Mała korekta Andrzeju. Przerwa sie zaczęła i jest to przerwa przed poobiednimi okazami bo poranne zignorowały mnie całkowicie.:) Wschód słońca nad rzeką był piękny,pewnie się w niego zapatrzyły i straciły apetyt.
Fajna fota Krzysiek!Ja pewnie pojechał bym rana pokogutować ale podnieść się nie mogłem z łóżka tak mnie plecy bolały ;(teraz jest zdziebko lepiej może pod wieczór gdzieś się wybiorę,jednak jak na razie tylko i wyłącznie wyro mnie może przywitać...ps.Tomki,Irki, Krzysie i Andrzeje złapcie coś to sobie choć pooglądam bo coś czuję że do następnego tyg mam z głowy łapanie ryb...Pozdrawiam
Więc mam dla Ciebie Tomku na pocieszenie dobre wieści. Ostatnio kupujesz sprzęt i dużo kasy Ci to pochłania.Patrz co znalazłem dziś u siebie nad rzeką. Drzewo na którym rosną wędki,napisz jakiej potrzebujesz "wylezę" na nie zerwę taka jakiej potrzebujesz i Ci prześlę. :)
Fajna fota Krzysiek!Ja pewnie pojechał bym rana pokogutować ale podnieść się nie mogłem z łóżka tak mnie plecy bolały ;(teraz jest zdziebko lepiej może pod wieczór gdzieś się wybiorę,jednak jak na razie tylko i wyłącznie wyro mnie może przywitać...ps.Tomki,Irki, Krzysie i Andrzeje złapcie coś to sobie choć pooglądam bo coś czuję że do następnego tyg mam z głowy łapanie ryb...Pozdrawiam Daj czas do jutra, dzisiaj będzie takie oblężenie, że nie ma sensu nawet jechać. Z rana zaatakuję, a nuż się uda ...
Fajna fota Krzysiek!Ja pewnie pojechał bym rana pokogutować ale podnieść się nie mogłem z łóżka tak mnie plecy bolały ;(teraz jest zdziebko lepiej może pod wieczór gdzieś się wybiorę,jednak jak na razie tylko i wyłącznie wyro mnie może przywitać...ps.Tomki,Irki, Krzysie i Andrzeje złapcie coś to sobie choć pooglądam bo coś czuję że do następnego tyg mam z głowy łapanie ryb...Pozdrawiam
Poniżej jedyny okaz który dzisiaj złapałem...:) choć nie występuje w wodzie...:) to rozmiar słuszny...ale było nie było to zawsze człowiek coś ukillował...:)
Niedziela nigdy nie była dla mnie dobrym dniem do killowania. Dziś potwierdziło się to po raz kolejny. Wróciłem bo nie było sensu torturować się dalej. Jutro poniedziałek i prawdziwe killowanko.:)
Jeśli chodzi o kanie to chętnie bym zjadł ale mi się nie chce po nie iść,zresztą dawno nie byłem na swojej kaniowej miejscówce i nie wiem czy są.
A u mnie na Wisełce nareszcie ruszyło coś w nocy, wczorajszy wypad ze znajomymi ok 20 lesiów,może i więcej takich 35-45 i krąpoli ok 20 ,tylko sumy coś strajkują ,także sezon nocny uważam za otwarty(teraz kilka dni pracy i weekend nad wodą)
Fajna fota Krzysiek!
Ja pewnie pojechał bym rana pokogutować ale podnieść się nie mogłem z łóżka tak mnie plecy bolały ;(
teraz jest zdziebko lepiej może pod wieczór gdzieś się wybiorę,jednak jak na razie tylko i wyłącznie wyro mnie może przywitać...
ps.Tomki,Irki, Krzysie i Andrzeje złapcie coś to sobie choć pooglądam bo coś czuję że do następnego tyg mam z głowy łapanie ryb...
Pozdrawiam
Poniżej jedyny okaz który dzisiaj złapałem...:) choć nie występuje w wodzie...:) to rozmiar słuszny...ale było nie było to zawsze człowiek coś ukillował...:)
Dziś Andrzeju dwa takie ukillowałem na spacerze z rodzinką.:) A na spacerze z wędką takiego esoxa skusiłem do brania:
Mi się już znudziło to szukanie szczupaków których tu u mnie jak na lekarstwo i jutro spróbuję czegoś innego.Wynik szczupakowy to jeden szczupak przez już nie pamiętam nawet ile dni,o straconych woblerach,gumach,główkach i przyponach wolframowych nawet nie wspomnę. Cała noc mam na stworzenie przebiegłego (i koniecznie skutecznego) planu.:)
Ja mimo kontuzji wybrałem się nad wodę ;)Chodziłem jak paralityk i zaliczyłem debiut mojej nowej wędki Guide Select Monster złowił niezłego "monstera" ... około rekordu;)
Więc mam dla Ciebie Tomku na pocieszenie dobre wieści. Ostatnio kupujesz sprzęt i dużo kasy Ci to pochłania.Patrz co znalazłem dziś u siebie nad rzeką. Drzewo na którym rosną wędki,napisz jakiej potrzebujesz "wylezę" na nie zerwę taka jakiej potrzebujesz i Ci prześlę. :)
Krzyśku Poproszę żebyś mi urwał jakiś kijek 3m do 25g do łowienia woblerkami przyda mi się na następne ciepłe lato;)
Wieczorkiem zanderki killowałem ze średnim efektem. Fajne Irku masz te średnie efekty! Chciałbym mieć takie.Mój największy Sandacz tego roku miał nieco po nad 30cm.Ale będę apelował! Tak jak Krzysiek opracowuję nową bardziej skuteczną metodę.
Tomku gratuluje hartu ducha,tylko prawdziwi twardziele tak mogą.Mięczaki wymiękają przed telewizorem.Spotkała Cie zasłużona nagroda w postaci ładnej rybki. Oczywiście będę się rozglądał za kijem i jak tylko taki urośnie jest Twój.:)
U mnie Krzyśku sporo brań ale same malce...Te większe Harcowały po drugiej stronie na patelni,aż woblery w pudełku mi się przewalały :))Chyba wezmę jutro dla odmiany kijek do 18g i spróbuję je delikatnie ukłuć ;)))Pozdrawiam
Więc mam dla Ciebie Tomku na pocieszenie dobre wieści. Ostatnio kupujesz sprzęt i dużo kasy Ci to pochłania.Patrz co znalazłem dziś u siebie nad rzeką. Drzewo na którym rosną wędki,napisz jakiej potrzebujesz "wylezę" na nie zerwę taka jakiej potrzebujesz i Ci prześlę. :)
Krzysiu a na Twoich drzewach też rosną małe spalinki? Bo bym bardzo potrzebował... :) Za wysyłkę oczywiście zapłacę;)
Rano byłem wytypować jakąś miejscówkę do zanęcenia pod feeder i znalazłem:) Oczywiście przy okazji próbowałem za szczupakiem rzucać ale nie ma,brały za to małe ,urocze rybki.:)
Zysk jednak musi być.:) Udało mi się znaleźć kilka samołówek na szczupaka,więc zyskałem kilka stalek i jedną kotwiczkę tą na fotce,pozostałe kotwice były tak wielkie że można by na nich okręty kotwiczyć a nie ryby łowić.:) Gdybym jutro nic nie pisał znaczy to że kłusownicy dokonali aktu zemsty a maja przewagę liczebną 1:6 bo ich wczoraj widziałem a oni mnie.:))))))))
No ładnie ,i dziwisz się Krzyśku że szczupłych nie ma u Ciebie :)Chociaż fajnego Klonka złowiłeś ;)Ja odpoczywam przed pracą, może jutro się wybiorę na grzyby a w week pod poznań pojadę pokogutować ;)
Widzisz Tomku dlatego dziś zanęcę miejscówkę pod feeder a jutro start. Po obiedzie spróbuję się z większymi kleniami. Szczupaki odpuszczę bo łowiąc je stoję pomiędzy kłusownikami a PZW jak miedzy młotem a kowadłem.Dwa betony nie do ruszenia oba siebie warte.:) Dodam że tak grubej żyłki jak ta na zdjęciu to w życiu nie widziałem.:)
Nie wiem co myśleli chętni na mięso.:) Były tak nieumiejętnie zastawione że i tak nic się chyba by w nie nie złowiło. Z dwóch były zdjęte ryby,prawdopodobnie wydra a na trzeciej karaś pod krzak wszedł i oplątał się o gałęzie. Suma by raczej nie wytrzymały,widywałem już takie po tym jak rybę na kotwicy złapała wydra i nie mając szczęścia zapięła się na kotwicę.Masakra,najgrubsze kotwice prostuje jak zapałki. Oczywiście istnieje szansa że złowi się tak suma jeśli weźmie taki około metra a nie jakiś kolos.Raz wyjąłem na czymś takim takiego około metrowego,już praktycznie zdechły był.
Wróciłem z popołudniowej "wycieczki osobistej".:) Łowić to mi się normalnie nie chciało,łaziłem z spinningiem,oglądałem wodę,czasem od niechcenia rzuciłem wobkiem lub gumą i rozmawiałem z znajomymi którzy mają działki w okolicy rzeki. Zanęciłem nowo wybrana miejscówkę na jutro,jak się skoncentruje i skupie to jutro coś złowię.:)
Dziś sprawdzian dla nowych gumek wypadł na 5 same pistolety ale za 2 godzinki 7 brań z czego tylko 3 na brzegu (muszę popracowąć nad zacinaniem chyba;P)
7 brań w dwie godzinki? Raj tam u Ciebie Karolu.:) Fakt ze rozmiarami nie powalają ale ja chodziłem tydzień za szczupakiem i miałem jak dobrze pamiętam 6 brań + jedna "obcinka" w tym tylko jeden wymiarowy. Połamania życzę jutro.:)
Pięknie Karolu!;)Chociaż u Ciebie się coś wiesza ;)U mnie same małe sandaczyki biorą i chyba połaszę się na grzybki przed pracą, a w week się zobaczy ;))Pozdro
Nie wiem co myśleli chętni na mięso.:) Były tak nieumiejętnie zastawione że i tak nic się chyba by w nie nie złowiło. Z dwóch były zdjęte ryby,prawdopodobnie wydra a na trzeciej karaś pod krzak wszedł i oplątał się o gałęzie. Suma by raczej nie wytrzymały,widywałem już takie po tym jak rybę na kotwicy złapała wydra i nie mając szczęścia zapięła się na kotwicę.Masakra,najgrubsze kotwice prostuje jak zapałki. Oczywiście istnieje szansa że złowi się tak suma jeśli weźmie taki około metra a nie jakiś kolos.Raz wyjąłem na czymś takim takiego około metrowego,już praktycznie zdechły był.
Słyszałem opowieści o tych niepokornych wydrach...Widywałem różne zuchwałe które chciały mi zjeść ryby z siaty :))Banda nicponi ,ale były to młode jeszcze nic nie wiedzące futrzaki , mimo to nieprzypadły mi do gustu :)Pozdrawiam
Też byłem rano na wycieczce osobistej z feederami. Niestety już od ponad tygodnia nie mogę rano nic złowić,może jutro? :) Po obiadku ruszę chyba ze spinningiem aby w monotonie i rutynę nie wpaść.:)
Irku ciesz się że jeszcze masz wodę. Dziś znalazłem ciekawe miejsce. Tyle zostało z rzeki o średniej szerokości 25-35 m,jakieś 7 m ale ryby tam były.:) Niestety o większych mogę chyba na razie tylko pomarzyć,przynajmniej do pierwszych deszczy.
Iras fajne sandały łowisz , mnie jakoś omijają hehe u mnie po południu jedna spinka wymiarowego kaczorka i kilka podjazdów ale za to mój młody zaciął niezłą sztukę hehehehhe
Irku a trafiają się u Was trójki,czwórki lub większe? Bo widzę u Ciebie tylko tzw. handlówkę rybacką.
No niestety tak jak piszesz, do pewnego rozmiaru i ryba w siatach ląduje, rzadko którym udaje się uciec przed rybakami. Ale lepsze to niż nic.
Zgadzam się Irku z Tobą jak wyżej w 100% rybak = największe zło! wiem coś na ten temat...a przykładem jest jezioro na którym wędkuję...i Ty też coś pewnie byś dodał od siebie...ale to nie ten post...ot taki off-topic z mojej strony...myślę że Krzysztof się nie obrazi?...:)
"Niestety o większych mogę chyba na razie tylko pomarzyć,przynajmniej do pierwszych deszczy."
A co? Będą rosły jak grzyby po deszczu? :)
Rosnąc już nie muszą bo są duże tylko że pochowane nie wiadomo gdzie. Na szczęście tu na takiej nieuregulowanej rzece nie ma mowy o odłowach sieciowych bo by mi też wszystko wyłapali. Jak poziom wody się podniesie to 1 m od brzegu będę łowił takie naprawdę duże a teraz jak wody jest po kolana i mnie widać z 200 m to nawet kiełbie i ukleje nie dadzą się podejść. Najwyższy czas by PZW zainwestowało w wodę bo już niedługo kłusownicy zaczną pisać skargi że nie ma w czym kłusować.:)))
"Niestety o większych mogę chyba na razie tylko pomarzyć,przynajmniej do pierwszych deszczy."
A co? Będą rosły jak grzyby po deszczu? :)
Rosnąc już nie muszą bo są duże tylko że pochowane nie wiadomo gdzie. Na szczęście tu na takiej nieuregulowanej rzece nie ma mowy o odłowach sieciowych bo by mi też wszystko wyłapali. Jak poziom wody się podniesie to 1 m od brzegu będę łowił takie naprawdę duże a teraz jak wody jest po kolana i mnie widać z 200 m to nawet kiełbie i ukleje nie dadzą się podejść. Najwyższy czas by PZW zainwestowało w wodę bo już niedługo kłusownicy zaczną pisać skargi że nie ma w czym kłusować.:)))
Irku a trafiają się u Was trójki,czwórki lub większe? Bo widzę u Ciebie tylko tzw. handlówkę rybacką.
No niestety tak jak piszesz, do pewnego rozmiaru i ryba w siatach ląduje, rzadko którym udaje się uciec przed rybakami. Ale lepsze to niż nic.
Zgadzam się Irku z Tobą jak wyżej w 100% rybak = największe zło! wiem coś na ten temat...a przykładem jest jezioro na którym wędkuję...i Ty też coś pewnie byś dodał od siebie...ale to nie ten post...ot taki off-topic z mojej strony...myślę że Krzysztof się nie obrazi?...:)
Absolutnie mu nie w głowie takie rzeczy jak obrażanie się.:) Myśli jak tu jutro ukillować coś godnego w końcu i jak to zrobić w wodzie po kostki? :)
Skoro świt o dwunastej to ja będę miał przerwę pomiędzy porannymi a popołudniowymi okazami.:)
I tego się trzymajmy...:)
P:)
Mała korekta Andrzeju.
Przerwa sie zaczęła i jest to przerwa przed poobiednimi okazami bo poranne zignorowały mnie całkowicie.:)
Wschód słońca nad rzeką był piękny,pewnie się w niego zapatrzyły i straciły apetyt.
Fajna fota Krzysiek!Ja pewnie pojechał bym rana pokogutować ale podnieść się nie mogłem z łóżka tak mnie plecy bolały ;(teraz jest zdziebko lepiej może pod wieczór gdzieś się wybiorę,jednak jak na razie tylko i wyłącznie wyro mnie może przywitać...ps.Tomki,Irki, Krzysie i Andrzeje złapcie coś to sobie choć pooglądam bo coś czuję że do następnego tyg mam z głowy łapanie ryb...Pozdrawiam
Więc mam dla Ciebie Tomku na pocieszenie dobre wieści.
Ostatnio kupujesz sprzęt i dużo kasy Ci to pochłania.Patrz co znalazłem dziś u siebie nad rzeką.
Drzewo na którym rosną wędki,napisz jakiej potrzebujesz "wylezę" na nie zerwę taka jakiej potrzebujesz i Ci prześlę.
:)
Fajna fota Krzysiek!Ja pewnie pojechał bym rana pokogutować ale podnieść się nie mogłem z łóżka tak mnie plecy bolały ;(teraz jest zdziebko lepiej może pod wieczór gdzieś się wybiorę,jednak jak na razie tylko i wyłącznie wyro mnie może przywitać...ps.Tomki,Irki, Krzysie i Andrzeje złapcie coś to sobie choć pooglądam bo coś czuję że do następnego tyg mam z głowy łapanie ryb...Pozdrawiam
Daj czas do jutra, dzisiaj będzie takie oblężenie, że nie ma sensu nawet jechać. Z rana zaatakuję, a nuż się uda ...
Fajna fota Krzysiek!Ja pewnie pojechał bym rana pokogutować ale podnieść się nie mogłem z łóżka tak mnie plecy bolały ;(teraz jest zdziebko lepiej może pod wieczór gdzieś się wybiorę,jednak jak na razie tylko i wyłącznie wyro mnie może przywitać...ps.Tomki,Irki, Krzysie i Andrzeje złapcie coś to sobie choć pooglądam bo coś czuję że do następnego tyg mam z głowy łapanie ryb...Pozdrawiam
Poniżej jedyny okaz który dzisiaj złapałem...:) choć nie występuje w wodzie...:) to rozmiar słuszny...ale było nie było to zawsze człowiek coś ukillował...:)
Niedziela nigdy nie była dla mnie dobrym dniem do killowania.
Dziś potwierdziło się to po raz kolejny.
Wróciłem bo nie było sensu torturować się dalej.
Jutro poniedziałek i prawdziwe killowanko.:)
Jeśli chodzi o kanie to chętnie bym zjadł ale mi się nie chce po nie iść,zresztą dawno nie byłem na swojej kaniowej miejscówce i nie wiem czy są.
A u mnie na Wisełce nareszcie ruszyło coś w nocy, wczorajszy wypad ze znajomymi ok 20 lesiów,może i więcej takich 35-45 i krąpoli ok 20 ,tylko sumy coś strajkują ,także sezon nocny uważam za otwarty(teraz kilka dni pracy i weekend nad wodą)
Ja dziś od świtu biczowałem pewien zakręt na rz.Bzurze wszystkim co miałem w pudełkach.
Efekt to dwa Okonie.To ten większy! Prawie jak wobek.
Fajna fota Krzysiek! Ja pewnie pojechał bym rana pokogutować ale podnieść się nie mogłem z łóżka tak mnie plecy bolały ;( teraz jest zdziebko lepiej może pod wieczór gdzieś się wybiorę,jednak jak na razie tylko i wyłącznie wyro mnie może przywitać... ps.Tomki,Irki, Krzysie i Andrzeje złapcie coś to sobie choć pooglądam bo coś czuję że do następnego tyg mam z głowy łapanie ryb... Pozdrawiam
Poniżej jedyny okaz który dzisiaj złapałem...:) choć nie występuje w wodzie...:) to rozmiar słuszny...ale było nie było to zawsze człowiek coś ukillował...:)
Dziś Andrzeju dwa takie ukillowałem na spacerze z rodzinką.:) A na spacerze z wędką takiego esoxa skusiłem do brania:
Wieczorkiem zanderki killowałem ze średnim efektem.
Mi się już znudziło to szukanie szczupaków których tu u mnie jak na lekarstwo i jutro spróbuję czegoś innego.Wynik szczupakowy to jeden szczupak przez już nie pamiętam nawet ile dni,o straconych woblerach,gumach,główkach i przyponach wolframowych nawet nie wspomnę.
Cała noc mam na stworzenie przebiegłego (i koniecznie skutecznego) planu.:)
Ja mimo kontuzji wybrałem się nad wodę ;)Chodziłem jak paralityk i zaliczyłem debiut mojej nowej wędki Guide Select Monster złowił niezłego "monstera" ... około rekordu;)
Więc mam dla Ciebie Tomku na pocieszenie dobre wieści.
Ostatnio kupujesz sprzęt i dużo kasy Ci to pochłania.Patrz co znalazłem dziś u siebie nad rzeką.
Drzewo na którym rosną wędki,napisz jakiej potrzebujesz "wylezę" na nie zerwę taka jakiej potrzebujesz i Ci prześlę.
:)
Krzyśku Poproszę żebyś mi urwał jakiś kijek 3m do 25g do łowienia woblerkami przyda mi się na następne ciepłe lato;)
Wieczorkiem zanderki killowałem ze średnim efektem.
Fajne Irku masz te średnie efekty! Chciałbym mieć takie.Mój największy Sandacz tego roku miał nieco po nad 30cm.Ale będę apelował! Tak jak Krzysiek opracowuję nową bardziej skuteczną metodę.
Tomku gratuluje hartu ducha,tylko prawdziwi twardziele tak mogą.Mięczaki wymiękają przed telewizorem.Spotkała Cie zasłużona nagroda w postaci ładnej rybki.
Oczywiście będę się rozglądał za kijem i jak tylko taki urośnie jest Twój.:)
U mnie Krzyśku sporo brań ale same malce...Te większe Harcowały po drugiej stronie na patelni,aż woblery w pudełku mi się przewalały :))Chyba wezmę jutro dla odmiany kijek do 18g i spróbuję je delikatnie ukłuć ;)))Pozdrawiam
Tomku mam przeczucie że jutro będzie nasz dzień,a mnie przeczucia nie mylą.:)
Pozdrawiam.
Więc mam dla Ciebie Tomku na pocieszenie dobre wieści.
Ostatnio kupujesz sprzęt i dużo kasy Ci to pochłania.Patrz co znalazłem dziś u siebie nad rzeką.
Drzewo na którym rosną wędki,napisz jakiej potrzebujesz "wylezę" na nie zerwę taka jakiej potrzebujesz i Ci prześlę.
:)
Krzysiu a na Twoich drzewach też rosną małe spalinki? Bo bym bardzo potrzebował... :) Za wysyłkę oczywiście zapłacę;)
Rano byłem wytypować jakąś miejscówkę do zanęcenia pod feeder i znalazłem:)
Oczywiście przy okazji próbowałem za szczupakiem rzucać ale nie ma,brały za to małe ,urocze rybki.:)
Zysk jednak musi być.:)
Udało mi się znaleźć kilka samołówek na szczupaka,więc zyskałem kilka stalek i jedną kotwiczkę tą na fotce,pozostałe kotwice były tak wielkie że można by na nich okręty kotwiczyć a nie ryby łowić.:)
Gdybym jutro nic nie pisał znaczy to że kłusownicy dokonali aktu zemsty a maja przewagę liczebną 1:6 bo ich wczoraj widziałem a oni mnie.:))))))))
No ładnie ,i dziwisz się Krzyśku że szczupłych nie ma u Ciebie :)Chociaż fajnego Klonka złowiłeś ;)Ja odpoczywam przed pracą, może jutro się wybiorę na grzyby a w week pod poznań pojadę pokogutować ;)
Widzisz Tomku dlatego dziś zanęcę miejscówkę pod feeder a jutro start.
Po obiedzie spróbuję się z większymi kleniami.
Szczupaki odpuszczę bo łowiąc je stoję pomiędzy kłusownikami a PZW jak miedzy młotem a kowadłem.Dwa betony nie do ruszenia oba siebie warte.:)
Dodam że tak grubej żyłki jak ta na zdjęciu to w życiu nie widziałem.:)
Mało to ważne,ważne że poranek był nastrojowy.
Sandaczowa mgła Krzyśku ;)Aż się prosi o mętnookiego zbója :)Pozdrawiam;)
Ps.może to na suma samołówka?:)
Nie wiem co myśleli chętni na mięso.:)
Były tak nieumiejętnie zastawione że i tak nic się chyba by w nie nie złowiło.
Z dwóch były zdjęte ryby,prawdopodobnie wydra a na trzeciej karaś pod krzak wszedł i oplątał się o gałęzie.
Suma by raczej nie wytrzymały,widywałem już takie po tym jak rybę na kotwicy złapała wydra i nie mając szczęścia zapięła się na kotwicę.Masakra,najgrubsze kotwice prostuje jak zapałki.
Oczywiście istnieje szansa że złowi się tak suma jeśli weźmie taki około metra a nie jakiś kolos.Raz wyjąłem na czymś takim takiego około metrowego,już praktycznie zdechły był.
Wróciłem z popołudniowej "wycieczki osobistej".:)
Łowić to mi się normalnie nie chciało,łaziłem z spinningiem,oglądałem wodę,czasem od niechcenia rzuciłem wobkiem lub gumą i rozmawiałem z znajomymi którzy mają działki w okolicy rzeki.
Zanęciłem nowo wybrana miejscówkę na jutro,jak się skoncentruje i skupie to jutro coś złowię.:)
Dziś sprawdzian dla nowych gumek wypadł na 5 same pistolety ale za 2 godzinki 7 brań z czego tylko 3 na brzegu (muszę popracowąć nad zacinaniem chyba;P)
i taki
temu to aż guma sztorcem w pysku stanęła hehe.... jutro bęą większe , mam nadzieję bo jade z młodym to trzeba by coś złowić hehe
7 brań w dwie godzinki?
Raj tam u Ciebie Karolu.:)
Fakt ze rozmiarami nie powalają ale ja chodziłem tydzień za szczupakiem i miałem jak dobrze pamiętam 6 brań + jedna "obcinka" w tym tylko jeden wymiarowy.
Połamania życzę jutro.:)
sam byłem w szoku bo nawet fali nie było u tu co kładka to branie heehe do piątku spin bo pużniej to cały tydzień nocki nad Wisełką
Pięknie Karolu!;)Chociaż u Ciebie się coś wiesza ;)U mnie same małe sandaczyki biorą i chyba połaszę się na grzybki przed pracą, a w week się zobaczy ;))Pozdro
Nie wiem co myśleli chętni na mięso.:)
Były tak nieumiejętnie zastawione że i tak nic się chyba by w nie nie złowiło.
Z dwóch były zdjęte ryby,prawdopodobnie wydra a na trzeciej karaś pod krzak wszedł i oplątał się o gałęzie.
Suma by raczej nie wytrzymały,widywałem już takie po tym jak rybę na kotwicy złapała wydra i nie mając szczęścia zapięła się na kotwicę.Masakra,najgrubsze kotwice prostuje jak zapałki.
Oczywiście istnieje szansa że złowi się tak suma jeśli weźmie taki około metra a nie jakiś kolos.Raz wyjąłem na czymś takim takiego około metrowego,już praktycznie zdechły był.
Słyszałem opowieści o tych niepokornych wydrach...Widywałem różne zuchwałe które chciały mi zjeść ryby z siaty :))Banda nicponi ,ale były to młode jeszcze nic nie wiedzące futrzaki , mimo to nieprzypadły mi do gustu :)Pozdrawiam
Dziś rano na wycieczce osobistej ukillowałem tylko jednego okonia i straciłem najlepszego okoniowego kuraka.:(
Po pracy będę killował sandacze, taki mam zamiar.:)
Też byłem rano na wycieczce osobistej z feederami.
Niestety już od ponad tygodnia nie mogę rano nic złowić,może jutro? :)
Po obiadku ruszę chyba ze spinningiem aby w monotonie i rutynę nie wpaść.:)
Popołudniowa wycieczka była udana.:)
Znalazłem fajny odcinek gdzie było dużo brań okoni.
Jutro rano tam wrócę.
Ten wielkolud polakomil sie na kopyto nr.4 . Uwazam ze przesadzil. :))
Moja popołudniowa wycieczka osobista zakończyła się podobnie jak rano, jedna sztuka ukillowana ale bez strat w kurniku.:)
Irku a trafiają się u Was trójki,czwórki lub większe? Bo widzę u Ciebie tylko tzw. handlówkę rybacką.
Irku , jak zwykle przodujesz. :)
Irku ciesz się że jeszcze masz wodę.
Dziś znalazłem ciekawe miejsce.
Tyle zostało z rzeki o średniej szerokości 25-35 m,jakieś 7 m ale ryby tam były.:)
Niestety o większych mogę chyba na razie tylko pomarzyć,przynajmniej do pierwszych deszczy.
Irku a trafiają się u Was trójki,czwórki lub większe? Bo widzę u Ciebie tylko tzw. handlówkę rybacką.
No niestety tak jak piszesz, do pewnego rozmiaru i ryba w siatach ląduje, rzadko którym udaje się uciec przed rybakami. Ale lepsze to niż nic.
Iras fajne sandały łowisz , mnie jakoś omijają hehe u mnie po południu jedna spinka wymiarowego kaczorka i kilka podjazdów ale za to mój młody zaciął niezłą sztukę hehehehhe
"Niestety o większych mogę chyba na razie tylko pomarzyć,przynajmniej do pierwszych deszczy."
A co? Będą rosły jak grzyby po deszczu? :)
Irku a trafiają się u Was trójki,czwórki lub większe? Bo widzę u Ciebie tylko tzw. handlówkę rybacką.
No niestety tak jak piszesz, do pewnego rozmiaru i ryba w siatach ląduje, rzadko którym udaje się uciec przed rybakami. Ale lepsze to niż nic.
Zgadzam się Irku z Tobą jak wyżej w 100% rybak = największe zło! wiem coś na ten temat...a przykładem jest jezioro na którym wędkuję...i Ty też coś pewnie byś dodał od siebie...ale to nie ten post...ot taki off-topic z mojej strony...myślę że Krzysztof się nie obrazi?...:)
"Niestety o większych mogę chyba na razie tylko pomarzyć,przynajmniej do pierwszych deszczy."
A co? Będą rosły jak grzyby po deszczu? :)
Rosnąc już nie muszą bo są duże tylko że pochowane nie wiadomo gdzie.
Na szczęście tu na takiej nieuregulowanej rzece nie ma mowy o odłowach sieciowych bo by mi też wszystko wyłapali.
Jak poziom wody się podniesie to 1 m od brzegu będę łowił takie naprawdę duże a teraz jak wody jest po kolana i mnie widać z 200 m to nawet kiełbie i ukleje nie dadzą się podejść.
Najwyższy czas by PZW zainwestowało w wodę bo już niedługo kłusownicy zaczną pisać skargi że nie ma w czym kłusować.:)))
"Niestety o większych mogę chyba na razie tylko pomarzyć,przynajmniej do pierwszych deszczy."
A co? Będą rosły jak grzyby po deszczu? :)
Rosnąc już nie muszą bo są duże tylko że pochowane nie wiadomo gdzie.
Na szczęście tu na takiej nieuregulowanej rzece nie ma mowy o odłowach sieciowych bo by mi też wszystko wyłapali.
Jak poziom wody się podniesie to 1 m od brzegu będę łowił takie naprawdę duże a teraz jak wody jest po kolana i mnie widać z 200 m to nawet kiełbie i ukleje nie dadzą się podejść.
Najwyższy czas by PZW zainwestowało w wodę bo już niedługo kłusownicy zaczną pisać skargi że nie ma w czym kłusować.:)))
To może podchodź je od tyłu jak pstrągi?
Irku a trafiają się u Was trójki,czwórki lub większe? Bo widzę u Ciebie tylko tzw. handlówkę rybacką.
No niestety tak jak piszesz, do pewnego rozmiaru i ryba w siatach ląduje, rzadko którym udaje się uciec przed rybakami. Ale lepsze to niż nic.
Zgadzam się Irku z Tobą jak wyżej w 100% rybak = największe zło! wiem coś na ten temat...a przykładem jest jezioro na którym wędkuję...i Ty też coś pewnie byś dodał od siebie...ale to nie ten post...ot taki off-topic z mojej strony...myślę że Krzysztof się nie obrazi?...:)
Absolutnie mu nie w głowie takie rzeczy jak obrażanie się.:)
Myśli jak tu jutro ukillować coś godnego w końcu i jak to zrobić w wodzie po kostki? :)