Byłem w ubiegłą sobotę,co prawda bez rybek ale za to zdjęć napstrykałem sporo a sceneria była piękna,zdziwił mnie bardzo niski stan wody a do tego bobry narobiły mnóstwo bałaganu w wodzie :)
bobry narobiły mnóstwo bałaganu w wodzie :)
Czy to tałatajstwo zimą nie śpi? Mam z nimi na pieńku, co opisalem tutaj:
https://forum.wedkuje.pl/f/rzeka-grabia-w-okregu/886390/3
Na niektórych odcinkach Grabi nie warto zostawać na nocną zasiadkę, bo te swawolne czorty chcąc wygonić wędkarza robią tyle rabanu, że już żadna ryba tam nie weźmie.
Niestety bobry to jeden z elementów przyrody, gdzie to my jesteśmy intruzami. Trzeba się pogodzić zarówno z bobrami i wydrami, jak i kormoranami. to oni są tubylcami, a my tylko zakłócamy ich byt.
Niestety bobry to jeden z elementów przyrody, gdzie to my jesteśmy intruzami.
@Sith, nie ściemniaj.
Bobry w Grabi, to "podrzutki", a więc efekt działań nawiedzonych "ekologów".
Nawet w dawnych czasach ich tam nie było.
Na stronie okręgu PZW Sieradz są już dostępne do wglądu zarybienia za 2017 (do publikacji których chyba się poniekąd przyczyniłem, może pośrednio). I tak, ku memu również (pozytywnemu) zdziwieniu zarybiono zbiornik Barycz. Poza tym w tym samym mailu co o zarybienia pytałem czy zbiornik ten jest nadal pod jurysdykcją PZW Sieradz i czy można tam łapać. Otrzymałem odpowiedź twierdzącą.
Zarybienie oznaczałoby, że temat wypuszczania wody ze zbiornika jest już nieaktualny, bo inaczej przecież mijałoby się to z celem.
Czy otwierał ktoś już sezon w tym roku z pozytywnym wynikiem tj. obecnością ryby na wędce? Pytam o wyniki spinningowe :)
Mamy więc dość sprzeczne wiadomości. Dziś byłem na zebraniu sprawozdawczym Koła "Kleń". Dowiedziałem się, że:
1. właścicielem zalewu w Baryczu jest ...prywatna osoba (!!) Wynika to podobno z jakiegoś historycznego już błędu prawnego. Zarządzającym zasuwą tamy jest wójt gminy Dobroń
Dzięki za wszelkie info. Trochę się tego bałem, że operat stanie "okoniem" oficjalnemu zarybianiu pstrągiem. Zwłaszcza, że słyszałem, iż wpisuje się do niego gatunki na "zapas" (nawet takie które historycznie jedynie w dominiemaniu występowały) jest to smutna informacja. Plus jest taki, że takie operaty nie są wydawane dożywotnio a są sporządzane co jakiś okres. Co chociażby znajduje potwierdzenie w tym, że lipieniem ów woda była już zarybiana (vide historyczne wykazy zarybień okręgu).
Z tą Baryczą to faktycznie piękny paradoks informacyjny :D Choć trzeba mieć na uwadze, że zbiornik może być nie w rękach Państwowych ale jego gospodarzem PZW być już może. Trop ku temu wskazuje chociażby błąd prawny (i raczej nieureguowany stan własności niż własność prywtna) i fakt, że przecież nie zarybianoby zbiornika którego PZW Sieradz nie jest gospodarzem...
A co do zebrań, cóż czasy się zmieniają. Duża część społeczności, zbiórek, komunikacji itp przechodzi do świata wirtualnego (patrz np to forum ;)). Choć akurat do koła Kleń pretensji mieć nie można bo są jednym z bardziej obecnych w internecie i aktywnych kół tego okręgu.
Kusi mnie w ogóle by w ten weekend wybrać się na pierwszy rekonensans z kijem. Pogoda robi się ku temu nastrajająca ;)
Panowie odnośnie bobrów, żyły w całej Polsce i jeszcze za czasów królów Polskich były zwierzetami, ktore chroniono a występowały w całej Polsce. Wskutek I i II wojny światowej ich populacja drastycznie spadła dlatego wydawać by się mogło, że są teraz tam gdzie kiedys w ogole ich nie było chciciaz zgadzam się, że obecnie jest ich trochę za dużo. Natomiast Panowie , bóbr napewno samym rybomom nie szkodzi bo tworzy wiele kryjówek, tereny zalewowe to często tarliska ryb a spietrzenia na płytkich rzekach tworzą glebsze miejsca . Nam wędkarzą utrudniają życie ale po części są naszymi sprzymierzencami.
Możecie tu bobry bronić, o ile taką macie ochotę. Jednak po ich wyginięciu w minionych czasach, ich obecność w Grabi, to wynik sztucznej introdukcji. Ja już słyszałem o zwichniętych nogach ludzi, którzy wpadli niespodziewanie w dziurę na brzegu rzeki. Zapytajcie też o zdanie rolników z okolic Ldzania, Barycza czy miejscowości Brzeski k. Sędziejowic, czytak bardzo cieszy ch obecność. Dziesiąti powalonych drzew, na które kiedyś potrzebne było trudne do uzyskania pozwolenie z gminy, to tylkojedna z "atrakcji". Poziom wody w Grabi w okresie suszy jakoś z powodu ichobecności się nie podnosi, więc ich rzekomo zbawienny wpływ na rybostan, to pełna iluzja.
Rolnikom to przeszkadzają bobry, jastrzębie, lisy, wilki, dziki, sarny i dalej aż szkoda wymieniać, generalnie wszystko co przynosi im straty w hodowli, bądź uprawie. Co do samych bobrów to fakt, jak już wcześniej pisałem jest ich za dużo i z tym się zgodzę, nie mniej uważam, że w umiarkowanej ilości to potrzebne zwierzęta. Oldboygrabi nie spiętrzą bo jest za duża, ale przejdź się nad paluszewice niedaleko ujścia do grabii i zobacz jakie piękne są tam rozlewiska, które powstały dzięki bobrom. Co do spacerów nad wodą i wpadek w dziury, idąc nad rzekę trzeba się z tym liczyć, równie dobrze można mieć pretensje, że złapaliśmy kleszcza albo zostaliśmy ukąszeni przez żmije, zawsze można iść na ogrodzony komercyjny staw z wykoszoną trawką i się nie martwić o zagrożenia naturalnie występujące w przyrodzie ;)
Ja tu dawno pisałem, że preferuję łowić (i w większości wypuszczać) nawet niewielkie gatunki rybek w Grabi, niż wypasione karpie w jakimś stawie. W chodzeniu w terenie też mam wieloletnią wprawę (mój z dawna ulubiony - nocny survival :D), więc (jak już wcześniej relacjonowałem) bez obaw chadzam samotnie nocą na miętusa. Bardziej narażone są dzieci i niedzielni weekend"owicze, więc tylko o ich całość się obawiam. Boreliozę odkleszczową już przeszedłem (jakimś cudem się wylizałem :D).
Tak przy okazji - widział ktoś w Grabi jakieś rybki, skoro jest niski stan wody?
Byliśmy z kolegą w niedzielę za okoniem na gumkę. Faktycznie stan wody bardzo niski, zawsze w marcu grabia wylewała. Rybki nie współpracowały. Spotkaliśmy dwóch wędkujących na spławik, też nie mieli żadnych brań. Czekamy na prawdziwą wiosnę :)
Spotkaliśmy dwóch wędkujących na spławik, też nie mieli żadnych brań. Czekamy na prawdziwą wiosnę :)
Ja także czekam i szykuję sprzęt :D
Pewnie będę trochę upierdliwy, ale nasza Grabia, to chyba z DUŻEJ litery(?) ):
Sezon grabiański zainauguroany dziś w końcu :) Niestety na 0. Woda wysoka ale nie dramatyczna. Starorzecze zamarznięte zakola i spowolnienia także. Byłem w okolicach starorzecza Lichawa-Kustrzyce.
Sezon grabiański zainauguroany dziś w końcu :) Niestety na 0.
Wyrażam mój podziw za determinację. Pewnie (jak zwykle) - ze spinem(?)
Po upływie lat mam swoją filozofię na temat pory roku i brań: wszystkie rybki (oprócz miętowego) zimową porą (a taką obecnie niestety jeszcze mamy) są niemrawe, zmarznięte i biorą jedynie to, co samo wpadnie w pysk. Tym bardziej drapieżniki - nie wysilają się w pogoni za drobnicą tak, jak robią to latem, bo przy tak mało ruchliwym trybie życia - mało pokarmu potrzebują do przetrwania. A wobler czy guma ma (bo musi) latem i zimą podobną prędkość, aby przypominać rybkę
Mając w pamięci swe dziesiątki podobnie nieudanych wypadów, obecnie spokojnie czekam, aby dostosować przynęty i sprzęt do wiosennej specyfiki wody pod wględem występującego wtedy naturalnego pokarmu.
A Grabia jest pod tym względem BARDZO specyficzna, bo dochodzi jeszcze jej duża przeźroczystość i zwykle - mała głębokość, więc każda przynęta będąc DOSKONALE WIDOCZNĄ, musi być NATURALNA lub możliwie podobna do naturalnej, by wzbudzić jakiekolwiek zainteresowanie.
Ale są to tylko moje osobiste spostrzeżenia, które mogą być zgoła odmienne od innych :).
Podzielam te uwagi, 100 % racji. Moja najwcześniej złowiona ryba w Grabi to kwiecień (szczupak) a najpóźniej listopad (szczupak), ciepły grudzień (płoć)
Miałem szczerą chęć przetestowania mojego nowego sprzętu właśnie nad Grabią w miniony weekend, ale w konfrontacji z warunkami pogodowymi, moje stare kości powiedziały NIE!
Podzielam te uwagi, 100 % racji. Moja najwcześniej złowiona ryba w Grabi to kwiecień (szczupak) a najpóźniej listopad (szczupak), ciepły grudzień (płoć)
Właśnie dlatego uwielbiam jesienne połowy drapieżników, gdyż biorą wtedy praktycznie przez cały dzień. Wiosna i lato kojarzą mi się nad Grabią ze zbyt krótkim czasem brań (jedna do dwóch godzin z rana i najwyżej pół godziny przed zmierzchem). W świetle pełnego dnia jakoś tych brań nie ma lub są mizerne (najwyżej czasem jakiś mały okonek lub głupi, jeszcze głodny pistolecik, któremu rankiem się nie udało :D).
Tłumaczę to sobie tym, że w dziennym świetle trudniej jest namówić większego szczupola do ataku, bo ma wtedy więcej wątpliwości widząc w tak czystej wodzie znacznie lepiej, niż tuż przed świtem lub przed zmierzchem, kiedy dodatkowo jest już głodny. Dlatego, mając w planie kilkugodzinny pobyt nad rzeką a nie chcąc tracić czasu na jałowe chodzenie tylko za drapieżnikiem, wożę ze sobą i spinning, i wędkę na białe ryby, które mają dłuższy okres brań. Duże jelce np. biorą praktycznie nawet w pełnym słońcu i przez cały dzień, więc przechytrzenie ich w tych warunkach uważam za swój duży sukces.
Nad Grabię wpadłem raczej nieco bardziej symbolicznie ;) Też nigdy tak wcześnie nie udało mi się nic złapać (przynajmniej jak do tej pory) w tej rzece. Natomiast nie uważam, że np. gumy muszą być jakoś szybko zwijane. Dłuższe przerwy na delikatne podrywanie i opuszczanie do dna też daje radę ;) Tak padł mój sławny spinningowy jazgarz w zeszłym roku :D
Z tą naturalnością przynęt też nie mam podobnych spostrzeżeń. W zeszłym roku "chodziły" mi głównie przynęty twarde a zwłaszcza błystki. A kolorystyka najskuteczniejszej...nie miała nic wspólnego z naturą ;) Zauważam natomiast zmienność rybich zainteresowań. Dwa lata temu obrotówki nie "chodziły" mi prawie wcale. A ryby nabierały się głównie na przynęty miękkie.
Głównym natomiat celem wczoraj była dla mnie jednak Widawka i ewentualna próba kuszenia tamtejszych pstrągów. Ale jak opisałem to krótko w stworzonym celem dalszego porządkowania tego forum odpowiednim wątku - tam warunki wodne były jeszcze mniej sprzyjające.
Głównym natomiat celem wczoraj była dla mnie jednak Widawka i ewentualna próba kuszenia tamtejszych pstrągów.
Niecierpliwie czekam na efekty obiecanego rekonesansu w poszukiwaniu kropków na GR1, który to odcinek Grabi jest (podobno) nimi zarybiany.
RG1 żeby było śmieszniej. Taki to jest porządek w nomenklaturze w zależności od okręgu ;)
We właściwym wątku natomiast dalszy krótki, ciąg.
Faktycznie - przegapiłem twój wpis we właściwym wątku i na dodatek wpisałem GR1 zamiast RG1 sądząc, że PZW ma ujednoliconą symbolikę. A tu proszę - Sieradz swój odcinek Grabi nazywa GR2, za to Piotrków swój - RG1.
Ze śmiechu można PĘC :D
Nad Grabią mieszkam i wędkuję od 10 lat. Lipienie zamieszkiwały Grabię w przeszłości, ostatnie widziałem jakieś 5 lat temu. Później sam wpuszczalem do rzeki kila worków narybku jesiennego. Z moich zarybień ryby nie przetrwały albo spłynęły niżej. Myślę, że wcześniejsze zarybiebia odbywały się na większej rybie, mającej znacznie większ szanse na przetrwanie, niestety nie w konakcie z człowiekiem.Zarybianie pstrągiem uważam, że nie ma sensu. Z grabi nawet jelce są wyżerane. Zarybienia pstrągiem z sukcesem realizuję od lat na jurajskich rzekach, w KILKU osobowym gronie, a i tak po kliu latach ta wiedza upowszechnia się i trzeba szukać nowych rzeczółek. Umawianie się na taką akcję na publicznycm forum nie ma sensu. Myślę natomiast, że warto pomóc odrodzić się w Grabi jaziom. Zalew w Baryczy zamieszkiwało stado potężnych ryb, które wiosną płynęły w górę rzeki na tarło. Mówię o jaziach 50 +. Podczas spuszczania zbiornika pod budowę S8 zostały złapane w sieć i zeżarte. Na pewno kupię ze dwa worki jazi i w wolnej chwili wpuszczę do Grabi. Podobnie sensowe uważam zarybienie kleniem, łososiowatymi rybami nie.
W ub. sezonie (niechcący) złowiłem na swą spławikówkę kilka kleników od 12 do 15 cm dugości, a wiele więcej widziałem w rzece. Kleniki wróciły do rzeki, ale dało mi to do myślenia, że zanim dorosną, to znajdą się tacy, którzy je zeżrą (choć kleń nie jest zbyt smaczny). Taka ilość drobnicy klenia wygląda na efekt zarybiania, bo skąd by się ich tam tyle na raz pojawiło? Widać ( na razie) ten narybek od Talara po młyn w Kozubach (tyle zdążyłem obejrzeć w ub. roku). Nie jest więc problemem brak zarybień, tylko (co często tu piszę) konieczność dania rybkom spokoju przez parę lat. A o to jest najtrudniej. Podobnie widać w wodzie (i na haczyku) sporo drobnej płoci oraz (także) jazia. Cóż z tego, skoro miejscowi oraz niedzielni kłusole z okolicznych miejscowości i miast tłuką ten narybek z braku innej ryby do upadłego. Tylko częste kontrole i wysokie kary pieniężne mogły by to zjawisko ukrócić. Co do jelca, to jest kilka przyczyn, że widać go może trochę więcej, niż innych gatunków.
Jeśli na zalewie w Baryczy dalej co jakiś czas będą spuszczać wodę to odcinek Ldzań - Barycz nigdy nie odrodzi się do poziomu rybostanu z przed budowy S8.
Po ostatnich bezrybnych wypadach and Luciążę oraz piotrkowskie odcinki Grabi i Widawki, wybrałem się ze spinningiem do Baryczy, efektów niestety brak. Trochę porzucałem nad samym zbiornikiem Barycz (pierwszy raz próbowalem bocznego troka), potem już Grabia od zbiornika do mostu na drodze Barycz-Kolumna. Poza domniemanym spławem w Baryczy brak jakiegokolwiek kontkatu z rybami, ani objawów ich aktywności. Woda w rzece dość wysoka, ale też dość przejrzysta. Chyba trzeba będzie poczekać do kwietnia:)
Chyba trzeba będzie poczekać do kwietnia:)
A nie mówiłem? :) Przecież dopiero zima niemrawo zaczyna odchodzić,"szczupłe"& "pasiaki"jeszcze "zabijają" boki i nawet jednym okiem nie łypną na twego woblerka :D
W oczekiwaniu na tegoroczny sezon "zmajstrowałem" sobie takie oto akcesoria do filmowania moich wycieczek wędkarskich:
https://www.youtube.com/watch?v=C-ySl-0iMQI
no to czekamy na pierwszy filmik z rybkami :)))
Postaram się, ale czy z rybkami PRZYZWOITYMI, to słaba nadzieja :) Jeśli już, to najpewniej z niewielkimi, bo tych w naszej Grabi jeszcze trochę jest :)
Koledzy byliście ostatnio coś połapać na Grabi bo ja w tym roku już 3 wyjazdy i wszystkie na zero jedynie kontakt wzrokowy z rybą,nawet nie widać drobnicy która w zeszłym roku o tej porze była w sporej ilości.
Ostatnia sobota Grabia Ldzań kilka płotek i jazików.
Powoli sie rusza.
Na spinning, czy spławik/grunt? Ostatnio odpuściłem trochę Grabię, ale o tej porze faktycznie powinno się już coś ruszyć:) Wczoraj w Warcie w Sieradzu kleń 32 cm:)
Na spinning, czy spławik/grunt? Ostatnio odpuściłem trochę Grabię, ale o tej porze faktycznie powinno się już coś ruszyć:) Wczoraj w Warcie w Sieradzu kleń 32 cm:)
WrzucamKolegom pod rozwagę pewną ciekawostkę, ktora może zainteresuje miłośników Grabi na odcinku Kolumna - Barycz:
http://www.zyciepabianic.pl/wydarzenia/miasto/krotko/posprzataja-rzeke-grabie.html
od wczoraj na stawach w Talarze gęsto. Powodem tego zamieszania są świeżo wpuszczone karpie. Tak właśnie w moim odczuciu wyglądają statutowe zarybienia. Wydanie pieniędzy na hodowlane karpiki, z któych po kilku tygodniach pozostaną wspomnienia. A reszta kasy na narybek szlachetnych gatunków wpuszczonych hurtowo z wora w miejsce o dogodnym dojeżdzie. Nie mam nic do łowienia karpi, ale sądzę, że taką ofertę powinny realizować łowiska prywatne. Wolałbym aby moja skłądka poszła na gatunki rodzime i nie na narybek, ale ryby roczne, mające zdecydowanie większą przeżywalność. Aktywna większość jednak woli i wspiera karpie. Łodzkie pzw padło, do sieradzkiego w ogóle mi nie po drodze, więc dalej będę płacił składkę i narzekał, jak stary pierdziel . Ale PZW to nie ONI tylko MY wędkarze i znam okręgi, w których lokalne społeczności sa dobrze zorganizowane i współpracują ze związkiem w ramach sensownych zarybień. Trzymam kciuki, za wędkarzy z Sieradza, że zorganizuję się na tyle, aby realnie współdecydować o tym jak będą wyglądały zarybienia Grabi, Krasówki i Widawki. I że pewnego dnia miłośnicy naturalnych i rybnych wódd, a nie amatorzy hodowlanych karp, będą stanowić aktywnej większości kół i okręgów. Tymczasem pójdę poobserwować jelce.
Uwaga jest pierwsza spinningowa ryba z Grabi 2018. Łażąc za klieniem/jaziem na 2,5cm woblera wział bandyta ze zdjęcia w załączeniu.
Ważne pytanie. Zwróćcie uwagę jak ryba jest poraniona od połowy ciała w stronę ogona. Są takie pręgi (były 3 równoległe na słabej fotce widać 2). Co myślicie że było ich przyczyną? Czapla czy jakas próba nielegalnego połowu?
I na wszelki wypadek odpowiadając na wszelkie dodatkowe pytnia. Tak wiem w okresie ochronnym, tak wiem niewymiarowy. Wrócił do wody w dobrej kondycji, nawet go dłonią nie dotykałem, w podbieraku sam się wypiął (łowię na kotwice bezzadziorowe jako, że rybom i tak zwracam wolność).
od wczoraj na stawach w Talarze gęsto. Powodem tego zamieszania są świeżo wpuszczone karpie. Tak właśnie w moim odczuciu wyglądają statutowe zarybienia. Wydanie pieniędzy na hodowlane karpiki, z któych po kilku tygodniach pozostaną wspomnienia. A reszta kasy na narybek szlachetnych gatunków wpuszczonych hurtowo z wora w miejsce o dogodnym dojeżdzie. Nie mam nic do łowienia karpi, ale sądzę, że taką ofertę powinny realizować łowiska prywatne. Wolałbym aby moja skłądka poszła na gatunki rodzime i nie na narybek, ale ryby roczne, mające zdecydowanie większą przeżywalność. Aktywna większość jednak woli i wspiera karpie. Łodzkie pzw padło, do sieradzkiego w ogóle mi nie po drodze, więc dalej będę płacił składkę i narzekał, jak stary pierdziel . Ale PZW to nie ONI tylko MY wędkarze i znam okręgi, w których lokalne społeczności sa dobrze zorganizowane i współpracują ze związkiem w ramach sensownych zarybień. Trzymam kciuki, za wędkarzy z Sieradza, że zorganizuję się na tyle, aby realnie współdecydować o tym jak będą wyglądały zarybienia Grabi, Krasówki i Widawki. I że pewnego dnia miłośnicy naturalnych i rybnych wódd, a nie amatorzy hodowlanych karp, będą stanowić aktywnej większości Âkół i okręgów. Tymczasem pójdę poobserwować jelce.
Na stawach w Talarze zawsze bylo gęsto po wpuszczeniu ryb. I tak jest wszędzie także nie ma co narzekać. nic się nie zmieni chyba że nikt składek nie opłaci ale to cud albo jak się pokolenie nie przerzedzi... wpuszczony karp to karp złowiony może z 10 % zostanie. Puki co trzeba próbować i łowić to przynosi efekty...
Napisał @Kasztaniak:
Dzisiaj Grabia Ldzań.
Kilka płotek, jazik, jelec + leszcz 40 cm a drugi mniejszy spadł.
Wow! No, Kolego - dla uwiarygodnienia tego nadzwyczajnego (jak na Grabię) sukcesu, przydała by się jakaś choćby skromna fotka :)
Bo bez niej, to aż się wierzyć nie chce :)
Kol. @luciusz-essox napisał:
Uwaga jest pierwsza spinningowa ryba z Grabi 2018. Łażąc za klieniem/jaziem na 2,5cm woblera wział bandyta ze zdjęcia w załączeniu.
Ważne pytanie. Zwróćcie uwagę jak ryba jest poraniona od połowy ciała w stronę ogona. Są takie pręgi (były 3 równoległe na słabej fotce widać 2). Co myślicie że było ich przyczyną? Czapla czy jakas próba nielegalnego połowu?
Po pierwsze - gratulacje!
Co do przyczyny powstania tych pręg, to zapewne ...widły lub oścień??
Bo czapla raczej trzech dziobów nie posiada i na ogół wystarcza jej jeden celny chwyt :D
Napisał @Kasztaniak:
Dzisiaj Grabia Ldzań.
Kilka płotek, jazik, jelec + leszcz 40 cm a drugi mniejszy spadł.
Wow! No, Kolego -Â dla uwiarygodnienia tego nadzwyczajnego (jak na Grabię) sukcesu, przydała by się jakaś choćby skromna fotka :)
Bo bez niej, to aż się wierzyć nie chce :)
Â
Skompresuje i podeśle w celu uwiarygodnienia. chociaż zwykle pierduł nie opowiadam.
Oldboy, doceniam, ale od kilku sezonów raczej tylko obserwuję niż łowię. Na odcinku Ldzań Barycz jest tylko KILKA miejsc gdzie jest tylko KILKA dużych jelcy. Kłucie tych ryb przestało mi sprawiać przyjemność. Podobnie jak małych szczupaków i okoni-które w Grabi potrafiłem łowić bardzo skutecznie.Â
Czasami w pełni lata łowię klenie na suchą muchę. A tak, to raczej sobie pospaceruję i pooglądam ryby w -na szczęście- ciągle czystej rzece.
Oldboy, doceniam, ale od kilku sezonów raczej tylko obserwuję niż łowię. Na odcinku Ldzań Barycz jest tylko KILKA miejsc gdzie jest tylko KILKA dużych jelcy.
No, nie powiedziałbym. W ub. sezonie na tym odcinku widziałem SPORO wymiarowych jelców. Większość wypuściłem. Zostawiłem sobie na okrasę tylko trzy pokazane na poniższej fotce (w linku), z których jeden to był moj rekord życiowy (27 cm!):
https://forum.wedkuje.pl/f/powrot-po-latach/871914
W obecnym sezonie poszukam ich już w innych rejonach Grabi. Wg mnie już tylko ta ryba występuje w Grabi w ilościach, które zapewniają jakąś tam frajdę wędkarską.
Byłem w ubiegłą sobotę,co prawda bez rybek ale za to zdjęć napstrykałem sporo a sceneria była piękna,zdziwił mnie bardzo niski stan wody a do tego bobry narobiły mnóstwo bałaganu w wodzie :)
bobry narobiły mnóstwo bałaganu w wodzie :) Czy to tałatajstwo zimą nie śpi? Mam z nimi na pieńku, co opisalem tutaj:
https://forum.wedkuje.pl/f/rzeka-grabia-w-okregu/886390/3
Na niektórych odcinkach Grabi nie warto zostawać na nocną zasiadkę, bo te swawolne czorty chcąc wygonić wędkarza robią tyle rabanu, że już żadna ryba tam nie weźmie.
Niestety bobry to jeden z elementów przyrody, gdzie to my jesteśmy intruzami. Trzeba się pogodzić zarówno z bobrami i wydrami, jak i kormoranami. to oni są tubylcami, a my tylko zakłócamy ich byt.
Niestety bobry to jeden z elementów przyrody, gdzie to my jesteśmy intruzami. @Sith, nie ściemniaj.
Bobry w Grabi, to "podrzutki", a więc efekt działań nawiedzonych "ekologów".
Nawet w dawnych czasach ich tam nie było.
SITH nie ściemniaj, jeszcze jedno dobre słowo o kormoranach i zaden miecz świetlny Cię nie obroni :)
Na stronie okręgu PZW Sieradz są już dostępne do wglądu zarybienia za 2017 (do publikacji których chyba się poniekąd przyczyniłem, może pośrednio). I tak, ku memu również (pozytywnemu) zdziwieniu zarybiono zbiornik Barycz. Poza tym w tym samym mailu co o zarybienia pytałem czy zbiornik ten jest nadal pod jurysdykcją PZW Sieradz i czy można tam łapać. Otrzymałem odpowiedź twierdzącą.
Zarybienie oznaczałoby, że temat wypuszczania wody ze zbiornika jest już nieaktualny, bo inaczej przecież mijałoby się to z celem.
Czy otwierał ktoś już sezon w tym roku z pozytywnym wynikiem tj. obecnością ryby na wędce? Pytam o wyniki spinningowe :)
Mamy więc dość sprzeczne wiadomości. Dziś byłem na zebraniu sprawozdawczym Koła "Kleń". Dowiedziałem się, że:
1. właścicielem zalewu w Baryczu jest ...prywatna osoba (!!) Wynika to podobno z jakiegoś historycznego już błędu prawnego. Zarządzającym zasuwą tamy jest wójt gminy Dobroń
Dzięki za wszelkie info. Trochę się tego bałem, że operat stanie "okoniem" oficjalnemu zarybianiu pstrągiem. Zwłaszcza, że słyszałem, iż wpisuje się do niego gatunki na "zapas" (nawet takie które historycznie jedynie w dominiemaniu występowały) jest to smutna informacja. Plus jest taki, że takie operaty nie są wydawane dożywotnio a są sporządzane co jakiś okres. Co chociażby znajduje potwierdzenie w tym, że lipieniem ów woda była już zarybiana (vide historyczne wykazy zarybień okręgu).
Z tą Baryczą to faktycznie piękny paradoks informacyjny :D Choć trzeba mieć na uwadze, że zbiornik może być nie w rękach Państwowych ale jego gospodarzem PZW być już może. Trop ku temu wskazuje chociażby błąd prawny (i raczej nieureguowany stan własności niż własność prywtna) i fakt, że przecież nie zarybianoby zbiornika którego PZW Sieradz nie jest gospodarzem...
A co do zebrań, cóż czasy się zmieniają. Duża część społeczności, zbiórek, komunikacji itp przechodzi do świata wirtualnego (patrz np to forum ;)). Choć akurat do koła Kleń pretensji mieć nie można bo są jednym z bardziej obecnych w internecie i aktywnych kół tego okręgu.
Kusi mnie w ogóle by w ten weekend wybrać się na pierwszy rekonensans z kijem. Pogoda robi się ku temu nastrajająca ;)
Panowie odnośnie bobrów, żyły w całej Polsce i jeszcze za czasów królów Polskich były zwierzetami, ktore chroniono a występowały w całej Polsce. Wskutek I i II wojny światowej ich populacja drastycznie spadła dlatego wydawać by się mogło, że są teraz tam gdzie kiedys w ogole ich nie było chciciaz zgadzam się, że obecnie jest ich trochę za dużo. Natomiast Panowie , bóbr napewno samym rybomom nie szkodzi bo tworzy wiele kryjówek, tereny zalewowe to często tarliska ryb a spietrzenia na płytkich rzekach tworzą glebsze miejsca . Nam wędkarzą utrudniają życie ale po części są naszymi sprzymierzencami.
PS Sory za dziwna pisownie ale tak to forum działa na andoroidzie :(
Tak nie działa na androidzie.Wystarczy ustawić edytor i czcionki Polskie .żadnych aplikacji pobierać nie trzeba 😉🤔
Możecie tu bobry bronić, o ile taką macie ochotę. Jednak po ich wyginięciu w minionych czasach, ich obecność w Grabi, to wynik sztucznej introdukcji. Ja już słyszałem o zwichniętych nogach ludzi, którzy wpadli niespodziewanie w dziurę na brzegu rzeki. Zapytajcie też o zdanie rolników z okolic Ldzania, Barycza czy miejscowości Brzeski k. Sędziejowic, czytak bardzo cieszy ch obecność. Dziesiąti powalonych drzew, na które kiedyś potrzebne było trudne do uzyskania pozwolenie z gminy, to tylkojedna z "atrakcji". Poziom wody w Grabi w okresie suszy jakoś z powodu ichobecności się nie podnosi, więc ich rzekomo zbawienny wpływ na rybostan, to pełna iluzja.
Rolnikom to przeszkadzają bobry, jastrzębie, lisy, wilki, dziki, sarny i dalej aż szkoda wymieniać, generalnie wszystko co przynosi im straty w hodowli, bądź uprawie. Co do samych bobrów to fakt, jak już wcześniej pisałem jest ich za dużo i z tym się zgodzę, nie mniej uważam, że w umiarkowanej ilości to potrzebne zwierzęta. Oldboygrabi nie spiętrzą bo jest za duża, ale przejdź się nad paluszewice niedaleko ujścia do grabii i zobacz jakie piękne są tam rozlewiska, które powstały dzięki bobrom. Co do spacerów nad wodą i wpadek w dziury, idąc nad rzekę trzeba się z tym liczyć, równie dobrze można mieć pretensje, że złapaliśmy kleszcza albo zostaliśmy ukąszeni przez żmije, zawsze można iść na ogrodzony komercyjny staw z wykoszoną trawką i się nie martwić o zagrożenia naturalnie występujące w przyrodzie ;)
Ja tu dawno pisałem, że preferuję łowić (i w większości wypuszczać) nawet niewielkie gatunki rybek w Grabi, niż wypasione karpie w jakimś stawie. W chodzeniu w terenie też mam wieloletnią wprawę (mój z dawna ulubiony - nocny survival :D), więc (jak już wcześniej relacjonowałem) bez obaw chadzam samotnie nocą na miętusa. Bardziej narażone są dzieci i niedzielni weekend"owicze, więc tylko o ich całość się obawiam. Boreliozę odkleszczową już przeszedłem (jakimś cudem się wylizałem :D). Tak przy okazji - widział ktoś w Grabi jakieś rybki, skoro jest niski stan wody?
Byliśmy z kolegą w niedzielę za okoniem na gumkę. Faktycznie stan wody bardzo niski, zawsze w marcu grabia wylewała. Rybki nie współpracowały. Spotkaliśmy dwóch wędkujących na spławik, też nie mieli żadnych brań. Czekamy na prawdziwą wiosnę :)
Spotkaliśmy dwóch wędkujących na spławik, też nie mieli żadnych brań. Czekamy na prawdziwą wiosnę :) Ja także czekam i szykuję sprzęt :D Pewnie będę trochę upierdliwy, ale nasza Grabia, to chyba z DUŻEJ litery(?) ):
chyba z "wielkiej" ? ;)
Sezon grabiański zainauguroany dziś w końcu :) Niestety na 0. Woda wysoka ale nie dramatyczna. Starorzecze zamarznięte zakola i spowolnienia także. Byłem w okolicach starorzecza Lichawa-Kustrzyce.
Sezon grabiański zainauguroany dziś w końcu :) Niestety na 0. Wyrażam mój podziw za determinację. Pewnie (jak zwykle) - ze spinem(?)
Po upływie lat mam swoją filozofię na temat pory roku i brań: wszystkie rybki (oprócz miętowego) zimową porą (a taką obecnie niestety jeszcze mamy) są niemrawe, zmarznięte i biorą jedynie to, co samo wpadnie w pysk. Tym bardziej drapieżniki - nie wysilają się w pogoni za drobnicą tak, jak robią to latem, bo przy tak mało ruchliwym trybie życia - mało pokarmu potrzebują do przetrwania. A wobler czy guma ma (bo musi) latem i zimą podobną prędkość, aby przypominać rybkę
Mając w pamięci swe dziesiątki podobnie nieudanych wypadów, obecnie spokojnie czekam, aby dostosować przynęty i sprzęt do wiosennej specyfiki wody pod wględem występującego wtedy naturalnego pokarmu. A Grabia jest pod tym względem BARDZO specyficzna, bo dochodzi jeszcze jej duża przeźroczystość i zwykle - mała głębokość, więc każda przynęta będąc DOSKONALE WIDOCZNĄ, musi być NATURALNA lub możliwie podobna do naturalnej, by wzbudzić jakiekolwiek zainteresowanie. Ale są to tylko moje osobiste spostrzeżenia, które mogą być zgoła odmienne od innych :).
Podzielam te uwagi, 100 % racji. Moja najwcześniej złowiona ryba w Grabi to kwiecień (szczupak) a najpóźniej listopad (szczupak), ciepły grudzień (płoć)
Miałem szczerą chęć przetestowania mojego nowego sprzętu właśnie nad Grabią w miniony weekend, ale w konfrontacji z warunkami pogodowymi, moje stare kości powiedziały NIE!
Podzielam te uwagi, 100 % racji. Moja najwcześniej złowiona ryba w Grabi to kwiecień (szczupak) a najpóźniej listopad (szczupak), ciepły grudzień (płoć) Właśnie dlatego uwielbiam jesienne połowy drapieżników, gdyż biorą wtedy praktycznie przez cały dzień. Wiosna i lato kojarzą mi się nad Grabią ze zbyt krótkim czasem brań (jedna do dwóch godzin z rana i najwyżej pół godziny przed zmierzchem). W świetle pełnego dnia jakoś tych brań nie ma lub są mizerne (najwyżej czasem jakiś mały okonek lub głupi, jeszcze głodny pistolecik, któremu rankiem się nie udało :D).
Tłumaczę to sobie tym, że w dziennym świetle trudniej jest namówić większego szczupola do ataku, bo ma wtedy więcej wątpliwości widząc w tak czystej wodzie znacznie lepiej, niż tuż przed świtem lub przed zmierzchem, kiedy dodatkowo jest już głodny. Dlatego, mając w planie kilkugodzinny pobyt nad rzeką a nie chcąc tracić czasu na jałowe chodzenie tylko za drapieżnikiem, wożę ze sobą i spinning, i wędkę na białe ryby, które mają dłuższy okres brań. Duże jelce np. biorą praktycznie nawet w pełnym słońcu i przez cały dzień, więc przechytrzenie ich w tych warunkach uważam za swój duży sukces.
Nad Grabię wpadłem raczej nieco bardziej symbolicznie ;) Też nigdy tak wcześnie nie udało mi się nic złapać (przynajmniej jak do tej pory) w tej rzece. Natomiast nie uważam, że np. gumy muszą być jakoś szybko zwijane. Dłuższe przerwy na delikatne podrywanie i opuszczanie do dna też daje radę ;) Tak padł mój sławny spinningowy jazgarz w zeszłym roku :D
Z tą naturalnością przynęt też nie mam podobnych spostrzeżeń. W zeszłym roku "chodziły" mi głównie przynęty twarde a zwłaszcza błystki. A kolorystyka najskuteczniejszej...nie miała nic wspólnego z naturą ;) Zauważam natomiast zmienność rybich zainteresowań. Dwa lata temu obrotówki nie "chodziły" mi prawie wcale. A ryby nabierały się głównie na przynęty miękkie.
Głównym natomiat celem wczoraj była dla mnie jednak Widawka i ewentualna próba kuszenia tamtejszych pstrągów. Ale jak opisałem to krótko w stworzonym celem dalszego porządkowania tego forum odpowiednim wątku - tam warunki wodne były jeszcze mniej sprzyjające.
Głównym natomiat celem wczoraj była dla mnie jednak Widawka i ewentualna próba kuszenia tamtejszych pstrągów. Niecierpliwie czekam na efekty obiecanego rekonesansu w poszukiwaniu kropków na GR1, który to odcinek Grabi jest (podobno) nimi zarybiany.
RG1 żeby było śmieszniej. Taki to jest porządek w nomenklaturze w zależności od okręgu ;)
We właściwym wątku natomiast dalszy krótki, ciąg.
RG1 żeby było śmieszniej. Taki to jest porządek w nomenklaturze w zależności od okręgu ;)
We właściwym wątku natomiast dalszy krótki, ciąg. Faktycznie - przegapiłem twój wpis we właściwym wątku i na dodatek wpisałem GR1 zamiast RG1 sądząc, że PZW ma ujednoliconą symbolikę. A tu proszę - Sieradz swój odcinek Grabi nazywa GR2, za to Piotrków swój - RG1.
Ze śmiechu można PĘC :D
Nad Grabią mieszkam i wędkuję od 10 lat. Lipienie zamieszkiwały Grabię w przeszłości, ostatnie widziałem jakieś 5 lat temu. Później sam wpuszczalem do rzeki kila worków narybku jesiennego. Z moich zarybień ryby nie przetrwały albo spłynęły niżej. Myślę, że wcześniejsze zarybiebia odbywały się na większej rybie, mającej znacznie większ szanse na przetrwanie, niestety nie w konakcie z człowiekiem.Zarybianie pstrągiem uważam, że nie ma sensu. Z grabi nawet jelce są wyżerane. Zarybienia pstrągiem z sukcesem realizuję od lat na jurajskich rzekach, w KILKU osobowym gronie, a i tak po kliu latach ta wiedza upowszechnia się i trzeba szukać nowych rzeczółek. Umawianie się na taką akcję na publicznycm forum nie ma sensu. Myślę natomiast, że warto pomóc odrodzić się w Grabi jaziom. Zalew w Baryczy zamieszkiwało stado potężnych ryb, które wiosną płynęły w górę rzeki na tarło. Mówię o jaziach 50 +. Podczas spuszczania zbiornika pod budowę S8 zostały złapane w sieć i zeżarte. Na pewno kupię ze dwa worki jazi i w wolnej chwili wpuszczę do Grabi. Podobnie sensowe uważam zarybienie kleniem, łososiowatymi rybami nie.
W ub. sezonie (niechcący) złowiłem na swą spławikówkę kilka kleników od 12 do 15 cm dugości, a wiele więcej widziałem w rzece. Kleniki wróciły do rzeki, ale dało mi to do myślenia, że zanim dorosną, to znajdą się tacy, którzy je zeżrą (choć kleń nie jest zbyt smaczny). Taka ilość drobnicy klenia wygląda na efekt zarybiania, bo skąd by się ich tam tyle na raz pojawiło? Widać ( na razie) ten narybek od Talara po młyn w Kozubach (tyle zdążyłem obejrzeć w ub. roku). Nie jest więc problemem brak zarybień, tylko (co często tu piszę) konieczność dania rybkom spokoju przez parę lat. A o to jest najtrudniej. Podobnie widać w wodzie (i na haczyku) sporo drobnej płoci oraz (także) jazia. Cóż z tego, skoro miejscowi oraz niedzielni kłusole z okolicznych miejscowości i miast tłuką ten narybek z braku innej ryby do upadłego. Tylko częste kontrole i wysokie kary pieniężne mogły by to zjawisko ukrócić. Co do jelca, to jest kilka przyczyn, że widać go może trochę więcej, niż innych gatunków.
Jeśli na zalewie w Baryczy dalej co jakiś czas będą spuszczać wodę to odcinek Ldzań - Barycz nigdy nie odrodzi się do poziomu rybostanu z przed budowy S8.
Po ostatnich bezrybnych wypadach and Luciążę oraz piotrkowskie odcinki Grabi i Widawki, wybrałem się ze spinningiem do Baryczy, efektów niestety brak. Trochę porzucałem nad samym zbiornikiem Barycz (pierwszy raz próbowalem bocznego troka), potem już Grabia od zbiornika do mostu na drodze Barycz-Kolumna. Poza domniemanym spławem w Baryczy brak jakiegokolwiek kontkatu z rybami, ani objawów ich aktywności. Woda w rzece dość wysoka, ale też dość przejrzysta. Chyba trzeba będzie poczekać do kwietnia:)
Chyba trzeba będzie poczekać do kwietnia:) A nie mówiłem? :) Przecież dopiero zima niemrawo zaczyna odchodzić,"szczupłe"& "pasiaki"jeszcze "zabijają" boki i nawet jednym okiem nie łypną na twego woblerka :D
W oczekiwaniu na tegoroczny sezon "zmajstrowałem" sobie takie oto akcesoria do filmowania moich wycieczek wędkarskich:
https://www.youtube.com/watch?v=C-ySl-0iMQI
no to czekamy na pierwszy filmik z rybkami :)))
no to czekamy na pierwszy filmik z rybkami :))) Postaram się, ale czy z rybkami PRZYZWOITYMI, to słaba nadzieja :) Jeśli już, to najpewniej z niewielkimi, bo tych w naszej Grabi jeszcze trochę jest :)
Koledzy byliście ostatnio coś połapać na Grabi bo ja w tym roku już 3 wyjazdy i wszystkie na zero jedynie kontakt wzrokowy z rybą,nawet nie widać drobnicy która w zeszłym roku o tej porze była w sporej ilości.
My z kumplami też na zero (spinning) Grabia i Cieszanowice.
Ostatnia sobota Grabia Ldzań kilka płotek i jazików.
Powoli sie rusza.
Ostatnia sobota Grabia Ldzań kilka płotek i jazików.
Powoli sie rusza.
Na spinning, czy spławik/grunt? Ostatnio odpuściłem trochę Grabię, ale o tej porze faktycznie powinno się już coś ruszyć:) Wczoraj w Warcie w Sieradzu kleń 32 cm:)
Na spinning, czy spławik/grunt? Ostatnio odpuściłem trochę Grabię, ale o tej porze faktycznie powinno się już coś ruszyć:) Wczoraj w Warcie w Sieradzu kleń 32 cm:)
Spławik. :)
WrzucamKolegom pod rozwagę pewną ciekawostkę, ktora może zainteresuje miłośników Grabi na odcinku Kolumna - Barycz:
http://www.zyciepabianic.pl/wydarzenia/miasto/krotko/posprzataja-rzeke-grabie.html
Dzisiaj Grabia Ldzań.
Kilka płotek, jazik, jelec + leszcz 40 cm a drugi mniejszy spadł.
od wczoraj na stawach w Talarze gęsto. Powodem tego zamieszania są świeżo wpuszczone karpie. Tak właśnie w moim odczuciu wyglądają statutowe zarybienia. Wydanie pieniędzy na hodowlane karpiki, z któych po kilku tygodniach pozostaną wspomnienia. A reszta kasy na narybek szlachetnych gatunków wpuszczonych hurtowo z wora w miejsce o dogodnym dojeżdzie. Nie mam nic do łowienia karpi, ale sądzę, że taką ofertę powinny realizować łowiska prywatne. Wolałbym aby moja skłądka poszła na gatunki rodzime i nie na narybek, ale ryby roczne, mające zdecydowanie większą przeżywalność. Aktywna większość jednak woli i wspiera karpie. Łodzkie pzw padło, do sieradzkiego w ogóle mi nie po drodze, więc dalej będę płacił składkę i narzekał, jak stary pierdziel . Ale PZW to nie ONI tylko MY wędkarze i znam okręgi, w których lokalne społeczności sa dobrze zorganizowane i współpracują ze związkiem w ramach sensownych zarybień. Trzymam kciuki, za wędkarzy z Sieradza, że zorganizuję się na tyle, aby realnie współdecydować o tym jak będą wyglądały zarybienia Grabi, Krasówki i Widawki. I że pewnego dnia miłośnicy naturalnych i rybnych wódd, a nie amatorzy hodowlanych karp, będą stanowić aktywnej większości kół i okręgów. Tymczasem pójdę poobserwować jelce.
Uwaga jest pierwsza spinningowa ryba z Grabi 2018. Łażąc za klieniem/jaziem na 2,5cm woblera wział bandyta ze zdjęcia w załączeniu.
Ważne pytanie. Zwróćcie uwagę jak ryba jest poraniona od połowy ciała w stronę ogona. Są takie pręgi (były 3 równoległe na słabej fotce widać 2). Co myślicie że było ich przyczyną? Czapla czy jakas próba nielegalnego połowu?
I na wszelki wypadek odpowiadając na wszelkie dodatkowe pytnia. Tak wiem w okresie ochronnym, tak wiem niewymiarowy. Wrócił do wody w dobrej kondycji, nawet go dłonią nie dotykałem, w podbieraku sam się wypiął (łowię na kotwice bezzadziorowe jako, że rybom i tak zwracam wolność).
od wczoraj na stawach w Talarze gęsto. Powodem tego zamieszania są świeżo wpuszczone karpie. Tak właśnie w moim odczuciu wyglądają statutowe zarybienia. Wydanie pieniędzy na hodowlane karpiki, z któych po kilku tygodniach pozostaną wspomnienia. A reszta kasy na narybek szlachetnych gatunków wpuszczonych hurtowo z wora w miejsce o dogodnym dojeżdzie. Nie mam nic do łowienia karpi, ale sądzę, że taką ofertę powinny realizować łowiska prywatne. Wolałbym aby moja skłądka poszła na gatunki rodzime i nie na narybek, ale ryby roczne, mające zdecydowanie większą przeżywalność. Aktywna większość jednak woli i wspiera karpie. Łodzkie pzw padło, do sieradzkiego w ogóle mi nie po drodze, więc dalej będę płacił składkę i narzekał, jak stary pierdziel . Ale PZW to nie ONI tylko MY wędkarze i znam okręgi, w których lokalne społeczności sa dobrze zorganizowane i współpracują ze związkiem w ramach sensownych zarybień. Trzymam kciuki, za wędkarzy z Sieradza, że zorganizuję się na tyle, aby realnie współdecydować o tym jak będą wyglądały zarybienia Grabi, Krasówki i Widawki. I że pewnego dnia miłośnicy naturalnych i rybnych wódd, a nie amatorzy hodowlanych karp, będą stanowić aktywnej większości Âkół i okręgów. Tymczasem pójdę poobserwować jelce. Na stawach w Talarze zawsze bylo gęsto po wpuszczeniu ryb. I tak jest wszędzie także nie ma co narzekać. nic się nie zmieni chyba że nikt składek nie opłaci ale to cud albo jak się pokolenie nie przerzedzi... wpuszczony karp to karp złowiony może z 10 % zostanie. Puki co trzeba próbować i łowić to przynosi efekty...
Napisał @Kasztaniak:
Dzisiaj Grabia Ldzań.
Kilka płotek, jazik, jelec + leszcz 40 cm a drugi mniejszy spadł. Wow! No, Kolego - dla uwiarygodnienia tego nadzwyczajnego (jak na Grabię) sukcesu, przydała by się jakaś choćby skromna fotka :)
Bo bez niej, to aż się wierzyć nie chce :)
Kol. @luciusz-essox napisał: Uwaga jest pierwsza spinningowa ryba z Grabi 2018. Łażąc za klieniem/jaziem na 2,5cm woblera wział bandyta ze zdjęcia w załączeniu.
Ważne pytanie. Zwróćcie uwagę jak ryba jest poraniona od połowy ciała w stronę ogona. Są takie pręgi (były 3 równoległe na słabej fotce widać 2). Co myślicie że było ich przyczyną? Czapla czy jakas próba nielegalnego połowu? Po pierwsze - gratulacje!
Co do przyczyny powstania tych pręg, to zapewne ...widły lub oścień?? Bo czapla raczej trzech dziobów nie posiada i na ogół wystarcza jej jeden celny chwyt :D
Kol. @szalom napisał:
Tymczasem pójdę poobserwować jelce. To Kolega podobnie jak ja docenia te sympatyczne rybki, tak charakterystyczne dla Grabi?
Napisał @Kasztaniak:
Dzisiaj Grabia Ldzań.
Kilka płotek, jazik, jelec + leszcz 40 cm a drugi mniejszy spadł. Wow! No, Kolego -Â dla uwiarygodnienia tego nadzwyczajnego (jak na Grabię) sukcesu, przydała by się jakaś choćby skromna fotka :)
Bo bez niej, to aż się wierzyć nie chce :)
Â
Skompresuje i podeśle w celu uwiarygodnienia. chociaż zwykle pierduł nie opowiadam.
Wczoraj rano 3 godziny na Baryczy, dwa zestawy:
- wędzisko 1-6g, żyłka 0,16
- wędzisko 7-21g, plecionka 0,10
zero brań. :'((
Oldboy, doceniam, ale od kilku sezonów raczej tylko obserwuję niż łowię. Na odcinku Ldzań Barycz jest tylko KILKA miejsc gdzie jest tylko KILKA dużych jelcy. Kłucie tych ryb przestało mi sprawiać przyjemność. Podobnie jak małych szczupaków i okoni-które w Grabi potrafiłem łowić bardzo skutecznie.Â
Czasami w pełni lata łowię klenie na suchą muchę. A tak, to raczej sobie pospaceruję i pooglądam ryby w -na szczęście- ciągle czystej rzece.
Oldboy, doceniam, ale od kilku sezonów raczej tylko obserwuję niż łowię. Na odcinku Ldzań Barycz jest tylko KILKA miejsc gdzie jest tylko KILKA dużych jelcy. No, nie powiedziałbym. W ub. sezonie na tym odcinku widziałem SPORO wymiarowych jelców. Większość wypuściłem. Zostawiłem sobie na okrasę tylko trzy pokazane na poniższej fotce (w linku), z których jeden to był moj rekord życiowy (27 cm!):
https://forum.wedkuje.pl/f/powrot-po-latach/871914
W obecnym sezonie poszukam ich już w innych rejonach Grabi. Wg mnie już tylko ta ryba występuje w Grabi w ilościach, które zapewniają jakąś tam frajdę wędkarską.