Hmm ja byłem dzisiaj w cigacicach i od wczoraj poszła w gore o 10-15cm, w każdym badz razie połaziłem po wałach i dało sie wyciągnąc z zatopionych łak 5 kleni 18-20cm 1 jazia 18cm i 2 okonie 14-16cm wszystko na obrotowke Aglia 00 z chwoscikiem taka niby muszka.
Fotek nie ma bo było tak gorąco że nie chciało mi sie łazić z plecakiem.
Dzisiaj tez postanowiołem zobaczyć "co w trawie piszczy" i okazało się że na zalanych odrzanskich łąkach piszczy i to spory Boleń oraz kleń a i okoni kilka też sie potrafi pojawic o Jaziach nie wspomne bo tych pełno szkoda tylko że w rozmiarzach przedszkolnych. Woda Opadła od wczoraj o dobre 20cm. Połaziłem troch e wzdłuz wałów i z zalanych łak wytargałem jednego Bolka 57cm i kilka Okoni + jeden mały Jaź. Myśle ze za tydzień spokojnie woda zejdzie do wysokości głowek jeśli znów nie zacznie padać.
Dziś 5 -8 h rano dwa brania ,najpierw mały smoczek (52cm) , botem ładny boleń taki w granicach 65 cm niestety wypiął się;/.Woda spada ale główek jeszcze nie widać.
spotkaliście sie już może z wielkimi karpiami po tym jak woda zeszła???Wczoraj miałem trzy akcje.. po pierwszych dwóch zakończonych spinką i pościgiem ok 100metrów po krzakach wzdłuż brzegu myślałem ze trafiłem na naprawde duże sumy..Ostatnia zakończyła sie doholowaniem ryby do brzegu i moim oczom ukazał się karp..Wielki ciemnobrązowy karp ponad metr długości i jakieś 25 kg wagi ..Oczywiscie przy próbie podebrania go strzeliła mi plecionka i tyle go widziałem..Po tych trzech akcjach miałem dosyc wedkowania i z bólem rąk o 22 wróciłem do domu..Dzisiaj tak sabie siedząc z zakwasami rozmyślam jakie duże musiały być te dwa pierwsze skoro nie mogłem nic kompletnie z nimi zrobić... :)Podobno te karpiki spłynęły z Czech aleile w tym prawdy heh :)
W Odrze pływają naprawde bardzo duże ryby ! Na starorzeczach przy silnym słoneczku widac co w tej wodzie pływa ale wyłowic to to juz jest inna para kaloszy.
W Odrze pływają naprawde bardzo duże ryby ! Na starorzeczach przy silnym słoneczku widac co w tej wodzie pływa ale wyłowic to to juz jest inna para kaloszy.
Wyłowic jak wyłowić, myśle że chyba tak wielkiego karpia to by nikt nie wziął ze sobą..To jak zjesc starą tłustą świnie którą się zarżnęło dzień przed tym jak by sama wyciągnęła raciczki ze starości hehehe :)Ale fotka by była na bank zajebista.. złoty medal na bank :)
hehe to sama przyjemność ;). Taki ból w rękach po wędkowaniu , lepsze niż ten ból nóg od chodzenia hehe :D. Ale , ze na spinning te karpisko ? Nie jeden by się znalazł co by wziął :)). Ostatnio jak usłyszałem ,gdy ktoś wziął koło złotoryji 4 pstrągi po 40cm to ...szkoda gadać.
W kooońcu, po dłuższej przerwie, udało mi
się wyskoczyć nad wodę!
Plan na dzień wczorajszy był następujący:
oglądam szybki mecz Janowicza, jem obiad i jadę na Odrę na mały rekonesans.
Celem wyjazdu było obadanie terenu, jak to wszystko wygląda, czy będzie gdzie
usiąść z feederem. Oczywiście, zabrałem ze sobą spinningi i kilka pudełek z
przynętami - tak na wszelki wypadek, jakby dało się porzucać.
Mecz Janowicza (oraz Kubota), przedłużył
się maksymalnie, ale obaj Panowie po zaciętych bojach, wygrali swoje mecze. Ku
uciesze chyba nas wszystkich, gdyż to oznacza występ jednego z Polaków w
półfinale bodaj najbardziej prestiżowego turnieju wielkoszlemowego!
Nad wodą, z tego powodu, byłem dopiero po
godz. 17. Woda już fajnie opada, wróciła do koryta (w końcu poniżej stanu
alarmowego), nie ma syfu na wodzie, ale... dojazd do jakichkolwiek miejscówek
jest niemożliwy. Na łąkach pozostało bardzo dużo wody. Ze swoimi kaloszami też
za wiele nie zdziałam.
Przejrzystość wody, wynosi bardzo niewiele
- jest jeszcze brązowa. Aktywność ryb na wodzie (na powierzchni), wynosi niemal
zero. Jedno wywalenie się ryby na powierzchni. Jeśli był to boleń, to był
ogromny, ale co z tego, jak nie ma do niego dojścia. Myślałem, że będzie to
nieco lepiej wyglądać. Wygląda na to, że tak prędko nie wejdziemy na ostrogi.
Na szczęście jedna miejscówka (dobra),
była dostępna, więc wziąłem spina, zapiąłem nowego wobka boleniowego (Hunter
Spirit II 9), wykonałem kilka rzutów i zadzwonił do mnie kolega. Chwilę
pogawędziliśmy, Michał oczywiście życzył mi powodzenia, rozłączyliśmy się,
podszedłem do potencjalnej miejscówki, gdzie powinienem spodziewać się rapy,
przykucnąłem, wykonałem pierwszy rzut, drugi i... jest!
Wobler był jeszcze w bardzo silnym nurcie,
gdy coś się uczepiło. Nie było żadnego kopnięcia, czy odjazdu. Po prostu ryba
uwiesiła się na końcu zestawu, by po chwili pokazać się na powierzchni. Był to
niewielki boleń. Rzekłbym - mały. Siła nurtu zmusiła mnie do przykręcenia
hamulca i dopiero wówczas byłem w stanie wyciągnąć z niego rybę. Szybkie
podebranie, oceniam go na niewiele ponad 50 cm. Po chwili miara to potwierdza -
53 cm. Nie duży, ale cieszy podwójnie, gdyż dawno nie miałem okazji powędkować.
Szybka fotka na samowyzwalaczu i
uwalnianie ryby. W tym czasie, podjechał do mnie kolega (jokeras ) i
potowarzyszył mi przez jakiś czas.
Gdy zaczęło się ściemniać, przerzuciłem
się na dragonowskiego gs"a, założyłem sandaczową gumę i zacząłem skakać po
dnie. Niestety, nie tym razem. Do północy, nie doczekałem się pstryka.
Co mi dał ten rekonesans?
Na pewno to, że oprócz
moskitiery (bez niej, nie usiedziałbym za długo), muszę zabrać następnym razem
także... rękawiczki. Komarów jest zatrzęsienie dużo. Wiem także to, że jeszcze
przez jakiś czas, będzie to jedyne miejsce, gdzie będę mógł usiąść z feederami
- łąki muszą wyschnąć, aby dojechać/dojść do innych miejsc. Być może już w
środę, powalczę stacjonarnie.
Dziś dosyć szybko o 4 rano melduje się nad Oderką.Woda spada ale główki jeszcze są pod wodą,boleń już szaleje i gdzie nie zerkniesz tam gejzery oklejek,jednak dziś ciężko z nim było nawiązać dialog. Jedna ładna sztuka o 6:20 zameldowała się na spiryta2 (72 cm)
Dziś melduje się nad Oderką o 4h woda spada,ale główek jeszcze nie widać ,boleń szaleje i gdzie nie spojrzysz tam gejzery oklejek ,jednak ciężko było dzisiaj z nim nawiązać dialog. O 6:20 na spiryta2 zameldował się bolek (72cm).
W niedzielne popołudnie,wybrałem się z dwoma kolegami, poszukać ryb, chętnych do współpracy na spinningowych kijach. Nad wodą byliśmy przed godz. 16. Jeden z kolegów wziął się za obławianie starorzecza, a ja wraz z drugim kolegą, ruszyliśmy na główki, w poszukiwaniu bolenia. Żeby sobie nie przeszkadzać, Michał zaczął iść od starorzecza w górę rzeki, natomiast ja, udałem się dobry kilometr w górę, aby iść w jego stronę. Pomysł może i dobry, jednak łowienie w lesie, wręcz uniemożliwiała niezliczona ilość komarów, więc szybko się wycofałem i udałem się na drugi koniec lasu, niemalże dochodząc do kolegi. Wszedłem na pierwszą główkę i... telefon od Michała, że złowił ok. 50 cm bolka. No nieźle, ja jeszcze nie zacząłem łowić, a on już złowił rybę. Może być ciekawie. Chwilę po tym, notuję wyjście małego, ok. 25 cm, okonia, do 9 cm Spirita II. Wykonuję kilka rzutów i koledzy są już przy mnie, więc jedziemy w inne miejsce. Za bolkami ganiamy do godz. 21 i do tego czasu, namierzamy tylko jedną rybę, która nie chciała być sfotografowana + zaliczam spinkę małego okonia i gdy zaczyna się ściemniać, zmieniamy sprzęt i jedziemy na opaskę, poszukać nocnych sandaczy. Kolega rzuca gumami, ja woblerami. Łowiliśmy do godz. 1, ale nie notujemy kontaktu z rybą, jednak jeszcze tu wrócimy.
Też w końcu powróciłem nad Odrę.. Lecz bez efektów , byłem w ścinawie na porcie , ganiały dwa bolki . Jednego widziałem oceniam go na jakieś 60cm+. Ale dałem sobie spokój z "portowymi boleniami" i poszedłem na główki. Od razu atak komarów..jakieś maści miałem ale pomogło na 15min zaledwie. Na główkach nic nie zaatakowało moich przynęt , jedyne odprowadzenie na Fantoma i dwa rzuty później zaczep i po woblerku. OK 20.30 pokazał się boleń w klatce jak mi przywalil pod nogami zawału mało nie dostałem..taki kloc ! Ale co z tego , uderzy w klatce 4razy i cchyba zszedł sobie 2głowki dalej cwaniak..Tyle z wyjazdu :)
W Czwartek rano byłem jedno branie ale zszedł;/ potem bolek taki ponad 35 cm następnie 68 i okoń 28 cm który chciał być boleniem(niestety bateria w aparacie padła)
Ja wczoraj i dzisiaj zaliczyłem ponad 20 kleni i dużo niezapietych niestety wszystkie w rozmiarach 18-26cm wiekszośc na OSE siek-M i na obrotowke Aglie 00. Chyba sie zaczyna wczesna jeśień bo kleń zapina się na obrotówki bez problemu i szczupak dzisiaj szarzował tak że wyskoczył mi na głowce pod nogi. Złapałem tez 2 z czego jeden sznurówka i drugi trochę wiekszy 32cm. 2 małe Bolenie i 2 okonie ale juz biała ryba zero na kukurydze.
Woda opadła klenie wojują na głowkach szkoda tylko że maluszki a te większe coś się nie chca zapinać.
Dzisiaj byłem przejazdem w Krośnie Odrzańskim i przetuptałem 3 głowki w dół i góre mostu. W efekcie pobiłem swój szczupakowy rekord zapieło mi się ponad 20 szczupaków ponad 20 kleni 1 Jaź i kilka okoni. Problem w tym że szczupaki jeśli można je tak nazwać to przedszkole max 30cm. Z głowek poniżej mostu wyciągałem po 3 szczupaczki i cztery klenie z jednej główki . Niestety z Ryb tylko 2 okonie były wymiarowe po 25 i 20cm reszta to przedszkole jak na zdjęciach. Klenie skubały ochoczo Obrotówki wielkości 0 na 00 i smużaki nie chciały się zapinać.
Tak przy okazji musze pochwałić obrotówki które perfekt sprzedaje w rozmiarze 0 większość rybek zapięła się na nie a i okonie je polubiły. Jedyny mankament tej chinskiej produkcji to czerwony chwoscik na kotwiczce ktory trzeba usunąć. Jak na te cene to moim zdaniem rewelacja.
Dzisiaj odwiedziłem odrzański dołek zalewowy, w sumie to nie wiem jak je wpisywac do rejestru bo teoretycznie dołki między wałami to własnośc gminy którą często dzierżawią rolnicy.
DLa swietego spokoju wpisuję ODra i łowię, a w tym roku dołki są bardzo bogate we wszelkiego rodzaju ryby a juz najwiecej jest tych w rozmiarach przedszkolnych. Na Obrotówke 0 z perfektu Sulechów wytargałem ponad 30 takich szczeniaczków szczupaczków jak na zdjęciu do tego jedna wzdręga kilka jazi kilkanaście Okoni. Przy okazji zaliczyłem kilka głowek na Odrze na których jak za dawnych lat wisza szczupaki z tym że na razie w rozmiarach mini ale za 2-3 lata kto wie.
Na feederach krąpie nie dają za wygraną, więc postanowiłem zamienić na kolejny wyjazd kije na spinningowe. Wybrałem się z kolegą wczoraj, późnym popołudniem, na odrzańskie łowy. Nad wodą byliśmy o godz. 18, do zapadnięcia zmroku, mieliśmy jakieś 3 godz., z hakiem, więc obraliśmy odpowiedni plan i rozdzieliliśmy się. Wybrałem ok. 10 ostróg, które chciałem przez ten czas obłowić, pod kątem przede wszystkim bolenia. Dochodzę do ostrogi, na której chcę zacząć dzisiejsze polowanie i wchodzę na nią od strony zapływowej. Skradam się po cichu, kucam, wykonuję skośnie rzut, przerzucając główkę i staram się przeprowadzić Spirita II 9, możliwie blisko szczytu ostrogi. W trzecim rzucie, w tym właśnie miejscu, następuje przytrzymanie, na które odruchowo reaguję przycięciem. Słońce oślepia, ale widzę jako tako, niewielki plusk na wodzie - mały bolek, pomyślałem. Jednak z sekundy, na sekundę, ryba rosła. Pięćdziesiątak by tak nie giął kija i nie trzymał się tak dna. Chyba będzie ładny bolek - kolejna myśl. Jednak z każdą, kolejną sekundą, gdy zachowanie ryby zaczęło mi się nie podobać, domyślałem się, co może być na końcu zestawu. Niestety, obawy się potwierdziły. Był to podpięty za płetwę grzbietową, ok. 50 cm leszcz, którego uwalniam w wodzie z kotwicy. A już była radocha, jak się okazało, przedwczesna.
No cóż, trzeba schodzić na kolejną ostrogę. Podchodzę po cichu od strony napływu, chcę wykonać rzut i... wychodzi mi, jak wysoki, jakiś wędkarz, na samym szczycie główki. Podchodzę do niego i pytam się, skąd zaczął. Była to jego trzecia główka. Postanowiłem się nie spieszyć i powoli schodzić w dół, aby poniższe miejscówki, odpoczęły możliwie długo. W końcu dochodzę do kolejnej. Kucam od strony napływowej, zamieniam Spitira na Soula i... drugi wędkarz, wychodzi mi, jak wysoki, na samym szczycie. Kurcze, kolejna spalona. Nie uśmiecha mi się to. Mówi, żebym śmiało rzucał, więc wykonuję kilka kontrolnych rzutów na przelewie i wyjmuję małego szczupaka 20+ cm. Schodzę niżej i widzę, że kolejna miejscówka także jest zajęta. Cholera, co jest, skąd się ich tylu wzięło? Następne trzy, są czyste, ale nie dają mi żadnej ryby. Ostatnia, jaką chciałem obłowić tego wieczora... także była zajęta. No trudno, idę do auta i czekam na kolegę, który po chwili przychodzi i postanawiamy pojechać jeszcze w inne miejsce, poszukać boleni, zanim się ściemni całkowicie.
Żeby sobie nie przeszkadzać, zostawiam kolegę i schodzę kilkaset metrów w dół. Słońce powoli zbliżało się ku zachodowi i w tym momencie, na drugiej z kolei ostrodze, gdy Spirit wychodzi z warkocza, notuję atak ryby, która szybko znalazła się na brzegu. Było to boleniowe maleństwo - 44 cm.
Na dwóch kolejnych ostrogach, atakują dwa bolki, ale żaden z nich, nie daje się przechytrzyć. Gdy robi się niemal zupełnie ciemno, zakładam Soula, przynętę bardziej uniwersalną. Wystarcza kilka rzutów, aby doczekać się kolejnego brania. Tym razem, na brzegu wylądował sandacz - jeszcze mniejszy od bolenia. Gdzie te większe ryby?
Gdy się ściemniło całkowicie, poszliśmy do auta, zjedliśmy kolację i ruszyliśmy w drogę na opaskę, na której drapieżniki zdradzały swoją obecność, żerując na uklei. Niestety, nasze przynęty omijały. O godz. 1 w nocy, skończyliśmy łowy i poszliśmy do auta się przespać. Rano, gdy zaczęło świtać, ruszyliśmy ponownie za bolkami. Obłowiliśmy 2 km rzeki, ale woda była zupełnie martwa. Namierzyłem jednego bolka, którego postanowiłem męczyć wobkami, aż do skutku. No i miałem go na kiju przez kilka sekund, ale wyjąłem jedynie łuskę...
O godz. 10, zwinęliśmy się do domu, jutro planujemy wyskoczyć z feederami. Tym razem, niestety kolega nie złowił bolenia, zaliczył jedynie małego szczupaka.
Wczoraj odra w Ciechanowie pełno małych szczupaczków i jeden malutki bolo wszystko na smużaki. tego dnia klub z Rudnej organizował tam zawody i jeden chłopak z zawodów złapał zębatego 104cm.
Dzisiejszy wypad z rana przyniósł 2 okonie (ok 25 cm),3 szczupaczki takie(( 30-40 cm),5 kleni ok(30 cm) i jednego bolka (40 cm), ponadto miałem wyjście do woblera bolenia takiego 60 cm ale odprowadził wobler pod same nogi;/
Witam.Ja dziś wybrałem się nad Oderkę troszkę porzucać za kleniem małymi wobkami,lecz bez żadnego rezultatu.w sumie 3 brania i jeden boleń 60 cm na 3 cm tiny
Witam.Ja dziś wybrałem się nad Oderkę troszkę porzucać za kleniem małymi wobkami,lecz bez żadnego rezultatu.w sumie 3 brania i jeden boleń 60 cm na 3 cm malucha:)
Klenie na Odrze gryza teraz obrotówki, zapiąłem dzisiaj ponad 10 kleni 4 jazie i 2 małe bolenie na 00 i 0 smuzenie z delikatnym poderwaniem. Na smuzaki zero reakcji na małe woblerki tylko lekkie skubniecia.
Ja dzisiaj wróciłem z wyprawy , i nie wiem czy mam być zadowolony czy nie. Przechytrzyłem dwa bolenie jeden na oko 50 cm drugi ok.60cm ale obydwa był słabo zacięte i spadły..dwie godzinki później piękny szczupak ok (80cm) i łądny tłuściutki, na instinct"a holowałęm go ok 4min , po czym strzeliła żyłka( przegryzł ) i odpłynął z woblerem. Teraz mam nauczkę , lepiej założyć wolframke nawet gdy się wybiera tylko na bolenia..
Dzisiaj wybrałem się nad Odrę do miejscowości Golkowice.Bardziej nastawiałem się na grillowanie i relaks z rodziną, ale postanowiłem też nieco porzucać. Efekt to 3 okonie (+/- 15 cm) i 3 szczupaki (+/- 30 cm), czyli przedszkole:) Przynęta to obrotówki rozmiar 3 i woblerek 55mm.Wszystko złowione z jednej główki, nie dalej niż kilka metrów od brzegu. Być może to pytanie będzie spamem, ale jako początkujący spinningista bardzo prosiłbym Was o prostą poradę - gdzie na terenie Dolnego Śląska są dobre miejsca do spinningowania na Odrze.Szczupak, okoń, sandacz, boleń - te ryby mnie interesują. Byłbym wdzięczny za wskazówki.
Na Odrze każde miejsce jest dobre, no może w przypadku Sandacza i Suma to trzeba znac dołki w których urzeduja ale reszta jest rownomiernie rozłożona na całej rzece. Boleń i kleń to praktycznie każda głowka i klatka, okon w wiekszosci przy brzegach w kamieniach i małe szczupaki też. ja mam ten komfort że łowie na paprochy i praktycznie każda ryba sie zapina no oprocz sandacza i suma. Ale kleń, jaź, okoń, szczupak bez problemu wystarczy przejść kilka głowek i masz kilka rybek . Na okazy bym nie liczył bo za nimi to trzeba naprawde troche pochodzic i to najlepiej z rana bo często jest tak i to w wakacje że ryby są poprostu przepłoszone przy brzegu. odra ma to do siebie że musisz trochę pochodzic i poznac miejscówki bo ryby mają swoje przyzwyczajenia i ja np juz wiem że na tej i tamtej głowce siedza szczupłe a na innej okonie .
Hmm ja byłem dzisiaj w cigacicach i od wczoraj poszła w gore o 10-15cm, w każdym badz razie połaziłem po wałach i dało sie wyciągnąc z zatopionych łak 5 kleni 18-20cm 1 jazia 18cm i 2 okonie 14-16cm wszystko na obrotowke Aglia 00 z chwoscikiem taka niby muszka.
Fotek nie ma bo było tak gorąco że nie chciało mi sie łazić z plecakiem.
Dzisiaj tez postanowiołem zobaczyć "co w trawie piszczy" i okazało się że na zalanych odrzanskich łąkach piszczy i to spory Boleń oraz kleń a i okoni kilka też sie potrafi pojawic o Jaziach nie wspomne bo tych pełno szkoda tylko że w rozmiarzach przedszkolnych. Woda Opadła od wczoraj o dobre 20cm. Połaziłem troch e wzdłuz wałów i z zalanych łak wytargałem jednego Bolka 57cm i kilka Okoni + jeden mały Jaź. Myśle ze za tydzień spokojnie woda zejdzie do wysokości głowek jeśli znów nie zacznie padać.
hehe jak widać na łąkach też można łowić , gratuluję.
U mnie juz 369cm wody wiec jest elegancko teraz tylko czekać na wyjazd..;)
Dziś 5 -8 h rano dwa brania ,najpierw mały smoczek (52cm) , botem ładny boleń taki w granicach 65 cm niestety wypiął się;/.Woda spada ale główek jeszcze nie widać.
No taki 65cm to już fajna rybka , coś cienko musiał zaatakować.
A jak u Was z komarami , macie ? :D
spotkaliście sie już może z wielkimi karpiami po tym jak woda zeszła???Wczoraj miałem trzy akcje.. po pierwszych dwóch zakończonych spinką i pościgiem ok 100metrów po krzakach wzdłuż brzegu myślałem ze trafiłem na naprawde duże sumy..Ostatnia zakończyła sie doholowaniem ryby do brzegu i moim oczom ukazał się karp..Wielki ciemnobrązowy karp ponad metr długości i jakieś 25 kg wagi ..Oczywiscie przy próbie podebrania go strzeliła mi plecionka i tyle go widziałem..Po tych trzech akcjach miałem dosyc wedkowania i z bólem rąk o 22 wróciłem do domu..Dzisiaj tak sabie siedząc z zakwasami rozmyślam jakie duże musiały być te dwa pierwsze skoro nie mogłem nic kompletnie z nimi zrobić... :)Podobno te karpiki spłynęły z Czech aleile w tym prawdy heh :)
W Odrze pływają naprawde bardzo duże ryby ! Na starorzeczach przy silnym słoneczku widac co w tej wodzie pływa ale wyłowic to to juz jest inna para kaloszy.
W Odrze pływają naprawde bardzo duże ryby ! Na starorzeczach przy silnym słoneczku widac co w tej wodzie pływa ale wyłowic to to juz jest inna para kaloszy.
Wyłowic jak wyłowić, myśle że chyba tak wielkiego karpia to by nikt nie wziął ze sobą..To jak zjesc starą tłustą świnie którą się zarżnęło dzień przed tym jak by sama wyciągnęła raciczki ze starości hehehe :)Ale fotka by była na bank zajebista.. złoty medal na bank :)
hehe to sama przyjemność ;). Taki ból w rękach po wędkowaniu , lepsze niż ten ból nóg od chodzenia hehe :D.
Ale , ze na spinning te karpisko ? Nie jeden by się znalazł co by wziął :)).
Ostatnio jak usłyszałem ,gdy ktoś wziął koło złotoryji 4 pstrągi po 40cm to ...szkoda gadać.
Dziś 3 godziny machania i jeden bolo (54 cm)
W kooońcu, po dłuższej przerwie, udało mi się wyskoczyć nad wodę!
Na pewno to, że oprócz moskitiery (bez niej, nie usiedziałbym za długo), muszę zabrać następnym razem także... rękawiczki. Komarów jest zatrzęsienie dużo. Wiem także to, że jeszcze przez jakiś czas, będzie to jedyne miejsce, gdzie będę mógł usiąść z feederami - łąki muszą wyschnąć, aby dojechać/dojść do innych miejsc. Być może już w środę, powalczę stacjonarnie.Plan na dzień wczorajszy był następujący: oglądam szybki mecz Janowicza, jem obiad i jadę na Odrę na mały rekonesans. Celem wyjazdu było obadanie terenu, jak to wszystko wygląda, czy będzie gdzie usiąść z feederem. Oczywiście, zabrałem ze sobą spinningi i kilka pudełek z przynętami - tak na wszelki wypadek, jakby dało się porzucać.
Mecz Janowicza (oraz Kubota), przedłużył się maksymalnie, ale obaj Panowie po zaciętych bojach, wygrali swoje mecze. Ku uciesze chyba nas wszystkich, gdyż to oznacza występ jednego z Polaków w półfinale bodaj najbardziej prestiżowego turnieju wielkoszlemowego!
Nad wodą, z tego powodu, byłem dopiero po godz. 17. Woda już fajnie opada, wróciła do koryta (w końcu poniżej stanu alarmowego), nie ma syfu na wodzie, ale... dojazd do jakichkolwiek miejscówek jest niemożliwy. Na łąkach pozostało bardzo dużo wody. Ze swoimi kaloszami też za wiele nie zdziałam.
Przejrzystość wody, wynosi bardzo niewiele - jest jeszcze brązowa. Aktywność ryb na wodzie (na powierzchni), wynosi niemal zero. Jedno wywalenie się ryby na powierzchni. Jeśli był to boleń, to był ogromny, ale co z tego, jak nie ma do niego dojścia. Myślałem, że będzie to nieco lepiej wyglądać. Wygląda na to, że tak prędko nie wejdziemy na ostrogi.
Na szczęście jedna miejscówka (dobra), była dostępna, więc wziąłem spina, zapiąłem nowego wobka boleniowego (Hunter Spirit II 9), wykonałem kilka rzutów i zadzwonił do mnie kolega. Chwilę pogawędziliśmy, Michał oczywiście życzył mi powodzenia, rozłączyliśmy się, podszedłem do potencjalnej miejscówki, gdzie powinienem spodziewać się rapy, przykucnąłem, wykonałem pierwszy rzut, drugi i... jest!
Wobler był jeszcze w bardzo silnym nurcie, gdy coś się uczepiło. Nie było żadnego kopnięcia, czy odjazdu. Po prostu ryba uwiesiła się na końcu zestawu, by po chwili pokazać się na powierzchni. Był to niewielki boleń. Rzekłbym - mały. Siła nurtu zmusiła mnie do przykręcenia hamulca i dopiero wówczas byłem w stanie wyciągnąć z niego rybę. Szybkie podebranie, oceniam go na niewiele ponad 50 cm. Po chwili miara to potwierdza - 53 cm. Nie duży, ale cieszy podwójnie, gdyż dawno nie miałem okazji powędkować.
Szybka fotka na samowyzwalaczu i uwalnianie ryby. W tym czasie, podjechał do mnie kolega (jokeras ) i potowarzyszył mi przez jakiś czas.
Gdy zaczęło się ściemniać, przerzuciłem się na dragonowskiego gs"a, założyłem sandaczową gumę i zacząłem skakać po dnie. Niestety, nie tym razem. Do północy, nie doczekałem się pstryka.
Co mi dał ten rekonesans?
Wakacyjny bolek - 53 cm.
Poranny krótki wypad przyniósł 3 bolki ;) 44,54,64 ostatni ładny grubasek;)zdjęcia dodam wieczorem
dzisiaj od 5.30 do 8.00 na spinning za kleniem na smużaki 4 klonki takie po 20cm i trafił sie bolek 38cm nie pokazuja sie te wieksze klenie olo
Dziś dosyć szybko o 4 rano melduje się nad Oderką.Woda spada ale główki jeszcze są pod wodą,boleń już szaleje i gdzie nie zerkniesz tam gejzery oklejek,jednak dziś ciężko z nim było nawiązać dialog. Jedna ładna sztuka o 6:20 zameldowała się na spiryta2 (72 cm)
Dziś melduje się nad Oderką o 4h woda spada,ale główek jeszcze nie widać ,boleń szaleje i gdzie nie spojrzysz tam gejzery oklejek ,jednak ciężko było dzisiaj z nim nawiązać dialog. O 6:20 na spiryta2 zameldował się bolek (72cm).
Piękny bolesław, chyba też się wybiorę na dniach ze spinem, poganiać za torpedami - kusisz.
Gdzie można takie rybki złowić we Wrocławiu lub okolicach?
Dziwne pytanie, Boleń w ODrze jest wszędzie praktycznie trudno go nie zauważyć.
W końcu, powrót z wczasów i powrót na Odrę.
W niedzielne popołudnie,wybrałem się z dwoma kolegami, poszukać ryb, chętnych do współpracy na spinningowych kijach. Nad wodą byliśmy przed godz. 16. Jeden z kolegów wziął się za obławianie starorzecza, a ja wraz z drugim kolegą, ruszyliśmy na główki, w poszukiwaniu bolenia. Żeby sobie nie przeszkadzać, Michał zaczął iść od starorzecza w górę rzeki, natomiast ja, udałem się dobry kilometr w górę, aby iść w jego stronę. Pomysł może i dobry, jednak łowienie w lesie, wręcz uniemożliwiała niezliczona ilość komarów, więc szybko się wycofałem i udałem się na drugi koniec lasu, niemalże dochodząc do kolegi. Wszedłem na pierwszą główkę i... telefon od Michała, że złowił ok. 50 cm bolka. No nieźle, ja jeszcze nie zacząłem łowić, a on już złowił rybę. Może być ciekawie. Chwilę po tym, notuję wyjście małego, ok. 25 cm, okonia, do 9 cm Spirita II. Wykonuję kilka rzutów i koledzy są już przy mnie, więc jedziemy w inne miejsce. Za bolkami ganiamy do godz. 21 i do tego czasu, namierzamy tylko jedną rybę, która nie chciała być sfotografowana + zaliczam spinkę małego okonia i gdy zaczyna się ściemniać, zmieniamy sprzęt i jedziemy na opaskę, poszukać nocnych sandaczy. Kolega rzuca gumami, ja woblerami. Łowiliśmy do godz. 1, ale nie notujemy kontaktu z rybą, jednak jeszcze tu wrócimy.
Też w końcu powróciłem nad Odrę..
Lecz bez efektów , byłem w ścinawie na porcie , ganiały dwa bolki . Jednego widziałem oceniam go na jakieś 60cm+. Ale dałem sobie spokój z "portowymi boleniami" i poszedłem na główki. Od razu atak komarów..jakieś maści miałem ale pomogło na 15min zaledwie. Na główkach nic nie zaatakowało moich przynęt , jedyne odprowadzenie na Fantoma i dwa rzuty później zaczep i po woblerku. OK 20.30 pokazał się boleń w klatce jak mi przywalil pod nogami zawału mało nie dostałem..taki kloc ! Ale co z tego , uderzy w klatce 4razy i cchyba zszedł sobie 2głowki dalej cwaniak..Tyle z wyjazdu :)
W Czwartek rano byłem jedno branie ale zszedł;/ potem bolek taki ponad 35 cm następnie 68 i okoń 28 cm który chciał być boleniem(niestety bateria w aparacie padła)
Ja wczoraj i dzisiaj zaliczyłem ponad 20 kleni i dużo niezapietych niestety wszystkie w rozmiarach 18-26cm wiekszośc na OSE siek-M i na obrotowke Aglie 00. Chyba sie zaczyna wczesna jeśień bo kleń zapina się na obrotówki bez problemu i szczupak dzisiaj szarzował tak że wyskoczył mi na głowce pod nogi. Złapałem tez 2 z czego jeden sznurówka i drugi trochę wiekszy 32cm. 2 małe Bolenie i 2 okonie ale juz biała ryba zero na kukurydze.
Woda opadła klenie wojują na głowkach szkoda tylko że maluszki a te większe coś się nie chca zapinać.
Dzisiaj byłem przejazdem w Krośnie Odrzańskim i przetuptałem 3 głowki w dół i góre mostu. W efekcie pobiłem swój szczupakowy rekord zapieło mi się ponad 20 szczupaków ponad 20 kleni 1 Jaź i kilka okoni. Problem w tym że szczupaki jeśli można je tak nazwać to przedszkole max 30cm. Z głowek poniżej mostu wyciągałem po 3 szczupaczki i cztery klenie z jednej główki . Niestety z Ryb tylko 2 okonie były wymiarowe po 25 i 20cm reszta to przedszkole jak na zdjęciach. Klenie skubały ochoczo Obrotówki wielkości 0 na 00 i smużaki nie chciały się zapinać.
Chyba będe musiał zmienić przynęty na większe .
Tak przy okazji musze pochwałić obrotówki które perfekt sprzedaje w rozmiarze 0 większość rybek zapięła się na nie a i okonie je polubiły. Jedyny mankament tej chinskiej produkcji to czerwony chwoscik na kotwiczce ktory trzeba usunąć. Jak na te cene to moim zdaniem rewelacja.
Dzisiaj odwiedziłem odrzański dołek zalewowy, w sumie to nie wiem jak je wpisywac do rejestru bo teoretycznie dołki między wałami to własnośc gminy którą często dzierżawią rolnicy.
DLa swietego spokoju wpisuję ODra i łowię, a w tym roku dołki są bardzo bogate we wszelkiego rodzaju ryby a juz najwiecej jest tych w rozmiarach przedszkolnych. Na Obrotówke 0 z perfektu Sulechów wytargałem ponad 30 takich szczeniaczków szczupaczków jak na zdjęciu do tego jedna wzdręga kilka jazi kilkanaście Okoni. Przy okazji zaliczyłem kilka głowek na Odrze na których jak za dawnych lat wisza szczupaki z tym że na razie w rozmiarach mini ale za 2-3 lata kto wie.
Na feederach krąpie nie dają za wygraną, więc postanowiłem zamienić na kolejny wyjazd kije na spinningowe. Wybrałem się z kolegą wczoraj, późnym popołudniem, na odrzańskie łowy.
Nad wodą byliśmy o godz. 18, do zapadnięcia zmroku, mieliśmy jakieś 3 godz., z hakiem, więc obraliśmy odpowiedni plan i rozdzieliliśmy się. Wybrałem ok. 10 ostróg, które chciałem przez ten czas obłowić, pod kątem przede wszystkim bolenia. Dochodzę do ostrogi, na której chcę zacząć dzisiejsze polowanie i wchodzę na nią od strony zapływowej. Skradam się po cichu, kucam, wykonuję skośnie rzut, przerzucając główkę i staram się przeprowadzić Spirita II 9, możliwie blisko szczytu ostrogi. W trzecim rzucie, w tym właśnie miejscu, następuje przytrzymanie, na które odruchowo reaguję przycięciem. Słońce oślepia, ale widzę jako tako, niewielki plusk na wodzie - mały bolek, pomyślałem. Jednak z sekundy, na sekundę, ryba rosła. Pięćdziesiątak by tak nie giął kija i nie trzymał się tak dna. Chyba będzie ładny bolek - kolejna myśl. Jednak z każdą, kolejną sekundą, gdy zachowanie ryby zaczęło mi się nie podobać, domyślałem się, co może być na końcu zestawu. Niestety, obawy się potwierdziły. Był to podpięty za płetwę grzbietową, ok. 50 cm leszcz, którego uwalniam w wodzie z kotwicy. A już była radocha, jak się okazało, przedwczesna.
No cóż, trzeba schodzić na kolejną ostrogę. Podchodzę po cichu od strony napływu, chcę wykonać rzut i... wychodzi mi, jak wysoki, jakiś wędkarz, na samym szczycie główki. Podchodzę do niego i pytam się, skąd zaczął. Była to jego trzecia główka. Postanowiłem się nie spieszyć i powoli schodzić w dół, aby poniższe miejscówki, odpoczęły możliwie długo. W końcu dochodzę do kolejnej. Kucam od strony napływowej, zamieniam Spitira na Soula i... drugi wędkarz, wychodzi mi, jak wysoki, na samym szczycie. Kurcze, kolejna spalona. Nie uśmiecha mi się to. Mówi, żebym śmiało rzucał, więc wykonuję kilka kontrolnych rzutów na przelewie i wyjmuję małego szczupaka 20+ cm. Schodzę niżej i widzę, że kolejna miejscówka także jest zajęta. Cholera, co jest, skąd się ich tylu wzięło? Następne trzy, są czyste, ale nie dają mi żadnej ryby. Ostatnia, jaką chciałem obłowić tego wieczora... także była zajęta. No trudno, idę do auta i czekam na kolegę, który po chwili przychodzi i postanawiamy pojechać jeszcze w inne miejsce, poszukać boleni, zanim się ściemni całkowicie.
Żeby sobie nie przeszkadzać, zostawiam kolegę i schodzę kilkaset metrów w dół. Słońce powoli zbliżało się ku zachodowi i w tym momencie, na drugiej z kolei ostrodze, gdy Spirit wychodzi z warkocza, notuję atak ryby, która szybko znalazła się na brzegu. Było to boleniowe maleństwo - 44 cm.
Na dwóch kolejnych ostrogach, atakują dwa bolki, ale żaden z nich, nie daje się przechytrzyć.
Gdy robi się niemal zupełnie ciemno, zakładam Soula, przynętę bardziej uniwersalną. Wystarcza kilka rzutów, aby doczekać się kolejnego brania. Tym razem, na brzegu wylądował sandacz - jeszcze mniejszy od bolenia. Gdzie te większe ryby?
Gdy się ściemniło całkowicie, poszliśmy do auta, zjedliśmy kolację i ruszyliśmy w drogę na opaskę, na której drapieżniki zdradzały swoją obecność, żerując na uklei. Niestety, nasze przynęty omijały. O godz. 1 w nocy, skończyliśmy łowy i poszliśmy do auta się przespać. Rano, gdy zaczęło świtać, ruszyliśmy ponownie za bolkami. Obłowiliśmy 2 km rzeki, ale woda była zupełnie martwa. Namierzyłem jednego bolka, którego postanowiłem męczyć wobkami, aż do skutku. No i miałem go na kiju przez kilka sekund, ale wyjąłem jedynie łuskę...
O godz. 10, zwinęliśmy się do domu, jutro planujemy wyskoczyć z feederami. Tym razem, niestety kolega nie złowił bolenia, zaliczył jedynie małego szczupaka.
Boleniowe przedszkole - 44 cm.
Wczoraj odra w Ciechanowie pełno małych szczupaczków i jeden malutki bolo wszystko na smużaki. tego dnia klub z Rudnej organizował tam zawody i jeden chłopak z zawodów złapał zębatego 104cm.
Dzisiejszy wypad z rana przyniósł 2 okonie (ok 25 cm),3 szczupaczki takie(( 30-40 cm),5 kleni ok(30 cm) i jednego bolka (40 cm), ponadto miałem wyjście do woblera bolenia takiego 60 cm ale odprowadził wobler pod same nogi;/
Ryby może i małe, ale miałeś fajną zabawę - gratuluję.
Kol. Zelo, posiadasz może jakiś link z informacją (i zdjęciem) o tym szczupaku?
oto fotka którą zrobiłem temu szczupłemu, gość złowił go na twistera praktycznie przy samym brzegu w klatce
Witam.Ja dziś wybrałem się nad Oderkę troszkę porzucać za kleniem małymi wobkami,lecz bez żadnego rezultatu.w sumie 3 brania i jeden boleń 60 cm na 3 cm tiny
Witam.Ja dziś wybrałem się nad Oderkę troszkę porzucać za kleniem małymi wobkami,lecz bez żadnego rezultatu.w sumie 3 brania i jeden boleń 60 cm na 3 cm malucha:)
Klenie na Odrze gryza teraz obrotówki, zapiąłem dzisiaj ponad 10 kleni 4 jazie i 2 małe bolenie na 00 i 0 smuzenie z delikatnym poderwaniem. Na smuzaki zero reakcji na małe woblerki tylko lekkie skubniecia.
Ok 60cm , niemierzony
dzisiejszy :) w pierwszym rzucie o 3ciej w nocy.. :)152cm :) jak narazie moj rekordowy :)
Jeden rzut i koniec ja dziś ? haha :)
Gratki.
Ja dzisiaj wróciłem z wyprawy , i nie wiem czy mam być zadowolony czy nie. Przechytrzyłem dwa bolenie jeden na oko 50 cm drugi ok.60cm ale obydwa był słabo zacięte i spadły..dwie godzinki później piękny szczupak ok (80cm) i łądny tłuściutki, na instinct"a holowałęm go ok 4min , po czym strzeliła żyłka( przegryzł ) i odpłynął z woblerem. Teraz mam nauczkę , lepiej założyć wolframke nawet gdy się wybiera tylko na bolenia..
Dzisiaj wybrałem się nad Odrę do miejscowości Golkowice.Bardziej nastawiałem się na grillowanie i relaks z rodziną, ale postanowiłem też nieco porzucać.
Efekt to 3 okonie (+/- 15 cm) i 3 szczupaki (+/- 30 cm), czyli przedszkole:)
Przynęta to obrotówki rozmiar 3 i woblerek 55mm.Wszystko złowione z jednej główki, nie dalej niż kilka metrów od brzegu.
Być może to pytanie będzie spamem, ale jako początkujący spinningista bardzo prosiłbym Was o prostą poradę - gdzie na terenie Dolnego Śląska są dobre miejsca do spinningowania na Odrze.Szczupak, okoń, sandacz, boleń - te ryby mnie interesują.
Byłbym wdzięczny za wskazówki.
Na Odrze każde miejsce jest dobre, no może w przypadku Sandacza i Suma to trzeba znac dołki w których urzeduja ale reszta jest rownomiernie rozłożona na całej rzece. Boleń i kleń to praktycznie każda głowka i klatka, okon w wiekszosci przy brzegach w kamieniach i małe szczupaki też. ja mam ten komfort że łowie na paprochy i praktycznie każda ryba sie zapina no oprocz sandacza i suma. Ale kleń, jaź, okoń, szczupak bez problemu wystarczy przejść kilka głowek i masz kilka rybek . Na okazy bym nie liczył bo za nimi to trzeba naprawde troche pochodzic i to najlepiej z rana bo często jest tak i to w wakacje że ryby są poprostu przepłoszone przy brzegu. odra ma to do siebie że musisz trochę pochodzic i poznac miejscówki bo ryby mają swoje przyzwyczajenia i ja np juz wiem że na tej i tamtej głowce siedza szczupłe a na innej okonie .