Niestety nie jest to do końca prawda gdyż sandacze nieżerujące często uderzają zamkniętym pyskiem i się nie zapinają nawet na dozbrojkę. A na taką sytuację jest tylko jedna rada: kombinuj, zmieniaj przynęty, gramatury, prowadzenia. A nóż się uda sprowokować rybę do ataku.
Niestety nie jest to do końca prawda gdyż sandacze nieżerujące często uderzają zamkniętym pyskiem i się nie zapinają nawet na dozbrojkę. A na taką sytuację jest tylko jedna rada: kombinuj, zmieniaj przynęty, gramatury, prowadzenia. A nóż się uda sprowokować rybę do ataku
dokładnie kolega dobrze radzi mi sie w tym roku super spisują koguty fluo w zeszłym roku tylko brąz i czarny,,. zmieniaj kombinuj im zimniej zakladam coraz to bardziej stonowane barwy.. to mój sposób :)
Ja,dzis juz po rybkach. Dlugo nie bylem , ale trzy barania i jeden kaczor wyjety. Rano mialem 2 stopnie , wiatr 1 (2) , PRAKTYCZNIE DELIKATNE MARSZCZENIE WODY.Temperatura wody 9 stopni , biczowalem gumami i dwa tylko brania. Zdesperowany , zakladam koguta , pierwszy rzut i siedzi kaczor. Nie za duzy, ale lepsze to niz nic. Fotke wsadze pozniej , bo lece sie zakonserwowac troszke:)
ładny :) ja byłem w sobote na chwilke od rana do 12 9 sandaczyków miedzy 45 a 49 i żadna miara :) wszystko pływa dalej :) w sumie za cieplo chyba było smoki jescze nie żerują jak trzeba :) Można zawsze kogutów dorobic przed mrozami
Wczoraj swiętowalem :) trzy sandaczyki wyciagniete ok 50cm. 4 spadły, a pobic nie liczylem. Dzialo się. na taki dzień czasami czeka się cały rok :) może wreszcie coś się ruszyło na poważnie? skuteczne okazały się Savage gear Canibal 10cm z niebieskim grzbietem oraz lunatic 10 cm z zółtym grzbietem.
Lukaszu czy wszystkie zlapales na koguty ? Jaka gramatura lowisz i gdzie ich szukasz ? U mnie jest inaczej niz w ostatnim roku.
Tak wszystko na koguty czasem na gumki. ale na te pierwsze najbardziej lubie łapac co do gramatury to łwoie kogutami miedzy 20 a 35 g zalezy od głebokosci. a z tym bywa różnie głowienie od 10m do 30m sie łowi ale najcześciej to spady miedzy 15 a 25 m.. tak wygladaja moje pewniaki. Pozdrawiam
Umnie na jeziorku przygniataja przynety, albo podnaszą z dna. zwrocilem uwage, ze kiedy swieci slonce nie ma co liczyc na mocne brania. niestety znowu cieplo i lipa.
wczoraj kilka stukniec.
swoja droga jak mozna wyuczyc sie zacinania podczas podbicia (kiedy juz poczuje, ze przygniutl, albo strzeliw w lezaca przynete?). nie moge opanowac tej sztuczki.
ah zapomnialem dodac, ze lowie na robinson diaflex 3-22 g i to moze byc powod dlaczego mam spady kiedy podnosza z dna. moze tyka powinna byc bardziej stanowcza (czyt. sztywniejsza)?
Akcję na tym kijku masz chyba super-szybką, więc powinno być ok, ale na pewno sztywniejszy patyk by nie zaszkodził - mógłby nawet trochę pomóc ;) Natomiast trzeba pamiętać o tym, że takie brania są typowe dla sandaczy, a puste zacięcia są wpisane w ten sport. Przede wszystkim wtedy polecam kombinować przynętami - kolor, ciężar główki, sposób prowadzenia - każdy (sandacz :) ma jakąś granicę cierpliwości :D
W weekend odwiedzone 2 jeziora z sandaczami. Efekt: raptem jeden niecałe 45 cm. Za to śliczny i grubiusi:) Jak tylko ktoś go nie ubije za szybko będzie z niego kawał porządnej ryby, ryby dla mnie;)
A tak trochę poważniej to z tym ociepleniem faktycznie liczba brań znacząco spadła. Lecz jestem wytrwały i za 2 dni znów gdzieś uderzam:)
To nie jestem sam, ktory czeka do soboty. Ale , jak to bedzie , nie wiem , zapowiadaja silne wiatry i opady. Deszcz , to nie problem ale wiatr. A plywac sama lodka przy brzegu, nie zbyt ciekawe rozwiazanie.
Dziś miało być wg. pogodynki.pl pochmurno więc się zapakowałem i na jezioro raniutko a tu lipa. Słońce jak latem -ciepło. Jeden pstryk, niezacięty, kilka mikro okonków i esox z dropshota spadnięty. Lepiej było mi na grzyby jechać. Jednak "choroba sandałowa" trzyma pewnie ;) trza będzie poczekać do połowy listopada (ma być chłodniej) bo jak tak dalej pójdzie będę musiał remont sprzętu robić bo młynek zaczyna wysychać i o smar prosi.
Po wczorajszej porażce na Wiśle postanowiłem wyskoczyć nad jezioro. Pogoda pod psem, wiatr, deszcz a i ryba przez długi czas nie chciała współpracować. W akcie desperacji próbowałem nawet gonić szczupaki lecz i one pokazały mi środkowy paluszek;) Za to gdy przyszła najgorsza pogoda pogoniłem na swoją miejscówę. I nawet się opłaciło bo były dwa brania, z czego jedno w pełnie wykorzystane. Rybek nieduży bo ciut powyżej wymiaru ale ucieszył po taki wrednym dniu. Grunt że nie straciłem całego weekendu:) Lecz na przyszły duży dylemat, Wisła przez 3 dni czy coś odjąć i pogonić jeziorowce? Sam już nie wiem :-/
Po wczorajszej porażce na Wiśle postanowiłem wyskoczyć nad jezioro. Pogoda pod psem, wiatr, deszcz a i ryba przez długi czas nie chciała współpracować. W akcie desperacji próbowałem nawet gonić szczupaki lecz i one pokazały mi środkowy paluszek;) Za to gdy przyszła najgorsza pogoda pogoniłem na swoją miejscówę. I nawet się opłaciło bo były dwa brania, z czego jedno w pełnie wykorzystane. Rybek nieduży bo ciut powyżej wymiaru ale ucieszył po taki wrednym dniu. Grunt że nie straciłem całego weekendu:) Lecz na przyszły duży dylemat, Wisła przez 3 dni czy coś odjąć i pogonić jeziorowce? Sam już nie wiem :-/ Pogon Tomku jeziorowce!! U mnie ,tez cienko. Od ostatniego razu, ani razu ! Nie, ma sandaczy, gdzies sie pochowaly ? A i pomyslow zaczyna mi brakowac. Na razie same kaczory sie wieszaja.
Robercie to ciężki wybór bo szkoda tracić cenny dzień wolny a nie mam ich dużo :-( Na wodzie stojącej jak na razie kłuję tylko małe rybki, dużych też mało, a na Wiśle prawdopodobieństwo większego lub nawet bardzo dużego osobnika jest sporo większe. Tyle że na jeziorach mojego wrodzonego pecha do ryb nadrabiam technikami. I tylko to daje mi jakieś tam wyniki;) Z Wisłą jako rzeką jest inaczej. Nie wszędzie poprowadzisz wabik jak na wodzie stojącej czego żałuję i jest bardziej chimeryczna. Ciężki wybór, oj ciężki :-/
Robercie to ciężki wybór bo szkoda tracić cenny dzień wolny a nie mam ich dużo :-( Na wodzie stojącej jak na razie kłuję tylko małe rybki, dużych też mało, a na Wiśle prawdopodobieństwo większego lub nawet bardzo dużego osobnika jest sporo większe. Tyle że na jeziorach mojego wrodzonego pecha do ryb nadrabiam technikami. I tylko to daje mi jakieś tam wyniki;) Z Wisłą jako rzeką jest inaczej. Nie wszędzie poprowadzisz wabik jak na wodzie stojącej czego żałuję i jest bardziej chimeryczna. Ciężki wybór, oj ciężki :-/ Tomku, myslisz ze smoki wroca w swoje miejsca? Wigilia sie zbliza ,a ryby niet ;) . A, tak powaznie ,to u mnie totalna klapa. Ostatnio ,nie mam zadnego metnego, na swoim koncie. Ale , czekam do soboty , i wtedy znow bede mial nadzieje. :)))))
I tak Wam zazdroszczę bo mimo, iż mam trochę wolnego czasu to mnie grypsko rozłożyło:-( Wiec wracaj do zdrowia i od razu nad wode !!!!! :)))) Zdrowka, zycze.
Witajcie. Wstawiam zdjecie ,mojego sobotniego sandaczowego potwora !!!! :)))) Bran ogolnie bylo duzo, ale silnik zaczol puchnac i musialem splynac. Kiedy zabawa sie rozkrecala ja sie pakowalem, a niedziele odpuscilem , zakonserwowalem sie w sobote. A , w niedziele wiadomo co bylo. A oto moj ptwor, ponizej i to w dwoch ujeciach. Fotografowal portalowy kolega @muzyk59. :)))
Witajcie. Wstawiam zdjecie ,mojego sobotniego sandaczowego potwora !!!! :)))) Bran ogolnie bylo duzo, ale silnik zaczol puchnac i musialem splynac. Kiedy zabawa sie rozkrecala ja sie pakowalem, a niedziele odpuscilem , zakonserwowalem sie w sobote. A , w niedziele wiadomo co bylo. A oto moj ptwor, ponizej i to w dwoch ujeciach. Fotografowal portalowy kolega @muzyk59. :)))
Jeziorowego sandacza to ja Robercie nie widziałem od połowy czerwca także Gratulacje...:) na razie skupiam się na rzecznych "pieskach" ale jeziora jeszcze nie odpuszczam...:)
Silnik powędrował do serwisu, obiecali ze do piątku się wyrobią. Ale jak to ze szwedami bywa, oni się nie spiesza i w sobotę moge na pagaju popłynąć :))) ......ale się nie poddaje, będę walczyl Andrzeju z zanderkami dopóki lodem nie skuje. Święta idą, a ja ryby nie mam ;))) bo wszystko do wody wracało.
Robercie a co Ty za babkę złapałeś? :))) Kurde dawno mi taki "okaz" nie trzepnął a szkoda, byłby idealny do akwarium;) Ciekaw jestem jakim cudem dał radę przynętę łyknąć...
Ale dobra, koniec żartów. Ogłaszam wszem i wobec że jestem od wczoraj strasznie obrażony na jeziorowce :-/ Już mnie dobijają. No żeby chociaż jedna rybka zawisła ale ja z trzema! kumplami na totalne zero... :-( Za to dziś się odwdzięczyły wiślane, komplecik wyjechcał z wody:) Więc zostaje tylko Królowa. No może ją zdradę jeszcze ze dwa razy;)
Robercie a co Ty za babkę złapałeś? :))) Kurde dawno mi taki "okaz" nie trzepnął a szkoda, byłby idealny do akwarium;) Ciekaw jestem jakim cudem dał radę przynętę łyknąć...
Ale dobra, koniec żartów. Ogłaszam wszem i wobec że jestem od wczoraj strasznie obrażony na jeziorowce :-/ Już mnie dobijają. No żeby chociaż jedna rybka zawisła ale ja z trzema! kumplami na totalne zero... :-( Za to dziś się odwdzięczyły wiślane, komplecik wyjechcał z wody:) Więc zostaje tylko Królowa. No może ją zdradę jeszcze ze dwa razy;) Mnóstwo bran miałem i same spady. Wiec założyłem kotwiczke na luźniej plecionce , zaatakował 10cm. relaxa. Pewnie gdyby , nie silnik to wynik byłby lepszy. Atakowały anemicznie prowadzone gumy. Moze do piątku bede miał silnik gotowy , to w sobote powtórka. A w ostateczności , zawsze pagaj pozostaje . Wtedy pokrece sie blisko brzegu . :)
Byłem wczoraj, kilkanaście maluchów na koguta. te większe dwa 60 i 53 też na kogucika ale minimalnie podbijanego na agresywne podbicie zero brań. Hmmm po przeczytaniu art leniwe sandacze zacząłem tak łowić i przynosi efekty. Na końcu mega niespodzianka, przyłów zamiast szczupaka miarowa głowacica :) chodze za nia po Dunajcu a tu prosze z jeziorka się nie spodziewałem. pozdr wszystkich
Witajcie. Ja dziś tylko szczupaczek. U mnie ,strasznie wiało. Wiatr dziś 8-9 i podmuchy 14. Na kotwicy, nie szlo stać . Przplywajac jezioro na druga stronę , o mało co nie wywróciło lodzi. Ale do odważnych ..... i tak dalej. Jutro możne powtórka, pod warunkiem ze nie polegnę :)))
Powitać...wczoraj wyskoczyłem po popołudniu na 2h nad jeziorko zadanie wykonane = jeden zaliczony...bardzo smaczny był wyłaskotał moje podniebienie...:) dzisiaj ruszam nad rzekę może tam też coś ukłuję...:)
Mi opadają ręce , wczoraj nic , totalne zero. Jeszcze do tego wkurrrrr..... silnik. Aby przetrwać do końca sezonu , potem do serwisu . I to na tyle. :(((
U mnie i kumpla wczoraj dokładnie to samo, lipa:-( Choć z drugiej strony podczas ścigania szczupłych, po wkurzeniu sią na sandały, kolega miał spinę sandacza. W każdym razie ryba zostawiła charakterystyczne ślady wskazujące na mętnookiego. Lecz w bankówce nawet pstryka nie było...
Ub tydzień u mnie na jeziorze to katastrofa. Brania były ale tak delikatne że na normalne 7-8cm gumisie nie do zacięcia a jak 5cm gumki na główce typu wobble jig zapodałem to "kaczory" siadać zaczęły takie pod 2kg a psiaki tylko małe do 45cm i to na cały tydzień od poniedziałku do piątku 3szt. Parokilowiec usiadł mi niedawno ale jak na złość sprzęgło za słabo dociągnąłem i po chwili sandał się spiął. Generalnie biorą najczęściej podczas powolnego - wydłużonego opadu albo w czasie szurania po dnie z przystankami. Mam dobrze bo jutro znów ruszam - emerytura :)
No nic trzeba ruszyć tyłek i jechać pokłuć trochę jeziorowe "pieski" relacja wieczorkiem...:)))
P:)
Kiszka sandacza ani śladu!...5 okonków i to wszystko...po za tym właściciel jeziora szykuje się do przetrzepania wody siatkami...także po rybach już w tym roku na jeziorze...została Warta...a na początku grudnia będę killował "pieski" razem ze szwagrem przez tydzień w Szczecinie... pogoda zapowiada się odpowiednio w końcu idą przymrozki...:)))
Ty Andzrzejku , chociaż oknkow połapałeś. Ja nic nie miałem ostatnio, nawet brania. A jak pojedziesz do Szczecina, to zostaw coś sandaczy dla mnie !!!!:) Ja jak pojadę tez chcialbym połapać. :))) Połamania w szczecinie.......
Wczoraj zero brań, nawet pstryków cieniutkich nie było, okonie i szczupaki to samo. Pomyśleliśmy więc z kol. Tadkiem by na typowe jezioro z esoxami skoczyć skoro sandały się potopiły. I dziś 5godzin mieszania wody a żeby choć krótkie brały, nic, zero, żadnych brań :( chyba zbyt wysokie ciśnienie i rybom się zawory popsuły. Drobnica nie dokazywała na powierzchni wody i to by znaczyło totalną stagnację. Ani płytko, ani średnio czy głęboko. Na fali, w zaciszu, wszędzie klapa. Jutro jadę z ichtiologiem liny wpuszczać do dwóch jezior - trochę sobie samopoczucie poprawię :)
PS. Sandacze w weekend brać będą :) Czego sobie i Wam życzę :)
U mnie z rana dziś -10 stopni , mam nadzieje ze nie pozamarza do soboty ? Choć juz przy brzegu łapało , tam gdzie woda stoi ! Myślę ze jeszcze zachacze w sobotę wypadzik, fajnie by było zebym coś złapał , bo jeziorowy sezon będzie trzeba zakończyć. Wtedy zostanie gdzieś otwarta woda , albo rzeki ! Później tylko już wędkowanie z lodu. Pzdr.
2 wypady na rybki i 3 rybki z opadu szczupak 76 i dwa zanderki 70 i 65 na Czorsztynie cos sie dzieje :)
Ano zaczęło się na dobre :0 pierwsze jesienne smoczki zaliczone. Teraz czas na smoki :)
To połowiłeś gratulacje
U mnie bylo ok i teraz spowrotem tylko skubia, same delikatne pukniecia, nie potrafie tego zaciac. macie na to jakas rade?
dozbrojka powinna wszystko załatwic ;p
dozbrojka powinna wszystko załatwic ;p
Niestety nie jest to do końca prawda gdyż sandacze nieżerujące często uderzają zamkniętym pyskiem i się nie zapinają nawet na dozbrojkę. A na taką sytuację jest tylko jedna rada: kombinuj, zmieniaj przynęty, gramatury, prowadzenia. A nóż się uda sprowokować rybę do ataku.
dozbrojka powinna wszystko załatwic ;p
Niestety nie jest to do końca prawda gdyż sandacze nieżerujące często uderzają zamkniętym pyskiem i się nie zapinają nawet na dozbrojkę. A na taką sytuację jest tylko jedna rada: kombinuj, zmieniaj przynęty, gramatury, prowadzenia. A nóż się uda sprowokować rybę do ataku
dokładnie kolega dobrze radzi mi sie w tym roku super spisują koguty fluo w zeszłym roku tylko brąz i czarny,,. zmieniaj kombinuj im zimniej zakladam coraz to bardziej stonowane barwy.. to mój sposób :)
kombinuje, jesli chodzi o koguty to nie wychodzi mi to.
Ja,dzis juz po rybkach. Dlugo nie bylem , ale trzy barania i jeden kaczor wyjety. Rano mialem 2 stopnie , wiatr 1 (2) , PRAKTYCZNIE DELIKATNE MARSZCZENIE WODY.Temperatura wody 9 stopni , biczowalem gumami i dwa tylko brania. Zdesperowany , zakladam koguta , pierwszy rzut i siedzi kaczor. Nie za duzy, ale lepsze to niz nic. Fotke wsadze pozniej , bo lece sie zakonserwowac troszke:)
Wrzucam zdjecie , sobotniego kaczora.
ładny :) ja byłem w sobote na chwilke od rana do 12 9 sandaczyków miedzy 45 a 49 i żadna miara :) wszystko pływa dalej :) w sumie za cieplo chyba było smoki jescze nie żerują jak trzeba :) Można zawsze kogutów dorobic przed mrozami
Lukaszu czy wszystkie zlapales na koguty ? Jaka gramatura lowisz i gdzie ich szukasz ? U mnie jest inaczej niz w ostatnim roku.
Wczoraj swiętowalem :) trzy sandaczyki wyciagniete ok 50cm. 4 spadły, a pobic nie liczylem. Dzialo się. na taki dzień czasami czeka się cały rok :) może wreszcie coś się ruszyło na poważnie?
skuteczne okazały się Savage gear Canibal 10cm z niebieskim grzbietem oraz lunatic 10 cm z zółtym grzbietem.
Ja dzis , zaliczylem malego szczupaczka. A , wstawiam zdjecie mojego jeziorowego ubota.
Lukaszu czy wszystkie zlapales na koguty ? Jaka gramatura lowisz i gdzie ich szukasz ? U mnie jest inaczej niz w ostatnim roku.
Tak wszystko na koguty czasem na gumki. ale na te pierwsze najbardziej lubie łapac co do gramatury to łwoie kogutami miedzy 20 a 35 g zalezy od głebokosci. a z tym bywa różnie głowienie od 10m do 30m sie łowi ale najcześciej to spady miedzy 15 a 25 m.. tak wygladaja moje pewniaki. Pozdrawiam
Witajcie jeziorowcy. Ja dzis , od 15 do 18 zachaczylem cztery rybki ,2 szczupaki , 1 okon 40+ i jedenego sandacza. Zdjecie nizej. Oczywiscie ,niezawodny kogut , poskromil zembola.
Umnie na jeziorku przygniataja przynety, albo podnaszą z dna. zwrocilem uwage, ze kiedy swieci slonce nie ma co liczyc na mocne brania. niestety znowu cieplo i lipa.
wczoraj kilka stukniec.
swoja droga jak mozna wyuczyc sie zacinania podczas podbicia (kiedy juz poczuje, ze przygniutl, albo strzeliw w lezaca przynete?). nie moge opanowac tej sztuczki.
ah zapomnialem dodac, ze lowie na robinson diaflex 3-22 g i to moze byc powod dlaczego mam spady kiedy podnosza z dna. moze tyka powinna byc bardziej stanowcza (czyt. sztywniejsza)?
Akcję na tym kijku masz chyba super-szybką, więc powinno być ok, ale na pewno sztywniejszy patyk by nie zaszkodził - mógłby nawet trochę pomóc ;) Natomiast trzeba pamiętać o tym, że takie brania są typowe dla sandaczy, a puste zacięcia są wpisane w ten sport. Przede wszystkim wtedy polecam kombinować przynętami - kolor, ciężar główki, sposób prowadzenia - każdy (sandacz :) ma jakąś granicę cierpliwości :D
W weekend odwiedzone 2 jeziora z sandaczami. Efekt: raptem jeden niecałe 45 cm. Za to śliczny i grubiusi:) Jak tylko ktoś go nie ubije za szybko będzie z niego kawał porządnej ryby, ryby dla mnie;)
A tak trochę poważniej to z tym ociepleniem faktycznie liczba brań znacząco spadła. Lecz jestem wytrwały i za 2 dni znów gdzieś uderzam:)
To nie jestem sam, ktory czeka do soboty. Ale , jak to bedzie , nie wiem , zapowiadaja silne wiatry i opady. Deszcz , to nie problem ale wiatr. A plywac sama lodka przy brzegu, nie zbyt ciekawe rozwiazanie.
Dziś miało być wg. pogodynki.pl pochmurno więc się zapakowałem i na jezioro raniutko a tu lipa. Słońce jak latem -ciepło. Jeden pstryk, niezacięty, kilka mikro okonków i esox z dropshota spadnięty. Lepiej było mi na grzyby jechać. Jednak "choroba sandałowa" trzyma pewnie ;) trza będzie poczekać do połowy listopada (ma być chłodniej) bo jak tak dalej pójdzie będę musiał remont sprzętu robić bo młynek zaczyna wysychać i o smar prosi.
Po wczorajszej porażce na Wiśle postanowiłem wyskoczyć nad jezioro. Pogoda pod psem, wiatr, deszcz a i ryba przez długi czas nie chciała współpracować. W akcie desperacji próbowałem nawet gonić szczupaki lecz i one pokazały mi środkowy paluszek;) Za to gdy przyszła najgorsza pogoda pogoniłem na swoją miejscówę. I nawet się opłaciło bo były dwa brania, z czego jedno w pełnie wykorzystane. Rybek nieduży bo ciut powyżej wymiaru ale ucieszył po taki wrednym dniu. Grunt że nie straciłem całego weekendu:) Lecz na przyszły duży dylemat, Wisła przez 3 dni czy coś odjąć i pogonić jeziorowce? Sam już nie wiem :-/
Po wczorajszej porażce na Wiśle postanowiłem wyskoczyć nad jezioro. Pogoda pod psem, wiatr, deszcz a i ryba przez długi czas nie chciała współpracować. W akcie desperacji próbowałem nawet gonić szczupaki lecz i one pokazały mi środkowy paluszek;) Za to gdy przyszła najgorsza pogoda pogoniłem na swoją miejscówę. I nawet się opłaciło bo były dwa brania, z czego jedno w pełnie wykorzystane. Rybek nieduży bo ciut powyżej wymiaru ale ucieszył po taki wrednym dniu. Grunt że nie straciłem całego weekendu:) Lecz na przyszły duży dylemat, Wisła przez 3 dni czy coś odjąć i pogonić jeziorowce? Sam już nie wiem :-/
Pogon Tomku jeziorowce!! U mnie ,tez cienko. Od ostatniego razu, ani razu ! Nie, ma sandaczy, gdzies sie pochowaly ? A i pomyslow zaczyna mi brakowac. Na razie same kaczory sie wieszaja.
Robercie to ciężki wybór bo szkoda tracić cenny dzień wolny a nie mam ich dużo :-( Na wodzie stojącej jak na razie kłuję tylko małe rybki, dużych też mało, a na Wiśle prawdopodobieństwo większego lub nawet bardzo dużego osobnika jest sporo większe. Tyle że na jeziorach mojego wrodzonego pecha do ryb nadrabiam technikami. I tylko to daje mi jakieś tam wyniki;) Z Wisłą jako rzeką jest inaczej. Nie wszędzie poprowadzisz wabik jak na wodzie stojącej czego żałuję i jest bardziej chimeryczna. Ciężki wybór, oj ciężki :-/
U mnie sandacze biorą to mam grype jelitowo-zołądkową;/
Jak nie urok to sraczka..
Robercie to ciężki wybór bo szkoda tracić cenny dzień wolny a nie mam ich dużo :-( Na wodzie stojącej jak na razie kłuję tylko małe rybki, dużych też mało, a na Wiśle prawdopodobieństwo większego lub nawet bardzo dużego osobnika jest sporo większe. Tyle że na jeziorach mojego wrodzonego pecha do ryb nadrabiam technikami. I tylko to daje mi jakieś tam wyniki;) Z Wisłą jako rzeką jest inaczej. Nie wszędzie poprowadzisz wabik jak na wodzie stojącej czego żałuję i jest bardziej chimeryczna. Ciężki wybór, oj ciężki :-/
Tomku, myslisz ze smoki wroca w swoje miejsca? Wigilia sie zbliza ,a ryby niet ;) . A, tak powaznie ,to u mnie totalna klapa. Ostatnio ,nie mam zadnego metnego, na swoim koncie. Ale , czekam do soboty , i wtedy znow bede mial nadzieje. :)))))
I tak Wam zazdroszczę bo mimo, iż mam trochę wolnego czasu to mnie grypsko rozłożyło:-(
I tak Wam zazdroszczę bo mimo, iż mam trochę wolnego czasu to mnie grypsko rozłożyło:-(
Wiec wracaj do zdrowia i od razu nad wode !!!!! :)))) Zdrowka, zycze.
Witajcie. Wstawiam zdjecie ,mojego sobotniego sandaczowego potwora !!!! :)))) Bran ogolnie bylo duzo, ale silnik zaczol puchnac i musialem splynac. Kiedy zabawa sie rozkrecala ja sie pakowalem, a niedziele odpuscilem , zakonserwowalem sie w sobote. A , w niedziele wiadomo co bylo. A oto moj ptwor, ponizej i to w dwoch ujeciach. Fotografowal portalowy kolega @muzyk59. :)))
Witajcie. Wstawiam zdjecie ,mojego sobotniego sandaczowego potwora !!!! :)))) Bran ogolnie bylo duzo, ale silnik zaczol puchnac i musialem splynac. Kiedy zabawa sie rozkrecala ja sie pakowalem, a niedziele odpuscilem , zakonserwowalem sie w sobote. A , w niedziele wiadomo co bylo. A oto moj ptwor, ponizej i to w dwoch ujeciach. Fotografowal portalowy kolega @muzyk59. :)))
Jeziorowego sandacza to ja Robercie nie widziałem od połowy czerwca także Gratulacje...:) na razie skupiam się na rzecznych "pieskach" ale jeziora jeszcze nie odpuszczam...:)
P:)
Silnik powędrował do serwisu, obiecali ze do piątku się wyrobią. Ale jak to ze szwedami bywa, oni się nie spiesza i w sobotę moge na pagaju popłynąć :))) ......ale się nie poddaje, będę walczyl Andrzeju z zanderkami dopóki lodem nie skuje. Święta idą, a ja ryby nie mam ;))) bo wszystko do wody wracało.
Robercie a co Ty za babkę złapałeś? :))) Kurde dawno mi taki "okaz" nie trzepnął a szkoda, byłby idealny do akwarium;) Ciekaw jestem jakim cudem dał radę przynętę łyknąć...
Ale dobra, koniec żartów. Ogłaszam wszem i wobec że jestem od wczoraj strasznie obrażony na jeziorowce :-/ Już mnie dobijają. No żeby chociaż jedna rybka zawisła ale ja z trzema! kumplami na totalne zero... :-( Za to dziś się odwdzięczyły wiślane, komplecik wyjechcał z wody:) Więc zostaje tylko Królowa. No może ją zdradę jeszcze ze dwa razy;)
Robercie a co Ty za babkę złapałeś? :))) Kurde dawno mi taki "okaz" nie trzepnął a szkoda, byłby idealny do akwarium;) Ciekaw jestem jakim cudem dał radę przynętę łyknąć...
Ale dobra, koniec żartów. Ogłaszam wszem i wobec że jestem od wczoraj strasznie obrażony na jeziorowce :-/ Już mnie dobijają. No żeby chociaż jedna rybka zawisła ale ja z trzema! kumplami na totalne zero... :-( Za to dziś się odwdzięczyły wiślane, komplecik wyjechcał z wody:) Więc zostaje tylko Królowa. No może ją zdradę jeszcze ze dwa razy;)
Mnóstwo bran miałem i same spady. Wiec założyłem kotwiczke na luźniej plecionce , zaatakował 10cm. relaxa. Pewnie gdyby , nie silnik to wynik byłby lepszy. Atakowały anemicznie prowadzone gumy. Moze do piątku bede miał silnik gotowy , to w sobote powtórka. A w ostateczności , zawsze pagaj pozostaje . Wtedy pokrece sie blisko brzegu . :)
Byłem wczoraj, kilkanaście maluchów na koguta. te większe dwa 60 i 53 też na kogucika ale minimalnie podbijanego na agresywne podbicie zero brań. Hmmm po przeczytaniu art leniwe sandacze zacząłem tak łowić i przynosi efekty. Na końcu mega niespodzianka, przyłów zamiast szczupaka miarowa głowacica :) chodze za nia po Dunajcu a tu prosze z jeziorka się nie spodziewałem. pozdr wszystkich
wczoraj sztuk dwie 61 56 i 4 w granicach 40 47 :) pozdrawiam kogucik biało czerwony :)
Witajcie. Ja dziś tylko szczupaczek. U mnie ,strasznie wiało. Wiatr dziś 8-9 i podmuchy 14. Na kotwicy, nie szlo stać . Przplywajac jezioro na druga stronę , o mało co nie wywróciło lodzi. Ale do odważnych ..... i tak dalej. Jutro możne powtórka, pod warunkiem ze nie polegnę :)))
Powitać...wczoraj wyskoczyłem po popołudniu na 2h nad jeziorko zadanie wykonane = jeden zaliczony...bardzo smaczny był wyłaskotał moje podniebienie...:) dzisiaj ruszam nad rzekę może tam też coś ukłuję...:)
P:)
No nic trzeba ruszyć tyłek i jechać pokłuć trochę jeziorowe "pieski" relacja wieczorkiem...:)))
P:)
Mi opadają ręce , wczoraj nic , totalne zero. Jeszcze do tego wkurrrrr..... silnik. Aby przetrwać do końca sezonu , potem do serwisu . I to na tyle. :(((
U mnie i kumpla wczoraj dokładnie to samo, lipa:-( Choć z drugiej strony podczas ścigania szczupłych, po wkurzeniu sią na sandały, kolega miał spinę sandacza. W każdym razie ryba zostawiła charakterystyczne ślady wskazujące na mętnookiego. Lecz w bankówce nawet pstryka nie było...
Ub tydzień u mnie na jeziorze to katastrofa. Brania były ale tak delikatne że na normalne 7-8cm gumisie nie do zacięcia a jak 5cm gumki na główce typu wobble jig zapodałem to "kaczory" siadać zaczęły takie pod 2kg a psiaki tylko małe do 45cm i to na cały tydzień od poniedziałku do piątku 3szt. Parokilowiec usiadł mi niedawno ale jak na złość sprzęgło za słabo dociągnąłem i po chwili sandał się spiął. Generalnie biorą najczęściej podczas powolnego - wydłużonego opadu albo w czasie szurania po dnie z przystankami. Mam dobrze bo jutro znów ruszam - emerytura :)
No nic trzeba ruszyć tyłek i jechać pokłuć trochę jeziorowe "pieski" relacja wieczorkiem...:)))
P:)
Kiszka sandacza ani śladu!...5 okonków i to wszystko...po za tym właściciel jeziora szykuje się do przetrzepania wody siatkami...także po rybach już w tym roku na jeziorze...została Warta...a na początku grudnia będę killował "pieski" razem ze szwagrem przez tydzień w Szczecinie...
pogoda zapowiada się odpowiednio w końcu idą przymrozki...:)))
P:)
Ty Andzrzejku , chociaż oknkow połapałeś. Ja nic nie miałem ostatnio, nawet brania. A jak pojedziesz do Szczecina, to zostaw coś sandaczy dla mnie !!!!:) Ja jak pojadę tez chcialbym połapać. :))) Połamania w szczecinie.......
Wczoraj zero brań, nawet pstryków cieniutkich nie było, okonie i szczupaki to samo. Pomyśleliśmy więc z kol. Tadkiem by na typowe jezioro z esoxami skoczyć skoro sandały się potopiły. I dziś 5godzin mieszania wody a żeby choć krótkie brały, nic, zero, żadnych brań :( chyba zbyt wysokie ciśnienie i rybom się zawory popsuły. Drobnica nie dokazywała na powierzchni wody i to by znaczyło totalną stagnację. Ani płytko, ani średnio czy głęboko. Na fali, w zaciszu, wszędzie klapa. Jutro jadę z ichtiologiem liny wpuszczać do dwóch jezior - trochę sobie samopoczucie poprawię :)
PS. Sandacze w weekend brać będą :) Czego sobie i Wam życzę :)
U mnie z rana dziś -10 stopni , mam nadzieje ze nie pozamarza do soboty ? Choć juz przy brzegu łapało , tam gdzie woda stoi ! Myślę ze jeszcze zachacze w sobotę wypadzik, fajnie by było zebym coś złapał , bo jeziorowy sezon będzie trzeba zakończyć. Wtedy zostanie gdzieś otwarta woda , albo rzeki ! Później tylko już wędkowanie z lodu. Pzdr.
One tam są ...!