Reklama
  • Artur z Ketrzyna 2013-10-10 20:16:39

    "Najważniejsza zmiana jaka powinna być wprowadzona to;
    Zarybianie według rejestru połowu. A dokładniej uzupełniać braki w rybostanie według pożytku jaki został wzięty przez wędkarzy (i rybaków też...). tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."

    dodam, że rejestr połowu i rybacy to nie wszystko. ryby mogą zginąć w różny sposób np przyducha. powinny być badane zbiorniki i zarybiane wg potrzeby.

    Dlatego dodałem;
    "tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."

    powinny być badane zbiorniki i zarybiane wg potrzeby
    Niby temu służyły odłowy kontrolne...

    Tylko dziwne że do zbiornika gdzie nikt nie poławia karpia, zapuszcza go się co jakiś czas.
    A wędkarze łowią; płocie, liny, okonie i szczupaki, leszcze, złote karasie. I tu zarybień jak na lekarstwo. Raz czy dwa zarybili odrobinką szczupaka, raz leszczem (odłowionym z pobliskiego jeziora) linem nie słyszałem.
    Ale karp, amur, to postawa zarybień... No i jeszcze suma wpuścili (rzecznego drapieżnika do jeziora...) Niech wytępi raka szlachetnego, lina i złotego karasia... i bedzie konkurentem żywieniowym i nie tylko dla okonia i szczupaka, i zmniejszy ich populacje. Niby 2 klata to krótki okres, ale już można odczuć pierwsze skutki...
    A ten zbiornik jest zakwalifikowany jako linowo-szczupakowy.

    Ps. Co do zarybienia jeziora sumem. Kołomnie na łowisku komercyjnym gospodaż miał wybór (według operatu...) zarybić sumem lub węgorzem. Wybrał suma (dlaczego, nie wiem...). Dziś tą decyzje przeklina, i zniósł wymiar dla suma....

  • ryukon1975 2013-10-10 20:24:37


    Ps. Co do zarybienia jeziora sumem. Kołomnie na łowisku komercyjnym gospodaż miał wybór (według operatu...) zarybić sumem lub węgorzem. Wybrał suma (dlaczego, nie wiem...). Dziś tą decyzje przeklina, i zniósł wymiar dla suma....

     

     

     

     

     

     

     

    Dlatego że dużo taniej. :)

  • Artur z Ketrzyna 2013-10-10 20:27:00

    "Jak płoć wpływa to i wypływa. migracje wśród ryb to normalna sprawa.... Tak samo będzie z narybkiem płoci w kanale. Popłynie do sąsiednich zbiorników, w ślad za innymi płotkami, i będzie tam powracać kiedy przyjdzie dla nie chęć....
    Tak więc nie wiem co znów chciałeś udowodnić?"
    50 wędkarzy dziennie złowi na kanale dopuszczalną ilość płoci 50 x 5 = 250 kilo. Przez siedem dni masz 1,75  tony, przez miesiąc 7,5 tony.  A teraz pytanie zasadnicze - widziałeś kanał?  Wpuść tam 7,5 tony płoci.
    Zarybienia z rejestru mogą być totalną głupotą jak widać z przykładu. To chciałem udowodnić.JK


    Zastanów sam się nad tym co ty tu wydziwiasz.

    W idziałeś kanał? Wpuść tam 7,5 tony płoci.
    Dziwne, a piszesz że wyjeli stamtąd tyle...

    Po drugie nikt nie zarybia taką samą ilością przeliczając na masę co wyłowiono. Bo ryba rośnie. Bo sama się też rozmnaża.
    Zarybienia służą uzupełnianie braków, a nie na pzrerybianiu.
    Bo te 7,5 tony urosło z no,; tony narybku. tak więc jak wpuścisz 7,5 to urośnie z niego 50 ton...
    Na 1 ha wody, roczny przyrost szacuje się od 350 do 700 kg masy ryb (karp przy odpowiednich warunkach, to nawet do 1200-140o kg/1 rok)

    Po trzecie;
    Pominąłeś ważny zapis który tam napisałem;
    "tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."

  • Reklama
  • JKarp 2013-10-10 21:08:08

    "A teraz pytanie zasadnicze - widziałeś kanał? Wpuść tam 7,5 tony płoci."
    "Zastanów sam się nad tym co ty tu wydziwiasz.
    Widziałeś kanał? Wpuść tam 7,5 tony płoci. Dziwne, a piszesz że wyjeli stamtąd tyle.."
    No właśnie - czy widziałeś Kanał Żerański? Nie dziwne bo płoć wchodzi z Zalewu Zegrzyńskiego jesienią - i to ładna gruba płoć, do tego pojawiają się też leszcze, liny, drapieżniki. Tego się właśnie boję - laik zrobi dokładnie to samo co Ty teraz. Nie uwierzy w taką ilość płoci i nie zarybi wcale albo zarybi wg rejestru...
    " Po drugie nikt nie zarybia taką samą ilością przeliczając na masę co wyłowiono. Bo ryba rośnie. Bo sama się też rozmnaża.Zarybienia służą uzupełnianie braków, a nie na pzrerybianiu."A kto napisał to:" Najważniejsza zmiana jaka powinna być wprowadzona to;Zarybianie według rejestru połowu. A dokładniej uzupełniać braki w rybostanie według pożytku jaki został wzięty przez wędkarzy (i rybaków też...). tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."
    Wyobraźmy sobie taką sytuację - z rejestru połowów wynika, że wędkarze złowili 500 szczupaków w przedziale kilo do trzech. Idą Twoim tokiem rozumowania " Po drugie nikt nie zarybia taką samą ilością przeliczając na masę co wyłowiono. Bo ryba rośnie. Bo sama się też rozmnaża." wystarczy wpuścić 500 szczupaków po 15 cm bo ryba rośnie... Super, normalnie " tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."
    Zarybienia z rejestru to głupota. Należy jeszcze wziąć pod uwagę oszukańców którzy celowo wpiszą, że złowiono przez rok np 5 000 linów i 4 000 szczupaków tylko po to, żeby zarybiono im jezioro tymi rybami bo i o takich przypadkach już słyszałem.JK

  • zbynio 33 2013-10-11 09:30:50

    Darek w tym zdaniu " Zbyszek ja nie fantazjuję - ja myślę, że tak powinno być w XXI wieku czyli komputery itd itr." oraz w tym co napisał Paweł o tym SMS jest podany kierunek zmian :-)Bo zmiany to nie tylko zmiana przepisów, prezesów ale przede wszystkim mentalności większości zarządów kół. Jak czytam, że ktoś boi się komputera, internetu, twierdzi, że łącze kosztuje majątek a założenie darmowej strony to jakaś mrzonka to ja wymiękam. Jaki to manager z takiego np prezesa ? Ogólna "niemoguncja czyli impotencja" to chyba " zaleta " większości zarządów. O co byś nie zapytał - nie da się, potrzebny komputer z łączem - a po co, potrzebny jakiś aparat żeby robić fotki z imprez - po co jak Franek od zawsze to robi... zarybimy zbiornik i go popilnujemy żeby nikt nie wykłusował ryb - nikt nie ma czasu... itp itd.
    A kto ma to zrobić - Darek wędkarze mają to zrobić. 95 % z nas chce tylko płacić i łowić a no i najważniejsze - koniecznie same duże ryby ( bo wymiar górny i dolny to wymysły jakiś debili z C&R na czole ). Ale nawet w tym wątku jak pojawi się jakiś wpis np Twój jest z lekka kpiący ;-)Dlaczego np w wątku o opłatach za wędkowanie nie pojawiają głosy rozsądku skoro zacytowano zapisy, że PZW łamie prawo pobierając opłaty za zezwolenia wydane nie w obrębie rybackim? Czy to jest jakieś trudne czy ciężkie do zrozumienia? Dlaczego w petycji " STOP LEGALNYM KŁUSOLOM " od kwietnia tego roku jest tylko trochę ponad 500 głosów a narzekają wszyscy, że rybacy tłuką ile wlezie? Czy to normalne, że PZW WĘDKARSKI ma zapis o racjonalnej gospodarce rybackiej? A to my Darek płacimy na zarybienia a rybacy sobie łowią bo oni nie czekają ani na dobry wiatr, ani dobrą pogodę itd. Czy normalne jest, że PZW nie ma środków na ochronę wód w sensie straży?
    Ale skoro wszystkim to pasuje to ja wymiękam.
    JK


    Janusz masz rację. zauważcie ile osób dyskutuje w tym temacie? jakie zainteresowanie? wchodzą na forum i na okrągło ten wobler czy ten. zauważyłem, że niektórzy pozakładali swoje grupy, bo są najzwyczajniej znudzeni, chyba życiem już nawet.

    " STOP LEGALNYM KŁUSOLOM " wystarczy tylko wejść i kliknąć i co?

    w mojej okolicy przez jedną wieś ciągnięto nitkę gazu i wystarczyło tylko złożyć podpis i zadeklarować pobór najlepiej jak największy, a gazociągi za darmo poprowadziliby gaz pod domy. podpisało się tylko kilka mądrzejszych osób, a reszta; a po co, nie będziemy na bombie spać, nam nie potrzeba itd.. nie musieli się podłączać, a mieliby gaz pod domem. tak to jest w naszym społeczeństwie.

  • JKarp 2013-10-11 10:26:55

    Zbyszek bo większość chce tylko łowić ( i tych jest najwięcej ), inni są zdania, że nikt nic nie jest w stanie zmienić, inni mają swoje "szklane domy" ( woda świetnie utrzyamana, rybna i tego strzegą jak oka w głowie ) ale jedno pismo ZO PZW może zmienić ich " szklany dom " w kupę potłuczonego  szkła.. Reszta to wszelkiej maści doradcy i fachowcy z rocznym stażem w wędkowaniu, są też tacy co myślą, że ten problem ich nie dotyczy ale to do czasu jak pojawi się ekipa od odłowów kontrolnych.JK

  • Artur z Ketrzyna 2013-10-12 10:58:57

    " Najważniejsza zmiana jaka powinna być wprowadzona to;Zarybianie według rejestru połowu. A dokładniej uzupełniać braki w rybostanie według pożytku jaki został wzięty przez wędkarzy (i rybaków też...). tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."
    Wyobraźmy sobie taką sytuację - z rejestru połowów wynika, że wędkarze złowili 500 szczupaków w przedziale kilo do trzech. Idą Twoim tokiem rozumowania " Po drugie nikt nie zarybia taką samą ilością przeliczając na masę co wyłowiono. Bo ryba rośnie. Bo sama się też rozmnaża." wystarczy wpuścić 500 szczupaków po 15 cm bo ryba rośnie... Super, normalnie " tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."
    Zarybienia z rejestru to głupota. Należy jeszcze wziąć pod uwagę oszukańców którzy celowo wpiszą, że złowiono przez rok np 5 000 linów i 4 000 szczupaków tylko po to, żeby zarybiono im jezioro tymi rybami bo i o takich przypadkach już słyszałem.JK
    Janek, zacznij cytować jak inni, bo tak niewiadomo co czytujesz a co jest twoją wypowiedzią...
    (bo swoją wypowiedź czytać i patrzeć czy coś nie zmieniłeś lub wkleiłeś swoją wypowiedź...)

    Nie wiem czy tak trudno ci co napisałem.
    To potłumaczę jak dziecku (bez obrazy...)
    " Najważniejsza zmiana jaka powinna być wprowadzona to;Zarybianie według rejestru połowu. A dokładniej uzupełniać braki w rybostanie według pożytku jaki został wzięty przez wędkarzy (i rybaków też...)"
    To znaczy ze takimi gatunkami ryb jakie są pożądane przez wędkarzy i rybaków. Inczej mówiąc są brane, ich ubywa w łowisku. Inaczej mówiąc jeśli poławia się szczupaki, liny i płoć. To powinni te właśnie gatunki uwzględnić przy zarybieniu. A nie walić to co pływa a oni tego nie łapią, bo tanie.

    "tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."

     To znaczy że muszą prowadzić racjonalną gospodarkę rybną. Czyli biorąc pod uwagę pożytek (ryby wyłowione), wnioski, operat rybacki, dane z rejestru połowu i tego co rybacy odłowili. Jak też na podstawie kontrolnych odłowów które maja służyć badaniu stanu populacji poszczególnych gatunków ryb w danym akwenie.
    Zarybiać tak by utrzymać prawidłowy stan i zdrowie wszystkich gatunków ryb tam występujących zgodnie z operatem rybackim i przepisami o rodzimych gatunkach ryb. Jak i przy tym brać pod uwagę co jest pożądane przez wędkarzy (co jest odławiane, czego ubywa).
    A nie jak do tej pory wyłowiono lina, wpuszczamy karpia, czy inny tańszy narybek. ITD przykładów można mnożyć... W ten sposób nie utrzymuje się zdrowej populacji ryb. A wymienia się gatunki ryb które tam występują. I nie jest to zgodne z operatem i przepisami...

  • Reklama
  • zbynio 33 2013-10-12 14:01:45

    Artur już myślałem, że się poddałeś;))) nie zgodzę się z tobą, ponieważ uparcie piszesz w kółko to samo. nie można zarybiać tym czego łowi się najwięcej, bo to jest. rozumiesz??? aby utrzymać zdrową populację trzeba spojrzeć na charakter wody i na to czego tam brak, a nie co się wyławia, na rejestr połowu i nie czego ubywa, a co jest potrzebne. to nie jest zadanie dla przeciętnego wędkarza!

  • Artur z Ketrzyna 2013-10-12 16:09:11

    Artur już myślałem, że się poddałeś;))) nie zgodzę się z tobą, ponieważ uparcie piszesz w kółko to samo. nie można zarybiać tym czego łowi się najwięcej, bo to jest. rozumiesz??? aby utrzymać zdrową populację trzeba spojrzeć na charakter wody i na to czego tam brak, a nie co się wyławia, na rejestr połowu i nie czego ubywa, a co jest potrzebne. to nie jest zadanie dla przeciętnego wędkarza!

    A co ja napisałem?
    "tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."
     To znaczy że muszą prowadzić racjonalną gospodarkę rybną. Czyli biorąc pod uwagę pożytek (ryby wyłowione), wnioski, operat rybacki, dane z rejestru połowu i tego co rybacy odłowili. Jak też na podstawie kontrolnych odłowów które mają służyć badaniu stanu populacji poszczególnych gatunków ryb w danym akwenie.
    Zarybiać tak by utrzymać prawidłowy stan i zdrowie wszystkich gatunków ryb tam występujących zgodnie z operatem rybackim i przepisami o rodzimych gatunkach ryb. Jak i przy tym brać pod uwagę co jest pożądane przez wędkarzy (co jest odławiane, czego ubywa).
    A nie jak do tej pory wyłowiono lina, wpuszczamy karpia, czy inny tańszy narybek. ITD przykładów można mnożyć... W ten sposób nie utrzymuje się zdrowej populacji ryb. A wymienia się gatunki ryb które tam występują. I nie jest to zgodne z operatem i przepisami...

    Widzisz, dlatego się powtarzam, bo kto wpiera mi że się mylę, a pisze to co wcześniej napisałem tylko troszkę innymi słowami...

    wyłowiono lina, wpuszczamy karpia
    rozumiesz??? aby utrzymać zdrową populację trzeba spojrzeć na charakter wody i na to czego tam brak,
    Jak wyłowiono lina, to znaczy że go brak (a odłowy kontrolowane to potwierdzają...) i według operatu, itd., powinni nim (linem)  zarybić by utrzymać zdrową populacje i różnorodność. A nie zastępować lina karpiem...
    To jest cały morał... Racjonalnej gospodarki rybnej...

    Nie wiem co uważasz że nie jest zbadane dla przeciętnego wędkarza?
    Bo jeśli on co roku mniej łowi lina. Mimo że się na niego nastawia i jest w tym coraz lepszy (umie go zwabić i skusić, na każdym łowisku go znajduje bez problemu i łowi je z  marszu. A tu coraz gorzej). To chyba sam spostrzega że go w łowisku jest coraz mniej.

  • zbynio 33 2013-10-12 17:30:56

    Artur już myślałem, że się poddałeś;))) nie zgodzę się z tobą, ponieważ uparcie piszesz w kółko to samo. nie można zarybiać tym czego łowi się najwięcej, bo to jest. rozumiesz??? aby utrzymać zdrową populację trzeba spojrzeć na charakter wody i na to czego tam brak, a nie co się wyławia, na rejestr połowu i nie czego ubywa, a co jest potrzebne. to nie jest zadanie dla przeciętnego wędkarza!

    A co ja napisałem?
    "tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."
     To znaczy że muszą prowadzić racjonalną gospodarkę rybną. Czyli biorąc pod uwagę pożytek (ryby wyłowione), wnioski, operat rybacki, dane z rejestru połowu i tego co rybacy odłowili. Jak też na podstawie kontrolnych odłowów które mają służyć badaniu stanu populacji poszczególnych gatunków ryb w danym akwenie.
    Zarybiać tak by utrzymać prawidłowy stan i zdrowie wszystkich gatunków ryb tam występujących zgodnie z operatem rybackim i przepisami o rodzimych gatunkach ryb. Jak i przy tym brać pod uwagę co jest pożądane przez wędkarzy (co jest odławiane, czego ubywa).
    A nie jak do tej pory wyłowiono lina, wpuszczamy karpia, czy inny tańszy narybek. ITD przykładów można mnożyć... W ten sposób nie utrzymuje się zdrowej populacji ryb. A wymienia się gatunki ryb które tam występują. I nie jest to zgodne z operatem i przepisami...

    Widzisz, dlatego się powtarzam, bo kto wpiera mi że się mylę, a pisze to co wcześniej napisałem tylko troszkę innymi słowami...

    wyłowiono lina, wpuszczamy karpia
    rozumiesz??? aby utrzymać zdrową populację trzeba spojrzeć na charakter wody i na to czego tam brak,
    Jak wyłowiono lina, to znaczy że go brak (a odłowy kontrolowane to potwierdzają...) i według operatu, itd., powinni nim (linem)  zarybić by utrzymać zdrową populacje i różnorodność. A nie zastępować lina karpiem...
    To jest cały morał... Racjonalnej gospodarki rybnej...

    Nie wiem co uważasz że nie jest zbadane dla przeciętnego wędkarza?
    Bo jeśli on co roku mniej łowi lina. Mimo że się na niego nastawia i jest w tym coraz lepszy (umie go zwabić i skusić, na każdym łowisku go znajduje bez problemu i łowi je z  marszu. A tu coraz gorzej). To chyba sam spostrzega że go w łowisku jest coraz mniej.

    i wtedy jest już za późno na zarybienie i odbudowę rybostanu, jak przez trzy lata nie bierze, i jak jakiś nierozgarnięty napaleniec na lina stwierdzi, że trzeba nim zarybić. pomyśl logicznie i nie napisałem zbadane tylko zadanie. Ty chcesz się bawić w boga i zarybiać bo nie bierze to możesz, ale swój staw, a nie jeziora....

  • Artur z Ketrzyna 2013-10-12 18:14:09


    Nie wiem co uważasz że nie jest zadaniem dla przeciętnego wędkarza?
    Bo jeśli on co roku mniej łowi lina. Mimo że się na niego nastawia i jest w tym coraz lepszy (umie go zwabić i skusić, na każdym łowisku go znajduje bez problemu i łowi je z  marszu. A tu coraz gorzej). To chyba sam spostrzega że go w łowisku jest coraz mniej.

    i wtedy jest już za późno na zarybienie i odbudowę rybostanu, jak przez trzy lata nie bierze, i jak jakiś nierozgarnięty napaleniec na lina stwierdzi, że trzeba nim zarybić. pomyśl logicznie i nie napisałem zbadane tylko zadanie. Ty chcesz się bawić w boga i zarybiać bo nie bierze to możesz, ale swój staw, a nie jeziora....



    Nie pisałem że wogle nie bierze, A że jest go coraz mniej (coraz rzadsze są brania)
    Nigdy nie jest zapóźno na odbudowę naturalnie występującej populacji ryb. Zawsze warto i ma to zwyczaj powodzenie. (tak było z odbudową populacji leszcza na J. Siercze. Wymroziło go całkowicie (lód sięgał dna) zarybiono 3 tonami. Jezioro na 65 ha wody, i dziś normalnie można go złowić. Narazie nie są duże ale są i maja już potomstwo).

    Nie pisałem że nie rozgarnięty i napaleniec. Bo i nie był łowi systematycznie 2-3 razy w miesiącu i nie bierze ponad limit. Ostatnio i limit złowić jest już problem. Ja złowiłem przez cały sezon 2 szt. on tak jak inni ma swoją rybkę i technikę, i temu się oddaje jak inni.

    "Ty chcesz się bawić w boga i zarybiać bo nie bierze to możesz, ale swój staw, a nie jeziora.."
    O to domagają się też inni wędkarze, ale na zebrania nie chodzą. W operacie jest to jezioro linowo-szczupakowe. W deklarowanych kworach zarybieniowych jest wymieniony też lin. A nim nie zarybiają...
    Za to karpiem, co tam naturalnie nie występuje, nikt nie chce tam go łowić. Wpuścili też suma, (drapieżnika rzecznego, nie jeziorowego) co wytępi i raka szlachetnego (w tym roku ja tego raka już nie spotkałem, i na linie będzie żerował. A przecież już jest go mało. ITD.)
    Tak więc twoje cytowane słowa ni jak się mają do stanu faktycznego...

    Ja opieram się na operacie rybackim, stanie faktycznym i wiedzy/spostrzeżeniach innych, jak i opiniach ichtiologów i innych profesorów. Jak też mam poparcie w innych instytutach (poszło od nich pismo do PZW...). Tak więc nie bawię się w boga, i nie domagam się zarybienia bo tak ja chce. Chcą też inni a operat ich do tego zobowiązuje jak też stan pogłowia w tym jeziorze.

  • Reklama
  • zbynio 33 2013-10-12 20:19:53


    Nie pisałem że wogle nie bierze, A że jest go coraz mniej (coraz rzadsze są brania)
    Nigdy nie jest zapóźno na odbudowę naturalnie występującej populacji ryb. Zawsze warto i ma to zwyczaj powodzenie. (tak było z odbudową populacji leszcza na J. Siercze. Wymroziło go całkowicie (lód sięgał dna) zarybiono 3 tonami. Jezioro na 65 ha wody, i dziś normalnie można go złowić. Narazie nie są duże ale są i maja już potomstwo).

    Nie pisałem że nie rozgarnięty i napaleniec. Bo i nie był łowi systematycznie 2-3 razy w miesiącu i nie bierze ponad limit. Ostatnio i limit złowić jest już problem. Ja złowiłem przez cały sezon 2 szt. on tak jak inni ma swoją rybkę i technikę, i temu się oddaje jak inni.

    "Ty chcesz się bawić w boga i zarybiać bo nie bierze to możesz, ale swój staw, a nie jeziora.."
    O to domagają się też inni wędkarze, ale na zebrania nie chodzą. W operacie jest to jezioro linowo-szczupakowe. W deklarowanych kworach zarybieniowych jest wymieniony też lin. A nim nie zarybiają...
    Za to karpiem, co tam naturalnie nie występuje, nikt nie chce tam go łowić. Wpuścili też suma, (drapieżnika rzecznego, nie jeziorowego) co wytępi i raka szlachetnego (w tym roku ja tego raka już nie spotkałem, i na linie będzie żerował. A przecież już jest go mało. ITD.)
    Tak więc twoje cytowane słowa ni jak się mają do stanu faktycznego...

    Ja opieram się na operacie rybackim, stanie faktycznym i wiedzy/spostrzeżeniach innych, jak i opiniach ichtiologów i innych profesorów. Jak też mam poparcie w innych instytutach (poszło od nich pismo do PZW...). Tak więc nie bawię się w boga, i nie domagam się zarybienia bo tak ja chce. Chcą też inni a operat ich do tego zobowiązuje jak też stan pogłowia w tym jeziorze.

    wiesz jak jest w rzeczywistości. "nie rozgarnięty i napaleniec" jeśli nie taki człowiek decyduje o zarybieniu to skąd się wzięły sumy w jeziorach, albo dlaczego w kołach decyzja o wprowadzeniu limitów i wymiarów ochronnych wchodzi z 2-3-letnim opóźnieniem, jak niema na co wprowadzać? sam wiesz jak jest z rybą? u nas w rybne wody wpuścili suma, żeby tłukł drobnice, tylko że już urósł i tłucze większe sztuki. dobrze, że masz doradców.

  • JKarp 2013-10-13 14:04:46

    " Najważniejsza zmiana jaka powinna być wprowadzona to;Zarybianie według rejestru połowu. A dokładniej uzupełniać braki w rybostanie według pożytku jaki został wzięty przez wędkarzy (i rybaków też...). tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."
    Wyobraźmy sobie taką sytuację - z rejestru połowów wynika, że wędkarze złowili 500 szczupaków w przedziale kilo do trzech. Idą Twoim tokiem rozumowania " Po drugie nikt nie zarybia taką samą ilością przeliczając na masę co wyłowiono. Bo ryba rośnie. Bo sama się też rozmnaża." wystarczy wpuścić 500 szczupaków po 15 cm bo ryba rośnie... Super, normalnie " tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."
    Zarybienia z rejestru to głupota. Należy jeszcze wziąć pod uwagę oszukańców którzy celowo wpiszą, że złowiono przez rok np 5 000 linów i 4 000 szczupaków tylko po to, żeby zarybiono im jezioro tymi rybami bo i o takich przypadkach już słyszałem.JK
    Janek, zacznij cytować jak inni, bo tak niewiadomo co czytujesz a co jest twoją wypowiedzią...
    (bo swoją wypowiedź czytać i patrzeć czy coś nie zmieniłeś lub wkleiłeś swoją wypowiedź...)

    To mój cytat :

    To potłumaczę jak dziecku (bez obrazy...)
    " Najważniejsza zmiana jaka powinna być wprowadzona to;Zarybianie według rejestru połowu. A dokładniej uzupełniać braki w rybostanie według pożytku jaki został wzięty przez wędkarzy (i rybaków też...)"
    To znaczy ze takimi gatunkami ryb jakie są pożądane przez wędkarzy i rybaków. Inczej mówiąc są brane, ich ubywa w łowisku. Inaczej mówiąc jeśli poławia się szczupaki, liny i płoć. To powinni te właśnie gatunki uwzględnić przy zarybieniu. A nie walić to co pływa a oni tego nie łapią, bo tanie.

    "tak by utrzymać zdrową nie naruszoną różnorodność rybostanu."

     To znaczy że muszą prowadzić racjonalną gospodarkę rybną. Czyli biorąc pod uwagę pożytek (ryby wyłowione), wnioski, operat rybacki, dane z rejestru połowu i tego co rybacy odłowili. Jak też na podstawie kontrolnych odłowów które maja służyć badaniu stanu populacji poszczególnych gatunków ryb w danym akwenie.
    Zarybiać tak by utrzymać prawidłowy stan i zdrowie wszystkich gatunków ryb tam występujących zgodnie z operatem rybackim i przepisami o rodzimych gatunkach ryb. Jak i przy tym brać pod uwagę co jest pożądane przez wędkarzy (co jest odławiane, czego ubywa).
    A nie jak do tej pory wyłowiono lina, wpuszczamy karpia, czy inny tańszy narybek. ITD przykładów można mnożyć... W ten sposób nie utrzymuje się zdrowej populacji ryb. A wymienia się gatunki ryb które tam występują. I nie jest to zgodne z operatem i przepisami...



    Wypowiedź i tak można zmienić co zrobiłem teraz ;-)Chyba nie chcesz powiedzieć, że 300 szczupaków po 15 cm to to samo co potrafią wyłowić wędkarze czyli 300 szczupaków w przedziale 1-3 kilo ?A z tym zarybianiem karpiem zamiast lina to chyba u Ciebie taj jest ?
    To mój cytat:" Zarybienia z rejestru to głupota.  Należy jeszcze wziąć pod uwagę oszukańców którzy celowo wpiszą, że złowiono przez rok np 5 000 linów i 4 000 szczupaków tylko po to, żeby zarybiono im jezioro tymi rybami bo i o takich przypadkach już słyszałem."
    Może do tego się odniesiesz? 
    JK

  • Artur z Ketrzyna 2013-10-13 14:19:51



    wiesz jak jest w rzeczywistości. "nie rozgarnięty i napaleniec" jeśli nie taki człowiek decyduje o zarybieniu to skąd się wzięły sumy w jeziorach, albo dlaczego w kołach decyzja o wprowadzeniu limitów i wymiarów ochronnych wchodzi z 2-3-letnim opóźnieniem, jak niema na co wprowadzać? sam wiesz jak jest z rybą? u nas w rybne wody wpuścili suma, żeby tłukł drobnice, tylko że już urósł i tłucze większe sztuki. dobrze, że masz doradców.

    Dlatego dałem całą formułkę, by zapobiec takim zarybieniom. Zarybienie powinno spełnić wszystkie jej punkty, (a nie część) Wtedy takich pomyłek nie będzie bo zawsze któryś z tych punktów ją wykluczy.

    Operat mam w posiadaniu, i tam jest ogólnie opisane o zarybianiu w całym okręgu. Czyli jeziorach i rzekach. Tak więc występują w nim i rzeczne i jeziorowe ryby. Takie nie dopatrzenie prawne, umożliwiające rzecznego drapieżnika wpuścić do jeziora , dla czyjegoś widzi misie...

    Co do 2-3 letniego opóźnienia, to tak jest z każdym przepisem, nie tylko z RAPR. Ponieważ najpierw widzimy kłopot, a dopiero potem opracowujemy przepis by mu zapobiec. Inaczej się nie da, bo nie wszystko przewidzisz.
    Zaś co do wymiarów ochronnych, to wędkarze sami tak na to wpływają, że zanim zostanie wprowadzona zmiana to już sporo troszkę puźno. Nawet wprowadzenie wymiaru (zaostrzenie, czy górnego), jest przez większość nie przestrzegana... Koleś łapie szczupaka 46 cm i go zabiera i potem obrażony że ma "kartę opłaconą", a oni go się czepiają za te pare centymetrów. Są też tacy co maja wszystko w de... i nawet 30 cm ląduje na patelni, i czy ich złowi 2 czy 10 to wszystkie znikają jak kamfora w siatce...
    Tak więc trudno tu mieć pretensje że się spóźnili z podniesieniem wymiaru, czy wprowadzeniem górnego. Bo wędkarze sami widzą co się dzieje w ich łowsku i mają to gdzieś, by było co na patelnie położyć.
    Limity wagowe są do 5 kg. A wędkarze się chwalą że rybę workami do domu targali, "10-15 kg to była normalka, a teraz..."
    Jeszcze dziś takie teksty słyszę, i nawet że zabrał do domu 5 szczupaków.
    Tak więc sam przepis nic nie zrobi by uchronić rybę w łowisku, jeśli nie zmienimy mentalności ewenementu wędkarskiego.
    Ja dziś złowiłem szczupaczka 42 cm, nawet foty nie robiłem, tylko odrazu do wody. I wróciłem bez rybki (3 wypad bez rybki). Inny powie że bieże bo mu karta musi się zwrócić...
    Leszcza z łowiska do tego roku nie zabierałem, zresztą i w tym też większości darowałem życie. Bo kiedyś się wydusił (wymroził) w zimę. Zarybili (zarybienie mające na celu odbudować dany gatunek ryby) z 4 lata temu. Tak więc trzeba było go szanować by się populacja odbudowała. Inny ma to gdzieś i ładuje, bo "karta zwrócić się musi".... Nawet taki narybek zabierali... Bo przecież teraz wymiaru nie ma i nie ukrają. nawet jak leszcz miał to i tak brali prawie jak leci...
    Tak więc nie trzeba nic w wymiarach zmieniać (no może niektórym rybom przywrócić, by nie było tak jak z okoniem), a trzeba nauczyć wędkarzy by ich przestrzegali. I nie pozwalali innym ich łamać.

  • zbynio 33 2013-10-13 16:35:31


    Dlatego dałem całą formułkę, by zapobiec takim zarybieniom. Zarybienie powinno spełnić wszystkie jej punkty, (a nie część) Wtedy takich pomyłek nie będzie bo zawsze któryś z tych punktów ją wykluczy.

    Operat mam w posiadaniu, i tam jest ogólnie opisane o zarybianiu w całym okręgu. Czyli jeziorach i rzekach. Tak więc występują w nim i rzeczne i jeziorowe ryby. Takie nie dopatrzenie prawne, umożliwiające rzecznego drapieżnika wpuścić do jeziora , dla czyjegoś widzi misie...

    Co do 2-3 letniego opóźnienia, to tak jest z każdym przepisem, nie tylko z RAPR. Ponieważ najpierw widzimy kłopot, a dopiero potem opracowujemy przepis by mu zapobiec. Inaczej się nie da, bo nie wszystko przewidzisz.
    Zaś co do wymiarów ochronnych, to wędkarze sami tak na to wpływają, że zanim zostanie wprowadzona zmiana to już sporo troszkę puźno. Nawet wprowadzenie wymiaru (zaostrzenie, czy górnego), jest przez większość nie przestrzegana... Koleś łapie szczupaka 46 cm i go zabiera i potem obrażony że ma "kartę opłaconą", a oni go się czepiają za te pare centymetrów. Są też tacy co maja wszystko w de... i nawet 30 cm ląduje na patelni, i czy ich złowi 2 czy 10 to wszystkie znikają jak kamfora w siatce...
    Tak więc trudno tu mieć pretensje że się spóźnili z podniesieniem wymiaru, czy wprowadzeniem górnego. Bo wędkarze sami widzą co się dzieje w ich łowsku i mają to gdzieś, by było co na patelnie położyć.
    Limity wagowe są do 5 kg. A wędkarze się chwalą że rybę workami do domu targali, "10-15 kg to była normalka, a teraz..."
    Jeszcze dziś takie teksty słyszę, i nawet że zabrał do domu 5 szczupaków.
    Tak więc sam przepis nic nie zrobi by uchronić rybę w łowisku, jeśli nie zmienimy mentalności ewenementu wędkarskiego.
    Ja dziś złowiłem szczupaczka 42 cm, nawet foty nie robiłem, tylko odrazu do wody. I wróciłem bez rybki (3 wypad bez rybki). Inny powie że bieże bo mu karta musi się zwrócić...
    Leszcza z łowiska do tego roku nie zabierałem, zresztą i w tym też większości darowałem życie. Bo kiedyś się wydusił (wymroził) w zimę. Zarybili (zarybienie mające na celu odbudować dany gatunek ryby) z 4 lata temu. Tak więc trzeba było go szanować by się populacja odbudowała. Inny ma to gdzieś i ładuje, bo "karta zwrócić się musi".... Nawet taki narybek zabierali... Bo przecież teraz wymiaru nie ma i nie ukrają. nawet jak leszcz miał to i tak brali prawie jak leci...
    Tak więc nie trzeba nic w wymiarach zmieniać (no może niektórym rybom przywrócić, by nie było tak jak z okoniem), a trzeba nauczyć wędkarzy by ich przestrzegali. I nie pozwalali innym ich łamać.

    widzę, że również dostrzegasz pewne niedopatrzenia w przepisach i działaniu PZW;). właśnie dla tego, że nie ma zaplecza logistycznego, a składki są jakie są i organizacja w swojej formie nie może strać się o różnorodne dofinansowania to jest jak jest i wszystko działa z opóźnieniem. Polska to nie Norwegia. tam nie są potrzebne zakazy nakazy tak jak u nas. masz rację z tym, że jak wędkarze nie nauczą się przestrzegać przepisów to nic z tego nie będzie. tylko jak ich nauczyć jak nie mamy narzędzi do tego? może trzeba zwrócić uwagę rządu na problem zaśmieconych łowisk i jak Donald zobaczy, że nie tylko z mandatów za fotoradary, ale także z monitoringu z łowisk można wyciągnąć kasę to coś się zmieni? nawet na łowiskach prywatnych jak gospodarz nie patrzy to znajdą się takie "świnie", które nie potrafią po sobie posprzątać. mało tego próbują ukraść i kradną ryby. jak tu ma być dobrze.

  • Artur z Ketrzyna 2013-10-13 20:05:30


    Dlatego dałem całą formułkę, by zapobiec takim zarybieniom. Zarybienie powinno spełnić wszystkie jej punkty, (a nie część) Wtedy takich pomyłek nie będzie bo zawsze któryś z tych punktów ją wykluczy.



    widzę, że również dostrzegasz pewne niedopatrzenia w przepisach i działaniu PZW;). właśnie dla tego, że nie ma zaplecza logistycznego, a składki są jakie są i organizacja w swojej formie nie może strać się o różnorodne dofinansowania to jest jak jest i wszystko działa z opóźnieniem. Polska to nie Norwegia. tam nie są potrzebne zakazy nakazy tak jak u nas. masz rację z tym, że jak wędkarze nie nauczą się przestrzegać przepisów to nic z tego nie będzie. tylko jak ich nauczyć jak nie mamy narzędzi do tego? może trzeba zwrócić uwagę rządu na problem zaśmieconych łowisk i jak Donald zobaczy, że nie tylko z mandatów za fotoradary, ale także z monitoringu z łowisk można wyciągnąć kasę to coś się zmieni? nawet na łowiskach prywatnych jak gospodarz nie patrzy to znajdą się takie "świnie", które nie potrafią po sobie posprzątać. mało tego próbują ukraść i kradną ryby. jak tu ma być dobrze.

    Przepisy jakie mamy takie mamy. Zależy jak kto je interpretuje... i jak do tego podchodzi...
    Co do samego PZW. To ono jako zarejestrowana organizacja pozarządowa. Może się starać o różnorodne dofinansowania. Tylko trzeba śledzić konkursy na projekty i złożyć wniosek w terminie, mieć dobry projekt. A to nie takie proste.
    Tak więc można się z tobą zgodzić że mamy słabe zaplecze logistyczne w okręgach... Lub jest za małe wymaganie postawione wobec nich...
    Co do narzędzi egzekwujących przestrzeganie przepisów, mamy ich aż nadto. Tylko trzeba z nich korzystać. -jak widzisz powiadamiasz odpowiedni organ. No i współpraca między nimi a władzami PZW też jest licha. Działkowcy zawsze zapraszają na zebrania ich przedstawicieli i jakoś współpraca się układa...
    No i mamy możliwość starania się by w naszym powiecie powstała jednostka SSR. Może i ma swoje ograniczenia, ale i zalety. (nie mów że mają ograniczenia, bo w tym celu muszą współpracować z odpowiednimi organami i to robią).

    Co do monitoringu. To kiedyś go tu na forum zaproponowałem. Jako złoty środek z walką z kłusownictwem, wandalami i trucicielami. To niby porządni wędkarze się oburzyli i nawet zwymyślali... (A jakie argumenty mieli...)
    A powiem że nawet nadleśnictwo z nich korzysta i dawno im ta inwestycja się zruciła. Jest czyściej i już tak nie kradną drzewa...

    Tak więc jak sam przyznałeś, dopóki sami się nie zmienimy. To nie mamy co liczyć na poprawę. Przykładem są okręgi gdzie wędkarze inaczej do tego podchodzą i tam nie narzekają i nie mówią że nie da rady.

  • Reklama
  • JKarp 2013-10-13 20:35:25

    Artur nie insynuuj nic o argumentach.W samie kamery, w banku kamery, w parku kamery i jeszcze na rybach...Poza tym skoro tak znasz prawo to powinieneś wiedzieć, że bez mojej wiedzy i zgody nikt nie może robić mi fotek, nagrywać itp.Oczywiście nakaz prokuratora to nakaz.JK

  • Roxola 2013-10-13 20:48:17

    "Co do monitoringu. To kiedyś go tu na forum zaproponowałem. Jako złoty środek z walką z kłusownictwem, wandalami i trucicielami. To niby porządni wędkarze się oburzyli i nawet zwymyślali... (A jakie argumenty mieli...)"

    Wiesz co jest w tym całym szczekaniu i słowotoku perfidne ?
    Nawet będąc samemu nieskazitelnym, to i tak nie masz prawa o kimkolwiek pisać "NIBY PORZĄDNY"   jeżeli nie masz dowodu na łamanie regulaminu. Osobiście brałam udział we wspomnianej dyskusji dotyczącej kamer i byłam im przeciwna,  dlatego przypomnę Ci inny wątek Arturze z Ketrzyna.
    http://forum.wedkuje.pl/f,wedkarstwo-podlodowe-jaki-sprzet-na-poczatek,555525,0.html#555710
    Miłego wspominania, bo sezon tuż, tuż....

  • JKarp 2013-10-13 20:57:29

    NIBY PORZĄDNI a RAPR jakoś nie po drodze.JK

  • zbynio 33 2013-10-13 23:29:17

    o widzę, że tu jest temat rzeka.:))) wesoło się robi jak dla mnie to koniec w temacie;)))

  • Artur z Ketrzyna 2013-10-14 12:01:03

    o widzę, że tu jest temat rzeka.:))) wesoło się robi jak dla mnie to koniec w temacie;)))

    Jak by tu napisać?
    Uderz w stół a nożyce się odezwą.
    Roxsa, to nie żeby Cię obrazić. Ale jakoś nie było Cię tu słychać.
    Powiedz co Ty byś zmieniła?
    Bo co fakt troszkę się różnimy. Nie żeby chodziło o płeć, a o to że Ty lubisz uczestniczyć w zawodach wędkarskich i pewnie to twój konik. Ja jak uczestniczę w zawodach to bardziej amatorsko i dla urozmaicenia...

    J.K.
    Znam prawo, inni też. I wystarczy informacja że obiekt jest monitorowany. Takie mamy prawo. Ale tu nie oto chodzi, a ochronę naszych łowisk, nie przed wędkarzami a kłusolami.

    Po drugie. Jak byście mieli do wyboru 2 łowiska, jedne z monitoringiem, i super utrzymanym rybostanem, kładkami wędkarskimi, slipami, czyste zadbane, itd. A drugie bez, gdzie siata na siacie przeszkadza zarzucić zestaw, a jak coś złowisz to potrzebujesz lupy, a śmieci do koła jak grzybów w lesie po wysypie . To które łowisko byś wybrał?


  • JKarp 2013-10-14 12:46:37

    Mam na obiekcie 32 kamery. W nocy weszły na teren obiektu jakieś małolaty. Wypili flaszkę, pokręcili się i wyszli tak jak weszli czyli przez ogrodzenie. Byli na obiekcie równo godzinę między 2 a 3 w nocy. Ochroniarz, który ma podgląd nie widział, że są. Dorze, że nic nie zniszczyli. Kamery kosztowały majątek ( z jednej kamery przesył danych to około 700 kB/s ) czyli jakość ponoć nie najgorsza. Tylko przypadkiem stwierdziłem, że ktoś w nocy łaził po terenie.  Nie rozpoznasz ani twarzy, ani kto to - no powiedzmy wiem, że na sześcioro jedna to dziewczyna. Stać PZW na takie coś? Ja ja myślę, że niech zaczną od komputerów, telefonów, dobrej straży wędkarskiej a takie wynalazki niech pozostawią Matrixom ;-)Chciałbyś, żeby na rybach ktoś patrzył ile browarów wypijasz czy czegoś innego? Chciałbyś, żeby obleśne dziady zamiast pilnować wody patrzyli na dziewczyny?
    Ja osobiście nie życzę sobie żeby mnie nagrywano, fotografowano. W sklepach, w których są kamery normalnie nie bywam czyli te różne żabki, biedronki itd mijam z daleka bo mam wybór. Jak ktoś się godzi na nagrywanie droga wolna.
    A na łowisko specjalne gdzie są kamery przestałem chodzić.
    JKEDIT:I jeszcze jedno - jakie nożyce? Fakt, że przedstawiasz siebie jako jedynego sprawiedliwego nie znaczy, że znasz RAPR. Link Oli to pokazał, a druga sprawa nie tak odległa to sprawa pozyskiwania żywca i twoje wypowiedzi w tym temacie o podrywce.Nie o podrywce - o tym jak przetrzymuje się żywce:http://www.forum.wedkuje.pl/f,pozyskiwanie-zywca,685157,0.html

  • ryukon1975 2013-10-14 13:07:22


    Po drugie. Jak byście mieli do wyboru 2 łowiska, jedne z monitoringiem, i super utrzymanym rybostanem, kładkami wędkarskimi, slipami, czyste zadbane, itd. A drugie bez, gdzie siata na siacie przeszkadza zarzucić zestaw, a jak coś złowisz to potrzebujesz lupy, a śmieci do koła jak grzybów w lesie po wysypie . To które łowisko byś wybrał?

     

    Żadnego, bo i pierwsze i drugie jest dla mnie drętwe i sztuczne. Naturalna woda - mówi to coś ?

    Podział na dwie skrajności czyli czarne i białe wcale nie jest dobry.

    Zdjęcie zrobione dziś rano, żadnego plastiku i ingerencji człowieka.

    Zdjęcie w rozmiarze XXL aby było widać o co mi chodzi.:)


     

     

  • Reklama
  • Artur z Ketrzyna 2013-10-14 14:29:41

    Nie żebym był złośliwy...
    Ale ta łódka i przycięte konary, to chyba człowiek zrobił. No i to co pływne (ścieki z pól i deszczu...) w tej wodzie , to też człowiek zrobił.
    A tak po za tym to naprawdę piękny widok i łowisko. Tylko pozazdrościć.

  • ryukon1975 2013-10-14 14:37:17

    Nie żebym był złośliwy...
    Ale ta łódka i przycięte konary, to chyba człowiek zrobił. No i to co pływne (ścieki z pól i deszczu...) w tej wodzie , to też człowiek zrobił.
    A tak po za tym to naprawdę piękny widok i łowisko. Tylko pozazdrościć.


     

     

     

     

     

     

    Łódka jest z drewna, nawet jak tam zgnije i zalegnie na dnie to bez wpływu nad wodę.

    Drzewa na zdjęciu są tak spróchniałe że nawet nie trzeba ciąć same gałęzie do wody lecą.

    Nie wiem jak tam dalej w Polsce ale u mnie każda wiocha ma oczyszczalnię ścieków i jest skanalizowana. Rolnictwo praktycznie nie istnieje.

    Żeby jednak nie było za różowo to kłusownictwo ma się tu mocno i nadziei na zmiany w tym temacie nie widać.

  • pawelz 2013-10-14 14:38:43

    A co to jest "naturalna woda" ?. Bo na zdjeciu widze widze fragment rzeki jakich setki w Polsce (moglbym Ci zrobic takich zdjec ile chcesz), na ktorych klusownicy hulaja ile wlezie. Przyjedz do mnie. Plynie maly siurek z pstragami. Dzicz jak w amazonii, smieci tam nie widzialem, za to swego czasu na odcinku 100m wyjazlem ze 3 sznury.
    Zyjemy w czasach, ze nie ma wody w Polsce nietknietej ludzka reka. A jesli taka sie znajdzie, to jest to najpilniej strzezona tajemnica szczesliwego odkrywcy. Na pewno takich wod nie starczy dla wszystkich. Artur nieco przejaskrawil, ale domyslam sie o co mu chodzi. I ja jadac na ryby na kilka dni nie bawie sie w beganie po "naturalnych dzikich rzekach" na poludniu kraju, bo jedyne co je rozni od tych specjalnych odcinkow, to fakt ze sa wyrybione (przeklusowane czy tez przelowione przez wedkarzy no i zadnej ochrony na nich tez nie spotkasz.

  • ryukon1975 2013-10-14 14:48:29

    Woda naturalna jest to według mnie woda z naturalnie występującym w niej rybostanem, nie gospodarowana ponad miarę w celach komercyjnych typu łowiska specjalne- komercyjne gdzie rybostan jest mocno ograniczony i z natura nie ma nic wspólnego. Nie ma nad nią zbędnych prac budowlanych prowadzonych przez wędkarzy i regulacji.

    Kłusownictwo zaś to temat który w dzisiejszej Polsce przerósł wszystkich a co gorsza nikt kto może w tym temacie cos zrobić nie jest tym zainteresowany, więc szybko zmian nie będzie.

  • Artur z Ketrzyna 2013-10-14 15:02:54

    Woda naturalna jest to według mnie woda z naturalnie występującym w niej rybostanem, nie gospodarowana ponad miarę w celach komercyjnych typu łowiska specjalne- komercyjne gdzie rybostan jest mocno ograniczony i z natura nie ma nic wspólnego. Nie ma nad nią zbędnych prac budowlanych prowadzonych przez wędkarzy i regulacji.

    Kłusownictwo zaś to temat który w dzisiejszej Polsce przerósł wszystkich a co gorsza nikt kto może w tym temacie cos zrobić nie jest tym zainteresowany, więc szybko zmian nie będzie.


    Oj z tym rybostanem rybostanem. To chyba już nie ma u nas takich wód gdzie są wszystkie gatunki które tam występują naturalnie (i tylko one). A może się mylę, ale raczej nie. Mimo to podobnie myślę, bo też takie wody cenię. Choć będąc tolerancyjny i otwarty, to też jestem i za powstawaniem łowisk specjalnych, ale nie kosztem naturalnych zdrowych ekosystemów.

    Z kłusownictwem, powiem ciut inaczej. Wszyscy wędkarze wiedzą że istnieje, że jest szkodliwy, że może coś z tym zrobić i wie jak, by nie ryzykował. Ale jak ktoś zapyta się dlaczego na to przymyka oko, to udaje że nic nie wie i zwala całą winę na innych. Takie ciche przyzwolenie...

  • pawelz 2013-10-14 15:15:45

    Woda naturalna jest to według mnie woda z naturalnie występującym w niej rybostanem, nie gospodarowana ponad miarę w celach komercyjnych typu łowiska specjalne- komercyjne gdzie rybostan jest mocno ograniczony i z natura nie ma nic wspólnego. Nie ma nad nią zbędnych prac budowlanych prowadzonych przez wędkarzy i regulacji.

    Kłusownictwo zaś to temat który w dzisiejszej Polsce przerósł wszystkich a co gorsza nikt kto może w tym temacie cos zrobić nie jest tym zainteresowany, więc szybko zmian nie będzie.


    Czy np OS"y Dunajca czy Sanu, gdzie rybostan jest podobny do tego sprzed kilkudziesieciu lat (sklad gatunkowy i ilosc ryb) jest woda naturalna ?. Starzy wedkarze z tych rzek mowia, ze w latach 70-80 ryb bylo nawet wiecej niz obecnie na OS"e.
    Nie przyszlo Ci do glowy, ze aby utrzymac "naturalna" obsade rzek i jezior (taka sprzed wielu lat), nie da sie zostawic wody samej sobie. Wielu starszych wedkarzy z rozrzewnieniem wspomina czasy swojej mlodosci kiedy to na leszczynowego kija ( a bogatsi na bambusa) lowili mase ryb. Dla nich to byly "naturalne" lowiska. Abysmy teraz mogli miec podobnie, nie ma szans na utrzymanie takiego stanu w naturalny sposob. Musimy zarybiac, pilnowac czy nawet wrecz budowac sztuczne tarliska. To ze rzeka wyglada optycznie ladnie, nie oznacza ze np stanowi dobra baze dla naturalnego tarla ryb. Niestety musimy ptrzyjac na klate, ze zniszczylismy srodowisko do tego stopnia, ze bez odpowiedniej gospodarki przyroda sama sobie nie poradzi.

  • JKarp 2013-10-14 15:34:16

    "Z kłusownictwem, powiem ciut inaczej. Wszyscy wędkarze wiedzą że istnieje, że jest szkodliwy, że może coś z tym zrobić i wie jak, by nie ryzykował. Ale jak ktoś zapyta się dlaczego na to przymyka oko, to udaje że nic nie wie i zwala całą winę na innych. Takie ciche przyzwolenie..."
    Chyba, że tam u was jest takie ciche przyzwolenie. JK

  • sodrobinski 2013-10-14 16:17:56

    Wydaje mi się, że znowu próbujemy postawić wszystko na głowie, szukając rozwiązań a tymczasem gotowe rozwiązania u naszych sąsiadów czy w innych krajach europejskich aż proszą się, żeby je naśladować. Osobiście jestem za modelem francuskim tzn: idziesz sobie do sklepu wędkarskiego, dajesz zdjęcie, płacisz 65 euro/ u nas tyle samo tj.65 zł bo faktycznie taki jest już przelicznik walutowy- jak ktoś nie wierzy to niech się zgłosi do mnie to mu wytłumaczę i wyliczę dlaczego tak jest/. Otrzymuje: legitymację ze swoim zdjęciem, mapę i informator- zezwolenie na połów ryb na 4 / słownie: cztery / wędki , na terenie całego kraju. Proste jak konstrukcja cepa, a Francuski Związek Wędkarski jakoś nie upadł i co najciekawsze , ma się bardzo dobrze. Dla ciekawości dodam, że dla połowów z brzegu w morzu, nie ma żadnych limitów, ani na sprzęt ani na ryby. Dla młodych pragnę przypomnieć, że u nas w czasach dla niektórych ciężko do zaakceptowania, wolno było wędkować na 3 wędki z brzegu i za jedna opłatą na cały kraj. I znowu- proste to jak konstrukcja cepa- nie? Ale widać nie wszystkim, czytaj; nie będących przy korycie - to rozwiązanie pasowało. Motali, kombinowali, wydaje im się, że myśleli - i wymyślili to co teraz jest. A co jest to widać. Brak ryb, kłusownictwo i grabieżcza polityka tych przy korycie. Dalej mydlenie oczu różnymi pomysłami, że "zarybianie" ,"ochrona" itd., itp. - a w rzeczywistości chodzi im tylko o własne korzyści. Jakie- ot proste- pieniądze ale do własnej kieszeni. Na posadki, wyjazdy, konferencje /zjazdy/ i to wszystko za nasze pieniądze członkowskie. Jedynym i słusznym rozwiązaniem jest ROZWIAZANIE POLSKIEGO ZWIAZKU WEDKARSKIEGO w tej formie jakiej jest i stworzenie zasad amatorskiego połowu ryb na wzór np: francuski. A wędkarze-zawodowcy niech też pójdą w ich ślady. I wtedy zasady amatorskiego i zawodowego uprawiania sportu wędkarskiego będą jasne i klarowne. I niech nikt nie próbuje mnie przekonywać, że ma lepsze rozwiązanie, bo inni je znaleźli i nie muszą głową muru / czytaj; betonu / rozbijać.

  • pawelz 2013-10-14 16:52:37

    Czy na pewno to takie proste jak piszesz ?: Zasady połowu ryb we Francji

  • sodrobinski 2013-10-14 19:19:09

    Byłem, sprawdziłem osobiście, popytałem miejscowych, łowiłem na różnych łowiskach, prywatnych i państwowych. Kontaktowałem się z wieloma amatorami i mogę powiedzieć, że wiem jak jest. Praktycznie od 10-ciu lat jeżdżę do Francji i wydaje mi się, że dość dobrze poznałem światek wędkarstwa amatorskiego i zawodowego. Mam prawo więc mówić to co powiedziałem. A jeżeli ktoś nie wierzy to niech pojedzie i sprawdzi- to też proste JAK KONSTRUKCJA CEPA !!!

  • sodrobinski 2013-10-14 19:19:15

    Byłem, sprawdziłem osobiście, popytałem miejscowych, łowiłem na różnych łowiskach, prywatnych i państwowych. Kontaktowałem się z wieloma amatorami i mogę powiedzieć, że wiem jak jest. Praktycznie od 10-ciu lat jeżdżę do Francji i wydaje mi się, że dość dobrze poznałem światek wędkarstwa amatorskiego i zawodowego. Mam prawo więc mówić to co powiedziałem. A jeżeli ktoś nie wierzy to niech pojedzie i sprawdzi- to też proste JAK KONSTRUKCJA CEPA !!!

  • zbynio 33 2013-10-14 20:18:58

    Byłem, sprawdziłem osobiście, popytałem miejscowych, łowiłem na różnych łowiskach, prywatnych i państwowych. Kontaktowałem się z wieloma amatorami i mogę powiedzieć, że wiem jak jest. Praktycznie od 10-ciu lat jeżdżę do Francji i wydaje mi się, że dość dobrze poznałem światek wędkarstwa amatorskiego i zawodowego. Mam prawo więc mówić to co powiedziałem. A jeżeli ktoś nie wierzy to niech pojedzie i sprawdzi- to też proste JAK KONSTRUKCJA CEPA !!!

    my dyskutujemy o konieczności zmian PZW, Francuzi o konieczności zmian u nich. jak już brać przykład to z UK, gdzie jest zakaz zabierania ryb z łowisk śródlądowych.;), a nie od żabojadów.

  • pawelz 2013-10-15 09:31:51

    Byłem, sprawdziłem osobiście, popytałem miejscowych, łowiłem na różnych łowiskach, prywatnych i państwowych. Kontaktowałem się z wieloma amatorami i mogę powiedzieć, że wiem jak jest. Praktycznie od 10-ciu lat jeżdżę do Francji i wydaje mi się, że dość dobrze poznałem światek wędkarstwa amatorskiego i zawodowego. Mam prawo więc mówić to co powiedziałem. A jeżeli ktoś nie wierzy to niech pojedzie i sprawdzi- to też proste JAK KONSTRUKCJA CEPA !!!

    Nie twierdze, ze klamiesz. Nie bylem nigdy we Francji, po prostu znalazlem w sieci opis zasad wedkowania we Francji i z tego co poczytalem, przepisy i oplaty sa pop... jeszcze bardziej niz u nas.
    PS. Najlicznejsza grupa obcokrajowcow na muchowych OS"ach w Polsce sa wlasnie Francuzi. Ciekawe czemu ?.

  • Roxola 2013-10-15 10:43:58

    Do kol. @sodrobinski
    "A wędkarze-zawodowcy niech też pójdą w ich ślady. I wtedy zasady amatorskiego i zawodowego uprawiania sportu wędkarskiego będą jasne i klarowne."
    Nie bardzo wiem o co chodzi w tym zdaniu, ale jeżeli o sport kwalifikowany, to przepisy są ustalane przez FIPSED, czyli Federation Internationale De La Peche Sportivei takie obowiązują wszędzie.

  • Roxola 2013-10-15 11:21:49

    Artur z Ketrzyna napisał: "Roxsa, to nie żeby Cię obrazić. Ale jakoś nie było Cię tu słychać.
    Powiedz co Ty byś zmieniła?
    Bo co fakt troszkę się różnimy. Nie żeby chodziło o płeć, a o to że Ty lubisz uczestniczyć w zawodach wędkarskich i pewnie to twój konik. Ja jak uczestniczę w zawodach to bardziej amatorsko i dla urozmaicenia..."
    Zdaje się, że masz "swój świat" i myślisz, że pisząc na forum z Januszem, to tylko Was dwoje czyta.Jaka by musiała być dobra i droga kamera, która uchwyci kłusola łowiącego na żywca spod lodu np. na zbiorniku o powierzchni 588 ha  i kto by ją zakupił i pilnował ? Jak wiesz, nie jestem zwolenniczką podniesienia składki. Kontrole owszem, nawet etatowe i codziennie...  dla mnie nie jest to problem.
    Pytasz mnie, co ja bym zmieniła.To dobry czas, żeby zapytać, co Stowarzyszenie "Okoń" dobrego zrobiło.23.04.2010 r. narodził się pomysł powstania Stowarzyszenia, 5.03.2012 Stowarzyszenie powstało.Czy projekt pomostu z 4.01.2012 jest gotowy ?http://forum.wedkuje.pl/f,szukam-szkicow-projektow-pomostow-na-plywakach,390946,0.htmlCzy szkółka wędkarska dla swojego syna i dwóch osób dorosłych nadal tak funkcjonuje ?http://forum.wedkuje.pl/f,szkolka-amatorskiego-wedkarstwa,541153,0.html
    NIE żebym się czepiała....
    "Naszą ideą i celem między innymi jest, szerzyć ten wspaniały sport, jakim jest wędkarstwo, po przez organizowanie zawodów wędkarskich dla młodzieży jak i dorosłych, organizować imprezy integracyjne. Godne reprezentowanie środowiska wędkarskiego przed władzami i innymi instytucjami. Dbanie o zasoby wodne regionu, jak i środowisko naturalne naszych łowisk. Nawiązujemy kontakty z innymi instytucjami, organizacjami, firmami propagującymi wędkarstwo i współpracujemy z nimi."- to z facebooka  https://www.facebook.com/StowarzyszenieWedkarskieOkon  - ale tam chyba już umarło.
    Czy przynajmniej TO zrobiłeś ?Organizuję takich imprez około 15 - 20 w roku i wiem że to łatwizna, dlatego też o resztę nie pytam,bo nawet o jednym spotkaniu stowarzyszenia informacji nigdzie nie mogę znaleźć.

  • Artur z Ketrzyna 2013-10-15 11:51:41

    Roxola. Co do stowarzyszenia. To jak na razie jest zwykłym. Brakuje nam jeszcze paru dorosłych członków by móc wnioskować o zarejestrowanie nasz jako OPP.
    Tak więc możliwości są znacznie ogarnione... Tak więc jak na razie ograniczyliśmy się do organizowania tej szkółki. Nie są tam wszyscy uczestnicy, bo nie chcieli być w internecie opublikowani.
    Zadbaliśmy jeszcze troszkę o plażę, i tyle. Plaża jest dzierżawiona przez inne stowarzyszenie, które korzysta z niej zimą (morsy) i nie myśli o współpracy jak na razie...
    I parę innych drobnych spraw w sprawie dostępu do łowiska, które są w trakcie rozpatrywania urzędowego...

    Co do tego pomostu, to nikt nam nie dosłał żadnego zdjęcia. A projektu nie możemy zrealizować do puki nie przekształcimy się. W innym przypadku nie możemy starać się o fundusze... Ta inwestycja to 350- tyś, jak byśmy mieli odtwożyć ten stary pomost. A 150 tyś zł, jak był by o podobnym wyglądzie lecz innej konstrukcji (na palach).

  • Artur z Ketrzyna 2013-10-15 11:57:43

    Chyba, że tam u was jest takie ciche przyzwolenie. JK

    Za dużo wód a za mało funkcjonariuszy PSR. Są bezradni, gdyż kłusole mają sposoby na ich ominiecie podczas ucieczki, Jak też by ich złapać na gorącym uczynku. No i według sądu mała szkodliwość społeczna i nie wypłacalność. Wędkarz na pretensje że dostał mandat bo rybie zabrakło 3 cm... I było by co jeszcze pisać...

  • Roxola 2013-10-15 12:42:10

    Nie chcę zdjęć oglądać, jedynie przeczytać komunikat, że coś będzie się działo w stowarzyszeniu.Dopiero wtedy będziesz dla mnie tym, którego pomysły są godne uwagi.Nie trzeba się rejestrować jako Organizacja Pożytku Publicznego żeby znaleźć sponsorów i zorganizować coś, co zapadnie w pamięć, że zrobione właśnie przez TO stowarzyszenie.Po jakiego grzyba ten pomost, jeżeli nie stać cię na taką inwestycję ? "Zadbaliśmy jeszcze troszkę o plażę, i tyle." Czy ta plaża, to miejsce dla kąpiących ? Więc, gdzie tam miejsce dla stowarzyszenia wędkarskiego i wędkarzy ? " I parę innych drobnych spraw w sprawie dostępu do łowiska, które są w trakcie rozpatrywania urzędowego..."Czyli NIC...  dosłownie, przez te lata nie zrobiłeś nic, bo nawet jedna rzecz nie jest doprowadzona od początku do końca, nawet jedna drobna...  a miałeś możliwości.Pomyśl teraz, jeżeli wody będą dzierżawione przez podobne stowarzyszenia....To doskonały przykład, że takie wyjście jest złe.

  • pawelz 2013-10-15 13:11:26

    Dzierzawienie wod przez jakiekolwiek stowarzyszenia, na wieksza skale, do niczego dobrego nie doprowadzi. Wytknelas brak dzialania Stowarzyszenia OKON. Rownie duzo przykladow beznadziejnych posuniec ze strony PZW ja moge wykazac. Wiec. Wg Twojego toku myslenia, dzierzawienie wod przez PZW to tez pomylka i do niczego dobrego nie prowadzi.
    Wybacz, ale organizowanie zawodow, festynow itp akcji dla dzieci czy doroslych jest owszem, chwalebne, ale zadnego pozytku wodom nie przyniesie.
    Ja mam gdzies zawody itp akcje organizowane przez PZW. Mam gdzies budowanie pomostow, przystani z lodkami. Jesli w wodzie beda ryby, to wedkarze sobie poradza. A z nawet najwspanialszych pomostow i najszybszych i najwygodniejszych lodek, zlowi sie g..o jesli wody beda puste.
    Ja oczekuje madrych i odpowiedzialnych zarybien, kontroli i profesjonalnych badan zawartosci naszych wod a nie zbierania raz do roku rejestrow i wrozenia z fusow co w wodzie plywa. I w tej materii 90% okregow PZW robi tyle samo co stowarzyszenie Artura. NIC.

  • zbynio 33 2013-10-15 13:18:21

    Dzierzawienie wod przez jakiekolwiek stowarzyszenia, na wieksza skale, do niczego dobrego nie doprowadzi. Wytknelas brak dzialania Stowarzyszenia OKON. Rownie duzo przykladow beznadziejnych posuniec ze strony PZW ja moge wykazac. Wiec. Wg Twojego toku myslenia, dzierzawienie wod przez PZW to tez pomylka i do niczego dobrego nie prowadzi.
    Wybacz, ale organizowanie zawodow, festynow itp akcji dla dzieci czy doroslych jest owszem, chwalebne, ale zadnego pozytku wodom nie przyniesie.
    Ja mam gdzies zawody itp akcje organizowane przez PZW. Mam gdzies budowanie pomostow, przystani z lodkami. Jesli w wodzie beda ryby, to wedkarze sobie poradza. A z nawet najwspanialszych pomostow i najszybszych i najwygodniejszych lodek, zlowi sie g..o jesli wody beda puste.
    Ja oczekuje madrych i odpowiedzialnych zarybien, kontroli i profesjonalnych badan zawartosci naszych wod a nie zbierania raz do roku rejestrow i wrozenia z fusow co w wodzie plywa. I w tej materii 90% okregow PZW robi tyle samo co stowarzyszenie Artura. NIC.

    ale Artur pisał, że ma doradców profesorów, ichtiologów...

  • Roxola 2013-10-15 13:33:57

    Trudno mi zrozumieć narzekanie na brak ryby w wodzie, bo nawet nie wychodząc z domu, a przeglądając forum czytam jednego dnia, że g...o jest w danej wodzie, a już po tygodniu o wyciągniętych dwóch szczupakach jeden 108 cm, a drugi 81 cm przez tego samego wędkarza.Galerie są pełne pięknych ryb, złowionych również na wodach PZW, ale niektórzy zapominają o tym, że rzeka czy jezioro, to nie sklep, gdzie idziesz i kupujesz, a to czy złowisz zależy od wielu czynników.Ja nie jadę raz w miesiącu nad wodę, ale jestem co tydzień, i w ubiegłym tygodniu złowiłam piękne jazie i klenie na Odrze...  więc są.Może popracuj nad techniką łowienia, a wtedy nie tylko OSy będą dla Ciebie atrakcyjne.

  • pawelz 2013-10-15 13:53:18

    Lowie ryby od 38 lat (tyle mam karte wedkarska).
    Mysle ze nad technika nie musze pracowac. Nie twierdze ze wody sa calkowicie bezrybne. Sa jeszcz elowiska w Polsce na duzych zbiornikach, gdzie mozna polowic.
    Na OS"ach lowie w ciagu roku moze 5-6 dni. Pozostale 50-60 lowie na "dzikich" wodach PZW.
    I wierz mi, ze nawet w tej Odrze gdzie udalo Ci sie zlowic te klenie czy jazie nie ma 10% ryb (odczywiscie zachowujac odpowiednie proporcje) co przy drugim murze oporowym na Dunajcu ponizej Kroscienka.
    OS"y sa dla mnie atrakcyjne, bo przypominaja rybnoscia wody ktore pamietam jako mlody chlopiec. Wtedy nie byly potrzebne OS"y zeby polowic ryb. I kilkoma czy kilkonastoma jaziami czy kleniami nie warto nawet bylo sie chwalic.
    Druga sprawa to wody na ktorych lowisz. Piszesz o Odrze. Pewnie Ci co lowia na Wisle napisza to samo. Ale pojedz na mniejsze rzeki, ktore nie w stanie oprzec sie presji czy klusownictow i tam wykaz sie technika. Zapraszam do siebie. Gdzie kazdy jazik, plotka czy nawet leszczyk ma male szanse na przezycie jesli trafi na haczyk. A jesli dodamy do tego fakt ze rzeka ma 30m szerokosci i srednia glebokosc 1,5 to przy obecnej presji, przepisom tak wspaniale nam panujacemu PZW i churra zawodom jesli tylko drapieznik odzyje raz na 5 lat to masz pelen obraz sytuacji.
    PS. Zeby bylo ciekawiej, PZW (przynajmniej niektore okregi) doskonale wiedza jak zrobic rybna wode. OS"y Dunajca, Sanu, Lupawy czy odcinki NK Raby to wody PZW. I na nich jakos potrafia ?. Czemu nie ma tak wszedzie. Bo Ci na gorze doskonale wiedza, ze zeby woda byla rybna potrzeba pieniedzy iduzo bardziej zaostrzonych przepisow. Po to zeby gospodarowac tak jak sie nalezy, dniowka nie moze kosztowac 5 zl. W moim przypadku to niecale 3zl. Ale oni nie podniosa skladek z dwoch powodow. Zaraz podniesie sie krzyk ze wedkarstwo robi sie tylko dla bogatych a dwa, ze wielu nie wiedzialoby nawet jak prawidlowo te srodki spozytkowac.
    I dlatego wladze PZW i wszelkiej masci dzialacze wola organizowac igrzyska i tym sie chwalic niz po cichu ale efektywnie prowadzic gospodarke.

  • zbynio 33 2013-10-15 13:58:42

    Trudno mi zrozumieć narzekanie na brak ryby w wodzie, bo nawet nie wychodząc z domu, a przeglądając forum czytam jednego dnia, że g...o jest w danej wodzie, a już po tygodniu o wyciągniętych dwóch szczupakach jeden 108 cm, a drugi 81 cm przez tego samego wędkarza.Galerie są pełne pięknych ryb, złowionych również na wodach PZW, ale niektórzy zapominają o tym, że rzeka czy jezioro, to nie sklep, gdzie idziesz i kupujesz, a to czy złowisz zależy od wielu czynników.Ja nie jadę raz w miesiącu nad wodę, ale jestem co tydzień, i w ubiegłym tygodniu złowiłam piękne jazie i klenie na Odrze...  więc są.Może popracuj nad techniką łowienia, a wtedy nie tylko OSy będą dla Ciebie atrakcyjne.


    gdyby było tak, że się zarzuca wędkę i za każdym razem wyciąga szczupaka 1 m to by było nudne? dla mnie wędkarstwo to przede wszystkim wypoczynek. nie spinam się żeby nałowić, tylko odpocząć. na pewno są łowiska pod władaniem PZW bardzo rybne jak też mizerne. chodzi oto żeby poprawić te mizerne. na forum wypowiadają się wszyscy i ci... i ci... z tym, że niektórzy przesadnie narzekają to racja. znam przypadki, gdzie schodzą wędkarze z łowisk prywatnych i płaczą, że studnia, gdzie ryby jest naprawdę dużo.

  • Forum wedkuje.pl 2013-10-15 14:12:25

    Ja też jestem podobnego zdania - ryby są - jedynie trzeba mieć pojęcie jak się za nie zabrać.
    Mity , że ... kiedyś to było łowienie / może za Mieszka ? / można śmiało włożyć do lamusa.
    I jakoś mi też nie przeszkadzają też pływające karpie w rzekach , a wręcz przeciwnie ja  bym je chciał łowić - niestety niestabilność Odry do tej pory mi na to nie pozwała mimo usilnych prób / 2 tyg. regularnego ich przywabiania poszło na marne we wrześniu dzięki stanu podwyższonej wody /
    Teraz z kolegą znów nęcimy swoje miejscówki - efektem jak na razie są 2 klenie / 58 i 52 cm / i leszcz / 62 cm /

    p.s. Nie wiem , czy ten post jest zgodny z regulaminem / nie chce , by ten wątek został usunięty / bo widzę , że większość ciekawych zostało pousuwanych przez stróżów prawa , a pozostał jedynie wszechobecny chłam.

  • Roxola 2013-10-15 14:29:53

    "  OS"y Dunajca, Sanu, Lupawy czy odcinki NK Raby to wody PZW. I na nich jakos potrafia ?. Czemu nie ma tak wszedzie."

    139.000 ha rzek i potoków jest w Polsce, więc kto by je upilnował ? Zwróć uwagę, że w Polsce nadal jest i jeszcze długo będzie 80 - 90% wędkarzy łowiących ryby żeby je skonsumować. Odcinki o których piszesz są atrakcyjne tylko dla części wędkarzy i nie każdy na to sobie pozwoli,  bo już pisałeś ile kosztuje taki Twój wyjazd.  Brakuje Strażników, brakuje wyszkolonych ludzi, którzy będą mieli uprawnienie do kontroli np. plecaka wędkarza I to jest największy problem, bo wielu nie widzi, że sąsiad zabiera niemiarki do torby - bo to przecież kumpel z ryb jest. Paweł, dla mnie jest nudne takie wędkarstwo, jak opisujesz że wygląda na OSach.
    "I wierz mi, ze nawet w tej Odrze gdzie udalo Ci sie zlowic te klenie czy jazie nie ma 10% ryb (odczywiscie zachowujac odpowiednie proporcje) co przy drugim murze oporowym na Dunajcu ponizej Kroscienka." 
    Mam blisko mojego miasta zbiorniki z pstrągami, gdzie nie płacisz za wstęp ale zabraną rybę i łowienie na OSach  tak właśnie widzę  -  dwa rzuty i ryba...   ale chyba nie o to chodzi w wędkarstwie.
    Zatraca się przy takich OSach wędkarstwo, w którym usiłujemy zwabić i przechytrzyć rybę.Nigdy w takim miejscu nie łowiłam, a łowisko im trudniejsze, tym bardziej dla mnie atrakcyjne.I tym bardziej podobają mi się miny tych, którzy mówią wcześniej "Pani, nie ma co czasu tracić, bo nic nie bierze" ...a później pytają jak to robię.

  • pawelz 2013-10-15 14:52:23

    Ja też jestem podobnego zdania - ryby są - jedynie trzeba mieć pojęcie jak się za nie zabrać.
    Mity , że ... kiedyś to było łowienie / może za Mieszka ? / można śmiało włożyć do lamusa.
    I jakoś mi też nie przeszkadzają też pływające karpie w rzekach , a wręcz przeciwnie ja  bym je chciał łowić - niestety niestabilność Odry do tej pory mi na to nie pozwała mimo usilnych prób / 2 tyg. regularnego ich przywabiania poszło na marne we wrześniu dzięki stanu podwyższonej wody /
    Teraz z kolegą znów nęcimy swoje miejscówki - efektem jak na razie są 2 klenie / 58 i 52 cm / i leszcz / 62 cm /

    p.s. Nie wiem , czy ten post jest zgodny z regulaminem / nie chce , by ten wątek został usunięty / bo widzę , że większość ciekawych zostało pousuwanych przez stróżów prawa , a pozostał jedynie wszechobecny chłam.

    Wiesz co jest najciekawsze w Twojej wypowiedzi ?. To to ze wg mnie wierzysz w to co napisales (chodzi o pogrubiony tekst). Nie wiem jak dlugo lowisz i szczerze mowiac nie wiem jak wygladala Odra 30 lat temu. To nie byly wody w moich zainteresowaniach. Lowilem w niemal calym kraju, ale ganialem glownie za kropkami mimo ze mieszkam w centralnej Polsce.
    Kolego, takich ilosci np swinki jaka byla w Pilicy pewnie nie widziles nigdy. Tylu brzan jakie fruwaly w powietrze na miejskim odcinku juz pewnie nigdy nie dojrze. Jak slysze o sukcesach spinningistow na Zalewie Sulejowski (20 sandaczy w sezonie to naprawde obecnie super wynik) to slabo mi sie robi. W latach 80-90 sam lowilem na spinning na Zalewie. Nie mialem sond, zadnych dropshotow, twistera zeby kupic, musialem jechac do Lodzi na bazar. A moj najlepszy wynik to 12 sandaczy w ciagu kilku godzin. Dzis nie do pomyslenia. Jesli na twistera lowilo sie okonia, to natychmiast zakladalismy blystki zeby nie niszczyc drogocennych gum na pasiakach. Sredni okon mial okolo 34 cm.
    A co jest obecnie ?. Poczytaj watek na tym forum (Pilica, Zalew sulejowski - bierze cos).
    Nie dotyczy to tylko mojego regionu. Pamietam swoj pierwszy w zyciu wypad na pstragi. Mialem bodajrze 19 lat. Nie mialem zadnego problemu ze zlowieniem tej ryby na Dobrzycy. Mimo ze bylem kompletnie zielony. Proponuje zebys zlapal za spinning i pojechal teraz i wykazal sie swoimi umiejetnosciami. Ja lowilem 5-7 ryb dziennie. Kolo Ilowca. jedz teraz i przez tydzien zlow tyle ile ja prze dzien. Pisze o miarowych rybach. Wykaz sie i pokaz mi jak sie lowi lipienie powyzej Czorsztyna. Nie tak dawno (pocztki 2000 lat) lowilem w Lopusznej, Waksmundzie czy Ostrowsku regularnie bez problemu spore ilosci lipienia. Pokaz mi ze gadam glupoty i zlow teraz. I nie jest to tylko moje zdanie. Ale WSZYSTKICH ktorzy tam lowili i jeszcze proboja lowic. Moglbym tak wyliczac w nieskonczonosc.
    Nie wiem co probojecie udowodnic (Ty i kol Roxola) ? Ze PZW wspaniale gospodaruje i tlumoki wedkarze sie czepiaja ?. Ze ryb jest w brod tylko trzeba je umiec zlowic ? (z tym zdaniem moge sie w 5% zgodzic). Ze powinno sie zostawic tak jak jest bo jest dobrze ?.
    Ja mam inne spostrzezenia. Dawno, dawno temu (dla mnie to lata 70-te) ryb bylo nieporownywalnie wiecej. Potem to juz rownia pochyla. Do lat 90-tych jakos to jeszcze bylo.
    A od lat 2000 to kompletna klapa. I najgorsze jest to ze PZW nie proboje z tym nic robic. Poza tworzeniem OS"ow (za co im chwala bo to jedyne lowiska przypominajace te sprzed lat) nie robia kompletnie nic.
    Szczerze mowiac, to mi to tak naprawde zaczyna wisiec. Jezdze na ryby dosc czesto. Lowie tylko na muche i doszlo do tego, ze cieszy mnie juz kilka jazi zlowionych jednym popoludniem. Popadlem w apatie i nawet jak nic nie zlowie, to i tak spotkanie z kumplami i papierosek nad woda mi wystarcza. Ale wk..a mnie podejscie, ze jest OK a tylko wredni wedkarze czepiaja sie biednego PZW.
    Doszedlem do takiego etapu ze jak chce sie wylowic, to jade na OS, a reszte wedkarskiego zycia spedzam na wlasnym grajdole i ciesze sie z tych kilkudziesieciu jazi plus troche kleni jelcy plotek szczupakow i okoni na sezon. Jak bylem mlodszy pewnie bym sie wsciekal z takich wynikow, teraz mi to wisi.

  • zbynio 33 2013-10-15 14:55:59

    czyli zmiany są potrzebne??



Reklama
Reklama