Ładne rybki widać i dobre efekty się zaczynają pojawiać jak na kilka dni nęcenia, a podejrzewam, że to nie koniec ... i wrzucony towarek nie poszedł na marne ;-)
ładnie Krzysztof nie próżnujesz .
W sumie ja tez jednak moge wedkowac teraz tyl wieczorami i zaliczam troche mocy tak do 23.00
Efekty są jednak wczoraj straciłem dwie spore ryby szukałem dziś przyczyny w przyponie , haku i nic wszystko ok. Wiec to ja zawiniłęm tylko nie wiem jak .
Dopijam kawę i znowu wyruszam nad wodę , zrobiłem po pracy małe zakupy i licze , że sprawdzą sie dziś
Towarek udzielam im tak raczej skromnie ale jak widzę że coś się dzieje zwiększam dawkę. Żałować go nie muszę, stosuję ostatnio mieszankę własnej roboty i pomysłu z ogónie znanych i o dziwo tanich produktów ale receptura jest tylko MOJA. :) Może kiedyś coś na jej temat napiszę jednak jest jeszcze stanowczo za wcześnie, muszę przeprowadzić kilka eksperymentów.
Jakubie jeśli chodzi o straty to też miałem sporo ostatnio na jednej miejscówce z powodu faktury dna częste obcinki przyponów a na drugiej sporo spinek podczas holu które myślę że były powodem delikatnych i malo zdecydowanych brań. Życzę połamania ja na dziś odkładam łowienie do jutrzejszego ranka.
Straty jak to mówią generałowie, muszą być ;{ Ostatnio straciłem na zaczepie dwa salmiaki , jeden z nich perch był już tak zaprawiony w boju , że był moment że chciałem wyskoczyc z pontonu za nim.... Ale co tam , póki co z nabyciem nowego nie będzie problemu, a właśnie, wiadomo coś na temat zmian w firmie Salmo, jakiś czas temu pisaliśmy o rzekomej zmianie właściciela....?
Straty przynęt ,zestawów wliczam w koszta :))) Straty ryb nie :))))
Brania pewne ,odjazdy z wolnego i po kilku odjazdach spinka.
Wczoraj byłem troche towaru dałem , ale nic sie nie działo , wiec odpusciłem około 22.
Dziś znowu wyruszę ale troche ze zmienioną taktyką
Mogłoby być dobrze gdyby nie końcówka ze zdjęcia niżej i kilka płotek które przepłynęły w agonii środkiem rzeki. Znam te widoki, to preludium do przyduchy.
Ja mam na rzece więcej "prądzików" to i może natlenienie lepsze, ale przyduchy to bym się tak czy tak nie spodziewał a raczej jakiegoś podtrucia co już znam z kilku moich rzeczek.
Niestety tego sie nie dowiemy. Obserwowałem to zjawisko od kilku dni i jest zgodne zskokami poziomu wody w Rzeszowie a wahały sie ostatnimi dniami dobowo od 53-30 cm. i gdy ten niż teoretycznie docierał do mnie ryby zachowywały sie tak samo. Dziś spływały śnięte klenie, płocie, kiełbie i piekielnice, innych gatunków nie widziałem lub sporadycznie. Przyducha jak to ona była najwyraźiej wyżej. Kiedyś zimą jak się będę nudził może napiszę jak to wszystko wyglądało z mojego punktu widzenia. Mam sporo zdjęć, Miałem zamiar to zglosić i nawet podjałem próbę, nieudaną. Dziś szkoda mi na to czasu temat trudny i mam dziwne przeczucie nadmiar prawdy sprawiłby że ten wpis nawet by się tu nie ukazał. Link do wahań poziomu wody. http://monitor.pogodynka.pl/#station/hydro/150220010
Z tematów lżejszych właśnie wróciłem znad rzeki. Próbowałem lowić klenie na spinning. Zlośliwość rzeczy martwych i ryb nie zna granic zowiłem dwie ryby. Pierwsza, prawidłowo zapięta.:)
Druga jakieś 55 cm też na kleniowy wobek 3 g z powierzchni i bez przyponu. Nim zobaczyłem że to szczupak to prawie narobiłem w wodery zradości że mam życiowego klenia, niezłe fikołki odstawiał w glównym nurcie.
Ogólnie ostatnio nie mam powodu do narzekań. Pracujemy tu ostro. Ja łowie a znajomy bóbr od kilku dni targa coraz większe gałęzie, chyba czuje że zima się zbliża i robi zapasy. Dobrze robi dlatego że brzegi u mnie takie zarośnięte jak las równikowy. Wczoraj spinningowałem w spodniobutach i nie mogłeem się nadziwić że można łowić bez lejącego się z czoła potu i obtarć od krzaków na całym ciele.
Jest już z górki...Wczorajszy zwiad popołudniową porą natchnął mnie optymizmem---ziele opada,woda jakby klarowniejsza...Zimny koniec lipca i początek sierpnia starmosił to zielsko jak nigdy,jakieś takie blade i wątłe już pływa,dziur w nim coraz więcej i łodygi słabsze.Oby tak dalej a za 2-3 tyg cisnę odległościówki w kąt i do łask wrócą spiny,w końcu...Póki co leczę się jegomościem Tinca tinca i wszędobylską ,nachalną krasnopiórą,standardowe wyniki-5-7 linów plus x wzdręg z jednego posiedzenia.
Panowie, graty rybek! Lux - te linki wymiatają :) Postanowiłem również przerzucić się na lżejszy arsenał. Wyciągnąłem bolonkę i wypad nad rzekę. Rybki współpracowały. Pierwszy dzień - brań więcej, ale to z racji tego że byłem wcześnie rano.
A no wymiatają, ja dzisiaj również od wczesnego rańca z pontonu na spławik kilka płotek złowiłem, Liny w tym roku , mnie nie uraczyły wizytą w łowisku , tym razem również nie więc po 3 godz, w ruch poszedł spin ale nic z tego.
A no wymiatają, ja dzisiaj również od wczesnego rańca z pontonu na spławik kilka płotek złowiłem, Liny w tym roku , mnie nie uraczyły wizytą w łowisku , tym razem również nie więc po 3 godz, w ruch poszedł spin ale nic z tego.
Przemas .....nie bądże leniwym człekiem...wskakuj w swoje lambo i dawaj na Starogard...Pół godziny drogi dzieli cię od tych linków,od krasnopiór jak paletka od tenisa stołowego co biorą co rzut...Z dziesięć wypadów za mną z odległościówką i wszystkie takie same,wręcz nudne,parkuję,kotwica w dół,trzy kule Quattrona,pół godzinki skręcam sprzęt,po następnych piętnastu minutach holuję pierwszego lina,potem następnego.....Po 5-tym brania ustają bo szaszoru narobiły tylko głąby wzdręgi szaleją...Z godzinkę jeszcze to wytrzymuję i zaś tnę spóżnialskiego prosiaka,czasem następnego,potem wzdręgony mnie całkiem z równowagi wyprowadzają i zwijam majdan ok 9 rano.....Razem coś koło 4-5 godz łowienia.Olej ten Nogat jak żreć tam nie chcą,dawaj do mnie ,tu gryzą,musiałoby coś się chyba wydarzyć żeby moje bagna zawiodły,wyjątkowy pech jakiś.
6 Sierpnia 2016 , składam oficjalną obietnicę że przybędę ;] , już w następny weekend jak poczisne swoim lambo w LPG to nikt nic mnie nie zatrzyma! ;] Więc bójcie się łotrowzdręgi , całą galerie zdjęć zasypię fotkami złotych rybek i może i ja lina złowię ;] pozdro Lux!
Fajne ryby Robercie. Ja rano "obowiązkowe" dwie godziny ze spinningiem, wynik zero. Dziś juz nigdzie się nie wybieram. Jestm przetrenowany potrzebuję chwilę by odetchnąć. Jednak mam w pamieci te wczorajsze miejscówki i nie zapomnę tam wrócić. :)
I ja się "przetrenowałem"....Zajechany robotą jestem,kto wymyślił żeby na 4 piętrze kafle kłaść? sadol....Gruzy na dół,potem materiały do góry...budzik nie dał rady mnie obudzić-darł ryja o 3.30 wniebogłosy a łofca nawet nie słyszał....buty na stojąco wiążę.
Na swoje przetrenowanie mam sposoby. Dlatego jestem z zamiarem odwiedzenia bliżej wieczora odcinka rzeki na którym dawno nie byłem. Warunki tam inne jak tu gdzie ostatnio łowiłem. Taki mały powiew świeżości, zmian i nadziei pozwala się zmobilizować a i rzekę "inną" obejrzeć można.
@robban - piękny ten garb :) graty ! Po dwóch dniach walki z bialorybem na rzece, powróciłem na łódkę. Szału nie było, dwie sztuki pasiastych wpadły i jeden spad. Może też uda im się kiedyś przekroczyć 40-kę :) Temu większemu jeszcze prawie 6 cm brakuje ;)
Na swoje przetrenowanie mam sposoby. Dlatego jestem z zamiarem odwiedzenia bliżej wieczora odcinka rzeki na którym dawno nie byłem. Warunki tam inne jak tu gdzie ostatnio łowiłem. Taki mały powiew świeżości, zmian i nadziei pozwala się zmobilizować a i rzekę "inną" obejrzeć można.
Chyba i ja go znam. Reset totalny czyli litr to mało? :)
Pochodziłem dziś trochę po wodzie ale kiepsko. Stan wody tak niski jaki jeszcze w tym roku chyba nie był. Nawet jednego jakiegokolwiek uderzenia czy pogonienia drobnicy nie widziałem. Cisza.
Zgadłeś Krzysztof :))))
Wpełni naładowany nową energią rano wyruszam , dziś mi się nie chiało a muszę trochę futru przygotować na zasiadki więc od jutro znowu kilowanie
Ja też właśnie skończyłem robić magiczne wywary.:) Ciepło się znów zrobiło i nie mam ochoty "tańczyć" po rzece w spodniobutach dlatego spokojnie w cieniu za krzaczkiem a zestawy feederów chlup w nurt.:)
Ja nie łowię. Wczoraj wieczorem ulewny deszcz. Na podwórku było z 10 cm wody, ziemia wysuszona na kamień nie chciała jej przyjmować. Rano też padało, aktualnie wiatr i lekko kropi. Dziś raczej nie połowię, może rano ale i to jest zagadka bo stan wody na rzece rośnie i nie wiadomo co z tego wyjdzie.
Ja byłem tylko zerknąć nad wodę co się dzieje, no i cos tam chodzi ale w dziwnych miejscach:)))
za pare godzin wyruszam tylko żarcia dla rybek musze naszykować sporo bo zapowiada sie pracowity długi wekend :)))
Fakt,pizga,ja wczoraj zmarzłem w 2 bluzach,woderach,i kurcinie...Dla ciągłości wątku wrzucam mojego 2-giego spinningowego lina w życiu,cięty za ryjek,cały paproch w pysku..Poprzedni zassał małą cykadę Pokutyckiego,ten jumpera na drucie co 12 kg utrzyma i plećce 0,12-bez finezji...wzdręgi tym zestawem łowię,takie są durne u mnie...A tu proszę przyłowik-tinca tinca,i nawet niegłupi,łupnął jak rasowy potokowiec.
Ładne rybki widać i dobre efekty się zaczynają pojawiać jak na kilka dni nęcenia, a podejrzewam, że to nie koniec ... i wrzucony towarek nie poszedł na marne ;-)
ładnie Krzysztof nie próżnujesz .
W sumie ja tez jednak moge wedkowac teraz tyl wieczorami i zaliczam troche mocy tak do 23.00
Efekty są jednak wczoraj straciłem dwie spore ryby szukałem dziś przyczyny w przyponie , haku i nic wszystko ok. Wiec to ja zawiniłęm tylko nie wiem jak .
Dopijam kawę i znowu wyruszam nad wodę , zrobiłem po pracy małe zakupy i licze , że sprawdzą sie dziś
Towarek udzielam im tak raczej skromnie ale jak widzę że coś się dzieje zwiększam dawkę. Żałować go nie muszę, stosuję ostatnio mieszankę własnej roboty i pomysłu z ogónie znanych i o dziwo tanich produktów ale receptura jest tylko MOJA. :) Może kiedyś coś na jej temat napiszę jednak jest jeszcze stanowczo za wcześnie, muszę przeprowadzić kilka eksperymentów.
Jakubie jeśli chodzi o straty to też miałem sporo ostatnio na jednej miejscówce z powodu faktury dna częste obcinki przyponów a na drugiej sporo spinek podczas holu które myślę że były powodem delikatnych i malo zdecydowanych brań. Życzę połamania ja na dziś odkładam łowienie do jutrzejszego ranka.
Straty jak to mówią generałowie, muszą być ;{ Ostatnio straciłem na zaczepie dwa salmiaki , jeden z nich perch był już tak zaprawiony w boju , że był moment że chciałem wyskoczyc z pontonu za nim.... Ale co tam , póki co z nabyciem nowego nie będzie problemu, a właśnie, wiadomo coś na temat zmian w firmie Salmo, jakiś czas temu pisaliśmy o rzekomej zmianie właściciela....?
Straty przynęt ,zestawów wliczam w koszta :))) Straty ryb nie :))))
Brania pewne ,odjazdy z wolnego i po kilku odjazdach spinka.
Wczoraj byłem troche towaru dałem , ale nic sie nie działo , wiec odpusciłem około 22.
Dziś znowu wyruszę ale troche ze zmienioną taktyką
Byłem rano znów poćwiczyć moje feedery. Ogólnie brania średnie. i moglo być dobrze.
Mogłoby być dobrze gdyby nie końcówka ze zdjęcia niżej i kilka płotek które przepłynęły w agonii środkiem rzeki. Znam te widoki, to preludium do przyduchy.
Ja mam na rzece więcej "prądzików" to i może natlenienie lepsze, ale przyduchy to bym się tak czy tak nie spodziewał a raczej jakiegoś podtrucia co już znam z kilku moich rzeczek.
Niestety tego sie nie dowiemy. Obserwowałem to zjawisko od kilku dni i jest zgodne zskokami poziomu wody w Rzeszowie a wahały sie ostatnimi dniami dobowo od 53-30 cm. i gdy ten niż teoretycznie docierał do mnie ryby zachowywały sie tak samo. Dziś spływały śnięte klenie, płocie, kiełbie i piekielnice, innych gatunków nie widziałem lub sporadycznie. Przyducha jak to ona była najwyraźiej wyżej. Kiedyś zimą jak się będę nudził może napiszę jak to wszystko wyglądało z mojego punktu widzenia. Mam sporo zdjęć, Miałem zamiar to zglosić i nawet podjałem próbę, nieudaną. Dziś szkoda mi na to czasu temat trudny i mam dziwne przeczucie nadmiar prawdy sprawiłby że ten wpis nawet by się tu nie ukazał. Link do wahań poziomu wody. http://monitor.pogodynka.pl/#station/hydro/150220010
Z tematów lżejszych właśnie wróciłem znad rzeki. Próbowałem lowić klenie na spinning. Zlośliwość rzeczy martwych i ryb nie zna granic zowiłem dwie ryby. Pierwsza, prawidłowo zapięta.:)
Druga jakieś 55 cm też na kleniowy wobek 3 g z powierzchni i bez przyponu. Nim zobaczyłem że to szczupak to prawie narobiłem w wodery zradości że mam życiowego klenia, niezłe fikołki odstawiał w glównym nurcie.
Przynajmniej coś łowisz, u mnie na łowisku cisza jak makiem zasiał :)))
Ogólnie ostatnio nie mam powodu do narzekań. Pracujemy tu ostro. Ja łowie a znajomy bóbr od kilku dni targa coraz większe gałęzie, chyba czuje że zima się zbliża i robi zapasy. Dobrze robi dlatego że brzegi u mnie takie zarośnięte jak las równikowy. Wczoraj spinningowałem w spodniobutach i nie mogłeem się nadziwić że można łowić bez lejącego się z czoła potu i obtarć od krzaków na całym ciele.
Jest już z górki...Wczorajszy zwiad popołudniową porą natchnął mnie optymizmem---ziele opada,woda jakby klarowniejsza...Zimny koniec lipca i początek sierpnia starmosił to zielsko jak nigdy,jakieś takie blade i wątłe już pływa,dziur w nim coraz więcej i łodygi słabsze.Oby tak dalej a za 2-3 tyg cisnę odległościówki w kąt i do łask wrócą spiny,w końcu...Póki co leczę się jegomościem Tinca tinca i wszędobylską ,nachalną krasnopiórą,standardowe wyniki-5-7 linów plus x wzdręg z jednego posiedzenia.
Panowie, graty rybek! Lux - te linki wymiatają :) Postanowiłem również przerzucić się na lżejszy arsenał. Wyciągnąłem bolonkę i wypad nad rzekę. Rybki współpracowały. Pierwszy dzień - brań więcej, ale to z racji tego że byłem wcześnie rano.
A no wymiatają, ja dzisiaj również od wczesnego rańca z pontonu na spławik kilka płotek złowiłem, Liny w tym roku , mnie nie uraczyły wizytą w łowisku , tym razem również nie więc po 3 godz, w ruch poszedł spin ale nic z tego.
A no wymiatają, ja dzisiaj również od wczesnego rańca z pontonu na spławik kilka płotek złowiłem, Liny w tym roku , mnie nie uraczyły wizytą w łowisku , tym razem również nie więc po 3 godz, w ruch poszedł spin ale nic z tego.
Przemas .....nie bądże leniwym człekiem...wskakuj w swoje lambo i dawaj na Starogard...Pół godziny drogi dzieli cię od tych linków,od krasnopiór jak paletka od tenisa stołowego co biorą co rzut...Z dziesięć wypadów za mną z odległościówką i wszystkie takie same,wręcz nudne,parkuję,kotwica w dół,trzy kule Quattrona,pół godzinki skręcam sprzęt,po następnych piętnastu minutach holuję pierwszego lina,potem następnego.....Po 5-tym brania ustają bo szaszoru narobiły tylko głąby wzdręgi szaleją...Z godzinkę jeszcze to wytrzymuję i zaś tnę spóżnialskiego prosiaka,czasem następnego,potem wzdręgony mnie całkiem z równowagi wyprowadzają i zwijam majdan ok 9 rano.....Razem coś koło 4-5 godz łowienia.Olej ten Nogat jak żreć tam nie chcą,dawaj do mnie ,tu gryzą,musiałoby coś się chyba wydarzyć żeby moje bagna zawiodły,wyjątkowy pech jakiś.
6 Sierpnia 2016 , składam oficjalną obietnicę że przybędę ;] , już w następny weekend jak poczisne swoim lambo w LPG to nikt nic mnie nie zatrzyma! ;] Więc bójcie się łotrowzdręgi , całą galerie zdjęć zasypię fotkami złotych rybek i może i ja lina złowię ;] pozdro Lux!
Dzisiejszy Okon 48cm.
Fajne ryby Robercie. Ja rano "obowiązkowe" dwie godziny ze spinningiem, wynik zero. Dziś juz nigdzie się nie wybieram. Jestm przetrenowany potrzebuję chwilę by odetchnąć. Jednak mam w pamieci te wczorajsze miejscówki i nie zapomnę tam wrócić. :)
Piekne ryby łowicie.
Ja odpuszczam na pare dni wypady, zero efektów przez oststnie 3 dni .
Potrzebuje przerwy by odetchnąć
Miejski 70-tak :)
I ja się "przetrenowałem"....Zajechany robotą jestem,kto wymyślił żeby na 4 piętrze kafle kłaść? sadol....Gruzy na dół,potem materiały do góry...budzik nie dał rady mnie obudzić-darł ryja o 3.30 wniebogłosy a łofca nawet nie słyszał....buty na stojąco wiążę.
Na swoje przetrenowanie mam sposoby. Dlatego jestem z zamiarem odwiedzenia bliżej wieczora odcinka rzeki na którym dawno nie byłem. Warunki tam inne jak tu gdzie ostatnio łowiłem. Taki mały powiew świeżości, zmian i nadziei pozwala się zmobilizować a i rzekę "inną" obejrzeć można.
@robban - piękny ten garb :) graty ! Po dwóch dniach walki z bialorybem na rzece, powróciłem na łódkę. Szału nie było, dwie sztuki pasiastych wpadły i jeden spad. Może też uda im się kiedyś przekroczyć 40-kę :) Temu większemu jeszcze prawie 6 cm brakuje ;)
Na swoje przetrenowanie mam sposoby. Dlatego jestem z zamiarem odwiedzenia bliżej wieczora odcinka rzeki na którym dawno nie byłem. Warunki tam inne jak tu gdzie ostatnio łowiłem. Taki mały powiew świeżości, zmian i nadziei pozwala się zmobilizować a i rzekę "inną" obejrzeć można.
Tez mam na to patent:))))
Chyba i ja go znam. Reset totalny czyli litr to mało? :)
Pochodziłem dziś trochę po wodzie ale kiepsko. Stan wody tak niski jaki jeszcze w tym roku chyba nie był. Nawet jednego jakiegokolwiek uderzenia czy pogonienia drobnicy nie widziałem. Cisza.
Zapomniałem dodać zdjęcia a po edycji jak zwykle już nie wejdzie, trzeba wklejać w nowym poście.
Zgadłeś Krzysztof :))))
Wpełni naładowany nową energią rano wyruszam , dziś mi się nie chiało a muszę trochę futru przygotować na zasiadki więc od jutro znowu kilowanie
Ja też właśnie skończyłem robić magiczne wywary.:) Ciepło się znów zrobiło i nie mam ochoty "tańczyć" po rzece w spodniobutach dlatego spokojnie w cieniu za krzaczkiem a zestawy feederów chlup w nurt.:)
Nowe tereny łowieckie.:)
Wyniki klenie do 35 cm.
U mnie od paru dni słabo ogólnie chyba wynosze sie z miejscówki
Ja nie łowię. Wczoraj wieczorem ulewny deszcz. Na podwórku było z 10 cm wody, ziemia wysuszona na kamień nie chciała jej przyjmować. Rano też padało, aktualnie wiatr i lekko kropi. Dziś raczej nie połowię, może rano ale i to jest zagadka bo stan wody na rzece rośnie i nie wiadomo co z tego wyjdzie.
Stan wody podwyższony a sama woda dobrze trącona brały uklejki i klenie rozmiarami niedużo od nich większe. :))
Ja byłem tylko zerknąć nad wodę co się dzieje, no i cos tam chodzi ale w dziwnych miejscach:)))
za pare godzin wyruszam tylko żarcia dla rybek musze naszykować sporo bo zapowiada sie pracowity długi wekend :)))
Byłem rano pobawić się chwilę feederami. Niby słońce jednak ogólnie zimno, nadziałem na siebie wszystkie kubraczki jakie miałem.:)
Fakt,pizga,ja wczoraj zmarzłem w 2 bluzach,woderach,i kurcinie...Dla ciągłości wątku wrzucam mojego 2-giego spinningowego lina w życiu,cięty za ryjek,cały paproch w pysku..Poprzedni zassał małą cykadę Pokutyckiego,ten jumpera na drucie co 12 kg utrzyma i plećce 0,12-bez finezji...wzdręgi tym zestawem łowię,takie są durne u mnie...A tu proszę przyłowik-tinca tinca,i nawet niegłupi,łupnął jak rasowy potokowiec.
Linek agresorek.:)