Reklama
  • DOBRY76 2013-05-25 19:22:03

  • DOBRY76 2013-05-25 19:22:45

    PIĘKNY ?

  • DOBRY76 2013-05-25 19:52:41

    A to wypad w dn. 22.05 w to samo miejsce nad odrę, pogoda również nie rozpieszczała , a do tego poziom wody spadł o jakieś 60 cm, co utrudniało łowienie . Do godz 8   jeden krąpik,  potem rozmowę ze znajomym wędkarzem przerwało mocne wygięcie federa, zacięcie i czuje jak bym miał na kiju wielki betonowy pustak ,wyczuwalne  pojedyncze ruchy ryby, ryba cały czas przy dnie , cała sytuacja trwała około 40 sek.i nagle pękła żyłka główna. Nie wiem dlaczego tak się stało, ryba nie zrobiła żadnego gwałtownego ruchu a hamulec reagował na jej pojedyńcze ruchy, prawdopodobnie żyłka poszła po kamieniach pod wodą. Nie wiem co to mogło być?Łowię dalej,skubią małe krąpie których nie można przyciąć  (wiem bo jednego złapałem) i  około godz 10 delikatne branie na białe , myślałem że to  znów będzie mały krąpik ale mocne szarpnięcia i i ciężar na kiju potwierdziły moje przypuszczenia że to  jaź , piękny ,złoty kolor waga pokazuje  -1,40 kg  , 47 cm, póżniej drugi mniejszy  0,90 kg 39 cm,. Pod koniec łowienia dwa krąpie,  deszcz oraz zimno powodują że koło 14 kończę łowienie. A poniżej połów tego dnia.

  • Reklama
  • DOBRY76 2013-05-25 19:54:54

  • tomeqbrzez 2013-05-25 20:00:44

    Ja dziś łowiłem na małej żwirowni na Dolnym Śląsku. Złowiłem jedną krasnopiórkę. Potem branie na czerwonego - zacięcie, pudło. Brak haczyka. Po ok. 10 min to samo. Zacząłem się zastanawiać czy źle wiąże haczyk czy może jakaś stara żyłka przyponówka...? Kolejne 10 min. i branie, ciach, siedzi! Krótki hol i pod nogami okazuje się, że to szczupak ok. 50-55 cm, całkiem ładny. Niestety poszarpał łbem i wykonał obcinkę po raz 3.!~Przewiązałem zestaw, założyłem wolfram, ale się już nie skusił. Szkoda 3 haków w jego pysku no i tego, że cały czas stał w mojej miejscówce i straszył mi białoryb.

  • wedkarz2309 2013-05-26 08:08:43

    Ooo, jak fajnie wiedzieć, że jazie ruszyły już na potarłową wyżerkę. Piękne ryby kolego - gratuluję!

  • tomeqbrzez 2013-05-26 10:38:01

    Ja dziś łowiłem na małej żwirowni na Dolnym Śląsku. Złowiłem jedną krasnopiórkę. Potem branie na czerwonego - zacięcie, pudło. Brak haczyka. Po ok. 10 min to samo. Zacząłem się zastanawiać czy źle wiąże haczyk czy może jakaś stara żyłka przyponówka...? Kolejne 10 min. i branie, ciach, siedzi! Krótki hol i pod nogami okazuje się, że to szczupak ok. 50-55 cm, całkiem ładny. Niestety poszarpał łbem i wykonał obcinkę po raz 3.!~Przewiązałem zestaw, założyłem wolfram, ale się już nie skusił. Szkoda 3 haków w jego pysku no i tego, że cały czas stał w mojej miejscówce i straszył mi białoryb.


    Cholera, pomyliłem tematy. Wpis miał trafić gdzie indziej. Przepraszam.

  • Reklama
  • wedkarz2309 2013-05-26 17:16:53

    Wczoraj, z samego rana, wracając z nocki (bezowocnej), zajechałem z kolegą na Odrę. Szybko się okazało, że na haczykach, rację bytu, ma jedynie kukurydza. Robaki (czerwone, białe, pinki), natychmiast były atakowane przez ukleje. Przez kilka godzin, nie działo się zbyt wiele. Udało nam się złowić dwie płotki (do pod 30 cm), kilka krąpi (do ok. 25 cm) i leszczyka (ok. 25 cm). Kolega, zaliczył również branie, na zarzuconą za boleniem, tuż przy samym przelewie, ukleję. Wiatr był tak silny i tak dokuczliwy, że nie dało się siedzieć w stronę warkocza, więc pozakładaliśmy dzwoneczki i odwróciliśmy się w stronę napływu, ale żeby nie mieć wszystkich wędek za plecami, kolega wziął jednego feedera i rzucał nim w basen, od strony napływowej. Tak sobie siedzieliśmy, aż w pewnym momencie zmogło mnie i marzyłem jedynie o tym, żeby się przespać, więc rozłożyłem fotel, położyłem się i... zasnąłem. Ile spałem, nie mam pojęcia, ale gdy wstałem, dochodziła godz, 15 i postanowiliśmy, że za chwilę będziemy się pakować - mieliśmy serdecznie dość tego wiatru (na szczęście nie padał, zapowiadany na cały dzień, deszcz).

    Wybiła godzina 16, dochodziła godzina 17, a my dalej siedzieliśmy na główce, nie myśląc nawet o pakowaniu. Ale w końcu zaczęła kończyć się zanęta, więc wypełniliśmy koszyki jej resztkami, wykonaliśmy ostatnie rzuty (na jednym haku jedno ziarno kukurydzy, na drugim dwa ziarna) i zaczęliśmy się zwijać. Spojrzałem na wędki - nie, za nie biorę się na końcu. Wzięliśmy część rzeczy i poszliśmy zapakować je do auta. Wracamy i... gdzie moja wędka?! Szybka myśl: zrobił mi psikusa i gdzieś ją schował? Rozglądam się, podchodzę do miejsca, gdzie miałem wędki, patrzę, a feeder, który zniknął, jest cały w wodzie, szczytówka jest wygięta mocno w stronę warkocza, a kabłąk kołowrotka, jest zahaczony o podwodny kamień - uff, co za szczęście, wbiłbym podpórkę kilka centymetrów w bok i miałbym już po ulubionej wędce .

    Podchodzę do wody, sięgam po kij, biorę go do ręki, podnoszę i zaczynam hol. Czuję, że ryba ogromna nie jest, więc wiem, że to będzie pierwszy w tym roku kleń. Spokojnie holuję ją do brzegu, Michał idzie do auta po aparat i widzę, że to całkiem fajny kleń-średniak, ale za to bardzo przypakowany. Był bardzo "zbity", jego płetwy były niespotykanie "mięsiste". Podbierak był już w aucie, więc podebrałem go ręką, a kolega już szedł z aparatem, więc sesja fotograficzna, przeszła bardzo szybko i sprawnie - żeby one trwały tyle, podczas wypadów w pojedynkę .

    Szybkie mierzenie - 44 cm, buziak i do wody.

    Już nie zarzucam wędek, nawet nie ma już co założyć na hak, więc składam wędki i widzę, że... kabłąk, dzięki któremu nie straciłem wędki, bo zaczepił się o kamień, jest wygięty (później w domu, oglądałem dokładnie kołowrotek i okazało się, że coś musiało się jeszcze uszkodzić, gdy wędka z impetem uderzała o kamienie i "uciekała" po nich do wody), gdyż bardzo ciężko kręci się korbą kołowrotka.
    A dosłownie niedługo przed braniem, rozmawiałem z kolegą o tym kołowrotku, że sam się dziwię, że tyle lat dzielnie się sprawdza w tym trudnym terenie, jakim jest Odra (często jest to opaska, gdzie stosowane koszyki mają nawet po 100 g. - na więcej, nie pozwala wędka). Jest to mój pierwszy "poważny" (czyt., nie bazarowy, nie lidlowski), młynek, którego bardzo lubię, gdyż jest bardzo lekki i w połączeniu z lekkim feederem, bardzo, ale to bardzo przyjemnie, holuje się nawet ryby poniżej kilograma. Mówiłem też, że nie mam zamiaru go zamieniać na lepszy i będę nim łowił, aż padnie. No i właśnie, po bodajże 9 latach ciężkiej orki, przyszedł czas, aby odstawić go na bok (na pewno zajmie jakieś honorowe miejsce) i zainwestować w nową maszynkę - kolejny, tym razem nieplanowany, wydatek.

    Nieopodal nas, rozłożył się jakiś wędkarz i gdy się mu przyjrzałem, okazało się, że jest to mój dobry stary znajomy - wychowawca i nauczyciel rosyjskiego, z czasów liceum. Podeszliśmy więc do niego na chwilę (godzina+), pogadaliśmy i po godz. 18, ruszyliśmy w drogę powrotną.


    Pierwszy, w tym roku, kleń – 44 cm.

  • wedkarz2309 2013-06-01 21:30:27

    Plany były ambitne, miała to być zasiadka na pół tygodnia. Nakupowaliśmy zanęt, robactwa, kukurydzy. Miało być konkretne nęcenie, miało być wiele ryb. Byliśmy tylko dobę. Dlaczego? Zacznijmy od początku.

    W czwartek, przed południem, wraz z Michałem, wyruszyliśmy w drogę. Po drodze zabraliśmy Pawła (gruncik28). Zapakowaliśmy się dosłownie na styk. Cały bagażnik oraz tylne siedzenia, były zapchane po sam sufit - Paweł jeszcze się jakoś zmieścił. A pomyśleć, że chcieliśmy jechać w czwórkę. Na chwilę jeszcze zbaczamy z drogi i zajeżdżamy do kolegi, który siedzi na Odrze z feederami. Ma na koncie m.in., dwa klenie (44 i 45 cm) - apetyty rosną.

    Nad wodę dojechaliśmy w samo południe. Niestety „nasze” miejsce było zajęte. Podobnież, jak niemal wszystkie główki na całym zakręcie. Jeden z wędkarzy, kończył wędkowanie, więc poczekaliśmy, aż się zwinie i weszliśmy na jego miejsce. Nie zdążyłem dobrze nawinąć żyłki na nowy kołowrotek, gdy zaczął padać mocny deszcz. Postanowiliśmy przeczekać w aucie. Zanim przestało padać, wybiła godz. 17. Spadło bardzo dużo deszczu. Niedługo po tym, pojawiło się na wale kolejne auto wędkarza. Nie dojechał do rzeki - z wyjeżdżonej na łące "drodze", zrobiło się bagno, w którym ugrzązł na całego. Chłopaki poszli mu pomóc, a ja wziąłem się za robienie zestawów. Minęło sporo czasu, zdążyłem porobić zestawy, a oni wciąż się męczyli - łatwo nie było, gdyż był to bus (T4). Poszedłem do nich, zobaczyć, jak to wygląda i poszedłem z Pawłem po posiłki. Zgarnęliśmy jeszcze czterech chłopów - udało się, auto zostało wypchane. Ale to nie było koniec emocji, związanych, z zakopanymi autami. Zaraz po nim, przyszedł czas na osobówkę i osobówkę z kempingiem(!). Oni zjeżdżali już z wody. Były długie dyskusje, jak i którędy mają przejechać. Jakimś cudem, udało się. Później przyszedł czas na ogromnego busa (Mercedes). Niestety, zakopał się. Z pomocą, przybył jeep, z pobliskiej wsi. Wyciągnął go, jak nóż z masła - bez najmniejszego problemu.

    Wróciliśmy „do siebie” i wzięliśmy się za robienie zanęty, itd. Ja, z Michałem, ustawiliśmy się przy stronie zapływowej. Natomiast Paweł, ustawił się na napływie. Zarzucił pierwszego feedera, odłożył, zarzucił drugiego i... nie zdążył odłożyć, a na pierwszej wędce, już miał branie.  Spokojny hol i przy brzegu, ukazuje się... przepiękne płocisko! Sprawne podebranie ręką i podziwianie pięknej płoci. Miarka pokazała 38 cm! Jest to Pawła nowa życiówka :)  Po chwili, branie ma Michał i łowi ok. 25 cm płoć. Niedługo po tym i ja mam branie i przy brzegu widzę, że mam na haku niemal taką płoć, jak Paweł! Niestety, taka duża wydawała mi się tylko w wodzie. W podbieraku szybko zmalała. Ale życiówka została wyrównana - 35 cm.

    Łowiło się bardzo ciężko (było ono niemal niemożliwe), woda rosła i z tej racji, płynęło bardzo dużo syfu, który krążył w niezliczonej ilości w każdym basenie. Niestety, kolejne deszcze długo na siebie czekać nie pozwoliły. Po godz. 19, zaczęło padać bardzo konkretnie. Gdyby tego było mało, pojawiła się także burza. A szkoda, bo rybka, bardzo fajnie brała. W niespełna pół godziny, Paweł złowił jeszcze dwa krąpie do pod 30 cm, klenia 40 cm i miał piękną rybę na kiju, która niestety się spięła. Natomiast ja, złowiłem dwie płocie do 32 cm i grubego krąpia 35 cm.

    Deszcz padał, padał i padał. Przestał padać po północy, ale łowienie w ciemnościach, w pełnej syfu klatce, byłoby udręką, więc ustawiliśmy budziki na godz. 4 rano i poszliśmy spać. Spać, akurat. Auto całe załadowane, we dwóch siedzimy na przednich siedzeniach, a trzeci, z tyłu, między ciuchami, pokrowcami i pozostałą resztą. Pokręciliśmy się przez te kilka godzin i gdy wybiła 4, wyszliśmy z auta, ale w tym syfie nie dało się łowić. No, na upartego się „dało”, Pawłowi udało się wyjąć leszcza 40+ cm. Zajęliśmy się więc, podnęceniem nas samych. Grill poszedł w ruch i zajadaliśmy się kiełbaskami, karkówką, cycuszkami (piersi z kurczaka) i gorącą herbatą.

    Deszcz i w piątek nas nie oszczędzał. Na szczęście były momenty, kiedy nie padał i można było operować feederem między płynącymi patykami, drzewami, trawami, itd. Szkoda, że były takie warunki, gdyż kije były bardzo krótko w wodzie, a w tym czasie, udało mi się złowić 3 krąpie, w tym dwa bardzo ładne (35 i 36 cm) i bardzo grube (myślę, że każdy z nich, miał spokojnie ponad 0,5 kg).

    Popołudniu, miałem odwieźć Pawła i w drodze powrotnej, zabrać... Pawła (jokeras). Nawet się wypogodziło. Wyszło słońce, zaczął wiać wiatr, który bardzo fajnie wszystko suszył, ale coraz większa ilość syfu, uniemożliwiała wędkowanie, więc się zwinęliśmy i o godz. 14, ruszyliśmy w drogę powrotną. No właśnie, ruszyliśmy. Przeprawa przez bagno. Obeszliśmy trochę łąki, znaleźliśmy możliwie wygodny przejazd, rozpędziliśmy się i na „dwójce” jakoś się udało, aczkolwiek nie wiele brakowało, a auto by się zatrzymało. Później był czas na przeprawę przez las. Goflik „przepoczwarzył” się w terenówkę i na „trójce” udało się i przez las przejechać.  Auto nadaje się do całkowitego mycia, ale na szczęście deszcz robi to w tej chwili za mnie, niemal przez cały dzień.

    Ciekaw jestem, jakie byłyby wyniki, gdyby warunki (zarówno te pogodowe, jak i te „rzeczne”) były sprzyjające. Przez 26 godzin, spędzonych nad wodą, wędkowaliśmy zaledwie kilka. Ponad 20 godzin, to siedzenie bez łowienia.

    Dziś, wraz z Michałem, mieliśmy sobie to odbić na boleniach, miała być piękna, słoneczna pogoda. Prognoza nie sprawdziła się w ani 1%. Od rana pada deszcz, niebo jest jednolicie „brzydkie” i tak ma być przez kilka najbliższych dni...


    Wyrównana życiówka - 35 cm.

  • spines21 2013-06-02 08:01:56

    worzono: 2013/05/24 17:42
    Odra - feeder

    »   »   » 

    Post został dodany w grupie:Dolnośląska Odra, grupa odrzańskich wędkarzy 

    Łowisz w Odrze na terenie woj.dolnośląskiego i nie tylko Dolnośląska Odra, grupa odrzańskich wędkarz…»

    242 wędkarzy | 84 wątków

    subskrybuj: 



     
    amadeusz293Witam czy ktoś niedawno łapał na Odrze z koszyczkiem zanętowym? Jeżeli były jakieś efekty to jakie ryby i na co :) Chodzi mi o Odrę w okolicach Góry Śląskiej czyli np. Bełcz Wielki, ale z innych regionów informacje również mile widziane.


    odpowiedzcytujzgłoś naruszenie #650016wysłano: 2013/05/25 06:55
     
    MadmaxM4

    napewno nikt tam nie łapie z koszykiem

    http://forum.wedkuje.pl/f,odrzanskie-feederowanie-lacje-z-wypraw,253640,325.html

    MYŚLENIE NIE BOLI

    wiesz co to jest wyszukiwarka????




    odpowiedzcytujzgłoś naruszenie #652848wysłano: 2013/06/01 23:31
     
    bartekdgrSiemka.Jeżeli chodzi o Bełcz Wielki to ja tam wędkuję.Z gruntu najczęściej kleń i leszcz.


  • DOBRY76 2013-06-02 11:08:45

    Witam ,oto efekty federowania w dn 31.05.13.Leszcz 1,38 kg, 48cm i krąpiki.Niestety, w łowieniu przeszkadzał deszcz, który padał przelotnie ale dość intensywnie, i poziom wody znacznie się obniżył ,wiec musiałem znaleść inną miejscówkę bo na poprzedniej woda była niska i rybki się wyniosły.

  • Reklama
  • manieku80 2013-06-02 20:28:36

    jak na poczatkujacego to mysle ze  i tak jest dobrze odra 1-06  2-06

  • manieku80 2013-06-02 20:32:45

    leszcz 50 cm ploc 38 cm leszcz  48 klen 40 cm

  • manieku80 2013-06-02 20:33:23

  • manieku80 2013-06-02 20:34:05

  • manieku80 2013-06-02 20:38:17

    koledzy jakie zanety stosujecie na odrei jakie dlugie przypony 

  • Reklama
  • jorg69 2013-06-04 00:33:35

    witam

    zanety raczej grube na wody płynace na leszcza

    przypon ok 15--25cm

    znajomy stosyje z powodzeniem 40-45 i ma efekty

  • wedkarz2309 2013-06-06 19:40:44

    manieku80 , przepiękne płocisko - gratuluję.


    Wczoraj, wybrałem się na Odrę, wiedząc, że mogę nie połowić, z powodu zbyt dużej wody, ale wolałem to sprawdzić osobiście. Na miejscu byłem trochę później, niż planowałem. Powodem był dojazd nad wodę, który był niemal całkowicie zalany i zabłocony. Do połowy nie wyglądało to jeszcze tak tragicznie, ale druga część dojazdu była już wręcz nieprzejezdna, ale o powrocie na wstecznym nie było mowy - pewne ugrzęźnięcie. To był wielki test dla golfika - po w miarę dokładnym obejrzeniu przejazdu, wytypowaniu "trasy" i rozpędzeniu się do "trójki", udało się. Jak się okazało - szybko musiałem wracać. Woda była zbyt duża, aby dojść do podstaw ostróg. Były zalane, a jak już udało mi się znaleźć miejsce do "zakotwiczenia", okazało się, że każdej wagi ciężary, są ściągane przez silny nurt w sam brzeg. Decyzja mogła być jedna - port. Więc trzeba było znowu przejechać przez "nieprzejezdną" drogę. Wracając, natknąłem się na miejscowego spinningistę - dłuższa rozmowa i sporo nowych informacji. Żegnamy się, rozpędzam się do trzeciego biegu i w terenowym stylu, udaje się przedostać do szosy (próbowałem uwiecznić przejazd na filmiku, ale niestety nie miałem takiej możliwości). W drodze, zatrzymuje się w lesie, aby sprawdzić, czy z autem wszystko w porządku. Okazało się, że zgubiłem przednią rejestrację. Więc powrót i... zauważyłem ją już z daleka. W/w wędkarz, oparł ją o płot, aby była na widoku. Montuję ją i jadę do portu, gdzie jeszcze da się usiąść i połowić. W końcu miało być bez deszczowo, ale pogoda się nie sprawdziła (co niestety nie jest zaskoczeniem). Padało od rana do godzin popołudniowych. Większość czasu przesiedziałem w aucie, ale pod wieczór przestało padać i zrobiło się nawet fajnie. Zanotowałem jedno branie, czego efektem był ok. 45 cm leszcz. Widziałem, że jest zapięty bardzo delikatnie, więc nie było potrzeby wyjmowania go z wody i gdy ledwo tknąłem haczyk, w celu wyjęcia go z pyszczka, leszcz się szarpnął i sam uwolnił.
    W drogę powrotną ruszyłem przed godz. 21. Woda wciąż rośnie, obecnie stan alarmowy przekroczony jest o, bez mała, pół metra. Na weekend trzeba się więc przenieść na inną wodę, szkoda...


    12 godzin i jedna jedyna sygnalizacja brania.

  • pabliton 2013-06-23 22:30:46

    witam,
    cos tu cicho ostatnio, wszyscy czekaja az woda opadnie :)
    Jak mariusz nic nie wpisuje, to znaczy ze nie ma co jechac :)
    Jezdzi ktos moze na odre w okolice kędzierzyna  ? rogi, krapkowice?

  • Matt15 2013-06-23 23:18:59

    Ja byłem wczoraj na odrze we Wrocławiu (okolice biskupina , poniżej jazu opatowickiego) , 9 godzin (od 5.30 do 14.30)  , poza tym , że pogoda nie dopisała , do 12 non stop przelotne opady , momentami dosyć intensywne , było całkiem w porządku , na samym początku zaraz po rozłożeniu wędek złowiliśmy 4 sumy , a właściwie sumiki ( na oko 30-40 cm ) , wszystkie wzięły na białe robaczki , później zaczęły brać drobne leszcze (do 25 cm) , trafił się  w międzyczasie jeden większy , ale też bez szału na oko 35-40 cm , gdzieś pomiędzy trafił się jeszcze jeden sum , nie dużo większy od pozostałych . Podsumowując złowiliśmy razem z dziadkiem , 10 leszczy i 5 sumów , wszystkie ryby dalej pływają , w odrze , woda dosyć ciągnie , przynajmniej na tym odcinku , gdzie Odra jest dosyć wąska , ciężko , mi się odnieść bo łowiłem w tym miejscu dopiero drugi raz ;) , ogólnie miło spędzony dzień , jedyne co przeszkadzało to deszcz , i cholerne motorówki (niektóre jak na złość nawracały na odcinku 20 metrów , i robiły cholerną fale :/) , był to także test mojego nowego sprzętu (nareszcie trzyskładowe wędki , a nie teleskopy ; brak porównania ;)) , przynęty które stosowaliśmy to białe i czerwone robaki , odległość od brzegu była naprawdę nie duża , z racji tego , że dalej ściągało nawet 80"cio gramowe koszyki z zanętom ... mam nadzieję , że następnym razem uda mi się dodać do wpisu jakieś zdjęcia ... to by było na tyle :)) 

  • Giissmo 2013-06-24 09:00:45

    witam,
    cos tu cicho ostatnio, wszyscy czekaja az woda opadnie :)
    Jak mariusz nic nie wpisuje, to znaczy ze nie ma co jechac :)
    Jezdzi ktos moze na odre w okolice kędzierzyna  ? rogi, krapkowice?

    Witam, na rogach z odry wczoraj wodę spuszczali jest o jakieś 1,5m mniej od normalnego poziomu. W krapkowicach powyżej elektrowni byłem na nocce z piątku na sobotę i lipa straszna 1 krąpik i sumik. Było jeszcze 2 wędkarzy i takie same wyniki.

  • wedkarz2309 2013-07-04 14:56:27

    Pierwsze plany były takie: w środę, po meczu Janowicz-Kubot, jedziemy na Odrę i siedzimy do czwartku, do godzin popołudniowych. Rano okazało się, że kolega nie może zostać na całą noc, więc po godz. 13, wyjechaliśmy z domu. Po drodze oczywiście zaliczyliśmy wizytę w wędkarskim i udaliśmy się w drogę.
    Niestety, miejsce, gdzie chcieliśmy spędzić najbliższych kilka godzin, było zajęte przez trzech wędkarzy.

    Poszliśmy więc na zwiady - być może jest już dojazd do innych miejscówek. Nic z tego, woda wciąż się utrzymuje na łąkach, jednak lada dzień już jej nie powinno być. Wracamy i dochodzi do nas Paweł. Dłuższa rozmowa i bierzemy się za rozpakowywanie sprzętu. Paweł grzecznie przysiadł się przy jednym z wędkarzy, a ja z Mariuszem, usiedliśmy nieco niżej, w miejscu, które przy tym stanie wody (i chyba tylko przy tym) dawało jakąś szansę na złowienie ryby - no cóż, nie było nic innego do wyboru. Lepszy rydz, niż nic.

    Jeden kij do wody i zanim zdążyłem zarzucić drugi, już miałem branie. Był to 30+ cm krąp. Mamy kontakt wzrokowy z Pawłem i widzimy na bieżąco, co się dzieje na miejscówce, na której niestety nie było już dla nas miejsca. Po kolejnej już, złowionej rybie, podchodzi do nas ze zdobyczą, aby się upewnić, czy to aby na pewno certa. Spoglądam na rybę i widzę... pierwszy raz w życiu rozpióra. Duży nie był (ok. 22 cm), ale fajnie było zobaczyć ten gatunek ryby.

    Paweł bawi się drobnicą i raz po raz, łowi na robaki kolejne krąpie i jazgarze. Mariusze łowią trochę inaczej. Na jednym kiju mamy rosówki, na drugim kukurydzę. Duże robaki zadziałały selektywnie. Kolega notuje na 4 rosówki przepiękne branie. Potężne szarpnięcia kijem, na tak dużą przynętę, zwiastują piękną rybę. Jednak ciężarek szybko grzęźnie w kamieniach i cały zestaw zostaje w wodzie. Gdybyśmy chociaż ją zobaczyli...

    Mam branie i w drugim rzucie - ryba także nie jest duża, ale jak na swój gatunek, to też nie jest już bardzo mała, ba, nazwałbym ją średniakiem. Była to płoć, długości 33 cm.

    Paweł... informuje nas o złowieniu małej brzany. Jak się okazuje, jest to piękna certa, która ma 37 cm. Następne branie u niego, to... uciekinier ze stawów hodowlanych, który wypina się pod nogami. Karp duży nie był, miał 30kilka cm.

    Początek jest bardzo obiecujący, w ciągu dwóch godzin, mimo braku dużych ryb na brzegu, dzieje się całkiem sporo i apetyty na kolejne godziny, rosną. Jednak brania skończyły się momentalnie i później udało mi się złowić już tylko krąpia ok. 30 cm. Pozostali także nie mieli brań.

    Nie złowiliśmy więcej ryb, zwinęliśmy się przed godz. 2.


    Odrzańska płoć - 33 cm.

  • wedkarz2309 2013-07-08 18:16:41

    Nocka nie wypaliła, udało mi się pojechać na ryby jedynie w piątek. No trudno, lepsze to, niż nic. Plany były ambitne, ale niewiele z nich wyszło. Tzn., wyszło z nich o wiele więcej. Nad wodą byłem o godz. 9 rano. Rozrobienie zanęty, rozpakowanie się, domoczenie zanęty, kije do wody i czekam na brania. Jeden krąp, drugi, trzeci, leszczyk, klonek. Sama drobnica, nie przekraczająca nawet 30 cm. I to wszystko na kukurydzę. Zakładam więc na jeden hak 3 ziarna kukurydzy, a na drugi, zakładam ukleję.
    Niedługo po tym, nowy znajomy proponuje mi wypłynięcie jego łodzią na rzekę. Ma echosondę, więc nie zastanawiam się ani chwili. Pakuję sprzęt do auta i wypływamy. Pierwszy raz mam możliwość obejrzeć Odrę na echo. Znajomy miał dwa spinningi i od czasu do czasu, trochę porzucaliśmy. On złowił 50+ cm klenia, natomiast ja, ok. 25 cm okonia. Oprócz tego, zanotowałem wir za gumą i dwa kontakty z drobnicą.

    Ryb tego dnia nie połowiłem, ale sporo się dowiedziałem, obserwując bacznie, co pokazuje ekran echosondy.

  • Reklama
  • wedkarz2309 2013-07-11 21:02:20

    Kolejny wypad bez większej ryby. Tym razem, wybrałem się z Paweł (gruncik28). Pojechaliśmy sprawdzić jeden z naszych ulubionych zakrętów. Z dojazdem wciąż nie jest za kolorowo, ale jakoś się udało dostać nad samą wodę. Na miejscu byliśmy o godz. 5 rano. Wrzuciliśmy kilka kul zanęty i zaczęliśmy łowić. Nie bardzo jest z czym się rozpisywać, gdyż cały dzień był taki sam. Drobnica brała wszędzie i na wszystko. Robaki, kukurydza, a nawet ser, były obskubywane przez bardzo małe ryby. Co kilka godzin, dorzucaliśmy w jedno miejsce kilka kul zanęty, ale do godz. 21, nie podeszła żadna większa ryba. Paweł na robaki złowił bardzo dużo małych krąpi wielkości 10-20 cm. Trafił się jakiś mały leszcz, płotka, ukleje i kiełbie. Ja łowiłem grubiej (kilka ziaren kukurydzy, ser, ukleja), ale na kiju także meldowała się sama drobnica.

    Znowu podczas dużej wody, padły duże ryby. Widzieliśmy tołpygę 90-100 cm i suma, którego dało się zmierzyć (152 cm). Szkoda ryb, pięknie by powalczyły na kiju.

    Co było przyczyną porażki? Na pewno nie była to drobnica, która siedziała cały dzień w zanęcie, gdyż kilkadziesiąt metrów od zanęty, działo się to samo.
    Nagły, bardzo duży spadek ciśnienia tego dnia, zmieniająca się pogoda? Nie wiem, być może. Staram się nie szukać winy w pogodzie, ale tym razem, może to było to. Ochłodziło się, zobaczymy na week, jakie będą wyniki.


    A to taka mała ciekawostka.
    Ukleja nie była na haku, nie była w koszyku, nie zawinęła się. Wcisnęła się w pętlę na przyponie. Jak to zrobiła? Nie mam pojęcia.


  • wedkarz2309 2013-07-15 09:49:25

    Sobota (13.07.), to kolejny dzień, spędzony na Odrze. Nad wodą byłem przed godz. 8 rano i dojeżdżając już na główki..., zakopałem się w błocie. Z pomocą przybył mi forumowy kolega, którego miałem przyjemność poznać [nie mogę Cię znaleźć, odezwij się tutaj lub na priv. ;)], wraz z innymi wędkarzami i we trójkę mnie wypchali - wielkie dzięki Wam za to chłopaki!

    Nic się nie zmieniło, za dnia wciąż non stop, ostro żeruje drobnica, więc na jednym kiju, przez cały dzień, była ukleja, a na drugim kukurydza, która była non stop obgryzana przez drobnicę. Była to sprawka krąpi, które czasami się zawieszały na końcu zestawu. Były to nieco "większe" osobniki, które były w stanie zmieścić haczyk do pyszczka.

    Dziś jadę sprawdzić, jak to będzie w nocy. Drobnica powinna dać sobie spokój, więc może podejdzie coś większego.


    W oczekiwaniu, na branie dużej ryby:


  • wedkarz2309 2013-07-16 16:53:47

    Wczoraj, wybrałem się ponownie na Odrę. Tym razem, pojechaliśmy we trójkę, sprawdzić, jak będzie wyglądała wielkość łowionych ryb w nocy.

    Na miejscu byliśmy o godz. 16. Łowiliśmy w warkoczu, w nurcie, w basenie, na napływie. Jedno miejsce zostało konkretnie zanęcone, z nadzieją, że przyjdą większe ryby na nocną wyżerkę. Nic bardziej mylnego. O ile do zapadnięcia zmroku, czepiały się non stop małe krąpie (+ certa pod 30 cm), o tyle, gdy zrobiło się ciemno, brania drobnicy ustały całkowicie (tego się spodziewaliśmy oczywiście), ale w ich miejsce, nie pojawiły się brania większej ryby. Przez całą noc, zanotowaliśmy dwa brania. Ja złowiłem na rosówki kijankę, a kolega na ukleję złowił sandacza pięćdziesiątaka. Gdy się rozjaśniło, krąpie znowu się pojawiły. Dzisiejszy dzień był tak słaby, że przez większość dnia, nie działo się zupełnie nic. Nie wiem, co się dzieje z tymi rybami.

    W przyszłym tygodniu, kolejny atak na Odrę.


    Przyszły zabójca odrzańskich leszczy, krąpi i nie tylko.

  • Matys24 2013-07-16 17:11:51

    w końcu się ruszyło... Miło  było w sobotę zobaczyć  kogoś   znajomego chociaż   z  forum :). Nigdy nie dziękuj  innym wędkarzom   bo ryby nie będą  brały tak jak to miało miejsce w sobotę :)  Mam nadzieje że się  tam jeszcze zobaczymy. Ale to już na priv. Pozdrawiam

  • mikefish 2013-07-25 14:37:31

    Cześć,
    jaka sytuacja nad Odrą w temacie feederowania?
    Ruszyła się większa ryba?
    Pozdrawiam
    Mike

  • wedkarz2309 2013-07-26 06:18:14

    Matys24, ja zawsze dziękuję i miło było Cię poznać.


    A jak z rybą jest obecnie?
    W środę wybrałem się z kolegą na krótką zasiadkę feederową. Nad wodą byliśmy po godz. 13. Nie działo się za wiele. Kilka drobnych skubnięć na kukurydzę i jedno piękne branie, niemal zabierające kij do wody. Kolega w ostatniej chwili złapał wędkę (akurat byłem kilka metrów od swoich wędek). Ryba jakaś wielka nie była, ale była bardzo fajna. Po braniu i stylu walki, jestem pewny, że miałem na kiju ładnego klenia. Nie wiem, jakim cudem, ale gdy był już dosyć blisko brzegu, świeży przypon (0,18 mm), strzelił przy samym haku.Popołudniu, kolega złowił na ukleję małego 20+ cm okonia. Gdy zbliżał się wieczór, i ja założyłem na hak ukleję, co skończyło się niemal natychmiastowym krótkim braniem. Coś odgryzło uklei ogon. Przy następnym braniu, zaciąłem rybę, a był to... szczupak, który miał może 20 cm. Połakomił się na pół uklei. Niestety nie mogliśmy zostać dłużej i po godz. 22 się zawinęliśmy do domu, a do tego czasu, zanotowaliśmy jeszcze 3-4 kontakty z drapieżnikami, jednak sądząc po śladach, były to bardzo małe ryby.

  • wedkarz2309 2013-07-29 10:58:21

    W sobotę, krótki, sześciogodzinny wypad na Odrę z feederami, z kolegą, który dopiero zamierza rozpocząć przygodę z tymi wędkami. Odstąpiłem mu jednego feedera i mieliśmy do obsługi po jednej wędce. Na hakach mieliśmy tylko kukurydzę. Kolega 1 lub 2 ziarna, ja cały czas 3. I co? I wciąż brała drobnica. Były to krąpie do ok. 25 cm, trafiła się nie duża płoć. Ba, na 2 ziarna, trafiła się także ukleja. Rybą dnia, był kleń 35 cm, którego udało się złowić koledze. Na dzień dzisiejszy, jest to jego życiówka.

    Płyńcie i rośnijcie dalej.

  • mikefish 2013-07-31 15:57:16

    31/07/2013r.
    05:30-09:00
    Odra w Opolu ( za oczyszczalnią)
    Feeder
    Wyniki słabe: 10 okoni 15cm, 1 leszcz 35cm, 1 płotka 25cm
    .
    Testowałem zanęty z serii Lorpio GP. Z uwagi na trwające słabe brania białorybu, trudno mówić jednoznacznie o skuteczności w/w zanęt, jednak wydaje mi się, że mimo wszystko MVDE są lepsze ( a tylko 1zł na kg droższe).
    Pozdrawiam

  • manieku80 2013-08-01 22:43:34

    Witam wszystkich kolegów mam pytanie czy ktos posiada feeder shimano beast master medium 396 do 110g .Czy warty jest tych pieniędzy  i godny polecenia .Z góry dzięki za odpowiedzi.

  • manieku80 2013-08-03 14:06:06

    Witam wszystkich kolegów mam pytanie czy ktos posiada feeder shimano beast master medium 396 do 110g .Czy warty jest tych pieniędzy  i godny polecenia .Z góry dzięki za odpowiedzi.





    Witam ponownie może inaczej zapytam jaki kijek bedzie najlepszy na Odre i jaka gramatura .

  • wedkarz2309 2013-08-04 15:14:56

    Zależy, co i gdzie chcesz łowić. Więcej danych jest potrzebnych.


    W czwartek, wybrałem się na kilka godzin na Odrę, posiedzieć z feederami. Wybrałem się na opaskę - pierwszy raz w tym roku, a to już sierpień. Miejsce "swoje", ale... narwałem, jak nigdy. Czy to efekty dziesięciomiesięcznej przerwy od opaski, czy duża woda tak pomieszała na dnie? Straciłem wszystkie ciężarki i kilka koszyków. A złowiłem... jednego klenia czterdziestaka. Poczekam z opaską do jeszcze niższej wody.


    Płyń i do zobaczenia za 20 cm.

  • berthold 2013-08-04 16:35:55

    Witam wszystkich kolegów mam pytanie czy ktos posiada feeder shimano beast master medium 396 do 110g .Czy warty jest tych pieniędzy  i godny polecenia .Z góry dzięki za odpowiedzi.





    Witam ponownie może inaczej zapytam jaki kijek bedzie najlepszy na Odre i jaka gramatura .



    ja byłem ostatnio na Odrze i łowiłem dwoma federami
    1 dragon maxima 360/120 gr
    2 jaxon 360/60 gr seri nie pamiętam
    ale tak po prawdzie lepiej mi się łowiło -operowało tym jaxonem (lżejszy) i brania lepiej widoczne a że Odra jest uregulowana więc specjalnego uciągu tam nie ma i wydaje mi się że tak od 80-100 gram w zupełności wystarczy no i bądżmy szczerzy okazy jakie my łowimy w 99% przypadków to na zwykły bambus by szło wyciągać ,,leszczyki 35 do czasem 40 cm a raz na 5 lat szaleństwo 50-tka

  • manieku80 2013-08-04 19:59:47

    Witam wszystkich kolegów mam pytanie czy ktos posiada feeder shimano beast master medium 396 do 110g .Czy warty jest tych pieniędzy  i godny polecenia .Z góry dzięki za odpowiedzi.





    Witam ponownie może inaczej zapytam jaki kijek bedzie najlepszy na Odre i jaka gramatura .



    Witam ponownie kolega wedkarz pyta co i gdzie . Oczywiscie Odra a co leszcz płoć jaz i kleń.I sie zastanawiam czy 110 g wystarczy w nurcie .Odcinek Odry to od Ścinawy do Głogowa. Dzieki za odpowiedzi.

  • wedkarz2309 2013-08-07 09:43:49

    W poniedziałek, wybrałem się z kolegą na dobową odrzańską zasiadkę. Na miejscu byliśmy o godz. 14, a łowy skończyliśmy także o godz. 14, następnego dnia. I to w sumie mógłby być koniec relacji. Przez noc zupełna cisza, a za dnia... krąpie. Ciężko się ich pozbyć, nawet zakładanie sera, nic nie daje. Gdyby to były chociaż sztuki od kilograma, w górę. Są to maleństwa, w przedziale 10-25 cm. I biorą nawet na 3-4 ziarna kukurydzy. Jedno branie na ukleję i obcinka małego szczupaka. Pod koniec bonus - "śledź" na dwa ziarna kukurydzy.

    Będziemy kombinować dalej, jak pozbyć się tych wszędobylskich krąpi za dnia.

  • wedkarz2309 2013-08-07 09:54:07

    Witam wszystkich kolegów mam pytanie czy ktos posiada feeder shimano beast master medium 396 do 110g .Czy warty jest tych pieniędzy  i godny polecenia .Z góry dzięki za odpowiedzi.





    Witam ponownie może inaczej zapytam jaki kijek bedzie najlepszy na Odre i jaka gramatura .



    Witam ponownie kolega wedkarz pyta co i gdzie . Oczywiscie Odra a co leszcz płoć jaz i kleń.I sie zastanawiam czy 110 g wystarczy w nurcie .Odcinek Odry to od Ścinawy do Głogowa. Dzieki za odpowiedzi.




    110 g, nie utrzyma się w głównym nurcie, nie ma takiej możliwości. Czekam na sprowadzenie heavy feedera, c.w. do 230 g i będę próbował ciężarem 200-250 g, ale szczerze, nie sądzę, aby to dało zbyt wiele, jednak każdy metr w głąb nurtu, jest dla mnie ważny.
    Jednak na chwilę obecną (od kilku lat), łowię feederami do 100 g i dają radę zarówno na ostrogach, jak i na opaskach.

    Parametry kijka, jakie podałeś, poradzą sobie na Odrze, bez problemu. Moje zdanie jest takie, że im dłuższy feeder (na rzekę, taką, jak Odra, Wisła, itd.), tym lepiej. I nie chodzi tutaj wcale o długie rzuty, tylko o jak najkrótszy odcinek żyłki, znajdujący się w wodzie, co pozwala zminimalizować opór nurtu na cały zestaw.

  • wedkarz2309 2013-08-07 09:54:11

    Witam wszystkich kolegów mam pytanie czy ktos posiada feeder shimano beast master medium 396 do 110g .Czy warty jest tych pieniędzy  i godny polecenia .Z góry dzięki za odpowiedzi.





    Witam ponownie może inaczej zapytam jaki kijek bedzie najlepszy na Odre i jaka gramatura .



    Witam ponownie kolega wedkarz pyta co i gdzie . Oczywiscie Odra a co leszcz płoć jaz i kleń.I sie zastanawiam czy 110 g wystarczy w nurcie .Odcinek Odry to od Ścinawy do Głogowa. Dzieki za odpowiedzi.




    110 g, nie utrzyma się w głównym nurcie, nie ma takiej możliwości. Czekam na sprowadzenie heavy feedera, c.w. do 230 g i będę próbował ciężarem 200-250 g, ale szczerze, nie sądzę, aby to dało zbyt wiele, jednak każdy metr w głąb nurtu, jest dla mnie ważny.
    Jednak na chwilę obecną (od kilku lat), łowię feederami do 100 g i dają radę zarówno na ostrogach, jak i na opaskach.

    Parametry kijka, jakie podałeś, poradzą sobie na Odrze, bez problemu. Moje zdanie jest takie, że im dłuższy feeder (na rzekę, taką, jak Odra, Wisła, itd.), tym lepiej. I nie chodzi tutaj wcale o długie rzuty, tylko o jak najkrótszy odcinek żyłki, znajdujący się w wodzie, co pozwala zminimalizować opór nurtu na cały zestaw.

  • manieku80 2013-08-09 22:35:23

    dWitam wszystkich kolegów mam pytanie czy ktos posiada feeder shimano beast master medium 396 do 110g .Czy warty jest tych pieniędzy  i godny polecenia .Z góry dzięki za odpowiedzi.





    Witam ponownie może inaczej zapytam jaki kijek bedzie najlepszy na Odre i jaka gramatura .



    Witam ponownie kolega wedkarz pyta co i gdzie . Oczywiscie Odra a co leszcz płoć jaz i kleń.I sie zastanawiam czy 110 g wystarczy w nurcie .Odcinek Odry to od Ścinawy do Głogowa. Dzieki za odpowiedzi.







    110 g, nie utrzyma się w głównym nurcie, nie ma takiej możliwości. Czekam na sprowadzenie heavy feedera, c.w. do 230 g i będę próbował ciężarem 200-250 g, ale szczerze, nie sądzę, aby to dało zbyt wiele, jednak każdy metr w głąb nurtu, jest dla mnie ważny.
    Jednak na chwilę obecną (od kilku lat), łowię feederami do 100 g i dają radę zarówno na ostrogach, jak i na opaskach.

    Parametry kijka, jakie podałeś, poradzą sobie na Odrze, bez problemu. Moje zdanie jest takie, że im dłuższy feeder (na rzekę, taką, jak Odra, Wisła, itd.), tym lepiej. I nie chodzi tutaj wcale o długie rzuty, tylko o jak najkrótszy odcinek żyłki, znajdujący się w wodzie, co pozwala zminimalizować opór nurtu na cały zestaw.




    Dzieki kolego za odpowiedz znowu wiem cos wiecej na temat Odra.Pozdrawiam i połamania.

  • mikefish 2013-08-10 12:05:14

    09/08/2013r.
    Feeder
    Odra w pięknej dzikiej lokalizacji kawałek za Opolem
    Dojazd tajny :-)
    06:00 do 08:30 - tylko :-( - obowiązki rodzinne
    Wyniki słabe -  w dalszym ciągu ryba na Odrze nie bierze (kilkanaście malych płotek, kiełbie, ukleje, 1 okoń 35cm)
    Spławiały się nie ryby, a rybska - amury albo potężne leszcze, jednak mimo usilnych moich prób nie udało sie ich skłonić do współpracy

  • wedkarz2309 2013-08-11 14:18:21

    Piątek-sobota, to kolejna feederowa zasiadka nad Odrą. Jak to już mówimy od dłuższego czasu, "krąpie ją stadami". Przez 25 godzin, mimo wszelkich starań, łowiliśmy jedynie krąpie. Jedynie Pawłowi (gruncik28), udało się przechytrzyć dwa leszcze 45+ cm i niedużego klenia. Żeby być dokładnym, z Michałem także złowiliśmy po jednym leszczu, ale były one wielkości średniej wielkości krąpi. Gdyby tego było mało, w pewnym momencie, na kukurydzę zaczęły brać duże ukleje. Kiedy ta passa zostanie przerwana? Mam nadzieję, że jak najprędzej.

    Największym pozytywem tego wyjazdu były... pierwsze w życiu wyskoki brzan/y, która/e kilkanaście metrów od nas, wyskoczyła/y kilka razy - w końcu doczekałem się tego widoku!

  • wedkarz2309 2013-08-17 10:51:56

    Wczoraj, wybrałem się z Pawłem (gruncik28) i Przemkiem, posiedzieć z feederami. Nad wodą byliśmy o godz. 8 rano. Koledzy usiedli po stronie zapływowej, natomiast ja, usiadłem na napływie. 15-20 rzutów samym koszykiem i już wiem, gdzie będę posyłał zestaw. Jeden krąp, drugi, płotka, karaś, kiełb, ukleja, itd. Siedzieliśmy do godz. 17, w międzyczasie zmienialiśmy miejsca na ostrodze. Raz ten łowił na napływie, raz tamten, itd. Ryba nie brała zbyt dobrze i była bardzo drobna. Złowiliśmy łącznie ok. 30 krąpi, kilka płoci, 4 karasie oraz masę uklei i kiełbi. Może dziś będzie lepiej.

  • arti1151 2013-08-17 11:18:24

    Cześć, byłem na nocce ze środy na czwartek w okolicy Urazu straszna cisza w środę żadnego brania w czwartek o 5 rano zaczęły brać leszcze i krąpie największy leszczyk miał może z 40 cm. Z relacji wędkarzy którzy siedzieli tam nawet cały tydzień żadnej większej rybki, jedynie słyszałem, że  na trolling łowili sumy i sandacze ale też takie ok 50-60 cm . 

  • mikefish 2013-08-18 13:07:30

    15/16.08.2013r.
    16:00 do 07:00
    Odra w ok. Opola
    Feeder
    Ludzi zatrzęsienie. Większość przyjechała na kilka dni.
    Obok mnie siedziała ekipa z Venire Club - w ciągu 48g na 6 wędek złowili 1 rybę...ale za to jaką - sazan 20,2kg!!! Piękna ryba
    A co u mnie
    W ciągu dnia lipa.
    Po przebiciu zanęty atraktorem minimalne poprawa - o zmierzchu kilka małych leszczyków, 1 lezszc ok. 35cm, 1 płoć 20cm. O 23:00 zameldował się leszcz 62cm, o 02:30 kolejny 54cm, o świcie ponownie kilka małych leszczy dłoniaków.
    Nieskromnie powiem (napiszę) że mój wynik to i tak sukces....inny byli praktycznie bez brania.
    .
    Coś niedobregopn dzieje się z Odrą w tym roku.

  • wirefree 2013-08-18 13:25:27

    Trzeba było łowic przy wysokiej wodzie, ludzie po nockach leszcze wiadrami nosili.

  • mikefish 2013-08-18 21:03:14

    Trzeba było łowic przy wysokiej wodzie, ludzie po nockach leszcze wiadrami nosili.
    Na wielkiej wodzie też łowiłem, ale głównie płocie 40cm.

  • sebolek 2013-08-20 20:32:25

    Byłem 16 na Odrze w miejscowości Raków.O 4 rano trudno było miejsce znaleźć,istne oblężenie,takiego czegoś jeszcze nie widziałem...Brania ,tak naprawdę,tylko od rana do godziny dziesiątej.Efekt to osiem leszczy.                                                                            ŻYCIÓWKA! 67CM-3,65KG,  56CM-2,1KG I 6 SZTUK OD 30-35CM ogólnie fajnie...

  • sebolek 2013-08-20 20:33:07

  • sebolek 2013-08-20 20:35:07



Reklama
Reklama