12 stopni i temp. od 11 do 13 .
W sobotę była rewelacja mimo małego sztormu na wodzie a w Niedzielę kiszka na całego 6h młócenia wody,czesania,orania,opadywania,szurania,podbijania i nie
wiem czego jeszcze...:) a szwagier ukilił 2 mętne 50cm i 64cm a
większego w czasie gdy rozmawiałem z Tomkiem przez tel. mętny pięknie
pogonił drobnicę i w pierwszym rzucie już siedział niestety nie u
mnie..."mea culpa" zagadałem się obiecuję że następnym razem już tego nie zrobię...:)
wstawiam fotkę szwagra z uśmiechem wampirka bezcenne...:) szykuję się na dłuuuugi weekend będziemy wędkować razem z Tomkiem także oooj będzie się działo...:) przynajmniej mam taką nadzieję...:)
P:)
Nie zawsze Andrzeju bedzie kolorowo w rybki. Ale, na pocieszenie dodam ze ja dzis tez bez sandacza. :)) Nastepnym razem bedzie lepiej. NAPEWNO !!!!
No po szczupaczku to się wolno goi... będziesz cierpiał :)
Ja miałem jechać i oczywiście nie wypaliło... wyprawa przełożona na piątek/sobotę. Ale tak to już jest, jak do jeziora ponad 50km, a i z brzegu się tam nie połowi... nie idzie jechać samemu i trzeba się uzależnić od kogoś ;/
U mnie od kilku dni nawet pstryka , albo wrócą na to miejsce ( około 2 metrów nie wiem czy nie za płytko ? podpowiedzcie ) albo przebywały tam po tarle .Tam gdzie łowię mam do wyboru koryto rzeki lub 2 metrowy blat
Byliśmy z kolegą 09.06 w sobotę - nad wodą zameldowaliśmy się o 3:30, chwilę później byliśmy na wodzie. Na początku spokojnie, jednak gdzieś przed 5 zaczęły się brania. W sumie padły 4 zanderki: ~ 35, 45, 50, 55cm (nie wiem dokładnie, nie mierzyliśmy - szybko wracały do wody). Jako przyłów trafiłem okonia ok. 30cm (wcześniej myślałem, że miał ok. 35, ale spojrzałem na zdjęcie, gdzie mierzyłem go do wędki i się okazało, że miał jednak koło 30cm :P). Urwane kilka gum, dwa koguty i złamana wklejanka... bilans średni, jak na jedną wyprawę ;/
Konger World Champion Zander już w serwisie... naprawa ok. 2-3 tygodni i 100-150zł ;/// To mam "połapane" w czerwcu, super ;<
Ja wlasnie po powrocie z nocki. Na 8,5 godziny biczowania wody z lodzi , tylko zachaczyly sie dwa szczupaki na koguta i jeden okon na Dragonowskiego Reno Killer. I dwa sandaczowe slynne pstryk !! Jednego szczupaka londowalem w podbieraku (pierwszy raz wogole ) , kotwiczka zaplontala sie w podbieraku od koguta,wraz ze szczuplym i przy probie wydostania jej , kaczorek pocharatal mi paluszki w lewej dloni. Przez pol godziny ,nie moglem powstrzymac lecacej krwi. Cala scierka do wycierania rak po rybkach zakrwawiona, wyglada jak po swiniobiciu. Mam nadzieje ze sie szybko zagoi i nastepnym razem bedzie bez niespodzianek. Pzdr. P.S Woda u mnie 12 stopni i temp. od 11 do 13 .
Polecam Robercie podbieraki Jaxona z gumowaną siatką. Są rewelacyjne! Żyłkowe też są dobre, ale te stosują tylko ci którzy ryb nie wypuszczają wcale.
Dziękuję też koledze wyżej za fotkę sandała i dedykację.:) Życzę i czekam na kolejne fotki i rybki złowione na pióra.
Ja wlasnie po powrocie z nocki. Na 8,5 godziny biczowania wody z lodzi , tylko zachaczyly sie dwa szczupaki na koguta i jeden okon na Dragonowskiego Reno Killer. I dwa sandaczowe slynne pstryk !! Jednego szczupaka londowalem w podbieraku (pierwszy raz wogole ) , kotwiczka zaplontala sie w podbieraku od koguta,wraz ze szczuplym i przy probie wydostania jej , kaczorek pocharatal mi paluszki w lewej dloni. Przez pol godziny ,nie moglem powstrzymac lecacej krwi. Cala scierka do wycierania rak po rybkach zakrwawiona, wyglada jak po swiniobiciu. Mam nadzieje ze sie szybko zagoi i nastepnym razem bedzie bez niespodzianek. Pzdr. P.S Woda u mnie 12 stopni i temp. od 11 do 13 .
Polecam Robercie podbieraki Jaxona z gumowaną siatką. Są rewelacyjne! Żyłkowe też są dobre, ale te stosują tylko ci którzy ryb nie wypuszczają wcale.
Dziękuję też koledze wyżej za fotkę sandała i dedykację.:) Życzę i czekam na kolejne fotki i rybki złowione na pióra.
Pozdrawiam.
Irku przetestowany masz ten podbierak ? Dobrze miec z soba czasem. Zawsze mam na lodzi , ale nigdy nie rozkaladam. Rybki maja wtedy rowne szanse. :)) Ale, dzieki podbierakowi gdyby byl rozwiniety to okon zycia by byl. A, tak tylko wspomnienia. I , historia do opisania ale na kiedy indziej.
Nocka była udana choc pogoda była bardzo zmienna,około godz. 22.05 pierwsze branie u kolegi i mega odjazd około 20 metrow dlugi postój i nic sciagnal rybke,haha jak ja kocham te rybke za ten spryt,u mnie branie nastapilo znacznie pozniej ale klasyczne i wiedzialem ze bedzie moj nie duzy bo okolo 54cm;) ale zawsze. w tym sezonie na 6 wyjsc czyli nocek tak do 1godziny mam juz 3 sandały na koncie,zdecydowanie lepiej niz w zeszlym sezonie,chyba zaczynam kumac o co w tym wszystkim chodzi;)pozdrawiam.
Witam. U mnie panowie totalna lipa jeden spad i tylko kilka pstryknięć a od tygodnia nawet tego, sandacz na Przeczycach i Kozłowej jeszcze śpi. W nocy na żywca się trafia ale to nie moja technika połowu.
Dziś chrzciłem nowy patyk który składałem przez kilka dni(wieczorów) na blanku St. Croix 5C68MXF-B Xtreme. Wyjechało z wody 9 szt, dwa spadły i jeden okoń nie za duży.
Nie pisz mi takich rzeczy, bo mi "gul" szyję rozwali.:) Na tej wodzie gdzie łowimy takich nie ma. No przynajmniej ja nie trafiłem żadnej piątki i wzwyż.
Dziś chrzciłem nowy patyk który składałem przez kilka dni(wieczorów) na blanku St. Croix 5C68MXF-B Xtreme. Wyjechało z wody 9 szt, dwa spadły i jeden okoń nie za duży.
No ,to ochrzciles!!!!:))) Fajne rybki i sporo jak na jedno wedkowanie. Oczywiscie wyjechaly na koguty ??? POzdrawiam.
Kija robiłem z myślą o łowieniu kogutami i nie będę go bezcześcił jakimiś gumami.:) Ewentualnie Dragonowska Jerky na jesień i sliderki własnej roboty. Merdających ogonami ripperów, twisterów i kopyt ten kij nie zobaczy.
Wynik sztukowy nie najgorszy miałem, ale rozmiar pozostawiał wiele do życzenia.
Na wiśle w Warszawie słabo,na zalewie zegrzyńskim podobnie,więcej szczupaków niż sandałów,znacie jakieś ciekawe miejsca w odległości do ok 100-150 km od Warszawy gdzie można połowić sandacze?
Nocka okazała się udana,zameldował się maluch o godz. 22.30 niecałe 45cm jak on się cieszył że wrócił do wody:)po 24.00 drugie branie ale bardzo ostrożne i tak jak się spodziewałem był duży cwaniak,sciągnął uklejke,ale było bardzo fajnie.
Bravo...piękny zanderek i pewnie będzie nie ostatni bo nasza królowa Wisła kryje w sobie piękne mętnookie smoki...
...u mnie dzisiaj można powiedzieć że połowiłem lecz niestety nic większego wszytko sandałki 45+ jeden rocznik ale było ich kilkanaście sztuk + 2 szczupaczki 50cm także akumulatory mam naładowane tzw.pstrykami...:) strasznie spadło ciśnienie od rana z 1014hPa na chwilę obecną 999hPa i nadal spada...nieuchronnie idzie deszcz poniżej jeden z dzisiejszych oprawców przynęta 10cm V-Lures Chucky...
No ładnie wszyscy łowią a u mnie kiszka jakich mało;)Gratulacje Panowie;)Pozdrawiam Tomek,Ty chociaż połowiłeś.U mnie to dopiero kicha.Szybciej suma złowisz niż sandacza na Wisełce w moich stronach,w promienu 50 km sandacz to unikat.Jednego złowiłem ale nie ma się czym chwalic,zwyczajny 50+,jeszcze wychudzony(głodna Etiopia ) ;-)))Woda jak opadnie to może coś się uwiesi konkretniejszego z kolcami.Wczoraj byłem pomachac,woda mogła byc troszkę wyższa,albo bardzo niska,niestety była byle jaka.Złowiliśmy z kolegą po rapce nie fotogenicznej i to na tyle.Pozdrawiam.
Przyjdą upały, woda zacznie opadać, może wtedy złowię jakiegoś sandala większego ...u mnie podobnie Radku jak jest niż to świetnie biorą a jak jest wysoko ciężko je zlokalizować...
witam dzisiaj krótki wypad na odre i jeden sandaczyk się zameldował taki około 60cm niestety nie mam zdjęcia telefon padł a rybka dalej pływa katowałem główkę gumami nic pierwszy rzut na koguta i siedzi pozdrawiam.)
Troche wam zazdroszcze tych sandaczy u mnie wody jak na lekarstwo a jak juz jest jakies bajoro to strasznie przelowione a co do wielkosci sandalow tam wystepującychc to głównie takie 30-50cm ale zlowienie nawet takiego malucha to nie lada wyczyn i srednio na 10 wyjazdów melduje sie 1 podrostek :/
Witajcie. Ja wlasnie bylem trzy godzinki z brzegu polapac. Niestety , bez rybki. Ale mialem jedno pobicie i to takie naprawde walniecie. Przyciolem , ale poszlo tylko rybie po zebach . Irku , jak ty to robisz ??? Z brzegu kilowales ,czy z lodzi ?? Pzdr.
Te maluchy pukały mi jak łowiłem z łodzi. Popołudniu killowałem z brzegu i uwiesił się jeden dobrze ponad wymiar+ jeden niesamowicie elektryzujący pstryk którego nie dałem rady przyciąć.
Ja ostatnie dwie wyprawy nawet bez puknięcia... no i bez solidnej wędki :P Czekam na serwis ;/ Ale generalnie po bardzo obiecującym początku czerwca coś się mocno uspokoiło.. kilka dni upałów i już się wszystko rozstroiło. Zobaczymy, czy coś jeszcze się uda wyhaczyć przed wakacjami sandaczy.
Ja ruszan dzis o 24-tej ,za sandalkiem i posiedze do ranca ,gdzies do 8-mej. Dam znac co i jak. Pozdrawiam maniakow sandaczowych. :)))
Witam, dawno mnie na forum nie było gdyż zabrakło dostepu do internetu;/, ale teraz kiedy sezon sandaczowy w pełni nie przeszkadza mi to:D...oto moja 1 zdobycz na koguta całe 53cm nie jest to okaz ale na własnoręcznie robionego kokota:D cieszy jak mało która złowiona ryba na kupną przynętę :D gdyby nie deszcz to pewnie nie jeden by sie dziś uchaczył, zapomniałem płaszcza przeciwdeszczowego i niestety musiałem sie szybciej zwinąć za to jutro jeszcze przed wschodem mam zamiar rzucać kokotami w wode :D... Tą rybke dedykuje Irkowi:D dzięki niemu zacząłem kręcić kokoty i oto efekt :D mam nadzieje że nie ostatni:D. Pozdrawiam wszystkich sandaczomaniaków:D i połamania kija życzę
Wcięło foto mam nadzieje że teraz sie uda dodać :D
Hmm u nas w Świętokrzyskiem jeszcze nie wiem jak - nie mam czasu pojechać. Mam nadzieję, że jutro uda się zaliczyć Chańczę... jak tylko kumpel nie spuchnie -.-
Generalnie trzeba jechać, bo akurat pełnia - łysy mocno świeci :)
Jak u mnie z sandaczem? Hm... Nie wiem. Byłem jedynie na jednej miejscówce, fakt słynącej z zanderów ale gdy ja łowiłem one strajkowały albo ich w ogóle nie było. Żadnego brania! Gumy , koguty, nic. Za to na Wiśle pierwszy rzut i pstryk ale już bez poprawki. No i kumplowi nie chciałem ściągać gruntówek:) bo akurat miał je wyrzucone. Więc na razie, po pierwszym wypadzie, jestem na zero. Ale to się niedługo zmieni:))) Kurde, obym nie zapeszył.
W sobotę była rewelacja mimo małego sztormu na wodzie a w Niedzielę kiszka na całego 6h młócenia wody,czesania,orania,opadywania,szurania,podbijania i nie wiem czego jeszcze...:) a szwagier ukilił 2 mętne 50cm i 64cm a większego w czasie gdy rozmawiałem z Tomkiem przez tel. mętny pięknie pogonił drobnicę i w pierwszym rzucie już siedział niestety nie u mnie..."mea culpa" zagadałem się obiecuję że następnym razem już tego nie zrobię...:) wstawiam fotkę szwagra z uśmiechem wampirka bezcenne...:) szykuję się na dłuuuugi weekend będziemy wędkować razem z Tomkiem także oooj będzie się działo...:) przynajmniej mam taką nadzieję...:)
P:)
ja rozpocząłem sezon od 2 czerwca...2 lipa,3 również a za to 4 prawdziwe eldorado!!!Sandałki biły jak opętane,coś cudownego!końcowy efekt 2 piękne sandały wyholowane a ile się spięło???za to dziś porażka!5 godzin biczowania i ani pstryka;)),pozdrawiam sandaczomaniaków
Ja po kilowanku z Irkiem jestem i złowiłem 3 małe plus kilka brań i spadów Irek miał 4 i kaczke też nie duże;)
Ja wlasnie po powrocie z nocki. Na 8,5 godziny biczowania wody z lodzi , tylko zachaczyly sie dwa szczupaki na koguta i jeden okon na Dragonowskiego Reno Killer. I dwa sandaczowe slynne pstryk !! Jednego szczupaka londowalem w podbieraku (pierwszy raz wogole ) , kotwiczka zaplontala sie w podbieraku od koguta,wraz ze szczuplym i przy probie wydostania jej , kaczorek pocharatal mi paluszki w lewej dloni. Przez pol godziny ,nie moglem powstrzymac lecacej krwi. Cala scierka do wycierania rak po rybkach zakrwawiona, wyglada jak po swiniobiciu. Mam nadzieje ze sie szybko zagoi i nastepnym razem bedzie bez niespodzianek. Pzdr. P.S Woda u mnie 12 stopni i temp. od 11 do 13 .
W sobotę była rewelacja mimo małego sztormu na wodzie a w Niedzielę kiszka na całego 6h młócenia wody,czesania,orania,opadywania,szurania,podbijania i nie wiem czego jeszcze...:) a szwagier ukilił 2 mętne 50cm i 64cm a większego w czasie gdy rozmawiałem z Tomkiem przez tel. mętny pięknie pogonił drobnicę i w pierwszym rzucie już siedział niestety nie u mnie..."mea culpa" zagadałem się obiecuję że następnym razem już tego nie zrobię...:) wstawiam fotkę szwagra z uśmiechem wampirka bezcenne...:) szykuję się na dłuuuugi weekend będziemy wędkować razem z Tomkiem także oooj będzie się działo...:) przynajmniej mam taką nadzieję...:)
P:)
Nie zawsze Andrzeju bedzie kolorowo w rybki. Ale, na pocieszenie dodam ze ja dzis tez bez sandacza. :)) Nastepnym razem bedzie lepiej. NAPEWNO !!!!
No po szczupaczku to się wolno goi... będziesz cierpiał :)
Ja miałem jechać i oczywiście nie wypaliło... wyprawa przełożona na piątek/sobotę. Ale tak to już jest, jak do jeziora ponad 50km, a i z brzegu się tam nie połowi... nie idzie jechać samemu i trzeba się uzależnić od kogoś ;/
mętnooki atakuje
U mnie od kilku dni nawet pstryka , albo wrócą na to miejsce ( około 2 metrów nie wiem czy nie za płytko ? podpowiedzcie ) albo przebywały tam po tarle .Tam gdzie łowię mam do wyboru koryto rzeki lub 2 metrowy blat
Już pisałem, ale w złym temacie, więc przepiszę.
Byliśmy z kolegą 09.06 w sobotę - nad wodą zameldowaliśmy się o 3:30, chwilę później byliśmy na wodzie. Na początku spokojnie, jednak gdzieś przed 5 zaczęły się brania. W sumie padły 4 zanderki: ~ 35, 45, 50, 55cm (nie wiem dokładnie, nie mierzyliśmy - szybko wracały do wody). Jako przyłów trafiłem okonia ok. 30cm (wcześniej myślałem, że miał ok. 35, ale spojrzałem na zdjęcie, gdzie mierzyłem go do wędki i się okazało, że miał jednak koło 30cm :P). Urwane kilka gum, dwa koguty i złamana wklejanka... bilans średni, jak na jedną wyprawę ;/
Konger World Champion Zander już w serwisie... naprawa ok. 2-3 tygodni i 100-150zł ;/// To mam "połapane" w czerwcu, super ;<
Ja wlasnie po powrocie z nocki. Na 8,5 godziny biczowania wody z lodzi , tylko zachaczyly sie dwa szczupaki na koguta i jeden okon na Dragonowskiego Reno Killer. I dwa sandaczowe slynne pstryk !! Jednego szczupaka londowalem w podbieraku (pierwszy raz wogole ) , kotwiczka zaplontala sie w podbieraku od koguta,wraz ze szczuplym i przy probie wydostania jej , kaczorek pocharatal mi paluszki w lewej dloni. Przez pol godziny ,nie moglem powstrzymac lecacej krwi. Cala scierka do wycierania rak po rybkach zakrwawiona, wyglada jak po swiniobiciu. Mam nadzieje ze sie szybko zagoi i nastepnym razem bedzie bez niespodzianek. Pzdr. P.S Woda u mnie 12 stopni i temp. od 11 do 13 .
Polecam Robercie podbieraki Jaxona z gumowaną siatką. Są rewelacyjne! Żyłkowe też są dobre, ale te stosują tylko ci którzy ryb nie wypuszczają wcale.
Dziękuję też koledze wyżej za fotkę sandała i dedykację.:) Życzę i czekam na kolejne fotki i rybki złowione na pióra.
Pozdrawiam.
ja po wczorajszej stracie 80tki + czterech pustych braniach dziś z jeszcze większą mobilizacją wracam nad wodę ...Pozdro
Codziennie deszcze. Woda pewnie jak kawa z mlekiem. Jak wstanę to sprawdzę co i jak. Przynajmniej wodę z łódki wyleję i grzybków poszukam
Dzisiaj nocka,oby gryzły,znaczy żerowały, 2 kijki z uklejkami z gruntu i czekam na ten cudowny moment,pozdrawiam;)
Ja wlasnie po powrocie z nocki. Na 8,5 godziny biczowania wody z lodzi , tylko zachaczyly sie dwa szczupaki na koguta i jeden okon na Dragonowskiego Reno Killer. I dwa sandaczowe slynne pstryk !! Jednego szczupaka londowalem w podbieraku (pierwszy raz wogole ) , kotwiczka zaplontala sie w podbieraku od koguta,wraz ze szczuplym i przy probie wydostania jej , kaczorek pocharatal mi paluszki w lewej dloni. Przez pol godziny ,nie moglem powstrzymac lecacej krwi. Cala scierka do wycierania rak po rybkach zakrwawiona, wyglada jak po swiniobiciu. Mam nadzieje ze sie szybko zagoi i nastepnym razem bedzie bez niespodzianek. Pzdr. P.S Woda u mnie 12 stopni i temp. od 11 do 13 .
Polecam Robercie podbieraki Jaxona z gumowaną siatką. Są rewelacyjne! Żyłkowe też są dobre, ale te stosują tylko ci którzy ryb nie wypuszczają wcale.
Dziękuję też koledze wyżej za fotkę sandała i dedykację.:) Życzę i czekam na kolejne fotki i rybki złowione na pióra.
Pozdrawiam.
Irku przetestowany masz ten podbierak ? Dobrze miec z soba czasem. Zawsze mam na lodzi , ale nigdy nie rozkaladam. Rybki maja wtedy rowne szanse. :)) Ale, dzieki podbierakowi gdyby byl rozwiniety to okon zycia by byl. A, tak tylko wspomnienia. I , historia do opisania ale na kiedy indziej.
Nocka była udana choc pogoda była bardzo zmienna,około godz. 22.05 pierwsze branie u kolegi i mega odjazd około 20 metrow dlugi postój i nic sciagnal rybke,haha jak ja kocham te rybke za ten spryt,u mnie branie nastapilo znacznie pozniej ale klasyczne i wiedzialem ze bedzie moj nie duzy bo okolo 54cm;) ale zawsze. w tym sezonie na 6 wyjsc czyli nocek tak do 1godziny mam juz 3 sandały na koncie,zdecydowanie lepiej niz w zeszlym sezonie,chyba zaczynam kumac o co w tym wszystkim chodzi;)pozdrawiam.
Witam.
U mnie panowie totalna lipa jeden spad i tylko kilka pstryknięć a od tygodnia nawet tego, sandacz na Przeczycach i Kozłowej jeszcze śpi. W nocy na żywca się trafia ale to nie moja technika połowu.
Witam u nas w Szczecinie lipa, ogólne słabor ryby biorą w ta zmienną pogodę a sandacze małe pod wymiar ledwo na Odrze!
Dziś chrzciłem nowy patyk który składałem przez kilka dni(wieczorów) na blanku St. Croix 5C68MXF-B Xtreme. Wyjechało z wody 9 szt, dwa spadły i jeden okoń nie za duży.
pięknie połowiłeś, ja w niedziele też 2szt 5.97kg i 3,04 ale na innej wodzie
pięknie połowiłeś, ja w niedziele też 2szt 5.97kg i 3,04 ale na innej wodzie
Nie pisz mi takich rzeczy, bo mi "gul" szyję rozwali.:) Na tej wodzie gdzie łowimy takich nie ma. No przynajmniej ja nie trafiłem żadnej piątki i wzwyż.
Tak trzymaj i nie puszczaj.;)
pięknie połowiłeś, ja w niedziele też 2szt 5.97kg i 3,04 ale na innej wodzie
Ładna ryba,ale spierniczyłeś ją swoim obuwiem i miarką,wystarczyła by wędka.To Twój pierwszy taki sandacz?
Dziś chrzciłem nowy patyk który składałem przez kilka dni(wieczorów) na blanku St. Croix 5C68MXF-B Xtreme. Wyjechało z wody 9 szt, dwa spadły i jeden okoń nie za duży.
No ,to ochrzciles!!!!:))) Fajne rybki i sporo jak na jedno wedkowanie. Oczywiscie wyjechaly na koguty ??? POzdrawiam.
Kija robiłem z myślą o łowieniu kogutami i nie będę go bezcześcił jakimiś gumami.:) Ewentualnie Dragonowska Jerky na jesień i sliderki własnej roboty. Merdających ogonami ripperów, twisterów i kopyt ten kij nie zobaczy.
Wynik sztukowy nie najgorszy miałem, ale rozmiar pozostawiał wiele do życzenia.
To jeden z bardziej wymiarowych:
Wczoraj nocka na trupki ale bez Brań,jakoś jasno w nocy było przez te najdłuższe dni,dziś daję im drugą szanse;)
Na wiśle w Warszawie słabo,na zalewie zegrzyńskim podobnie,więcej szczupaków niż sandałów,znacie jakieś ciekawe miejsca w odległości do ok 100-150 km od Warszawy gdzie można połowić sandacze?
Coś tam się na Wiśle nieśmiało rusza. :)
Nocka okazała się udana,zameldował się maluch o godz. 22.30 niecałe 45cm jak on się cieszył że wrócił do wody:)po 24.00 drugie branie ale bardzo ostrożne i tak jak się spodziewałem był duży cwaniak,sciągnął uklejke,ale było bardzo fajnie.
A u mnie się trochę uspokoiło ale czekam cierpliwie.
Coś tam się na Wiśle nieśmiało rusza. :)
Fajna rybka, aby wiecej takich. Wisla sie odradza i kiedys bedzie to prawdziwwe eldorado. :))
Coś tam się na Wiśle nieśmiało rusza. :)
Bravo...piękny zanderek i pewnie będzie nie ostatni bo nasza królowa Wisła kryje w sobie piękne mętnookie smoki...
...u mnie dzisiaj można powiedzieć że połowiłem lecz niestety nic większego wszytko sandałki 45+ jeden rocznik ale było ich kilkanaście sztuk + 2 szczupaczki 50cm także akumulatory mam naładowane tzw.pstrykami...:) strasznie spadło ciśnienie od rana z 1014hPa na chwilę obecną 999hPa i nadal spada...nieuchronnie idzie deszcz poniżej jeden z dzisiejszych oprawców przynęta 10cm V-Lures Chucky...
No ładnie wszyscy łowią a u mnie kiszka jakich mało;)Gratulacje Panowie;)Pozdrawiam
ja też straciłem kontakt z mętnookim
No ładnie wszyscy łowią a u mnie kiszka jakich mało;)Gratulacje Panowie;)Pozdrawiam
Tomek,Ty chociaż połowiłeś.U mnie to dopiero kicha.Szybciej suma złowisz niż sandacza na Wisełce w moich stronach,w promienu 50 km sandacz to unikat.Jednego złowiłem ale nie ma się czym chwalic,zwyczajny 50+,jeszcze wychudzony(głodna Etiopia ) ;-)))Woda jak opadnie to może coś się uwiesi konkretniejszego z kolcami.Wczoraj byłem pomachac,woda mogła byc troszkę wyższa,albo bardzo niska,niestety była byle jaka.Złowiliśmy z kolegą po rapce nie fotogenicznej i to na tyle.Pozdrawiam.
Przyjdą upały, woda zacznie opadać, może wtedy złowię jakiegoś sandala większego ...u mnie podobnie Radku jak jest niż to świetnie biorą a jak jest wysoko ciężko je zlokalizować...
witam dzisiaj krótki wypad na odre i jeden sandaczyk się zameldował taki około 60cm niestety nie mam zdjęcia telefon padł a rybka dalej pływa katowałem główkę gumami nic pierwszy rzut na koguta i siedzi pozdrawiam.)
Dzisiejsze kogutowanie to dwa szczupaki i siedem zanderków. Z tego wszystkiego tylko jeden szczupak tak na oko ponad 50cm a reszta przedszkolaki.
Zawsze cos Irku. Ja jutro po pracy wyskocze. Moze i ja cos , targne. I tym razem, nie bede sie kompal z ryba!!! :))))
Dziś rano 6 i jeden okoń, ale tylko pasiak był miarowy. Popracy będę kogutował na innej wodzie i może tam jakiegoś wymiarka ukilluję.
Troche wam zazdroszcze tych sandaczy u mnie wody jak na lekarstwo a jak juz jest jakies bajoro to strasznie przelowione a co do wielkosci sandalow tam wystepującychc to głównie takie 30-50cm ale zlowienie nawet takiego malucha to nie lada wyczyn i srednio na 10 wyjazdów melduje sie 1 podrostek :/
Witajcie. Ja wlasnie bylem trzy godzinki z brzegu polapac. Niestety , bez rybki. Ale mialem jedno pobicie i to takie naprawde walniecie. Przyciolem , ale poszlo tylko rybie po zebach . Irku , jak ty to robisz ??? Z brzegu kilowales ,czy z lodzi ?? Pzdr.
Te maluchy pukały mi jak łowiłem z łodzi. Popołudniu killowałem z brzegu i uwiesił się jeden dobrze ponad wymiar+ jeden niesamowicie elektryzujący pstryk którego nie dałem rady przyciąć.
Ja ostatnie dwie wyprawy nawet bez puknięcia... no i bez solidnej wędki :P Czekam na serwis ;/ Ale generalnie po bardzo obiecującym początku czerwca coś się mocno uspokoiło.. kilka dni upałów i już się wszystko rozstroiło. Zobaczymy, czy coś jeszcze się uda wyhaczyć przed wakacjami sandaczy.