Reklama
  • kowalek87 2013-10-01 14:53:48

    Aż przykro patrzeć na tego bolenia, taka ładna ryba dostała w łeb...No ale toż to srebrny medal jest!!! Smacznego!

  • wirefree 2013-10-01 15:03:34

    Nie ma czego żałować W Odrze Boleni jak tak dużo że aż trudno go nie złowić.

  • antek2004 2013-10-01 15:29:01

    Jeszcze są .ale jak będziemy śli takim tokiem myślenia to ich nie będzie.

  • Reklama
  • DOBRY76 2013-10-01 16:42:29

    Aż przykro patrzeć na tego bolenia, taka ładna ryba dostała w łeb...No ale toż to srebrny medal jest!!! Smacznego!

    Myślę że tłumaczenie się z tego że go zabrałem nie ma sensu bo jestem dorosłym facetem , dojrzałym emocjonalnie wędkarzem i taką podjełem  decyzję że go zjem.I żeby ulżyć Twojemu smutnemu sumieniu kolego kowalek87  i poprawić Ci humor powiem Ci że  był smaczny i mało ościsty.W tym sezonie wypuściłem dużo leszczyków ( mam tu na myśli takie kilo i w górę) kilkadziesiąt krąpi, pistolety szczupaczki, i dużo innych ryb a przywoziłem po ponad pół worka śmieci za każdym razem ( nie swoich)  CUDZYCH!!!!Więc nie obrażając Cię zamiast pisać teksty j/w wez worek i wysprzątaj swoje łwisko, zrób sobie rachunek sumienia i odpowiedż na pytanie czy wszystkie ryby które zabrałeś były Ci potrzebne?i toż dziękuję CI że cieszysz się jak ja  moim srebrnym medalem i życzę Ci złotego!!! :)

  • DOBRY76 2013-10-01 16:57:06

    A tak w ogóle czytając  to forum to  mam wrażenie że wszyscy tu stosują zasadę C&R, i nikt nie ma sobie nic do zarzucenia, natomiast będąc nad woda widzę zjawisko zupełnie odwrotne.Może pod hasłem C&R, piszmy odrazu STOP WIARTAKOM, ZMIEŃMY PREMIERA ITP- TOŻ TO TERAZ JEST MODNE. Na forach wpisy  siejące demagogię która powoduje że  wszyscy jesteśmy tu święci. Nie uważam żeby zabranie ryby i zjedzenie jej było przestępstwem i zawsze kiedy będę miał się czym pochwalić na forum będę to robił , bez względu czy ryba pływa dalej czy była zjedzona. To tyle w tym temacie, musiałem to na pisać bo wpis kolegi mnie po prostu uraził !!!

  • kowalek87 2013-10-01 21:04:24

    Nie będę dalej tego drążył, bo widzę, że nie ma sensu. Zamiast takiego bolenia trzeba było właśnie wziąć te leszcze. Nie pisałem tego z zazdrości, bo takich ryb złowiłem wiele.
    A co do śmieci zbieranych nad wodą to chwała Ci za to, oby więcej takich jak Ty. Chodzi mi po prostu o to, że takiej wielkości drapieżników jest w Odrze i nie tylko coraz mniej.
    A co do wypowiedzi kol. wirefree to nie byłbym taki pewien tej ogromnej ilości bolenia w Odrze. Jest go coraz mniej, a w przyszłości może go zabraknąć tak jak szczupaków czy sandaczy.

  • DOBRY76 2013-10-01 22:23:16

    Nie będę dalej tego drążył, bo widzę, że nie ma sensu. Zamiast takiego bolenia trzeba było właśnie wziąć te leszcze. Nie pisałem tego z zazdrości, bo takich ryb złowiłem wiele.
    A co do śmieci zbieranych nad wodą to chwała Ci za to, oby więcej takich jak Ty. Chodzi mi po prostu o to, że takiej wielkości drapieżników jest w Odrze i nie tylko coraz mniej.
    A co do wypowiedzi kol. wirefree to nie byłbym taki pewien tej ogromnej ilości bolenia w Odrze. Jest go coraz mniej, a w przyszłości może go zabraknąć tak jak szczupaków czy sandaczy.

    Zaprzeczasz kolego sam sobie. A co do wyborów nad wodą pozwól że decydował będę sam co wypuścić a co zabrać.W moim rejonie dużych (moim zdaniem to leszcz powyżej trójki) leszczy jest jak na lekarstwo a tych mniejszych też jest nie wiele , wiec je wypuszczam żeby ich w przyszłości  jak to powiedziałeś nie zabrakło. Natomiast bolków jest dużo i to większych jak ten okrutnie zjedzony przeze mnie.Więc odry jak sam widzisz nie można szufladkować że skoro tam gdzie łowisz nie ma ryb to nie ma nigdzie.A tak na koniec  to myślę że ilu nas tu jest piszących wędkarzy , tyle wyjść i rozwiązań, dobrze że możemy wymienić poglądy i wyciągnąć wnioski, może każdy kto  przeczyta  nasze dywagacje- nad wodą pomyśli                            - ZJEŚĆ RYBĘ---CZY BYĆ NA FORUM ZJEDZONYM !---

  • Reklama
  • wirefree 2013-10-02 09:55:50

    Ponad 40 lat mieszkam nad Odrą i powiem szczerze że w Odrze ryb jest mnóstwo no może poza dużym szczupakiem który jest zabierany masowo. Widziałem wiele razy zabierane niewymiary, ale Bolenia nikt nie odławia a ci którzy je zabierają to ilość bez znaczenia. W tym roku co wyprawa to rzut i Boleń czasem miałem już dosyć tych ryb . Prawdę mówiąc przebywając nad Odra ciężko go nie zauważyć jest na każdej ostrodze i to taki duży a tych co nie widac to prtzy okazji pływa kilkanaście pomnóż razy ilość ostróg do morza i już masz szacunkową ilość tego szkodnika.
    Nie ma co płakać nad jednym Boleniem, jakby to był jesiotr to może jeszcze ale Boleń to pospolita ryba aż się dziwie że ma wymiar ochronny.

  • mikefish 2013-10-02 10:03:04

    A tak w ogóle czytając  to forum to  mam wrażenie że wszyscy tu stosują zasadę C&R, i nikt nie ma sobie nic do zarzucenia, natomiast będąc nad woda widzę zjawisko zupełnie odwrotne.Może pod hasłem C&R, piszmy odrazu STOP WIARTAKOM, ZMIEŃMY PREMIERA ITP- TOŻ TO TERAZ JEST MODNE. Na forach wpisy  siejące demagogię która powoduje że  wszyscy jesteśmy tu święci. Nie uważam żeby zabranie ryby i zjedzenie jej było przestępstwem i zawsze kiedy będę miał się czym pochwalić na forum będę to robił , bez względu czy ryba pływa dalej czy była zjedzona. To tyle w tym temacie, musiałem to na pisać bo wpis kolegi mnie po prostu uraził !!!

    Myślę dokładnie tak samo!

    Mała dygresja:

    Spinninguję na dopływie Odry - Małej Panwi.

    Presja wędkarska na moim odcinku jest bardzo mała (nie liczę dzieciaków, którym bardzo rzadko uda się złowić okonia na robala).

    Od ok. 10 lat rybostan jest gatunkowo bardzo ubogi - dominuje szczupak, potem okoń, jest trochę jazgarza, mało jazi, płotek i karasi. Leszczy, krąpi, karpi i innej białej ryby nie ma w ogóle.

    Przez ostatnich kilka lat ZABIERAŁEM do zjedzenia zgodnie z limitem i wymiarem praktycznie wszystkie złowione szczupaki - w ich żołądkach niejednokrotnie znajdowałem małe szczupaki, myszy, piżmaki, itp., bardzo rzadko białą rybę.

    Wymiary łowionych szczupaków nie były imponujące  -60cm ryba to już było coś- niestety w większości ryby były raczej chude.

    Przez ostatnie 2 lata obserwuję to do czego tak długo zmierzałem - na "moim" odcinku rzeki jest zdecydowanie więcej płoci, karasi, pojawiły się krąpiki i leszczyki, jest ładny okoń i coraz częściej łowię szczupaki 60cm-75cm, przy czym już grube szczupaki.

    Wędkarz - podobnie jak myśliwy - musi racjonalnie podchodzić do "gospodarowania" ichtiozasobami. Gdybym przez ostatnie lata nie zabierał wymiarowych szczupaków, w rzece pozostałyby tylko chude kaczodziobe, a woda pod względem ichtiosystemu stałaby się  pustynią.

    W naszej pasji, tak jak w całym życiu - najważniejsze jest logiczne i zdroworozsądkowe podejście.

  • wirefree 2013-10-02 10:51:51

    Podobno rybacy twierdzą że rybostan zmienia się co 7 lat, jak to rozumieć nie wiem ale np w zeszłym roku szczupak był rzadkością w tym roku jest zatrzęsienie a zwłaszcza tych pistoletowych. Drobnicy tez jest w tym roku mnóstwo co widać bo gromadzi sie na starorzeczach można łowić siatka na rybki akwariowe. Tym samym jeśli zima będzie długa drapieąniki będą miały co jeść. I naprawdę nie ma co płakać nad jednym Boleniem tego szkodnika jest w odrze za dużo.

  • DOBRY76 2013-10-02 16:39:29

    Podobnie jak wy Panowie uważam i ja, wszystko trzeba robić w granicach rozsądku.W "moim" odcinku złowienie szczupaka  powyżej 2 kg to 6 w totka. Pistoletów w tym roku dużo , okoni więcej jak rok wcześniej, bolki walą jak na poligonie altyleria wiec jest ich sporo. Ale skończmy temat bolków, coś ktoś po łapał od niedzieli. Ja wybieram się w piątek w okolice m.Rąpice,wiec dam znać jak było.

  • Reklama
  • Gray Fox 2013-10-03 10:20:18

    A oto moje przedwczorajsze nauki opadu na Odrze, jeden wziął albo kiedy guma już uderzyła o dno, albo kiedy ją poderwałem, nie jestem w stanie jeszcze tego wyczuć:) łowiłem w dużej zalanej klatce na podwodnej łące.

    Drugi prawie przy samym brzegu po lekkich podszarpywaniach między kapelonami na początku starorzecza.

    W obu przypadkach Relax OHIO ok 9cm.

    Ile mierzyły nie wiem, najpewniej jeszcze przed 50cm.

     

  • Gray Fox 2013-10-03 10:24:46

  • Gray Fox 2013-10-03 10:25:05

  • klepa87 2013-10-04 10:09:50

    -odra okolice głogowa (zatoka)
    - spining (obrotówki)
    -od 6.30 do 9.00
    - okoń ok. 20 cm i 3 szczupaki 49, 53, 59 cm
    zimno nawet bardzo hehe rano w aucie pokazywało 1* C zato zatoka  się super prezentowała z poranna mgłą, no i rybki dopisały wiec wyprawa udana!!!

  • wirefree 2013-10-04 21:01:24

    Odra dzisiaj nie była łaskawa, totalne zero nawet okonek nie skubnął, na pobliskim stawie 2 małe okonki. Po drodze zahaczyłem o  dołek zalewowy  5 na 5 metrów 2 rzut i uwiesił się taki oto zębaty ale był bardzo wychudzony pewnie już wszystko wyżarł z tej kałuży.

  • Reklama
  • Gray Fox 2013-10-05 20:53:26

    Z dzisiaj, 72cm, więcej o wyprawie będzie na moim blogu w najbliższych dniach. Ogólnie wypad ciekawy, 2szt tego dnia wyciągnąłem.

  • wartoslaw 2013-10-14 20:29:41

    Witam, ja byłem na Odrze wczoraj, po ok 3latach przerwy. Były to zawody w gozdowicach. Zadziwiła mnie przede wszystkim przejrzeystośc wody! Odra zawsze była mętna, a teraz woda jest tak samo czysta jak w Warcie nad którą mieszkam i łowię. Odra jest tam baaaardzo szeroka i inna niz w innych miejscowościach króre miałem okazję odwiedzic. Ale widac że rzeka jest naprawdę rybna. Białej ryby jest zatrzęsienie. Rano spławiały się piękne leszcze a przez cały dzień średnie ryby, biły piękne bolenie. Wyniki zawodów były niezłe,(nikt tam wcześniej nie był) na 50 chłopa, padło o ile pamiętam 26szcupaków i podobna ilośc okoni. Zająłem 2 miejsce( dwa okonie 23 i 25cm oraz 2 szczupaki 54 i 60zm) miałem też jednego szczupaka (na 99%) co najmniej  3kg który spadł chwile po zacięciu. Dla ciekawostki dodam ze wszystkie szczupaki miałem na kiju w przeciągu 10min w teoretycznie niczym nie wyróżniającym sie mijsu  które zdecydowałem się dokładnie obłowic. do tego miałem ok 10 niwymiarowych pistoletów i 2 krótkie okonie. za dwa tygodnie planuje się wybrac na odrę prywatnie(nie na zawody) do Połęcka. Czy ktoś z kolegów wędkował tam ostatnio) Pozdrawiam i czekam na ciekawe wpisy, zawsze lubiłem czytac ten wątek a ostatnio trochę ucichło;(

  • DOBRY76 2013-10-18 14:34:05

    Byłem na odrze w środę, pogoda nie rozpieszczała, wiało i przelotnie kropiło.Na początku okolice Połęcka ale bez efektu, krótki plan i pojechałem w okolice Rąpic.Około godziny machania i nic. Zmieniłem kopyto na czerwone z brokatem rzut przy warkoczu , 2 ruchy kołowrotkiem i opór zacinam i czuję dużą rybę.Chodzi ładnie, czasami na chwilę muruję, kołowrotek pracuje aż miło. Próbuję oderwać ją od dna ale bez rezultatu, czuję że to "coś" dużego bo  po każdej próbie oderwania jej od dna czuć jej ciężar. Myślę poczekam aż się zmęczy i sama się pokaże, trwa to około 3, 4 minut i nagle luz ,guma wyskakuje ,wyciągam ją. Oględziny  gumy, hak lekko odgięty, żadnych śladów po zębach, jednoznacznej odpowiedzi co to mogło być nie mam. Szczupak zostawił by ślady, sum też . Nie wiem jak sandacz ale na pewno też zastały by ślady na gumie po zębach.Złapałem  miesiąc wcześniej bolka 4 kg i zachowywał się podobnie podczas holu, tylko że po minucie go widziałem a tej ryby po 3 minutach dalej nie widziałem więc jeśli to był boleń to musiał być na prawdę duży . Nie wiem co to było ale szkoda że przynajmniej nie zobaczyłem  z czy walczę i mogło się zerwać :)zmieniam główkę i idę o jedną wyżej pod prąd. Rzut w podobne miejsce jak poprzednio  i opór, zacinam- zaczep. No cóż tak bywa, idę na szczyt główki , zwijam luz żyłki i widzę jak żyłka płynie między główki zacinam i piękny odjazd, pracujący hamulec, czuję że też coś większego.Po 2 -3 min pokazuję się piękny sandacz. PIERWSZY W ŻYCIU. 3,40 kg i 70 cm. 

  • DOBRY76 2013-10-18 14:34:33

  • DOBRY76 2013-10-18 14:35:11

  • wedkarz2309 2013-10-18 15:25:27

    Bardzo ładny sandacz, gratuluję.
    Skoro nie było żadnych śladów na gumie, to może to była jakaś podpinka?

  • DOBRY76 2013-10-18 16:46:48

    Dzięki, też tak myślę ,że mogłem zapiąć jakąś rybę przypadkiem i stąd brak śladów na gumie. Ale tak czy owak tylko „ona” wie jedyna jak było faktycznie:)

  • Reklama
  • wedkarzszczecin88 2013-10-19 16:26:51

    8h z łodzi odra:
    16 sandałków do 40cm
    1sandał 1,97kg

  • brusmen 2013-10-20 15:05:26

    Odra okolice rakowa 5godz machania kijem i niestety porażka...

  • wedkarz2309 2013-10-20 20:19:22

    Październik, na wodzie PZW, otwarty! Miesiąc się kończy, ale lepiej późno, niż wcale.
    Prognozy nie napawały optymizmem w ogóle - bezchmurne niebo oraz silny wiatr. Jednak walczyć trzeba, kiedy tylko jest okazja.
    Głównym celem wyjazdu był nocny sandacz, więc nad wodą byliśmy z kolegą dopiero o godz. 10 rano. Za dnia planowaliśmy poznać kilka basenów, w których jeszcze nigdy nie łowiliśmy. W ruch poszły "standardowe" gumki, wielkości 8-10 cm, ale także i 15 cm szczupakowe gumy.
    Nie działo się zupełnie nic ("planowo"). Aż do godz. 15, kiedy to kolega zaciął odrzańskiego szczupaka. Mocny zestaw nie pozwolił mu na zbyt wiele i piękny, gruby zębaty drapieżca, znalazł się na brzegu bardzo szybko. Miara pokazała 72 cm.
    Przed wieczorem, pojechaliśmy na inny odcinek Odry, gdzie tliła się nadzieja na sandacza, jednak nie zanotowaliśmy nawet "tknięcia".
    Gdy zrobiło się ciemno... pojawił się księżyc, który oświetlał noc z taką siłą, że można było obserwować nie tylko szczytówki, ale i plecionki - to mi się nie podobało w ogóle.
    Jednak nie mieliśmy zamiaru się poddawać i kombinowaliśmy z prowadzeniem przynęty, jej ciężarem, wielkością i kolorem. Na nic się to zdawało.
    Na koniec, pojechaliśmy w jeszcze jedno miejsce. Wykonując tak kolejne rzuty, zaczęliśmy rozmawiać, nt. nocnego szczupaka. Osobiście jedynie słyszałem o łowionych kaczodziobych, podczas nocy, więc rozmowa skończyła się na tym, że na pewno żeruje. Na potwierdzenie słów, tuż po północy, mam potężne "kopnięcie", które natychmiast kwituję równie mocnym zacięciem. Nocny szczupak, od razu zdradził po stylu walki, że to on. Bardzo chcieliśmy, aby był to sandacz, więc po cichu liczyliśmy na dużego sandacza (złowiłem już sandacze, które walczyły w iście szczupaczym stylu). Niestety, nie był to mętnooki. Był to zębaty, niestety bardziej z tych "pistoletowatych" - 66 cm. Ale był za to nieźle odpasiony.
    Łowy skończyliśmy po godz. 2 w nocy. Przez 16 godz., był to mój jedyny kontakt z rybą. Ale sandacze jeszcze będą.


    Nocny szczupak - 66 cm.

  • Polacki1229 2013-10-20 21:45:48

    Mariusz to samo chciałem napisać,że jakaś podpinka wyprzedziłeś mnie :p według mnie prawie na pewno podpinka :]

  • kacpero 2013-10-21 20:07:09

    siema,ja z soboty na niedziele w nocy, oczywiście moja ulubiona pełnia :)w połowie z powodu wiatru zmieniłem miejscówke ,na bardziej zaciszna , kiedyś łowiłem już tam szczupaki ale było to ze 3 lata temu i na żywca..spotkała mnie miła i nie miła niespodzianka..wyciągnąłem dwa szczupaki, ehh oczywiscie nie nastawiałem się i nie miałem ze sobą żadnej stalki.pierwszy miał 58, branie przy brzegu, prawie pod nogami, łatwo poszło... drugi 80, oczywiście dalej bez haka czy podbieraka bo po co isc do auta, teź pod nogami...widze przynęta głęboko połknieta i bez jakiegokolwiek zastanowienia by nie złamać kiją złapałem za plecionke( bo jego się wystraszyłem) i wyrwałem go z wody na brzeg...ehh, chyba grubo ponad 5 kilo...nagroda jaka mnie spotkała to pocięte na maxa palce plus plecionka odcieła mi prawie pół paznokciaz mięsem pod spodem... poprostu masakra, krew sie lała a szczupak sie smiał na brzegu jaki ja głupi jestem.. oczywiscie odrazu przegryzł plecionke..zdjęcia brak bo byłem jak zwykle sam, do tego musiałem skupić sie na opatrunku..ehh, i tak było fajnie.. :)

  • brusmen 2013-10-22 00:09:06

    no widzisz jak byś zaprosił kumpla to by ci pomógł a ja czekałem na tel już spakowany i gotowy nawet dzwoniłem do Ciebie...gratuluję rybek

  • wedkarz2309 2013-10-22 10:12:45

    Dla takich ryb, warto się poświęcać :D



    Pogoda znów iście nie sandaczowa, ale co zrobić. Jak jest okazja, to trzeba jechać. Być może jakiś mętnooki jednak pstryknie. Jak nie w dzień, to może w nocy.

    Świeci słońce, jest bardzo ciepło, a od południa, zapowiadają silny wiatr. Nie spieszę się, wystarczy mi kilka godzin, aby za dnia „obstukać” wybrany odcinek rzeki (a w nocy, powtórzyć). Nad wodą jestem po godz. 12 i zaczynam obławianie jednego z kilkunastu basenów. Wiatr jest na prawdę silny, a jego częste podmuchy są tak mocne, że łowi się naprawdę ciężko. Po obłowieniu pierwszego dołu, czas na drugi, trzeci, aż dochodzę do nastego i w którymś rzucie, w okolicach godz. 17., czuję w opadzie dziwne branie. Ni to strzał, ni to pstryk. Jakoś tak inaczej. Niewiele myśląc, kwituję to zacięciem, a ryba odpowiada mi powolnym, ale zdecydowanym wygięciem całego kija. Będzie sum – pomyślałem. Hamulec miałem dokręcony sandaczowo, więc natychmiast go trochę poluzowałem i lokomotywa przesunęła się o kilka metrów. Wąsaty stanął, ale tylko na chwilę. Ruszył znowu i… luz! Ryba się wypina. Obserwuję końcowy zestaw i widzę na agrafce od przyponu wolframowego śluz oraz… dwucentymetrowy kawałek suma. Czy to płetwa, czy to coś innego. Nie wiem, nie potrafię rozwiązać tej „zagadki”. Pocieszam się, że to musiała być podpinka.

    Gdy zbliża się wieczór, czas na powtórzenie miejscówek. Prognozy się sprawdzają i wiatr ucicha. Jest o wiele przyjemniej. Niestety bez kontaktu z rybą. Jest godz. 21, a więc zdecydowanie za wcześnie, aby wracać do domu. Wsiadam więc w auto i jadę w inne miejsce.
    Na nic się zdają przeróżne kombinacje. Księżyc znów oświetla noc, ale z dnia na dzień, będzie mu coraz bliżej do nowiu.

    Patrzę na zegarek (0.44). Zakładam więc ostatnią przynętę, aby wykonać kilka rzutów i zakończyć łowienie. Wykonałem ich kilka, gdy nagle, niedaleko od brzegu, na końcu zestawu, „pojawia” się mała ryba, która swoim zachowaniem zdradza, że jest okoniem, więc nawet nie tnę, aby czasem nie rozerwać mu pyszczka. Jak się okazało, był zapięty bardzo delikatnie. Tak „niemrawe” branie, którego nie było czuć w ogóle, może tłumaczyć brak aktywności drapieżników. Pasiak duży nie jest, ma 33 cm. Pamiątkowa fotka i jedyna zdobycz wyprawy, odzyskuje wolność.

    Przed godz. 2, zmywam się i jadę do domu. W środę, być może powtórka. W nocy ma być kilkanaście stopni. Niestety na plusie…


    Trzeci wypad i trzeci przyłów - 33 cm. A sandaczy wciąż brak.

  • wedkarz2309 2013-10-24 11:28:52

    W dniu wczorajszym, wybrałem się po raz kolejny na odrzańskie spinningowanie. Będąc ostatnio i szukając sandaczy, trafiłem na piękne żerowanie takich ryb, jak bolenie i klenio-jazie. Aż żałowałem, że nie mam przy sobie wobków. Wczoraj była jeszcze ładniejsza pogoda, więc z nadzieją, wybrałem się na jesienne bolki. Nad wodą byłem przed południem. Niestety, jak się spodziewać mogłem, gdy byłem przygotowany na rapy, te się pochowały.
    Była zupełna cisza, więc próbowałem je skusić na różne sposoby. Wolniejsze prowadzenie w toni i przy dnie, także nie przyniosło efektów. Na odcinku ok, 1,5 km, udało mi się namierzyć ledwie trzy sztuki. Pierwszy i drugi nie był zainteresowany moimi przynętami. Trzeci namierzony, to taki 50+ cm, który siedział na samym przelewie. Dał się skusić, ale tylko delikatnie trącił wobka, zrobił wir na wodzie i tyle go czułem na kiju.

    Gdy zrobiło się ciemno, wymieniłem kij i postanowiłem spróbować raz jeszcze nocnych sandaczy, które w te niemal wakacyjne temperatury, nie chcą za bardzo współpracować. Oczywiście nie doczekałem się tego wymarzonego "pstryka" i przed godz. 2 w nocy, się zwinąłem.

  • DOBRY76 2013-10-25 18:17:16

    Wędkarz2309 gratuluję rybek, i wytrwałości w nocnych połowach. 

  • wedkarz2309 2013-10-26 10:11:07

    Dzięki kolego, ale jak widać, przyłowy ratują te wypady. Aczkolwiek, drugi wypad z rzędu, już nie. Wczoraj, korzystając z okazji (byłem przejazdem blisko Odry), zatrzymałem się na chwilę i tak od godz. 22, do godz. 4 rano, nie odnotowałem najmniejszego kontaktu z sandaczem.

    Może dziś? Jednak nie spodziewałbym się fajerwerków, w nocy będzie o jakieś 15-20 st., za dużo. Ale trzeba jeździć, póki jest wolny czas i trzeba to wykorzystać, jak najlepiej.

  • wedkarz2309 2013-10-28 08:32:22

    Sobota, to skrócone nocne wędkowanie, spowodowane niezliczoną ilością liści w wodzie, które utrudniały łowienie na tyle skutecznie, że ciężko było o "czysty" rzut. Było to niemal niemożliwe.Ganiałem po główkach w godz. 16-23, ale wciąż bez sandacza...Ale to do czasu, mętnookie w końcu zasmakują w przynętach, które im podaję od dwóch tygodni.

  • DOBRY76 2013-10-28 18:49:37

    Witam , byłem wczoraj również na odrze, 8 godzin na spina i 2 pistolety , i jeden wypięty też mały i jedna guma z obciętym ogonkiem. Chyba to nagłe ocieplenie pomieszało  szyki, dużo drobnicy pod powierzchnią, więc nasze gumy miały gdzieś.Bolenie przy wejściu do kanału szalały cały dzień do tego stada  polujących okoni, widok niesamowity ale bez przejawów współpracy ze strony ryb.Lecz wyjazd był udany jak to mówią ,,ręce śmierdziały rybami ""i dusza na jakiś czas spokojna.

  • wedkarz2309 2013-10-29 12:26:40

    Niestety, wczorajsze łowy, także zakończone fiaskiem. Na wodzie byłem (z kolegą) w godz. 17-23, ale jak nie mieliśmy kontaktu z sandaczem w poprzednich "podejściach", tak było i tym razem.
    Ale... będzie dobrze.

  • kowalek87 2013-10-30 12:30:40

    Poniedziałkowy boluś 83 cm.

  • kowalek87 2013-10-30 12:31:18

    I jego powrót do wody. Tak właśnie powinny kończyć złowione ryby!

  • kowalek87 2013-10-30 12:35:06

    Był jeszcze jeden 71cm, który również odzyskał wolność oczywiście.

  • Zelo 2013-10-30 16:50:22

    Graty Piotrek ładne bolki:) ja ostatnio nie mam szczęścia do odrzańskich drapieżników w sobote tylko jeden mały zębacz.

  • michaltrzebnica 2013-10-30 19:51:33

    słaaabo ostatnio a wręcz tragicznie. sandacza nie widać, ale robi się chłodniej, więc mooże ;)

  • antek2004 2013-10-31 08:23:55

    Gratki pięknych boleni!!!

  • antek2004 2013-10-31 08:23:56

    Gratki pięknych boleni!!!

  • wedkarz2309 2013-11-02 10:42:07

    Piotrku, gratuluję raz jeszcze :)




    No to listopad otwarty sandaczem. Yyy, przepraszam, jazgarzem. Ale od początku:
    W dniu wczorajszym, wybrałem się z kolegą, po raz X tej jesieni, zapolować na odrzańskiego sandacza.  W końcu doczekaliśmy się przymrozku. Inne "teorie" także wydawały byś się sprzyjające. Plan był więc bardzo ambitny, a nadzieje na "pstryki", ogromne.
    O umówionej godzinie, spotykamy się na parkingu i w końcu jest to, na co czekaliśmy bardzo długo - skrobanie szyb. Po godz. 5 rano, gdy jest jeszcze zupełnie ciemno, zajeżdżamy nad wodę. Ja obławiam jeden basen, kolega drugi. Po wykonaniu kilku rzutów, przyjeżdża jakiś wędkarz (spinningista). Ciekawych główek jest raptem kilka, więc nie bardzo nam to odpowiada. Ale co zrobić, Odra jest dla wszystkich wędkarzy.
    Po dokładnym (bezowocnym) obłowieniu dwóch basenów, nie mówiąc tego na głos, domyślamy się, kolejnego słabego wypadu. Jednak nie mamy zamiaru się poddawać i nie mając zbytnio innego wyjścia, "poprawiamy" miejscówki po w/w wędkarzu. Na którejś z kolei główce, na dalekim wyrzucie (okolice napływu kolejnej główki), mam bardzo delikatne trącenie przynęty (zdecydowanie zbyt delikatne, aby nazwać to pstrykiem), które natychmiast kwituję zacięciem. Ryba jest, ale od razu czuć, jakich jest rozmiarów. Jest to mały sandacz, który nie ma nawet wymiaru. Proszę więc go, aby się wypiął. Był posłuszny, zrobił to bardzo szybko. Nawet takie maluchy, potrafią trzepnąć z siłą metrowego szczupaka, ale to było ewidentnie branie, nieżerującego sandacza, a hak miał wbity ledwie "za skórkę". Na kolejnej główce, koledze, na samym przelewie, wychodzi do gumy, pod same nogi, podobnej wielkości mętnooki, który tylko delikatnie ją tknął, zostawiając na niej ślady po swoich kłach. Sytuacja ta, potwierdza tylko, że ryby stoją jeszcze "po letniemu", co z resztą "pokazują" wędkarze, którzy do dziś łowią nocne sandacze z przelewów.
    Przed nami wędkarz, za nami dwóch. Nie ma więc większego sensu się z nimi cisnąć na tych główkach - nie lubię tłoku nad wodą. Mieliśmy nadzieję, że w dniu dzisiejszym, wszyscy będą na cmentarzach i cała Odra będzie nasza. Niestety, rzeczywistość była zupełnie inna. W takim układzie, zwijamy się i jedziemy na inne miejscówki. Na jednej z nich, gdzie jest piękny dół, udaje mi się sprowokować (główka 30 g) do brania kolejnego sandacza, którego udało zezłościć się jedynie na tyle, aby delikatnie skubnął w sam ogon przynęty. Oczywiście w takim przypadku o skutecznym zacięciu nie było mowy i mogłem tylko oglądać pozostawione na gumie, ślady mętnookiego. W szybko powtórzonym rzucie, powtórzył (tak mocno, że branie było tylko widać. O wyczuciu "pstryka" nie było mowy). Oczywiście i w tym przypadku, interesował go tylko ogon.
    Po obłowieniu kolejnych miejscówek, pojechaliśmy na następne, które obławialiśmy już po ciemku - bez efektu.  Łowy skończyliśmy ok. godz, 22.30.
    Będzie dobrze, mamy jeszcze pełne dwa miesiące.

  • antek2004 2013-11-04 15:41:57

    Dziś udało mi się w końcu wyskoczyć na Oderke .Efekt mizerny  3 h i nie było nawet brania w końcu po przepłynięciu barki coś zaczeło się dziać jeden boluś wyszedł pod same nogi taki ok 60cm niestety spudłował;/  chwile pózniej poprawka i taki 46 cm się uwiesił;)

  • Zelo 2013-11-04 17:50:11

    Wczoraj Odra w Ciechanowie zawody spiningowe na 45 zawodników tylko 16 z rybą(ja niestety na pusto) z tego pierwsze dwa miejsca bolki a reszta po szczupłym i małe okonki.

  • syfon10 2013-11-05 11:43:37

    znając życie okres sie skończy i przestaną brać..:|u mnie na bolki najbardziej sie thrille sprawdzają, na soule nigdy nie uderzył mi większy boleń jak50cm.Na spirita nigdy nic nie złapałem tak samo na glooga.. Największe bolenie tak czy inaczej wyciągnąłem na gumke z opadu lub prowadzone w pół toni.. Przeważnie używam lunatiki, reno killery lub bandity koloru białego i wielkości ok 8 cm.. w tym roku jak narazie macham główkami ok 20g.Największego bolenia w zeszłym roku wyciągnąłem na lunatika 10cm na 35g główce prowadząc na zmianę szybko wolno... Ale jak to z rybkami bywa niema reguły.Ja uważam że jak ryba jest w wodzie a do tego żeruje to uderza w to co się jej zaserwuje... Jedynie sandacze są bardziej wybredne.. Co najlepsze niby boleń wzrokowiec a cały zeszły sezon używałem  plecionki fluo 12kg dragona i połapałem ich troche, w tym zmieniłem na czerwoną też 12stka i myśle że już koło 10 szt wyjąłem na pewno..


    kolego nie pisz takich bzdur i bajek, łowisz zazwyczaj w niedozwolonym miejscu, więc ryby Twoje są skłusowane. jak sie łowi pod jazem to i w agrafke czasem zajebie ryba na plecionie 0,40 - prosze Cie nie pierdolll 

    Sum którego zajebałes i fotografujesz się na ogrodzie też jest skłusowany. w takich miejscach nie wolno łowić... chyba nie chcesz żebym pisał dalej???

    nie pisze tego z zazdrości bo takich ryb jak ja łowię długo nie będziesz wyjmował

    pozdrawiam

  • kacpero 2013-11-07 08:02:09

    po pierwsze to z kąd ty możesz gościu wiedzieć gdzie ja zazwyczaj łowie,
    bo kolegami to napewno nie jesteśmy.
    po drugie nawet jeśli łowie w okolicach jazu to z reguły jest to ok 100 metrów od niego, z pierwszej główki..
    więc nie do końca kumam o co ci chodzi, bo jeśli to nie zazdrośc to może poprostu głupi jesteś.

  • antek2004 2013-11-07 16:34:14

    Panowie dajcie na powsztrzymanie nie o to chodzi w tym forum żeby wypisywać takie rzeczy

  • kacpero 2013-11-08 16:56:32

    wiem, po prostu nie pozwole żeby jakis typ wyzywał mnie od kłusoli...coś mu się przyśniło i atakuje ludzi którzy złapali ryby o których mu sie nawet nie chce przysnić...nawet go nie stać na to żeby wrzucić swoje zdjęcie i napisać coś o sobie.. anonimowy napastnik..



Reklama
Reklama