Nie wytrzymałem do soboty!Po pracy musiałem choć na godzinkę wyskoczyć nad wodę.Jak godzinka to spinning i Bzura.Oczy bolą od oglądania Kleni!Co jeden to ładniejszy.Niestety można tylko poobserwować,bo w ogóle nie reagują na żadną przynętę.Może bliżej jesieni?Na razie zabawa z Okonkami i Szczupaczkami.
Gratki Panowie.Ja wczoraj miałem sandacza ok. 40+ na woblera od Darka i jeszcze jedno pobicie na uklejkowego jaxona.Dziś nie byłem może w week skoczę na spokojnie.
Dziś miałem w końcu przełamanie i coś wymiarowego upolowałem.
Boleń 63 cm 2,3 kg osobisty rekord:) na wobka salmo, którego dziś odebrałem, niestety zdjęcie marnej jakości - pierwszy raz poprosiłem kogoś o zrobienie zdjęcia nad wodą i chyba ta osoba nie miała talentu do fotografii:)
Irek pozamiatałeś,Gratki ;)U mnie dziś kompletna studnia:(Chyba muszę zacząć jeździć na głębokie kamienie gdzie jednej zimy kilka 60tek wyjechało nie było mnie tam blisko dwa lata ,ale trzeba by coś zmienić bo groszaki same biorą.
Ty zawsze Irku oszukujesz więc za nic Ci nie uwierzę ;)))))Za to ja pojadę w hakery dziś,tylko muszę wpierw kupić jeszcze z 10 paczek wolframów,to takie minimum;)))No i z pudełko przynęt jeszcze do tego hehehePozdrawiamPs.Połamania życzę wszystkim...byle nie na kolanach ;) ;)
Nie jest już jednak tak źle jest wrzesień to początek okresu kiedy u mnie z biegiem czasu wyraźnie maleje ilość ludzi nad wodą,rosnąć zacznie dopiero około maja czerwca.
Krzysiu to Ty wielki szczęściarz że u Ciebie coraz mniej ludzi. U mnie odwrotnie. Coraz więcej ludków za sandaczem siedzi. A jak patrzą na Ciebie jak masz sprzęt pływający. Kurde wzrokiem by zabili... Ale na brzegu toś dobry kumpel.
Byłem dziś w hakerach ,taki był tajfun że szok...miałem 6 brań niestety pustych...Jedno porządne kopnięcie, ale miałem taki balon akurat po rzucie że nie było mowy o zacięciu:)o stratach przynęt nie piszę bo była masakra;)wrócę tam jak przestanie wiać sandacze nie uciekną ;)Pozdrawiam
Współczuję Tomku takich warunków.Silny wiatr to najgorsze co może być,rzuty w czasie spinningu niecelne ,potem wspomniany balon a feederami tak trzęsie że hakami rybom zęby wybija.:)
Jeszcze jeden taki i dwa spadły, ostatni "spadnięty" to największy sandacz jakiego widziałem w okolicznych jeziorach. Ryba miała na pewno ponad 90cm, gruba i na moje oko 8-9kg.
Przy próbie podebrania ręką(podbieraka nie miałem) sandał zrobił fikoła i kogut wystrzelił oznajmiając koniec walki, próbowałem go jeszcze ręką pochwycić ale był za gruby i nie dałem rady.
Po to zawsze przydaje się uścisk drugiego kompana ;)))Sam się przekonałem stojąc w wodzie kilkukrotnie jak mi woblery i gumy wyskakiwały na czapkę....Proponuję kasacje czterdziesto procentową Amigo ;)Obyś dorwał dziada chętnie bym zobaczył tą bestie ;)Po za tym powtórzę się...Piękne ryby Irku , podziwiam Cię ;)
U mnie niestety (a może i na szczęście by woda nie wyschła :) ) od wieczora do tej pory pada. Nie jest to deszcz na miarę dzisiejszych potrzeb ale glina nad rzeką już pewnie mokra, więc nie wiem czy będę miał ochotę się dziś w niej przewracać.Chyba że potem przestanie padać.
Ja miałem dziś tylko jedną spinkę sandałka przez balon plećki,takie są podmuchy że ciężko kij utrzymać ,nad wartą jak po prostej się rozhula to lepiej jak F1 daje po łapach,efekt nic nie idzie dobrze przyciąć ...dobrze że choć jakieś brania są;)
Wiadomo Tomku,są brania to jest nadzieja a jak studni i żadnej wiary w rybę to aż się nad wodą siedzieć nie chce po kilku godzinach czekania na cokolwiek. Ja mam już czwarty dzień przerwy to chyba najdłuższa przerwa od marca czy kwietnia.:)
Może i mi by się taka przydała Krzyśku?:)Wtedy kto wie rocznik większe sandałki by się czepiały moich przynęt...:)Jak na razie Irek z Andrzejem po cichu żądzą razem na łodzi,coś czuje że dwie dziewiątki dziś wyjadą za tą spinę Irka co miał wczoraj :)))Byle wrzucili jakąś fote pikną na forum żebym choć troszkę oko nacieszył ;))Pozdrawiam
Taka fota to da nam nadzieje i zmobilizuje trochę bo i u mnie ostatnio rządzi posucha rybna wywołana jakiś lenistwem i ogólną beznadzieją. Pasowało by choć uklejek.płotek i kiełbi na październik/grudzień i próby miętusowe nałowić póki dobrze biorą.
Pierwszy w życiu na koguta...a do tego w ogóle pierwsza złowiona ryba na pióra...a kto zrobił "kurczaka" to już chyba dodawać nie muszę...:) także Szanowna Komisjo podczas przyznawania punktów proszę mnożyć x 2...:)
...ale najlepsze branie na kuraka miał Irek nikt by się nie spodziewał że na brzegu są takie okazy co przegryzają przypon wolframowy...:)))))))))) kiedyś Wam ta sytuację opiszę na samą myśl mam ciarki na plecach...co by było jak by Irek potężnie zaciął w tempo brania...:)))))
...ale najlepsze branie na kuraka miał Irek nikt by się nie spodziewał że na brzegu są takie okazy co przegryzają przypon wolframowy...:)))))))))) kiedyś Wam ta sytuację opiszę na samą myśl mam ciarki na plecach...co by było jak by Irek potężnie zaciął w tempo brania...:)))))
P:)
Sztuczne szczęki na kogucie.:))) Jeszcze się śmieję z tego, warto było jechać.:)
...ale najlepsze branie na kuraka miał Irek nikt by się nie spodziewał że na brzegu są takie okazy co przegryzają przypon wolframowy...:)))))))))) kiedyś Wam ta sytuację opiszę na samą myśl mam ciarki na plecach...co by było jak by Irek potężnie zaciął w tempo brania...:)))))
P:)
Sztuczne szczęki na kogucie.:))) Jeszcze się śmieję z tego, warto było jechać.:)
Tego Irku do końca nie wiemy...może jest odwrotnie i kogut jest na sztucznej szczęce a gość do tej pory nawet nie zdaje sobie z tego sprawy a co będzie jak go żona zobaczy...:)))))) z drugiej strony jak na kasę chorych dają taki sprzęt co tnie wolfram to nie jest tak zle w naszym kraju...:)))))))
Jest pierwszy okoń ukillowany.:) Sprawdzona miejscówka nie zawiodła, liczyłem jednak na kilkanaście cm większe sztuki.
Nie wytrzymałem do soboty!Po pracy musiałem choć na godzinkę wyskoczyć nad wodę.Jak godzinka to spinning i Bzura.Oczy bolą od oglądania Kleni!Co jeden to ładniejszy.Niestety można tylko poobserwować,bo w ogóle nie reagują na żadną przynętę.Może bliżej jesieni?Na razie zabawa z Okonkami i Szczupaczkami.
Gratki Panowie.Ja wczoraj miałem sandacza ok. 40+ na woblera od Darka i jeszcze jedno pobicie na uklejkowego jaxona.Dziś nie byłem może w week skoczę na spokojnie.
Dziś miałem w końcu przełamanie i coś wymiarowego upolowałem.
Boleń 63 cm 2,3 kg osobisty rekord:) na wobka salmo, którego dziś odebrałem, niestety zdjęcie marnej jakości - pierwszy raz poprosiłem kogoś o zrobienie zdjęcia nad wodą i chyba ta osoba nie miała talentu do fotografii:)
Rzeczywiście talentu nie miała ale fakt złowienia został udokumentowany i odnotowany.:)
Dziś Okonie były większe od Szczupaków!
Brały.:)
Irek pozamiatałeś,Gratki ;)U mnie dziś kompletna studnia:(Chyba muszę zacząć jeździć na głębokie kamienie gdzie jednej zimy kilka 60tek wyjechało nie było mnie tam blisko dwa lata ,ale trzeba by coś zmienić bo groszaki same biorą.
Tylko pogody wam zazdroszczę bo u mnie była dziś beznadziejna,a o ryby jak się poprawi to już sam zadbam.:)
Irek normalnie wziął sobie i pozamiatał.Ładny! Życzę więcej i większych.
Prawie taki jak u Irka. W tej sytuacji prawie robi jednak wielką różnicę. Ale grunt, że coś bierze, można się pobawić :)
fajne rybki a u mnie lipa;(.. dwie pónocki po drugiej zmianie na suma i nic dziś spie ale jutro ..... mam nadzieję że do trzech razy sztuka;)
Irek wysoko zawiesił poprzeczkę, ale nic to, trzeba walczyć :)
Dziś dwa pasiaste 25+.
Po pracy skoczę pokillować z nadzieją na pasiaki i mętnookie, mogę mieć jednak problem z fotami bo obie komórki już na ostatniej kresce.
Jak co, to na słowo Komisja musi uwierzyć.;)
Ty zawsze Irku oszukujesz więc za nic Ci nie uwierzę ;)))))Za to ja pojadę w hakery dziś,tylko muszę wpierw kupić jeszcze z 10 paczek wolframów,to takie minimum;)))No i z pudełko przynęt jeszcze do tego hehehePozdrawiamPs.Połamania życzę wszystkim...byle nie na kolanach ;) ;)
No do roboty panowie jak chcecie mnie dogonić... :)
Ja się jutro wybiorę.Może pogoda będzie bardziej obiecująca jak dziś i wczoraj.
Tylko że to znów sobota,dzień wędkarzy nie koniecznie ryb.:)
No właśnie, to najgorsze dla mnie dni. Nie mogę podpłynąć pod upatrzone, bo tam siedzą
Nie jest już jednak tak źle jest wrzesień to początek okresu kiedy u mnie z biegiem czasu wyraźnie maleje ilość ludzi nad wodą,rosnąć zacznie dopiero około maja czerwca.
Krzysiu to Ty wielki szczęściarz że u Ciebie coraz mniej ludzi. U mnie odwrotnie. Coraz więcej ludków za sandaczem siedzi. A jak patrzą na Ciebie jak masz sprzęt pływający. Kurde wzrokiem by zabili... Ale na brzegu toś dobry kumpel.
Mirku @Zander51 i co trafiłem z gumą? ;)
A gdzie jest Twoja odpowiedź Tomuś ?
W wątku o plagiacie. Ale i tu nasmaruję: Jankes?
Byłem dziś w hakerach ,taki był tajfun że szok...miałem 6 brań niestety pustych...Jedno porządne kopnięcie, ale miałem taki balon akurat po rzucie że nie było mowy o zacięciu:)o stratach przynęt nie piszę bo była masakra;)wrócę tam jak przestanie wiać sandacze nie uciekną ;)Pozdrawiam
Współczuję Tomku takich warunków.Silny wiatr to najgorsze co może być,rzuty w czasie spinningu niecelne ,potem wspomniany balon a feederami tak trzęsie że hakami rybom zęby wybija.:)
U mnie też wiało, stałem po pas w wodzie i rzucałem(pod wiatr) kurakiem ile mocy w kiju.
Brały nieźle, 3 podobnej wielkości jak ten wyjęte+ kilka brań spudłowanych.
Więc jest nadzieja że i ja jutro coś złowię.
Fajnie zassał Irku.:)
Jeszcze jeden taki i dwa spadły, ostatni "spadnięty" to największy sandacz jakiego widziałem w okolicznych jeziorach. Ryba miała na pewno ponad 90cm, gruba i na moje oko 8-9kg.
Przy próbie podebrania ręką(podbieraka nie miałem) sandał zrobił fikoła i kogut wystrzelił oznajmiając koniec walki, próbowałem go jeszcze ręką pochwycić ale był za gruby i nie dałem rady.
Wszystkie dzisiaj zapięte za koniec pyska.
Udało mu się ale został namierzony.Jego dni są policzone.:)
Udało mu się ale został namierzony.Jego dni są policzone.:)
Liczę na to... że ostatnia rzecz jaką zobaczy to moje pióra.;)
Po to zawsze przydaje się uścisk drugiego kompana ;)))Sam się przekonałem stojąc w wodzie kilkukrotnie jak mi woblery i gumy wyskakiwały na czapkę....Proponuję kasacje czterdziesto procentową Amigo ;)Obyś dorwał dziada chętnie bym zobaczył tą bestie ;)Po za tym powtórzę się...Piękne ryby Irku , podziwiam Cię ;)
U mnie niestety (a może i na szczęście by woda nie wyschła :) ) od wieczora do tej pory pada.
Nie jest to deszcz na miarę dzisiejszych potrzeb ale glina nad rzeką już pewnie mokra, więc nie wiem czy będę miał ochotę się dziś w niej przewracać.Chyba że potem przestanie padać.
Irku z każdym zdjęciem coraz bardziej podziwiam Twoje koguty ;)
Ja miałem dziś tylko jedną spinkę sandałka przez balon plećki,takie są podmuchy że ciężko kij utrzymać ,nad wartą jak po prostej się rozhula to lepiej jak F1 daje po łapach,efekt nic nie idzie dobrze przyciąć ...dobrze że choć jakieś brania są;)
Wiadomo Tomku,są brania to jest nadzieja a jak studni i żadnej wiary w rybę to aż się nad wodą siedzieć nie chce po kilku godzinach czekania na cokolwiek.
Ja mam już czwarty dzień przerwy to chyba najdłuższa przerwa od marca czy kwietnia.:)
Może i mi by się taka przydała Krzyśku?:)Wtedy kto wie rocznik większe sandałki by się czepiały moich przynęt...:)Jak na razie Irek z Andrzejem po cichu żądzą razem na łodzi,coś czuje że dwie dziewiątki dziś wyjadą za tą spinę Irka co miał wczoraj :)))Byle wrzucili jakąś fote pikną na forum żebym choć troszkę oko nacieszył ;))Pozdrawiam
Chodziło mi o tą przerwę oczywiście ;)
Taka fota to da nam nadzieje i zmobilizuje trochę bo i u mnie ostatnio rządzi posucha rybna wywołana jakiś lenistwem i ogólną beznadzieją.
Pasowało by choć uklejek.płotek i kiełbi na październik/grudzień i próby miętusowe nałowić póki dobrze biorą.
Witam, dwa do kupy jak poskładam to będzie 90 :) Andrzejowi poszło lepiej.
Pierwszy w życiu na koguta...a do tego w ogóle pierwsza złowiona ryba na pióra...a kto zrobił "kurczaka" to już chyba dodawać nie muszę...:) także Szanowna Komisjo podczas przyznawania punktów proszę mnożyć x 2...:)
P:)
...też na piórka oczywiście także teraz powinienem mieć tylko z górki...:)
...ale najlepsze branie na kuraka miał Irek nikt by się nie spodziewał że na brzegu są takie okazy co przegryzają przypon wolframowy...:)))))))))) kiedyś Wam ta sytuację opiszę na samą myśl mam ciarki na plecach...co by było jak by Irek potężnie zaciął w tempo brania...:)))))
P:)
...ale najlepsze branie na kuraka miał Irek nikt by się nie spodziewał że na brzegu są takie okazy co przegryzają przypon wolframowy...:)))))))))) kiedyś Wam ta sytuację opiszę na samą myśl mam ciarki na plecach...co by było jak by Irek potężnie zaciął w tempo brania...:)))))
P:)
Sztuczne szczęki na kogucie.:))) Jeszcze się śmieję z tego, warto było jechać.:)
Śliczne rybki i jeszcze przygody na boku (brzegu) czyli warto było jechać.Gratuluję udanego dnia.:)
...ale najlepsze branie na kuraka miał Irek nikt by się nie spodziewał że na brzegu są takie okazy co przegryzają przypon wolframowy...:)))))))))) kiedyś Wam ta sytuację opiszę na samą myśl mam ciarki na plecach...co by było jak by Irek potężnie zaciął w tempo brania...:)))))
P:)
Sztuczne szczęki na kogucie.:))) Jeszcze się śmieję z tego, warto było jechać.:)
Tego Irku do końca nie wiemy...może jest odwrotnie i kogut jest na sztucznej szczęce a gość do tej pory nawet nie zdaje sobie z tego sprawy a co będzie jak go żona zobaczy...:)))))) z drugiej strony jak na kasę chorych dają taki sprzęt co tnie wolfram to nie jest tak zle w naszym kraju...:)))))))
P:)
To się chyba piercing nazywa.:) Jego żona też na bank zapragnie takiej ozdoby, nie wiem tylko gdzie sobie zażyczy.:)))