No to panowie wy odpoczywajcie, a teraz ja działam :)
Wczoraj we trzech na łódce 20:15 - 23:15 wyjechały 3 sztuki: 61cm, 52cm, 64cm. Wszystko po zmroku. Było jeszcze kilka puknięć, kilka obcinek ogonków - generalnie brania bardzo zdecydowane :) Moja sztuka (61cm) ewidentnie chciała mi wyrwać wędkę z rąk... czegoś takiego jeszcze nie miałem :D
No to panowie wy odpoczywajcie, a teraz ja działam :)
Wczoraj we trzech na łódce 20:15 - 23:15 wyjechały 3 sztuki: 61cm, 52cm, 64cm. Wszystko po zmroku. Było jeszcze kilka puknięć, kilka obcinek ogonków - generalnie brania bardzo zdecydowane :) Moja sztuka (61cm) ewidentnie chciała mi wyrwać wędkę z rąk... czegoś takiego jeszcze nie miałem :D
Ooo... Piotrek czyżby zanderki się u Ciebie w końcu ruszyły? Gratuluję!
U mnie jeszcze nie widać rybek, ani na wodzie ani przy główkach. Jedynie jeden pstryk na dodatek spóźniłem zacięcie. Za to trafiłem sumka lecz przy samiutkim brzegu spadł z kotwiczką, rozgiął kółko łącznikowe:( Jutro kupuję mocne a wszystkie stare idą do kosza, na gówno nie będę łapać:)
To i ja dozucam fotki z wczoraj. Ja z ludeczki, zachaczylem jednego metnego i cztery okonie . Najwiekszy 45cm. i waga 1425. Robert Wielkie gratulacje za te (o)konie:) Ładnie je zamiatasz. Tak dobrze że chyba założymy Ci osobny wątek: "Okonie w jeziorach" :)))
Dzieki Tomku z mile slowa. Ostatnim czasem , same wyrosniete sie czepiaja. Zobaczymy jak bedzie jesienia ,czy miejscowka tez bedzie tak rybna ? Fajnie walcza takie byki i daja duzo radosci.
No to panowie wy odpoczywajcie, a teraz ja działam :)
Wczoraj we trzech na łódce 20:15 - 23:15 wyjechały 3 sztuki: 61cm, 52cm, 64cm. Wszystko po zmroku. Było jeszcze kilka puknięć, kilka obcinek ogonków - generalnie brania bardzo zdecydowane :) Moja sztuka (61cm) ewidentnie chciała mi wyrwać wędkę z rąk... czegoś takiego jeszcze nie miałem :D
Ooo... Piotrek czyżby zanderki się u Ciebie w końcu ruszyły? Gratuluję!
U mnie jeszcze nie widać rybek, ani na wodzie ani przy główkach. Jedynie jeden pstryk na dodatek spóźniłem zacięcie. Za to trafiłem sumka lecz przy samiutkim brzegu spadł z kotwiczką, rozgiął kółko łącznikowe:( Jutro kupuję mocne a wszystkie stare idą do kosza, na gówno nie będę łapać:)
Dzięki Tomku. Faktycznie albo coś się ruszyło, albo po prostu trafiłem w dzień - ostatnio bardzo rzadko jeżdżę na jakieś wędkarstwo - cierpię na chroniczny brak czasu :/ W każdym razie wreszcie jakiś wymiarowy zander w tym sezonie!
Szkoda tego sumka, ale czasem tak bywa - czy to nie Ty mawiałeś: "nasz zestaw jest tak mocny, jak jego najsłabsze ogniwo"? :)
Wczoraj trzy sandacze niewymiarowe i jeden wymiarowy. Po 18 łowiłem i miałem na kiju niezłego smoka -, wydaje mi się ,że to był sandacz +5 ,ale wujek twierdzi ,że to raczej sum, ja jednak skłaniam się za sandaczem.
To , Tomku teraz dopiero sie zacznie ?! Ja, mam nadzieje ze sie i u mnie ruszy. Szczuply gania jak glupi i jego by polapal. Ale, jego akurat zostawiam . Jak bedzie totalna kiszka z sandaczami to za szczupaki sie wezme.
No i jestem po otwarciu sezonu jesienno-zimowego na jeziorze:)
Może na początek napiszę że na tym akwenie jeszcze kilka dni temu, bo takie mam info, sandacze w ogóle nie brały tzw. totalna studnia. Za to dziś przez 3,5h pływania pstryki przestałem liczyć po 15, myślę że było ich ok 25. Lecz ryba była nie była na żerze a tylko agresywna i strzelała zamkniętym pyskiem. Na dodatek tylko na mocno przeciążone główki. 15g na +3 metrach było za mało. Dawałem 17 i 20g główki i dopiero wtedy ryby uderzały. Efekt końcowy: jeden króciutki 45cm i jeden spad zanderka +/- wymiar. Jak zrzuce fotę na kompa z komóry to może wstawię. Lecz najważniejsze że woda ożyła mimo że jeszcze ciepła 12,4 stopnia. Ten przymrozek to fajny gość;)
No i jestem po otwarciu sezonu jesienno-zimowego na jeziorze:)
Może na początek napiszę że na tym akwenie jeszcze kilka dni temu, bo takie mam info, sandacze w ogóle nie brały tzw. totalna studnia. Za to dziś przez 3,5h pływania pstryki przestałem liczyć po 15, myślę że było ich ok 25. Lecz ryba była nie była na żerze a tylko agresywna i strzelała zamkniętym pyskiem. Na dodatek tylko na mocno przeciążone główki. 15g na +3 metrach było za mało. Dawałem 17 i 20g główki i dopiero wtedy ryby uderzały. Efekt końcowy: jeden króciutki 45cm i jeden spad zanderka +/- wymiar. Jak zrzuce fotę na kompa z komóry to może wstawię. Lecz najważniejsze że woda ożyła mimo że jeszcze ciepła 12,4 stopnia. Ten przymrozek to fajny gość;)
Witaj Tomku najważniejsze że coś się rusza...około 25 pstryków na krótki wypad to już robi wrażenie...ja tyle nie miałem od dobrych 2 miesięcy...:)
Andrzeju ja też nie miałem tylu przez cały lipiec, sierpień i wrzesień co przez ten dzisiejszy dzionek... Ale też co za "pstryki"... Kurde gdybym nie miał w ręku poppinga, to pewno bym połowy nie wyczuł czy zauważył. Tak delikanie pukały. Ale grunt że coś się działo. Za to cholera jeszcze czuję ramię od tych pustych zacięć:)
Tomku, to zwiastuje dobre brania - wkrótce !? :) Ja przez 6 ostatnich wypadów nie złowiłem miarowego, zaczynam się dołować. Podhaczenia zdarzają się zbyt często, czasami trącenia... ale brań zero. Na początku września interesowały je czarne koguty na główce do 20 gram, obecnie kolega, który coś łowi, "dokucza im" kogutami na 12-to gramowej główce z kręceniem "na raz" - co by się zgadzało z teorią o ich ospałości o tej porze.
Zbyszku ja nic nie mówię ale nie mam miarówki od czerwca... tylko pistolety, kerguleny:-/ Ale mam nadzieję że w końcu po tym przymrozku sie ruszy na dobre:)
Ja wlasnie wrocilem z rybek, wedkowalem dwie godziny. Trzy branka tylko , i jeden 15 centymetrowy wyjety. Za to , szczupak gania sobie w najlepsze. Wali w zywca pod powierzchnia, pieknie wyskakuje z wody. Fajne widowiskowe chwile.
Widzę, że się rusza... a ja nie mam czasu ;/ Pochłonięty jestem remontem, czasem popołudniu wyskoczę na 2h do lasu na grzybki ;) No cóż, trzeba będzie znaleźć trochę czasu przy weekendzie i chociaż wieczorkiem wyskoczyć, pomielić trochę z brzegu.
A mi zapowiedzą sprawdzian z kombinatoryki i z funkcji, historii, lekture na język polski kartkówka z biologi na temat życia w jeziorze-, to jeszcze bardziej zaprasza mnie nad wodę.. Dzisiaj jeden wymiarowy i 3 pstryki około 30min tylko byłem więc nadzieja ,że coś tam pływa..
Ostatnie trzy wypady za jeziorowym sandałem skończyły się dwoma maluszkami 45 i +40 cm plus spad ok piędziesiątki. Przy mnie padły też 4 zanderki, 3 niewymiarki i jeden równo 50 cm. Generalnie słabo, słabiusio z większymi sztukami :-/ Nie wiem kiedy się ruszą...
Za to wczoraj na leniwy opad trafił mi się przyjazny grubiusi szczupły 73 centy :) Więc chyba na jeden dzionek w ten week przeproszę się z zębaczami i to one będą moim celem;)
No to panowie wy odpoczywajcie, a teraz ja działam :)
Wczoraj we trzech na łódce 20:15 - 23:15 wyjechały 3 sztuki: 61cm, 52cm, 64cm. Wszystko po zmroku. Było jeszcze kilka puknięć, kilka obcinek ogonków - generalnie brania bardzo zdecydowane :) Moja sztuka (61cm) ewidentnie chciała mi wyrwać wędkę z rąk... czegoś takiego jeszcze nie miałem :D
To i ja dozucam fotki z wczoraj. Ja z ludeczki, zachaczylem jednego metnego i cztery okonie . Najwiekszy 45cm. i waga 1425.
Okon 45cm. i 1,425 kg.
No to panowie wy odpoczywajcie, a teraz ja działam :)
Wczoraj we trzech na łódce 20:15 - 23:15 wyjechały 3 sztuki: 61cm, 52cm, 64cm. Wszystko po zmroku. Było jeszcze kilka puknięć, kilka obcinek ogonków - generalnie brania bardzo zdecydowane :) Moja sztuka (61cm) ewidentnie chciała mi wyrwać wędkę z rąk... czegoś takiego jeszcze nie miałem :D
Ooo... Piotrek czyżby zanderki się u Ciebie w końcu ruszyły? Gratuluję!
U mnie jeszcze nie widać rybek, ani na wodzie ani przy główkach. Jedynie jeden pstryk na dodatek spóźniłem zacięcie. Za to trafiłem sumka lecz przy samiutkim brzegu spadł z kotwiczką, rozgiął kółko łącznikowe:( Jutro kupuję mocne a wszystkie stare idą do kosza, na gówno nie będę łapać:)
To i ja dozucam fotki z wczoraj. Ja z ludeczki, zachaczylem jednego metnego i cztery okonie . Najwiekszy 45cm. i waga 1425.
Robert Wielkie gratulacje za te (o)konie:) Ładnie je zamiatasz. Tak dobrze że chyba założymy Ci osobny wątek: "Okonie w jeziorach" :)))
Pozdro!
Dzieki Tomku z mile slowa. Ostatnim czasem , same wyrosniete sie czepiaja. Zobaczymy jak bedzie jesienia ,czy miejscowka tez bedzie tak rybna ? Fajnie walcza takie byki i daja duzo radosci.
No to panowie wy odpoczywajcie, a teraz ja działam :)
Wczoraj we trzech na łódce 20:15 - 23:15 wyjechały 3 sztuki: 61cm, 52cm, 64cm. Wszystko po zmroku. Było jeszcze kilka puknięć, kilka obcinek ogonków - generalnie brania bardzo zdecydowane :) Moja sztuka (61cm) ewidentnie chciała mi wyrwać wędkę z rąk... czegoś takiego jeszcze nie miałem :D
Ooo... Piotrek czyżby zanderki się u Ciebie w końcu ruszyły? Gratuluję!
U mnie jeszcze nie widać rybek, ani na wodzie ani przy główkach. Jedynie jeden pstryk na dodatek spóźniłem zacięcie. Za to trafiłem sumka lecz przy samiutkim brzegu spadł z kotwiczką, rozgiął kółko łącznikowe:( Jutro kupuję mocne a wszystkie stare idą do kosza, na gówno nie będę łapać:)
Dzięki Tomku. Faktycznie albo coś się ruszyło, albo po prostu trafiłem w dzień - ostatnio bardzo rzadko jeżdżę na jakieś wędkarstwo - cierpię na chroniczny brak czasu :/ W każdym razie wreszcie jakiś wymiarowy zander w tym sezonie!
Szkoda tego sumka, ale czasem tak bywa - czy to nie Ty mawiałeś: "nasz zestaw jest tak mocny, jak jego najsłabsze ogniwo"? :)
Wczoraj trzy sandacze niewymiarowe i jeden wymiarowy. Po 18 łowiłem i miałem na kiju niezłego smoka -, wydaje mi się ,że to był sandacz +5 ,ale wujek twierdzi ,że to raczej sum, ja jednak skłaniam się za sandaczem.
Dzieje się cos u Was? U mnie kompletna cisza z sandaczem. Za to garbusy szaleją- uwielbiają kolor firetiger :)
Od lipca kicha z sandaczem, w sobote jeden sandaczyk 60cm uderzył na żółtego kokota,a w niedziele już tylko okonek ok 35cm.
tak jak mowilem z bratem upolowalismy od poczatku lipca tylko 4 sandacze- 1 wymiarowy, 3 krociaki
Czały czas nie moge poszukac. A u Was jak?
Jak tam koledzy? Ja na razie nie mam czasu, ale może w sobotę (jeśli pogoda pozwoli) uda się wyskoczyć z wieczora ;)
Tez nie wiem, koncze karpiowanie i zajme sie sandalami :) jak cos sie odezwie dam znak.
polamania!
ja tam łowie..
ja juz tez. ruszylo sie :)
"biero?", że tak nieśmiało zapytam :>
"bierom" ze tak niesmialo powiem ;)
A , czy biora ? Zobaczymy jutro ! Dam znac jak co i jak .
Sobotni sandaczyk.
A to mój sobotni sandaczyk.
Małe problemy z zmianą wielkości pliku. Ale się udało.
Małe problemy z zmianą wielkości pliku. Ale się udało.
Spoko, później posprzątam:)
Hurrraaaaaa!!!
PIERWSZY PRZYMROZEK dziś u mnie zagościł:))) Co to oznacza nie piszę;) Tylko szpady szykuję!
Rozpoczęcie sezonu jesienno-zimowego uważam za otwarte;)
To , Tomku teraz dopiero sie zacznie ?! Ja, mam nadzieje ze sie i u mnie ruszy. Szczuply gania jak glupi i jego by polapal. Ale, jego akurat zostawiam . Jak bedzie totalna kiszka z sandaczami to za szczupaki sie wezme.
No i jestem po otwarciu sezonu jesienno-zimowego na jeziorze:)
Może na początek napiszę że na tym akwenie jeszcze kilka dni temu, bo takie mam info, sandacze w ogóle nie brały tzw. totalna studnia. Za to dziś przez 3,5h pływania pstryki przestałem liczyć po 15, myślę że było ich ok 25. Lecz ryba była nie była na żerze a tylko agresywna i strzelała zamkniętym pyskiem. Na dodatek tylko na mocno przeciążone główki. 15g na +3 metrach było za mało. Dawałem 17 i 20g główki i dopiero wtedy ryby uderzały. Efekt końcowy: jeden króciutki 45cm i jeden spad zanderka +/- wymiar. Jak zrzuce fotę na kompa z komóry to może wstawię. Lecz najważniejsze że woda ożyła mimo że jeszcze ciepła 12,4 stopnia. Ten przymrozek to fajny gość;)
No i jestem po otwarciu sezonu jesienno-zimowego na jeziorze:)
Może na początek napiszę że na tym akwenie jeszcze kilka dni temu, bo takie mam info, sandacze w ogóle nie brały tzw. totalna studnia. Za to dziś przez 3,5h pływania pstryki przestałem liczyć po 15, myślę że było ich ok 25. Lecz ryba była nie była na żerze a tylko agresywna i strzelała zamkniętym pyskiem. Na dodatek tylko na mocno przeciążone główki. 15g na +3 metrach było za mało. Dawałem 17 i 20g główki i dopiero wtedy ryby uderzały. Efekt końcowy: jeden króciutki 45cm i jeden spad zanderka +/- wymiar. Jak zrzuce fotę na kompa z komóry to może wstawię. Lecz najważniejsze że woda ożyła mimo że jeszcze ciepła 12,4 stopnia. Ten przymrozek to fajny gość;)
Witaj Tomku najważniejsze że coś się rusza...około 25 pstryków na krótki wypad to już robi wrażenie...ja tyle nie miałem od dobrych 2 miesięcy...:)
Pozdrawiam.
Andrzeju ja też nie miałem tylu przez cały lipiec, sierpień i wrzesień co przez ten dzisiejszy dzionek... Ale też co za "pstryki"... Kurde gdybym nie miał w ręku poppinga, to pewno bym połowy nie wyczuł czy zauważył. Tak delikanie pukały. Ale grunt że coś się działo. Za to cholera jeszcze czuję ramię od tych pustych zacięć:)
A ja poluje poluje i nic! powoli kończą mi się pomysły, ale będę dalej próbował, może w końcu się uda choć jednego chwycić....
Tomku, to zwiastuje dobre brania - wkrótce !? :)
Ja przez 6 ostatnich wypadów nie złowiłem miarowego, zaczynam się dołować. Podhaczenia zdarzają się zbyt często, czasami trącenia... ale brań zero.
Na początku września interesowały je czarne koguty na główce do 20 gram, obecnie kolega, który coś łowi, "dokucza im" kogutami na 12-to gramowej główce z kręceniem "na raz" - co by się zgadzało z teorią o ich ospałości o tej porze.
Zbyszku ja nic nie mówię ale nie mam miarówki od czerwca... tylko pistolety, kerguleny:-/ Ale mam nadzieję że w końcu po tym przymrozku sie ruszy na dobre:)
Pozdrawiam!
Ja wlasnie wrocilem z rybek, wedkowalem dwie godziny. Trzy branka tylko , i jeden 15 centymetrowy wyjety. Za to , szczupak gania sobie w najlepsze. Wali w zywca pod powierzchnia, pieknie wyskakuje z wody. Fajne widowiskowe chwile.
Widzę, że się rusza... a ja nie mam czasu ;/ Pochłonięty jestem remontem, czasem popołudniu wyskoczę na 2h do lasu na grzybki ;) No cóż, trzeba będzie znaleźć trochę czasu przy weekendzie i chociaż wieczorkiem wyskoczyć, pomielić trochę z brzegu.
Witajcie. Ja ,dzis tez zaliczylem dwugodzinny wypad na rybki. Dwa kontakty z ryba ,w tym wycholowony jeden okon. Pzdr.
A mi zapowiedzą sprawdzian z kombinatoryki i z funkcji, historii, lekture na język polski kartkówka z biologi na temat życia w jeziorze-, to jeszcze bardziej zaprasza mnie nad wodę..
Dzisiaj jeden wymiarowy i 3 pstryki około 30min tylko byłem więc nadzieja ,że coś tam pływa..
po tygodniu biczowania wczoraj (niedziela) udalo sie jeden maluch. cos sie popsulo ostatnio. moze ida spowrotem dobre dni?
Ostatnie trzy wypady za jeziorowym sandałem skończyły się dwoma maluszkami 45 i +40 cm plus spad ok piędziesiątki. Przy mnie padły też 4 zanderki, 3 niewymiarki i jeden równo 50 cm. Generalnie słabo, słabiusio z większymi sztukami :-/ Nie wiem kiedy się ruszą...
Za to wczoraj na leniwy opad trafił mi się przyjazny grubiusi szczupły 73 centy :) Więc chyba na jeden dzionek w ten week przeproszę się z zębaczami i to one będą moim celem;)