Co to Krzychu podpadles?? że Cie w ramki wzieli, chyba nie z powodu komandosów?? GRATULUJE VIP-a WETERANA!! Tak trzymaj, Andrzejowi tez GRATULACJE!! VIP WETERAN.
Ciekawe jak tam Andrzej i reszta naszej ekipy,kilują sandacze to wiem.:) Tylko z jakim wynikiem?
Jestem Krzysztof...:))) i coś tam ukilowałem mimo tego "sztormu" całe 78cm mętnego zbója...:)
Andrzej jak mi wysłał fote omal wędy nie puściłem;)Ale bysiooo;)u mnie same maluchy ,jeden ładny od razu po zacięciu spadł tylko ...jeden w dodatku pogryziony przez któregoś z "wyrodnych rodziców" był jak widać patole są również pod wodą ;)))))))
Miałem dziś z kumplem "rozpoczynać sezon" na Lusowie, ale coś mu wypadło i nie dał rady przyjechać. Pojechałem więc pokillować trochę kogutami z nudów i wyjechało z wody z piętnaście sandałków(maluchy), szczupak i okonek.
Wrzucaj Irek. Ja nic nie wrzucę byłem rano miałem tylko jedną zapiętą rybę ale zeszła w czasie holu. Potem miałem kłopoty "techniczne" i musiałem zakończyć łowienie. Rano startuje ponownie.:)
Nałowiłem się dziś do syta można powiedzieć, rybki jednak z nóg mnie nie zwaliły.
Patelni nie będę zmieniał, bo ta dobrze smaży... a jak się nie mieści(ryba) to trzeba poćwiartować.:)
Jutro na obiad sandacz będzie, tylko nie wiem jak go upichcić?
Irku jak to jak...? tradycyjnie...:) czyli filecik na głębokim oleju a jako dodatek sosik czosnkowy własnej roboty + młode ziemniaczki,myślę że się nie będzie gryzło...:)))
Nałowiłem się dziś do syta można powiedzieć, rybki jednak z nóg mnie nie zwaliły.
Patelni nie będę zmieniał, bo ta dobrze smaży... a jak się nie mieści(ryba) to trzeba poćwiartować.:)
Jutro na obiad sandacz będzie, tylko nie wiem jak go upichcić?
Nigdy nie mrożę ryb,bo lubię dobrze zjeśc.Sandacza smażę nawet bardzo póżnow nocy,bo zazwyczaj wieczornego 1,5-2,5kg przytargam do domku.Nikt mi nie pomoże w przygotowaniu rybki ale sandaczyk mniam mniam.zobacz na przepisy,ja lubię saute,ale musi byc pierwszej świeżości.Mrożonki to kupa.
Nałowiłem się dziś do syta można powiedzieć, rybki jednak z nóg mnie nie zwaliły.
Patelni nie będę zmieniał, bo ta dobrze smaży... a jak się nie mieści(ryba) to trzeba poćwiartować.:)
Jutro na obiad sandacz będzie, tylko nie wiem jak go upichcić?
Irku jak to jak...? tradycyjnie...:) czyli filecik na głębokim oleju a jako dodatek sosik czosnkowy własnej roboty + młode ziemniaczki,myślę że się nie będzie gryzło...:)))
A ja myślę, że będzie się gryzło. Gryzło się będzie rybkę oczywiście.:)
Muszę moją niewiastę namówić kolejny raz... do smażenia.:)
Nałowiłem się dziś do syta można powiedzieć, rybki jednak z nóg mnie nie zwaliły.
Patelni nie będę zmieniał, bo ta dobrze smaży... a jak się nie mieści(ryba) to trzeba poćwiartować.:)
Jutro na obiad sandacz będzie, tylko nie wiem jak go upichcić?
Irku jak to jak...? tradycyjnie...:) czyli filecik na głębokim oleju a jako dodatek sosik czosnkowy własnej roboty + młode ziemniaczki,myślę że się nie będzie gryzło...:)))
A ja myślę, że będzie się gryzło. Gryzło się będzie rybkę oczywiście.:)
Muszę moją niewiastę namówić kolejny raz... do smażenia.:)
Jeszcze połowicy nie przyzwyczaiłeś?Sprawianie trochę nieprzyjemne,ale pichcenie to sztuka;-)
Będzie to raczej pokazowe łowienie, ale jak znam życie to pewnie jakiś się uczepi i zakłóci rytm podbijania.:)
Przypominając sobie Twoje słowa które mi pisałeś cyt"Ja w tym roku Sandacze odpuszczam..."Patrząc na te sztuki muszę przyznać...wymiatasz kolego!;)Ja we wtorek najpóźniej będę miał kij do kogutów więc co...konkurencja będzie Ci rosła Irku;-))) A dziś miałem wyjście ładnego Zanderka do wobka zrobiło mu się za płytko i zawrócił ,plus jednego którego ciągłem na twistera w seledynie ale maluch może z 50cm miał...Wieczorem jadę zastawić syto stół ziarnem dla leszczy i zobaczymy co przyniesie mi poniedziałek;)
ja wróciłem zmokłem jak kaczka,straciłem sandacza okkoło 60cm który wisiał za bok po spektakularnym pstryku na soft 4 play-a i miałem jeszcze dwa braniazapomniałem o najważniejszym złowiłem"bolenia" na kulanego lunatica nr 4jeżeli to można nazwać boleniem;)
Metrówka to już coś. Gratulacje Krzychu.:) Tomka boleń choć poniżej metra to i tak więcej niż ja dziś ukillowałem. Właściwie to nic nie złowiłem i tylko dwie ryby po poderwaniu koguta przez chwilę czułem na kiju + kilka leciutkich przytrzymań za piórka.
Co do odpuszczenia sandaczom Tomku, to nie tak całkowicie dam im spokój. Jak okonie zaczną mnie olewać to na sandałkach się wyżyję. No i na ruszt trzeba czasem coś wrzucić, a do tego sandacz jak najbardziej się nadaje.:)
U mnie też totalna lipa 6h młócenia,orania,opadywania,podbijania i nie wiem czego jeszcze...:) a szwagier ukilił 2 mętne 50cm i 64cm a większego w czasie gdy rozmawiałem z Tomkiem przez tel. mętny pięknie pogonił drobnice i w pierwszym żucie już siedział niestety nie u mnie...mea culpa zagadałem się następnym razem już tego nie zrobię...:) wstawiam fotkę szwagra z uśmiechem wampirka...:)
Ja też miałem dziś lenia i nie wstałem rano. Odrobię to potem biorę feedery,spinning i pojadę politycznie na długie posiedzenie. Mam tylko nadzieje że wynik będzie lepszy jak na "tamtych" posiedzeniach.:)
Ja chciałem jechać ale padało,fatalna pogoda była o 3 nad ranem...zimno i w ogóle kicha.
To są anomalia pogodowe ja o 4,00 mialm 22st o 6,30 juz bylo 19st a w tej chwili jest tylko 17st juz wczoraj zaczelo padac ale bylo b. cieplo19 .00 - 23st a co do bran okonie podprowadzaly pod brzeg(30- 35 na oko cm) i dwa sandalki ok 35 cm zawiesily sie ok 19, szczuply zero i do 22 zero ,maly akwen duza presja
U mnie też pogoda mocno niepewna. Więc z planu dużego feederowego łowienia nici,wezmę tylko spinning żeby w razie deszczu szybko się zwinąć pomknąć do domu.:)
Złowiłem dziś drugiego,trochę krótszy z 90 cm. Wody w rzece tak mało że tylko to mi zostało łowić.:) Ale gdzieś bokiem idzie burza więc jest nadzieja że poziom ciut wzrośnie.
byłem na rybkach,kolega który wspomógł mnie w karmieniu dwa dni wcześniej nie miał brania ja dziś również i zastanawiam się czy nie odpuścić do stabilizacji pogody...deszcz pada lekki wiaterek,zmokłem zmarzłem od 3rano wymoczyłem wszystkie przynęty które miałem za pazuchą i nic...woda opada,podtruto jeden z dopływów warty może i dla tego ryby nie biorą?czując śmierć kręcącą się w wirach?zatruta ponoć była rz.sama całe stada jazi i kleni które tam zbierały się do tarła szlag trafił...chyba czas zacząć gonić za drapieżnikiem,bo choć on czasem chlapnie od czasu do czasu...leszcze kompletnie się nie chciały pokazać nawet wzdłuż opaski gdzie zawsze paradują całym stadem;(Pozdrawiamps.Krzychu ,Radku i ja nie długo będę łowił podobne okazy do Waszych basiorów jak woda nadal tak będzie opadać...czas przenieść się chyba na jeziora...
Widzisz Tomku u mnie też pogoda beznadziejna. Wczoraj chodziłem ze spinningiem nad rzeką już nie żeby coś złowić tylko tak popatrzeć. Tysiące drobnicy przy powierzchni i na płyciznach,niestety uciekały tylko przed moim wobkiem jak miedzy nimi ostrzej pokręciłem korbą :). Normalnie żadnego uderzenia jakiejkolwiek ryby nie widziałem ,a przy tak niskim stanie wody raczej wszystko by było widać. Dziś od rana pada. Jedyny plus to że u mnie jeszcze nic nie zatruli w tym roku.
No i jest mętnooki :) Co prawda za mały, ale serce cieszy, bo z Eldorado. Więc jest nadzieja, że połowię. Dzisiaj zaspałem niestety. Ale było kilka brań na dużego Mannsa na trolling, w tym i dwa sandaczowe ślady zębów. Będzie dobrze
Fajnie że coś łowicie,u mnie niestety pada na całego. Więc dziś nie połowię,jedyna co mogę zrobić to nazbierać wieczorem rosówek ,by potem złowić na nie jakieś spasłe grube rybsko a najlepiej kilka.:)
mały ale wariat. I głodny :-) No ten malec akurat niechcący się nadział na kotwiczkę.Kilka razy już tak miałem.Prawdopodobnie nadziewają się w momencie gdy przynęta wpada do wody prosto w stado drobnicy.
mały ale wariat. I głodny :-) No ten malec akurat niechcący się nadział na kotwiczkę.Kilka razy już tak miałem.Prawdopodobnie nadziewają się w momencie gdy przynęta wpada do wody prosto w stado drobnicy.
Mi takie przyłowy trafiają się czasem gdy dość szybko prowadzę przy powierzchni ciężki boleniowy wobler,są to w dziewięćdziesięciu procentach ukleje.
mały ale wariat. I głodny :-) No ten malec akurat niechcący się nadział na kotwiczkę.Kilka razy już tak miałem.Prawdopodobnie nadziewają się w momencie gdy przynęta wpada do wody prosto w stado drobnicy.
Mi takie przyłowy trafiają się czasem gdy dość szybko prowadzę przy powierzchni ciężki boleniowy wobler,są to w dziewięćdziesięciu procentach ukleje.
A to zdjęcie chyba z zeszłego sezonu.Pamiętam tylko że blacha ""alga"" nr 3, a rybę rozpoznałem.
No poprawiłeś się poprawiłeś...:)
Tą liczbę oznaczającą wiek poprawiam tu już nie po raz pierwszy.:)
Chwilę tu jestem a czas leci.:)
Co to Krzychu podpadles?? że Cie w ramki wzieli, chyba nie z powodu komandosów??
GRATULUJE VIP-a WETERANA!! Tak trzymaj, Andrzejowi tez GRATULACJE!! VIP WETERAN.
Ciekawe jak tam Andrzej i reszta naszej ekipy,kilują sandacze to wiem.:)
Tylko z jakim wynikiem?
Jestem Krzysztof...:))) i coś tam ukilowałem mimo tego "sztormu" całe 78cm mętnego zbója...:)
Ładny sandałek.
Szkoda, że u mnie takich nie ma.
Andrzej jak mi wysłał fote omal wędy nie puściłem;)Ale bysiooo;)u mnie same maluchy ,jeden ładny od razu po zacięciu spadł tylko ...jeden w dodatku pogryziony przez któregoś z "wyrodnych rodziców" był jak widać patole są również pod wodą ;)))))))
Piękny Andrzeju,jeszcze w takich warunkach zlowiony bo ten sztorm to pewnie podobny do tego u mnie.:)
Gratuluje.:)
Pięknie łowicie koledzy!
Miałem dziś z kumplem "rozpoczynać sezon" na Lusowie, ale coś mu wypadło i nie dał rady przyjechać. Pojechałem więc pokillować trochę kogutami z nudów i wyjechało z wody z piętnaście sandałków(maluchy), szczupak i okonek.
Jak będę miał dryg to wrzucę kilka fotek.
Wrzucaj Irek.
Ja nic nie wrzucę byłem rano miałem tylko jedną zapiętą rybę ale zeszła w czasie holu.
Potem miałem kłopoty "techniczne" i musiałem zakończyć łowienie.
Rano startuje ponownie.:)
Ok, zaczynam od tego co wywoła jęki zazdrości!
Trening czyni mistrza.:)
I tak dalej...
Zmiana koguta i jest okonek ryśnięty przez szczupaka.
Zmiana jeziora z Niepruszewskiego na ......... i tam gdzie nie ma rybaka są ciut lepsze.:)
Pięknie Irku! i jak to się mówi "Pierwsze śliwki robaczywki" lub jak kto woli "Pierwsze koty za płoty"...:)
P:)
Po iluś tam (nie liczyłem dokładnie) dla odmiany esox piórami się zainteresował.:)
Sorry za te edytacje, ale taki duży ciężko wchodzi...;)
Po iluś tam (nie liczyłem dokładnie) dla odmiany esox piórami się zainteresował.:)
Sorry za te edytacje, ale taki duży ciężko wchodzi...;)
Duży ciężko wchodzi?
Musisz kupić większą patelnię.:))
Po tym zrobiłem jeszcze kilka rzutów i dałem sobie spokój...
Fajnie połowiłeś Irku.:)
Nałowiłem się dziś do syta można powiedzieć, rybki jednak z nóg mnie nie zwaliły.
Patelni nie będę zmieniał, bo ta dobrze smaży... a jak się nie mieści(ryba) to trzeba poćwiartować.:)
Jutro na obiad sandacz będzie, tylko nie wiem jak go upichcić?
Nałowiłem się dziś do syta można powiedzieć, rybki jednak z nóg mnie nie zwaliły.
Patelni nie będę zmieniał, bo ta dobrze smaży... a jak się nie mieści(ryba) to trzeba poćwiartować.:)
Jutro na obiad sandacz będzie, tylko nie wiem jak go upichcić?
Irku jak to jak...? tradycyjnie...:) czyli filecik na głębokim oleju a jako dodatek sosik czosnkowy własnej roboty + młode ziemniaczki,myślę że się nie będzie gryzło...:)))
Nałowiłem się dziś do syta można powiedzieć, rybki jednak z nóg mnie nie zwaliły.
Patelni nie będę zmieniał, bo ta dobrze smaży... a jak się nie mieści(ryba) to trzeba poćwiartować.:)
Jutro na obiad sandacz będzie, tylko nie wiem jak go upichcić?
Nigdy nie mrożę ryb,bo lubię dobrze zjeśc.Sandacza smażę nawet bardzo póżnow nocy,bo zazwyczaj wieczornego 1,5-2,5kg przytargam do domku.Nikt mi nie pomoże w przygotowaniu rybki ale sandaczyk mniam mniam.zobacz na przepisy,ja lubię saute,ale musi byc pierwszej świeżości.Mrożonki to kupa.
Nałowiłem się dziś do syta można powiedzieć, rybki jednak z nóg mnie nie zwaliły.
Patelni nie będę zmieniał, bo ta dobrze smaży... a jak się nie mieści(ryba) to trzeba poćwiartować.:)
Jutro na obiad sandacz będzie, tylko nie wiem jak go upichcić?
Irku jak to jak...? tradycyjnie...:) czyli filecik na głębokim oleju a jako dodatek sosik czosnkowy własnej roboty + młode ziemniaczki,myślę że się nie będzie gryzło...:)))
A ja myślę, że będzie się gryzło. Gryzło się będzie rybkę oczywiście.:)
Muszę moją niewiastę namówić kolejny raz... do smażenia.:)
Nałowiłem się dziś do syta można powiedzieć, rybki jednak z nóg mnie nie zwaliły.
Patelni nie będę zmieniał, bo ta dobrze smaży... a jak się nie mieści(ryba) to trzeba poćwiartować.:)
Jutro na obiad sandacz będzie, tylko nie wiem jak go upichcić?
Irku jak to jak...? tradycyjnie...:) czyli filecik na głębokim oleju a jako dodatek sosik czosnkowy własnej roboty + młode ziemniaczki,myślę że się nie będzie gryzło...:)))
A ja myślę, że będzie się gryzło. Gryzło się będzie rybkę oczywiście.:)
Muszę moją niewiastę namówić kolejny raz... do smażenia.:)
Jeszcze połowicy nie przyzwyczaiłeś?Sprawianie trochę nieprzyjemne,ale pichcenie to sztuka;-)
Ona już dawno przywykła(od początku znajomości), ale tu liczy się ta ceremonia...
Przychodzę ze zwierzyną upolowaną i dzikim wzrokiem "mówię" - Jestem głodny! itd...
Smacznego wszystkim zyczę.:)
Dzięki.:)
Jak coś dziś złowię to ukiluję i będzie na pewno smakowało.:)))
No to powodzenia jeszcze życzę.:)
Popołudniu jadę(gościnnie) na jedno jeziorko killować sandacze kogutami.
Będzie to raczej pokazowe łowienie, ale jak znam życie to pewnie jakiś się uczepi i zakłóci rytm podbijania.:)
Będzie to raczej pokazowe łowienie, ale jak znam życie to pewnie jakiś się uczepi i zakłóci rytm podbijania.:)
Przypominając sobie Twoje słowa które mi pisałeś cyt"Ja w tym roku Sandacze odpuszczam..."Patrząc na te sztuki muszę przyznać...wymiatasz kolego!;)Ja we wtorek najpóźniej będę miał kij do kogutów więc co...konkurencja będzie Ci rosła Irku;-)))
A dziś miałem wyjście ładnego Zanderka do wobka zrobiło mu się za płytko i zawrócił ,plus jednego którego ciągłem na twistera w seledynie ale maluch może z 50cm miał...Wieczorem jadę zastawić syto stół ziarnem dla leszczy i zobaczymy co przyniesie mi poniedziałek;)
Niech MOC będzie z Tobą
Dziś tylko jeden okaz około 105 cm.:)
Żyłka 0,20 mm,walka była przednia.
A bym zapomniał o najważniejszym:
okaz w dobrej kondycji wrócił do wody.
ja wróciłem zmokłem jak kaczka,straciłem sandacza okkoło 60cm który wisiał za bok po spektakularnym pstryku na soft 4 play-a i miałem jeszcze dwa braniazapomniałem o najważniejszym złowiłem"bolenia" na kulanego lunatica nr 4jeżeli to można nazwać boleniem;)
Metrówka to już coś. Gratulacje Krzychu.:) Tomka boleń choć poniżej metra to i tak więcej niż ja dziś ukillowałem. Właściwie to nic nie złowiłem i tylko dwie ryby po poderwaniu koguta przez chwilę czułem na kiju + kilka leciutkich przytrzymań za piórka.
Co do odpuszczenia sandaczom Tomku, to nie tak całkowicie dam im spokój. Jak okonie zaczną mnie olewać to na sandałkach się wyżyję. No i na ruszt trzeba czasem coś wrzucić, a do tego sandacz jak najbardziej się nadaje.:)
U mnie też totalna lipa 6h młócenia,orania,opadywania,podbijania i nie wiem czego jeszcze...:) a szwagier ukilił 2 mętne 50cm i 64cm a większego w czasie gdy rozmawiałem z Tomkiem przez tel. mętny pięknie pogonił drobnice i w pierwszym żucie już siedział niestety nie u mnie...mea culpa zagadałem się następnym razem już tego nie zrobię...:) wstawiam fotkę szwagra z uśmiechem wampirka...:)
P:)
Andrzeju, następnym razem zostaw tel w domu to też pokillujesz i może szwagra zawstydzisz.:)
Mam dylemat na rano. Jechać ze spinem czy matchówkę i kukurydzę przeprosić?
Może poranny deszcz rozwiąże mój problem.:)
Mam dylemat na rano. Jechać ze spinem czy matchówkę i kukurydzę przeprosić?
Największy tego problem że jak to Mirek powiedział mam lenia haha;)
i mnie się nie chce wstawać przed brzaskiem,,,
zacznę karmić chyba od wtorku i w czwartek mam nadzieję że połowimy z Andrzejem jakieś lechy;)
Ja też miałem dziś lenia i nie wstałem rano.
Odrobię to potem biorę feedery,spinning i pojadę politycznie na długie posiedzenie.
Mam tylko nadzieje że wynik będzie lepszy jak na "tamtych" posiedzeniach.:)
Ja chciałem jechać ale padało,fatalna pogoda była o 3 nad ranem...zimno i w ogóle kicha...mam nadzieje że jutro uda mi się wyjechać na leszki;)
Ja chciałem jechać ale padało,fatalna pogoda była o 3 nad ranem...zimno i w ogóle kicha.
To są anomalia pogodowe ja o 4,00 mialm 22st o 6,30 juz bylo 19st a w tej chwili jest tylko 17st
juz wczoraj zaczelo padac ale bylo b. cieplo19 .00 - 23st a co do bran okonie podprowadzaly pod brzeg(30- 35 na oko cm) i dwa sandalki ok 35 cm zawiesily sie ok 19, szczuply zero i do 22 zero ,maly akwen duza presja
U mnie też pogoda mocno niepewna.
Więc z planu dużego feederowego łowienia nici,wezmę tylko spinning żeby w razie deszczu szybko się zwinąć pomknąć do domu.:)
Dziś tylko jeden okaz około 105 cm.:)
Żyłka 0,20 mm,walka była przednia.
A bym zapomniał o najważniejszym:
okaz w dobrej kondycji wrócił do wody.
Ładny basior,też miałem podobnego ale się spiął.;-)))
Złowiłem dziś drugiego,trochę krótszy z 90 cm.
Wody w rzece tak mało że tylko to mi zostało łowić.:)
Ale gdzieś bokiem idzie burza więc jest nadzieja że poziom ciut wzrośnie.
byłem na rybkach,kolega który wspomógł mnie w karmieniu dwa dni wcześniej nie miał brania ja dziś również i zastanawiam się czy nie odpuścić do stabilizacji pogody...deszcz pada lekki wiaterek,zmokłem zmarzłem od 3rano wymoczyłem wszystkie przynęty które miałem za pazuchą i nic...woda opada,podtruto jeden z dopływów warty może i dla tego ryby nie biorą?czując śmierć kręcącą się w wirach?zatruta ponoć była rz.sama całe stada jazi i kleni które tam zbierały się do tarła szlag trafił...chyba czas zacząć gonić za drapieżnikiem,bo choć on czasem chlapnie od czasu do czasu...leszcze kompletnie się nie chciały pokazać nawet wzdłuż opaski gdzie zawsze paradują całym stadem;(Pozdrawiamps.Krzychu ,Radku i ja nie długo będę łowił podobne okazy do Waszych basiorów jak woda nadal tak będzie opadać...czas przenieść się chyba na jeziora...
Widzisz Tomku u mnie też pogoda beznadziejna.
Wczoraj chodziłem ze spinningiem nad rzeką już nie żeby coś złowić tylko tak popatrzeć.
Tysiące drobnicy przy powierzchni i na płyciznach,niestety uciekały tylko przed moim wobkiem jak miedzy nimi ostrzej pokręciłem korbą :). Normalnie żadnego uderzenia jakiejkolwiek ryby nie widziałem ,a przy tak niskim stanie wody raczej wszystko by było widać.
Dziś od rana pada.
Jedyny plus to że u mnie jeszcze nic nie zatruli w tym roku.
Siemka.
Ja już od tygodnia albo i dłużej nic nie ukilowałem. Jedynie co mi się wieszało na haczyku to kilka
płotek, a i to nie spełniały Mojej normy wymiaru ochronnego. Brania z rzadka i chimeryczne.
Ogólnie na sąsiednich wodach jeszcze gorzej, kicha na całego.
No i jest mętnooki :) Co prawda za mały, ale serce cieszy, bo z Eldorado. Więc jest nadzieja, że połowię. Dzisiaj zaspałem niestety. Ale było kilka brań na dużego Mannsa na trolling, w tym i dwa sandaczowe ślady zębów. Będzie dobrze
U mnie z rana esox i pięć sandaczy ale 4 małe takie jak ten wyżej.:)
Fajnie że coś łowicie,u mnie niestety pada na całego.
Więc dziś nie połowię,jedyna co mogę zrobić to nazbierać wieczorem rosówek ,by potem złowić na nie jakieś spasłe grube rybsko a najlepiej kilka.:)
U mnie z rana esox i pięć sandaczy ale 4 małe takie jak ten wyżej.:)
Małe? To jest małe !
U mnie z rana esox i pięć sandaczy ale 4 małe takie jak ten wyżej.:)
Małe? To jest małe !
mały ale wariat. I głodny :-)
mały ale wariat. I głodny :-)
No ten malec akurat niechcący się nadział na kotwiczkę.Kilka razy już tak miałem.Prawdopodobnie nadziewają się w momencie gdy przynęta wpada do wody prosto w stado drobnicy.
mały ale wariat. I głodny :-)
No ten malec akurat niechcący się nadział na kotwiczkę.Kilka razy już tak miałem.Prawdopodobnie nadziewają się w momencie gdy przynęta wpada do wody prosto w stado drobnicy.
Mi takie przyłowy trafiają się czasem gdy dość szybko prowadzę przy powierzchni ciężki boleniowy wobler,są to w dziewięćdziesięciu procentach ukleje.
mały ale wariat. I głodny :-)
No ten malec akurat niechcący się nadział na kotwiczkę.Kilka razy już tak miałem.Prawdopodobnie nadziewają się w momencie gdy przynęta wpada do wody prosto w stado drobnicy.
Mi takie przyłowy trafiają się czasem gdy dość szybko prowadzę przy powierzchni ciężki boleniowy wobler,są to w dziewięćdziesięciu procentach ukleje.
A to zdjęcie chyba z zeszłego sezonu.Pamiętam tylko że blacha ""alga"" nr 3, a rybę rozpoznałem.