Dzisiaj 4 bolenie 3 takie 40-45 jeden taki ponad 30 cm i dwa małe szczupaczki niestety bateria mi padła w aparacie;/.Ogólnie stan wody bardzo niski na samej Odrze padł tylko jeden boleń. Za to dzisiaj na zatoce szalały jak wściekłe udało tam się przechytrzyć 3 sztuki niestety sama młodzież.
Ja jednak stanowczo jestem za wyprawą nad Odre w dni robocze. Cisza spokój ryby nie sa spłoszone wedkarzy mało rybki z chęcią zapinaja się na przynęty. Od początku roku chodze za dużym kleniem ale max co sie zapina to 22-30cm zauważyłem że woda robi się zimniejsza i pojawiają sie wieksze sztuki ale jak narazie zamiast tych dużych zapinają mi się Bolenie na przelewie. Wczoraj pierwszy rzut i Bolenik stał na przelewie, dzisiaj pierwszy rzut i Boleń 40cm stał na przelewie. Może jutro będzie ten naprawdę duży kleń.
Wybrałem się wczoraj z kolegą na odrzańskie łowy, poganiać za bolkiem. Pogoda, wydawać by się mogło, idealna, jednak... to nie był ten dzień. Nad wodą byliśmy o godz. 9 rano i na dzień dobry, obskoczyliśmy dobrze nam znany, odcinek, który dał nam po... szczupaku. Były to małe brzdące 20+ i 30+ cm. Jest ich zatrzęsienie. Spod brzegu, DOSŁOWNIE co kilka metrów ucieka jakiś maluch - to dobrze rokuje na przyszłość. Na wodzie panowała cisza, która bardzo, ale to bardzo sporadycznie była przerywana jakimś atakiem. Brak ataków na powierzchni, tłumaczyliśmy sobie tym, że ukleja zeszła głębiej (w ogóle nie było jej widać). Więc próbowaliśmy namierzyć bolki głębiej, ale także bez efektów. Następnie, obskoczyliśmy nowy (dla nas) odcinek rzeki, który okazał się być taki nijaki. Ni to boleniowe główki, ni to sandaczowe... Gdy wracaliśmy, zajechaliśmy jeszcze na bardzo dobrze znaną nam miejscówkę, gdzie kolega testował nowy nabytek (Fenwick HMG), a ja, dalej szukałem boleni. I... udało się, ale ryba, którą miałem na kiju przez 2 sekundy, była rybą niewiadomego gatunku i nie wiem, czy w ogóle był to atak, czy raczej ją podczepiłem. Łowy skończyliśmy o godz, 21. Mimo, braku zainteresowania bolków naszymi przynętami, dzień był pełen wrażeń i była to kolejna lekcja, która, jak to na każdym wypadzie ma miejsce, czegoś mnie nauczyła.
Masa narybku, uwięzionego w kałużach - trzeba im pomagać.
wczorajsza prawie metrówka :) zabrakło 2 cm.. :)tym razem póznym wieczorem na lunatica 8cm, 20g hak 4Dał mi troche popalić bo zapomniałem latarki,byłem jak zwykle sam i musiałem sobie świecic telefonem przy podebraniu. Ładna komedia jak by ktoś to widział.. telefon w zębach, osęka w jednej ręce i wędka w drugiej :)
wczorajsza prawie metrówka.. :) zabrakło mu 2cm.. :)Ogólnie dał mi troche popalić, zapomniałem latarki i przy podbieraniu próbowałem poświecic telefonem.. Jak by ktos mnie obserwował to niezła komedia była..telefon w zębach, osęka w jednej ręce wędka w drugiej.. miał chyba z 5 okazji żeby się uwolnić ale za dobrze był zapięty. :)
Środa wędkuje od godziny 17-20 , trzy rybki jeden bolenik mały drugi (60cm) i krótki szczupaczek .Dwie małe złowione na zatoce 60tak na Odrze.Wszystkie ryby siadły na spiryta 2 .
Dzisiejszy wypad z rana przyniósł 2 okonie (ok 25 cm),3 szczupaczki takie(( 30-40 cm),5 kleni ok(30 cm) i jednego bolka (40 cm), ponadto miałem wyjście do woblera bolenia takiego 60 cm ale odprowadził wobler pod same nogi;/
O widze ze kolega lowi na przynety Roberta Hamera :P
U mnie totalna klapa bo postanowiłem zapolować na dużego klenia na zakręcie Odry tam gdzie Obrzyca wpada do odry. tylko że z drugiej strony zakrętu. W tym miejscu jest dosyć płytko bo w lecie tutaj jest max 1.5 metra prawie do samego środka rzeki i jest dużo kamienistych raf niestety ale klenie nie reagowały na żadnego woblera. Za to szczupaczki bardzo chętnie skubały przy brzegu w płytkich zatoczkach prawdę mówiąc jest to trochę denerwujące bo nastawiam się na klenia a tu szczupak i obcinka.
Dzisiaj Wyprawa na Wielobłota, po drodze kilka główek pomiędzy starorzeczem a zakrętem. Woda bardzo niska ale jeszcze metr jej brakuje do stanu sprzed roku. klenie znikneły w nurcie a te co zostały na płyciznach są bardzo ostrożne atakują bardzo rzadko prawdę mówiąc cudem udało mi się zapiąć 2 sztuki po 28-30cm na niezawodny wobler Biedrona Siek-M . okonie za to współpracowały całkiem całkiem. Wydłubałem z kamienisk i faszyny kilkanaście sztuk 16-20cm. I na sam koniec już po zmroku miałem nadzieje na dużego klenia z główki którą zostawiłem sobie na koniec. 4 rzut na przelew i jest coś się zapięło jest duże i nie chce wyjść z nurtu. Żyłka 0.14 Jaxon Satori wiec muszę wziąć poprawkę na wytrzymałość. jest już ciemno wiec nie widac co siedzi na końcu ale w każdym bądź razie walczy i to ostro hamulec popuszczony a ryba płynie w nurt. Przykręciłem hamulec i powoli doholowałem ja do brzegu ale cały czas odjeżdza do tego ciemno ryba nie chce podpłynąć do brzegu. W końcu po dobrych 5 minutach skapitulowała i dała się wytargać na brzeg. Oczywiście był to Boleń całe 53cm i do tego tłusciutki 2kg miał spokojnie.Na koniec jeszcze pękła żyłka w momencie jak podciągałem rybę na brzeg . Nie wiem jak producenci mierzą wytrzymałość żyłek ale moje przypuszczenia że trzeba zawsze podzielić ja przez 2 okazały się słuszne.
Wczoraj byłem na Odrze koło Brzegu Dolnego od 12.00-16.00. Rezultat to jeden sandaczyk 57cm na białego Vipera 10cm. Uderzył pod samymi nogami. Byłem pewny, że to szczupaczek, ale po chwili wyłaniające się z ciemnej wody "wilcze zęby" utwierdziły mnie w innym przekonaniu. P.s. Czy ktoś z forumowiczów łowi stale w okolicach nowego mostu k. przeprawy promowej? Jak tam z głębokością i rybami?
na napływwie główki na głębokości ok . 1,2m. dzien później w podobnym miejscu zaciąłem sporo większego. z tą różnicą, że ten większy stał pod zatopionym konarem.
Dzisiaj znów przejazdem przez Krosno i dzięki Bogu Odra zaczęła przybierać i ryby brać. Zapięło się kilka kleni 25-30cm na mój ulubiony woblerek biedrone Siek-m kilkanaście okoni 20-25cm no dzisiaj szalały ostro. I jeden zabójca rzucił się na biedrone co widać na zdjęciu.
Przy okazji postanowiłem poddać jeszcze jednej próbie nowy produkt Salmo a ponieważ w Krośnie pod mostem często stoją duże ryby to i złapał się taki jeden duży drapieżnik. Tak że już wiem że to jest wobler na duże sztuki.
Kiedy woda idzie w górę ryby pięknie skubią przynęty, kilka kleni udało się wyjąć, pech chciał że jak tylko zaszło słońce i miałem kilka skubnięć większych sztuk złamała się szczytówka w wędce.Krosno Odrzańskie i okolice mostu to piękne kleniowe miejscówki, polecam je każdemu poławiaczowi kleni.
W dniu wczorajszym (w końcu, po 2 tyg. przerwy!), wybrałem się z kolegą na Odrę, sprawdzić, jak ma się sytuacja z sandaczami. Noc, poprzedzająca nasz wyjazd, była ciepła (11 st.), a za dnia miało być jeszcze cieplej. To nie napawało optymizmem, jednak postanowiliśmy spróbować. Był to pierwszy dzień Michała z opadem, i jego nowym nabytkiem (Fenwick HMG). Ja oczywiście łowiłem swoim dragonowskim GS-em, do którego podpiąłem także nowy nabytek: PENN Battle 4000. O godz. 5 rano, wyjechaliśmy i gdy było jeszcze ciemno, byliśmy na miejscu. W świetle latarki czołowej, nawinęliśmy na kołowrotki nowe plecionki Sufix 832 (ja 0,18, kolega 0,15). Było więc co testować. Po kilku rzutach (pół godz.) przy aucie, pojechaliśmy we „właściwe” miejsce. Wybraliśmy jeden z zakrętów, gdzie zapływy ostróg są głębokie i właśnie tam szukaliśmy mętnookich. Pierwsza główka, wykonaliśmy może po pięć rzutów i Michał oznajmia, że ma rybę. Po szybkim holu na brzegu melduje się pierwszy spinningowy sandacz (40+ cm) kolegi, który cieszy się z niego bardzo (ja także), jednak nie ma pełni zadowolenia, gdyż kolega nie pamięta, czy był ten pierwszy wymarzony „pstryk”. Wypuszczamy go i dosłownie po 2-3 rzutach, mam konkretne walnięcie w opadzie. Ryba dostaje momentalnie po zębiskach, ale nie wiem, co mam na końcu zestawu. Sandacz to nie jest - zbyt wariuje to coś na końcu wędki. Szczupak to nie jest - szarpnięcia są zbyt szybkie. Gdyby to była 20 cm ryba, to pewnie bym powiedział, że to okoń, jednak z powodu wielkości ryby, nie pomyślałem o nim. Szybko jednak, tajemnicze i konkretne drgania, stały się jasne. To faktycznie okoń, ale jaki! Szybka pamiątkowa fota i przyłożenie do miarki, gdzie ogon zakończył się na 37 cm! Może nie jest to olbrzym, ale jest to na dzień dzisiejszy moja osobista życiówka, którą udało mi się poprawić o… 1 cm. Kolejne główki, to… głównie walka z zaczepami i zarośniętymi brzegami. Po obłowieniu całego zakrętu, pojechaliśmy na inny łuk, gdzie szukaliśmy sandaczy do wieczora, a gdy zrobiło się ciemno, pojechaliśmy na nocną bankówkę, gdzie skończyliśmy łowy i przed godz. 23, ruszyliśmy w drogę powrotną. Przez 17 godzin, złowiliśmy dwie ryby, poza którymi, nie było więcej kontaktów z drapieżnikami (nie licząc małych szczupaków, które próbowały pożreć nam wszystkie gumy i wyskakiwały do przynęt pod samymi nogami. Mętnookie, stoją jeszcze na letnich miejscówkach (co jest rzeczą naturalną), więc czas na jesienne sandaczowanie dopiero nadejdzie. Ale warto było, z resztą, jak za każdym razem. Kolejna lekcja, z której należy wyciągnąć, ile się da.
Gratulacje pasiaka, ja z odry takiego jeszcze nie wytargałem, dzisiaj odwiedziłem wielobłota ryby były bardzo niechętne do współpracy ale udało się dziabnąć jednego klenia 45cm. Na tak dużą sztuke był bardzo ospały zresztą jak większość rybek dzisiaj. oprócz niego zapięły się jeszcze 2 mniejsze klenie i jeden okonek wszystko na Wobler Siek-m żyłka 0.14 jaxon Satori Wedka Arcus Spin 270/10. Dziabały jeszcze jakieś szczupaczki ale tak niechętnie że musiałem im przed nosem obrotówka kilka razy przejechać a i tak skończyło się tylko na wyjściu i skubnięciu kilka razy.
Dawno mnie tu nie było, bo i za rybkami biegałem w innym województwie. Dziś odbywały się zawody kończące sezon 2013. Wynik zadowalający komplet okoni przed czasem.Szkoda że zawody na martwej rybie.Ogólnie 90% uczestników z rybą , trzy szczupaki reszta okoni.
Krosno Odrzańskie i okolice mostu to piękne kleniowe miejscówki, polecam je każdemu poławiaczowi kleni. no bardzo dobre miejsce na takie małe klenie, nie zaprzeczam. w Krośnie jest wiele innym główek, oddalonych od mostu, gdzie łowi się dużo większe klenie. mimo to gratuluje "okazów" ;)
Łowi się to znaczy ty złowiłeś czy ktoś ci mówił że się łowi większe ? W krośnie bywam tylko przejazdem i mam czas tylko na okolice mostu i promenady akurat tam dno jest kamieniste i stoi dużo kleni nie tylko tych małych.
Wczoraj, mimo pogody, w jaką zazwyczaj siedzę w domu (silny, momentami porywisty wiatr + częste przelotne deszcze), wybrałem się na ryby, aby tradycji stała się zadość. Urodziny (23.09.), to dzień spędzony na rybach, od osiemnastego roku życia, nieprzerwanie.
Ze względu na pogodę, wybrałem się na szczupaka. Najpierw poszedł w ruch wobler Sebile MagicSwimmer 125, ale przez kilka godzin, zaliczyłem jedynie jedno niemrawe wyjście pistoleta. Po zmianie woblera na gumę, zanotowałem 3 "pstryki" tegorocznych malców i jedno szarpnięcie pod nogami, także tegorocznego. Pod koniec dnia, wykonałem "kilka" rzutów za sandaczem, czego efektem było jedno "branie" w opadzie i wyjęta... łuska.
Przez 8 godzin nic nie złowiłem - nie musiałem. Najważniejsze, że byłem tego dnia nad wodą. Dobrze brały, ale okonie. Znajomy chodził z trokiem i nadoił dużo pasiaków do 20+ cm.
Cześć wedkarz2309 na początek chciałem pogratulować Twoich wspaniałych wyników. Co do artykułu o Odrzańskim spinningowaniu to pozwolę sobie zamieścić mały wpis z wczorajszego wypadu.
Okolice Zielonej Góry, o godzinie 17.30 byliśmy dopiero nad wodą, pogoda taka jak u Ciebie, lekki wiatr z przelotnym deszczem który okazał się już nie przelotny:) Zaczailiśmy się z kolega w nowym miejscu, małej wymytej odnodze z bardzo duża ilością powalonych przez bobry drzew które wchodziły głęboko pod wodę, na moje oko do 3m.
Z uwagi na chmury i deszcz użycie okularów polaryzacyjnych mijało się z celem, pod powierzchnią wody nie dało się dostrzec dosłownie nic, zaczynamy więc rzucać od wody wolnej od zaczepów zaczynając naukę opadu według Twoich artykułów, na razie ciężko mi się do tego przekonać ale Twoich wyników na ta metodę nie można lekceważyć dlatego kalecze opad dalej:) rzucam na ripperka 7cm motor-oil z brokatem.
Na wodzie wolnej od zaczepów spławia się drobnica, mały okoń atakuje poza tym nic specjalnego się nie dzieje, natomiast 15 metrów dalej w zwalonych drzewach co rusz coś większego przeprowadza atak, naprzemiennie duży wir pod wodą, ew.plusk ale bez żadnych wyskoków, nie mamy wątpliwości że siedzi tam szczupak ale rzut w to miejsce jest samobójstwem, w wyobraźni widzę ripper na korzeniach a na odczepiacz na 15-tu metrach nie ma co liczyć.
Łowię dalej opadem, i spoglądam na kolegę który zaczyna się kręcić i coś mruczeć pod nosem, nie wytrzymał napięcia... założył ALGE-1 i posłał ją prosto w zatopione konary. To było jedyne wyjście aby uspokoić te ataki nieopodal nas które nie dawały nam się skupić na łowieniu, rzut się udał, ALGA lekko skręciła w locie i wpasowała się pomiędzy konary, jeden obrót korbką i widzę pięknie wybarwionego szczupaczka pół metra nad wodą z otwarta paszczą. Szybki siłowy hol z konarów i po chwili jest pod naszymi nogami, miara pokazała niecałe 60cm, a przeciwnik szybko wrócił do swojej kryjówki.
Dzięki Krzysiek i życzę Ci szybkiego opanowania metody opadowej, która jest skuteczna, jednak trzeba się do niej przekonać i podobnie, jak Ty, długo nie miałem do niej przekonania. Do momentu, kiedy nauczono mnie "opadu".
W dniu wczorajszym, wybrałem się z kolegą na kilka godzin na Odrę. Słoneczna pogoda, więc wziąłem boleniowe pudełko i ganiałem po ostrogach za jesienną rapą, która niestety nie dała się skusić. Kolega chodził za szczupakiem, ale też bez rewelki - jeden króciak.
Popołudniem, gdy wracałem do auta na krótki odpoczynek, połączony z posiłkiem, spotkałem forumowych kolegów: Mariusza (manieku80) i Mateusza (Zelo). Machnąłem obok nich kilka razy i tak do godz. 20, siedzieliśmy razem i rozmawialiśmy. Gdy zrobiło się ciemno, zwinęliśmy się i pojechaliśmy do domu.
Witam , oto efekt wczorajszego wypadu na rybki, rzut po to by raz jeszcze nawinąć żyłkę która weszła z góry na szpulę, i wielkie zdziwienie !!!Bolek 4,07 kg i 74 cm .Pierwszy w życiu , mam nadzieję że nie ostatni.
Dzisiaj 4 bolenie 3 takie 40-45 jeden taki ponad 30 cm i dwa małe szczupaczki niestety bateria mi padła w aparacie;/.Ogólnie stan wody bardzo niski na samej Odrze padł tylko jeden boleń. Za to dzisiaj na zatoce szalały jak wściekłe udało tam się przechytrzyć 3 sztuki niestety sama młodzież.
Ja jednak stanowczo jestem za wyprawą nad Odre w dni robocze. Cisza spokój ryby nie sa spłoszone wedkarzy mało rybki z chęcią zapinaja się na przynęty. Od początku roku chodze za dużym kleniem ale max co sie zapina to 22-30cm zauważyłem że woda robi się zimniejsza i pojawiają sie wieksze sztuki ale jak narazie zamiast tych dużych zapinają mi się Bolenie na przelewie. Wczoraj pierwszy rzut i Bolenik stał na przelewie, dzisiaj pierwszy rzut i Boleń 40cm stał na przelewie. Może jutro będzie ten naprawdę duży kleń.
Ja mam jakiegoś pecha do tych Boleni ?
Na szczeście Odra na każdej głowce darzy nas ładnymi kleniami szkoda że takie małe .
Wybrałem się wczoraj z kolegą na odrzańskie łowy, poganiać za bolkiem. Pogoda, wydawać by się mogło, idealna, jednak... to nie był ten dzień. Nad wodą byliśmy o godz. 9 rano i na dzień dobry, obskoczyliśmy dobrze nam znany, odcinek, który dał nam po... szczupaku. Były to małe brzdące 20+ i 30+ cm. Jest ich zatrzęsienie. Spod brzegu, DOSŁOWNIE co kilka metrów ucieka jakiś maluch - to dobrze rokuje na przyszłość. Na wodzie panowała cisza, która bardzo, ale to bardzo sporadycznie była przerywana jakimś atakiem. Brak ataków na powierzchni, tłumaczyliśmy sobie tym, że ukleja zeszła głębiej (w ogóle nie było jej widać). Więc próbowaliśmy namierzyć bolki głębiej, ale także bez efektów. Następnie, obskoczyliśmy nowy (dla nas) odcinek rzeki, który okazał się być taki nijaki. Ni to boleniowe główki, ni to sandaczowe...
Gdy wracaliśmy, zajechaliśmy jeszcze na bardzo dobrze znaną nam miejscówkę, gdzie kolega testował nowy nabytek (Fenwick HMG), a ja, dalej szukałem boleni. I... udało się, ale ryba, którą miałem na kiju przez 2 sekundy, była rybą niewiadomego gatunku i nie wiem, czy w ogóle był to atak, czy raczej ją podczepiłem.
Łowy skończyliśmy o godz, 21. Mimo, braku zainteresowania bolków naszymi przynętami, dzień był pełen wrażeń i była to kolejna lekcja, która, jak to na każdym wypadzie ma miejsce, czegoś mnie nauczyła.
Masa narybku, uwięzionego w kałużach - trzeba im pomagać.
wczorajsza prawie metrówka :) zabrakło 2 cm.. :)tym razem póznym wieczorem na lunatica 8cm, 20g hak 4Dał mi troche popalić bo zapomniałem latarki,byłem jak zwykle sam i musiałem sobie świecic telefonem przy podebraniu. Ładna komedia jak by ktoś to widział.. telefon w zębach, osęka w jednej ręce i wędka w drugiej :)
wczorajsza prawie metrówka.. :) zabrakło mu 2cm.. :)Ogólnie dał mi troche popalić, zapomniałem latarki i przy podbieraniu próbowałem poświecic telefonem.. Jak by ktos mnie obserwował to niezła komedia była..telefon w zębach, osęka w jednej ręce wędka w drugiej.. miał chyba z 5 okazji żeby się uwolnić ale za dobrze był zapięty. :)
ehh, myślałem że ten pierwszy wpis sie nie pojawi.. :)
wczoraj Odra w Ścinawie i tylko jeden malutki szczupaczek
Środa wędkuje od godziny 17-20 , trzy rybki jeden bolenik mały drugi (60cm) i krótki szczupaczek .Dwie małe złowione na zatoce 60tak na Odrze.Wszystkie ryby siadły na spiryta 2 .
Środa wędkuje od 17-20 padają trzy ryby 2 bolki jeden maluch drugi przyzwoita 60tka i jeden krótki szczupak wszystkie ryby na spiryta 2
Dzisiejszy wypad z rana przyniósł 2 okonie (ok 25 cm),3 szczupaczki takie(( 30-40 cm),5 kleni ok(30 cm) i jednego bolka (40 cm), ponadto miałem wyjście do woblera bolenia takiego 60 cm ale odprowadził wobler pod same nogi;/
O widze ze kolega lowi na przynety Roberta Hamera :P
U mnie totalna klapa bo postanowiłem zapolować na dużego klenia na zakręcie Odry tam gdzie Obrzyca wpada do odry. tylko że z drugiej strony zakrętu. W tym miejscu jest dosyć płytko bo w lecie tutaj jest max 1.5 metra prawie do samego środka rzeki i jest dużo kamienistych raf niestety ale klenie nie reagowały na żadnego woblera. Za to szczupaczki bardzo chętnie skubały przy brzegu w płytkich zatoczkach prawdę mówiąc jest to trochę denerwujące bo nastawiam się na klenia a tu szczupak i obcinka.
Dzisiaj Wyprawa na Wielobłota, po drodze kilka główek pomiędzy starorzeczem a zakrętem. Woda bardzo niska ale jeszcze metr jej brakuje do stanu sprzed roku. klenie znikneły w nurcie a te co zostały na płyciznach są bardzo ostrożne atakują bardzo rzadko prawdę mówiąc cudem udało mi się zapiąć 2 sztuki po 28-30cm na niezawodny wobler Biedrona Siek-M . okonie za to współpracowały całkiem całkiem. Wydłubałem z kamienisk i faszyny kilkanaście sztuk 16-20cm. I na sam koniec już po zmroku miałem nadzieje na dużego klenia z główki którą zostawiłem sobie na koniec. 4 rzut na przelew i jest coś się zapięło jest duże i nie chce wyjść z nurtu. Żyłka 0.14 Jaxon Satori wiec muszę wziąć poprawkę na wytrzymałość. jest już ciemno wiec nie widac co siedzi na końcu ale w każdym bądź razie walczy i to ostro hamulec popuszczony a ryba płynie w nurt. Przykręciłem hamulec i powoli doholowałem ja do brzegu ale cały czas odjeżdza do tego ciemno ryba nie chce podpłynąć do brzegu. W końcu po dobrych 5 minutach skapitulowała i dała się wytargać na brzeg. Oczywiście był to Boleń całe 53cm i do tego tłusciutki 2kg miał spokojnie.Na koniec jeszcze pękła żyłka w momencie jak podciągałem rybę na brzeg . Nie wiem jak producenci mierzą wytrzymałość żyłek ale moje przypuszczenia że trzeba zawsze podzielić ja przez 2 okazały się słuszne.
Maluszek z kamienisk
Tłuścioszek w zbliżeniu
Wczoraj byłem na Odrze koło Brzegu Dolnego od 12.00-16.00.
Rezultat to jeden sandaczyk 57cm na białego Vipera 10cm.
Uderzył pod samymi nogami. Byłem pewny, że to szczupaczek, ale po chwili wyłaniające się z ciemnej wody "wilcze zęby" utwierdziły mnie w innym przekonaniu.
P.s. Czy ktoś z forumowiczów łowi stale w okolicach nowego mostu k. przeprawy promowej? Jak tam z głębokością i rybami?
zjęcie z zeszłego tygodnia. Rzeka Odra - 73 cm. Dzień później nie podołałem "metrówce" w szybkim nurcie Odry.
Michał gratulacje ładny zębacz:)
A można wiedzieć gdzie stał jeśli to nie tajemnica?
na napływwie główki na głębokości ok . 1,2m. dzien później w podobnym miejscu zaciąłem sporo większego. z tą różnicą, że ten większy stał pod zatopionym konarem.
dzięki Zelo. widzę,że Ty dalej ładne okonie łowisz na Orli. wpadnę na jesień ;)
Dzisiaj znów przejazdem przez Krosno i dzięki Bogu Odra zaczęła przybierać i ryby brać. Zapięło się kilka kleni 25-30cm na mój ulubiony woblerek biedrone Siek-m kilkanaście okoni 20-25cm no dzisiaj szalały ostro. I jeden zabójca rzucił się na biedrone co widać na zdjęciu.
Przy okazji postanowiłem poddać jeszcze jednej próbie nowy produkt Salmo a ponieważ w Krośnie pod mostem często stoją duże ryby to i złapał się taki jeden duży drapieżnik. Tak że już wiem że to jest wobler na duże sztuki.
Kiedy woda idzie w górę ryby pięknie skubią przynęty, kilka kleni udało się wyjąć, pech chciał że jak tylko zaszło słońce i miałem kilka skubnięć większych sztuk złamała się szczytówka w wędce.Krosno Odrzańskie i okolice mostu to piękne kleniowe miejscówki, polecam je każdemu poławiaczowi kleni.
Kolego, jaki ciężar wyrzutu ma Twój spin, na którego łowisz takie piękne klenie ?
Konger Arcus Spin 2-10g no nie są to Klenie a raczej kleniki ale są .
Wczoraj byłem nad Odrą w godzinach późnych popołudniowych,między godziną 17:20 a 20:00,efekt jedno potężne uderzenie i rozgięta agrafka w wolframie.
W dniu wczorajszym (w końcu, po 2 tyg. przerwy!), wybrałem się z kolegą na Odrę, sprawdzić, jak ma się sytuacja z sandaczami. Noc, poprzedzająca nasz wyjazd, była ciepła (11 st.), a za dnia miało być jeszcze cieplej. To nie napawało optymizmem, jednak postanowiliśmy spróbować. Był to pierwszy dzień Michała z opadem, i jego nowym nabytkiem (Fenwick HMG). Ja oczywiście łowiłem swoim dragonowskim GS-em, do którego podpiąłem także nowy nabytek: PENN Battle 4000. O godz. 5 rano, wyjechaliśmy i gdy było jeszcze ciemno, byliśmy na miejscu. W świetle latarki czołowej, nawinęliśmy na kołowrotki nowe plecionki Sufix 832 (ja 0,18, kolega 0,15). Było więc co testować.
Po kilku rzutach (pół godz.) przy aucie, pojechaliśmy we „właściwe” miejsce. Wybraliśmy jeden z zakrętów, gdzie zapływy ostróg są głębokie i właśnie tam szukaliśmy mętnookich. Pierwsza główka, wykonaliśmy może po pięć rzutów i Michał oznajmia, że ma rybę. Po szybkim holu na brzegu melduje się pierwszy spinningowy sandacz (40+ cm) kolegi, który cieszy się z niego bardzo (ja także), jednak nie ma pełni zadowolenia, gdyż kolega nie pamięta, czy był ten pierwszy wymarzony „pstryk”. Wypuszczamy go i dosłownie po 2-3 rzutach, mam konkretne walnięcie w opadzie. Ryba dostaje momentalnie po zębiskach, ale nie wiem, co mam na końcu zestawu. Sandacz to nie jest - zbyt wariuje to coś na końcu wędki. Szczupak to nie jest - szarpnięcia są zbyt szybkie. Gdyby to była 20 cm ryba, to pewnie bym powiedział, że to okoń, jednak z powodu wielkości ryby, nie pomyślałem o nim. Szybko jednak, tajemnicze i konkretne drgania, stały się jasne. To faktycznie okoń, ale jaki! Szybka pamiątkowa fota i przyłożenie do miarki, gdzie ogon zakończył się na 37 cm! Może nie jest to olbrzym, ale jest to na dzień dzisiejszy moja osobista życiówka, którą udało mi się poprawić o… 1 cm.
Kolejne główki, to… głównie walka z zaczepami i zarośniętymi brzegami. Po obłowieniu całego zakrętu, pojechaliśmy na inny łuk, gdzie szukaliśmy sandaczy do wieczora, a gdy zrobiło się ciemno, pojechaliśmy na nocną bankówkę, gdzie skończyliśmy łowy i przed godz. 23, ruszyliśmy w drogę powrotną.
Przez 17 godzin, złowiliśmy dwie ryby, poza którymi, nie było więcej kontaktów z drapieżnikami (nie licząc małych szczupaków, które próbowały pożreć nam wszystkie gumy i wyskakiwały do przynęt pod samymi nogami. Mętnookie, stoją jeszcze na letnich miejscówkach (co jest rzeczą naturalną), więc czas na jesienne sandaczowanie dopiero nadejdzie. Ale warto było, z resztą, jak za każdym razem. Kolejna lekcja, z której należy wyciągnąć, ile się da.
Nowa życiówka - 37 cm.
Gratulacje pasiaka, ja z odry takiego jeszcze nie wytargałem, dzisiaj odwiedziłem wielobłota ryby były bardzo niechętne do współpracy ale udało się dziabnąć jednego klenia 45cm. Na tak dużą sztuke był bardzo ospały zresztą jak większość rybek dzisiaj. oprócz niego zapięły się jeszcze 2 mniejsze klenie i jeden okonek wszystko na Wobler Siek-m żyłka 0.14 jaxon Satori Wedka Arcus Spin 270/10. Dziabały jeszcze jakieś szczupaczki ale tak niechętnie że musiałem im przed nosem obrotówka kilka razy przejechać a i tak skończyło się tylko na wyjściu i skubnięciu kilka razy.
Dawno mnie tu nie było, bo i za rybkami biegałem w innym województwie. Dziś odbywały się zawody kończące sezon 2013.
Wynik zadowalający komplet okoni przed czasem.Szkoda że zawody na martwej rybie.Ogólnie 90% uczestników z rybą , trzy szczupaki reszta okoni.
To musisz zmienić koło na takie, w którym zawody są na żywej rybie.
To musisz zmienić koło na takie, w którym zawody są na żywej rybie.
Myślę że i my kiedyś do tego dojdziemy
Oby to było jak najszybciej, bo szkoda ryb.
Krosno Odrzańskie i okolice mostu to piękne kleniowe miejscówki, polecam je każdemu poławiaczowi kleni.
no bardzo dobre miejsce na takie małe klenie, nie zaprzeczam. w Krośnie jest wiele innym główek, oddalonych od mostu, gdzie łowi się dużo większe klenie. mimo to gratuluje "okazów" ;)
Łowi się to znaczy ty złowiłeś czy ktoś ci mówił że się łowi większe ? W krośnie bywam tylko przejazdem i mam czas tylko na okolice mostu i promenady akurat tam dno jest kamieniste i stoi dużo kleni nie tylko tych małych.
Wczoraj, mimo pogody, w jaką zazwyczaj siedzę w domu (silny, momentami porywisty wiatr + częste przelotne deszcze), wybrałem się na ryby, aby tradycji stała się zadość. Urodziny (23.09.), to dzień spędzony na rybach, od osiemnastego roku życia, nieprzerwanie.
Ze względu na pogodę, wybrałem się na szczupaka. Najpierw poszedł w ruch wobler Sebile MagicSwimmer 125, ale przez kilka godzin, zaliczyłem jedynie jedno niemrawe wyjście pistoleta. Po zmianie woblera na gumę, zanotowałem 3 "pstryki" tegorocznych malców i jedno szarpnięcie pod nogami, także tegorocznego. Pod koniec dnia, wykonałem "kilka" rzutów za sandaczem, czego efektem było jedno "branie" w opadzie i wyjęta... łuska.
Przez 8 godzin nic nie złowiłem - nie musiałem. Najważniejsze, że byłem tego dnia nad wodą.
Dobrze brały, ale okonie. Znajomy chodził z trokiem i nadoił dużo pasiaków do 20+ cm.
Cześć wedkarz2309 na początek chciałem pogratulować Twoich wspaniałych wyników. Co do artykułu o Odrzańskim spinningowaniu to pozwolę sobie zamieścić mały wpis z wczorajszego wypadu.
Okolice Zielonej Góry, o godzinie 17.30 byliśmy dopiero nad wodą, pogoda taka jak u Ciebie, lekki wiatr z przelotnym deszczem który okazał się już nie przelotny:) Zaczailiśmy się z kolega w nowym miejscu, małej wymytej odnodze z bardzo duża ilością powalonych przez bobry drzew które wchodziły głęboko pod wodę, na moje oko do 3m.
Z uwagi na chmury i deszcz użycie okularów polaryzacyjnych mijało się z celem, pod powierzchnią wody nie dało się dostrzec dosłownie nic, zaczynamy więc rzucać od wody wolnej od zaczepów zaczynając naukę opadu według Twoich artykułów, na razie ciężko mi się do tego przekonać ale Twoich wyników na ta metodę nie można lekceważyć dlatego kalecze opad dalej:) rzucam na ripperka 7cm motor-oil z brokatem.
Na wodzie wolnej od zaczepów spławia się drobnica, mały okoń atakuje poza tym nic specjalnego się nie dzieje, natomiast 15 metrów dalej w zwalonych drzewach co rusz coś większego przeprowadza atak, naprzemiennie duży wir pod wodą, ew.plusk ale bez żadnych wyskoków, nie mamy wątpliwości że siedzi tam szczupak ale rzut w to miejsce jest samobójstwem, w wyobraźni widzę ripper na korzeniach a na odczepiacz na 15-tu metrach nie ma co liczyć.
Łowię dalej opadem, i spoglądam na kolegę który zaczyna się kręcić i coś mruczeć pod nosem, nie wytrzymał napięcia... założył ALGE-1 i posłał ją prosto w zatopione konary. To było jedyne wyjście aby uspokoić te ataki nieopodal nas które nie dawały nam się skupić na łowieniu, rzut się udał, ALGA lekko skręciła w locie i wpasowała się pomiędzy konary, jeden obrót korbką i widzę pięknie wybarwionego szczupaczka pół metra nad wodą z otwarta paszczą. Szybki siłowy hol z konarów i po chwili jest pod naszymi nogami, miara pokazała niecałe 60cm, a przeciwnik szybko wrócił do swojej kryjówki.
Dziś odbyłem wypad nad odrę niestety traf chciał że wylądowałem na czernicy 7godz brodzenia i tylko jeden mały bolek.Niestety foty nie ma...
Dzięki Krzysiek i życzę Ci szybkiego opanowania metody opadowej, która jest skuteczna, jednak trzeba się do niej przekonać i podobnie, jak Ty, długo nie miałem do niej przekonania. Do momentu, kiedy nauczono mnie "opadu".
W dniu wczorajszym, wybrałem się z kolegą na kilka godzin na Odrę. Słoneczna pogoda, więc wziąłem boleniowe pudełko i ganiałem po ostrogach za jesienną rapą, która niestety nie dała się skusić. Kolega chodził za szczupakiem, ale też bez rewelki - jeden króciak.
Popołudniem, gdy wracałem do auta na krótki odpoczynek, połączony z posiłkiem, spotkałem forumowych kolegów: Mariusza (manieku80) i Mateusza (Zelo). Machnąłem obok nich kilka razy i tak do godz. 20, siedzieliśmy razem i rozmawialiśmy. Gdy zrobiło się ciemno, zwinęliśmy się i pojechaliśmy do domu.
Witam , oto efekt wczorajszego wypadu na rybki, rzut po to by raz jeszcze nawinąć żyłkę która weszła z góry na szpulę, i wielkie zdziwienie !!!Bolek 4,07 kg i 74 cm .Pierwszy w życiu , mam nadzieję że nie ostatni.
Ładny okaz obY było ich więcej. Ładna rybka
Dzięki, jak czas pozwoli będę w tym roku jeszcze próbował, puki co zgłosiłem " JĄ" dziś do WW . W końcu to 1 srebrny medal !
Ryby zaczeły skubać dzisiaj dwa szczupaki po 45 ,jeden okoń koło 30cm jeden boleń 40 cm i jeden kleń